Wróciliśmy właśnie z urlopu nad morzem, byliśmy prawie tydzień w Trójmieście. No i tam doszła do mnie wiadomość, ze koleżanka jest w ciąży, już wiem, jaki będzie temat przewodni na imprezie urodzinowej u męża. No a on do mnie oczywiście "No i widzisz, Marta jest w ciąży, a Ty nie chcesz". Kuźwa, nie >nie chcę<, tylko się boję. No ale co zrobiłam? Następnego dnia zadzwoniłam do jedynej kliniki we Wrocławiu w której nie muszę najpierw iść do ichniego lekarza żeby mi mówił czy potrzebuję histero, czy nie, i umówiłam się na badanie na poniedziałek. Sporo zapłacę, ale nie chcę już czekać. Jutro histeroskopia, na wynik czeka się do 3 tygodni, potem koło 12 grudnia do ginekologa z wynikami i w grudniu zaczniemy się może starać. Oby.

Tyle się wydarzyło od ostatniego wpisu, że chyba nie uda mi się wszystkiego opisać..
Tyle wydarzeń zarówno dobrych, jak i tych złych, tyle emocji, łez smutku i łez radości..
Była kolejna próba podejścia do inseminacji (piękne dwa pęcherzyki na naturalnym cyklu), niestety przez zbyt szybki wzrost pęcherzyków i torbiele do insemki nie doszło.. Pani dr stwierdziła no to czas na ostateczne rozpoczęcie kwalifikacji do IVF i całej procedury.. Dała leki na wchłonięcie torbieli i o razu antyki na nowy cykl byśmy mogli jak najszybciej podejść do IVF, umówiła na wizytę kwalifikacyjną, która miała być już tylko formalnością.. Dostaliśmy z recepcji kliniki listę badań do ogarnięcia, zrobiliśmy je i kilka dni przed wizytą telefon.. "nie mamy już środków w ramach programu, więc wizyta musi zostać anulowana, możecie Państwo dzwonić w grudniu i dowiadywać się czy mamy limity na przyszły rok".. Załamka.. ;(
Po wykonaniu wielu telefonów dowiedzieliśmy się, że klinika już kilka miesięcy wstecz wiedziała, że nie starczy środków na ten rok a badania, za które kazano nam zapłacić są w ramach programu nieodpłatnie wykonywane i nie mieli prawa ich żądać na wizytę kwalifikacyjną..
Kolejne telefony.. i udało się znaleźć klinikę, w której są jeszcze limity na ten rok, więc umówiliśmy się na wizytę (Pani po wysłuchaniu naszej historii dopisała nas dodatkowo o prawie dwa m-ce wcześniej niż był najbliższy wolny termin). Znów radość, że idziemy na wizytę :)
Na konsultację stawiliśmy się z całym kompletem dokumentów (ksero ułożone datami utworzyło niezłą książeczkę), tam potwierdzono, że zostaliśmy naciągnięci na kasę w poprzedniej klinice i dowiedzieliśmy się, że nie możemy mieć konsultacji bo poprzednia klinika zgłosiła nas u siebie. Znów rozczarowanie, łzy.. :(
Dostaliśmy podpowiedź by jak najszybciej udać się do tamtej kliniki i złożyć podanie o przeniesienie papierów, więc fruu przez całe miasto po drodze wykonując telefony od razu prosiliśmy o rozmowy z kierownikiem. Na miejscu też tylko z tą Panią rozmawialiśmy. Była dla nas bardzo miła (może moje łzy tak na nią zadziałały..) Próbowała nas przekonać byśmy jednak zostali u nich, że może za kilka tygodni sytuacja się zmieni i będą dodatkowe środki, ale na pytanie czy jest gwarancja, że i dla nas z tych środków wystarczy bo wiemy, że przed nami są też inne pary odpowiedziała, że gwarancji nie ma. Złożyliśmy więc podanie o przeniesienie dokumentów i pozostało nam czekanie...
W międzyczasie dzwoniłam parę razy do drugiej kliniki czy może nasze papiery już są, ale ciągle tylko słyszałam "jeszcze nie, proszę cierpliwie czekać.. może to trwać od dwóch do kilkunastu tygodni".. Ten czas potwornie się dłużył. Aż 14-go dnia od złożenia podania wieczorem był telefon z kliniki, że widniejemy już u nich w systemie i mogą zaprosić na wizytę. Ustalanie terminu i stres bo wynik amh i fsh traci ważność lada dzień. Więc znów wpisano nas wcześniej tak by się wyrobić z tymi wynikami.
18.10.2014r - wizyta kwalifikacyjna. Ogromny stres, obawy czy dokumentacja będzie wystarczająca. Trzęsącymi się dłońmi wypełnialiśmy dokumenty. Dr Kunicki zaprosił do gabinetu, wysłuchał nas, przejrzał dokumentację, pytał o poszczególne dokumenty. Potem zaprosił na samolocik, obejrzał dokładnie macicę i jajniki, zmierzył endo. Po badaniu znów przeglądał dokumenty. Pochwalił za przygotowanie ich w takiej formie. Znów zadawał pytania. Miał wątpliwości co do pewnej sprawy (na rok przed wizytą kwalifikacyjną nie w każdym m-cu mieliśmy wizyty kontrolne u gin.), więc jeszcze raz przejrzał dokumenty, po czym stwierdził "no dobrze, ja Państwa kwalifikuję. Widzę jak bardzo pragniecie dziecka i mają Państwo dokumentację z kilku lat leczenia. Zobaczymy jeszcze co powie kalkulator programu" i zaczął wypełniać rubryki w komputerze.. Znów stres.. Na koniec dobra wiadomość "kalkulator MZ potwierdził, że mogę Państwa zakwalifikować" ufff.. ulga i ogromna radość :D
Jeszcze na tej wizycie Pan dr rozpisał jak ma wyglądać procedura. Idziemy protokołem długim - zalecenie antyki, kwas foliowy i od 15dc Gonapeptyl co drugi dzień. Kontrola wyznaczona na 15.11.2014r po miesiączce.
Jeszcze wtedy miałam wrażenie, że to tak długo będzie trwało.. Jak bardzo się pomyliłam.. ;)
Nadszedł 1.11. - 15dc czyli pierwszy zastrzyk. Miałam mega cykora bo to pierwszy raz w życiu gdy miałam go zrobić sama, ale sprawnie poszło. Potem mijały kolejne dni i kolejne zastrzyki szły coraz sprawniej. Potem przyszła @ była potwornie bolesna, ale dałam radę.
15.11. kontrola (kiedy zleciał ten miesiąc?) Rano zastrzyk, potem spakowaliśmy się i do kliniki. Najpierw pobranie krwi u mnie 8 fiolek u męża 4. Dwie godziny później mieliśmy zgłosić się na odebranie wyniku i wizytę. Poszliśmy na śniadanie i małe zakupki by się odstresować a później szybko do kliniki. Zgoda na zabieg, regulaminy podpisane, wyniki odebrane (Estradiol <5, Progesteron 0,37). Czas na wizytę. Dr powiedział, że wyniki bardzo dobre jak na ten czas stymulacji. Potem usg i szok.. Podejrzenie endometriozy oraz mięśniaka.. Tylko tego nam brakowało. No ale idziemy dalej tylko dodatkowy lek muszę brać. Dostałam rozpiskę z zaleceniami, recepty. Mieliśmy trochę pytań, więc pomęczyliśmy dr. Na wszystkie bardzo cierpliwie i rzeczowo odpowiadał. Ustaliliśmy, że w naszym przypadku potrzebna jest dodatkowa kontrola w trakcie stymulacji. Na środę mamy wyznaczony termin wizyty u anestezjologa, więc przy okazji dr zrobi usg. A w sobotę planowa kontrola i decyzja kiedy punkcja.

klina Podobno cuda się zdarzają .. 16 listopada 2014, 11:41

Poszłam wczoraj z mężem do koleżanki.. Sama obecność jej małej córeczki wcale mnie nie zasmucala.. Ale gdy szukając kolczyków i łańcuszka wyjęła z pudełka opaskę z raczki małej ze szpitala i test ciążowy z dwoma krechami zrobiło mi się przykro.. Pomyślałam jak mogła tak nieświadomie to przy mnie wyjąć? Przecież wie że staramy się tyle lat.. A i ona sama długo nie mogła zajść w ciążę.. Nie powiedziałam słowa ale humor mi prysnal.. Do tego komentarz jej męża.. Że tak i tak mu powiedziała o ciąży.. Pomyślałam tylko.. Co ja tu robię? Dziś od rana łzy.. Znów mnie ruszyło.. Ile jeszcze mam czekać? W takich dniach jak dziś jak jest początek @ nienawidzę swojego ciała..
Mam dosyć wszystkiego.. I nie potrafię powstrzymać łez..

Wczoraj wyczekana wizyta kontrolna po operacji. Miałam na 17 w trakcie szykowania się dostaje sms-a że mają opóźnienie 20 min. no ok to przynajmniej nie bd się spieszyć. Tak czy siak byłam na 17, w poczekalni jedna kobieta czeka na 16:40 no to czekamy... Babeczka która była w gabinecie wyszła o 17:10, weszła kolejna ta na 16:40 no to czekam dalej... w między czasie przyszły dwie kolejne kobiety. W końcu pora na mnie weszłam 17:35 nawet nie denerwowałam się tym że musiałam tyle czekać. Jaka byłam szczęśliwa kiedy doktor badając mnie powiedział że w końcu badanie bez żadnych przeszkód, na obrazie usg zdrowa macica :D Wszystko pięknie, powiedział że gdyby nie wiedział że miałam operację to nawet by nie poznał że cokolwiek było robione tak ładnie się wszystko goi :) Operacja odbyła się bez ingerencji w macicę tz. że mięśniak był w jej ścianie i ją tak uciskał, że na usg wyglądało jakby w niej był. Tak bardzo się cieszę że go już nie ma i że moja macica jest zdrowa, nic nie uciska i nie zajmuje miejsca. Owulacja była z prawego jajnika, śluzówka 8mm i to mnie trochę martwi że jest taka cienka. Poza tym wszystko dobrze na kolejną wizytę mam przyjść z wynikami mojego męża i z moimi z tsh. Pół roku po kolposkopii mam przyjść na cytologię. Co do starań to najlepiej by było wstrzymać się do pół roku po operacji by wszystko się ładnie zagoiło ale jak nie to przynajmniej te 3 miesiące więc to też plus bo możemy trochę wcześniej zacząć :) Jestem szczęśliwa i bd czekała na czas w którym bd mogła wrócić do starań więc przynajmniej przez dwa kolejne miesiące chcę coś zadziałać z tą cienką śluzówką. Jakie sposoby na pogrubienie endo? Wino i migdały to na pewno ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2019, 08:07

muminka83 My 16 listopada 2014, 12:05

Ciąża rozpoczęta 16 października 2014 Może zacznę od początku. Końcem września kiedy kolejny raz terapia CLO nie poskutkowała postanowiłam zrezygnować z starań. Naszą decyzję przypieczętowała sytuacja rodzinna w której to synek zachorował i trafił do szpitala. Więc październik był bardzo stresujący. Nie miałam ochoty nawet na sex nie mówiąc o jakichkolwiek kontaktach no ale coż w przyrodzie różnie bywa i stało się jedyny raz. 13 listopada podczas gotowania żurku zemdliło mnie i postanowiłam kupić test ale bardziej po to by się dobić. Byłam lekko zdziwiona gdy zobaczyłam dwie kreseczki... potem w sobotę i dziś każdy inny teścior. Jutro wyniki Bety i bardzo się denerwuje..... serce bije mi jak szalone. Ja nie mogę znaleźć sobie msc byleby tylko okazało się że faktycznie jestem ..... bardzo tego pragnę


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 12:10

LaLuna Z nowym rokiem nowe życe? 16 listopada 2014, 12:14

No i kolejny dzien! Praca i ptaca... lykam grzecznie kwas foliowy, tepmpka spada powoli a wczoraj z narzeczonym postanowilismy: staramy sie o malenstwo juz w tym cyklu :-)

Mamax Walka o Bobo. 16 listopada 2014, 12:38

39 tc.
Zostaly mi rowne dwa tygodnie do terminu i nic ńie wskazuje na to zeby mialo sie cos zaczac wczesniej. Jestem pewna ze ciaze przenosze zwlaszcza teraz po rozmowie z kolezanka ktora mi powiedziala ze byla w identycznej sytuacji jak ja teraz. A wiec tez miala skurcze juz odczuwalne, 1 cm rozwarcia i glowka w kanale rodnym. Lekarz, polozna tez ja zapewniali ze wczesniej urodzi a urodzila dopiero dwa dni przed terminem. Tak ze spokojnie czekam i juz sie nie nakrecam...
W sume teraz od dwoch dni calkiem dobrze sie czuje. Znowu poruszam sie zwawo, no moze nie z gracja ale nic mnie nie boli a to wazne. Nie wiem czy Julianek cofna sie nieco glowka czy porosciagalo sie tam cosik w tym kanale rodnym tak czy siak nie mecze sie juz tak. Zgaga tez ustapila tak ze oby tak dalej. W tym stanie moge te dwa tygodnie przeczekac a nawet jak bede sie tak dobrze czuc to od jutra wezme sie za mega porzadki :-)
Niestety Maximilianek znowu dostal kataru. A tak ladnie ostatnio sie trzymal. Boje sie ze znowu nam sie pochoruje. W dodatku od tygodnia mamy problemy z jego kupkami. Do tej pory maly nigdy nie mial problemow zoladkowych, zadnych biegunek, wymiotow. Kupke robil raz - dwa razy dziennie. A teraz cokolwiek zje zaraz jest kupka i to taka brzydka rzadka jak u niemowlaka a nie prawie trzylatka. Niby nie jest to biegunka ale jednak nie podoba mi sie. Zmienilam mu mleko na bez laktozy, nie daje slodyczy ale jak narazie poprawy nie ma...Jak sytuacja sie nie poprawi bedziemy musieli jechac z nim do lekarza...Ech dzieci...
Wczoraj bylismy w sklepie z zabawkami za prezentami swiatecznymi dla chlopcow. Chcielismy zaopatrzyc sie nimi wczesniej zeby potem juz sie tym nie zajmowac. Niestety nic nie kupilismy. Praktycznie wszystkie fajowe zabawki do trzech lat Maximilian posiada a tych od trzech jest bardzo malo i nie za ciekawe. Maly oczywiscie upatrzyl sobie pociag z torami ale ma juz dwa zestawy wiec bez sensu kupowac mu kolejny. Spodobala mu sie tez koparka z lego ktora jest od lat 6 wiec wiadomo ze odpada. Wiemy ze uwielbia traktory, zwlaszcza te z siku. Ale je dostaje bez wiekszych okazji ( wczoraj tez mu kupilismy traktor z plugiem ) wiec ma juz calkiem piekna kolekcje. Bez sensu kupowac mu kolejny zestaw. Tak samo jest z ksiazkami, cd z piosenkami, dvd z bajkami czy puzzlami. To dostaje bez okazji....Chcielismy kupic mu cos extra i nic takiego fajnego nie ma. Wszystkie fajne gry, zabawki jakie nas zainteresowaly sa od 4 lat. Nawet adwentowe kalendarze...Tak ze totalna porazka. Dla Julianka tez problem chociaz on bedzie maluski wiec i tak nie zauwarzy co dostal. Najwyzej dostanie kolejna grzechotke albo jakies gryziaki na pozniej ;-) Chcialabym aby te swieta byly wyjatkowo udane wszak bedziemy juz w czworke :-)

Mamax Walka o Bobo. 16 listopada 2014, 15:14

Klaudiaslask- O tym weglu tez juz pomyslalam i jutro zakupimy ;-) Zabawki z firmy vtech sa nam bardzo znane i zgadzam sie ze sa swietne. Mamy prawie wszystkie zestawy z tut tut baby flitzer i do tego wszystkie samochodziki...Od kiedy Maximilianek skonczyl roczek obkupujemy go w nie a on jest nimi zachwycony. Zostaly nam do kupienia dwa czy trzy zestawy ale chcemy je kupic pozniej juz dla Julianka zeby bylo sprawiedliwie ze kazdy z chlopcow bedzie je mial....Ten zegarek jest fantastyczny ale tez dla starszych dzieci. No nic bede jeszcze szukac, moze cos znajdziemy ;-) Pozdrawiam..

Martuś86 Do dzieła 16 listopada 2014, 12:50

Idzie skubana w górę.. temperatura :D Już 2 dzień temp idzie w górę, wg NPR jeśli będzie w górze przez kolejnych 19 dni (łącznie 21 dni), to ciąża jest pewna na 100% bez testów ciążowych. Zaczynam odliczanie...

20..




Ps. mam pomysł, jak poinformuję przyszłych Dziadków, jeśli zajdę w ciążę...

21 i 22 stycznia wyślę im pocztówkę z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka, na której będzie umieszczone zdjęcie USG dzieciątka i podpis: "Przybywam... (data przewidywanego porodu) "
Zaczerpnięte ze strony Pampersa :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 14:28

Martuś86 Do dzieła 16 listopada 2014, 14:28

O tym, jak wit. B6 i magnez wpływają na produkcję progesteronu
cały artykuł: http://npr.pl/index.php/content/view/207/44/


"(...)Doktor Abraham odkrył, że ZNPM występował częściej u kobiet, których dieta obfituje w tłuszcze zwierzęce, cukier, pokarmy rafinowane i w nabiał, niż u takich , które jadły więcej pełnych ziaren i warzyw, a mniej tłuszczów, nabiału i słodyczy. Zauważył też, iż kobiety, które nie odczuwały ZNPM, wspomagały organizm witaminami i minerałami.

Doktor Abraham i jego współpracownicy wskazali jednoznacznie witaminę B6 jako najważniejszą substancję odżywczą, usuwającą objawy ZNPM. Abraham zbadał wpływ podawania witaminy B6 na poziom estrogenów i progesteronu w fazie lutealnej i okazało się, że spowodowała ona u niektórych kobiet wzrost poziomu progesteronu przy równoczesnym obniżeniu poziomu estrogenów. Podawał on wspomagająco witaminę B6 czternastu kobietom z ZNPM i niepłodnością trwającą od 18 miesięcy do 7 lat. Po sześciu miesiącach kuracji jedenaście z tych kobiet poczęło dzieci.

Wciąż jestem zaskoczona, że odpowiedź na pytanie: „Czy odżywianie może uregulować krótką fazę lutealną?” brzmi: „Tak – i może ono także rozwiązać i inne problemy cyklu kobiecego”.
Doktor Abraham rozwijał swoje badania, by określić znaczenie magnezu, który wzmacnia działanie witaminy B6. Połączył w odpowiednich proporcjach magnez i witaminę B6 opracowując pełny, nie wymagający recepty lek o nazwie Optivite dla kobiet (niestety niedostępny jeszcze w Polsce – przy. tłum.) , który umożliwia przyjmowanie dwóch wspomnianych składników w połączeniu z innymi witaminami (głównie z grupy B ) i minerałami (m.in.wapń).
Trudno przecenić znaczenie pracy doktora Abrahama. Jego badania nad ZNPM są przykładem wykorzystania właściwej diety dla zrównoważenia gospodarki hormonalnej w fazie lutealnej.(...)"

Jestem tak szczęśliwa, że brak mi słów. Oczywiście martwię się cały czas czy wszystko jest w porządku i pewnie troszkę odetchnę dopiero jak zobaczę serduszko na usg... Ale zaczynam wierzyć, że udało się po raz trzeci. Że niedługo przytulę kolejnego ciepłego naowonarodzonego szkraba. Że po raz trzeci w ryje się aż do śmierci wyraz twarzy mojego dziecka położonego na moim brzuchu tuż po porodzie. Jakie będzie? Chłopiec czy dziewczynka? Spokojny czy charakterny? Mnóstwo pytań.

wczoraj miałam objawy nadchodzącej @ dzisiaj znowu cisza. Ciekawe czy jutro przyjdzie, po Luteinie to ciężko stwierdzić czy będzie jutro czy po jutrze bo brałam ją pierwszy cykl. Jeśli jutro się nie pojawi to zrobie test we wtorek.


W czwartek mama robiła test ciążowy, okres się spóźniał tydzień. Na szczęście negatyw :) wczoraj pytała czy mam test jakiś pożyczyć bo by powtórzyła bo czuję że zaciążyła. Mdliło ją, kręciło się w głowie itp. Ojciec osiwiał przez te kilka dni. Mama się śmiała że będziemy razem w ciąży chodzić i może rodzić razem :) ale by jaja były. Moi rodzice to aparaci jakich mało. Nie zdziwiłabym się jakby mi rodzeństwo zmajstrowali.

Na szczęście dzisiaj w domu wielkie święto bo mamusia okres dostała :) juuupi i huura ! :) obym ja nie dostała ;)

madeleine.m Orzeszek 16 listopada 2014, 15:10

:*


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2016, 09:38

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 17 listopada 2014, 07:52

Dzisiaj 12 dzień po owulacji (zbadane monitoringiem). Temperatura dalej wysoka...teraz to dopiero jestem w stresie, w nocy pobolewał mnie brzuch, burczało w brzuchu choć nie byłam głodna..dziwne uczucie. No nic pozostaje cierpliwie czekać, w sobotę wylot do Paryża, jeśli do tej pory nie będzie @ zrobię w sobotę rano test. I mam nadzieję, że @ nie zaskoczy mnie dziś czy jutro.

Panie Boże niech się dzieje wola twoja...

Nie poprosiłam o usg, w końcu odpuściłam starania na jakiś czas. Nie chciałam sobie robić złudnych nadziei, po co mi to? Przepisała mi wszystko, ale encorton nie bardzo chciała. Kazała na następny raz przyjść z kartą informacyjną na temat leczenia. Raczej nie będzie następnego razu

Aga39 Smutna rocznica ślubu 16 listopada 2014, 15:14

Jak ten czas wlecze się powoli! Mam wrażenie , że stoi w miejscu :( Wstaję - ciemno na podwórku , wracam z pracy - również ciemno! Praca - dom , praca -dom. Nie chce mi się nic,nigdzie wychodzić ,siedziałabym tylko w domu!
Tydzień temu byłam z koleżankami z pracy na pizzy w knajpie ! Trzy dziewczyny w widocznej ciąży ! Takie szczęśliwe ..... Siedziałam z nimi a w środku wszystko płakało ! Przez tydzień nie mogłam podnieść się psychicznie!
Jak ja chciałabym kupować ciuszki dla niemowlaka,cieszyć się z rosnącego brzuszka itd.
Jutro idę z mężem oddać krew na badanie kariotypu - 700 zł mniej w kieszeni! Czy te badania coś powiedzą , dadzą jakąś wskazówkę lekarzowi ?!

Bergo Bergo - nowa ja 16 listopada 2014, 15:41

Z dnia na dzien jest gorzej. Mam wrazenie ze uwsteczniamy sie. Dzis jeszcze nawet na moment nie usnal a ja mam go non stop na rekach.

Zaczarowana917 Kiedyś dogonię marzenia... 16 listopada 2014, 15:50

Dlaczego zawsze wszystko musi się tak komplikować... ;((( Według moich obserwacji za parę dni mam mieć teoretycznie wzrost temperatury, czyli prawdopodobnie owulację. Z tym, że w tym cyklu nic jeszcze nie czuję, ani bólu jajników a ni zupełnie nic. Zawsze parę dni przed czułam kłucie w podbrzuszu z którejś strony a teraz nic, cisza....... Jedynie to zauważyłam śluz płodny, ale co mi z niego jak nie będzie ovu? Z drugiej jednak strony, jak dzisiaj rano mierzyłam tepm. myślałam, że chyba znowu zepsuł mi się termometr, gdyż moja temp. pokazywała 40 stopni. A na dodatek nie dało się jej strzepnąć... Ale chyba jednak mi się to przywidziało, i źle odczytałam bo po południu wszystko było ok i termometr sam się naprawił. ;/ tak z ciekawości zmierzyłam sobie temp. Wyszło mi 37,2. Więc teraz się zastanawiam czy taka też była rano i jednak owulacja będzie czy jednak nie;/ Qrczę, dlaczego pragnienie dziecka jest takie trudne do zrealizowania. ;(( dlaczego zawsze mam pod górkę? ;((

klina Podobno cuda się zdarzają .. 16 listopada 2014, 17:18

Ehhhh.. Pojechałam w odwiedziny do szpitala.. I znowu.. Kobieta której nie znam po kilkunastu minutach stania przy łóżku podsunela mi krzesło.. Niech pani usiądzie.. Teraz dopiero zauważyłam krągłości.. Odpowiedziałam jej uprzejmie, że to tylko tłuszczyk.. Ale znów zabolało.. I jak tu przestać myśleć? Na dziś mam już dosyć łez.. Mam nadzieje, ze nikt mnie juz do płaczu dziś nie doprowadzi..

Zaczynam się bać sama siebie... Lekko zaczynam przeginać pałę z tym odchudzaniem bo widzę że coraz mniej jem. No ale ledwo coś zjem to rano cukier szybuje ponad 100 a niby na czczo do 99 ma być. Za to w ciągu dnia elegancko bo zawsze jest poniżej 100.
Nie wiem co jest tego przyczyną... Za chwilę będzie tak, że zrobię sobie kuku niejedzeniem tak jak zrobiłam sobie objadaniem się.
Brak słów...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)