W sumie, jakoś podpytałam męża i - on nie chce przestać się starać o dziecko, a ja myślałam,że chce poczekać do przyszłego roku jak i ja! jak wszystkie sprawy zostaną załatwione
i się zdziwiłam , bo odpowiedział mi : a co? będziesz zła na siebie że zaszłaś?
No racja! pewnie że nie będę, przecież to nic nie kosztuje, mózg i tak mam wyłączony.
Także staramy się dalej, ale już koniec z lekarzami,bez podglądywania jajników i badań, będziemy sobie tylko prowadzić suplementację, żeby czuć się lepiej i może jakoś siebie wspomóc
może tego właśnie organizm potrzebuje. Wera wyśle mi Metformax, więc od następnego cyklu spróbuję z nim, bo Clo wyżera mnie od środka i to najgorsze gówno jakie znam.
Z ogólnych spraw wszystko okej. Zaczynam szyć na nowo, https://www.facebook.com/NellsiSewing?fref=photo , możecie sobie śledzić stronkę na fejsie .
teściowa dalej wkurwia. Poszła na dwa dni do pracy i wielce zmęczona i narobiona.
Wkurwia mnie niemiłosiernie,no. Zostawia kartki typu : "poodkurzaj i pomyj podłogi , u dziadka też" no jakbym kurwa nie wiedziała,że trzeba sprzątać. Frajerka.
Ale pocieszam się tym, że jeszcze rok,półtora i wypierdalamy 
hueh hueh
14 dzień cyklu
49,9 kg
TEST OWULACYJNY POZYTYWNY! 

Dziś wyjątkowo leniwy dzień - uwielbiam takie
Mogliśmy posiedzieć z M. i robić nic
po takim tygodniu aż miło było posiedzieć na kanapie 
___________________
1 śniadanie: owsianka z rodzynkami, karobem i amarantusem
2 śniadanie: banan
Obiad: zupa meksykańska
Podwieczorek: jabłko i dwie czekoladki
Kolacja: serek wiejski
Boli... Brzuch boli do zwariowania. Bol jak przed @ plus klucie jajników raz z jednej a raz z drugiej strony. I bol pleców. Boże jak to boli... Siedze w pracy a po policzkach płyną łzy.
Jeszcze chwila a zacznę gryźć ściany...
Piękne dwie kreseczki na teście owulacyjnym 
Potworny ból po lewej stronie, który promieniuje aż do krzyża. Boję się, że znów coś niedobrego się dzieje. Znów zaczynam beczeć i denerwować się...
Nigdy przy owulacji mnie tak strasznie nie targały jajniki.
Jutro zaczynamy 9-ty tydzień 
Fotka na koniec 8-mego 

@ idzie wielkimi krokami...przez ostatnie dni bol brzucha dziwny troche klujacy jest i go nie ma!! Nie mam czasu na nic poprawiam prace mgr i uff przynajmniej sie czymś zajęłam. .. Jak ma byc to niech przychodzi dzis 25 dc ..piersi troche rano bolały ale przestały..wiec chodź kiedys nie miałam żadnego objawu a sie udalo..dlaczego to wszystko jest takie trudne ..czy ja o tak wiele proszę Cie Boże..to dziwne wszystko...zastanawia mnie tylko to ze moje koleżanki rodzą i zachodzą w następną ciążę a ja nie mogę dać komuś zycia..powoli zaczynam szukac w sobie winy o to wszystko..i mysle ze maz powinien sobie znaleźć żonę nowa która da mu dziecko nie jak ja!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2015, 00:54
No i chyba nic z tego nie będzie... znowu! Tempka skacze mi jak szalona, raz w górę raz w dół, ale zawsze ponad 36,6.
Czasem jest mi nie dobrze ale to tylko na chwilę, pić mi się chce to pije. Piersi mnie bolą ale nie rosna.
nie mam nadziei jak na razie i tak nic z tego nie będzie. ..
Buźka :*
Myślałam, że napiszę sprawozdanie zaraz po pierwszej wizycie, ale wyleciało mi to całkowicie z głowy. Na pierwszej wizycie, pani doktor potwierdziła ciążę, pęcherzyk 15,8 mm, a w nim przy samej ściance nasza Kropeczka
. Bardzo się ucieszyłam! Pani doktor kazała koniecznie przyjść tydzień później, żeby Maleństwo podrosło i było widoczne na ekranie
. Podzieliliśmy się nowiną z rodzicami. Byli prze szczęśliwi
. Cały tydzień się stresowałam, bałam się że Kropeczka nie urośnie. Ale dopadły mnie mdłości, słabość, senność, a nawet prawie zesłabłam w kościele w niedzielę. Ciężki był to tydzień. Na szczęście w końcu nadszedł czwartek 22 stycznia! Okazało się, że moja przyjaciółka ma wyznaczoną wizytę na ten sam dzień, super! Będzie mi raźniej jak będzie przy mnie
. Udało nam się być pierwszymi w kolejce, puściłam ją pierwszą. Nadeszła kolej na mnie... Jak usiadłam na krześle obok pani doktor, to myślałam że padnę ze stresu. Wzięła mnie na usg. Bałam się tego co mogę zobaczyć, albo raczej tego czego nie zobaczę... A pani Gin "ooo i jest!", przekręciła monitor w moją stronę, moim oczom ukazało się Nasze Maleństwo!
Z tej maleńkiej kropeczki, którą ciężko było dostrzec, przez tydzień wyrosło małe dzieciątko z widoczną główką i brzuszkiem
. Cudowne uczucie, coś pięknego
. Nasza Krupcia ma 7 tygodni, jej maleńkie serduszko już bije i jej tułów ma 8 mm. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia
. Dostałam cały zestaw badań, i za dwa tygodnie wracam z powrotem do Gin. Czyli następny ważny dla Nas dzień, to 5 luty. A luty jest szczególnym dniem, a dokładnie 22 luty - nasza pierwsza rocznica ślubu. Maleństwo jest najlepszym prezentem na rocznicę, jaki tylko mogliśmy dostać
. Dziękuję Ci Boże za ten wspaniały dar!
No i sobie mijają dni zaraz zacznie się 11 tc. Ale ten czas leci
. Brzuszek mi się trochę uwypuklił ale na razie to gastryczna strona ciąży
. Rodzice zadowoleni że zostaną dziadkami jakoś szczególnie moja teściowa. Zresztą odkąd ją poznałam jest bardzo wspierająca. Cieszyła się z ślubu a teraz bardzo cieszy się z ciąży. Teść to facet więc te emocje są inne ale stwierdził, że na wiosnę postawi piaskownicę w ogródku
.
Z ciekawostek dropsa moja idealna od transferu cera zaczęła się kurdę psuć. Wczoraj zlokalizowałam na brodzie mega syfa. Zrobiłam wieczorem maseczkę z glinki. Syf zniknął za to pojawiły się 2 na szyi grrrrrr. No dobrze jeśli to zwiastuje dziewczynkę to ja nie narzekam. Powoli próbuję wrócić do książek, chciałaby korzystając z ciąży wrócić do nauki i podejść do egzaminu w październiki czyli jakieś 2 miesiące po porodzie. Nie wiem czy to będzie wykonalne ale spróbuje. Wtedy wracając po macierzyńskim do pracy byłabym już zawodowo level wyżej. Szef by się bardzo ucieszył a ja mogłabym liczyć na lepszą pensję i być może dłuższą umowę
. Ale jak to się mówi pożyjemy zobaczymy

Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2015, 14:39
No i sobie mijają dni zaraz zacznie się 11 tc. Ale ten czas leci
. Brzuszek mi się trochę uwypuklił ale na razie to gastryczna strona ciąży
. Rodzice zadowoleni że zostaną dziadkami jakoś szczególnie moja teściowa. Zresztą odkąd ją poznałam jest bardzo wspierająca. Cieszyła się z ślubu a teraz bardzo cieszy się z ciąży. Teść to facet więc te emocje są inne ale stwierdził, że na wiosnę postawi piaskownicę w ogródku
.
Z ciekawostek dropsa moja idealna od transferu cera zaczęła się kurdę psuć. Wczoraj zlokalizowałam na brodzie mega syfa. Zrobiłam wieczorem maseczkę z glinki. Syf zniknął za to pojawiły się 2 na szyi grrrrrr. No dobrze jeśli to zwiastuje dziewczynkę to ja nie narzekam. Powoli próbuję wrócić do książek, chciałaby korzystając z ciąży wrócić do nauki i podejść do egzaminu w październiki czyli jakieś 2 miesiące po porodzie. Nie wiem czy to będzie wykonalne ale spróbuje. Wtedy wracając po macierzyńskim do pracy byłabym już zawodowo level wyżej. Szef by się bardzo ucieszył a ja mogłabym liczyć na lepszą pensję i być może dłuższą umowę
. Ale jak to się mówi pożyjemy zobaczymy
52dc...
Tak, 52dc bo tych 3 dni lekkich plamien raczej nie traktuje w kategorii "skapej @" - choc bardzo bym chciala
. Czuje ze moj przypadek jak zwykle bedzie beznadziejny i skonczy wywolywaniem.
Wizyte u gin mam zarezerwowana na 6 Luty wiec wykorzystam ja na konsultacje - "czy to juz byla @ Pani Doktor?" 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2015, 10:22
Dziewczyny po operacji miesiączka przychodziła co 29 dni. W tym miesiącu dostałam 24dnia cyklu.. nic już nie rozumiem .. przestaje wierzyć, że się uda .. 
27 dzień cyklu , 7 dzień po owulacji 😊
Wczoraj miałam Spontaniczna imprezkę na początku odmówiła ale w rezultacie dałam się namówić bo to fajne towarzystwo ale ja wcale ! Nie miałam na to ochoty ! Ale zaniedbany przeze mnie facet i koleżanki ... uległam .od alkoholu mnie odrzucało po co ja piłam ale nie dużo do tego objawy chorobowe silniejsze ale herbatka z sokiem malinowym i cytryna działa do tego miód i paracetamol jakoś żyję . Ale wiecie co nie nakręcam się w tym cyklu ze się uda ale wierzę że zioła działają cuda , ale mimo to nie chce brać jakichś ciężkich leków ani tym bardziej iść po antybiotyk wole poleć żyć się sama . Ale dziś jakoś mi dziwnie nie mam humoru ani apetytu jestem senna ,boli mnie brzuch i tył głowy , po wczorajszym mam ogromne dziwne wyrzuty sumienia , że robię i zrobiłam coś nie tak .... sama siebie dziś nie poznaje chce mi się płakać :'(
5t1d
W tym tygodnie Moje Małe Słońce przekroczy 1 mm
Ale duże już, nie?? : )))
Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem wylegiwania w łóżku. Poronienie postępuje powoli i dość boleśnie, chciałabym aby to już minęło. Ale wiadomo- wszystko ma swój czas...
Dużo otuchy dodają mi moje dwa kotełki, które zdecydowanie rozumieją sytuację i mrucząc kocie melodyjki do ucha, starają się poprawić nastrój. Czasem kładą się na brzuchu i wygrzewają mnie z całych sił - polecam (w każdej sytuacji) te cudowne stwory! 
Emocje sięgają zenitu i wczoraj pokłóciłam się z mym M. Oczywiście o bzdety, przez co padło wiele niepotrzebnych słów, które zabolały do żywego. Burza hormonów robi swoje, więc beczałam w samotności jak bóbr, mimo że normalnie, by mnie to nie obeszło
Z pomocą i słowami otuchy i uspokojenia przyszła moja młodsza siostra. Nie wiem, co bym bez niej zrobiła! Łączy nas naprawdę silna więź emocjonalna, której nie idzie ująć w ramach jakiegoś pojęcia. Mimo, że jest to sytuacja absolutnie dla niej nowa i nieznana , doskonale wie, co mi powiedzieć i jak się zachować. A przede wszystkim rozumie mój tok myślenia, moje zachowanie, co niestety nie jest bliskie memu mężczyźnie. Oni jednak mają inne spojrzenie na świat, a poziom empatii w skali 1-10 z reguły wynosi jakieś trzy do pięciu punktów. Wybaczam mu, bo wiem, że i on mierzy się z wieloma emocjami i dopóki się z tym nie oswoi, może różnie bywać. W końcu sytuacja dotyczy naszej pary, a nie tylko jednej osoby...
Cieszy mnie natomiast jego nastawienie na dalsze działania i chęć poprawy swego zdrowia, tak by być bardziej sprawnym i zdolnym do bycia tatą
przede wszystkim chce zrobić sobie badania u androloga, potwierdzić czy nie ma stanów zapalnych w jądrach, bo ostatnie badania nasienia wyszły delikatnie słabsze- a jednak do zapłodnienia doszło , więc nie ma co się tak tym przejmować
Mój ginekolog uświadomił nas też nt. przegrzewania jąder w dzisiejszym męskim społeczeństwie- głównie, o zgrozo! przez podgrzewane siedzenia w autach, gdzie już średniej klasy samochody mają taką opcję i myślę, że dużo osób chętnie z tego korzysta! Nie mówiąc o panującym aktualnie okresie jesienno-zimowym i ogólnej chęci ogrzania się... Więc, skoro jądra potrzebują temperatury poniżej 35 st. C , żeby przeprowadzać sprawną i prawidłową spermatogenezę, to należy pamiętać o tym, by im nie szkodzić i pilnować dobrej atmosfery dla powstawania plemników, tych niezmiernie ważnych chłopaczków 
Cóż... Czas na tabsa, podbrzusze rwie i czuję się, jakby mi tam igłą coś wyrzynali
termofor na brzuch, robótka na drutach w dłoń i staramy się zrelaksować. Miłej niedzieli dla Wszystkich!
Życzenia urodzinowe od przyjaciela...
Widzę jej łzy coraz częściej
Oddech jakby niechciany w piersi
Oczy schowane przed całym światem
Serce cichutko odlicza godziny
Tulę się do niej choć o tym nie wie
Jak ona chłodna w zmarzniętych uczuciach
Nie wie jak blisko jesteśmy siebie
Jak mało trzeba do łez szczęśliwości
Muszę teraz bardzo ją wspierać
Bo przecież my jesteśmy dla siebie
Usiądę przy niej i szepnę do ucha
"Jestem tu mamo i bardzo Kocham"
Test negatywny, tak bardzo negatywny, ze az nie mozna sie bylo uczepic skrawka nadzieji.
Myslalam, ze to przyjme gorzej, ale w nocy z piatku na sobote wybudzil mnie ze snu potworny bol w okolicy serca, barku i plecow po lewej stronie. Prawie nie spalam. Rano troche sie poprawilo, ale wieczorem w sobote bol sie znow pojawil. Przestraszylam sie, ze to serce i ... zaczelam sie zegnac z S. Wiem, troche to glupie. Powiedzialam mu, ze gdybym umarla ma sie zaopiekowac moja mama, ze ma sobie znalezc porzadna dziewczyne i miec dzieci. Poplakalismy sie oboje, po czym ja zapadlam w sen po tabletce przeciwbolowej, a on sie tak przestraszyl, ze prawie w ogole nie zasnal. Dzis mi juz lepiej i mysle, ze to moze byl jakis nerwobol, a nie serce. Rano po przebudzeniu tempka byla ladna, zrobilam testa...
... i negatyw. A ja sie ucieszylam, ze zyje, ze mam kolejna szanse na cudowny dzien z facetem, ktory mnie kocha nad zycie. Niewazne, czy dziecko przyjdzie i kiedy przyjdzie. Ja i tak juz dostalam najwiekszy prezent od losu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2015, 18:16
Test negatywny, tak bardzo negatywny, ze az nie mozna sie bylo uczepic skrawka nadzieji.
Myslalam, ze to przyjme gorzej, ale w nocy z piatku na sobote wybudzil mnie ze snu potworny bol w okolicy serca, barku i plecow po lewej stronie. Prawie nie spalam. Rano troche sie poprawilo, ale wieczorem w sobote bol sie znow pojawil. Przestraszylam sie, ze to serce i ... zaczelam sie zegnac z S. Powiedzialam mu, ze gdybym umarla ma sie zaopiekowac moja mama, ze ma sobie znalezc porzadna dziewczyne i miec dzieci. Poplakalismy sie oboje, po czym ja zasnelam po tabletce przeciwbolowej, a on sie tak przestraszyl, ze prawie nie zasnal. Dzis mi juz lepiej i mysle, ze to moze byl jakis nerwobol, a nie serce. Rano po przebudzeniu tempka byla ladna, zrobilam testa...
... i negatyw. A ja sie ucieszylam, ze zyje, ze mam kolejna szanse na cudowny dzien z facetem, ktory mnie kocha nad zycie. Niewazne, czy dziecko przyjdzie i kiedy przyjdzie. Ja i tak juz dostalam najwiekszy prezent od losu 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.