Jutro gin - spisałam całą listę tematów do poruszenia. Na czele bezowulacyjne cykle i plamienia. Zrobimy też monitoring i przekonam się czy mam kolejny bezowulacyjny cykl.
Mam nadzieję, że okaże się sensowną kobietą i nie będzie chciała mnie zbyć w 5 minut...duże nadzieje pokładam w jutrzejszej wizycie.

Długo przymierzałam się do tego pamiętnika... kiedyś uwielbiałam pisać... pomagało mi to uspokoić emocje, nie wiem dlaczego przestałam? może teraz warto wrócić do tego, do przeszłości. I od przeszłości trzeba zacząć.
2010 rok, w którym wszystko się zmieniło. Mój instynkt macierzyński zaczął szaleć, wszystkie najbliższe koleżanki zachodziły w ciąże i rodziły bez końca... zazdrościłam każdej z nich, chciałam, żebym to była JA. I nagle końcem roku, w październiku usłyszałam diagnoze... endometrioza, dwa torbiele na jajnikach - pracy 10 cm lewy 4 cm. Czekała mnie laparoskopia i leczenie. 6 miesięcy dianazolem- wejscie w stan sztucznej menopauzy a później przymusowa antykoncepcja. Widziałam jak upragnione macierzyństwo odchodziło w zapomnienie. Dodatkowo brak oparcia najbliższych i rozstanie z chłopakiem... Lekarz powiedział- lekarstwo na endometrioze? ciąża! i tak czas leciał że staramy się od stycznia 2014 (kiedy odstawiłam antykoncepcję)
Chciałabym żeby to już skończyło się jak najszybciej...

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 7 stycznia 2015, 16:13

okazało sie że pod brzuszkiem to nie był rozstęp tylko uczulenie nie wiem z czego no nie noszę spodni z guzikami a uczulona byłam dotychczas tylko na nikiel no ale widocznie nie tylko swędzi bardzo ale jak dobrze nawilżę to da sie znieść w piątek wizyta u gin mam nadzieję że dotrwam brzusio opuścił mi się znacznie a w nocy miałam skurcze i to nawet dość regularne ale na całe szczęście przeszły bo bałam się że to już babcia męża śmieje się że zdążę urodzić 15 żeby wyprawkę od rmf-fm dostac haha te babcie bardzo zabawne są :) czasu zostało co prawda nie wiele mąż sę boi że w razie co nie zdąży wrucić z pracy bo jest górnikiem i nie ma możliwości sie zwolnić od tak a teraz mama poplanowała najwięcej imprez hihi i nie będzie mieć czasu w razie co więc zostaje mi taxi w razie co 12 mój synuś ma 6 urodzinki teraz w sobotę umówił się zkuzynem i kolegą z przedszkola na salę zabaw :) a 17 ma zjechać sie rodzina ale nie stane na głowie więc co zdążę zrobić to zjedzą nie będę cudować jak zwykle :P muszę jutro iść zrobić badanie moczu i morfologię krwi a wynik gbs będzie dopiero w piątek przed wizytą u gin mam nadzieję że zdążę ją jeszcze potem zobaczyć bo teraz przez jej urlop nie widziałam jej długo i przez to maluszka też nie :( torby spakowane aż dwie i kuferek kosmetyczka bo nie chcę nosić jedne wielkiej walizy ze sobą tylko do porodu mała torba a potem troszkę większa do szpitala na salę a kosmetyki w kuferku także jak bm miała jechać sama to opanuję to :P pozdrawiamy was wszystkie i przesyłamy buziaki :* :)

29.12.2014 Moja kolejna co pół roczna wizyta u gina. I mówi: dziś albo jutro będzie owulacja na 100% jest mąż w domu?? dupa mąż w pracy wraca późno...swoją drogą czy taki seks "w punkt" jest przyjemny? nie umiem przyjść do niego i powiedzieć- to dziś bierz się do roboty, bo boję się, że w końcu mnie za to znienawidzi...Gin zaczął myśleć nad badaniem niedrożności jajowodów skoro staramy się tak długo... ale najpierw progesteron, zrobiłam 7 dni po owulacji 5go stycznia,dziś dostałam wyniki 29,40.. gdzie norma w fazie lutealnej wynosi 1,2-15,9 nie wiem co o tym myśleć a lekarz będzie uchwytny dopiero w poniedziałek...
Wiem,że flustracja nie doprowadzi mnie do niczego dobrego ale! nie umiem nawet z nikim o tym porozmawiać nawet z mężem...

Odebrałam wyniki.
Hemoglobina, hematokryt i erytrocyty leciutko za nisko.
Leukocyty, neutrofile lekko za wysoko.
Ketony w moczu na górnej granicy.
Zważając, że od jakiegoś czasu nie biorę żadnych witamin - wydaje mi się, że jest spoko :)
No i glukoza. Byłam przekonana, że wyjdzie wysoko, bo wciągam na potęgę słodkie, czekoladę, ciasta, jogurciki, deserki, gazowane napoje. I wyszło mi 66 w normach od 60 do 99. I 64 w normie do 140.
Odczyn Coombsa mi tylko jeszcze został do odebrania, ale to mówili, że może być dłużej.
Najlepiej, że jak wychodziłam z wynikami zaczepiła mnie kobieta mówiąc "dzień dobry" i dotykając po brzuchu. Na pewno gdzieś ją już widziałam, ale i tak byłam przekonana, że z kimś mnie pomyliła. Odpowiedziałam i wyszłam, a ona za mną. I pyta się ile ma już dzidzia.. No to mówię, że 23 tygodnie skończone. O, super. A gdzie chodzę do szkoły rodzenia? Odpowiedziałam, a ona, że czemu nie tutaj. Mówię, że nie wiedziałam, że prowadzą. Okazuje się, że tak, że za darmo i że ona właśnie też prowadzi zajęcia. KTO TO DO LICHA BYŁ??? Zamęczy mnie teraz ta zagwozdka...

A Zosia się dzisiaj turbo rozpycha. Pierwszy raz poczułam ją z dwóch stron naraz. Chyba się przeciągała i z jednej wypchnęła główkę a z drugiej szkitki <3

10cs
25dc
11dpo
środa

Chciałabym, żeby to był ten cykl.

Rozum mówi, że nic z tego, bo wszystkie objawy typu delikatny ból brzucha, wczorajsze lekkie plamienie, ból piersi i to dziwne przedmiesiączkowe uczucie w pochwie już są.

Serce jednak, łudzi się nadzieją, którą otrzymało dziś rano: wyższą temperaturą. Mierzyłam temperaturę rano o 4:30 dwa razy i wyszło na to, że naprawdę wzrosła. Potem mierzyłam jeszcze o 8:00, jak wstawałam i była jeszcze wyższa niż o 4:30.

Sprawdzałam dziś cykle od 3ciego do 10tego. To trzeci raz kiedy temperatura wzrasta 11 dnia po owulacji, aby 12stego dnia spaść. Rozum więc jednak wygrywa... Trzeba czekać i przygotować się na 11cs.

I tak wszystko w rękach Boga. My możemy się starać, ale ostatnie słowo należy do Pana.

Jedynym plusem kolejnych cykli starań jest to, że mogę jeść tak jak jem i chudnąć. Przynajmniej z mojej perspektywy to jedyny plus. Pewnie jest ich więcej, ale moje patrzenie ma ograniczony horyzont.
Reszta... to same minusy.

Smutno mi.

Wyniki męża nie są może najlepsze (Twój mąż sosenka80 to ma super wyniki), ale są w normie, więc mimo, że to nasz wspólny małżeński problem, to jednak jest on bardziej mój niż jego.

Strasznie nie chcę jutrzejszego poranka. To będzie najgorszy poranek tego cyklu.

basia1614 wielkie nadzieje... 7 stycznia 2015, 18:37

Jakiś dziwny dzisiaj dzień :( źle się czuję :( głowa mnie bardzo boli :( Jeszcze problemy związane ze studiami :( Chciałabym się zapaść (bynajmniej na tę chwilę) pod ziemię :( żeby nikt niczego ode mnie nie wymagał.

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 7 stycznia 2015, 19:08

Dziś chyba owulka, tak czuję. Boli pachwina, jajnik kłuje.
Niezły maraton <3 z mężem mieliśmy w tym cyklu, bo ciągle mam płodny śluz i mówię mu to na pewno dziś :) a on biedny co ma zrobić? trzeba, to trzeba he he

teraz czekamy, jak się nie uda to nowy cykl z nową ginką.

MiK@ Drugi dziobek 7 stycznia 2015, 19:55

Teraz czas na mnie?
Wczoraj śniłam o tym, że zabłąkał się do nas bocian, tak BOCIAN, ze zranioną nogą i został u nas na zimę. Chodził za nami wszędzie, tak dostojnie ;) A ja nosiłam go na rękach jak niemowlaka. Dziwny sen. Rano zastanawiałam się czemu przyśnił mi się bocian... Taki symbol, jakiś znak? Nie... Marzenia senne to tylko skutek uboczny pracy mózgu na zwolnionych obrotach, to tylko fizjologiczny twór. A treść marzeń to tylko pozostałość po przeżyciach, emocjach czy problemach każdego dnia. Śniłam o koleżankach w ciąży, bo obawiałam się usłyszeć, że komuś się udało a ja ciągle próbuje i nic. Bałam się swojej własnej oceny, że jestem niepełnowartościowa, gorsza... Przyśnił mi się bocian, bo pragnę być mamą, a tymczasem na wykresie brak czerwonej kreski. Dziś 34 dc i nic... Czuję frustrację, która powoduje drażliwość i niestety wpływa na moją wydajność i zaangażowanie w pracy... Potrzebuję wolnego po długich weekendach... Trochę sama się w to wciągam, bo kiedy widzę kolejny spadek temperatury, po wcześniejszym skoku, to czuję się zawiedziona swoim organizmem... Potrzebuję odpocząć, potrzebuję nie skupiać się na temperaturze i oczekiwaniu, że w końcu pójdzie w górę... Z jednej strony dzięki wykresowi potrafię w końcu przewidzieć @ ale czy sama obserwacja i oczekiwania wobec kolejnych cykli nie przynoszą mi więcej stresu?

Nic nowego.Czekam na @ jeszcze 2 dni biorę dupka.Odchudzam się.Od 14.04 waga -7kg.Jeszcze tylko 17😁😳💪
Nadal nie palę😁

szpilka Szpilkowe starania 7 stycznia 2015, 20:13

jutro ktg, pierwsze planowe (raz mialam jak byłam w szpitalu po stłuczce na przedpotowym sprzecie)w szpitalu, w którym będę rodzić zobaczymy co tam i czy mój mały syneczek tym razem również będzie się chował jak wtedy (musiałam jeździć ta elektrodą do mierzenia tetna po całym brzuchu bo uciekał) i czy znów będzie próbował skopać tę elektrodę co mierzy skurcze


dziś mamy wg
OM 37 t 5 d
owulacji 37 t 3 d
pierwszego usg 37t 0d

czyli udało się tego małego klocusia donosić
za tydzien w czwartek (pietnastego) wizyta i po niej w weekend przestaje tylko lezec, zaczynam sprzatac, moze mezu do tego czasu skonczy remonty wszelakie i kurzenie
mam tez nadzieje ze zdejmiemy kotu gips nastepnego dnia po wizycie u gina a stopa mu sie jakos zrosła

Mimi1990 Czekajac na cud... 7 stycznia 2015, 20:16

http://www.tinypic.pl/o739k524ejjt
Mój groszek :)
Nie wiem jak sie wkleja tutaj zdjecia :/

No i klops.Dzwonila kobieta z kliniki napro,ze przyszly moje wyniki.Najpierw byla mowa,ze moj brat to moze odebrac.Niby sa jakies recepty i skierowanie na cos.Cos tam niby wyszlo ale nie chciala powiedziec co.Potem zadzwonila drugi raz,ze jednak musze sie zjawic osobiscie bo doktor obejrzal tez wyniki krwi i chce mnie widziec osobiscie.I to mozliwie jak najszybciej.Umowilam sie na jutro.Podobno zapowiada sie na dluzsza rozmowe.Juz mam pietra co tez tam znalezli.Do tego musze jechac sama bo Fum nie da rady sie wyrwac z pracy.On do tego podchodzi optymistycznie-dobrze,ze cos znalezli,teraz wylecza i bedzie ok.No oby,oby.Zobaczymy jutro.

Ralpina Matylda? 7 stycznia 2015, 20:45

Byłam na kontrolnej wizycie u laryngologa. Powiedział, że jest OK i że mam przyjść za 3 m-ce. Aż mi się nieomal przykro zrobiło... ;) Znamy się z p. doktorem całe lata. To on kazał mi przed operacją zaplanowaną na 2011r przerwać antykoncepcję hormonalną. To przez niego mamy Majkę :) On jako pierwszy człowiek na świecie słysząc o mojej ciąży wtedy zupełnie nieoczekiwanie całkowicie szczerze się ucieszył. Przez te 5 lat podczas krórkich regularnych wizyt poznaliśmy się z p. doktorem zupełnie mimochodem całkiem nieźle... Będę za nim tęsknić. Choć nie za dużo, bo oczywiście problemy z nosem moja córka odziedziczyła po mnie i teraz biegamy sobie do niego razem.
(gdyby któraś z Was potrzebowała w Krakowie laryngologa, dajcie znać- dam namiar! Jest doskonałym specjalistą. Zarówno dla dużych jak i małych).

Pisałam wcześniej, że mój mąż używał moich chorych zatok jako wymówki dla dalszej prokreacji. Powiedział, że nie będzie się ze mną rozmnażał, póki nie wyleczę tych zatok, bo on się nie będzie denerwował, że jem w ciąży antybiotyki i zagryzam sterydem. Oczywiście mój laryngolog doskonale o tym wie, więc dziś dla P wypisał receptę:

qWLzyR.jpg

PIerwsza ciążowa zachcianka - Truskawki
Spełniona przez mojego męża :):)

a tak pozatym okropne mdłości które trwają 24/24 do tego bezsenność i całowity brak apetytu,zawroty głowy czuje się senna i zmęczona zarazem :)

Mamax Walka o Bobo. 7 stycznia 2015, 21:25

Dzisiaj bylismy z Juliankiem u lekarza na badaniu u 3. To badanie wykonuje sie w de u dzieci pomiedzy 4 a 6 tygodnia zycia i jak wszystkie badania u sa obowiazkowe. Kolejne bedzie u4 za miesiac wtedy tez Julianek dostanie puerwsza szczepionke ;-) Badanie u 1 zaraz po urodzeniu i u 2 w drugiej dobie zycia byly przeprowadzane jeszcze w szpitalu. To wlasnie na u 2 stwierdzono lekko skrzywiona stopke ktora samoistnie sie wyprostowala i pekniety obojczyk. Teraz na u 3 Juliankowi zmierzono glowke i ma obwod 37,5, zmierzono i ma 57 cm chociaz ja sie z tym nie zgadzam gdyz tyle to on mial po porodzie ale u lekarza maja jakas inna miarke niz w szpitalu i zwarzono a maly ma juz ponad 5 kg. Tak ze zwazywszy na to ze dwukrotnie tracil wage i byl juz na podwojnych dawkach antybioytku to calkiem niezle. Jestesmy w normie. Ponadto lekarz sprawdzal malego refleksje, oczka, uszka, siusiaczka, brzuszek, kregoslup no i zrobil usg bioderek. Dostalismy tez ostatnia dawke witaminy K, dwie pierwsze dawki otrzymal tez na poprzednich badaniach, jeszcze w szpitalu. Lekarz zbadal tez ten pekniety obojczyk i wszystko ladnie sie zroslo. Nie ma zadnych z nim problemow. Mamy zdrowe dziecko :-)

Po lekarzu maz wrocil z malutkim do domu a mnie wysadzil pod dworcem metra bo pojechalam do galerii na zakupy. To byl moj pierwszy samotny wypad od kiedy mamy drugie dziecko. Przyznaje ze troche juz tego potrzebowalam chociaz mysli i tak krazyly wokol domu i czy wszystko w porzadku z moja dzidzia. Strasznie sie spieszylam wiec wiele nie kupilam chociaz przeceny fantastyczne. Kupilam pare ciuchow dla dzieci, glownie dla Maxika bo Julianek narazie niczego nie potrzebuje. Sobie soidnie, dwa smoczki do butelek, 3 opakowania mm Milupa ( udalo mi sie dorwac wiec mamy jakies zapasy) i to wszystko w mega pospiechu... Nie kupilam oczywiscie najwazniejszego, tego po co wlasciwie pojechalam a mianowicie prezentu dla kolezanki Maxika. Mala Kasia w piatek konczy 3 latka wiec mama jej a moja kolezanka urzadza jej male przyjecie na ktore moj synek zostal zaproszony. Ja oczywiscie tez tam bede ;-) Podpytalam kolezanke czym sie mala teraz interesuje bo od kiedy poszla do przedszkola to zadko ja widujemy i co bym mogla jej kupic. Kolezanka powiedziala ze Kasia uwielbia malowac i marzy o takiej tablicy do pisania. Moj smyk ja ma a w sklepach zawsze je widzialam wiec zaproponowalam ze chetnie ja kupie. Niestety jak na zlosc nigdzie jej nie znalazlam :-( No i przez ta glupia tablice jutro rano zaraz po zaprowadzeniu Maxika do przedszkola, musze z Juluanem jechac ( dwoma autobusami) do kolejnej wiekszej galerii. Jak nie bedzie trudno, kupie cos innego chociaz wiem ze mala plywa w zabawkach wiec latwo nie bedzie a nie chcialabym trafic na cos co juz ma.. Jedyny plus ze przy okazji spotkam sie tam z kolezanka Mai ktora juz od kilku tygodniu usilnie chce sie ze mna spotkac w celu poznania mojego synka. Ja przez brak czasu troche ja zaniedbalam i pare razy zbylam a jutro wrescie mielismy spotkac sie u mnie w domu ale przez ta tablice plany sie nieco zmienily. Naszczescie Mai rozumie sytuacje a galeria tez jej odpowiada wiec luzik. Niestety za dlugo z moim oseskiem nie posiedze :-( Mam wiec nadzieje ze sie na mnie za to nie obrazi w koncu sama jest matka dwoch uroczych skosnookich dziewczynek ;-) Wierze ze sobie z Juluankiem poradze i ze nasz pierwsza wycieczka nie odbije sie na jego zdrowiu czego troche sie obawiam...Jutro napisze, jak bylo ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2015, 21:33

U mnie hmmm...niestety dup...dosc ze torbiel sie zrobila bo jednak nie pekl ten pęcherzyk...duphaston bralam przyszedł okres ale torbiel jest teraz juz mniejsza bo 4-5 cm a miała 7-8 ...dzis 10 dc w pon gin i zobaczymy...

joka789 Wyczekujemy brzucha ;) 7 stycznia 2015, 21:27

Żyję, Dzidziuś też :) Już niedługo 15 tydzień się zacznie :):) Objawów mam mniej niż w 1 trymestrze, czyli po prostu mniej śpię i mniej jem, a z jedzeniem to była masakra jakaś hehe musiałam jeść co 1,5-2h :)
Jest dobrze :)

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 7 stycznia 2015, 22:05

Powrót do szkolnej rzeczywistości... i dobrze, nie mam czasu na myślenie, nakręcanie się. Lubię swoją pracę, jest moją pasją... daje mi satysfakcję.

Jadąc do pracy, 7 z minutami, mam przed sobą przepiękny wschód słońca, nieopisane widoki, ile to już razy, właśnie rano przyroda zaskoczyła mnie swoim pięknem.

Po raz kolejny przegadałam z sister dobrych kilka minut. Tak bardzo się cieszę z jej ciąży, wierzę, że wszystko będzie dobrze. Łezka zakręciła się w oku po późniejszym smsie, zawsze mnie czymś pozytywnym zaskoczy ... Alu kocham Cię, a miłość ma wielką moc, niebo może być na ziemi... Zawsze filozoficznie myśli, tak wiele w życiu przeszła... należy jej się ten dzidziuś. Anka wariatko kocham Cię :)

Mężuś wróci z pracy. Prosił o przygotowanie kolacji, kąpieli i łóżka... o co mu biega, 23.30 to ja śpię, nie w głowie mi harce i miłosne igraszki ;)

Ogólnie jest ok.


Wiktoria1106 Dzidziuś, gdzie jesteś ... 7 stycznia 2015, 22:07

Dawno nic nie pisałam i zanim to zrobię, chciałabym najpierw wszystkim złożyć najlepsze życzenia noworoczne, żeby się przede wszystkim to JEDNO, NAJWIĘKSZE marzenie spełniło!
Po nieudanej 3 inseminacji bardzo to przeżyłam. Tak bardzo, że przez ponad miesiąc nie miałam ochoty na przytulanki :( Jest to kolejny miesiąc, który mnie oddala od bycia matką, ale stwierdziłam, że nic na siłę i że warto też czasem o sobie pomyśleć. Kolejne miesiące staraliśmy się porządnie "wykorzystać", ale póki co bez dwóch kresek. Święta przeżyliśmy spokojnie i wspólnie z rodziną. Po świętach byliśmy z moim bratem i jego rodziną na nartach, trochę zmienić otoczenie, trochę się rozerwać i trochę odpocząć.
Od poniedziałku, cóż, znów praca - skończyły się wakacje i przyjemne leniuchowanie. Oboje z mężem postanowiliśmy zmienić lekarza i klinikę. Będziemy teraz próbować w Holandii się leczyć, skoro i tak tam mieszkamy...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)