Dostałam wczoraj zielone światło, także DZIAŁAMY
Chciałabym, żeby w tym cyklu się udało... Ależ jestem niecierpliwa
Ale pewnie nie tylko ja tak mam
Dzisiaj z Mężem zrobiliśmy kolejne zakupy - jesteśmy w trakcie remontu. Ale będzie ładnie 
Dziś zaczął się kolejny cykl... Jak zawsze tego dnia mam doła... strasznego doła...
Tak sobie myślę że chyba faktycznie czas zacząć organizować sobie życie bez dziecka i choć to cholernie przykre to jednak prawdziwe. 3 lata starań i nic z tego... 1 poronienie które wyryło ślad w moim sercu większy niż bym wogóle w ciąży nie była, bo co to za różnica stracić dziecko roczne czy 20 letnie - dla mnie żadna, dla matki nie ma znaczenia ile lat ma jej dziecko... jest poprostu jej dzieckiem i nic tego nie zmieni.
Stwierdziliśmy z moim mężusiem że trudno, co ma być to będzie i jeśli mam być mamą to nią będę bez względu na wszystko a jeśli nie to też będziemy musieli jakoś żyć... Czas i pieniądze przeznaczymy na podróże może jakieś... Najważniejsze że się kochamy i czy będą dzieci czy nie, będziemy najszczęśliwsi na świecie... Przestaję liczyć, przyglądać się objawom i stresować tym wszystkim... Do mojego lekarza będę chodzić i zaufam mu w zupełności i musi wystarczyć... Nasze życie nie może kręcić się w okół mojej ciąży a właściwie jej braku...
Zaczynam wszystko od nowa... Może łatwiej będzie sobie wmówić, że każdy kolejny cykl jest pierwszym cyklem starań...
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2014, 19:00
Dzisiaj podostawalam mnostwo zabawek, prawie kazda grajaca...znajoma ktora dala mi moses basket przywiozla mi do studia 3 wory zabawek! masakra- siedze nad nimi od popoludnia! musialabym na nie wydac z 300f jak nie wiecej, sa przesliczne..niektore na duzo pozniejsze miesiace, ale stwierdzila ze zapakowala wszystko czego Amber juz nie uzywa ( ma 2 latka )!!! sama nie wiedzialam co powiedziec, spada nam nastepny ciezar wydatkow- typu zabawki..oprocz tych ktore powklejalam zdjecia jest jeszcze z 10 pieknych grzechotek ale juz nie pozanajdowalam zdjec
no masakra
mam wiecej niz mi potrzeba
tylko jak bedzie chlopak to rozowy basen na pilki i rozowy samochodzic pojda w odstawke
az musialam sie wam pochwalic!!!! wszystko za darmo, w idealnym stanie, nawet bateryjki jeszcze chodza ale je powyciagam na razie!























Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2014, 19:23
dzień jak co dzień, rano pobudka, praca powrót z pracy, coś na ząb chwila relaksu, kąpiel i spać i tak w koło. jakie to życie nudne. do tego denerwuje mnie praca i nie mam ochoty tam chodzić. nie spełnia mnie w żadnym stopniu a do tego jeszcze tacy ludzie tam pracują, że "żyć nie umierać" po prostu
wiecie co? kiedys przyszłam z pracy i sie normalnie popłakałam, mąż przyszedł zapytał co sie stało i powiedział, że nie musze tam pracować i że mam się zwolnić. a dziś wchodzę do domu, teściowa na mnie patrzy i mówi że jakos słabo wyglądam i chyba mnie nie cieszy ta praca. no bo kurna nie cieszy
czekam na testowanie zobaczymy co wyjdzie, nie chciałabym zwalniać się przed tym jak okaze się, że jestem w ciąży (a tak bardzo bym chciała żeby sie tak okazało
) poszłabym na macierzyński może wtedy.
co do starań, to wczoraj było serduszkowanie wieczorem, dzis mąż niestety w pracy ale według owu owulacja już była ale nie wiem bo nie mierze ani temp ani śluzu na razie. poczekamy zobaczymy. w piątek wizyta u gin. mam nadzieję ze wszystko wporządku.
mając 18 lat przytrafiła mi sie taka dziwna przygoda. mianowicie okres spoznil mi się dwa tygodnie. byłam mega wystraszona. czułam sie za młoda itp itd. mój już teraz obecny mąż stwierdził wtedy że nie przypomina sobie sytuacji w której mogłoby dojść do zapłodnienia a zabezpieczaliśmy sie solidnie. on tez zawsze był odpowiedzialny co do tego. no ale gadanie gadaniem ale zrobiłam wtedy test ciążowy i wiecie co? pojawiła się kreseczka. dostałam zawału, ryczałam, denerwowałam nie wiedziałam co robic itp. ogolnie szok. myslelismy juz nad tym jak to bedzie teraz. ale minał dzień i bolał mnie strasznie brzuch. dostałam okres ale był bolesny i obfity i jakiś taki dziwny pamiętam. wtedy sie ucieszyłam bo nie byłam gotowa na dziecko. nie myslałam wtedy o tym ale teraz się zastanawiam czy mogłam poronić? przyzyłam wtedy taki stres. tak jakoś nie mogę zapomnieć o tej sytuacji, juz nigdy sie nie dowiem czy poroniłam. nie pamiętam czy dobrze zrobiłam test. byłam taka zestresowana tym wszystkim. ehhh
a teraz tak bradzo bym chciała zobaczyc te dwie kreski
moją kochana Kruszynkę
jescze 11dni do testowania 
Dawno nic nie pisałam,aż niektórym dziewczynom
się za mną stęskniło :*
U mnie nic ciekawego się nie dzieje,praca i dom a w nocy starania 
Jeśli coś ciekawego się wydarzy na pewno o tym napiszę 
Teraz nie będę pisać o ostatnich ciężkich świątecznych dniach,fatalny nastrój minął i tego się trzymajmy!
Mam już wszystkie wyniki. Kariotypy ok - prawidłowe 
Wszystkie ostatnie badania z krwi również w porządku.
Okazało się, że mam dość dobry poziom homocysteiny - 6,2. Dobry poziom to max 12, wiec jestem w połowie. Z racji tego odwolalam genetyka, bo nie miałoby to sensu. Tą nieprawidłowość w genie MTHFR ma 40% populacji podobno i dopóki nie podnosi poziomu homocysteiny, to nic się z tym nie robi. Jedynie po transferze może lekarz zalecić leki typu heparyna lub acard.
W takim razie moja następna wizyta w klinice około 8 grudnia.
20 stycznia 2020 /13dc/
Poszłam na prywatną wizytę ze świeżymi badaniami, z badaniami nasienia i z wypisami ze szpitala (m.in. z tym z 2017, bo czytałam, że przebyta np. Chlamydia może pozlepiać jajowody i sprawić, że będą niedrożne). Dał nam na to antybiotyk. Przepisał mężowi jeden lek na wchłonięcie żylaków i drugi na poprawę nasienia. Zrobił USG i powiedział, że dobre endometrium i są dwa ładne pęcherzyki. Jeżeli by się udało i znalazły by się dwa dobre plemniki to byłyby bliźniaki z tego cyklu. Ehe.... Pochwalił się, ze dzisiaj przyszła dziewczyna w ciąży z trojaczkami. Dobij mnie człowieku jeszcze bardziej. On był chyba lepszej myśli i z większą nadzieją niż ja. Kazał mi zrobić następnego dnia zatrzyk z pregnylu aby na pewno pękły pęcherzyki. Mam w dniu spodziewanej @ zrobić betaHCG. I to bez względu na to czy @ będzie czy nie. On podejrzewa, że ze względu na te przeciwciała mogłam zajść w ciążę klika razy tylko za każdym razem poronić. I dobrze by było to sprawdzić. Dostałam na to acard. Powiedział, że jeżeli to było przyczyną to powinien rozwiązać 90% problemu. Przynajmniej mamy jakiś kierunek. Wspomniał też, żebym przemyślała zrobienie HSG.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2020, 12:30
1 dzień Nowenny Pompejskiej
abym w niej wytrwała...
Ostatnio wpadła mi myśl, by założyć instagrama tematycznego. Dotyczyłyby głównie adopcji. Sama szukam takich kont na insta, jest ich coraz wiecej, ale wciąż mało. Ludzie boja sie adopcji, maja ja za teamy tabu... Rodzice adopcyjni sa czasam postrzegani jako bohaterowie, a z samej adopcji robi sie cos egzotycznego... Sama nie chce być ta, której rodzinę będą definiować na zasadzie T"y patrz, to sa Ci co dzieci adoptowali", "pewnie nie mogli miec swoich, biedni"... A no wlasnie wcale, ze nie biedni... Szczęśliwi... Moze trochę inaczej stworzymy swoja rodzinę niż przeciętny kowalski ale bedzie ona taka jak u przeciętnego kowalskiego... Beda te same problemy... Pewnie część tez innych ale w końcu każdy.ma inne te same problemy
Jak to jest, że kochając się kilkanaście razy w miesiącu (również w dni płodne) nie jestem w ciąży, a u dziewczyn zafasolkowanych widzę nieraz po 2-4 serca na wykresie w całym cyklu i w okolicy owu? Czy aż tak marnujemy małych żołnierzyków? Czy powinnam rzadziej, polując na dni płodne tylko i wyłącznie? A co jeśli przegapię dni płodne i ovu? Czy mogę je przegapić?
To były miesiące spontaniczne i co ma być to będzie, ale w tym miesiącu będzie inaczej. Wszystko dokładnie będę monitorować i będziemy celować w sam środek tarczy, czyli ovu ;> Trzeba działać, bo cierpliwość się kończy.. :]
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2014, 21:29
Moje przygnębienie jednak dało górę ...straciłam nadzieję czuję że dostane okres ...u mnie w pracy ciągle przychodzą matki z dziećmi ...a ostatnio była u nas taka 4 miesięczna różowa ślicznotka ...zaczynam tracić wiarę że będzie nas trzech ...biedny A. Nawet nie umiem dać mu dziecka ...jestem beznadziejna ...może bardzo chce i to mnie blokuje w sumie zawsze chciałam ...łatwo sie mówi ...będzie dobrze ...mam jedno marzenie dać A. Smoczek na święta i powiedzieć ze teraz będzie nas troje ...no 4 bo pies ...postanowiłam chodzić do kościoła modllic sie o cud
Nie jest źle. Cechy wcześniacze, niedojrzałość wątroby, potrzebny czas... Musimy być pod kontrolą, robić badania, ale raczej nie ma powodu do paniki. Trzeba być czujnym, trzymać rękę na pulsie i modlić się o poprawę wyników za 14 dni...
Te kolki to nie kolki. Na 99% nietolerancja laktozy. Dziś spokojny wieczór po przepisanym przez lekarza mleku. Ja za to zjadłam spaghetti z sosem pomidorowym i popiłam odrobiną piwa. Normalnie święto! Moje mleko przez całą dobę do wylania. Jeśli chcę nim dalej karmić to muszę przejść na dietę w której jedyne dozwolone składniki to ryż, kurczak gotowany, warzywa gotowane oprócz selera, indyk, woda, chleb. Na razie testujemy to mm, zobaczymy...
A tak słodko śpi bez kolki

Stracilam wene do pisania. Nie, no moze inaczej, nie mam czego opisywac, nie no jeszcze inaczej, mialabym co opisywac, bo codziennie cos sie dzieje w moim zyciu, ale nie sa to rzeczy zwiazane z pogonia za posiadaniem potomstwa.W tej dziedzinie nic sie nie zmienia.
Fakt lekow juz nie biore , ale czekam do nastepnej srody na moja szanowna @. gdziesz mi sie troche zagubila. Ma szanse do nastepnej srody, jesli nie chce przyjsc po dobroci, zostanie oczywiscie wywolana, co wiaze sie oczywiscie z nowymi lekami, Zobaczymy jak too z nia bedzie.
Chcialabym miec to juz za soba, te badania, wizyty, konsultacje. Cierpliwosc ostatnio nie jest moja mocna strona, no ale w sumie co sie dziwic, lata leca a ja dalej stoje w miejscu.
Musze sie jednak do czegos przyznac. Jakos bardzo na spokojnie do tego podchodze, nie mysle juz obsesyjnie o dziecku, czy sie uda czy nie, co bedzie jak sie nie uda i na ile podejsc starczy nam kasy i sily. Chyba ostatnie miesiace zlego samopoczucia i martwienia sie co bedzie dalej, jakos przyslonily mi ten temat. Owczem , czekam z niecierpliwoscia na zakonczenie tego tematu i o niczym innym nie marze, jak o negatywnym wyniku biopsji. Wtedy bede wiedziala, ze nadszedl moj czas, ze juz wystarczajaco dlugo czekalam w kolejce po male szczescie. Wiem jak bardzo tez zalezy na tym mojemu mezowi. Chcialbym jeszcze raz moc wykonac telefon z dobra wiadomoscia jak poltora roku temu ( kurcze jak ten czas szybko leci !!) oczywiscie tym razem z szczesliwym zakonczeniem.
Dzisiaj w nocy zauważyłam strużkę krwi na bieliźnie. Zdenerwowałam się. Nie wiem, czy to na @ się zbiera, czy to faktycznie może być zagnieżdżenie?!Teoretycznie do soboty jeszcze trochę czasu, mam nadzieję, że @ nie przyjdzie 4 dni szybciej, bo nigdy tak mnie nie zaskoczyła. Jest raczej przewidywalna. Co prawda zaskakuje mnie tym, że w ogóle przychodzi, ale aż tak by nie była bezczelna.
O 7 badanie TSH. Jestem ciekawa wyniku.
Po południu do gin pójdę się skonsultować 
Martwi mnie to plamienie...

Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2016, 09:38
http://wrzucaj.net/images/2014/11/05/P1070555a.th.jpg
no i przyszła... tak jak sądziłam
aaaa już mam dość
Ciąża rozpoczęta 27 września 2014
Wczoraj test owulacyjny wyszedł negatywnie, czy to oznacza ze ten miesiąc mogę przeznaczyć na straty ? Tak zwany cykl bezowulacyjny, hmm chyba jestem zielona zupełnie jeśli chodzi o te sprawy 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.