Nigdy nie sadzilam, ze przyjdzie mi sie zmagac z nieplodnoscia, zawsze zylam w przekonaniu, ze zajdziemy w pierwszym cycklu.
Kolejne swieta, sami we dwoje i jak na razie nie widac na horyzoncie, zeby cokolwiek mialo sie zmienic. Ostatnie trzy lata zatracilismy sie w staraniach przez co nasz zwiazek strasznie ucierpial, ale jak to nie oddac siebie i probowac wszystkiego kiedy wszedzie ludzie maja dzieci lub sa w ciazy i coraz bardziej czujesz, ze nie pasujesz do ukladanki.
Podeszlam do kolejnej proby invitro 17.12, niestety poraz kolejny zakonczy sie porazka, mimo, ze ostateczna bete bede miec 30.12. Tym razem przetransferowalismy 2 zarodki, zeby zwiekszyc szanse, wykluczylam z diety przetwory mleczne, praktycznie mieso i gluten, zaczelam biegac, schudlam 5kg. Lekarz zlecil mi steryd, bo moje komorki NK 7 dniu po owuluacji sa troszke ich za duzo. Poczatek byl w miare, jakies klucia, nabrzmiala byla a potem we wtorek okropny bol plecow z prawej strony promieniujacy do posladka. Prawie zwijalam sie z bolu i juz czulam, ze to zly zwiastun. Wczoraj rano zrobilam test ktory byl krystalicznie bialy i zaczelam plamic jak przy pierwszym transferze. W sama Wigilie, zalamalam sie. Zadzwonilam do mamy, bo jej potrzebowalam i przez to zrujnowalam jej , tacie i siostrze Swieta, bo wiem , ze martwia sie o mnie i oczywiscie kibicowali nam bardzo. Ja rycze a moj maz zmknal sie w sobie, powiedzial, ze ma dosyc i chce zamknac ten rozdzial za soba. Nie sadze, ze ja jestem na to gotowa na ten moment. Czuje sie wybrakowana i ze przynosze wszystkim wstyd, bo moj organizm odrzuca zarodki, dlaczego?!!!! Zastanawiam sie co ja takiego w zyciu zrobilam, ze przez to przechodze!
Wszyscy jak mnie badaja mowia jest pieknie, endo, zarodki idealne warunki a jednak cos zawodzi!!!!!
Zrobilam wiele testow jak bylam w Polsce wliczajac ERA i co nic nie jest gwarancja niczego.
Niech ten gowniany rok juz sie skonczy i oby ten nowy rok przyniols cos lepszego dla wszystkich staraczek, ktore walcza, cierpia, badz sa w zalobie bo sie nie udalo/badz stracily malenstwo.
P.S w jedyny dzien w ktorym zobaczylam 2 kreski bylo w 1 dpt to byly pozostalosci po ovitrelle.....cudnie to bylo zobaczyc........bo jak dotad nigdy to mi sie przydazylo.
Przepraszam, chcialabym byc bardziej pozytywna, ale jestem na etapie ze lzy leca mi po twarzy bez opamietania!
Felice- bilirubina bezpośrednia wynosi 3,7 i stanowi 50% bilirubiny całkowitej.
Dobrze, że od jutra będziemy cały czas razem. On rośnie, zmienia się, a mnie nie ma przy nim tak jakby to było w domu.
A może ta wątroba niedotleniona to przez poród? Te zielone wody... Może gdybym bardziej się postarała? Szybciej parła, mocniej?
Cała ta sytuacja to lekcja pokory dla mnie... Ahh mam masę przemyśleń. Moja pycha, przekonanie o tym, że zawsze musi mi się wszystko udać, że jestem nieomylna, że wiem najlepiej, że moje dziecko na 100% będzie idealne od pierwszej sekundy... Doigrałam się... Zasłużyłam. Madurowicz fuj? No to trafiłam tam, by się przekonać jak cudowni ludzie tam pracują. CZMP paskudny? Jutro tam na kilka dni zamieszkam. Medeor cudowny och i ach? No to mi pokazano jak ta cudowność się kończy... Za mało szacunku we mnie było, za dużo pychy. Lekcje odrobiłam, już wystarczy... Tylko dlaczego musi się to odbywać kosztem dziecka?
Dziecka, które kocham ponad wszystko... Jest najcudowniejszym skarbem i darem od losu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2014, 23:14
Dzis wizyts u lekarza ...w sumie jestem zdrowa tylko ze mam późno owulacje ok 22 dc cóż dobre i to.... Na 18 dc pęcherzyk 14 mm
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2014, 23:22
mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgaga,mdłości,zgamdłości,zgaga,ga,mdłości,nerwy,buuuu!
i to ciągłe pytanie "Misiu,no co Ci jeeest" ....
oszaleje ;x
Ciąża rozpoczęta 28 września 2014
No i brak złudzeń... temperatura rano spadła, wprawdzie niewiele, ale już czuję skórcze i do tego plamienie. Jutro pewnie się rozkręci. Dobrze, że jadę na studia tylko na 4 godzinki. Jakoś to przetrwam. Wciąż kiepsko się czuję, ale zaczynam podejrzewać, że to od stresu. Jak tylko pomyślę sobie o czymkolwiek - dziecku, pracy, szkole to czuje skórcze w żołądku. Trzeba pomyśleć nad jakimiś technikami relaksacyjnymi.
Ehhh polozylam się juz spać ale muszę cos napisać, od ok 20 boli mnie podbrzusze jak na @, wiec myślę ze ja dostaje (ale mi to prezent...). Tylko ze teraz mnie muli, niedobrze mi.. Nie wiem co o tym myśleć, może to od bólu brzucha
No cudownie... szyjka otwarta i niziutko juz wiem co mnie dzis obudzi
dobrze ze nie kupilam tego testu... piekny czerwony prezent na urodziny wrrrr... smuteczek:(
14 tydzień 
13+1
czyli oficjalnie mamy II trymestr
supcio! 
Waga jak na razie rośnie równomiernie, przestałam sie przejmować
Najważniejsze by Misiek był zdrowiutki :* dziś nie będę mieć czasu na spacer, bo mam dużo klientek. Od 10 do 18.30... ehh mam nadzieję, że kręgosłup mi nie padnie
czujemy się coraz lepiej, aż jestem w szoku
mam więcej energii od paru dni, ale za to pobolewa mnie głowa
może od tej ładnej pogody
choróbsko przechodzi powoli, wciąż mam zmieniony głos, ale coraz mniej
gardło nie boli, gorączki nie ma
wkurza mnie tylko ten katar, dziś kolejna porcja inhalacji 
Widziałam wczoraj piękny wózek
jak się potem okazało to była moja znajoma, ale nie chciałam jej głowy zawracać bo widac było, że jest zalatana. Rozmarzyłam się
myśląc "nie chcący" jak to będzie. Czasami mnie to przeraża, bo to będzie człowiek całkowicie ode mnie zależny, od nas będzie wciąż czegoś wymagać. Od dłuższego czasu mam straszne sny erotyczne
chyba mi nawet daje się we znaki brak seksu, ale w poniedziałek dopytamy jak to będzie teraz wyglądać
w ogóle mam mnóstwo pytań, oczywiście zapisałam sobie je na karteczce, żeby znów nie wyleciało mi to z głowy podczas wizyty
idę poćwiczyć
a potem cały dzień pełen rąk 
Pozostały tylko 4 dni do naszego trzeciego spotkania kochanie :* nie możemy się już doczekać :*
rośnij zdrowy i duży :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:23
40 + 4
Byłam wczoraj na wizycie u mojej gin.
Jakoś potrafi mnie zawsze pozytywnie nastawić do porodu i wszystkiego z nim związanego:)
Znowu mnie pogmerała, pomasowała szyjkę (co w porównaniu do badania w szpitalu była przyjemnością). Powiedziała, że szyjka super się rozwiera i mamy rozwarcie na 2,5 palca^^ Niby wszystko wisi na włosku i nawet dzisiaj w nocy może się rozhulać.
Mamy się z mężem sprężyć i
żeby zdążyć przed 01.11:p
Jeśli jednak Alicja się zaprze i nie będzie chciała wyjść to 02.11 na oddział.
Wypytałam ją o dyżury lekarzy do soboty rano i podobno wszyscy lekarze są super także mamy jeszcze trochę czasu;)
aaaaaa.....powiedziałam teściowej, że nie wiem czy będę chciała żeby mnie ktoś odwiedzał na porodówce a przynajmniej nie ledwo co po urodzeniu dziecka - przyjęła do wiadomości - także jestem spokojna;)
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2014, 00:25
4 dni ..
5 cs po cp, 10dpo
Test jak zwykle biały. Byłam tego pewna, bo nie czuję się wcale ciążowo. Wiem, że co ciąża to inne objawy, ale wiem też, że nauczyłam się już mojego organizmu i to jest zawsze pierwszy cios, zanim test zada ostateczny.
Pewnie jutro przyjdzie okres i zacznę 6 cykl... Naprawdę nie sądziłam, że tak długo to będzie zajmować po uregulowaniu tarczycy. Zaczynam się strasznie wkurzać na to wszystko. W pierwszą ciążę zaszłam w 7 cyklu, ale 2 trzeba odliczyć, bo nie było szans, w drugą w 3. A teraz czuję się jakby nigdy się to już nie miało wydarzyć.
Mój ojciec ostatnio kiedy powiedziałam mu, że się staramy, ale nie wychodzi to zapytał "czemu tak?". Naprawdę chciałabym wiedzieć.
W mojej rodzinie nikt nie miał problemów z poczęciem i urodzeniem dziecka. Czemu nagle ja muszę być inna?
Już nie potrafię się cieszyć na wiadomość, że ktoś ze znajomych jest w ciąży. Nie potrafię. Mój mąż potrafił, ale teraz nawet on ma dość. Przecież powinniśmy już mieć dziecko. Gdyby druga ciąża była zdrowa to zostałby mi miesiąc do porodu. Za miesiąc również minie rok od mojego pierwszego pozytywnego testu ciążowego. Liczyłam, że po roku będę chociaż w ciąży. To czekanie mnie dobija. Straciłam już nawet motywację do diety i badań. Nie wiem czy wysyłać męża na badania nasienia czy po prostu zakopać się w kołdrze i wyjść dopiero jak się uda.
Dawno nie zaglądałam do pamiętnika... Dużo się działo jestem na L4 na córkę bo mój cudowny szef w tajemnicy zatrudnił osobę na moje miejsce. Dzięki Bogu dziewczyny (które pracują na podobnej placówce) mnie poinformowały o tym że szkolą nową koleżankę. Na drugi dzień popędziłam na L4 i tam już 3 tygodnie. Biore L4 nie że chcę. Muszę córka ma mieć operację 26 listopada a on chciał mnie bezczelnie zwolnić miesiąc przed operacją! Kiedy myślałam że już może być spokojnie... Moja 11 miesięczna sunia... Musiałam ją uśpić, moją maleńką kupiłam ją przed rozwodem... Na szczęście, żeby mi przyniosła swoim pojawienie się dużo radości i szczęścia. Ale nie mam już jej... Problemy finansowe że szkoda gadać... Jeszcze u P. w pracy też się jaja dzieją i mój ukochany wyjeżdża do Niemiec... Ja rzecz jasna nie mogę... Były mąż się nie zgodzi na wjazd z córką za granice. Więc nie mam pojęcia czy jajeczkowałam i czy wogóle chce żeby nasz maleńki cud teraz do nas zawitał ;( Najdziwniejsze jest to że chyba się udało... Mam nadzieję że to moja paranoja i że dostanę @... Nie sądziłam że kiedykolwiek to napiszę lub pomyślę...
Jeszcze dziś pożarłm się z P. Mam takie humory że szok ;(
hahaha wczoraj pisałam o tym że chciałoby się nam już wesele zrobić a dziś się dowiaduję że moja siostra prawdopodobnie wybiera się w styczniu do rodziców do niemiec
Mogliby wtedy razem dojechać do mnie do polski na ślub 
To jest chyba jakieś zrządzenie losu
))))
Trzeba się będzie wziąć w obroty żeby broń boże nie zmarnować takiej okazji!!..
c.d.n.

hmm 10dpo.. nie wiem co dalej, na razie jestem na etapie nauki "tego wszystkiego" nie wiem ile trwa moja faza luteinowa przekonam się dopiero w tym miesiącu choć szczerze wolałabym sie teraz nie dowiedzieć
ciekawość mnie zżera że mogłabym codziennie robić test i wypatrywać 2 kreseczek:)). Puki co muszę się nauczyć badać wszystko mierzyć czytając wasze wpisy, pamiętniki zdałam sobie sprawę że praktykę mam opanowaną xD ale teorii wcale:( ?? jakieś pomysły od czego zacząć? mierze tylko temperaturę. śluzu mam bardzo mało i nie jestem w stanie go odróżnić..
Myślałam, że dwie kreski na teście ciążowym to już to. Że mogę zacząć tyć, kupować ubranka i myśleć o wózku. Jakaż byłam niedojrzała i naiwna. Dwie kredki to dopiero początek. Początek zmagań...
Pierwsza, podwójna strata była "strzałem" prosto w serce. W jednej chwili runęło wszystko. Moja pewność siebie, moje marzenia, moja radość, ekscytacja. Podniosłam się, mimo, że miałam straszny żal do Boga, że to właśnie mnie / Nas tak doświadczył. Sądziłam, że po chmurach zawsze przychodzi słońce i teraz już będzie tylko dobrze...
Znowu byłam naiwna...
Tak samo, jak za pierwszym razem szybko zaszłam w ciążę. Miesiąc starań i ujrzałam dwie kreski. Chociaż szczęście trwało tylko tydzień, cierpienie będzie trwało o wiele dłużej.
Znowu od wczoraj marzenie miesza się z płaczem i niedowierzaniem... I pytaniem, na które nie ma odpowiedzi - "DLACZEGO?"
Wczorajszy wieczór.. Pt.: "Aleee siara.. "
Siedzimy sobie wieczorkiem wszyscy na kanapie (mąż, ja i teściowie), oglądamy coś w tv i w pewnym momencie mokra plama na bluzce.. Dodam, że chodzę po domu bez stanika. Teściu dziwnie się spojrzał, a ja spaliłam buraka i wypaliłam.. Przynajmniej wiem, że młody będzie miał co jeść.. Hahaha.. Dobrze, że teściowie są lajtowi to się zaczęli śmiać
Taak więc pierwszy wyciek siary za mną! Heja.. 
Mężu później się mnie niemądry pyta czy próbowałam, czy dobre.. Achh faceci!
29dc malpiszonka jeszcze nie ma test negatywny. Nawet brudzen jeszcze nie mam uuuu zla jestem bo pewnie ovulacje mialam pozniej, wiec napewno ja przegapilismy. Uuuu brzuch boliii!!!
Do wizyty jeszcze 6 długich dni. Bardzo się cieszę, że mąż chce iść ze mną będzie mi raźniej 
Dziś troszkę się martwię bo od rana nie mam praktycznie żadnych mocnych objawów, może pojawią się późnym popołudniem jak to miały w zwyczaju albo wyczerpały swój limit po wczorajszym całodobowym szaleństwie.. jednak dziś czuję się tak dobrze, że chyba za dobrze. Mam nadzieję, że Nasz CUD dalej prawidłowo rośnie i serduszko ciągle pika 
Chciałabym by już była środa. Pozostaje cierpliwie czekać i myśleć pozytywnie
a później ogłosić radosną nowinę rodzicom i rodzeństwu
ciekawe czy będą bardzo zaskoczeni w końcu to już będzie 9 tc czyli początek 3 mce
sama podziwiam się, że tak długo udało i udaje mi się zachować tę tajemnicę 
Cudzie trwaj

Modlitwa matek oczekujących dziecka
Panie Jezu, proszę Cię z miłością za to powierzone mi życie, które noszę w łonie. Z pokorą dziękuję, że wybrałeś mnie jako narzędzie Twojej miłości. W tym pięknym oczekiwaniu pomóż mi żyć w nieustannym zawierzeniu się Twojej świętej woli. Daj serce matki: czyste, mocne i hojne. Ofiaruję Ci wszystkie obawy o przyszłość: lęki, niepewności, oczekiwania względem dziecka, którego jeszcze nie znam. Spraw, aby narodziło się zdrowe, oddal od niego wszelkie zło fizyczne i wszelkie niebezpieczeństwa duszy. Ty, Maryjo, która poznałaś niezliczone radości świętego macierzyństwa, daj mi serce zdolne do przekazania wiary żywej i gorącej. Uświęć moje oczekiwanie, błogosław moją cichą nadzieję, spraw, by owoc mego łona, wzrastał w łasce i świętości. Przez Chrystusa, Twego Boskiego Syna. Amen.

Powoli zaczynam się denerwować jutrzejszym badaniem...dzisiaj pewnie będę miała problemy z zaśnięciem. Mam nadzieję, że jutro wszytsko pójdzie sprawnie i bezboleśnie...i oby oba jajowody były drożne.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.