No i nadszedł upragniony wtorek. A. zaczął wolne i co? No i poszedł spać
Leży obok mnie i chrapie nieprzerwanie. Wiem, że zmęczony ale co ja mam robić? Nie mogę za bardzo za nic się wziąć bo go obudzę.
Wczoraj miałam wizytę kontrolną. Dostałam skierowanie na d-dimery ale mogę zrobić dopiero po okresie a @ jak nie było tak nie ma. Dobija mnie to czekanie. Dlaczego to wszystko tyle trwa? Powiedziałam też pani doktor, że przyjmuję inofem. Powiedziała, że bardzo dobrze. Przynajmniej to mi się udało. Jutro wizyta w poradni i zobaczymy co lekarze zdecydują. Chcę porównać opinie u różnych lekarzy a moja doktorka jest za więc w sumie wszystko fajnie.
Ostatnio doszłam do wniosku, że dopóki nie zostanę mamą nie będę szczęśliwa tak w 100%. A. jest cudowny i mamy niezłe życie ale brakuje części mnie, brakuje naszego Maleństwa...
Wiem, że za wcześnie, ale co mi tam, jak nie zrobię to będzie mnie z ciekawości skręcało. A ponieważ nie nastawiam się za bardzo, więc nie dam się zdołować tym razem. Co będzie to będzie 
11+4
Spacerek po parku już był. Zakupy zrobione. Teraz wskazana by była drzemka...
W nocy popadał śnieg, a teraz jest już szaro i brzydko.
Na obiad pyzy ziemniaczane. Kupne ale dobre.
Nie przeczytałam jeszcze notatek do egzaminu, zajmę się tym wieczorem w łóżeczku... Lektura do poduchy. Za to jutro przeczytam dwa razy... Dzisiaj jakoś mnie mdli... Nie wiem dlaczego, bo tak poza mdłościami nie odczuwam nic innego.
Moja skóra przechodzi chyba załamanie nerwowe... Mam mnóstwo krostek, syfków, strupów... Co prawda drapię to cały czas i w ten sposób roznoszę po całym ciele... Nie wiem jak się tego oduczyć...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2015, 14:43
Julanek trzyma juz sztywno glowke, tak ze nie musze go potrzymywac
Niesety ma asymetrie i chetniej obaca glowke na prawo. Nie wiem jak moglam tego wczsniej nie widziec. Przeciez obserwowalam go. Kiedy to sie stalo??? Kolezanka ktora jest fizjoterapeltka powiedziala mi ze do trzech miesiecy nie jest to jeszcze takie bardzo szkodliwe i ze szybko mozna ten brzydki nawyk u niego zlikwidowac. Trzeba go inaczej nosic, klasc i powinno pomoc. Jak nie to czeka nas rehabilitacja...
35 tc + 3 dni
32 dni do terminu porodu
9 miesiąc 
Pięknie jest w końcu zobaczyć tak dużo znaczącą w obecnym stanie liczbę 9 po tylu nagłych zwrotach akcji. Jak ja się cieszę, że to już niedługo! Że w końcu skończy się moja pierwsza ciążowa przygoda.
W końcu przestanę się martwić czy tam w brzuchu jest wszystko okej.
Czy wy też nie uważacie, że brzuch w ciąży powinien być prześwitujący?
żeby można było wszystko zobaczyć? Ile by to ułatwiło i oszczędziło nerwów !
A tak w ogóle to jesteśmy w domku
po 12:00 w końcu wyszłam. Tak w moim przypadku kończy się 3-4 dniowa obserwacja - po dwóch tygodniach 
Nie mam widocznie za bardzo szczęścia do szpitali, ale w sumie dobrze, że byłam na miejscu - nerka nie boli, wyniki moczu w najlepszym porządku.
Do niedzieli wieczór rozpaczałam nad nieuchronnie zbliżającą się decyzją o cięciu w moim przypadku. Jakoś nie mogłam przestać o tym w ogóle myśleć, przekopałam chyba wszystkie mądre strony na temat cesarki. Złapał mnie dołek, że to nie tak miało być...
do pewnego momentu.
W sobotę przyjęli na oddział dziewczynę rok młodszą ode mnie z sąsiedniej miejscowości - Karolinę.
Nie znałyśmy się wcześniej ale jakoś od samego początku znalazłyśmy wspólny język.
Na oddział trafiła w 37 tc ze skurczami i delikatnym krwawieniem. W końcu miała skurcze regularne i dosyć silne - co 3 minuty, ale niestety nie miała rozwarcia. Zabrali ją na porodówkę ale wróciła z powrotem na patologię, bo skurcze ustały. W niedzielę rano zero akcji i w poniedziałek miała już wychodzić. Miałyśmy robione 3 razy dziennie zapisy KTG.
Wszystko szło fajnie, plotkowałyśmy, śmiałyśmy się aż tu nagle tętno jej dziecka zaczęło coraz bardziej spadać ze 140 doszło do 90... wpadła na naszą salę położna i gdy zobaczyła zapis, mało nie zgubiła klapek na nogach. Lekarz zjawił się w 3 sekundy i wręcz zerwał z Karoliny brzucha peloty od aparatu... złapał ją za rękę i wybiegł z nią z sali prosto na porodówkę.
Zdębiałam !
Wyszłam z sali za nimi żeby wyjrzeć o co chodzi,a na porodówce po drugiej stronie korytarza wszyscy biegali jak poparzeni. Stałam osłupiała na korytarzu z rozdziawioną buzią!
Po dosłownie 3 minutach wróciła położna i widząc moją minę zaczęła mnie uspokajać mówiąc:
"Już po wszystkim, zdrowy chłopiec"
Po tej akcji uznałam, że cięcie wcale nie musi być takie złe, skoro ratuje w takich przypadkach życie dziecka. I po raz kolejny przekonałam się o tym, że szpital, który wybrałam jest jednym z najlepszych miejsc do wydania dziecka na świat. Świadczyć też może o tym między innymi przepełniona porodówka i sale po porodowe.
Synek Karoliny okazał się zejść już daleko do kanału rodnego przy sobotnich skurczach. Na dodatek owinął się pępowiną - stąd słabe tętno. Na całe szczęśćcie, byli w dobrych rękach. Urodził się z wagą 2940 gram i długości 53 cm, dostał 10 pkt. Karolina gdy dzisiaj wychodziłam była już w na prawdę dobrej formie. Oczywiście rana ją ciągnie i nie może kichać czy kasłać, bo sprawia jej to ból. Ale najważniejsze, że ma pięknego, zdrowego synka 
A to my podłączone do KTG 

I wczorajszy zapis ruchów i serducha mojej Lilki 

Racja. Na odpowiedzialność przyjdzie czas. Ostatnio strasznie wiało nudą, a ten weekend to taka miła odmiana.
Istnieje nawet ryzyko (choć wprawdzie niewielkie) że odpowiedzialność przyjdzie wcześniej niż planuję, jako że po piątkowej imprezie byliśmy w zbyt dobrym humorze żeby pamiętać o takiej głupocie jak zabezpieczenie.
Nie byłby to strzał w 10, bo M dalej bez pracy:/
Dlatego zastanawiam się czy miałam już owu czy może jeszcze nie:>
Termometr pod poduszką to jest myśl! To powinno być kotoodporne miejsce:D W miarę:]
kurcze, przeczytałam dziś, że żylaki powrózka nasiennego mogą się objawiać bólem w pachwinie i odpowiadają za zmniejszenie liczby prawidłowych plemników 
A mój m ostatnio parę razy narzekał na ból w pachwinie, który utrzymywał się przez kilka dni a potem sam przechodził
No i ma 98% nieprawidłowych plemników!
Cholera!!!
Musze go zmusić do wizyty u urologa. Tylko jeśli się faktycznie okaże, że to żylak to co wtedy? Co dalej? 
Fuck.
Zawsze to ja cierpiałam na różne drobniejsze i większe dolegliwości. A mój m co?? NIC!!!
Całe życie zdrowy jak koń. Gdyby nie to że jest honorowym dawcą krwi to by nigdy szpitala na oczy nie widział. Raz w życiu tylko wymiotował kiedy miał jelitówkę.
A tak to nic, nigdy. Czasami nawet próbował się specjalnie przeziębić żeby na chorobowym w domu posiedziec zamiast w pracy bo przez 15 lat pracy nigdy na chorobowym nie był. I to tez mu się nie udało.
Często gdy mi coś dolegało to on się podśmiechiwał ze mnie i pytał "powiedz Ty mi dziewczyno, ile Ty tak naprawdę masz lat?". W sensie takim, że niby młoda a taka schorowana
Gada też czasami, że pójdzie z reklamacjami do mojego taty bo jak sobie mnie "brał" to byłam całkiem zdrowa 
Niezłe byłyby jaja gdyby się okazało, że pomimo mojego "wybrakowania" to nie u mnie jest problem, tylko u niego - okazu rzekomego zdrowia. Dziwna dla mnie sytuacja...
Zobaczymy.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że i tak wolę tego mojego ciapciaka stokroć bardziej niż wszystkich innych jurnych samców świata. Nie zamieniłabym go na nikogo innego, nawet gdyby się okazało, że jest bezpłodny
NEVER!
Dziś rano robiłam test. Znowu ! Oczywiście negatyw bo jakże mogłoby być inaczej.... Strasznie mnie przygnębia fakt, ze się nam nie udaje. Wiem, ze 3 cykle to mało ale gdybym chociaż miała pewność, ze np. w ciągu kolejnych 3 miesięcy się uda byłoby ok. Ale pewności nie mam... Niech w końcu mój los odmieni się na lepsze pod każdym względem. Wydaje mi się, ze jestem dobrym człowiekiem, a w życiu tylko pod górę i pod górę ehh...
hmm hmm hmmm hmm!!! nic nie rozumiem... mierzę temperaturę pierwszy miesiąc i dzis owu wyznaczyło mi owulację na 14 dc (dzis jest 17) i że już pozamiatane? mam 30-31 dniowy cykl w zeszlym miesiacu 18 dc owulacja miała byc lada chwila (potwierdzone u gina) i nagle wychodzi ze mialam 14 dc? czy to możliwe? na szczęscie z męzem starania rozpoczełam już 14dc właśnie... ale nie pojmuję tego do końca ehhh
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2015, 17:59
rany
przeplakalam wczoraj caly wieczor az w nocy nie moglam spac
niewiem co mi sie dzialo, tak mnie napadlo a potem lzy plynely same, boje sie ze serduszko przestalo bic, ze tak jak z nienacka dano mi dzieciatko ktos mi je odebral
dzis mam potworny dzien - jestem juz w pracy i juz mnie wszytsko zlosci, kolezanka jest glupia, szef jeszcze glupszy - oboje glupio sie zapytali o juz jestes - zawsze jestem zawsze przyjezdzam kolo 7 rano wiec co takiego nagle jest dziwne dla nich - to napewno konflikt pokoleniowy ja mam 31 lat a oni oboje 51 = 20 lat roznicy wystarczy
zdecydowalam ze ide jutro do lekarza bo te mysli niedadza mi spokoju , nawet moj maz powiedzial ze pojdzie ze mna, wiec napewno bedzie mi razniej
Ovu wyznaczyło mi termin miesiączki na czwartek. Osobiście wyznaczyłabym sobie ten termin na piątek, ale chyba żadne z nas nie miało racji...od wczoraj lekkie plamienie. Wychodzi na to że @ przybędzie dziś wieczorem albo jutro rano...Szkoda. Jednak nie ma co się dołować. Luty też jest dobrym miesiącem na starania...
Najgorszy scenariusz zawsze się sprawdza ;(
Jest źle ;( hcg z soboty 80 z poniedziałku 81 ;( Byłam u lekarza, podejrzewa poronienie. Jutro mam zrobić jeszcze raz hcg jeśli spadnie do ok 40 to nie będziemy nic robić, ale jeśli będzie się utrzymywało w granicach 80 - 70 to jutro szpital i laparaskopia ;(
Żegnaj Kruszynko [*] [*]
Ciąża zakończona 27 stycznia 2015
Godziny @ są policzone
Już w zasadzie jest koniec
Cieszę się bardzo,bo tęsknię za Mężem baaardzo

Nie lubię tego przestoju w serduszkowaniu,a wiem,że A. też czeka 
Nowe starania nas czekają,chociaż dzisiaj tak sobie właśnie pomyślałam,że mi się nie chce jakoś stresować i latać jak kot z pęcherzem.. Nie wiem,czy w lutym sobie właśnie nie odpuścimy pilnowania dni,owulacji itd. i po prostu nie zajmiemy się sobą..ja mam magisterkę na głowie (2. rozdział),a i Mężulkiem chętniej bym się zajęła tak po prostu
jakieś obiadki, jakieś zaloty
Jak się tak zastanawiam,to myślę,że może kwiecień byłby lepszy,żeby zacząć starania pełną parą,bo wtedy mgr już mnie tak nie będzie prześladować i chyba w ogóle będę mieć mniej na głowie..nie wiem,pogadam z A.,zobaczymy,co On na to 
Ciąża rozpoczęta 29 grudnia 2014
Robiąc nowy wpis jestem pełna niepokoju... Czy to nie za wcześnie? Ale poprzednim razem byłam ostrożna, mówiłam sobie żeby poczekać, że to nic pewnego i maluszek był z nami tylko 18dni. Tym razem chcę się cieszyć od początku! Tym razem myślę, że się uda, że będzie dobrze.
Wiem o ciąży od niedzieli. Druga kreska była bardzo słaba i pojawiła się po ponad 5 min, więc nie brałam jej pod uwagę. Wczoraj powinna być @, przed wczoraj plamienie. Nie ma, ani jednego ani drugiego. Powtórzyłam test dziś rano, przed upływem 5 min pojawiła się druga blada kreska ale wyraźniejsza od poprzedniej a dziś ok 17.30 kolejny test i tym razem kreseczka pojawiła się dość szybko ale nadal jest blada. Może to jeszcze dość wcześnie i dlatego tak wygląda test?
Uzgodniłam z mężem że jutro i w piątek pójdę oznaczyć poziom hcg. W poniedziałek jestem umówiona u ginekologa po odbiór wyników cytologii więc powiem mu o ciąży i umówię się na wizytę.
Mąż trochę przestraszony
Też nie dowierza 
Tym razem będzie dobrze. Tym razem synek lub córeczka zostanie z nami do końca, nie przyjmuję innej opcji.
Jeszcze nie wierzę 
Trzymajcie za Nas kciuki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2015, 19:07
Juz ponad 1 kg szczęścia ! 
I zaczynam się robić niecierpliwa. Juz chcę być z nim 
No i waga... szaleje...
zaczynam uważać co jem. Po trochę i regularnie. Nie chce już więcej tyć...
no tak i znowu czekanie wyliczanie już mi sił zaczyna brakować nie zaglądam tu czesto ale gdzieś musze wylać swoje żale trudno mi zrozumiec że juz 3 lata sie staramy i nic nadal puttka którą coraż trudniej zapełnić
Wyniki powtórnych badań, w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym z 23.01.2015 r.:
IgG - 109 IU/ml = dodatni
IgM - 1,23 = dodatni
Awidność - 0,477 = wysoka
Ostateczne rozpoznanie:
Zakażenie przebyte dawniej jak 3-4 miesiące temu, jednak nie dawniej niż rok temu lub niespecyficzna reaktywacja odczynów IgM, nie stanowi zagrożenia w ciąży, nie wymaga leczenie ani kontroli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2015, 08:09
47% ciazy za nami.. 
Bylam dzisiaj u gina na nfz..i wsumie mialam intuicje zeby pojsc..bo okazalo sie ze mam znow infekcje
dostalam pimafucin..niewiem skad one sie biora i z czego? Pije mleko zsiadle,zero sexu,stosuje lactovaginal..jem bardzo niewiele slodyczy by wlasnie uniknac infekcji..bo cukry sa doskonala pozywka dla grzybow.. Wiec niewiem jak to lapie.. 
Szyjka dluga zamknieta wiec ok.. No i podjechalam na konsultacje do mojej ulubionej dentystki..ktora tez ma termin na czerwiec
zeby zerknela na te moje dziaslo bo troche przeszlo po septosanie ale nie calkiem.. Powiedziala zeby smarowac jak boli solcoserylem albo elugelem.. Posmarowala mi tym solcoseryl i poki co przeszlo.. Kazala obserwowac i w razie czego przychodzic..bo wie ze dmucham juz na zimne ze wzgledu na wczesniejsze poronienia..
Od kilku dni wieczorem odczuwam takie delikatne pukania od srodka..ale niewiem czy to Gadzik
czy tylko zwykle bulgotania
czekam na wiecej

Co do ciagniec w pachwinach to gin mowil ze to wiezadla..wiec ok..
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2015, 20:03
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.