Hej ho...pisze sama do siebie ale cóż.....dawno mnie tu nie było....od 3 września nie dużo się wydarzyło...po badaniach wyszła bakteria a w zasadzie dwie...teoretycznie zostały pokonane..( zabrałam dużą ilość tabsow- antybiotyków itp.) małż tez prze leczony i przesmarowany został...urlop wrześniowy na Chorwacji zaliczony...to były najcudowniejsze wakacje...ale niestety szybko się skończyły...potem powrót do szarej rzeczywistości...oczywiście w międzyczasie urosła mi torbiel...to pewnie kara za samowolne branie lutki...wiec w międzyczasie jeszcze zaprzyjaźniłam się z tabsami anty...dzięki Bogu jedno opakowanie wystarczyło...no i chodzę sobie na monitoring od tego czasu...co miesiąc...co miesiąc biorę lutke..i niby owulki mam...( cykle skróciły mi się do 24-23 dni po anty) zwijam się wtedy z bólu dwa razy udało mi się trafić do gina i potwierdził, ze była albo będzie owulka...ale dalej nic się nie dzieje..dzieciątka jak nie było tak nie ma..małż ma niby wyniki dobre...ja tez i co..i duupa taka jedna wielka dupa...chyba faktycznie muszę schudnąć..może to przeszkadza nam w zajściu w ciąże??może moja waga;/ chociaż wiem ze rodzą i zachodzą grubsze...no ale inne to nie ja..wiec muszę się za siebie zabrać..troszkę brak mi motywacji..lubię jeść..lubię chleb..ziemniaki sosiki itp...ale brak ruchu i moja 2 letnia już praca siedząca spowodowało ze przekroczyłam magiczna liczbę **kg na wadze..chociaż np. słodkiego jem niedużo(no dobra przez ostatni miesiąc codziennie) ale tak to nie jadam bo nie przepadam....jem około 5 posiłków przy czym ostatni ok17-18..jem nieduże porcje...ehh..wiec muszę się poruszać..przed wczoraj byłam biegać...tzn co 100 metrów musiałam przerwać bo miałam zadyszkę..wiec biegam stylem rozpaczliwym...ale spróbuje...
Przedłużyli mi umowę w pracy..na czas nieokreślony..małż obiecał ze jeśli to się stanie to się wyprowadzimy od moich rodziców..jesteśmy właśnie na etapie szukania mieszkania:D – jedyna pozytywna rzecz....nawet tak bardzo nie ciesze się z tego przedłużenia umowy tak jak z tego, ze się wyprowadzimy..mam nadzieje ze to się stanie..tylko nie chciałabym tak blisko teściowej..;/ bo wtedy co chwile będzie wpadać na niezapowiedziane wizyty wrrr i będziemy się częściej o nią kłócić;/ w zasadzie się tylko o nią kłócimy..już dawno nie pokłóciliśmy się o nic innego.. więc muszę poszukać troszkę dalej, to się będzie wiązało z tym, ze ja będę miała dalej do pracy...poza tym zapisałam się do szkoły(studiuje sobie znowu:) zapisałam się na angielski z małżem...oraz chodzimy na siatkówkę raz w tygodniu..także mamy coraz więcej rozrywek..to na razie tyle :D dawno się tak nie rozpisałam a to nie wszystko ;) może kiedyś tu znowu wskoczę...

Mimi1990 Czekajac na cud... 18 grudnia 2014, 09:20

Oooooj głowa mi pęka i zaczynam mieć katar nam nadzieje ze to nie zatoki!
Piersi bilabialna nudność raz na jakiś czas sa... Bleeee a niby to taki cudowny , piękny okres u kobiet ;/

3dc już spokojniej tak się ciesze ze dni płodne wypadną w swieta

nie mogę ciągle spać, dziś od 5.00. zmierzyłam tempkę wtedy i 36,74 czyli duży spadek...normalnie mierzę o 6.30 i zmierzona o 6.30 miała 37.00 ale czy to nie zakłamanie jak nie spałam 1.5godz przed mierzeniem? żeby ulżyć sobie zrobiłam test - negatywny. przyjęłam, że jak jestem w ciąży to dziś w 9dpo pojawi się cień cienia, a jak go nie ma to nie ma ciąży. i w ten sposób czekam na okres i się nie nastawiam, a jak @ nie przyjdzie to będzie radość. rozczarowanie jest gorzkie. ale mam kilka dni, żeby ja do świąt przełknąć i nie myśleć o tym. i sobie nic nie wkręcać i nawet nie patrzeć na ten głupi detektor oznak ciąży.

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 18 grudnia 2014, 10:32

Zaczynam 8 tydzień:D

W 8. tygodniu ciąży robię się ładniejsza(y) – moje oczy, które początkowo tworzyły się po obu stronach głowy (tak jak u ptaków), przemieściły się ku środkowi i teraz są po obu stronach nosa. Całe szczęście! Jak bym wyglądał( a) z oczami po bokach?! Lepiej nawet nie myśleć! Wyraźnie widać już nosek z nozdrzami i usta. Poza tym mam powieki. Na razie zrośnięte – i takie pozostaną jeszcze bardzo długo. Ale co to za problem? Po co mi otwarte oczy, skoro i tak jest ciemno? Pojawił się też zawiązek szyi, bo do tej pory głowa łączyła się bezpośrednio z tułowiem. Nareszcie będzie można podnieść głowę, bo tak żyć ciągle ze zgiętym karkiem – no przecież to nie jest postawa godna człowieka! W ogóle wyglądam wreszcie jak człowiek. I nie nazywam się już zarodek, tylko płód. To taki wyższy stopień rozwoju, ale sama nazwa niezbyt ładna. Szkoda. Podobno łaciński odpowiednik tego terminu znaczy: maleństwo. I tego się trzymajmy. Jestem Maleństwo. Ale z każdym dniem coraz większe. A rosnę błyskawicznie. Kończę 8 tygodni i mam już 4 cm (plus nóżki, oczywiście). Przez tydzień podwoiłam(em) swoją... no, wiecie co: „długość ciemieniowo-siedzeniową”. Co za okropna nazwa! Od tej chwili można mnie już zważyć. Wcześniej przyrost masy ciała był tak mały, że nawet nie zwracano na to uwagi. A teraz, proszę – całe 5 gramów!


Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 18 grudnia 2014, 11:07

Ktoś sobie pomyśli, że no jakaś nienormalna, ale mnie tak jara ten wczorajszy śluz że szok. Znaczy się, że leki które biorę zaczynają wyrównywać gospodarkę hormonalną i to wszystko rusza w pożądanym kierunku :D

Wczoraj tak szalałam ze sprzątaniem, że myślałam, że już umrę jako pedantyczna bohaterka. Nasze mieszkanko wygląda idealnie. Pozostaje tylko udekorowanie choinki (no trzeba ją kupić!) i reszty domu :) chociaż święta spędzamy 200 km od domu to i tak chciałabym żeby nasze gniazdko było świąteczne :)

Wrócił mój szurnięty mąż z korpo-wigilii . Jakiś bardziej szurnięty niż ja! Przyniósł mi jakieś tam pralinki. No cudowne, smaczne, jakieś z drobinkami prawdziwego złota, z kaktusem, reszty nie pamiętam. Było ich tylko 8. Zżarłam większość ja, zostawiłam mu ze dwie :D idziemy się kąpać, a ja chciałam zaprogramować pralkę na następny dzień by się wyprało i sprawdzałam jego kieszenie. I tam patrzę, a tu jakiś rachunek. Zawsze sprawdzam, czy to ważne, czy się przyda w razie jakiegoś zwrotu czy gwarancji, tym bardziej, że suma z paragonu to prawie 400 zł. I patrzę co to takiego, a to kuuuuuurrr..... te pieprzone czekoladki!!! Myślałam, że go zabiję! Toć to mój rachunek za prąd :D drę się potwornie na niego, a on ze skruszoną miną tłumaczy że w hotelu częstowali ich takimi czekoladkami i nie mógłby sobie darować jakbym ich nie spróbowała, więc kupił mi takie!!!! No kuuur...... Teraz moja kupa będzie jedną z najwartościowszych jakie miałam i może będzie świecić mi prosto z klopa drobinkami szczerego złotego pyłu! :D

Gdy się uspokoiłam, to stwierdziłam, że to nawet słodkie. Tak, te czekoladki też, ale mój mąż taki słodziak z niego czasem :D

Potem w końcu seks. Cuuuudowny! Mąż mówił, że jeszcze nigdy nie czuł takiej wilgoci ode mnie :D śluz robi swoje! Może dzieci z tego nie będzie, ale jak narazie wystarcza mi mój śliczniutki śluz.

Wczoraj robiłam test owulacyjny około 17 po dwóch godzinach niepicia niczego. I test cudownie negatywny. Do owulacji mam jeszcze trochę czasu.

Aa.... czas do pracy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2014, 11:08

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 18 grudnia 2014, 11:15

Wczoraj nadrobilam lozkowe zaleglosci. Mojego S dalej drapie w gardle, wiec bylo spokojnie :)
Troche mam wyrzutow sumienia - z mojej winy sie nie moze wyleczyc. Wczoraj bylam zaproszona na impreze z kursu jezykowego do naszej nauczycielki. Kobieta mieszka jakies 20 km od naszego miasteczka. Poniewaz ja mam problem z orientacja i gubie sie wszedzie, poprosilam go zeby ze mna pojechal (musial wyjsc z pracy o 18h...). Potem mial wrocic do pracy, ale ja sie balam, ze nie znajde przystanku autobusowego z powrotem - wiec czekal biedny na mnie w jakiejs restauracji w okolicy. Kochany, prawda? :)
Dzis rano bardzo narzekal, ze bedzie siedzial w pracy do 22, bo musi skonczyc jakies raporty przed wyjazdem. Mam nadzieje, ze da rade, bo mamy na jutro tyyyyle pakowania...

Ciekawa jestem kiedy nastapi owulacja. Jutro jedziemy do Polski, chcialabym nie musiec mierzyc tempki u rodzinki - a tutaj wlasnie w tym czasie najciekawsze rzeczy sie beda dziac... ;)

Dziś ponury dzionek.. rano poszliśmy po choinkę. M ma dziś zły humor bo w pracy idzie ciężko. W ogóle jakieś dziwne czasy nastały, wszyscy chodzą źli, w pracy źle..co chwilę słyszę, że ten znajomy się rozszedł z żoną, ktoś umarł, komuś upada firma...nikt nie ma czasu, wszyscy zabiegani. Mój M jeszcze niedawno był bardzo optymistyczny a teraz strasznie się stresuje pracą..do tego doszedł mu refluks, obniżona odporność przez boreliozę, którą miał kiedyś... eh.. bierzemy razem witaminy :) staram się o niego dbać bo facet bez nadzoru kobiety strasznie zaniedbuje swoje zdrowie, co z tego, że ma uprasowaną koszulę.. :) Dziś tempka ma tendencję spadkową ale ciągle wierzę, że jutro skoczy i pokaże co potrafi. Jeśli chodzi o jakieś objawy to dalej nic ciekawego się nie dzieje. Zastanawiają mnie piersi bo nie bolą jakoś strasznie a nawet powiem, że bardzo lekko. W zeszłym cyklu bolały same brodawki..i to jak :) na początku dotyk był miły bo były bardzo wrażliwe ale potem to już nawet obcisła bluzka mnie drażniła. Skończyło się to krwawo ale może w tym miesiącu będzie inaczej. Przez ostatnie dni zjadłam ponad 2 kg bananów :) wczoraj ugryzłam kawałek kiełbaski i zagryzłam pomarańczem :) pewnie to nic nie znaczy ale apetyt mam dziwny.

beta 1552 :)

Mamy czas mamy czas czas nie goni nas :P
A jednak ten czas leci coraz szybciej i szybciej..Święta tuż - tuż. Dziś w końcu udało mi się kupić prezent dla Męża <3 a już myślałam, że po wczorajszym szale zakupów do nowego M4 nie wstanę dziś z łóżka a jednak udało się i w całkiem dobrej formie :)
Wczoraj w sklepie z płytkami itp. rzeczami spędziliśmy prawie 3h :O :O :O a i tak zostało Nam jeszcze do kupienia kilka rzeczy by wykończyć łazienkę :P ale udało Nam się wczoraj upolować fajną umywalkę z szafką :) no i takie tam rzeczy potrzebne by kafelki się trzymały ścian :P pozostało zakupić jeszcze płytki ścienne i podłogowe no i prysznic. I tutaj mam dylemat - bo podobają Nam się prysznice (kwadratowe, prostokątne) z dość płytkim brodzikiem ale teraz myślę czy nie lepiej kupić taki głębszy albo taką wanno - prysznic bo jak Bobas podrośnie to w takim dość płytkim brodziku będzie kiepsko go myć..trzeba to dopracować. A może po prostu poczekam do 29.12 do wizyty jak wszystko będzie OK - mam taką nadzieję to wtedy podejmiemy decyzję. Powoli też wybieramy kuchnię :) zobaczymy co z tego wyjdzie.
I chociaż zdaje się, że ten czas szybko mija to jednak od wizyty do wizyty bardzo się ciągnie.
Cierpliwość, cierpliwość i raz jeszcze cierpliwość :) - ważne, że nic mocno nie boli, dzięki Bogu nie ma krwawień ani plamień więc jest OK i trzeba się cieszyć tymi pięknymi chwilami <3
A My powoli chyba jednak rośniemy <3 16tc (15t+1dz)
2uthtzk.jpg

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 18 grudnia 2014, 16:30

... Wieczorno - łóżkowe rozmowy małżeństwa A. i A. ...

Wtuleni w siebie... pamiętasz o czym był fragment Ewangelii na naszym ślubie? Nie... przypomnij mi... o domu zbudowanym na piasku i o domu zbudowanym na skale... A pamiętam. Wiesz, zastanawiałam się kiedyś dlaczego taki fragment ksiądz nam przytoczył, wtedy wydawał mi się taki niepasujący do tej uroczystości. Dziś widzę w nim sens. Tak, a jaki? Zobacz jak my teraz musimy być silni, żeby to wszystko przetrwać... jak silna musi być nasza wiara, żeby się nie poddać, nie załamać, nie zwątpić w Boga. Masz rację... to wszystko nas teraz umacnia, nawet nasz związek, jesteśmy tak blisko siebie jak chyba nigdy. Zobacz... człowiek układa sobie życie jak puzzle, jak marne puzzle, planuje, myśli, analizuje... a co robi Bóg... pfuuu dmuchnie i układa te puzzle po swojemu. Mężuś... ale Ty jesteś mądry, może już na noc nie filozofujmy.

Kocham Cię moja gwiazdko.



... Melancholijno - smutne czwartkowe popołudnie ...

Wigilia w pracy... założyłam nawet kieckę, rzadko się zdarza ale zdarza, całkiem dobrze się czułam w tym dzisiejszym stroju i chyba tylko w tym. Życzenia po jasełkach na sali i co... i coś we mnie pękło. Kilka życzeń... wiem, że szczerych, płynących z dobrych serc przyjaznych dla mnie osób, życzące w bardzo delikatny sposób dziecka, a mi pojawiły się łzy w oczach. Po raz pierwszy w miejscu innym niż dom. Na szczęście nie rozpłakałam się jak ja to potrafię. Szefowa też coś powiedziała tak bardzo subtelnie ale wyczuła, że nie jestem w stanie nic z siebie wydusić, tylko uściskała mnie, właściwie uściskałyśmy się tak bardzo mocno dwukrotnie. Jak mnie to dziś zabolało, to co budowałam przez ostatnie 3 tyg. runęło... Zaczynam odbudowywać tą siłę w sobie od środka odnowa. Cegiełka po cegiełce, kiedyś dojdę do tego i powiem, że zwyciężyłam. Bo zwyciężę, nie tak, to inaczej ale zwyciężę...


Znów nic mi się nie chce, nic nie robię, nie mam na nic ochoty... początek chandry ? depresji ? Nie, chyba nie...
Jajnik lewy tak daje dziś o sobie znać, jakby drwił i mówił 'i tak nic z tego nie będzie'. Do tego mam dziwną, nieopisaną ochotę na seks. Popęd seksualny osiągnął u mnie maksymalny poziom, wczoraj męża zaciągnęłam o 18 na to, co obydwojgu sprawiło nam nieopisaną rozkosz i przyjemność. Dziś, mam nadzieję dostawa świeżych plemników, bo po prostu mi się chce. Gorzej jak wróci zmęczony z pracy, wtedy nie będę go zmuszać... nie mogę, byłoby to wbrew mnie.


Boże czy my Cię prosimy o tak wiele...?? Układamy to życie jak te puzzle, 1 puzzel dałeś nam nasze życie, 2 puzzel dałeś nam siebie, 3 puzzel dałeś nam pracę i godne warunki bytowe, 4 puzzel dałeś nam dom... tak bardzo Cię proszę daj nam kolejny puzzel, wtedy będzie już cała układanka... Nie chcemy nic więcej, żadnych innych, kolejnych puzzli. Ile Cię mamy błagać, ulituj się nad nami... zlituj się w końcu nade mną. Moja wdzięczność nie miałaby początku i końca. Kiedyś pragnęłam 3 dzieci, zdmuchnąłeś moje plany, dziś błagam Cię chociaż o jedno.


Dziś kompletnie nic mi się nie chce..miałam dokończyć pierniczki ale nie wiem, czy mi się chce. M ma dziś wigilię w pracy o 18 więc wieczór spędzę samotnie :( przykro mi gdy on ma imprezy w pracy a ja siedzę w domu i się nudzę. Chyba podminowała mnie ta niższa temperaturka. Mam nadzieję, że jutro skoczy, bo w przeciwnym razie stracę nadzieję. Chyba się podniosę z kanapy i wezmę za sprzątanie bo jutro przychodzi ksiądz po kolędzie (wcześnie..). Dziś musiałam jechać do sklepu z dewocjonaliami i kupić "zestaw od księdza" :), biały obrus też się gdzieś znajdzie.

Bergo Bergo - nowa ja 18 grudnia 2014, 17:01

No laski, nie ma to jak pojechać i zmieszać z błotem za szczerość :) Ekstra! Ale spoko, ja lubię szczerość i cenię was za to. A to co tutaj piszę nie zmieni się w tym sensie, że nie załączę autocenzury tylko dlatego, że mi ktoś powie, że ja żałuję, że mnie obrazi, wyrazi swoje święte oburzenie na mój brak przygotowania do macierzyństwa. Czy ja żałuję czy nie to już ja wiem najlepiej :) Nie zamknę pamiętnika "dla publiczności" tylko po to by uniknąć krytyki. To wszystko jest nawet całkiem interesujące, więc tym bardziej - piszcie :) Ja sobie daję prawo do słabych dni, do skrajnych odczuć, do baby bluesa, do tego by nie piać radośnie nad każdą kupką, do marzeń o sprawach innych niż tylko te związane z dzieckiem. A czy to są życzenia pobożne? W moim wydaniu na pewno "niepobożne" :) Pewnie każda marzy czasem o czymś innym niż tylko zajmowanie się dzieckiem, ale oczywiście nie wypada o tym mówić, prawda? No a ja tak się bezczelnie wyłamuję, niepokorna jakaś jestem ;) Każdy ma prawo myśleć o tym co chce. Każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat- a ja mam prawo mieć to zdanie gdzieś i robić swoje ;)

Pozdrawiamy serdecznie
"nieszczęśliwa" mama i "nieszczęśliwe" dziecko :P
mb0lue.jpg

PS. Zamiast bujać na piłce, można robić przysiady- fajnie uda pracują i figura robi się już całkiem przedciążowa ;) A jednak da się pogodzić dziecko i dobry wygląd, niesamowite co? :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2014, 17:03

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 18 grudnia 2014, 17:09

<3 29tc 28+2 <3
Chyba pisanie pamiętnika nie jest dla mnie miałam pisać na bieżąco a tak jakoś odwlekam
u nas już 7 miesiąc
3 trymestr czas tak szybko leci już nie mogę się doczekać mojej kochanej córeczki, jak wezmę ją na rączki przytulę ucałuje <3
Jak widziałam kobiety w ciąży szczupłe z ładnym brzuszkiem miałam nadzieję że też tak będę wyglądać niestety wyglądam jak kluska na wadze +17 km a do 10 marca jeszcze trochę czasu więc sesje ciążowa którą zaplanowałam na luty raczej odwołam najwyżej zrobimy z malutką po porodzie
Chyba wizja porodu zaczyna mnie trochę przerażać nie chodziłam do szkoły rodzenia mam nadzieje że jednak sobie poradze w końcu nie jestem pierwsza i nie ostatnia!

We wtorek odebrałam wyniki. HIVa nie mam, HCV i kiły nie wyhodowałam, ale mam białko w moczu. Będę musiała powtórzyć badanie, bo to co zrobiłam, było siknięciem spontanicznym i w ogóle się do niego nie przygotowałam. Koleżanka mówiła, że trzeba się podmyć przed siknięciem, że najlepiej złapać środkowy strumień. A ja po prostu siknęłam tym co miałam, a było tego niewiele i niezbyt dobrej jakości.
Jak zaniosłam przy okazji szefowej moje L4, to wydawało mi się, że ona nie jest jednak w ciąży. Nie pytałam, bo to nie moja sprawa, nie gratulowałam, bo też niczego nie mówiła.
I tak kulam się na zwolnieniu. Wczoraj w południe jak już pospałam trochę, obudził mnie silny ból. Czułam się jak balon. Wzdęta i obolała jak nigdy. Poszłam do toalety a tam korek... Wieczorem M. kupił mi kefir, który od razu wypiłam. Poczułam chwilową ulgę. Chwilową...
W nocy czułam, że groszek musi się fatalnie czuć. Zaczęłam się martwić, czy przez to wzdęcie mogłam mu coś zrobić?
O 4:20 rano udało mi się załatwić, z dużym wysiłkiem i nadzieją, że w końcu będzie dobrze. Niestety. Cały dzień czuję się fatalnie. Nawet mały bączek nie chciał ze mnie wyjść.
Byłam dwie godziny na spacerze. Też ulżyło mi tylko na chwilę.
Teraz wzięłam się za gotowanie rosołku na obiad włączyłam TV, trochę potańczyłam do muzyczki i na całe szczęście kilka bączków już wyszło. Nadal jednak czuję wzdęcie i ból.
Nie wiem jak będzie noc.
Piję dużo wody. M wróci z pracy to jedziemy na zakupy. Kupię suszone śliwki, kefiry i jogurty, żeby nie zdarzyło się to co wczoraj. Żeby nie powtórzyła się sytuacja, że cały dzień cierpię a na noc dopiero odczuwam chwilową ulgę. Teraz się ubezpieczę na wszelki wypadek.

KasiaeN. czekamy, czekamy... 18 grudnia 2014, 18:06

Sama już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.Rano poszłam na betę potwierdzającą brak zarodka.Po południu odebrałam byłam przekonana, ze spadnie. W zeszłym tygodniu we wtorek było 9521 dziś 88991.Pojechałam do lekarza na USG i mówi, ze pęcherzyk wciąż się powiększa, w środku ciałko żółte.Pokazałam jej wykres temperatury i ona mówi, ze skoro beta wciąż rośnie, objawy ciążowe wciąż są i ten pęcherzyk z ciałkiem żółtym to nie można nic wykluczyć ale i potwierdzić.Wg wykresu twierdzi, ze to dopiero 4 tydzień i zaszłam w ciążę później niż myślałam. Ale nie nakręcam się już bo wiem jak boli gdy okazuje się, ze coś jest nie w porządku.Kazała przyjść w wigilię na Usg.W wigilię cuda się zdarzają więc może akurat...

Ewela0313 lottery ticket 18 grudnia 2014, 18:24

Sezon szalenstwa kupowania prezentow oficjalnie uwazam za zamkniety. Dzis za to zaczelo sie szalenstwo gotowania . W tym roku postanowilam skorzystac z uprzejmosci znajomych i dolaczyc sie do wspolnego wedzenia. Na szczescie ja zajelam sie tylko peklowaniem miesa i wiazaniem. Reszta nalezy do facetow. Moja nawiedzona siostra juz wczoraj w nocy ulozyla harmongram na najblizsze dni. Jej tesciowa juz od poniedzialku truje mi o pierogach, ze wtorek to za pozno, zeby je robic no i ja ide rana do szpitala i pozniej nie bede mogla .... eh.... a co nie bede. Po poludniu wracam i robimy. Nie dalam sie skusic na jej opcje robienia i zamrazania. Nie po to tyle sie pracy wklada, zeby jesc odmrazane. A z reszta w kuchni mojej i mojej siostry zarzadzam ja :) kazdy to juz wie i jedyne co moga inni robic to to co im karze :) wszyscy wytrenowani. Dobrze, bo jak gotuje to w kuchni jest zawsze jak po wyuchu bomby :) i pomoc sie przydaje.


Jesli chodzi o moj cykl, no coz , mam nadzieje,ze wraca do normy. Ovu nie wyznaczylo mi owulacji ale zrobilam to sama, po obserwacjach.
Co prawda mialam dosc dlugi czas sluz plodny, ale nie sadze, zeby to cos zmienilo w moich obliczeniach. Caly czas wychodzi mi, ze pod choinke bede ja i @. Prezent ciekawy. Juz sie nawet nie ludze, ze cos wyszlo, wszelkie objawy mogace swiadczyc ,ze cos zaskoczylo- ustaly. Nawet piersi przestaja mnie bolec a ja mam calkiem niezlu humor ( humor nakrecany przez zblizajace sie swieta i zjazd rodzinny)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2014, 18:27

Neyla Pokój z widokiem na morze. 18 grudnia 2014, 18:30

No, no ostatnio widywałam mało zielonych kropków na końcu wykresów, które podglądałam, a dzisiaj już dwa wyhaczyłam. Może to jakiś znak (znak, ze innym idzie lepiej ode mnie-fakt). Oby te moje ostatnie drzemki, humorki, pykające jajniki były objawem ciąży, a jeśli nie to mam w planach harde chlańsko na Sylwka.

Dzisiaj w szkole miałam odruch wymiotny...po dwóch godzinach w-f klas starszych smród był na tyle intensywny, że w drodze do pokoju ciągało mnie jak kota z kłaczkiem. No i jakoś miałam dzisiaj mało cierpliwości...bardzo.

Dawaj groszku, dawaj...

Boję się nawet jakiekolwiek objawy na wykresie zaznaczać, żeby potem sama z siebie się nie śmiać, że objawy były tylko w mej głowie - jak zwykle.

Rotenkopf Walka. 18 grudnia 2014, 18:34

Poprawiłam ;)) :
071b044e223f7b3em.jpg

b8c3efb637ed86ffm.jpg




Ps. Zajebie kogoś, gołymi rękoma !!!

Chanela W drodze do upragnionej fasolki 18 grudnia 2014, 18:35

Wczoraj mąż skręcał meble, a wcześniej pojeździliśmy żeby pozałatwiać kilka spraw i dzisiaj padam. Nie mam na nic siły, a tak bardzo chciałam coś poogarniać. Do tego miałam cichą nadzieję że pojadę do SR bo to ostatnie zajęcia. Mała się rusza dzisiaj tak boleśnie że wolę nie wychylać nosa zza drzwi bo pewnie ludzi już wszędzie pełno a przecież ciąża to nie choroba więc można stać w kilometrowych kolejkach.
A jeszcze trzeba naciągnąć męża na choinkę :) On chyba myśli że ja mu odpuszczę. Figa z makiem ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)