6.12. Mikołajki.. na co ja liczyłam.. na Mikołajkowy prezent.. echh.. Głupota nie boli 
Rano pojechaliśmy do lab na betę i przy okazji zrobiłam też progesteron.
Beta <0,1 Wynik progesteronu dopiero w poniedziałek.
Mam oszczędzać się i dalej brać leki bo może Maluch dopiero się wgryza i jeszcze beta się nie wytwarza..
Na początku jak zobaczyłam ten wynik załamka, łzy w oczach a za chwilę oprzytomniałam, że przecież to nic przesądzonego bo jest bardzo wcześnie (5dpt, a właściwie 4,5 bo transfer po 14:00). Widziałam u kilku dziewczyn, że 6-7dpt beta <0,1 a kilka dni później już piękną ciążową betę miały.
Uznałam więc to dzisiejsze badanie jako wskaźnik, że Choragon się wypłukał.
Kolejny test najwcześniej 11.12. - czyli 10dpt wtedy będzie już chyba jasno wiadomo co i jak.
Na razie na nic nie liczę choć nadzieja wciąż tli się w sercu, ale co ma być to będzie...
Robię wszystko zgodnie ze wskazówkami, leki o stałych porach etc i choćbym na rzęsach stawała to teraz już wszystko w rękach Tego na górze.
dzis smutny dzien. Moglby byc wesoly, radosny, a jest smutny... Mikolajki. Maz na prezent dostal kakao o smaku pomaranczowym i czekoladki... a mogl oprocz tego dostac jeszcze cos... a nie dostal... smutno mi, bo moja wiara zaczyna schnac, nadzieja powoli obumiera, milosc wciaz jest, ale jej smak... czasem gozki, wiec trzeba dosladzac...
Wiedzialam, ze tak bedzie, czulam to, ale chcialam miec 100% pewnosci. Rano test wybitnie negatywny, ale zeby sie jeszcze dobic poszlam do laboratorium na bete... Nie bedzie Wigilii w powiekszonym skladzie...przeplakalam dzis sporo... i znow trzeba czekac na bolesna @, a moja endometrioza triumfuje i jedys mnie zniszczy...
Hepatitis B Core Antibody - wynik pozytywny??!! mam nadzieje,ze to zart i kogos niedopatrzenie w laboratorium. Nastepny wynik plus dodatkowe badania w poniedzialek. Mam nadzieje, ze tym razem wynik bedzie negatywny, inaczej.... czas szukac prawnika i zegnaj na dluzszy cza invitro 
Dzisiaj wrescie sie zwarzylam i wychodzi ze warze mniej niz przed porodem . Mam teraz 58 kg. Pod koniec ciazy warzylam 64 wniosek taki ze te 6 kg ktore stracilam to byl Julianek, lzysko i cala reszta....Po brzuszku juz nie ma sladu , ba wszystkie przed ciazowe spodnie spadaja mi i musze nosic je na pasku. Nie mam zadnych rozstepow a brzydkie zylaki ktore powychodzily mi w ciazy znikaja. Tak ze wracam do formy 
Z dnia na dzien czuje sie bardziej zmeczona. Julianek jest grzecznym dzieckiem ale nieco uciazliwym. W dzien ladnie spi ale tylko w moich ramionach przez co za wiele w domu porobic nie moge a w nocy spi malo a za to ciagle by wisial na cycu. Wiem ze to chwilowa sytuacja i ze z czasem maly wejdzie w swoj rytm ale poki co lekko nie jest.... Wczoraj moja polozna zwarzyla Julianka . Moj maly lakomczuszek w trzy dni przytyl 240 gram . Tak ze ciesze sie bardzo ze moje mleczko mu sluzy. Po moich wiecznie pelnych cycach wydaje mi sie ze tym razem bede mogla synka dlugo karmic. Starszaka karmilam tylko dwa miesiace a o tej porze to juz czesto walczylam o mleczko gdyz cyce czesto byly juz jak gabeczki. Teraz nie minie 5 minut od karmienia a piers jest znowu pelna. Takze oby tak dalej 
Moj nocny marek 

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2014, 19:47
Przeziębienie dalej daje w kość
ale za to mdłości mniejsze ..uuff może to już końcówka tych przyjemności.
Dowiedzieliśmy się ze żona od kuzyna męża tez w ciąży
termin podobny hehe w rodzinie trochę dzieci będzie 
Dziś Mikołajki... kiedyś podobało mi się imię Mikołaj, w moich młodzieńczych fantazjach wyobrażałam sobie, że mój syn będzie miał tak na imię. Teraz już niekoniecznie... nie jest brzydkie, kwestia gustu ale chyba nie dałabym tak dziecku na imię. Dziś byłby to bez wątpienia Piotr
Dziewczynki nie zdradzę... a właściwie czemu nie... dziewczynka byłaby Małgosią, nie byłaby, a kiedyś będzie... choć mój mąż upiera się przy Karolinie
Marzenia... ale po to są 
Mężuś wróci późno, zaharuje się ten mój 'chłop', za psie pieniądze pracuje... ale co zrobić, on nie narzeka aż tak bardzo, może zmieni kiedyś na lepszą, taką w swoim zawodzie. Jakby tu go zaskoczyć dziś, nic specjalnego mu nie kupiłam tylko dwie pary gaci, właściwie bokserek, włożę je do mikołajkowej skarpety, dorzucę cukierków. Resztę muszę schować, bo jak wyniucha to mi wszystkie zje i nie będę miała dla dzieciaków w poniedziałek. Hmm.. skarpeta będzie czekać na klamce powieszona do jego pokoju
Ciekawe czy mu się pomysł spodoba 
Tak sobie myślę i myślę, jak zawsze ja... żebym kiedyś filozofem nie została...
cieszę się z tego co mam, z tego co osiągnęłam, co osiągnęliśmy już razem, z naszego małżeństwa. Myślę, że do wszystkiego w życiu trzeba dojrzeć, do małżeństwa, do rodzicielstwa również, jak to mężuś mówi dziecka jeszcze nie mamy bo do tego też się trzeba dobrze przygotować i ten czas jest właśnie nam dany po to, żebyśmy się do tej roli dobrze przygotowali... optymista w tej kwestii
Po moich oczach już widzi kiedy będę jęczeć. Ostatnio nie jęczę i nie marudzę, za to dużo myślę
Czym jest cierpienie... chyba każda z dziewczyn tutaj na swój sposób cierpi, to cierpienie dusi w sobie, wylewa pisząc w pamiętniku, to cierpienie spływa po policzkach w postaci łez... ale cierpienie to też łaska, które dotyka osoby pokładające ufność w Tym na górze. On nas oświadcza. Dziś dowiedziałam się o pewnym facecie, który uległ poważnej chorobie, amputacja nogi. Facet przystojny, elegancki, rozmodlony razem ze swoją żoną w kościele... i Bóg doświadcza właśnie takich ludzi.
Gdybym teraz miała wybrać : lepszą, dużo płatniejszą pracę, opływanie w luksusie i nie liczenie się z pieniędzmi, 3 dzieci, ekstra samochód, w perspektywie świetny wyjazd na wakacje plus grono przyjaciół kontra moje doczesne życie, wybieram to co mam teraz. Ktoś z boku powiedziałby, Alka weź się walnij w ten pusty łeb... przecież każdy przy zdrowych zmysłach wybiera to co lepsze. Nie, ja nie... Bo to jest łaska.
Rozpoczął się miesiąc świąteczny, lubię święta ale nie pokładam w nich żadnych nadziei na świąteczny prezent w postaci dwóch kresek na teście ciążowym. Nie nakręcam się. Nie mam zamiaru też się dołować, będzie tak jak w zeszłym roku, prawdziwa choinka, drobne prezenty, nastrojowe świeczki, ciasto upieczone przez męża, kawa w filiżance, ciepło rodzinne, lenistwo razem na łóżku, spacer wieczorny jak pogoda pozwoli.
Kupiłam dziś mojej ciotecznej sister prezent pod choinkę taki jak chciała, cieszę się, że akurat ją wylosowałam w naszej świątecznej zabawie. Ale kto mnie wylosował, pojęcia nie mam... ale będzie niespodzianka 
'Kielonek' wracajcie cali i zdrowi, czekam na Ciebie, właściwie już się stęskniłam
Jak będziesz miała mnie już dość to wykop mnie tam skąd przyszłam 
'Madziara' Twój krótki wpis utkwił mi dziś w pamięci, modlitwa zapewniona z mojej strony. Trzymaj się ciepło Słonko 
Koniec moich przemyśleń 
Pierwsza wizyta na nocnym dyżurze z powodu nerwicy zaliczona.
Od wczoraj serce daje mi tak popalić, że hej ! Wiedziałam, że to na tle nerwowym, ale przestraszyłam się, kiedy dwa razy zabolało mnie tak mocno, że nie umiałam oddychać. Na dodatek gwałtowna zmiana temperatury - potrafiłam trząść się z zimna a potem w sekundzie zalewać się potem z ciepła i zmiany ciśnienia - raz pulsowało mi w głowie a chwilę później miałam wrażenie, że zasłabnę.
Dostałam pozwolenie od lekarza na wzięcie dwóch tabletek hydroxyzyny co daje dawkę 50mg (a pamiętam początki zażywania hydroxyzyny przepisanej przez panią psychiatrę, gdzie dawka 10mg zwalała mnie z nóg, a kilka dni temu po dawce 25mg nawet nie byłam spokojniejsza) i mam zakaz picia mocnej herbaty 
Dzisiejszy epizod dał mi solidnego kopa, żebym w końcu coś ze sobą zrobiła.
Ps. Już dziś był mały sukces. Na widok brzucha ciężarnej siostry mojego R. uroniłam tylko jedną łzę.
Ps2. Wczoraj a właściwie dziś zasnęłam ok 6 nad ranem. Obudziłam się chwilę po 9.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2014, 22:17
Mikołaj. Siedzę sama i jest mi strasznie smutno,więc płaczę. Mąż jak zwylke nie pamiętał o mnie w tym dniu. Akurat tak się w tym roku złożyło że dla każdego wymyśliłam jakiś upominek-dla mamy,teściowej,teścia... A że dostałam ładną wypłatę kupiłam dla męża perfumy, które kiedyś sobie upatrzył, pięknie je zapakowałam i podrzuciłam w nocy. Myślałam że choć spędzimy ten wieczór razem, myślałam ze pomysli choć żeby kupić wino. Przeliczyłam się. Poprosiłam zeby nalał mi martini, które mamy w barku to usłyszałam żebym nalała sobie sama bo on idzie spać. I tak zostałam sama z przerażającą ciszą i strachem. Boję się zabiegu, boję się tego badania za dwa tygodnie, nawet nie wiem czy mogę je zrobić mając aparat retencyjny na zębach, nawet nie wiem czy to mam mieć tomograf czy rezonans... Boję się iść do szpitala,na samą myśl chce mi się ryczeć! Boję się świąt i życzeń, czy nie wybuchnę! Dziś jak w radio usłyszałam świąteczną piosenkę to od razu miałam łzy w oczach! Siedzę jak na szpilkach, odliczam dni do stycznia. Jednym uchem słucham, drugim wypuszczam, potem sie dziwię ze o niczym nie wiem. Mało co do mnie dociera, często sie zamyślam.
Mężowi się chyba głupio zrobiło z tym prezentem, coś tam brzdąkał ze do mnie mikołaj przyjdzie na święta. A ja chcę od mikołaja tylko jednego prezentu i do świąt mi go na pewno nie przyniesie.
Czemu temu mojemu chłopu tak wali? Nie mam nic do niego-jak wymuszę to mnie pocieszy ze bedzie dobrze, że uda się nam doczekać dziecka. Ale czasem jego oschłość mnie dobija. Kiedyś powiedział mi że zabierze mnie do ekskluzywnej restauracji gdzieś tam. A moja mina mówiła-NO WAY.
Dlaczego? Po ostatnim wyjeżdzie na termy, gdzie nie poszliśmy NIGDZIE stwierdziłam, ze z moim chłopem nie warto pojechać nigdzie bo on swoimi humorami wyszystko psuje. Rok temu zaplanowałam wypad mikołajkowy w góry. Od jakiegoś czasu nie planuje już nic. Nawet urlopu wakacyjnego, mimo ze strasznie głupio mi w pracy mówić że cały siedziałam w domu. A marzy mi sie bardzo choćby wypad na weekend, na który ktoś mnie zaprosi i cały zaplanuje, tak zebym ja mogła sobie odpoczać i wyluzować się i na chwilę zapomnieć o wszytskim. jest teraz tyle możliwości...
tak ze ja sie postarałam na dzisiaj i dostałam w zamian smutny i samotny wieczór. nie chodzi mi o prezent, choć na pewno było by to miłe. we wakacje jak robiłam ciasto i zastanawiałm sie nad proporcjami mąż obiecał mi wagę kuchenną na mikołaja. gdyby tylko sie wysilił, choć nie wiem czy mozna to nazwać wysiłkiem-nawet w marketach było pełno paczek pięknie popakowanych z głupimi pomadkami. słuchajcie-my nie obchodzimy nic.żadnej rocznicy, urodzin, nigdzie nie wychodzimy, nigdzie nie wyjezdzamy. siedzimy sami ze swoimi zasranymi problemami. tzn moj mąz tego nie obchodzi i nie uznaje. ja jeszcze mam ludzkie odruchy.
kochamy sie nadal tylko kiedy mąż ma ochotę. czasem aż głupio mi bo przyłapuje sie ze nie umiem sie wyluzować, myślę o miniomy dniu, czy napewno zakręciłam gaz, czy dziś nie maiłam zażywać jakiś leków?
wstyd sie przyzanać ale jeszcze nie miałam orgazmu... no ale mojemu mężowi chyba to nie przeszkadza, moze nawet o tym nie wie.
Zglupialam. Znow bol prawego jajnika i sluz plodny. To juz 3 podejscie, chyba jajnik mi sie nie moze zdecydowac. 31 dzien cyklu . Jak na razie wyliczylam sobie @ jako prezent pod choinke, ale teraz to juz nie wiem. Mowiono, ze trzeba ze 2 miesiace poczekac,zeby wszystko sie uregulowalao, ale nie wiedzialam, ze moj cykl bedzie trwal 2 miesiace?! Co tez leki potrafia zrobic z naszym organzmem . No nic, czekamy dalej. Za to mezowi to na reke , bo gdy slyszy sluz, wlacza mi sie lampka kontrolna z napisem, bedzie fajnie 
31 TYDZIEŃ CIĄŻY

30+1
M I K O Ł A J K I !

Aj uwielbiam ten dzień !
w tym roku jeszcze bardziej a to dlatego, że synuś sobie rośnie w mym brzuszku
i jesteśmy razem 
coraz bliżej święta.. tak zawsze na nie czekam
a one potem tak szybko mijają, oj za szybko!
kocham całe te przygotowania !
z tego wszystkiego dziś zaszalałam i wystroiłam już nasz pokój a co!
szkoda tylko, że w tym roku mało będę przydatna (a tyle planów mam na wypieki
) bo niestety im bardziej rośniemy tym jest mi ciężej. Od kilku dni już ból pleców daje się we znaki, na szczęście tylko za dnia bo w nocy nic mnie nie boli 
Dziś wzięłam się już za pranie ubranek Tomusia , a w poniedziałek odrazu poprasuje
oj cudne są te widoki malusich wiszących rzeczy 
Dziś synuś tak sie popisał kopniaczkami pod żeberka, że po raz pierwszy mnie zabolało !
łobuz mój mały, ale kochany
za tydzień kolejna wizyta
oczywiście już szaleję i nie mogę sie doczekać ! 
Im bliżej tego dnia.. a zostało 70 dni!! .. w którym się w końcu zobaczymy tym bardziej wariuję, naprawdę
tak zazdroszczę mamusiom które już tulą swoje ukochane dzidzie
ja też już chce!!! 
Tomusiuuuu mamusia nie może się doczekać kiedy Cię ukocha w swych ramionach.. !!
Co za dzień! W nocy trochę masakra, zjadł o 3 120ml i domagał się więcej. W końcu zaprzestał po 180 ml i zaczął się ból brzucha. Płacz i bujanie do 6:30. W końcu zasnął. O 10:00 musiałam panów obudzić. Spaliśmy razem w łóżku, ja wstałam wcześniej żeby się ogarnąć na zdjęcia. Nie wytrwał tak całkiem do końca, zrealizowaliśmy połowę sesji, ale to i tak uważam za sukces. Potem w domu czekał na nas mikołajkowy prezent... Najpiękniejsze, troszkę nieśmiałe, a potem już całkiem "szerokie" świadome uśmiechy
Najwięcej dostał tatuś! To nie fair 
Moja mama nie zdecydowała się niestety, a może stesty zostać dziś na wieczór z małym, a my chcieliśmy iść na małą domówkę. No i.. zabraliśmy brzdąca. Spał słodko w chuście
2 godzinki na początek wystarczą. Wróciłam z nim do domu. Mąż został. Niech odreaguje, nie przeszkadza mi to dzisiaj. Dziś on, a może za tydzień ja. Uznałam, że musimy sobie na wzajem dawać takie wieczory wolności.






Dziś kolejny dzień minął. Dzień, w którym pierwszy raz musiałam wstać w nocy (2.00), żeby się załatwić
i ranek gdzie jak zwykle miałam mdłości ale też również wymioty i nie tylko rano. Ogólnie mówiąc moje dolegliwości w ciąży zaczynają się nasilać i rozwijać bardziej...
Dziś naprawdę czułam, że jestem w ciąży!! I to przez cały dzień, nawet apetytu nie miałam 
Dzięki chcebycmama ! I ja trzymam za Was kciuki 
Ja prolaktynę niby miałam podwyższoną prolaktynę, ale żadna z Pań Gin. nie przejęła się tym. Także póki co, staram się nie popadać w paranoje i nastawiam się pozytywnie (choć nie jest to nie raz łatwe-czarne myśli są wyjątkowo natarczywe...).
Co do dzisiejszego dnia: przyjechali moi rodzice. Mama stwierdziła, że:
a) zmienił mi się głos i twarz, co jest związane z ciążą,
b) bolący brzuch jest nią również,
c) to, iż niszczę wszystko co wpada mi w ręce, również jest objawem zaciążenia!
Nie chcę się kolejny raz nastawiać, że są duże szanse, a tu mama daje mi tą iskierkę nadziei (dość kiepską z naukowego punktu widzenia, ale jednak). Z tego wszystkiego, aż boję się zmierzyć tempkę, żeby czasami nie było udokumentowanej porażki. Wiem, że przynajmniej połowa z moich myśli jest nielogiczna, ale są one niezwykle silne.
Z mojego punktu widzenia: moje piersi stały się bardziej wrażliwe - szczególnie sutki. Zauważyłam pojedynczą żyłę na lewej z nich. Brzuch boli mnie okresowo. Głowa szczególnie rankami daje czadu. Najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Ale każdy z tych objawów może być zupełnie niezwiązany z moim marzeniem...
Niech już będzie po dupku!
Pozdrawiam Was ciepło, szczególnie te staraczki, które mają podobne rozterki jak ja!
Somewhere over the rainbow, way up high
And the dreams that you dreamed of, once in a lullaby
Somewhere over the rainbow, blue birds fly
And the dreams that you dreamed of, dreams really do come true
Someday I'll wish upon a star,
wake up where the clouds are far behind me
Where troubles melts like lemon drops, high above the chimney top
That's where you'll find me
Somewhere over the rainbow, blue birds fly
And the dream that you dare to why, oh why can't I?
Well I see trees of green and red roses too
I watch them bloom for me and you
And I think to myself
What a wonderful world
Well I see skies of blue, and I see clouds of white
And the brightness of day
I like the dark
And I think to myself
What a wonderful world
The colors of the rainbow so pretty in the sky
Are also on the faces of people passing by
I see friends shaking hands, singing “How do you do”
They’re really saying, I... I love you
I hear babies cry and I watch them grow,
They’ll learn much moreThan we’ll know
And I think to myself What a wonderful world
Someday I’ll wish upon a star,
Wake up where the clouds are far behind me
Where trouble melts like lemon drops
High above the chimney top that where you’ll find me
Oh, somewhere over the rainbow way up high
And the dream that you dare to, why, oh why can’t I?
https://www.youtube.com/watch?v=fahr069-fzE
Ale miałam piękny sen, dwie kreski jak malowane. Wstałam więc dzisiaj rano i siup siup teścik. Ale wyszła jedna kreska (nie, żeby mnie to zaskoczyło) 
>z cyklu dylematy kobiety<
Mam jakąś infekcję i lekarz bez badania dowcipnego tylko na słowo przepisał mi tabletki doustne przeciwgrzybicze. No i wszystko spoko, zaczęłabym je łykać ale w cięży ich nie można. A JAKĄ MAM PEWNOŚĆ ŻE NIE JESTEM? a infekcja się rozkręca.
9cs
20dc
7dpo
niedziela
35ty dzień diety i 6 kg mniej.
Dietę trzymam na 100% normy. W ogóle nie podjadam.
5.11.2014 - 95,6 kg
7.12.2014 - 89,6 kg
To mój wielki sukces. Ubrania są luźne. 
Poza tym biorę od tygodnia globulki dopochwowe (antybiotyk) - Macmiror complex 500, ze względu na "brudny śluz" i bóle zaraz po @.
Drugi dzień biorę dodatkowo antybiotyk Azycyna (doustnie), bo mam zapalenie górnych dróg oddechowych i kaszlę masakrycznie. Na zwolnieniu do 10.12.2014, bo dłużej nie chciałam. Mam jasełka do przygotowania z dzieciakami i nie mogę być wyłączona na dłużej niż 3 dni z pracy przed świętami.
Dziś kolejny test- kolejne 2 kreski. Moja ciaza jest i nie znikła 
Lekkie bóle brzucha w nocy - ogromny stres dla mnie. Ale uspokajam się tym że teraz będzie dobrze, że teraz już po 12 dniach od ♡ wyszedł test- czyli hcg szybko wzrosło. Ze były objawy implantacji zarodka - silny ból w mscicy- czyli dobrze siedzi 
Ból piersi pleców i to ze jest mi niedobrze....to są najpiękniejsze objawy których nigdy nie miałam. To daje mi nadzieje ze Bombelek rozwija się. We wtorek się przekonamy ♡
W przypływie jakiegoś szaleństwa
nagle postanowiłam zmienić lekarza, do którego się teraz wybiorę na wizytę. Zawsze zapisywał się do szefa kliniki, ale on jest taki zakręcony i nie ma często czasu, więc czasami przyjmuje w zastępstwie inny lekarz. Z tego tytułu poznałam juz wszystkich, którzy tam pracują. Jeden mi się spodobał, po ustaleniu stymulacji przez szefa to on mnie przyjmował na podglądy i robił punkcję. Dodatkowo dziewczyny na forum go chwalą, a mój mąż też się z nim poznał i wydał mu się spoko.
Tak że wizyta przesunięta na 10 grudnia.
W pracy jest tak busy, ze przynajmniej o niczym nie mysle....
Kochane dziękuję za ciepłe słowa:) Uszy do góry:)
Miłej niedzieli
P.S Wczoraj posiedziałam sobie w Kościele i trochę lżej mi się zrobiło:)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.