no.....poszlam biegac rano i czulam , ze chyba juz @ ....i faktycznie
wiec zaczynam nowy cykl-znowu pelna nadziei Uda sie w koncu-NAPEWNO
W tym cyklu bedzie ciezko.Dni plodne wypadaja dokladnie w swieta...pelna chata ludzi
Tymczasem 23 dc...Miałam iść na wizytę do ginki ale zmiany w pracy i nie doszłam;p a szkoda bo znowu nie wiem czy się coś dzieje czy nie…. trudno.
W sobotę 13 mam obronę pracy mgr i w dodatku moje urodziny, oby to był szczęśliwy dzień, muszę się jeszcze pouczyć bo 2 dni zostały;p
Zastanawiam się czy nie wybrać się do endokrynologa, co myślicie ? Z owłosieniem nie ma tragedii ale jest trochę więcej niżu innych, zresztą może mi bardziej pomoże niż ta ginka….poradźcie:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2014, 10:34
Pamiętnik będzie zlepkiem różnych emocji, które tkwią we mnie i od jakiegoś czasu usilnie domagają się wyrzucenia w próżnie. Być może wynika to z faktu, że od 2009 roku mieszkam w Holandii. Tęsknię za mamą i siostrą, z którymi mogłam pogadać o wszystkim i o niczym. Kontakt na odległość , jaki by nie był, nie zastąpi, spojrzeń w oczy, bliskości czy dotyku ciepłej dłoni na policzku, kiedy smutki i/lub obawy ,podstępnie wkradają się w umysł. Za oknem szaro, buro, mokro i baaardzo wietrznie. Dzieciaki w szkole, Puzel w pracy. Ja mam wolne :)W domu cisza. Słychać tylko pochrapywania psiaków. Ostatnio zawiesiłam się na necie, oglądając i analizując strony z ofertami wyprawek dla Maluszków.( Tak , wiem, że trochę za wcześnie, ale nie mogłam się powstrzymać) Łoo matko, ile tego teraz jest
Podczytuję też porady dotyczące ciąży i jej przebiegu.I wszystko pięknie i ładnie, gdyby nie fakt, że praktycznie wszystkie artykuły adresowane są do "młodych mam" :)Co jest, kurde ?? A co, z nami, że się tak zapytam ?
Kobitkami w kwiecie wieku, które również marzą o zafasolkowaniu ? My również zmagamy się z obawami, lękami i wątpliwościami. Niby nic, a jednak ciut irytujące.
Odbiegając nieco od tematu, dzisiaj 12 dzień cyklu .Wg wykresu za trzy dni wystąpi przewidywany termin wystąpienia owulacji, choć póki co, moje ciało milczy jak zaklęte, żadnych objawów zbliżającej się owu, zero, nic . Ale próby oczywiście zostaną podjęte
Oj będzie się działo. I te działo się ,zaczniemy już dzisiaj. Kciuki mile widziane
Dopytalam o badanie nasienia, jak to wyglada, jak sie czul moj kochany S...
Jakos mnie to ciekawilo jak to badanie wyglada, jak sie wszystko odbywa...
Przyszedl do laboratorium, Pani dala mu kubeczek ktory wygladal troche jak kieliszek do wina. Zaprowadzila do pokoju z telewizorem, gdzie dostal rozne detergenty do podmycia sie w wiadomym miejscu. W pokoju byl wielki, wygodny fotel i telewizor i szafa otwierana z dwoch pokoi, w ktorej mial zostawic kubeczek 
Pani go poinformowala, ze moze sobie obejrzec film na telewizorze. Film wiadomej tematyki. Moj kochany przystapil do podmycia, stwierdzil ze detergenty mialy taki szpitalny zapach... Wobec czego ciezko mu bylo wprawic sie w stan relaksu 
Sprobowal uruchomic telewizor, ale cos nie dzialal, wiec mial utrudnione zadanie.
Wiecie co powiedzial? "Czulem ten paskudny zapach detergentow, siedzialem w obcym dziwnym pokoju... ale zamknalem oczy i staralem sie wyobrazic Ciebie, jak sie usmiechasz, jak sie rozbierasz wieczorem i patrzysz mi w oczy... i co sie dzieje potem"... A potem zrobil swoje, odlozyl kubeczek, ubral sie i wyszedl z pokoju
I tylko ten komentarz: "Jakos malo tego bylo, tak maksimum 2 cm plynu..." Ciekawe, czy to rzeczywiscie malo - i jakie beda wyniki
Trzymajcie kciuki!
już 33 tydzień zaczynamy :DDDDD uwielbiam jak te tygodnie tak lecą i lecą
mamy już wszystko dla maluszka jeszcze tylko łóżeczko z którym teściowa zwleka czasem żałuję że jej pozwoliłam je kupić bo boję się że nie zdążą z nim no ale nie ma co się martwić brzucho jest wielki i przeszkadza do tego twardnie coraz bardziej i boli czasem ale położna mówi że nie ma czym się martwić jutro mam ginekologa podpytam czy jest czym się martwić planujemy umówić się do szpitala na oddział położniczy żeby pooglądać niby już byliśmy ale tylko przelotem i o nic nie zdążyliśmy zapytać
chodzi mi się ciężko a mam tyle rzeczy które chcę zrobić ostatni weekend mam szkołę i ostatnie egzaminy oby mi się udało zaliczyć miała bym już z głowy no ale to się okaże tyle nauki i tyle roboty na dodatek pranie ubranek i prasowanie uh ale trudno dam radę trzeba się zebrać w sobie trzymajcie się mamusie odezwę się jeszcze jutro po lekarzu pozdrawiam was kochane i przesyłam buziaki 
Podobno nadzieja umiera ostatnia.. Moja dziś umarła.. Może jeszcze kiedyś się narodzi..
Już nie jestem w ciąży.. Dziś beta <0,1
Dla niektórych może to być głupie stwierdzenie, że "już w ciąży nie jestem", ale dla mnie dzień transferu mojej ukochanej Blastusi to tak jak pierwszy dzień ciąży, o której tak bardzo marzyłam..
Pękło mi serce..
część mnie umarła wraz ze śmiercią tej Maleńkiej Kruszyny, którą choć przez chwilę nosiłam pod sercem..
Ja już odpuściłam. Trudno, jakoś trzeba z tym żyć. Pozostaje adopcja, ale nie wiem czy wytrzymam te wszystkie sprawy papierkowe i prawne. Jeśli taka ma być moja droga, to myślę, że Bóg zrobi wszystko, a ja będę trwałą w tym, w radości.
Pęcherzyk 17mm endometrium podobno ładne. Ale ja obstawiam że w tym cylku się nie uda. Dużo stresu związanego z mieszkaniem które wynajmujemy... eh... jak nie urok to sraczka...
Nie lubię narzekać ale sobie ponarzekam. Czuję się fatalnie, boli mnie brzuch, mam takie mini skurcze, ciągle jestem senna a w nocy nie mogę zasnąć. Czuję się zupełnie inaczej niż po tamtym transferze. Pewnie to wina ananasa
. Jutro idę na pierwszą weryfikację, nie liczę, że coś będzie wiadomo raczej liczę na to, że ocenimy czy progesteron jest dobry. 
Upieczenie 3 blach pierniczków przy wtórze rmf święta poprawiło humor, brzuch się trochę uspokoił po 80 mg No-spy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2014, 18:02
Ech... wczoraj była wypłata i po opłaceniu wszystkiego już wiem, że będzie ciężko do następnej, a jeszcze święta i w ogóle.. A przecież pracujemy oboje na pełne etaty ! Chuj by to strzelił ! ;/
A to moje dzieła 
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/071b044e223f7b3e.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b8c3efb637ed86ff.html
Ps. nie wiem czy to w ten sposób miałam wrzucić tutaj, ale robię to po raz pierwszy 
Pitulek wrócił ze spaceru i śpi. W brzuszku go gniecie, pręży się, ale śpi dalej. Jest lepiej, naprawdę lepiej. W nocy nie było tak różowo jak ostatnio, ale nie ma dramatu jak dotąd. Po kąpieli zasnął sam i od 21.00 miałam wieczór dla siebie. O 24.00 dokarmiłam "naśpiocha" i ponosiłam w pionie. Widocznie za mało... O 3.00 obudziło mnie jego kwękanie- biedaczek znowu się zwijał w łóżeczku. Pospał jeszcze do 4 i lapczywie zjadł. No i się zaczęło. Za nic nie mógł odbić, męczyliśmy się do 6 prawie, potem od 7.30 do 9 typowe 15 minutówki snu przerywanego płaczem. Szkoda mi go
Po kolejnej porcji znowu zasnął sam położony do łóżeczka. Dumna z niego jestem
Nie rozpieściliśmy go lulaniem i bujaniem na piłce
Jak nic mu nie jest to nie potrzebuje tego i zasypia sam
Teraz jeszcze śpi po spacerze, a ja patrzę na niego i nie mogę uwierzyć... Czytałam dziś epikryzę ze szpitala: "Noworodek przewieziony w drugiej dobie życia, w stanie ogólnym średnim, mało żywotny." Mój synek! Był tak maleńki i zaspany, że wmuszaliśmy w niego po 10ml mleka a i tak kończyło się na karmieniu sondą! Miał tysiac rurek, leżał w inkubatorze i nic a nic nie kumał z tego świata. A ja ryczałam ciągle z żalu i przerażenia. Dziś jest już dorodnym bobaskiem i coraz więcej się uśmiecha. Jeszcze tylko ta cholerna cholestaza...
Minął miesiąc od ostatniego wpisu. Aktualnie lecimy z 25 tygodniem ciąży 
Co nowego? Przede wszystkim to, że brzuch jest już w końcu typowo ciążowy. Nie można go pomylić z przejedzeniem się, czy przytyciem, nie ma wątpliwości, że to ciąża
To mnie cieszy, bo dobrze się czuję w swoim ciele i podobam się sobie teraz 
W miniony poniedziałek 8.12 miałam kolejną wizytę. Wszystko w porządku, szyjka w dalszym ciągu długa i zamknięta. Z Dzidem też ok - wszystko na swoim miejscu - rączki, nóżki, główka, serduszko. Łożysko na przedniej ścianie, wysoko. Z OM termin na 1 kwietnia, z ostatniego usg (z jednego z pomiarów) 28.03. Oczywiście trzymam się tego kwietnia, bo nie chcę absolutnie rodzić w marcu!
A Dzid pozostaje Dzidem i tym razem widziałam dowód
Może miałam jakieś jeszcze malutkie nadzieje na córeczkę, ale przeświadczenie, że tam siedzi ON było tak sile, że nie mogło być inaczej.
Imienia nadal nie mamy. To znaczy z braku pomysłu nazywamy Dzida imieniem męża - Mikołaj, bo obojgu nam się podoba i jako jedyne pasuje. Nic innego nam się nie podoba... Jak do porodu to się nie zmieni to będzie Junior 
No i mam zrobić krzywą cukrową. Termin dowolny, byleby zdążyć do kolejnej wizyty - 5.01, czyli albo przed świętami, albo po nich.
Z gorszych wieści - moje spojenie się rozchodzi, ale na chwilę obecną nie wiadomo jak bardzo. Jestem w gronie tych kobiet, które to niestety boleśnie odczuwają. Mniej więcej od 15/17 tygodnia czuję je codziennie. I jest to o tyle niebezpieczne, że jeśli rozejście się przekroczy pewną granicę, to będę musiała mieć cesarkę... Sn jest wtedy niemożliwe, bo rozerwie mi kości. No ale to jest jeszcze do konsultacji z ortopedą już bliżej terminu. Mam nadzieję, że moje spojenie pozostanie w odpowiednich granicach.
Co poza tym? Miałam wielką gonitwę myśli w związku ze zwolnieniem. Od początku planowałam normalnie pracować, ale od ostatnich tygodni moje samopoczucie się dość znacznie pogorszyło, doszło do tego że zasłabłam w pracy a chwilami mam zawroty głowy. Było mi coraz ciężej, coraz szybciej się męczyłam. I ból spojenia też dawał się we znaki. Jednak chciałam wytrwać w swoim postanowieniu i pracować przynajmniej do drugiej połowy stycznia. Jednak na ostatniej wizycie lekarz sam powiedział, że już nie powinnam i sugerował zwolnienie. Wzięłam więc, bo faktycznie nie muszę już pracować. Świat się nie zawali, tylko to ja muszę się z tym pogodzić, bo ciężko mi było i nadal jest zaakceptować fakt, że przez najbliższe 1,5 roku będę w domu... No ale nie minął jeszcze tydzień, a jest coraz lepiej
Ostatnie dni spędziłam w pracy, bo musiałam pokończyć różne kwestie, do tego wprowadzałam dziewczynę, która będzie mnie zastępować. Jeszcze kilka ostatnich spraw w przyszłym tygodniu do załatwienia + pracownicza wigilia i będę mieć wolne w 100% od pracy. Zajmę się sobą, domem, przygotowaniami. Nareszcie będę miała na to czas! 
A Dzid waży 660g i coraz silniej mnie kopie
Był ułożony poprzecznie, główkę z prawej strony, nóżki z lewej. I chyba ciągle jest tak, bo czuję po tych stronach uderzenia. A wczoraj w nocy po raz pierwszy nie mogłam z tego powodu zasnąć
Mam nadzieję, że jednak obróci się jak trzeba kiedy będzie czas 
tak dla samej siebie.
Ciąża - są uroki i mniej ciekawe oblicza - czyli jakie mam objawy i dolegliwości:
-na samym początku wielki ból piersi - po nim poznałam że coś jest inaczej, bo nigdy mnie piersi nie bolą. Od 8 d.p.o. do dnia spodziewanej miesiączki, potem przerwa, a potem sporadycznie, co jakiś czas. przez jak na razie całą ciążę. - recepta - brak. Tak jest i tyle.
-na początku tez bóle jak okresowe i raz na jakiś czas silne skurcze.
bóle brzuch aż do 13 tygodnia, czyli z bite dwa miesiące. Straszne to było - recepta - magnez 2x dziennie. Jak trzeba to no-spa. I przede wszystkim się uspokoić i nie stresować - większość problemu siedzi w mojej głowie.
-Mdłości - od początku sporadyczne, ale takie większe od 7 tygodnia do końca 14. Czyli cały pierwszy trymestr, na początku II ustały. - recepta - nigdy nie dopuścić do uczucia głodu. Jeść sprawdzone, tolerowane rzeczy - czyli chrupki kukurydziane i serek almette. ludzie ile ja tego almette przez to wszystko zjadłam... A! i najgorzej jest rano. Jeśli można - przespać to:D:D:D
-Wymioty - jak wyżej - od 7 tygodnia, ostatnie jakie zanotowałam to 15 tydzień i to było ciekawe - wymioty bez żadnych mdłości. Stwierdzam teraz że to mdłości są najgorsze, odechciewa się wszystkiego, same wymioty nie są takie złe. Zwłaszcza że wymioty miałam raz, max dwa x dziennie. - recepta - unikać jak ognia aut, autobusów. Jeśli już trzeba koniecznie gdzieś jechać przygotować worki. Nie ma rady. Nie przejadać się, i ostrożnie myć zęby - od mycia zębów też wymiotowałam.
-kompletny totalny brak apetytu. od początku, cały I trymestr. Efekt - mimo zmuszania się do jedzenia schudłam 2 kg - recepta - brak. Zmuszać się i tyle.
-problem z piciem. Wymiotowałam okropnie po wodzie, i już potem nie mogłam pić samej wody. Tak samo po wodzie z cytryną, herbacie, soku pomarańczowym i soku jabłkowym. Jedyne po czym nie wymiotowałam to woda z syropem malinowym. I to jest masakra, bo 3 już miesiąc jak piję ciągle tylko wodę z syropem, która już mi zbrzydła straszliwie. jakieś tydzień-dwa temu skusiłam się na sok pomarańczowy, myśląc że jak II trym to już będzie dobrze. Nie było. - recepta - woda z syropem malinowym, i zmuszać się do picia, bo każą dużo pić.
-Zaparcia - masakra. Zjawisko którego wcześniej nie doświadczałam i znałam tylko z opowieści. od 9 tygodnia. cały czas. Pani doktor mówiła że w II trymestrze już tego nie będzie. Tiaaa.... leci mi już trzeci tydzień II trymestru i końca ani widu ani słychu. Ale też prawda, że nie cierpię suszonych śliwek, a po wodzie z miodem mam ochotę wymiotować, więc nie za bardzo sobie pomagam. - recepta - kawa raz na jakiś czas - bardzo pomaga. Ryżaki z błonnikiem. Dużo pić.
-hemoroidy - kolejna zmora, miałam już problemy przed ciążą delikatne, mam jakąś tendencję chyba rodzinną, w każdym razie to i żylaki to częste u nas zjawisko. Żylaki zresztą mam od 18 roku życia;/ Więc hemoroidy są jakby koniecznością no a w ciąży i z zaparciami to już koszmar. - recepta - maść posterisan, ale średnio pomaga. W wolnych chwilach dawać nogi do góry.
-okropne spuchnięcie śluzówki w nosie, katar z krwią, przesuszenie nosa, ból nosa - od 14 tygodnia, woda morska nie pomaga. -Recepta - brak.
-zgagę miałam tylko 2 razy, nie ma o czym mówić - recepta - brak.
-krwawiące dziąsła - recepta - brak.
-płaczliwość - wystąpiła raz - Siostra mnie odwiedziła, powiedziałam jej o moim pomyśle na system losowania osób na Święta (tak robimy sobie w mojej Rodzinie prezenty) bo jesteśmy na odległość i trzeba było zrobić losowanie w dwóch miastach jakoś. System przeze mnie wymyślony był sensowny choć mega skomplikowany. jak o nim Siostra usłyszała, to wybuchnęła radosnym, szczerym, poczciwym śmiechem na całe gardło. A ja nagle, nie wiedzieć czemu, bo to nie było przykre ani nic, ot, śmiała się z systemu, ja nagle mówię "uwaga będę płakać" po czym łzy jak groch tryskają mi z oczu, smarki mi lecą z nosa, zanoszę się jak głupia. Siostra zbaraniała i pyta "zrobiłam Ci przykrość?" po czym nie wytrzymuje znów się śmieje po czym poważnieje po czym znów się śmieje i pyta o co mi chodzi. i było mi okropnie głupio bo bardzo potrzebowałam płakać i nie wiedziałam o co mi chodzi a ona tak patrzyła jak na dziwadło. Mąż tylko wstał, podszedł do mnie, mocno przytulił i szeptał "no już już, spokojnie" i pozwolił płakać o nic nie pytając.
-recepta- kochający czuły Mąż
to tyle. Chciałam mieć jakiś zapis tego co się ze mną dzieje, bo nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek będę w ciąży z moimi wynikami, i chcę to dokładnie zapamiętać. Wady i zalety, wszystkie oblicza. To ciekawy czas.
AAAA! i Sex! Z reguły mi się nie chce, w sensie mnie nie ciągnie, żeby się do tego zabrać. Ale jak już się zbierzemy - klękajcie narody, rany jakie doznania!
tak. ciąża to jednak piękny czas:P
INTERPRETACJA WYNIKU TESTU PAPPA => Kalkulacja indywidualnego ryzyka (wiek+test podwójny+NT) wykazała niskie ryzyko wystąpienia trisomii 21 i niskie ryzyko wystąpienia trisomii 18
- pani lekarka stwierdziła, że wyniki mam bardzo ładne 
Jeśli chodzi o liczby to ma się to tak:
Down's syndrome (term)
Age risk: 1:1300 / Down's risk: 1:6600 Low risk
Edwards syndrome (term)
Age risk: 1:13000 / Edward's risk: 1:100000 Low risk
Test: Concentration: Median: Mom: Corrected Mom:
HCGb 51,40ng/mL 39,70 1,30 1,29
NT 1,60mm 1,4 1,15 1,15
PAPP-A 2335,00mU/L 2527,49 0,92 1,00
Dalsze zalecenie taki aby dzwonić do nich na początku stycznia 2015 i umówić się na USG pomiędzy 20 a 22 tc 
teraz pozostaje czekać na wizytę u naszego gina
a to dopiero 29.12
ale damy radę
- musimy !!
A u mnie po raz 3 w tej ciąży pojawiła się zachciewajka
tym razem na takie pieczone/smażone kiełbaski ale to na obiad chyba zrobię jak wróci mąż
to muszę sobie jeszcze poczekać więc teraz zajadam się rybą w galarecie <pycha> stres trochę puścił to apetyt wrócił 



Uf jaka ulga! W końcu po obronie!
Ogólnie poszło lepiej i łatwiej niż myślałam. Ten mój Aniołek w niebie chyba jednak naprawdę mi pomaga
Wylosowałam właśnie to pytanie które chciałam! Ale stres i tak robił swoje.
Sama obrona na 5, ale praca na 4 (tylko?!) więc średnia z obrony wyszła mi 4,5 
Ale teraz przychodzi takie pytanie: co tu teraz robić? Jak nie trzeba się uczyć?
Mam taaaką długą listę rzeczy do zrobienia
A jako że święta niedaleko to chyba na pierwszy plan wysunie się sprzątanie.
No i z bardziej smutnych wieści - przyszła @. Szkoda, tym bardziej że kolejny cykl też pójdzie na straty bo Łukasz na tydzień wyjeżdża do Londynu.
Chciałabym też jechać no ale to wyjazd służbowy, no i suką ktoś musi się zajmować.
Wredną suką. Dziś Nikki załatwiła swoje potrzeby na mojej pościeli. Gdyby to chociaż była grubsza sprawa to skończyłoby się na krzyku i praniu pościeli. Ale jako że to było bardziej płynne... Skończyło się na krzyku, praniu pościeli i praniu kołdry. Jeszcze jak na złość mam pralkę mieszczącą max 5kg prania, więc się kołdra nie zmieściła. Więc chlup do wanny! Teraz sobie odkapuje z resztek wody.. Dobrze że mieszkam w domu jednorodzinnym, mam ogródek i mam gdzie ją wywiesić! Od dziś Nikki ma zakaz wchodzenia na łóżko
Warte przeczytania 
http://www.stacja7.pl/article/4470/Zbyt+d%C5%82uga.+droga+Zachariasza+i+El%C5%BCbiety/84
Witamy się po dłuuugiej nieobecności.
Właśnie wróciłam z wizyty. No i w końcu zaczęłam tyć
Od wagi wyjściowej mam +2kg (jupi!!) Szyjka długa i zamknięta, ph w normie, wszystko cudnie 
Chciał tylko zbadać tętno maluszkowi, ale w związku z tym, że prawie wszystkie majóweczki wiedzą już co im w brzuszkach siedzi wzięłam się na odwagę i spytałam, czy nie możemy podejrzeć co tam ma między nóżkami. Spytał "a jakie życzenie świąteczne?". Mówię "ja bym chciała dziewczynkę, a mężowi wszystko jedno...". Więc wziął mnie na lepsze usg i szukał i szukał. Ja w tym czasie przyglądałam się bezkształtnej plamie, bez możliwości rozróżnienia gdzie głowa gdzie zadek, tylko po tym, że się ruszała wywnioskowałam, że to moje dziecię
No i w końcu mówi "ja siusiaka nie widzę. Na 99% DZIEWCZYNKA!!!!" Więc mój Zosik zostaje Zosią
Jeszcze na połówkowym nam potwierdzą.
A połówkowe mamy dzień przed wigilią - 23.12
Będą ładne zdjęcia na święta, dziadkowie fundują 3D.
I spytałam czy detektor tętna jest bezpieczny, to się mnie spytał kto mi taką krzywdę zrobił
Pytam "ale czemu?" "Bo czasami kobiety tętna znaleźć nie mogą i jest mega panika...". "Ja już parę razy znaleźć nie mogłam, czasem się tak ułoży, że nie słychać...". "No to bardzo dobrze, że pani to wie, w takim razie niech służy
". I powiedział mi, że kiedyś miał pacjentkę, która sobie KTG kupiła O_o
Ostatnio też zaczęły psuć się nam zwierzaki. Króliś wychodował wielkiego ropnia w szczęce i jest po operacji. Moja księżniczka wygląda tak

Aż się popłakałam jak ją zobaczyłam. Moje biedulki 
A pieseczek, wielka krowa, nie dość, że ma jakieś zapalenie uszu połączone z alergią to mi jeszcze od wczoraj kuleje. No i oczywiście wszystko na grudzień, jak pieniędzy absolutny brak
Nie wspominam już nawet o przeglądzie auta...
Wredna małpko prosze cię przyjdz już i nie zwlekaj dłużej
!
Zawsze gdy dostawałam @ to miałam łzy w oczach i podły nastrój, ale teraz wiem że o wiele gorsza jest świadomość, że w danym cyklu nic nie wyszło a kolejnego ni można zaczać bo się dłuuuży i dłużyyyyyyy. to jest niesprawiedliwe
jesli się nie udaje to niech chociaż @ będzie regularnie.
dziś 52 dzień cyklu, jeszcze kilka dni i oszalejeeee 
Rany, ale mam schiza... Oglądałam ostatnio drugą część 'Nimfomanki' i tam główna bohaterka (w wersji starszej) miała strasznie dziwne cycki. To znaczy, wszystkie inne niż moje wydają mi się dziwne, ale ona miała wyjątkowo. Miała nieduży biust z dużymi, a raczej długimi sutkami. Dziś patrzę do lustra na moje cycuszki, czy przypadkiem na starość mi się nie wydłużają sutki, no i wydłużać to się nie wydłużają, ale wydaje mi się, że są jakieś dziwne. Jeden zwłaszcza jeden.
Pomyślałam, że jestem idiotką, że to tu piszę 
No ale się niepokoję, czy to nie ten słynny nowotwór sutka
Teraz googluję. Mój ginekolog przyjmuje dopiero w czwartek, a poza tym nie chcę lecieć do niego od razu, jeśli się okaże, że to pierdoła i płacić 80zł za to, że mi powie, że wszystko OK.
Co mnie pociesza, to, że bolą mnie ostatnio, od owulacji jakoś obie piersi, może to hormonalne czy coś, a przecież rak nie boli chyba tak od razu? No i nie w obu piersiach może.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.