Rzadko tu zagladam. Może to i lepiej, mniej myślę.
Teraz czas dla mnie. Czas zrobić coś dla siebie. Nawet mam już pare pomysłów
. Przede wszystkim zmiana trybu życia!
W czwartek do dentysty. Strasznie przy ciaży zęby mi się posypały. Więc teraz czas na naprawe by później problemu nie było.
No i czekamy na nowy cykl. Ten był straszny. Nawet nie mogłam dobrze zinterpretować mojego śluzu, aż odpuściłam sobie obserwacje. Ale cieszczę się że moje jajniki dobrze pracuja bo w owu dały mi znać. 
Wiaże duże nadzieje z Grudniem
. Nie wiem czemu ale czuję że to będzie ten szczęśliwy miesiac
Więc czekamy 
Jutro R. znowu jedzie w delegacje więc kilka dni smutku przede mna 
Nie lubie jak wyjeżdża taka pustka w domu.
Ale na jego powrót zrobię pyszna kolacje przy świecach i winie. Napewko się ucieszy On lubi takie niespodziaki
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 18:10
Muszę to zapisać, głównie dlatego, żeby - jak będę czytać ten pamiętnik za parę miesięcy - pomyśleć sobie jakie bez sensu problemy sobie stwarzam (chyba) i by w następnej ciąży (co daj Boże!) już nie świrować 
Nadal mierzę temperaturę rano (usta), chociaż przejrzałam cykle zakończone ciążą i nie znalazłam takiej wytrwalej mierzyciecielki temp. Mi to mierzenie tak weszło w krew po kilku latach, że nie sprawia problemu. Do tego przeczytałam gdzieś, że dobrze jest mierzyć cały I trymestr, bo wtedy można zaobserwować nieprawidłowości, chociaż mi się wydaje, że raczej chodzi o to by szybko zareagować w razie stanu podgorączkowego. Raczej mi to nie grozi...
Znalazłam też masę informacji w Necie, że temperatura w ciąży wynosi 37,0 C - 37,5 C No i to się zaczynają schody, bo moja nigdy takiej nie osiągnęła, a od kilku dni nie przekracza 36,61 C i to z reguły jest to efekt drugiego lub trzeciego mierzenia, bo na pierwszym termometr wskazuje 36,51 
Na szczęście gdzieś też doczytałam, że w ciąży temperatura wzrasta w stosunku do podstawowej sprzed owulacji o 0,5 C do 1,0 C No to by się prawie zgadzało, jeżeli przyjmę, że moja temperatura przed owulacjami oscylowała w granicach 35,9 C - 36,2 C. Ale jednak przez pierwsze tygodnie ciąży miewała się wyżej na poziomie 36,7 C -36,8 C... Teraz mam zagwostkę, czy wszystko ok.
Zastanawiam się też, czy Heparyna nie zmniejsza trochę tej temperatury, ale nie mogę znaleźć info na ten temat.
Także tego... pewnie szukam problemu tam, gdzie go nie ma i pewnie gdyby wszystkie kobiety w I trymestrze mierzyły temperaturę, to by się okazało, że bywa ona różna.
Nie zmienia to jednak faktu, że w głębi duszy tak strasznie się boję, że coś jest nie tak z Małym Ludkiem.
Halo, czy On/Ona tam jest?
Jestem drobnej budowy, tak, że średnio ludzie odmładzają mnie prawie o 10 lat
Ważę 46 kg, mam 157 cm wzrostu i choćbym nie wiem ile jadła i czego, to moja filigranowa figura się nie zmienia. Dlatego też zastanawiam się, gdzie się Mały Ludek chowa?
Brzuszek na prawdę tylko minimalnie mi się wydął (taki spiczasty fałdek się zrobił), ale przynajmniej m. mówi, że mam brzuch
W pracy jednak nadal nie mają szansy tego zobaczyć. Z jednej strony fajnie, bo mam wrażenie, że Mały Ludek jest tylko naszym ukrytym skarbem, a z drugiej strony fajnie by było, gdyby był bardziej namacalny 
Dwa dni do usg. Jutro pobranie krwi na PAPPA.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2019, 09:40
OK ,
7 tydzień za pasem , wkrótce 8 przyjdzie.
Zrezygnowaliśmy z usg tutaj, ze względu ze wszystkie badania wyszły b.dobrze wiec nie ma potrzeby zagladania ;P
Umówiłam sie na badanie NT na 19.12.2014 w Warszawie podobno świetnie tam analizują cale badanie
tak wiec zobaczymy i podejrzymy groszka 
Mdłosci daja sie we znaki , mama mowila ze ona przez 1 ciaze miala je do samiuskiego konca.. oby mnie to nie spotkalo 
Pomaga jedzeni duzej ilosci owocow i spacery . Ale czasem nie mam sily nawet by wstac z łóżka
(
Jak na razie wszystko dobrze, chociaż bywa różnie, raz lepiej a raz gorzej.
Ciąża rozpoczęta 16 października 2014
13 listopada, godz. 7 rano zobaczyłam dwie kreski na teście :)o godz. 16.30 zrobiłam ponowny test, który potwierdził pierwszą wersję! udało się!!!!!!
byłam u ginekologa ale za wcześnie nic nie było widać, powiedział, że mam przyjść 21.11 
czekam... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 18:20
żyję już z tą świadomością kilka dni
to naprawdę wspaniałe uczucie, tak bardzo chciałam dokonać w końcu wpisu na fioletowej stronie
i udało się 
objawy na dziś:
- bolące piersi (mocniej niż na okres)
- brak miesiączki
- zawroty głowy (już od jakiegoś czasu)
- lekkie mdłości napadowe
tak się cieszę 
Mam najwspanialszego męża pod Słońcem! Wczoraj przyjechał po mnie do pracy,a kiedy wróciliśmy do domu czekała już kolacja, były świeczki i tylko my, wyciszyliśmy nawet telefony i baaardzo miło spędziliśmy wieczór 
Te święta będą na prawdę do dupy. Wiedziałam już o tym w lipcu, kiedy dowiedzieliśmy się, że Maleństwo umarło. Na dodatek okazało się, że noc w Wigilię i Sylwester mąż spędzi w pracy. No cóż, służba nie drużba. Dlatego ja zgłosiłam się na ochotnika do pracy w te dni, również na nocki.
Tęsknię...
Dzisiaj dziecie wariuje od samego rana az do teraz..no strasznie sie wierci...dzisiaj wyjatkowo mocno sie kreci i mocno kopie! jakiegos szalu chyba dostal
a juz sie martwilam bo 2 dni cichusko siedzial
teraz nadrabia...kuzwa ja nadal w pracy..az do 20.00...bede w domu o 20.40 dopiero...ciul zamawiam pizze, nie chce mi sie zasuwac na zakupy jeszcze, bo w lodowce pusto po weekendzie, wszystko prawie sama zjadlam
jutro na szczescie do roboty tylko na 2hr od 15.00 do 17.00
w koncu
no kochane wczoraj tak spontanicznie minął mi dzień wstaliśmy rano poszliśmy na targ potem do siostry z lenistwa odwiedziliśmy mcdonald's
trochę zgrzeszyłam no ale miałam taką MEGA ochotę potem pojechaliśmy na cmentarz tak ogólnie ogarnąć groby i poświecić a jak zawieźliśmy młodego do babci na noc zajrzałam na stronę multikina no i zobaczyłam że o 21:50 leci fajny film głupi i głupszy jeszcze bardziej myślę sobie nie zdążymy mąż był akurat z psem mieliśmy 30 minut ale jak wrócił zapytałam czy się wyrobimy a on a co mi tam spróbować zawsze można no i zdążyliśmy!!! co prawda 5 min przed seansem ale się udało i spędziliśmy miło i bardzo zabawnie wieczór tak bardzo się rozluźniłam i wypoczęłam że dzisiaj nic mnie nie boli czuję się jak młody bóg mam pełno siły i wszystkie dolegliwości przeszły jak ręką odjął no jestem w siódmym niebie jeszcze mi dobrego ciasta do pełni szczęścia brakuje
a jak wam mija weekend ? pozdrawiamy i całujemy wszystkie ciocie :*
Smutek mnie przepełnia. W "Domu nad rozlewiskiem" autorka taki stan nazywa skowytem duszy i to chyba najlepsze określenie tego co obecnie czuję.
Byliśmy w środę w klinice oddać nasienie do mrożenia. Niby wszystko ok. Jednak bardzo nie spodobało mi się ich podejście. Chciałam przy okazji zrobić sobie badania hormonów, które zlecił mój gin. Dzień cyklu idealnie się wpasował. Sprawdziłam na stronie w necie, że badania hormonalne wykonują od 8 do 18, przyjeżdżam 10.15 i pani informuje mnie, że mi badań nie zrobi, bo za późno ?! I ze mogę przyjść jutro. Jasne przecież 130 km w jedna stronę to nie problem, a auto na wodę jeździ...
Smutno mi. Tak po prostu nie mogę się z tym pogodzić. Czemu tak jest, że jak ktoś bardzo pragnie dziecka to nic z tego nie wychodzi?
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 20:53
Jak na razie wszystko dobrze, chociaż bywa różnie, raz lepiej a raz gorzej.
Dzisiaj humor gorszy ... w końcu roller coaster,to do czegoś zobowiązuje. Ciężko bywa na sercu czasami. Tyle pytań bez odpowiedzi. Dlaczego tyle par nie może mieć dzieci? W moim otoczeniu zdecydowanie zbyt wiele. Znajomi starają się od 4 lat, zdrowi, młodzi, super ludzie, zawsze chcieli mieć dużo dzieci...W mojej pracy dwie koleżanki bezdzietne, wątpię by z wyboru. Wiele, wiele par. W szpitalu co tydzień 10 kobiet robi hsg, a to tylko jeden szpital, w tym mieście jest ich dużo. Niepłodność jest potężnym problemem, o którym nie mówi się zbyt wiele. No chyba, że w kontekście kontrowersyjności in vitro czy ludzkich światopoglądów. Wtedy też wypowiadają się etycy, księża czy ludzie, którzy zwyczajnie mają dzieci i po prostu nie mogą zrozumieć...Bo Ci, których to dotyczy bezpośrednio, czyli MY nie idziemy z tym do mediów, w telewizji śniadaniowej nie rozmawiają niepłodne celebrytki na temat badań czy niepowodzeń. One przychodzą już z zaokrąglonym brzuszkiem czy chwalą się drogim wózkiem. Ktoś znany już prędzej przyzna się do aborcji (jakie to straszne) jakby to było bardziej zrozumiałe dla społeczeństwa niż niepłodność...Ludzie bezpłodni są na marginesie, wykluczeni - przecież nie mamy się czym chwalić, nikt nie będzie chciał nas wysłuchać bo to TAKIE SMUTNE. O czym tu mówić? Jak źle jest? Jak ciężko? Jak to jest dostać ZNÓW okres? My dopiero w zaciszu domu płaczemy w poduszkę czy w ciszy serca pytamy 'dlaczego'? Należę do osób, które nie lubią publicznie rozmawiać o swoich intymnych problemach a takim jest dla mnie nasz brak dziecka. Ale uważam, że powinno się mówić o niepłodności bo to wielki i, niestety, coraz większy problem naszych czasów. Ogromny problem wielkiej rzeszy ludzi a jakby go nie było...
No i w końcu w 15dc doczekałam się pozytywnego testu owulacyjnego!!! Drugi raz w życiu zobaczyłam dwie kreski
. Zrobiłam go w sobotę w nocy (w zasadzie już była niedziela, bo ok 1 nad ranem).
Dzisiaj powtórzyłam po pracy - blada krecha wyszła, ale że mnie wszystko boli to zrobiłam też jeden z droższych testów od razu. I tam jak bum cyk cyk - mocna krecha
. Te testy z allegro to jednak masakra jest, strach używać
.
A jutro monitoring, mam nadzieję że znowu nie usłyszę, że nic nie urosło. Tym bardziej, że organizm zareagował bo czuję jajniki
.
Drugi cykl z Clo, pierwszy z Metforminą.

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 22:40
No to może trochę opisze moje urlopowanie się. Spędziliśmy z mężem 6 dni razem, nad Bałtykiem. Byliśmy w Sopocie, ale pojechaliśmy też do Gdyni i Gdańska, a wracając zajechaliśmy do Malborka. Fajnie było. Tylko znów wyszedł temat, że ja nie chcę dziecka. Ja nie wiem, czy tak ciężko zrozumieć, że bardzo chcę, ale równie bardzo się boję. W sumie, to sama nie wiem, czy bardziej chcę, czy bardziej się boję. W każdym razie zadzwoniłam do prywatnej kliniki dowiadywać się o histeroskopię. No i mam ją dzisiaj. Jakieś 700 zł pójdzie, ale nie chcę czekać, wolę zapłacić. Mam taki plan, że w grudniu pójdę do ginekologa ze wszystkimi wynikami (no prawie wszystkimi, bo nie wiem, czy mąż zrobi badanie nasienia) i byśmy się może w grudniu zaczęli starać… Tylko najpierw chciałabym dostać receptę na tą heparynę, żeby już ją wykupić i mieć w domu na wszelki wypadek. Może zrobimy sobie prezent okołoświąteczny, albo noworoczny. A po drodze jeszcze męża urodziny i impreza na której będą znajomi, a ta dziewczyna jest w ciąży. Ja wiem, że też mieli problemy, długo się starali itd., ale płakać mi się chce…
Po weekendzie nastawiona pozytywnie, uspokojona, sytuacja ustabilizowana, ale jeśli chodzi o @ to wg starych wyliczeń nie ma, hmmm może to być spowodowane podróżą i zmiana klimatu a może .... poczekam do czwartku z ponownym testowaniem tak wskazuje wykres, najgorsza jest ta niepewność..
I dalej nic... nic nie czuję... dlaczego to jest takie trudne...;((
Jedyna myśl która dodaje mi sił i otuchy to taka, że infekcja jakby się cofnęła, z czego jestem mega szczęśliwa, a po drugie dzisiaj mój
odbierze z apteki aplikatory conesive plus i nie omieszkam ich wieczorem przetestować
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i tegoroczne święta będziemy obchodzić już we 3;)
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2014, 13:08
Jest to pierwszy cykl z OF. Bardzo chcę wierzyć że będzie to szczęśliwy cykl.
Os kilku dni bywają chwile, że pobolewa mnie podbrzusze , czasem czuje kłucie w pochwie.. Tak naprawde nie do końca jestem w stanie zlokalizować dokladnie gdzie i co mnie w damej chwili zaboli czy też zakuje . Od owulacji mam biały śluz co prawda nie bardzo dużo ale jest zauważalny... A dzisiaj gdy poszlam do toalety jednorazowo wyleciało ze mnie dość sporo białego lekko gęstego śluzu... Co to może oznaczać. ? Eh... Mam dosyć tego ciągłego myślenia o tym wszystkim... Co oznacza to albo tamto... Za 2 dni powinna nadejść @... Proszę o cud...
Czas szykować się do pracy...
Kolejna noc z dzieckiem wrzeszczącym jakby był obdzierany ze skóry. Do 4 rano od wieczora non stop. Dziś ma przyjść do nas lekarka, ale już w rozmowie z mężem użyła słowa szpital...
wracam wlasnie od gin...
wg USG 5+6
wg OM 8+0
;( ;( ;( ;( ;( ;(
Panie Boze blagam Cie! ................................................
nie podoba mi sie ten wpis!
wiecie... dokonalam kilku obliczen (zajelo mi to pol dnia
) i okazuje sie ze mi sie zgadza tylko lekarz mi troszke namieszal... ok przyjmuje ze koncze dzis 6tydzien i czekam cierpliwie do konca listopada 
szkoda ze na tel nie moge dodawac zdjec, bo wkleilabym Wam moj piekny pecherzyk ciazowy 
mykam spac, bo meczy mnie okropny bol glowy 
dobranoc kochane Staraczki :*
Kocham Cie Dzidziusiu :* :* :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2014, 20:07
no i Gryzia zobaczyła dwie krechy........jak ja jej zazdroszcze. Bardzo sie ciesze z jej szczescia:)
Ja mam ciezkie dni za soba najpierw mega bolaca miesiaczka a potem 4 dni bolu glowy bez przerwy juz zaczynalam sie martwic na szczescie przeszlo........
zaraz dni plodne a moj zel ciagle nie przyszedl ...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.