Maximilianek wyzdrowial wiec od ponad miesiaca mielismy fajny weekend. W sobote bylismy u kolezanki Mirki na urodzinach. Poniewaz bylo duzo znajomycj Mirka jak co roku wyprawiala je na sali. Wszak ciezko jest pomiescic w domu kilkanascie parek malzenskich i po dwojce ich dzieci. Bawilismy sie super. Maximilianek wybawil sie z dziecmi czego mu przez ponad tydzien bardzo brakowalo. W sumie przez caly tydzien codziennie sie pytal czy jutro pojdzie do przedszkola a my musielismy mu tlumaczyc ze niestety nie i ze jeszcze musimy z tym poczekac bo jest chory i musi wyzdrowiec. Gdy mu dzisiaj powiedzielismy ze jutro juz idzie to sie bardzo ucieszyl i to tak ze az sie smial na glos
Dzisiaj zrobilismy sobie wypad do naszego ulubionego parku nakarmic kaczuszki. Maxik uwielbia to robic i jak mu obiecalismy ze po drzemce tam pojedziemy to zaraz poszedl grzecznie spac a jak sie tylko obudzil od razu pytal czy juz jedziemy
W parku spotkalismy sie z moja kolezanka Ania, jej mezem Radkiem i ich dzieciaczkami. Oni maja trzech chlopcow. Dwoch dwulatkow ( blizniaki) i jednego osmiomiesiecznego smyka. Tak ze dzieciaczki nasze nakarmily kaczuszki, pobiegaly sobie, pobawily na placu zabaw a my sobie porozmawialismy. Widzielismy sie pewnie ostatni raz przed moim porodem bo zarowno oni jak i my malo mamy ostatnio czasu ( im niestety dzieci tez czesto choruja) na takie atrakcje.
Dzieki temu ze ponad tydzien Maxik nie chodzil do przedszkola i nie musialam go codziennie szykowac, odprowadzac ( czesto z biegiem zeby sie nie spoznic) i przyprowadzac z przedszkola bardzo sobie wypoczelam. Na tyle ze skurcze ktore dawaly juz o sobie znac sie uspokoily i ich juz nie odczuwam
Zauwarzylam za to dwa dni temu ze obnizyl mi sie brzuszek. Na jedno fajnie bo lzej mi sie oddycha a na drugie czesciej latam do ubikacji...No a ponoc sa to oznaki zblizajacego sie porodu. W dodatku jak chodze czuje taki jakby ucisk, napieranie na moja szyjke macicy. Oby jeszcze mi sie nie skracala...Ogolnie coraz ciezej jest mi sie ruszac. Oj robi sie naprawde ciezko...Dostalam tez wilczy apetyt I pomimo ze duzo jem to wciaz czuje glod. Ale to akurat dobrze bo Julianek teraz tyje i potrzebuje moich zapasow. W srode mam wizyte u mojej ginki to sie dowiem jak tam sytuacja i czy synio nie zaczyna sie czasem szykowac juz do wyjscia. Oby jeszcze troszke posiedzial 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2014, 21:40
Dziś wg. BBF zaczynamy 20tc
(wg.OM 19tc+0dz, wg.BBF 19tc+2dz) Mamy ukończone pełne 19tc więc dziś świętujemy

Z tej okazji takie małe porównanie brzuszka (17tc i 20tc):

Tak ładnie się prezentujemy
i jednak rośniemy 
Ciągle czekam na te ruchy
- póki co na spokojnie słuchając lekarza, że do 22tc mamy czas - później pewnie zacznę panikować. Może ten niepokój wzbudza też we mnie zawsze pytanie mojej Mamy czy już ruchy czuję a ja ciągle mówię, że nie tak dokładnie a ona, że już raczej powinnam czuć bo ona w każdej ciąży czuła szybko
- no ale każda z Nas jest inna. Uzbrajam się w cierpliwość 
Do wizyty pozostało już
cudownie
coraz bliżej spotkanie z Naszym wymodlonym Cudem
Mam nadzieję, że Maluszek będzie współpracował z lekarzem
i pokaże co tam ma między nóżkami
i da się na spokojnie pomierzyć.
Ogólnie dni mijają mi całkiem szybko. Powoli na tyle na ile mogę pakuję Nas do przeprowadzki. Jak dobrze pójdzie to przyszły tydzień będzie Nam mijał na przewożeniu rzeczy do Naszego nowego M
.
Dziś Mąż z moim Tatą i Bratem będą kończyć kładzenie paneli w salonie więc pewnie od poniedziałku zacznie się skręcanie szafek i - przeprowadzanie
. Z jednej strony się cieszę, że w końcu idziemy na tzw. swoje a z drugiej mam jakieś wątpliwości chyba dlatego, że jestem osobą, która długo się przyzwyczaja do nowego otoczenia..no i troszkę mam obaw finansowych..no ale skoro Mąż mówi "damy radę" - to tak musi być !!!
No i wczoraj fachowiec w końcu skończył robić łazienkę
co prawda jesteśmy lżejsi o ok 3k ale w końcu się z tym uwinął co Nam bardziej ułatwia sprawę z dalszym remontem i przeprowadzką 
A tak prezentuje się łazienka:

foto. trochę niewyraźne bo robione tel. no i by uchwycić całość trzeba było zrobić w stylu panoramy
a czarna plama to lustro (zamalowane bo odbijał się w nim Mąż) 
W sumie jesteśmy już bliżej końca remontu
- jest dobrze.
Weekend spędzamy w stronach rodzinnych Męża i świętujemy 50ur. Jego Mamy - jakoś wytrzymam
no i kolejne dni do wizyty miną szybciej
Jednak czeka mnie jeszcze przed wyjazdem bojowe zadanie kucharzenia - dobrze, że to lubię
A w planach: gyros, sałatka z sosem cezar i coś ze słodkości może zrobię milki łeja
(pisząc fonetycznie). No ale najpierw czekam na Męża co by pojechał ze mną na zakupy a co będę dźwigać 
A dziś na obiad "chodzący" za mną od wczoraj czerwony barszcz z uszkami z kapustą i z grzybami 
Dzis juz lekkie plamienie...uff..
Nie bylo mnie tu troche bo chcialam czymś sie zajac poza praca...wiadomo zeby nie myśleć...
Więc postanowiłam pomoc przyjaciółce w handlu wiazankami..ale żeby bylo śmieszniej patrząc na te cuda postanowiłam nauczyć sie je robic ..i ku mojemu zdziwieniu jak na osobę nie mając nic z tym nigdy wspólnego wyszly pięknie...odkrywam nowy talent w sobie. W domu tez mam kompozycje kwiatowe ale moja mamuśka je robila bo ma smykałkę do tego i też chciałam żeby cząstka niej byla u mnie w domu zeby cieszyla sie ze cos zrobila...jak moja mama zobaczyla pow ze piękne sa..hihi ...nawet sprzedane zostały...pierwszy raz od dawna nie myślałam o ciąży....widze ze sprawia mi to przyjemność wiec co mi szkodzi..
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2014, 11:09
To był bardzo udany weekend
wczoraj wyskoczylismy ze znajomymi do Zakopanego na jeden dzień na baseny. Ja to głównie siedziałam na leżaku razem z drugą "ciężarówką" ale i tak było super! A wieczorem kolacja na Krupówkach i do domku 
Dziś z Mężusiem wybraliśmy się do kina npiękny film " dla Ciebie wszystko" szczerze polecam, szczególnie tym którzy lubią sobie trochę pochlipac 
Przed kinem poszliśmy do smyka i kupiliśmy kilka rzeczy:
- podgrzewacz do butelek
- pieluchy tetrowe 5 sztuk
- pieluchy flanelowe 2 sztuki
- smoczek + łańcuszek
- 2 butelki tommee tippee
- szczotki do czyszczenia butelki
- obcinacz do paznokci
- szczoteczka + grzebyk do czesania
- taki czyścik do dziąsełek na palec co się go zakłada
- wkładka plastikowa do wanienki.
I to tyle, o dziwo to mój Mąż wyszedł z propozycją tych zakupów
także to cieszy mnie podwójnie 
A teraz znów Maja daje o sobie znać delikatnie
zauważyłam juz ze ona tak właśnie od 22 sobie fika dość w brzuszku :-*
Kocham Cię Córeczko :-* i juz się nie mogę Ciebie doczekać :-*
Nie mam już siły walczyć już mi wszystko jedno ....
Szok! Mąż wczoraj wieczorem wrócił z mycia, położył się do łóżka i mówi do mnie "a co z tym kangurem?"... Ja oczy jak 5 złotych, nigdy sam z siebie nie pytał, nie zaczynał tego tematu. Powiedziałam, że nie wiem, ze boję się, że sytuacja znów się powtórzy. A on na to, że on chciałby, że przecież te zastrzyki mam brać, że on już zaczyna znów zdrowe odżywianie i nie będzie pił piwa. Tak sam z siebie.
No i nie zdam Wam tej relacji z porodu. Minęło pięć dni, a ja właśnie sobie uświadomiłam, że nie pamiętam jak bolało. Coś tam bolało, ale to jakieś mgliste wspomnienie. Pamiętam obślizgłe dziecko na brzuchu, jego krzyk, łzy męża, smółkę na mojej ręce. Troszkę pamiętam ostatnie parcie, ale właściwie tylko ten moment takiego "plum" jak caly wyskoczył. A tych godzin w bólach jakoś nie mogę sobie dokładnie przypomnieć. No były, ale jak to dokładnie wyglądało? Któż by to pamiętał 
Jadę do synka, mam nadzieję usłyszeć coś pozytywnego dziś.
Witaj 6-ty miesiącu

zaczynam sobie nie radzic z tym zyciem...wszystko mnie przytlacza i ta mysl Nigdy nie bede matka mnie dobija...na chole...e mi ten wielki dom...po co mi to wszystko...ten dom mial byc kiedys pelen dzieci ...a jest co wielka..d...pa.
dzis w pracy ...telepalo mnie ...trafila na blok kobieta 3 ciaza i wszystkie konczyly sie w 7-8 tyg ...dlaczego to nas spotyka...dlaczego musimy tak walczyc.. wiem ze warto ale nie mam juz sily..a nie chce znow swoimi jazdami obarczac mojego meza:(
Dzisiejszy dzień upłynie pod hasłem PAKOWANIE TORBY 
Mam już wszystkie potrzebne rzeczy do szpitala więc czemu nie spakować torby, tym bardziej że w moim domu czasem w niewyjaśnionych okolicznościach giną różne rzeczy . Ale co jak zginie cała torba ?? nie no to chyba nie jest możliwe heh
Jedyne czego jeszcze mi brakuje to zapas apteczny i kosmetyczny dla maluszka ale to zostawiam na listopad bo październikowy budżet właśnie się wyczerpał 
Koniecznie muszę się dowiedzieć o konsultację anestezjologiczną, podobno bez niej nie można dostać znieczulenia. Mam nadzieję że obejdzie się bez ale dobrze mieć takiego Asa w rękawie gdyby dzidziuś maił zamiar ociągać się przy "wykluciu" 
Jeszcze 48 dni...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2014, 09:10
Owulka albo się zbliża albo już po, boli mnie brzuch jakoś dziwnie więc może jakiś pęcherzyk rośnie. Choć w tym cyklu się nie nastawiam bo muszę badania porobić... Ale też nie stronimy od seksu a szczególnie w płodne dni. Mam nadzieję że mój profesorek mi pomoże i w końcu będziemy mieć nasze upragnione, wyczekane dzieciątko!
12 tydzień

11+2
wydaje mi się, że zupełnie stanął mi brzuch
ale dobrze, bo zmieniłam zupełnie sposób i wartość jedzenia i to wystarczyło
mam nadzieję, że maluchowi to dopowiada 
a tu obiecane zdjęcie, obecnie +8 kg na wadze
No to już dziś... nasza druga wizyta
. Trochę się stresuje, ale wiem, że to i tak nic nie da. Co ma być to będzie. Ale obiecałam małemu, że jak wszystko będzie dobrze to kupie mu coś
i zacznę się cieszyć bardziej. Boże proszę, miej nas w opiece! Tak bardzo kochamy nasze maleństwo i chcemy się nim cieszyć. Oczywiście napiszę po południu...
Trzymaj się kochanie! Juz dziś znów się spotkamy twarzą w twarz :*
rośnij zdrowo i bądź dla nas najwspanialszym cudem na świecie! :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:07
Ciąża zakończona 20 października 2014
Kolejny tydzień się zaczyna. Ciężko... Za oknem szaro, buro i ponuro. Do tego mam problemy ze spaniem. W nocy tłukę się na łóżku. A w dzień chodzę nieprzytomna. Masakra. Może to przesilenie jesienne? Nic mi się nie chce. A tyle roboty 
Wczoraj mieliśmy gości. Przyjechali pooglądać dom. Za tydzień też zanosi się na nalot rodzinki. Na szczęście u Nas nie ma gdzie nocować więc muszą sobie szukać noclegu gdzie indziej jeśli będą chcieli zostać cały weekend. Ale to nie moja sprawa. Pewnie będę musiała upiec kolejnego placka. A potem ćwiczyć silną wolę, żeby nie jeść słodyczy.

http://www.ciazowy.pl/kalkulator,plci-dziecka.html
październik - dziewczynka
listopad - chłopiec
grudzień - dziewczynka
Dziś 29 dc a @ jak nie było tak nie ma. Fakt ostatnio się wszystko pozmieniało ale nigdy aż tak. Przeważnie w 25 max 26 dc juz przychodziła. Choć nie powiem od kilku dni mam objawy jakby miała się zaraz ujawnić. Ale jeśli się dalej nie pojawi to w sumie dobry znak
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2014, 10:45
Ciąża rozpoczęta 17 września 2014
Udało sie! Mamy dziecko!5 tydzien.
czeka mnie za 2 godzinki wizyta u lekarza i zobaczymy jak nasza fasolka sie rozwija;))
Dziewczyny mam nadzieję, że dynia zagości dziś na waszych stołach!
Gotujemy wywar warzywny- taki jak na rosół tylko bardziej esencjonalny. Ja nie używam w kuchni zadnych kostek i doprawiaczy więc napiszę Wam jak zrobić wywar bez ulepszaczy. Całkowicie naturalny. Po pierwsze rosół musi tylko " plumkać" czyli gotujemy go bardzo bardzo powoli. Do wody wrzucamy za dwa udka z kurczaka ( wywar ma nie być tłusty). Następnie wrzucamy seler, pietruszkę, marchewkę ( nie za dużo-marchew nadaje słodki smak) i oczywiście przypaloną cebulkę ( ona odpowiada za kolor i smak naszego wywaru ), porę , nać pietruszki, doprawiamy solą i powolutku ma sobie plumkać!Liść laurowy i ziele angielskie też oczywiście. Jak już warzywa zmiękną i spróbujecie czy jest ok to znaczy wywar jest gotowy.
Obieramy dwie cebule , kroimy w kostkę i wrzucamy na patelnię żeby ją zeszklić ( najlepiej na masle ) . Do cebulki ze dwa ząbki czosnku ( na czosnek uważamy, zeby go nie przypalić bo wtedy jest gorzki).
I teraz dynia : rozkrajamy dynię . Obojętnie jak bo i tak potem wszystko blendujemy. Wyciągamy wszystkie pestki ( można je ususzyć potem i zjeść). Wyciągamy z dyni jak najwięcej miąższu. Ja to robie łyżką ( wołacie męża jak nie dajecie rady:)))))
Cebulke z czosnkiem przekładacie do drugiego garnka , wrzucacie tam dynię pokrojoną mniej więcej na równe części dodajecie dwie łyżki wywaru z zupki . Chodzi o to że nasza dynia ma być miekka. Oczywiście na wolnym ogniu to wszystko gotujemy , mieszamy dynie z cebulką . Jak juz dynia jest miękka, to moment żeby dolewać do niej wywaru ale w międzyczasie blendujemy wszystko. Chodzi o to że zupa z dyni ma byc dość gęsta i wywaru nie można dodać za dużo.
Następnie przyprawiamy : pół łyżeczki gałki muszkatołowej, papryka ostra, papryka słodka, sól.
Na końcu dodajemy wedle uznania : ser pleśniowy ( ostrożnie) jeśli ktoś nie lubi to ser camembert ( też nie za dużo, ma podkreśli smak ) . Delikatnie ma to wszystko plumkać sobie.
Nastepnie na rozgrzana patelnię wrzucamy słonecznik lub obrane pestki z dyni delikatnie solimy i prażymy powoli. Dlaczego powoli??? Bo prażenie polega na tym, że ziarna maja być miekkie a nie spalone:))))Do zupy możemy dodać tez grzanki ( czyli stary chleb kroimy w kosteczkę , do piekarnika i grzanki gotowe:)))))
Wlewamy nasza zupke do talerza na to pare grzanek i oczywiście nasze ziarna!!!!
Wygląda to przepieknie i smakuje wspaniale . Odkąd ją ugotowałam pierwszy raz to ulubiona zupa męża:))) W tamtym roku na urodziny podałam ją w dyni ( wykroiłam kapelusik , wygladała na stole obłędnie ) Do dzieła!!!!
Byłam dzisiaj u ginekologa po skierowanie na HSG. Po konsultacji moich cykli okazało się, że trzeba popracować nad owulacją-jest zdecydowanie za późno (około 20dc). W piątek mam wysłać do gina. smsa przypominającego o ustaleniu terminu HSG. Tak więc, jeszcze w październiku czeka mnie sprawdzenie drożności jajowodów.
Byle do przodu...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.