od trzech dni boli mnie głowa nie wiem o co kaman... to taki dziwny bol nie jakis mega mocny.. nawet tego bolem nazwac nie mozna tak jakbym miala cisnienie w glowie .... zaczynam sie martwic bo to przeciez nie jest normalne ..mialam juz cos takiego kiedys ale trwalo 2 godziny i przeszlo.. nie wiem co robic 
moj maz mowi ze panikuje ze to przez stres bo za duzo problemow na glowie
a moze to przez cisnienie tzn przez pogode.. co o tym myslicie??
dziewczyny nie uwierzycie, bo ja sama nie wierze.... jak to zobaczylam musialam wyjsc na podworze, bo chyba bym zemdlala z wrazenia.... wlasnie wyszedl mi test + !!! kreska 'ciazowa' ciemniejsza od kreski 'testowej' o. O nie wierze... bede mama
Asha dziekuje!! :* wykres udostepnie jak tylko bede w pracy przy komputerze, teraz jestem na tel i wszystko mi sie blokuje
swoich wpisow tez nie moge skomentowac niestety 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2014, 07:51
oj mam dzisiaj lenia a dzisiaj i jutro czeka nas mnostwo roboty w studiu..musze przygotowac cos do jedzenia bo troche to potrwa a ciezko mi bedzie wyjsc ze studia i cos kupic cieplego do jedzenia...musze pomyslec co moge wziac..owocami to sie nie najadam, musialabym chyba z 1kg jablek zapakowac
Sobota, dzień którego boje się jak ognia... Dziś byłabym w 12tc. Mieliśmy od tego momentu podzielić się tą nowiną z rodziną i znajomymi. Mieliśmy. Zamiast tego już od piątku wieczorem jestem poddenerwowana, nie mogę spać w nocy i znaleźć sobie miejsca w domu, a od rana serce mi pęka. Drzwi pokoju Malucha są otwarte. Wchodząc tam widzę wszystko to co sobie tam wymarzyliśmy. Dlaczego to tak bardzo boli?!
Czasami wydaje mi się, że mam lepsze dni, ale w którymś momencie zawsze musi przyjść załamanie. Wiem, że kolejną ciążą nie zastąpię tej, zdaję sobie z tego sprawę. Próbuję przygotować swoje ciało na kolejne wyzwanie, ale jak się znowu nie uda chyba się załamię. Podobno pozytywne myślenie to połowa sukcesu, ale jak tu pozytywnie myśleć jak na karku zawsze będę już czuła zimny powiew, który będzie mi przypominał, że to nie ja tu rządzę...
imiona dzieci :]
https://dzidziusiowo.pl/baza-imion/imiona-zenskie-1?start=60
https://dzidziusiowo.pl/baza-imion/imiona-meskie-2
Tak bardzo chcielibysmy juz druga dzidzię, nie ważne czy była by to dziewczynka czy chĺopiec wazne zeby bylo zdrowe. Moj mąż choć na początku podchodził na luzie, teraz widzę ze jemu też zależy. Moja praca jest dobijajaca,wszystko mnie tam wkurza. Już chcę od tej pracy odpocząć. Moj synek tez chciałby mieć rodzeństwo,szczegolnie siostrzyczkę bo mowi ze brat bedzie go bił.
to by był najwspanialszy prezent na święta dla nas. Wzielismy sie ostro w tym cyklu, zakupiłam nawet testy owulacyjne a dni płodne za ok 8 dni. Działamy;-)
"Nasze dziecko poczęło się dzięki naprotechnologii":
http://www.youtube.com/watch?v=-81woN638ss
http://www.youtube.com/watch?v=WuZQ1OGAnRM - to muszę zapamiętać, bo jest mowa o lekarzach ze Śląska
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2014, 14:58
Dziekuje dziewczyny za wsparcie.
Oddzwonili do mnie ze szpitala. Maja dla mnie miejsce za tydzien w czwartek. Wczoraj potwierdzili termin.Tak wiec wszystko zgodnie z planem. Az mi sie nie chce wierzyc, ze w koncu trafiam na bardziej kompetentnych ludzi niz do tej pory.Aby do czwartku....
Troche dziwny ten moj @. Napewno nie wyglada to tak jak wczesniej. Raz jest , raz jej nie ma. Mam nadzieje,ze do czwatku sie skonczy bo inaczej nici z abadan
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2014, 14:51
27+1

Po wizycie.. UFF..
WSZYSTKO DOBRZE !
i z naszym synusiem Tomaszkiem i z mamusią 
Wyniki po badaniu moczu ok, morfologia krwi i glukoza też w porządku
wszystko bez zarzutu ! 
WBC - 10,56
Hb - 13,5
RBC - 4,46
Ht - 39,8
PLT - 262
Glukoza na czczo - 73 . Po 2 godz. 116 
Oczywiście czułam to, że nici ze zdjęcia w 3D
gabinet zajęty eh.. Ale synuś tak cudownie pokazał buźkę !
oj jest taki śliczny !
i tak mnie kopał
myślałam że rozpłaczę się ze szczęścia, uśmiechaliśmy się z mężem nawzajem do siebie
nie chciałam się zacząć śmiać bo brzusio by się ruszał a chciałam jak najdłużej widzieć synusia
i to jak fikał jeszcze ohoho
szaleniec mój mały
takie zdjątko udało nam się zrobić
MÓJ PIĘKNIŚ


MÓJ MAŁY CUD !
Misio waży 1262g 
A tu już trochę NAS 



Całujemy i ściskamy wszystkie ciocie !!!

Z paluszkiem Julianka jest coraz gorzej. Dostalismy od poloznej masc do smarowania ale jak do jutra nie bedzie poprawy musimy jechac do lekarza aby ten przepisal masc z antybiotykiem.

W dodatku mamy pokazac lekarzowi ten pekniety obojczyk. Polozna nam powiedziala ze prawdopodobnie z czasem bedziemy musieli chodzic z Juliankiem na rehabilitacje
Mamy tez go obserwowac czy malutki nie ma tendencji do prawej strony. W dodatku zaczynam miec zaniki pokarmu, pomimo ze duzo malego przykladam do cyca. Wzielismy sie wiec z polozna za rozpedzenie laktacji. Aby mleczka przybieralo mam duzo jesc, dwa razy dziennie pic herbatke dla kobiet karmiacych i raz dziennie piwko z karmelem. Jak do piatku nie bedzie poprawy to chyba bede musiala Julianka dokarmiac bo on jest duzym chlopcem i niestety ale zaczyna mu mleczka brakowac 
Zapomnialam napisac ze dzisiaj Jlanek zostal pierwszy raz wykapany.
Zostal tez znowu zwarzony i wazy 3900. Troszke malo jak na jego mozliwosci no ale zobaczymy do piatku jak bedzie z tym moim pokarmem i czy waga podskoczy. Jak nie bedzie poprawy to Julian bedzie jezdzil na mercedesie. Ten mercedes to takie nasze powiedzonko bo przy starszaku na pytanie meza do poloznej ktore mleko modefikowane jest najlepsze polzona powiedziala ze w sumie to kazde jest dobre z tym ze porownujac je do aut to Aptamil to taki mercedes a Humana to opel. Maz oczywiscie polecial do sklepu i kupil Aptamil stwierdzajac ze jego syn bedzie jezdzil na merdecesie. Drugi oczywiscie nie moze byc gorszy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2014, 15:09
Jest ciężko. Trafiła nam się pierwsza koszmarna noc. Do tej pory noce były spokojne, były wybawieniem po ciężkim dniu. Tym razem i dzień i noc przeryczane. Zasnął o 6 rano a o 7 musimy podawać antybiotyk więc nie spałam w sumie wcale. Teraz trochę próbuje zasnąć ale jest marudny. Lekarka poleciła Viburcol w kroplach 3 razy dziennie, żeby dziecko odzyskało troche równowagi, przestało panikować przy byle bączku. Po przecież na początku tak źle nie było. To postępuje z dnia na dzień i trzeba jakoś sytuację opanować. A ja mam wątpliwości co do Bebilon Pepti. Wydaje mi się, że ciężej mu po nim zrobić kupkę, bardziej się męczy, napina, są bolesne gazy. Dlatego zaryzykowałam i dziś podałam przed godziną Nan dla wcześniaków. Taki normalny, z laktozą. W końcu nikt mu badań na nietolerancję nie robił, więc może to wcale nie była trafna diagnoza. Ja się męczę bez nabiału a dziecko i tak cierpi i pije niedobre mleko. Mimo tego stresu, niewiarygodnego wyczerpania, zmęczenia i niedowierzania, że to aż tak trudno być mamą, nie chciałabym już wracać do tego co było przed dzieckiem. Gorzej sytuację znosi mój mąż. Stara się, lulał go do rana, uspokajał, ale widać że nie ma w sobie tyle cierpliwości i spokoju co ja jako mama. Powiedział dziś, że myślał o drugim dziecku ale już mu przeszło. No cóż, trzeba poczekać i zobaczyć jak to będzie wyglądało później. Może sytuacja na tyle się unormuje, że zachce nam się dorobić siostrzyczkę. Ale rzeczywiście- przyznaję, że jest mi ciężko jak cholera.
Dziś mija miesiąc

Wow stało się, są dwie kreski, będziemy rodzicami. To takie nierealne. W tym cyklu najmniej się tego spodziewałam. Przecież tylko 1
do owu, mąż miał iść na badania, a stało się.
11 dpo, po powrocie z wyjazdu postanowiłam zrobić test (zawsze jakiś się znajdzie ;p), bardziej mechanicznie niż z nadzieją, że coś tam ujrzę. Bladziutka druga kreska. Pomyślałam, że jest jakiś wadliwy bo przecież nie mogło się udać, nie mówiłam mężowi bo wziął by mnie za wariatkę, że tam nic nie ma. Dzień później powtórzyłam test, wyraźniejsza krecha, nawet chop zobaczył i się podekscytował ;p
Tego samego dnia byłam już w laboratorium, HCG 90,5, nie szło powstrzymać łez.
Jak to możliwe,że po dwóch latach starań, braku miesiączki, udało się w drugim owulacyjnym cyklu? To niesamowite.
Dzisiaj, 14 dpo, pełna obaw powtórzyłam badanie HCG 360,5 to chyba ładny przyrost?
Jestem teraz w 5 tyg, do lekarz chyba nie ma sensu wybierać się wcześniej niż 6/7 tyg?
W ten sposób poinformujemy przyszłych dziadków ;p
http://zapodaj.net/c14f1afd60e15.jpg.html
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2014, 15:38
1 dpo
Dziecko Moje,
jeśli tu jesteś, to jest pierwszy dzień Twojego istnienia. Dzisiaj sa imieniny Artura. Czy wiesz, że gdybyś było płci męskiej, będziesz najprawdopodobniej Arturem? To jedyne imię, co do którego nie mamy wątpliwości z Twoim ojcem i kiedyś mi się śniło, że mam syna Artura.
Jestem przekonana, że jeśli dokonał się cud życia, to wczoraj. Świadczą o tym wszelkie objawy, że to mógł być jedynie wczorajszy dzień, a bardzo się staraliśmy. Nigdy wcześniej żadnego cyklu nie śledziłam tak dokładnie. Powinno być jak w bajce, idealnie. Niestety, życie nie zawsze jest bajką, ale jesteś moją nadzieją, że Jesteś.
Zaraz ja Twój przyszły Ojciec wybieramy się spędzić fajny wieczór może z kumplami. Nie wiedzą, że staramy się o ciążę. Jeśli się uda, będą w szoku 
cdn
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 listopada 2014, 16:58
dziś o 4 obudziło mnie ostre kłucie po prawej stronie, jakby jajnik. Pomyslałam: przyszłaś w końcu.. ale nie! Wewnątrz szyjki miękko, wilgotno, okresu brak. Temp na wyższym poziomie, choć dziś spadła o 0,1 st. Badając o g 15.00 37,7. Piersi bolą i nerwowa jestem. Już nie ma szans na Świąteczny Cud 
No coż.. nowy rok-nowe nadzieje tylko przyjdź w końcu małpo.
Życie nie jest łatwe, tym bardziej stan błogosławionym jakim jest ciąża...
Dziś znów plamiłam... znów mi życie się zatrzymało, tym razem na dłużej, bo moja lekarka jest na kongresie. Więc biegiem, za namową koleżanek z Belly, do szpitala na IP. Weszlismy a tam....pusto. Jeden gość siedzi a obok niego kurtka zapewne partnerki
poszłam do rejestracji, Pani mnie wpisałam i poprosiła bym usiadła. Czekalismy bardzo krótko z 15 min, poczym wyszła dziewczyna z wielkim brzucholem w kolejności - brzuuuuuuch i potem ona
a na końcu moja ulubiona Pani doktor Larysa
bardzo ją lubię ( przyjmuję w szpitalu powiatowym w którym chyba już wszyscy lekarze mnie znają
począwszy od podejrzenia ciąży pozamacicznej i operacji wycięcia torbieli jednocześnie(2013), po obumarcie płodu i zabieg(2014)) usmiechneła się i tym swoim zajebistym ukraińskim akcentem zaprosiła mnie od razu na górę na usg. Ok. Poszliśmy i czekamy jakieś 7 min, aż przyszła i zaprosiła mnie do pokoju. Rozebrałam się i na fotel, wypytała sie o podstawowe sprawy i mnie przebadała. Wziernik był...hmm.... skąpo ubrudzony tym MOIM PLAMIENIEM...pomyslałam, że mnie ochrzani, ale nie Laryska
potem na usg. To było najdłuższe 5 min w moim życiu, bo tylko ona miała monitor...a ja czekałam. Czekałam, a ona nic. Usg dowcipne zakończone sukcesem, nic złego się nie dzieje, dojrzała jaką mini mini nadżerkę, ale gojącą sie więc luz. No i chwila prawdy...usg przez brzuch. Jeździ, jeździ i milczy, a w tle słychac moje serce i urywany oddech... myslałam że zemdleje mimo iż leżałam. jakieś zdjęcia robiła, jeździła dalej i w końcu mi przekręciła monitor i mówi " no proszę popatrzec, jak fika, zmierzyc go nie mogę"... i myslę no to dlatego nic nie mówiła, bo co jak Mały ruszał się jakby wypił RedBulla z dopalaczem. Popłakałam się.. bo widziałam, że żyje i ma się lepiej niż my z ojcem... drugi raz prawie umarłam a ojciec zszedł na zawał.
Nakazała wiele, w tym oszczędny tryb życia i najlepiej zwolnienie z pracy
a jak mam iśc na zwolnienie, kiedy te kochane dziewczyny licza na mnie? Już mi mąż grafik zrobi na grudzień, bo mam tak ciasno poumawiane laski, że się nie zgodził i zaczął mi przestawiać ludzi... Dobrze... wiem, że się martwi ja też... chcę dla Misia jak najlepiej :* ♥
Ale Pani doktor powiedziała, że plamienie ma związek (akurat u mnie, bo biorę leki rozrzedzające krew plus no nie oszczędzam się, bo ćwiczę, chodze na spacery, plus dałam dzis sobie wycisk ze sprzątaniem) z przemieszczeniem się łożyska, nachodzi na ujście wewnętrzne, ale kiedy już otworzyłam buzię, bo wiem co to znaczy, uprzedziła pytanie, które zawisło mi w buzi, że to nie jest łózysko przodujące.. Poprostu się przemieszczać zaczyna, bo macica będzie rosła... i jest winowajca... a ta małpa w zeszły piatek takich mi głupot nagadała... ehh.. Mam się nie marwtić, nazakała przy czym tak troskliwie się uśmiechnęła, że aż mi serce zmękło. Oczywiście przeprosiłam, że taka panikara ze mnie, ale wie jaka mam przeszłość i stąd moje obawy. Przytaknęła, że po tyle złych doświadczeniach mam prawo drżeć w każdej nieprawidłowości jaka nam się przytrafi. Jak wyszłam juz uspokojona do męża powiedziałam,że jest wszystko jak na najlepszej drodze.A on oczywiście " a siusiak był??
akurat wtedy nie to było mi w głowie
za dwa tygodnie mamy wizytę
sądny dzień
mam nadzieję, że Misiek zostanie Miskiem :* ♥ idę odpoczywać... dużo nerwów jak się okazało nie potrzebnych :*
14.11.2014
TSH 0,751 norma 0,270 - 4,2 (po Euthyrox 75)
Ft4 19,7 norma 12 - 22
Dla porównania
30.08.2013
TSH 2,467
14.07.2014
TSH 6,660 (masakra!!)
Ft4 16,44
22.09.2014
TSH 3,290 (po Euthyrox 50)
Ft4 17,01
Ja pierdzielę... i chyba znowu będzie dupa... ;/ nie wiem już co jest grane... przed poprzednim okresem przypałętało mi się jakieś zakażenie pochwy, z tego co wiem to była to grzybica, brałam globulki, ale też za tydzień dostałam okres także w sumie to on mi przyśpieszył leczenie, bo gdy tylko go dostałam to całe swędzenie jak ręką odjął. A teraz w tym cyklu dopiero jestem po okresie i znowu coś czuję takie same objawy;/ nie wiem już co robić, nie wiem od czego to mam. Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie przytrafiało, a teraz odkąd się staramy o dzidziusia to co chwilę coś. Albo brak owulacji, albo jakieś choróbsko. ;((( nie wiem czy powinnam zacząć brać te globulki, czy może to tylko podobne objawy i jeszcze poczekać. Akurat mam dni płodne i Jak je zacznę stosować to nici z
bo nie wolno;(((( nie wiem już co jest grane, kolejny cykl stracony a tak się łudziłam, że może w tym cyklu będzie inaczej;((
Nie mam już na to siły....
Dziś pospałam długo i za to wypoczęta jestem.
R. pojechał, oczywiście już się zameldował że doleciał więc spokojniejsza już jestem.
Posprzatałam cały dom, a potem odbębniłam spacer z moimi psiakami.
Teraz grzecznie odpoczywam i nabieram sił przed wstrętna nocka.
Czuje że @ już za rogiem się czai. Zaczeły się delikatne kłucia w macicy i jajniki zwłaszcza prawy pozwolił sobie przypomnieć że tam jest. Więc zpokojnie za tydzień przylezie wredna @.
Ale może i lepiej bo czekam na grudzień
. I zaczynamy staranka 
Wczoraj miałam spadek temperatury, a dziś znów jest w górze:) Oglądałam wykresy dziewczyn, które zakończyły się ciążą i większość z nich miała jednodniowy spadek w 9-10 dniu po owulacji, a potem wzrost także jest szansa:) Zwłaszcza, że w tamtym miesiącu miałam w 26 dniu cyklu @ czyli wypadałaby mi jutro...
Mam tak dużą nadzieję...Boże proszę niech to będzie ciąża:)
Na 10:30 pędzimy z mężem do kościoła, a potem na zakupy (niestety mamy tylko niedziele by je zrobić
) Będę starała się dziś o tym nie myśleć, bo zwariuje. Ale jutrzejszy pomiar temperatury będzie stresujący;p
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 08:55
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.