Święta minęły błogo, spokojnie i domowo. Tylko ja i mój M. Mega odpoczęliśmy nic nie robiąc ( zaraz po sprzątaniu i gotowaniu). Dziś szybkie zakupy na sylwka i przymierzanie ciuszków na domówkę. Nie mogę się doczekać jak w nich " wystąpię". Niebywałą zaletą nie-bycia w ciąży jest zgrabna figura. I zamierzam się z tego cholernie cieszyć :D w mojej mega obcisłej spódniczce w kolorze brudnego różu i czarnej przeźroczystej bluzeczce ze słodką kokardą na plecach :):): Do tego zamierzam się schlać - tak, tak:D To też jest duuuża zaleta mojego obecnego stanu i z tego również jestem zadowolona:):) Zapowiada się cudowny tydzień :):)


A co do starań to odebrałam w końcu wyniki HSG i co się okazało : BADANIE NIE WYSZŁO. Kontrast nie przeszedł nawet do macicy a co dopiero do jajowodów. Także diagnozy konkretnej nie mam, nadal nie wiem na czym stoję :/ i jestem w czarnej dupieeee. Mam powtórzyć badanie niby za 3 mc. Ale dla mnie to strasznie długo i postaram się umówić po styczniowym okresie. Możecie sobie wyobrazić mój wkurw i nerw jak usłyszałam co ma do powiedzenia " szanowny lekarz " ze szpitala gdzie miałam HSG. Nie potrafił mi wytłumaczyć jak to możliwe że badanie się nie udało. Zapewne krył swojego niekompetentnego kolegę, który nie wiedział chyba za co się zabiera. Swoja drogą to chore, że jeden lekarz wykonuje badanie a drugi opisuje jego wynik i rozmawia z pacjentem :(:(

Tego samego dnia miałam jeszcze wizytę u mojego doktorka w klinice. Co do podwyższonych wyników 17OH i Andrsotendionu to powiedział, że nie mają większego wpływu na moją owulację ( która jest ) i na moje zdrowie i że mam się tym nie przejmować. Natomiast odnośnie nieudanego badania HSG, powiedział mi że naprawdę czasem tak bywa, że badanie nie udaje się za pierwszym razem i trzeba je powtórzyć i ze te 3 mc przerwy to jest dobre wyjście. OK, tylko dlaczego mnie okłamano jak leżałam jeszcze na stole do RTGw szpitalu, że kontrast nie przeszedł do jajników i ich ie widać. A on nie poszedł nigdzie dalej tylko został w pochwie. Lekarz ze szpitala po prostu spieprzył to badanie, wymęczył mnie, obolała i krwawiąca wróciłam do domu, moje nerwy strach i ból poszły na marne:(:(:( Do tego okłamał mni że mam coś z szyjką macicy że niby nie mógł przez to wprowadzić narzędzi.

A w klinice doktorek robił badanie z wziernikiem - nic nie widział że niby szyjka krzywa i USG szyjki również nic nie wykazało, żadnych wad budowy. Wręcz przeciwnie moja szyjka płynnie praktycznie w linii prostej przechodzi w macicę - sama widziałam na USG. Za jakiś czas mogłabym zrobić histeroskopię pod znieczuleniem ogólnym i wtedy dokładnie obejrzano by moja szyjkę i macicę.
Póki co od stycznia zaczynamy stymulację owulacji - aby ją wzmocnić a w lutym mam nadzieje drugie HSG i tym razem już udane, da odpowiedź czy jestem drożna. Jestem dobrej myśli i czuję że upragnione szczęście jest już coraz bliżej, może czeka tuż za rogiem....:)
Aby mu dodatkowo pomóc od tego cyklu przyjmuję Inofolic 1x1 a chce jeszcze zakupić wiesiołka, ziołka o. Klimuszki na zrosty w jajowodach i okłady z borowiny, które zamierzam sobie sama na brzuszek robić. Nie zaszkodzą a mogą pomóc :):)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 16:46

33+4 <3

POZOSTAŁO 46 DNI...
A może mniej ? :D coraz bardziej do mnie dochodzi, że ten dzień jest tuż tuż.. Dzień w którym poznamy naszego syna <3 NASZEGO SKARBA <3 Jestem coraz bardziej świadoma, że już niedługo nie będziemy tylko dwoje a w TRÓJKĘ <3 chociaż już od prawie 9 miesięcy jesteśmy w trójkę :P ale wiecie o co chodzi ;) . Mogę to powtarzać cały czas, do znudzenia.. ale naprawdę nie mogę uwierzyć w to, że będę MAMĄ ! <3 zawsze marzyłam i chciałam mieć jak najszybciej dzidziusia.. zresztą oboje chcieliśmy i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej, żebym nie czekała teraz na naszego synka <3 Pomimo wszystkich dolegliwości (nikt nie mówił, że będzie łatwo :P ) to jest cudowny czas dla mnie <3 i chociaż już właśnie chcę mieć małego przy sobie to wiem, że będę za tym tęsknić :) bo na samą myśl tak mam :P i dlatego doceniam te nasze ostatnie chwile kiedy jest w brzuszku i ciągle na niego patrzę, dotykam, mówię do niego <3 i czuję te cudowne smyrnięcia :D Czy wy na tym etapie dziewczyny mniej odczuwacie wasze Bobaski bo ja ani trochę mniej :P no Tomasz nie ma ograniczenia :D szaleniec ciągle buszuje, wierci się, przeciąga :D a wczoraj wieczorem jak leżałam na boku to dał nie zły popis tak mnie boksował :D

Jeśli chodzi o święta to co tu dużo mówić :P "Święta, święta i po świętach.." czy one naprawdę muszą tak szybko mijać? W tym roku wigilia była wyjątkowa ;) (nie tylko dla mnie) Pierwsza wigilia spędzona z moim mężem <3 z jego rodziną no i oczywiście z naszym maleństwem w brzuszku <3 było miło, rodzinnie i cudownie :) pierwsze święto spędziliśmy u moich rodziców zaczynając od obiadku (mmm pycha! :D ) a skończywszy na kolacji, a w drugie święto byliśmy w domku bo akurat w ten dzień urodziny obchodzi siostra męża ;) posiedzieliśmy, pogadaliśmy, pośmialiśmy się ;) oczywiście zajadając ciasta i pijąc kawusię! Moje wypieki (ciasto marchewkowe, sernik czarno biały oraz 3-bit) cóż za uczta :D

A jeśli mowa o prezentach to my wszyscy byliśmy grzeczni i Mikołaj do nas zawitał! :D a do Was ? :)
Nawet o Tomusiu Mikołaj (babcia i dziadek :P ) nie zapomniał :)

j90z94.jpg

Cieplutki kombinezonik - mój wymarzony dla małego, takiego szukałam ;)

ehyk3a.jpg

Gruby kocyk

2a8er8y.jpg

Pamiątkowy album

2hwl9py.jpg

3 sztuki body z długim rękawem ;) oraz małą paczkę pampersów w sam raz do szpitalnej torby :) więc dziś już wzięłam się za jej pakowanie i jestem na dobrej drodze! :D

Wczoraj zaczęłam 8 tydzień ciąży :)
19.12 byłam u ginekologa, w jamie macicy widoczny był pęcherzyk ciążowy 11 mm, z pęcherzykiem żółtkowym 3 mm. Wg ginekologa "pięknie", jak na ten etap ciąży wszystko dobrze. Pogratulował mi serdecznie wiedząc ile się staraliśmy.

W pracy udało mi się wszystko załatwić bez większych problemów. Niestety jak to zwykle w życiu, trochę zawiodłam się na jednej koleżance, niektórzy nie mają nawet na tyle przyzwoitości żeby zachować się jak dorośli...

Samopoczucie zmienne. Odnoszę wrażenie, że z każdym rozpoczętym tygodniem się zmienia.
I tak w 6 tygodniu zaczęły się bardzo nieśmiałe, pojedyncze mdłości (po południu i po jedzeniu) ale jeszcze w miarę dobry apetyt, no i bez wrażliwości na zapachy. 7 tydzień już nieco gorszy i apetyt z tendencją spadkową. Tamten tydzień upłynął też pod znakiem bólu brzucha - w godzinach popołudniowych i wieczornych kilka razy dziennie czułam takie a'la skurcze macicy, dość nieprzyjemne ale krótkie (ok 10 s) i mijające samoistnie. Trochę mnie to martwiło, zaczęłam brać Magne B6 i kilka razy nospę. Na szczęście żadnych plamień więc uznałam, że może taka moja natura. Piersi cały czas ciężkie, pełniejsze, bardzo wrażliwe sutki - posmarowanie ich wieczorem balsamem jest baaardzo nieprzyjemne. Śluzu kremowego dużo. W Święta z jednej strony brak apetytu a z drugiej "napady" jedzenia. W każdym razie jeszcze nigdy nie zjadłam tak mało w Wigilię ;(

W 8 tygodniu jak na razie nie mam tych skurczowych bólów brzucha (co mnie cieszy!), mdłości się nasiliły, zapachy zaczęły mi bardzo przeszkadzać - i to nie tylko jedzenia. Lodówkę staram się otwierać na wdechu. W ogóle na myśl o pewnych pokarmach już mi niedobrze. Tak jak przed ciążą odżywiałam się zdrowo, dużo surówek itp tak teraz niestety odrzuciło mnie zupełnie od warzyw :( Do tego wszystkiego pojemność mojego żołądka się zmniejszyła i zjedzenie 2 kromek razowego chleba to szczyt moich możliwości a i tak mój żołądek jest pełny przez kolejne parę godzin. Ech, masakra. Marzy mi się żeby zjeść coś pysznego ze smakiem... Chociaż i tak nie narzekam bo do wymiotów mi jeszcze daleko i wiem, że niektóre dziewczyny mają znacznie gorzej.

W Święta powiedzieliśmy o ciąży rodzinie męża a jutro tj w Sylwestra mówimy u mnie :) Cała reszta znajomych dowie się dopiero pod koniec pierwszego trymestru.

Co jeszcze...martwię się o fasolka. Oczywiście te parę lat pracy wśród chorych dzieci nie poszło "na marne". No, naoglądałam się bardzo chorych maluszków z wrodzonymi wadami, chorobami dziedzicznymi itp i teraz w głowie mam najgorsze scenariusze :( Ciężko mi z tym, zazdroszczę mamuśkom, które nie mają o takich rzeczach pojęcia i żyją w błogiej nieświadomości. Pocieszam się, że większość dzieci rodzi się zdrowa ale i tak ...

Następna wizyta 9 stycznia, to będzie 8 tyg + 4 dni. Czekam z utęsknieniem i odrobiną niepokoju ale wiem, że czas szybko zleci do tego momentu. Mam nadzieję, że maluszek ma się dobrze :)

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 30 grudnia 2014, 17:04

27 dc (10cs) 11dpo

Dziś zajęłam się wypełnianiem swoich postanowień na ten cykl, który już się kończy wielkimi krokami :D Moje pozytywne nastawienie nie bierze się znikąd, ot tak. To ciężko wypracowana sprawa. Codzienny wysiłek. Bo przecież mogę się załamać. A to bo nie mam dziecka, a o tej porze roku już wg moich planów miałam mieć berbecia pod choinką. A bo to rozwaliłam samochód na przykrytym śniegiem progu zwalniającym i dzisiaj już pociąg mnie czekał do pracy :D a bo to obiad się sam nie zrobi, a ja nienawidzę gotować. Bo nie mam prezentów na święta, a nawet nie mam czym jechać na te święta, bo samochód rozwalony. No. A bo jutro Sylwester a ja nawet zakupów nie zrobiłam, w Nowy Rok wejdę z pustym żołądkiem a jaki Nowy Rok taki cały rok. A to nie mam czasu żeby podskoczyć do sexshopu, bo pokończyły mi się kreacje, a na Sylwestra wypadałoby coś nowego :P a bo to kręgosłup mnie boli, a to znów sikam fluorescencyjnym żółtym moczem co godzinę i chyba znów mam zapalenie pęcherza i łykam mnóstwo żuravitu by się nie dać choróbsku. A to mój śierściuch rozgryza pierniki ściągnięte z choinki i roznosi po domu, a ja tylko chodzę i sprzątam. Teraz jak na dłoni widać, ile mam problemów. O swoje pozytywne nastawienie codziennie staczam bój z moją paskudną naturą :D dziś poszłam na sanki! A co! Do lasu, by nikt nie widział starej krowy szalejącej po śniegu. No i żeby nie było słychać moich wrzasków. Wybawiłam się przednio :P jutro też pójdę, co tam! Zakupy poczekają, jedzenie potem zrobię, prezenty ze sklepów nie uciekną, a do samochodu kogoś się załatwi.

Kota nie zmienię, więc martwić się nie ma czym :D Dalej będę na każde jego miauknięcie, trudno.

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 30 grudnia 2014, 17:38

31 tc + 3 dni
60 dni do porodu

Jeszcze przed Świętami dostałam miły prezent od swojego chirurga w postaci zmniejszenia dawki zastrzyków. Kuje się już tylko raz dziennie :-)
Ogólnie okres przedświąteczny i samych Świąt Bożego Narodzenia był wręcz przepełniony imprezami i podróżami. W sumie do samego końca nie wiedziałam czy pisać się na podróż 360 km od domu w ósmym miesiącu ciąży. Koniec końców zdecydowałam się odwiedzić rodzinę mojego M, tym bardziej, że długi czas się z nimi nie zobaczymy. Pomimo wyczerpania i niedosypiania to była dobra decyzja. Zaliczyliśmy chrzciny, roczek i 80 urodziny dziadka no i ostatni dzień Świąt.

To nasza trójka na Wigilii u babci :-)

f2cf305fb602151emed.jpg

Ostatniego dnia pobytu odebrałam wyniki posiewu moczu no i przestraszyłam się nie na żarty. Wyszła mi bakteria e coli.
Dzisiaj byliśmy na szybkim podglądzie ilości wód i dostałam antybiotyk.
Wody wyglądają okej, jest ich nawet trochę więcej niż było. Na ostatniej wizycie mieliśmy poziom 9-10, a dzisiaj ponad 12. Zatem w moim przypadku picie większej ilości wody sprawdza się jak najbardziej.
Niunia waży 1650 gram :-) Więc też ładnie rośnie, przybyło jej 300 gram w niecałe dwa tygodnie.
Niestety jest uparta i jeszcze nie fiknęła głową w dół.
Wygląda na to, że nie mam jakiś większych powodów do obaw.
Chociaż moja ginekolog uczuliła mnie na obserwowanie wkładki i ilości ruchów małej.
Jakby coś to mamy pędzić na IP.
W sumie wolę jechać i usłyszeć, że wszystko jest okej niż nie pojechać, a później do końca życia sobie tego nie wybaczyć.
Chyba czas powoli spakować torbę i ustawić ją na „wylocie”.

Mieliśmy nigdzie nie wybierać się na Sylwestra, ale zostaliśmy zaproszenie od naszych znajomych na domówkę. Ustaliliśmy zgodnie, że zostaniemy max do 1:00, bo w Nowy Rok organizujemy Bociankowe :-) Jestem ciekawa jak nam się uda. W sumie mamy sporo różowego jedzenia, gier i zabaw dla przyszłych cioć.
Wpadłam na pomysł żeby zrobić dla Lili pudełeczko z radami od cioć dla pełnoletniej Liliany :D
Pewnie większość złotych rad będzie o facetach i seksie... ;-)

Życzę wam i sobie Kochane brzuchatki szczęśliwych i szybkich porodów :D

P.S Wrzucam zdjęcia albumów, które obiecałam. Więcej zdjęć znajdziecie na mojej stronie:
www.scraplolli.tumblr.com

06c323ea4a9154b9med.jpg

7344a19dd09ce07bmed.jpg

e40db6fea2b9e572med.jpg

837e976e3034b706med.jpg

Boję się :( Boję się, że zrobię coś co zaszkodzi dzidzi :( albo że nie zrobię czegoś, nie wezmę jakiś leków i znowu skończy się źle :( wiem że nie powinnam tak myśleć, ale to silniejsze ode mnie. Obserwuje każdy jeden objaw ciążowy i chcę czuć się źle. Chcę czuć że dzidzia się rozwija. Chcę rzygać i być zmęczona a zamiast tego tryskam energią. Boję się o Ciebie maleństwo...

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 30 grudnia 2014, 18:13

<3 30 tc <3
czas pędzi jak szalony zostało 10tc do spotkania z Julcią juz nie możemy się doczekać
Zamówiliśmy furę dla naszej kruszynki wybraliśmy wózek jedo fyn 4sd memo jest super lekki i fajnie sie prowadzi bedzie za 4 tyg
brzuszek co raz większy strasznie ciąży ale dobrze ze wszystko po za ciśnieniem jest jest ok mam nadzieje ze ciśnienie tez się unormuje i będę mogła rodzić naturalnie pamiętam jak był 25tc a tu już 30;)
25tc
dnda80.jpg
or01nk.jpg

30tc
346xn4w.jpg
1r5bb4.jpg
s0zy8x.jpg
epi1ae.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 18:17

Dzieki dziewczyny za kciuki. Przyjechalam rano do szpitala rozwarcie na 3cm, skurcze ladne wedlug poloznych, oczywiscie dla mnie ladne nie byly tylko okropne. Usg maly mial miec niby 4400-4500g zdecydowalismy o cesarce. Przed 12 przyszedl anestezjolog podpisalismy papiery na znieczulenie podpajeczynowkowe. O 12.15 maly juz sie urodzil waga 4kg 57cm. Tylko go wyciagneli juz zaczal krzyczec wszyscy sie smiali jaki krzykacz z niego do tego odrazu obsikal ich nade mna :) widzialam go doslownie sekunde nadal czekam ale i tak nie dalabym rady obrocic sie na bok do karmienia bo nasal jestem odretwiala ale juz zdecydowanie lepiej. Mysle ze w pt wyjdziemy do domku. W sumie to juz bym chciala wstac i smigac ale nogi mnie nie utrzymia. Ale skurcze byly juz masakryczne, nie bylo skali na ktg.

menka Project BABY in progres 2 ... 30 grudnia 2014, 18:57

jejku jaka ja niesłowna jestem ... tak sobie czytam co pisałam wcześniej i powiem jedno - TO BYŁ JEDEN WIELKI STEK BZDUR! hahaha,jasne miałam nie testować aż do sylwestra i co? jest dzień przed sylwestrem a mam wrażenie że wykonałam już setkę testów ciążowych. oczywiście wszystkie negatywy - ale ja z uporem maniaka powtarzam aż do momentu pojawienia się @. Dlaczego po prostu nie poszłam na badanie krwi? - bo ono nie daje już złudzeń, że może za wcześnie, że jest jeszcze szansa. A dzisiaj czuje się strasznie - cały czas boli mnie głowa i to strasznie. rano po kawie strasznie niedobrze no i ciągle chce mi się spać - co czynię jak tylko przyłożę głowę do poduszki. Ale wiem, że ciąża nie jest tego przyczyną. Dziś 14 DPO (owu stwierdzona przez lekarza) i testy negatywne więc złudzeń nie ma - ale marzenia są takie fajne. Ehh niech rok 2014 się już kończy - z nowym rokiem nowe plany marzenia (nowe a pomimo takie same )

menka Project BABY in progres 2 ... 30 grudnia 2014, 18:57

jejku jaka ja niesłowna jestem ... tak sobie czytam co pisałam wcześniej i powiem jedno - TO BYŁ JEDEN WIELKI STEK BZDUR! hahaha,jasne miałam nie testować aż do sylwestra i co? jest dzień przed sylwestrem a mam wrażenie że wykonałam już setkę testów ciążowych. oczywiście wszystkie negatywy - ale ja z uporem maniaka powtarzam aż do momentu pojawienia się @. Dlaczego po prostu nie poszłam na badanie krwi? - bo ono nie daje już złudzeń, że może za wcześnie, że jest jeszcze szansa. A dzisiaj czuje się strasznie - cały czas boli mnie głowa i to strasznie. rano po kawie strasznie niedobrze no i ciągle chce mi się spać - co czynię jak tylko przyłożę głowę do poduszki. Ale wiem, że ciąża nie jest tego przyczyną. Dziś 14 DPO (owu stwierdzona przez lekarza) i testy negatywne więc złudzeń nie ma - ale marzenia są takie fajne. Ehh niech rok 2014 się już kończy - z nowym rokiem nowe plany marzenia (nowe a pomimo takie same )

MoNa_2603 Walka o Cud 30 grudnia 2014, 19:03

Dzisiaj zrobiłam test owulacyjny jak kazał pan doktor. Kiedyś je robiłam i zawsze mam ten sam problem z ich interpretacją, bo pierw wydaje mi się, że kreski są takie same, po dłuższym przyglądaniu się mam już pewne wątpliwości, bo wydaje mi się, że jednak ta testowa jest słabsza, a później znowu wyglądają tak samo...nie cierpię tych testów. Dzisiaj pokazałam go mojemu mężowi i mamie i też stwierdzili, że kreski są jednakowej intensywności, wiec chyba jutro będzie owulka. Trzeba w takim razie od rana wziąć się do roboty :D

Mimi86 No więc ivf 30 grudnia 2014, 20:08

Obejrzałam dokument " Sekret" i faktycznie coś w tym jest, że jak sie źle mysli to sie to przyciaga do sebie. Jak byłam w ciaży to caly czas myslałam tylko o tym żeby nie poronić i poroniłam :(
Teraz będzie inaczej, juz jest inaczej, zdradzić Wam mój Sekret? - będe w ciązy już niedługo ;)
taaak :) proszę o to, więrzę w to że szybko zajdę w ciąże i będe to miała- w 2015 roku URODZĘ ZDROWEGO DZIDZIUSIA.

zyrcia Chyba się udało ! 30 grudnia 2014, 20:15

17t5d
Tak jak zakładałam trwam w pozytywnym myśleniu ;)
Nadal napina się brzuch, ale wstrzymuję się jeszcze do nowego roku, jak się nie poprawi kolejna wizyta na izbie.
Dlatego trzeba się czymś zająć, z racji tego, że muszę dużo leżakować przeglądam promocjony :D Na stronie smyka są mega wyprzedaże. Udało mi się dziś wyrwać 16 sztuk ciuszków za 119 zł zamiast 280 zł :D I obiecałam sobie, że już stopuję, bo zbankrutuję, a jeszcze tyyyyle rzeczy trzeba nabyć ;D

Oto smykowe łupy ;D
3pzcfencnvfc_t.jpg

Narazie mam tego tyle ;D
4i9eupn7xd52_t.jpg
i już się boję co tam ma naukrywane moja mama. Za każdym razem jak gadamy, albo się widzimy mówi, że ma to i to dla LEONKA, ale nie chce pokazać więc żyje w niewiedzy :D

I najbardziej zainteresowany członek rodziny zawartością wszystkich paczek i pudeł- PUSIA <3
5edj1kg2uhlh_t.jpg

kwglpgwcn3lt_t.jpg
<3

MiK@ Drugi dziobek 30 grudnia 2014, 20:23

Podczas starania się o dziecko nie zamieniaj wszystkich produktów mlecznych na wersje odtłuszczone (typu „light”). W tym czasie większość kobiet potrzebuje przynajmniej jednej porcji dziennie pełnowartościowego produktu mlecznego (np. szklanki nieodtłuszczonego mleka, jogurtu bądź sera). Badania pokazują, że u kobiet które spożywają pełnowartościowe produkty mleczne rzadziej występują problemy z owulacją, niż te które spożywają tylko wersję light.

szpilka Szpilkowe starania 30 grudnia 2014, 20:43

Melduję się po wczorajszej wizycie

dziś mamy 36 t 2d wg daty owulacji

Pawełek wczoraj wazył ok 2700, przepływy dobre, łozysko młode, ilość płynu w normie

za to szyjka zgładzona, więc mogę urodzić lada chwila, ale moge tez jeszcze troche go ponosić

nie bede ukrywac ze chcialabym, zeby został jeszcze troche w brzuszku i podrósł

boli mnie czesto krzyż i kości miednicy, parę skurczy tez juz mialam, niektore tylko cmienie takie lekko okresowe, niektore troche mocniejsze

cel pierwszy to nowy rok, potem 4 stycznia, ale najlepiej jakby wyskoczył jakos miedzy 20 a 31 stycznia, no chyba, że juz nie bede dawac rady go dzwigac

w miedzyczasie mój kocio złamał noge i ma gips wiec dobrze, żebym jeszcze z nim po 15 na kontrole pojechala

a i zeby posypały mi sie do reszty
od wwigilii do niedzieli bolało mnie 5 zebow na raz, myslalm, ze moze osemka sie troche ocniej wyzyna, bo to mniej wiecej taki wkurzajacy ból byl, ale dawałam rade, za to w niedziele sytuacja sie zmieniła zaczeły mnie bolec 4 i 5 i to tak masakrycznie, ze prawie po scianach chodziłam, a jedzac kolacje prawie sie poryczałam, ze to nie fair, ze potrafie przez 2 lata chodzic na kontrole co 6 mcy i nie ma zadnego ubytku a teraz taki bol, bylam dzis u mojej kochanej dentystki, zab martwy, robiła bez znieczulenia i mnie prawie nie bolalo, mam tymczasowe lekarstwo do porodu i liste zalecen na rozne sytuacje i z dokonczeniem czekamy az urodze i wydobrzeje, zeby zrobic wszystko dokładnie pod kontrola rentgenu

Mimi89 Czekamy na malego Dania :) 30 grudnia 2014, 21:35

dzisiaj 30 dzień cyklu czyli wg ovu już 2 dni po terminie. Byłam pewna że dzisiaj się coś zacznie. Lekko brązowy śluz, 2 skrzepy krwi... i tyle przez cały dzień. Jutro sylwester więc jak na złośc pewnie się zacznie :/

Mimi89 Czekamy na malego Dania :) 30 grudnia 2014, 21:35

dzisiaj 30 dzień cyklu czyli wg ovu już 2 dni po terminie. Byłam pewna że dzisiaj się coś zacznie. Lekko brązowy śluz, 2 skrzepy krwi... i tyle przez cały dzień. Jutro sylwester więc jak na złośc pewnie się zacznie :/

Mamax Walka o Bobo. 30 grudnia 2014, 21:41

Dzisiaj mija miesiac od kiedy nasz skarbus jest z nami. W tym czasie wiele sie dzialo. Nie przespne nocki, nawal pokarmu, poranione sutki i wieczne wiszenie na cycach, moje oslabienie organizmu, pobyt w szpitalu i walka o pokarm, spadek wagi mojego skarba i przejscie na mleko modefikowane. Lekko nie bylo ale teraz wychodzimy juz na prosta :-) Julianek juz ladnie je i przybiera na wadze ( wypija ok 800 ml mleka na dobe) niestety nie wiem dokladnie ile wazy bo polozna go dzisiaj nie zwarzyla a szkoda bo bylam ciekawa ile przybral w ciagu miesiaca. Podejrzewam ze ma juz cos kolo 5 kg chociaz biorac pod uwage ze dwukrotnie tracil swoja wage to moge sie mylic. W tym czasie zkuzylismy trzy paczki pampersow nr.1 i jedna paczke nr.2. Odlozylam juz cale pudlo za malych ubranek. Szkarbus moj od dwoch dni ladnie przesypia nocki i to juz nie na cycach ale obok mnie. Od paru dni lezac na brzuszku podnosi juz glowke , wodzi wzrokiem za grzechotkami i cudnie usmiecha sie do nas :-) Przed nami kolejny drugi miesiac ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 21:42

Hmmm boli jajnik prawy oj boli i cała noga tak jakby drętwiała, coś ogólnie w podbrzuszu dziwnie pobolewa i jakieś dreszcze mam. Nie wiem o co chodzi czy mnie jakaś zaraza chce dopaść. Nie wiem czy ten ból jajnika to nie pokłosie laparoskopii, w końcu coś jednak lekarz tam działał, a ja głupia łudzę się, że a nóż widelec. Nawet nie chcę nic sugerować mężowi, śmieszne to trochę, ale myślę, że jak na głos wypowiem to na pewno nic z tego nie będzie...

ma_pi Demotywator 30 grudnia 2014, 22:37

Dziś załatwiłam wizytę u anestezjologa przed kolejną punkcją. Troszkę się przejął, że znów się widzimy, bo nie wyszło pierwsze Ivf.
Przy okazji wykupiłam dwa opakowania gonapeptylu. Nastawiałam się ma dużą kasę, a tu zapłaciłam 6,40 zł. Jakoś tak nie zauważyłam za pierwszym razem, że to tak mało kosztowało.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)