sosenka80 Czekając na... ten dzień... 17 grudnia 2014, 17:05

Tydzień do świąt, a ja... jestem w tyłach jak żadnego roku :)

Dom nieogarnięty.
Żadne zakupy niezrobione.
Prezenty połowiczne.
Choinka stoi i czeka gdzieś od domu ze 2 km.
Jednym słowem wszystko nieogarnięte :)

Ogarnięta jest natomiast dusza. Chyba, że zdąży się jeszcze zabrudzić... oby nie! Trzeba trzymać się na baczności i ją codziennie przecierać :)

Mam nadzieję, że ze wszystkim dam radę, a tu jeszcze za rogiem owulacja, więc trzeba działać, oj... ciężka praca mnie czeka :) Tylko po co działać... tylko i wyłącznie dla przyjemności bo dzidzi i tak nie będzie.

Ostatnio nie dość że nic mi się nie chce, to apetytu też nie mam :( Jem bo musze, gdy burczy mi w brzuchu. Nawet na słodycze nie mam ochoty. Ten tydzień na szcęście jest lżejszy. Nie jak w poprzednich dwóch gdzie łącznie przepracowałam prawie 120 h. Idę trzeć ziemniaki na placki, może mój Ł chociaż będzie miał ochotę :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 15:35

5 tyg i 2 dni :)
Jak dla mnie zbyt wolno leci czas, chciałabym już być po wizycie u ginekologa, zobaczyć serduszko, kończyć pierwszy trymestr a nawet chodzić już z pięknym brzuszkiem :) Jestem taka szczęśliwa, nigdy nie sądziłam, że można tak kochać a zarazem tak się martwić o kogoś tak maleńkiego. Nieustannie myślę o mojej fasoleczce (przez co nie mogę się skupić na niczym innym).Nie spodziewałam się, że to takie wspaniałe uczucie :) <3
Fizycznie czuję się dobrze, dużo odpoczywam, na szczęście mogę sobie teraz na to pozwolić. Z dolegliwości ciążowych: - ciężkie, bolesne piersi - coraz słabsze bóle w podbrzuszu - czasami coś ukłuje w jajnikach - kilkakrotne mdłości - zwiększone pragnienie i częstomocz.
W piątek ginekolog, nie oczekuję serduszka bo będzie wcześnie ale chciałabym cokolwiek zobaczyć :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 grudnia 2014, 19:53

Mam napisać do szkoły referat o temacie problematycznym no i pierwsza moja myśl - Aborcja. Oczywiście mojego zdania na ten temat możecie się domyślić...
Właśnie szukam materiałów do napisania pracy i trafiłam na taki wiersz...

Nie zabijaj mnie, mamo!!!
Ja już żyję w twym łonie,
Mamy krew taką samą,
I już rosną mi dłonie.

Nie zabijaj mnie, mamo!!!
Ja chcę żyć w twoim świecie,
Tyś jest do życia ramą,
A ja jestem twe dziecię.

Nie zabijaj mnie, mamo!!!
Nie chcę pójść w ręce kata,
Choć już skazał mnie tato,
Ja chcę żyć i mieć brata.

Nie zabijaj mnie mamo!!!
Ja twym dzieckiem, rodziną,
Ciało mamy to samo,
Połączone pępowiną.

Zabij myśl o aborcji!!!
Nie rozstawaj się z niebem,
Nie zabraknie nam porcji,
Podzielimy się chlebem.

Pozwól mi się urodzić!!!
Daj mi szansę na życie,
Nie daj złemu się zwodzić,
Bogu oddaj się skrycie.

On nam w życiu pomoże,
Nie będziemy żyć same,
Ciebie proszę, mój Boże.
Weź w opiekę mą mamę.

Ryczę....

No to zostalo 19 dni do terminu. Jutro wyjazd na zakupy prezenty trzeba pokupic a tak juz mi sie nie chce chodzic, nogi mnie juz nie nosza. Przy okazji umowilam sie na KTG tak w razie czego nie majatek a bede miec spokojna glowe. W pon. wizyta u gina. Planowalam spakowac torbe juz dwa tyg temu a do dzisiaj nie spakowana :D poprostu czuje, ze wczesniej nie urodze tak jak gin mowi, ze pewnie przenosze nawet. Dzis moze sie wezme za pakowanie musze tylko przeprac swoje koszule i stanik do karmienia w dzieciecym plynie, wysuszyc i do torby. W koncu znalazlam odpowiedni rozmiar stanika w H&M. Maz dzis ostatni dzien w pracy teraz dopiero 2stycznia pojdzie. Uff troche odpoczne bo duzo pomoze. No chyba, ze urodze 1szego to przedluzy mu sie urlop o 2 tyg. hehe

Ciąża rozpoczęta 18 listopada 2014

nnp179.jpg jutro lecę na bete :)

nnp179.jpg nie wierrzę! cały dzień bolał mnie brzuch na @, rano beczałam do D że brzuch mnie boli i że znowu się nie udało a tu takie jaja!!!!!!!! czekam do 22:30 aż D z pracy wróci a rano lece na bete

Witam wszystkich ciepło.
Nie pisałam nic dotychczas bo nawet nie wiedziałam jak to wszystko ubrać w słowa.
Pustka.

Krótko o mnie.

Mam 32 lata, w sierpniu 2013 urodziłam synusia, absolutnie wyjątkowego chłopca, w którym zakochałam się po uszy, a wraz z nim również w macierzyństwie, i choć miałam założenie by mieć jedno dziecko ze względów choćby ekonomicznych to krótko po nim zapragnęłam drugiego dziecka.
Z synem poszło rach-ciach, w trzy miesiące, choć specjalnie się o niego nie staraliśmy.
A tu jeden miesiąc, drugi, trzeci...piąty i nic.
Zrobiłam badania, wyszło, że mam Hashimoto, które uaktywniło się po porodzie. Brałam hormony, w zasadzie brać je będę do końca życia, leczenie zaczęłam w kwietniu, w lipcu wyniki wzorcowe, ale nadal nic, w październiku wróciłam do pracy, odpuściliśmy, kochaliśmy się chyba z trzy razy i 24 listopada, test pozytywny.

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b7a5a6547f63.jpg

I tak jak wcześniej testowałam na potęgę to teraz kiedy miałam ku temu podstawy przetrzymałam samą siebie i dwa dni po terminie @ zrobiłam test. Mega tłuste dwie krechy.

Od razu poleciałam do endo, wyniki super, inna dawka hormonów, a trzeciego grudnia było pierwsze USG, zanim weszłam byłam w toalecie, miałam wrażenie, że plamię, pełna obaw weszłam do gabinetu i powiedziałam co się dzieje, lekarka po badania stwierdza: jest ok.
Teraz już wiem, zagnieżdżanie...
Niby ok, pytałam trzy razy. Miałam zgłosić się dziś.
Dzisiaj też weszłam w 9 tydzień, wychodząc z domu, mówiłam do mamy, że coś mi tak brzuch wywaliło, że to chyba za wcześnie, chyba, że to bliźniaki, ale nie, bo ja jestem z bliźniaków, a to co drugie pokolenie i w ogóle odpada bo ile tych dzieci (mój mąż ma jeszcze dwójkę z pierwszego małżeństwa)....
Odczekałam swoje pod gabinetem, lekarka do mnie mówi, że USG się resetuje, mówię na to: musi działać, nie wychodzę dziś bez usłyszenia serduszka, całe szczęście USG odmuliło, wskoczyłam na fotel, zaczyna się badanie, i słyszę: "O Chryste", ... jejku co jest?
"Bliźniaki!!! Dwa serduszka, biją jak dzwon".....
Poryczałam się, z przerażenia!
Jak my sobie poradzimy, jak???
Niby oboje mamy pracę i nawet dobrze zarabiamy, ale to jednak trójka dzieci, trzypokojowe mieszkanie, synek pierwszy jednak jeszcze malutki...
Także od dziś oswajam się z tym co będzie.

...
Boję się.


http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a68a6b380cdc.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lutego 2015, 08:00

27 dc
14 dzień po owulacji. Zrobiony rano test. I nic...cały czas się zastanawiam, co jest ze mną nie tak. Szkoda słów.

Dzisiaj się dowiedziałam że moja 20-letnia koleżanka w ciąży... Odstawiła plastry anty i w pierwszym cyklu trach zaskoczyła ... Bała się mi powiedzieć bo wie przez co przechodzimy, no ale to nie jej wina przecież kazałam się cieszyć, bo nawet nie wie jakie ma szczęście :) Zrobiła pierwszy test negatyw, zrobiła drugi negatyw, dałam jej lutke na wywołanie @ ale ona nadal nie chciała przyjść więc trzeci test no i bum dwie krechy :)

Bergo Bergo - nowa ja 17 grudnia 2014, 22:32

E tam coś ze mną nie tak. Po prost piszę prosto z mostu co w danym momencie czuję, nie lukruję, nie udaję, nie przemilczam i nie mydlę sobie i wszystkim oczu. Może i wypada wpadać w zachwyt i nie odzywać się na temat tego co trudne i nieznośne. Może i słaba matka ze mnie. Ale już taka jestem. Fajnego mam synka. Ale to cholernie trudna, mozolna, wyczerpująca, ograniczająca, zamykająca w domu i odbierająca wiele rola w życiu. Nie sądzę, że to depresja. To po prostu inny sposób postrzegania macierzyństwa. Są kobiety bardziej i mniej predysponowane. Ja jestem widocznie z tych drugich.
W ulubionym bujaczku :)
9lj407.jpg

Postanowienie przednoworoczne - od kolejnego cyklu zakaz OVUFRIEND. Jeszcze tylko nie wiem czy zupełny, czy dopuszczalne tylko mierzenie i wpisywanie tempki (ale to tylko do owulki, bo od owulki wrzucam lutkę).
Zaglądanie non stop na portal dołuje mnie i sprawia, że ciągle myślę o ciąży a raczej jej braku...moje życie zaczyna się kręcić wokół tego.
Aha i drugie postanowienie przednoworoczne - kurs tańca towarzyskiego z mężem - dla figury, samopoczucia, lepszej koordynacji i naszego związku :)

Po MR. Badanie bylo dziwne,caly czas cos tłukło sie i trzęsło. Najgorsza świadomość żeby sie nie poruszyć. Wynik za tydzień. Nie wiem czy to po kontraście czy z nadmiaru adrenaliny ale nie mogę spać.

Co do sytuacji z mężem bo jestem wam winna wyjaśnienia, to topór wojenny zakopany choc rana została... Pierwszy raz chyba odbyliśmy taka rozmowę. Maz wyznał mi zebym go nie dopytywala czy się zgadza na AID bo decyzje juz dawno mamy podjęta. A dopytując przypominam mu o jego bezpłodności. Po za tym teraz najważniejsze jest moje zdrowie bo bez tego nic nie zdziałamy. Ja z kolei chce byc tysiąc razy zapewniona ze on tego chce niż miałaby pojawić sie u niego jakas nutka zwątpienia. Po za tym ja miewam gorsze chwile,zwlaszcza jak dowiaduje sie o czyjejś ciąży a u mnie pusto... I w takich chwilach potrzebuje takich wlasnie slow,ze będzie dobrze ze nam tez sie uda. Znów padły slowa z jego strony ze na pewno niedługo sie doczekamy i ze juz sobie wyobraża ta chwile jak przekaże mu ta cudowna wiadomość...tak ze podbudowalo mnie to i zachecilo do walki. Rozmowa jest bardzo wazna (o ile jest możliwość ją podjąć-u nas nie zawsze a prawie nigdy nie ma możliwości z mężem obgadać ci nas boli)

Dziwne rzeczy się dzieją bo obejrzałam dzis Barwy Szczęścia i akurat tam byl poruszony temat poczęcia dziecka z dawcy. Padly słowa o zabawie w Boga... Tak jakby do mnie byla kierowana ta scena... A potem jeszcze w Na dobre i zle dziewczyna z torbiela na jajniku i decyzja o usunięciu przydatków... Ale dzielni lekarze z Leśnej Góry zaryzykowali i uratowali jej jajnik. Ciekawe jak to będzie u mnie...

Mimi86 No więc ivf 18 grudnia 2014, 01:29

"Boże - Stwórco i Dawco wszelkiego życia - błagamy o Twoje hojne błogosławieństwo dla małżeństw, które proszą o upragnione potomstwo. Uświęć ich oczekiwanie, błogosław cichą nadzieję, przemień cierpienie w radość i spraw, by owoc ich ludzkiej miłości objawił się w łasce i darze nowego życia. Przez Chrystusa, Twego Boskiego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.
Święty Dominiku Savio. Módl się za nami."

nie mogę spać, od godziny się wierciłam w łóżku więc w końcu wstałam, teraz siedzę w salonie piję herbatę i dociera wszystko dopiero do mnie, kurde oglądałam na wspólnej wczoraj i na dobre i na złe a pamiętam tylko jeden moment z na wspólnej!
D wracając kupił wino bo dzwoniłam że ma kupić,a ja zrobiłam na stole serducho ze świeczek wszedł do domu i się uśmiechnął po czym musiał wyjść na chwilę bo kolega coś chciał więc ja szybko nalałam wino i położyłam w serduchu te buciki i test w środku i siadłam na sofę, wszedł znowu zdjął buty spojrzał znowu na stół i "a co t...o..."stał z metr od stołu i tak powoli przechylił głowę żeby podejrzeć co na nim jest i pyta "jesteś w ciąży???" ja tylko skinęłam głową a on już siedział koło mnie tuląc mnie mocno i śmiejąc się nawet kurtki nie zdjął :) wypiłam małą lampkę wina żeby to uczcić no bo teraz to już długo się nie napiję ;) nie mogę doczekać się bety, zobaczę wynik to będę spokojniejsza

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 18 grudnia 2014, 08:00

10dpo, strasznie korciło mnie by zrobić test już dzisiaj, ale po spadku temperatury jakoś mi się odechciało... zaczynam też pomału odczuwać dobrze znany mi ból w podbrzuszu :( pewnie więc @ już blisko i w tym cyklu nie zdążę zatestować, bo mnie zaleje. Z drugiej jednak strony, jak ma przyjść to niech już będzie, żeby móc zacząć nowy cykl z nowymi możliwościami. Póki co jakieś resztki nadziei nadal mam, niewiele, bo lepiej się nie nastawiać...
Ginek na ostatniej wizycie powiedział, że do roku czasu starań to norma, dopiero potem można zacząć się zastanawiać nad dokładniejszymi badaniami, wcześniej nie da mi skierowania. Tak zaczęłam o tym myśleć... jesteśmy zdrowi, żadnych problemów nie mam, nie przyjmuję żadnych leków "stałych". Jest też duże prawdopodobieństwo w takich "nieskomplikowanych teoretycznie" przypadkach, że do poczęcia dochodzi w okresie 6ciu miesięcy, tak przeczytałam... ależ byłoby szczęście jakby w tym cyklu się powiodło, jakież mielibyśmy szczęśliwe święta!!!!

U mnie nadal super :D waga leci do gory az sie boije dzisiejszej wizyty z polozna..od ostatniej wizyty poczatkiem pazdziernika przytylam 5kg...w sumie w calej ciazy nie przytylam az taaak wiele moim zdaniem..ze stasiem w 6 miesiacu bylam juz na poziomie 20kg+ :D
na poczatku cyklu wazylam 76kg, wiec teraz mam 82,2 ( dzisiaj sie wazylam ale przed kupa :D :D :D ) czyli to 6,2 kg tylko....natomiast jak w 9tc bylam pierwszy raz u poloznej wtedy spadlam az do 73kg..jesli liczyc od tej wagi a nie od wagi startowej cyklu no to juz jest 9,2 kg :(...dzisiaj zanosze jej mocz, mam nadzieje ze nie znajda zadnego cukru w moczu, obawiam sie cukrzycy ciazowej z moja insulinoopornoscia ktora w ciazy w ramach drugiego cudu praktycznie zaniknela :D ale niestety od kilku dni znow mam objawy insulinoopornosci i waga leci zbyt szybko do gory,,z drugiej strony wczoraj weszlam w 25tc wiec waga ma prawo isc do gory..teraz musze sie pilnowac, zeby nie miec wiecej niz 12-13kg na plusie na koncu, w dupie mam swoj wyglad czy rozstepy, boje sie o mala.
Dzisiaj wizyta o 13.00...z pracy wroce kolo 12 i poludnie wolne :D :D
tesciowa nadal aniol, jest super, nawet wprowadzilam swinskie zarty i ola boga....byl smiech, wiec jest suuuperrr :D tak bardzo pargnelam takiej relacji :D

Odkąd wiem o małym Karaluchu jestem jakaś spokojniejsza,bardziej cierpliwa, wahania humorów są, potrafię się popłakać z byle powodu ale szybko przechodzi. Myślę, że to jest na razie efekt placebo no bo przecież jakieś straszne ilości hormonów ciążowych nie krążą w moim ciele :). Jest jeszcze jedno: zawsze bardzo lubiłam Święta Bożego Narodzenia ale w tym roku lubię je jeszcze bardziej. Tak bardzo cieszę się na spotkanie z rodziną i najbliższymi. Nie mam ich dużo i cudowna jest dla mnie myśli, że w przyszłym roku będę nowej, małej istotce mogła przedstawić rodzinę, pokazać choinkę, śnieg i pierwszą gwiazdkę. <3

llallka Kolejna runda- przegrana... 18 grudnia 2014, 08:42

Dziś moja najlepsza przyjaciółka urodziła dziecko- znacie to uczucie jednoczesnej radości i bolesnego kłucia w sercu? Łzy cisną mi się same do oczu i jestem zła na siebie, że nie potrafię się tak po prostu cieszyć. Choć muszę przyznać, ze noszenie na twarzy maski z uśmiechnięta buzią całkiem nieźle mi wychodzi.

Ciągle słyszę, że taki duży odsetek par nie może mieć dzieci, ze zmagają się z niepłodnością, a ja jestem tu sama... Mam wielu znajomych bliższych i dalszych i wiecie co- oni wszyscy mają już dzieci... A ja zawyżam średnią....

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)