Nas choróbsko dopadło na antybiotyku siedzimy
byłam wczoraj na wizycie u rodzinnego i u ginekologa... byle tylko z małym było dobrze . fifolek potwierdzony 
KOCHAMY CIE MAŁY
Obudził mnie ból brzucha do toalety szłam x myślą że przyszła @... o dziwo po si siusiu bból ustal. Zrobiłam test...2 wyraźne krechy od razu. ..ale jak to skoro dzisiaj dopiero 10 do? Juz test ?
Pobieglam do łóżka do mojego Łukasza a on na to " boże czy ja zdążę z remontem? "
Nie wierzymy ale się cieszymy. Oby tym razem moja kropka juz została.. Temperatura badał 37,3 wieczorem 37,5 wierzymy w Ciebie ze będziesz walczył :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2017, 00:11
witajcie! nie było mnie bardzo dlugo. u mnie duzo sie zmieniło. w sierpniu wzielam ślub☺ nomi zaczely się kolejne starania. jak dotąd bez oczekiwanych efektow. jutro mam urodziny, chciałabym dostac taki maly prezent w sam raz na święta....
Wczorajszy dzień był straszny. Najpierw mało nie usnełam za biurkiem w pracy, później wracając po schodach do domu mało na zawał nie padłam bo brakowało mi powietrza. Później gdzieś się wszystko rozeszło a o 21 byłam tak padnięta, że rozścieliłam łóżko i poszłam spać. Dziś obudziłam się wcześnie rano i wypoczęta. A teraz najchętniej poszłabym znowu spać.
W 9 dpo zrobiłam test, po minucie go wyrzuciłam. Może już wtedy była jarzębina? Nie sprawdzałam go już później.
W 11 dpo dziewczyny z wątku śmiały się, że wszystkie sikniemy na zielono.. To siknęłam... Ten sam test, który robiłam w 9 dpo, też nie pokazał drugiej krechy, więc go wyrzuciłam. Poszłam na zakupy, kupiłam kolejne dwa testy, a co tam... pomyślałam, spodobało mi się testowanie. Coś mnie podkusiło, żeby zerknąć na test, który wyrzuciłam 5 godzin wcześniej, patrzę a tam II krechy. Uśmiałam się jak nigdy, pokazałam go M. i mówię, że jest wynik zafałszowany, ale fajnie jest zobaczyć pozytywny test ciążowy 
Po godz. 13 wspólnie ustaliliśmy z M., że siknę na kolejny test, co będzie to będzie... no i siknęłam...
Wołam go, żeby szybko przyszedł, bo ja chyba ślepa jestem i widzę chyba drugą bladziochę, na mózg mi padło...
tak wyglądał mój pierwszy test z 11 dpo

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2015, 23:16
hej hej
dawno nic nie pisalam
bylam zajeta - no dobra szukam sobie zajecia
postanowilam ze jeden pokuj wygospodaruje na moje hobby - ok hobby zaduzo powiedziane no ale
a wiec musze posprzatc piwnice i garaz zeby moc rzeczy z pokoju malego wlasnie tam przenies
wolno mi to idzie bo sama niejestewstanie nosic wszytskich mebli a moj maz strasznie ciezko pracuje i niechce go jeszcze wieczorami meczyc
ale pomalutku , pomalutu nawepno sobie poradze
Windstorn :
dzieki za informacje, nadal szukam maszyny - ja naprawde jestem noga w tym temacie ale co, czlowiek jak malpa jeste wstanie wszystkiego sie nauczyc 
co do tych wszytskich innych rzeczy, to u mnie spokuj
ciazy nie ma, miesiaczka jest - taka dziwna, ale odkad sie lecze i probuje zajsc w ciaze to te moje miesiaczki wlasnie takie dziwne sa
chyba pojde w poniedzialek do doktorka i zobaczymy co mozemy w tym miesiacu zdzialac
niewiem czy te wszystkie inseminacje cokolwiek dadza
klinika nieplodnosci mowi ze warto probowac no ale ja sama niewiem
moze nalezy sie zdecydowac na invitro - hahah wszystko byloby fajne a jak sie nie uda .....
tego wlasnie sie boje ....
Ciąża rozpoczęta 6 listopada 2014
druga kreska bladsza ale jest jeju jak sie cieszę
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 16:51
Jestem zla.Niepotrzebnie bralam klomid.Dzis o 13.00 bol owulacyjny a nie bylo serca.Znowu zawalilam.
W zasadzie po wczorajszym dniu zastanawiam się czy nie powinnam zmienić tytułu mojego pamiętnika. Bo nie wiem czy powinnam pisać że jeszcze na coś czekam. Wczoraj mieliśmy trzecie podejście do inseminacji. Znowu powtórka z pierwszego razu. Nasienie męża nie kwalifikowało się do inseminacji
Ilość plemników drastycznie spadła. Ruchliwość A 0%. 3 miesiące kuracji Proxeedem i taka niespodzianka. Czuję się jakbym była w czarnej dziurze. Lekarz powiedział, że powinniśmy zamrozić nasienie i poważnie zastanowić się nad in vitro. Do tej pory wykluczałam tą metodę, a teraz mam taki mętlik w głowie że już sama nie wiem. Oboje chcemy tego dziecka jak niczego na świecie. Patrząc wczoraj na mojego męża, zobaczyłam taki ból, że nie mogłam tego znieść. Wiedziałam że chce zostać tatą, ale nie sądziłam że tak bardzo. Lekarz wskazuje na in vitro bo to że ja nie mam już czasu wiedzieliśmy doskonale, ale fakt że mąż ma coraz gorsze wyniki jak to określił wskazuje na tendencję spadkową i nie chciałby żebyśmy w którymś momencie nie mieli już żadnej opcji. Tylko że my nie jesteśmy przekonani do in vitro. Mieliśmy nadzieję że inseminacja to będzie ostatnia skuteczna droga. Chciałabym zasnąć i nigdy już nie czuć tego co czuję teraz 
tak sobie siedzę i mam dziś bardzo dużo czasu zaczęłam się zastanawiać jaką ja będę mamą.... jak ja sobie z tym wszystkim poradze właściwie jak my sobie poradzimy ile rzeczy trzeba wiedzieć a ile poprostu umieć tego się nie da nauczyć z książki:-( czy będę miała intuicje jakie decyzje podejmować czy to normalne że martwie się tym już teraz w czternastym tygodniu? jak wiele pytań
Dzięki dziewczyny za słowa otuchy. Sprawa wygląda tak: pani dr powiedziała, że plamienia i krwawienia to nigdy nie jest dobry sygnał ale też nie ma co się stresować na początku. Miała bardzo dużo przypadków gdzie dziewczyny plamiły całą ciążę a wszystko było w porządku.Z dobrych wiadomości to takie, że widać już pęcherzyk i jest on umiejscowiony prawidłowo więc nie ma ciąży pozamacicznej :)Mam dalej brać luteinę i oszczędzać się i w czwartek pojawić się na USG i może będzie widać już echo zarodka :)No uspokoiło mnie to i mogę sie już troche wyluzować 
Do tego wszystkiego bierze mnie jakieś choróbsko. Mam 37,3 temperatury, jestem strasznie zmęczona ale to już tak od paru dni i czasem mi się w głowie kręci. Ach żeby tylko mnie nie rozłożyło przed obroną bo będzie słabo 
To sobie ponarzekam, co mi tam, w końcu to mój pamiętnik
Dzisiaj skończyłam Duphaston. Uff, jednak nie lubię tego leku. Chociaż w tym cyklu i tak było mniej objawów ciążowych po nim niż w poprzednim. Mam też wrażenie, że nie podniósł mi temperatury tak jak ostatnio (dzisiaj rano 36.80 i do tego temp może być zaburzona ponieważ obudziłam się wcześniej przed mierzeniem). Jeśli się uda to jutro postaram się zmierzyć ale jak nie to trudno, i tak wiem, że zacznie spadać. A właśnie miałam narzekać... właściwie pomyślałam, że wkurza mnie to czekanie na małpę! Jeszcze tyle a tyle dni, ciągle tylko na nią czekam i czekam a ona ciągle przyłazi. Nawet jak luzuję, nie nastawiam się, żyję normalnie to gdzieś tam myślę, że jednak mimo wszystko może jej nie będzie. Ten scenariusz znam na pamięć... za każdym razem takie chociaż tyci rozczarowanie. I teraz też tak będzie. Zła jestem, już wiem jak będą wyglądały najbliższe dni - z czekaniem na to aż się łaskawie pojawi bo to tylko żeby zacząć od nowa...
Każdy dzień to coraz większa gonitwa myśli..
Jutro Mikołajki.. A ja tak bardzo pragnę tylko Tego jednego prezentu...
Dr powiedział mi, że mogę zrobić badania krwi 5-6.12., że może coś wykaże bo nasza Blastusia w dniu transferu była superowa i jeśli szybko się zadomowi to już będzie coś wiadomo.. A ja się cykam.. czy to aby nie za wcześnie.. a co jeśli wyjdzie <0.1... czy się nie załamię..
Z drugiej strony przynajmniej przekonam się, że Choragon się wypłukał już z organizmu..
A w poniedziałek i tak kolejna planowa beta - weryfikacja II.
Dziękuję Wam Kochane ze wsparcie. Za słowa otuchy. Za to, że dzielicie się wiedzą.
Jesteście niezastąpione! 
jest grudzien juz... Kolejny rok. Dokladnie rok temu dolaczylam do ovu i stworzylam swoj profil. Wiele sie od tego czasu wydarzylo i z drugiej strony nic... Wiele, bo 2 razy bylam w ciazy, bo snulam plany, ze w tegoroczne Swieta bede tulila w ramionach mojego Malucha. ten plan sie zawalil... bo stracilismy nasze Malenstwo, ale przynajmniej moglam byc w 7 miesiacu ciazy w te Swieta..., tez plan rowniez ulegl zmianie, bo stracilam druga Ciaze...
Rok na ovu. Tyle sie zdarzylo a nic sie nie zmienilo... tylko starszy czlowiek i szanse mniejsze, wiecej smutku i zalu... i tesknoty...
pisze raz po raz
niesystematycznie ale jakoś nie mam weny 
jutro zaplanowałam wizytę u ginekolog innej niz dotychczas chodziłam, zobaczymy co nam powie. Mam nadzieję, że bedzie widać juz moje kochane serduszko
i mam nadzieje, że wszystko jest dobrze.
Porada dnia
Załóż, że staranie się o dziecko to proces a nie zdarzenie. Spośród wszystkich par aktywnie starających się o dziecko tylko 30% par zachodzi w nią w pierwszym cyklu. Po 3 cyklach w ciąży będzie około 59% wszystkich starających się par, po 6 cyklach 80%, po 12 cyklach 85%, a w przeciągu 4 lat zajdzie w ciążę około 95% wszystkich starających się par. Około 5% par będzie starało się o dziecko dłużej niż 4 lata.
I my akurat musimy być w tych 5%. K***w..............
Znow dzwonili ze szpitala, tym razem ,zeby mi powiedziec, ze cos jest nie tak z testami na zotlaczke !!?? ze testy wyszly pozytywne??!!! o co im chodzi, przeciez zdrowa jestem. Przeciez jedynie gdzie mogli mnie zarazic to byl szpital ale to przeciez bylo 4 miesiace temu??!!
Nic nie rozumie
najpierw zadzwonili i kazali jak najszybciej przyjechac, powtorzyc badania i zrobic dodatkowe. Pozniej zadzwonili, ze maja jeszcze czesc mojej krwi i wystarczy im na dodatkowe analizy, wiec mam czekac do poniedzialku na wyniki . O co w tym wszystkim chodzi?
Chyba troche za duzo ostatnio mialam dobrych wiadomosci i chcieli mnie sprowadzic na ziemie.
Ja mam nadzieje, ze cos im sie pomieszalo i jak to moj fachowiec siostra mowi- test mogl im wyjsc falszywie pozytywny. Nie mam pojecia o czym ona mowi, ale trzymajmy sie tego
Dziś kolejny dzień z duphastonem...w tym cyklu zaliczyłam mój pierwszy raz z clostilbegyt i nareszcie pojawiła się owulacja (tak swoją drogą, to ciekawe czy od kwietnia miałam jakiś normalny cykl...). Moja Pani Gin. (już trzecia i mam nadzieję ostatnia) zrobiła mi monitoring cyklu. Dojrzało mi piękne jajeczko, 2,15 cm!, wszystko pękło prawidłowo, tylko macica jak zwykle nie nadąża. Dlatego dupek stał się moją nadzieją na bobaska 
O matko jak ja bym już chciała wiedzieć czy jestem podwójna...! Dlaczego ten czas tak wolno płynie?!
A myśli wzajemnie się wykluczają - ile jest historii dziewczyn, które po wszelakim leczeniu nie zachodzi w ciążę, a ile jest historii, które mówią o ciąży po pierwszym cyklu z clostil...eh! niech to już będzie wiadome!
Swoją drogą - byłby idealny prezent pod choinkę!!! Ten jedyny, wymarzony i wyśniony!
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 21:55
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.