A więc chwalimy się z Tomusiem cudownym łóżeczkiem dla Niego, które wczoraj wybraliśmy i zakupiliśmy z tatusiem
pewnie w przyszłym tygodniu przyjdzie to odrazu skręcimy i będzie stało
CUDOWNIE !
będę się chyba godzinami na nie patrzeć 
Więc łóżeczko Tomusia prezentuje się tak 

do tego w komplecie przewijak i materac oczywiście
a to wszystko wydaje mi się, że nie za duża cenę bo z przesyłką dokładnie 284 zł 

Jak się Wam podoba drogie ciocie ? 
Zamówienie tego cuda dało mi tyle radości !
Uwielbiam kupować rzeczy dla naszego Dziubka 
Moje szczęście
Od wczoraj w sumie mały tak bryka w brzuszku, ,że jestem w szoku
siedzę w pracy za biurkiem i cieszę się sama do siebie jak trzymam rękę i czuję kopniaki
To uczucie jest niesamowite i BEZCENNE 
_____________________
Pamiętamy Dziubku... (*)
16.01.2014
;((
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2014, 20:07
właśnie 2 minuty temu dowiedziałam się, że moja bliska koleżanka jest w drugiej ciąży, a w czerwcu urodziła dziecko i już jest w drugiej ciąży...
Jestem tak wkurzona....wiem nie powinnam.... ciesze się, ale jestem wkurzona...
Bez komentarza..
Ech..
Ciąża zakończona 15 października 2014
"Najpiękniejszym kwiatem, który można ofiarować jest miłość"
15 października 2011r. magiczna jesienna data... to już 3 lata od naszego ślubu, minęło tak szybko... a jednocześnie tak wiele się działo, zmieniło w naszym życiu. Bardzo się cieszę, że mój mąż jest moim mężem, pomimo wielu swoich wad ale któż ich nie ma, ja mam jeszcze więcej niż on
Zastanawiam się jak on ze mną wytrzymuje momentami... haha a jednak jesteśmy razem.
Dziękuję Ci za Twój uśmiech, za całowanie moich dłoni gdy leżymy razem wieczorem, za ciepło, którym mnie obdarzasz, za wszelką pomoc, za to, że jesteś przy mnie. Naucz mnie tej swojej bezinteresowności, nie potrafię pomagać innym tak jak Ty. Ty wiesz jak ja Cię kocham... a kochając Cię, wybaczam Ci te skarpetki pod łóżkiem, bajzel w pokoju, kubki po kawie... etc etc. Tak bym chciała aby kolejna nasza rocznica ślubu była już we trójkę 
Hm... tak się zastanawiam, czyżby te CLO nie działało na mnie w tym cyklu, praktycznie nie bolą mnie jajniki jak ostatnio, a dawka zwiększona. Podejrzanie mi to wygląda, obym się myliła, wizyta w piątek, ciekawe co się dowiem.
Miło wspominam ten dzień, te moje dzieciaki są jednak niesamowite, już się do nich przyzwyczaiłam... jakoś są mi bliskie, zawsze przywiązuje się do mojej klasy. Muszę wziąć do serca, to co mi napisali... krótsze notatki, dawać więcej czasu na przepisywanie z tablicy, więcej się uśmiechać ( jak więcej, jak ja i tak dużo się uśmiecham i śmieję), mniej krzyczeć (to fakt trochę na nich krzyczałam ale to z dobrego serca, żeby się otrząsnęli), aaa no i mam się nie zmieniać, bo jestem fajna
aaaa i jeszcze mnie kochają
miło czasem usłyszeć takie słowa.
... Nie kwiaty mówią o miłości, a czyny...
Pozdrawiam 
No i nici z płci. Dzidek tak skrzyżował nóżki, że nie dało rady
Czuję się trochę rozczarowana, bo nastawiałam się na tą płeć, no ale co zrobić 
Lekarz obiecał, że na następnej wizycie już coś ustalimy. Oby! 
A wszystko w jak najlepszym porządku. Dziecko ma 9.5 cm, serce jak dzwon i wszystko tak jak powinno. Tyć nie powinnam jeszcze, bo dziecko waży 160 gramów, więc co mi po tyciu. Tak więc te moje -3 kg są jak najbardziej ok.
Na kolejną wizytę krew, mocz i powtórka z tokso.
Mąż był ze mną i znów widziałam Jego twarz jak się rozpromienia, kiedy Dzidek pojawił się na ekranie
Czekamy na wyniki badan nasienia z Londynu, lekarz powiedzial ze zadzwoni w tym tygodniu..juz jest sroda
szlag mnie trafia
120 funtow za test i jeszcze wynikow nie ma
jak jutro nie zadzwoni to moj w piatek do nich zadzwoni.....wyniki sa o tyle wazne, ze maja dac odpowiedz czy sperma sie nadaje do ivf...wiec dosyc istotne cholera
.... To wieczne czekanie mnie dobija 
Szanse ze to jedyne ivf wyjdzie i tak sa zadne i juz nie wierze ze wyjdzie, ale przynajmniej nie chcialabym zeby sie okazalo ze to wina mojego...bo juz i tak kiepsko sie czuje z tym i sie zaczal obwiniac...wiec chcialabym zeby te wyniki byly w miare normalne a co potem bedzie to i tak wiadomo 
W listopadzie mamy spotkanie o ivf....nie wiem co tam wymysla ale nie maja prawa nam odmowic...ale kiedy bedzie cale ivf nie wiem , pewnie w nowym roku dopiero...bo przeciez w cholere czasu wszyscy maja tutaj....
Moje szczęście ma ponad 4 cm
Dziś 11 tydz 1 dz. Oczywiście wizyta była super i nic się nie działo. Mamusia była bardzo zadowolona i umówiła nas na 27 na usg genetyczne. Wczoraj źle się poczuliśmy i pojechaliśmy do szpitala. Dostaliśmy leki i leżymy w domu, dalej zobaczymy co będzie.
No wiem wiem ze się nie robi testów w 10dpo
ale chciałam czymś zająć myśli przed tą rozmowa
poza tym jednak wiele kobiet w tym dniu ma już plusa 
Obiecuje sobie ze więcej testów nie będzie 
A więc pani endokrynolog przepisała leki na pół roku jak się skończą kazała przyjść ale ma ogromną nadzieję że zobaczymy się dużo dużo wcześniej i ja taką nadzieję też mam 
U kosmetyczki dowiedziałam się że mam cerę wrażliwą i naczynkową czekam do wiosny i się za nią zabieramy!
Ciąża rozpoczęta 5 września 2014
Jeśli wierzyć w to co skopiowałam poniżej powinnam jutro mieć skok zobaczymy czy się sprawdzi 
"Tuż przed wystąpieniem owulacji śluz traci swą rozciągliwość. Jest to śluz typu P, produkowany przez najwyższą partię szyjki macicy. Jest on rzadszy i mniej rozciągliwy, niż śluz S ale jest niezwykle śliski i to się daje odczuć u wejścia pochwy. Ostatni dzień produkcji śluzu P jest najbardziej płodnym dniem cyklu. Jest to dzień, w którym z pęcherzyka Graafa uwalnia się komórka jajowa."
Dawno nie pisałam ale dziś postanowiłam napisać, że doczekaliśmy się CUDU 
W poniedziałek byliśmy na pierwszej wizycie i tak jest dobrze osadzony pęcherzyk ciążowy a w nim malutka kruszynka
Pęcherzyk ma 1,13cm a Kruszynka 0,17cm. Maluszek jeszcze taki malutki, że nie było serduszka. Kolejna wizyta przed Nami 22.10 - śr. pełna wiary i nadziei idę na nią by zobaczyć Nasze Dziecko z pięknym serduszkiem
Musi być dobrze 
A o to Nasz Skarbuś 

wg. OM to powinien być 5t+3dzień a wg. USG Był 4t+6dzień więc ciąża o 3/4dni młodsza ale lekarz mnie uspokoił i mówił, że przy moich rozjechanych cyklach (raz 45dni raz 30dni) ciąża ma prawo być młodszą i na tym etapie jest wszystko w porządku i idealnie
I tak bardzo się cieszę, że mogłam już zobaczyć Nasz Skarb
Moja znajoma z belly urodziła wczoraj synka
Bergo bardzo się cieszymy, że maluszek już jest z Wami i czekamy na opowieści z porodu! :* :* ściskamy i jeszcze raz wielkie gratulację!! Zdarzył się cud narodzin i to dzięki Tobie !!!! :*
Dawno nie pisałam nic... ale super sie czulam i chcialam to wykorzystac na ostatnie przygotowania wyprawki, zakupy i wieksze pożądki typu pranie, prasowanie etc 
Za to od jakiegos tygodnia jest duuzy spadek sil, energii i ogolne notoryczne zmeczenie... dolegliwosci III trym daja juz o sobie znac pelna gebą... kiedys to musialo nastapic! Poza tym leze chora w domu, mam zapalenie zatok, nie moge oddychac, boli mnie glowa, mam wszystko zapchane od zatok nosowych po te skroniowo-czolowe tragedia 
dostalam antybiotyk i tydzien mam sie oszczedzac lezec i wygrzewac
nawet nie mam sily wyjsc z domu. 3 dzien na sntybiotyku ale wcale nie czuje sie lepiej, oby jutro sie polepszylo bo inaczej bede zmuszona udac sie do szpitala gdyz martwie sie o siebie i dziecko a zapalenia zatok nie mozna lekcewazyc. Sypiam bardzo zle i jeszcze gorzej czuje sie w ciagu dnia...
Piszecie juz o torbach do szpitala, do 34 tyg tez planuje spakowac.
Brakuje mi jeszcze 2 koszul do karmienia, majtek bawelnianych 5 szt, podpasek gigant, klapek pod prysznic, femalticer na laktacje.
Planuje to dokupic w ciagu 2 tyg i spakowac siebie i dziecko.
Do terminu porodu 65 dni!!!!
Zła! Dziś nie załatwiłam nic. Oczywiście doktorki nie było i pocałowałam klamkę. Wcale się nie zdziwiłam że zdarzyło się to właśnie mnie. Szkoda, bo środek cyklu,można by podejrzeć czy jest owulacja, "pościliśmy" od niedzieli dla wymazów, (mino że mąż wyjątkowo miał ochotę)a tu zamknięte. Zrobiłam tylko morfologię,tarczycę i wróciłam do domu. Ważne- mój małżonek dzwonił co udało mi się zalatwić- chyba się troszczy
i kazał mi zebrać siły przed popołudniową zmianą. Uderzam za tydzień.
Wizyta w klinice umówiona na 19listopada. Najpierw dowiedziałam się, że terminy są na grudzień!! Dlaczego na to wszystko trzeba tak czekać? Przecież ja nie mam czasu. I jeszcze pogodzić to wszystko z grafikiem w pracy... Boję się, że to wszystko będzie niewykonalne. Cóż, w tej chwili cieszę się, że udało się przyspieszyć tę wizytę i pogodzić z pracą
i że nie będę miała wtedy @. Wczoraj pytam się M czy wogóle się jeszcze staramy, skoro nie ma to sensu. Problem polega na tym, że moje dni płodne teraz przypadały akurat w tym czasie, kiedy byłam nie do życia, zasypiałam stojąc i nic ani nikt nie dałby rady namówić mnie na zabawy łóżkowe. Ostatni raz wyglądał dokładnie tak, M zrobił swoje a ja marzyłam o spaniu...powiedział że nigdy więcej. Niby strarania o dziecko są najprzyjemniejszym czasem...taaa, chyba przez pierwsze trzy miesiące. A z życia poza staraniami-jeszcze trochę mniej niż miesiąc i Paryż
nie możemy się doczekać.
Wyniki nowych badań. Wszystko zrobione w 4dc.
Glukoza 97mg/dl (norma 70-99) GÓRNA GRANICA
Prolaktyna 27.32 uIU/ml (norma 102-496) - MOCNO ZANIŻONA
Toxo IgM ujemne
Toxo IgG <0.130 IU/ml (czyli ujemne)
CMV M IgM ujemne
CMV M IgG <0.150 U/ml (ujemne)
RUB M IgM ujemna
RUB M IgG 116.6 IU/ml (dodatni >=10)
Insulina 13.66 uIU/ml (norma 2.6-24.9)
17-OH progesteron 2,33 ng/ml (norma 0,2-1,3) PODWYŻSZONY
Jak widać glukoza szaleje, prolaktyna masakrycznie obniżona przez dostinex (dzięki poprzedniemu lekarzowi :[), na szczęście przeciwciała różyczki mam no i ten nieszczęsny 17-OH progesteron, który oznacza że prawdopodobnie wrócę do dostinexu ;/
Dzisiaj od rana towarzyszą mi straszne zawroty głowy. Nie ważne czy stoję czy siedzę kręci mi sięw ggłowie jak po karuzeli.
dzisiaj 38 dc. Rano lekkie plamienie a w zasadzie biały śluz pozbawiony różowo.
Ciążę wykluczam bo w 31 dc byłam u tego genetyka i robiłusg i nic nie bbyło.
Gdzie ta @ 
Niby wczorajszy dzień był na prawdę udany ale też od wczoraj łzy cisną mi się do oczu 
Nie ruszają mnie już ani dzieci ani ciążowe brzuszki ale ta radość i szczęście przyszłych mam trochę wbija mi wykałaczkę w serce 
Wiem że to chore 
Życzę wszystkim ciążowym mamusiom jak najlepiej, zdrowych i silnych maluchów!
Czy ja jestem złym człowiekiem?
Czy tylko ja tak mam?
Straszne uczucie i bardzo chciałabym się go pozbyć...
Czuje sie super. Malutki jest kochany, piekny i wspanialy. Porod opisze w domu ale bylo ciezko. 18 godzin, na szczescie 3 z zzo. Zielone wody i spadajace tetno dziecka. Potem werdykt ze to hipotrofia jak juz wyszedł... Teraz jest z wenflonem w lapce pod kroplowka. Badaja go na wszelkie sposoby. Ja dokarmiam jak moge a on jest ssakiem pierwsza klasa. I cycki i butelki i smoczek i raczki- wszystko jest super do ssania. Mleka w piersiach nie mam i najada sie tak naprawde z butelki. Po 40ml na raz zjada i to co 2-3 godziny. Kocham go od samego poczatku... Moj mąż plakal kiedy go zovaczyl. Bardzo mi pomogl w porodzie i jest bardzo czuly i opiekunczy. To wspanialy czas... A imie? Przedstawiam Przemka juniora
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.