22 dc
do gina dotarłam dopiero dziś
a więc pęcherzyka nie ma czyli tak jak myślałam to nie mogło się udać bez clo, ale ale mam inną wiadomość za tydzień we wtorek idę na wizytę kwalifikacyjną do ivf, gin mnie już zapewnił że mnie zakwalifikuję ale wizytę muszę odbyc żeby było według zaleceń MZ dlatego sama wizyta jest po prostu formalnością, z jednej strony się cieszę bo w końcu może się uda ale z drugiej czuję ogromny strach że jak jednak nie wyjdzie to co dalej?...
26dc
12/13dpo
Podbrzusze boli nadal tylko lżej + krzyże
Robiłam test pink rano ale wadliwy i nic nie pokazał i się wkurzyłam 
Zauważyłam dziś znów śluz rozciągliwy, tylko białawo-przezroczysty. Rano o 6.00 tempka 37.
Strasznie się denerwuję, chcąc nie chcąc non stop myślę... Jestem nie jestem... Mam ciuchutką nadzieję a zaraz z drugiej strony sprowadzam się na ziemię żeby się nie roczarować...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2015, 20:19
potwierdzone, jest w macicy ładny pęcherzyk:)
za 2 tyg mam przyjść to powinno już być widać lepiej zarodeczek może serducho:) ulżyło mi
Eh... tak bardzo po cichu i skromnie marzyłam o Bożonarodzeniowym dziecku... a tu chyba nie byłam grzeczna w tym roku i Mikołaj zamiast testu z dwoma kreseczkami obdarował mnie chyba cyklem bezoowulacyjnym a już bym wolała rózgę :p więc pod choinką nie będzie dwóch cudownych kreseczek. Coś tam przez dwa dni pobolewało w dole jak na owulacje ale bardzo słabiutko, śluz i temperatura już złudzeń nie pozostawiają
No cóż może na przyszłe święta będzie już nas o jedno więcej ?
Wczoraj myzianek nie było bo byliśmy za bardzo zmęczeni, aby mój stwierdził, że będziemy tak długo się starać, aż mu ptak odpadnie a mi pęknie w poprzek
dawno się tak nie uśmiałam. Chyba od czasów kiedy to zastanawiałam się jak mówi się na samicę konia ( tak wiem klacz, ale wtedy miałam zaćmienie umysłu) bo skoro samiec to ogier a samica na pewno musi się nazywać ogierzyca :p hehehe mój wtedy tak się śmiał,że aż spadł z łóżka kwitując to tak,że sama jestem jak ta ogierzyca :p
Godz. 21.00
Małpa się zbliża, brązowy śluz się pojawia...
jutro albo pojutrze przyjdzie smutno.
Szlakkkkkkkkkkkkkk!!!!!!

ryczeć mi się chce
hej hej
u mnie nic nowego, nic sie niedzieje czekam na kolejny okres i zobaczymy co bedzie
przestalam myslec i liczyc i probowac bo przeciez mozna od tego zwarjowac
mam nowa mysl chcialabym nauczyc sie szyc na maszynie to moze mialabym jakies dodatkowe zajecie - niewiem niestety jak sie do tego zabrac, chcialabym kupic sobie maszyne do szycia ale tez niewiem jaka powinnam kupic coby sluzyla mi na wiele lat
moze ktos moze cos podpowiedziec
No to test owulacyjny z rana pozytywny - wczoraj♡ wiec może się udało. Dziś powiedziałam M. Ze jutro będziemy robić malucha ... ojoj podział się ... ze on tak nie chce, nie chce być maszynka itd itp. Ale to przecież nie o to chodzi ... po prostu jutro będzie największą szansa i ze chyba lepiej ze o tym mówię niż miałabym udawać ze nie wiem o tym ... wrrr i cala radość gdy zobaczyłam pozytywny test owulacyjny jakoś prysnal
p.s
Tak na marginesie to jestem przykładem ze te testy powinno robić się dwa razy dziennie . Rano był ewidentnie pozytywny a wieczorem juz nie 
Hmm... ciekawe, dzisiaj po raz pierwszy zrobiłam test owulacyjny. Po godzinie 11 wyszedł mi wynik pozytywny, ale już około godziny 18 negatywny. nie wiem co mam o tym myśleć. Czy zdążyłam na ostatnią chwilę z wykryciem owulacji czy może test był lipny... pożyjemy zobaczymy. Temp. jaka była niska tak jest dalej, więc może owulacji rzeczywiście jeszcze nie było... To czekanie jest nie do wytrzymania... ;((
Już plamię... dziś albo jutro zacznie się @. Trzymajcie kciuki za wynik posiewu
Jak nie wyjdą bakterie to startujemy!!
Z pomocą na moją korzyść czekają Castagnus, Bromergon, Concetive+ i bardziej naturalne wspomagacze jak olej lniany, wiesiołek, i codzienne soki z warzyw i owoców. Oby się udało 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2014, 21:42
19dc
Siedzę i nie mogę przestać dosłownie... żreć ;/. Jestem stale głodna od kilku dni, właśnie skończyłam puszkę szprotek, winogrona, orzechy, kawę zbożową i dwa ciasteczka i myślę o szynce wieprzowej _-_... A skończył mi się zdrowy chleb i nie mam czym "docisnąć"
. Może jeszcze jajko zrobię, ale na noc to ciężko
.
Żeby jakoś to przeżyć spisuję przepisy na zdrowe śniadania bo ostatnio mam kryzys, tylko kurczak i ryż... ile można
37+3
Część t-shirtów mężuna jest już na mnie za mała.
Pojawia się pytanie - dlaczego on sobie kupuje takie małe bluzki?!
Ja nie wiem co z tym cyklem co innego wychodzinz obserwacji sluzu a co innego z temperatury nic mi sie nie zgadza
Jeden dzień za mną....słabo spałam tej nocy....pełna emocji i obaw. Tak to już jest...prawie dwa lata starań a kiedy się udało kolejny czas niepokoju czy wszystko będzie dobrze:) I chyba będzie już tak do końca życia:)
Jak to było u mnie??
Byłam na monitoringu i 6 listopada lekarz powiedział, że jest już po owulacji, ale widać ciałko żółte i płyn w zatoce douglasa także trzeba się spieszyć, bo zostały godziny....i tak zadzwoniłam do męża, kazałam mu przyjechać i zabierać się do roboty. Mąż odwołał spotkanie i przyjechał. Także przytulanko było nastawione typowo na zapłodnienie.
Także u mnie nie sprawdziła się metoda wyluzowania, nie myślenia itp. Robiłam tak przez rok czasu i nic, kolejny prawie rok było już myślenie...
Miałam silne przeczucie, że się uda. Kiedy temperatura nie spadała wiedziałam, czułam. Test miałam zrobić w sobotę przed wylotem do Paryża, ale nie wytrzymałam i zrobiłam wczoraj rano o 5:00. I patrzę blada druga kreska, obudziłam męża, widział kreskę, ale wiedziałam, że póki nie zobaczy wyników krwi nie uwierzy. I tak o 15:00 odebrałam wyniki, beta 55,4.
Zawsze wyobrażałam sobie ten moment, kiedy dowiem się o ciąży... i wiecie co?? nie było tak jak sobie wyobrażałam. Widziałam wynik, ucieszyłam się...ale ja w to dalej nie wierze!!! Mój mąż też nie...nie dochodzi to do nas. Myślę, że dojdzie jak zacznie bić serduszko dzidziusia..
Witam was serdecznie:) I proszę o modlitwę i dobre wibracje dla mnie i dla mojego maleństwa:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2014, 09:06
Temperatura dziś znow spadła 
Boje się nie wiem co się dzieje, w nocy spociłam się jak bym miała ze 40 st goraczki... Co z tym cyklem 
Jestem już po @ i czekam z niecierpliwością na wizytę u mojego gin żeby stwierdzić czy jest owu czy nie. Coś czuję, że w tym cyklu będzie ciężko coś zdziałać bo prawie od samego początku jestem przeziębiona ;/
Tempka mnie dziś nakręciła że się udało i siedzę sobie i marzę
Jak tak to wszystko teraz ma wyglądać to ja dziękuję...
Wczoraj pokłóciliśmy się o głupie wyjście na spacer wieczorem.
Ja wiem, że to moja wina, wszystkie kłótnie są moją winą bo chodzę wiecznie zła. Obwiniam siebie za to co się stało i będzie tak dopóki ktoś nie da mi 100% pewności, że to nie była moja wina i że już będzie wszystko okej.
Nawet obwiniam się za złą dietę.
Za nim dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a już byłam w niej to kilogramami jadłam wszelakie śledzie (najczęściej ostre), tatar, piłam kefir bo go uwielbiam...I potem przeczytałam, że tego nie powinno się jeść w ciąży...
A może zatrułam jakoś dziecko? Miałam mdłości, ale nie wymiotowałam bo psychicznie się blokuje przed każdym takim epizodem.
Ja wiem, że muszę zrobić coś ze sobą... czasami mam wrażenie, że mam dwie dusze. Jedna, która chce dobrze, zgadza się na wszystko, chodzi uśmiechnięta, ale ster trzyma ta druga dusza, która każe mi płakać, smucić się, kłócić...To tak jak w tych bajkach, gdzie na ramionach bohatera pojawia się anioł i diabeł.
MUSZĘ ZROBIĆ COŚ ZE SOBĄ!
Dziś jak dam radę pójdę do centrum zarządzania kryzysowego, tam podobno są psycholodzy, który mogą mi pomóc i nie patrzą na to, czy masz ubezpieczenie (które oczywiście mam) albo nie odeślą cię z kwitkiem bo brakuje miejsc.
Ale najpierw muszę jakość dojść do siebie albo przestać myśleć o bólu. Jestem głupsza o jeden ząb mądrości
) Boli jak diabli...;/
Na całe szczęście kryzys z mężem zażegnany...mam nadzieję, że na długo. Jak już w końcu poszliśmy na ten spacer to sobie porozmawialiśmy i ustaliliśmy kilka kwestii.
Kocham go najmocniej na świecie i boli mnie to, że tak go krzywdzę moim zachowaniem.
Uwierzcie, nie jest mi łatwo.
@ przyszła wczoraj...
Są chwile gdy chcę płakać i krzyczeć..
Są chwile gdy się uśmiecham.. Mam ciągle nadzieje , że w końcu się uda ... Wierze , że ten nowy cykl będzie moim szczęśliwym! Prezent , najcudowniejszy prezent na święta
no i pobyt w szpitalu za mną sile bóle brzucha , mdłości i ogólne złe samopoczucie skończyło się pobytem w szpitalu ... chirurgia, diagnoza ! zapalenie błony śluzowej żołądka do tego powiększona śledziona torbiel na nerce i torbiel na jajniku dlatego mam takie wahania temperatury dziś spróbuje umówić się na wizytę do ginekologa i znów leczenie ... i kolejne trudności.
kończę na dziś pisanie im więcej czytam tym mniej wiem, wrócę w poniedziałek pamiętniczku zobaczymy..........
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.