dzisiaj piękny 45dc 
szkoda gadać...
W tym cyklu tylko monitoring będzie, chcę się przekonać, że wszystko się ładnie układa czyli pęcherzyki ładnie dojrzewają i pękają i endo ma odpowiednią grubość. Jak będę to wiedzieć to będę spokojna, że jest ok.
No i oczywiście witaminki dla męża, żeby wzmacniać żołnierzyki. Im siły nigdy za wiele 
Wczoraj byłam na drugim pobraniu krwi u ginekologa. Ogólne wyniki będą już 30 stycznia do odbioru.
W Niemczech jest trochę inaczej niż w Polsce, przynajmniej w tej przychodni do której teraz chodzę. Każdy lekarz w tej przychodni (a jest na prawdę duża) ma swoją pielęgniarkę i przynależą do niego kilka pokoi na gabinet. Mój lekarz ogólny ma akurat 2 przechodnie pokoje ale ginekolog 3. Jeden to gabinet przyjęcia pacjenta (wygląda bardziej jak biuro adwokata). Z tego gabinetu można wejść do dwóch osobnych mniejszych pokoi. W jednym jest fotel ginekologiczny i USG a w drugim pokój zabiegowy, podawane są zastrzyki i pobierana jest krew. Nie ma skierowań od lekarza do laboratorium, plusem tego jest to, że lekarz zapoznaje się wcześniej z wynikami niż pacjent i w praktyce wygląda to tak, że 30 stycznia wejdę do gabinetu a lekarka przedstawi mi moje wyniki i wyjaśni co oznaczają, od razu przedstawi też plan działania. Wydaje mi się, że takie postępowanie jest logiczne. Pamiętam kiedy robiłam badania w Polsce, to nim dostałam się na wizytę z wynikami do lekarza strasznie się nakręcałam i sprawdzałam wszystko oczywiście w necie.
Niby wiem co mi jest, jestem przecież już zdiagnozowana przez polskiego lekarza, ale mimo wszystko się denerwuję.
wiem wiem zamieszałam, ale kwestie OBJAWÓW mnie bardzo interesują. Zgłębiam więc temat chwilowo tylko teoretycznie.


Czasami zastanawiam się nad wydrukowaniem tego wszystkiego, co dotychczas napisałam w pamiętniku. Jak będę się zbliżała do porodu, to zrobię piękny album, z testami, opisami, zdjęciami i notatkami. Może po 20, 30 latach moje dzieciątko też będzie się starało o dzidzie i poczyta sobie to, co matka przeżywała, jak czekała, jak się cieszyła i płakała ...
Będąc tutaj czuję się jakbym miała prywatną grupę wsparcia . Super uczucie
. Kiedy starasz się o coś bardzo się w to angażując pomału zaczynasz wariować i nikt z zewnątrz tego nie rozumie. A wsparcie i zrozumienie jest bardzo potrzebne. Bo dlaczego niby nie mam prawa do tego czego pragnę..... Dziękuję 
24 dc (11cs) 11 dpo
Odębniłam badania laboratoryjne i wkurzyłam się na swojego ginekologa. Babki w labo pytają mnie czy robimy badania ze skierowania od endo czy od wszystkich lekarzy? Jak to od wszystkich, miałam tylko od endo. A nie, nie, jeszcze doktor Stukan na prolaktynę wystawił, no i czy ma pani tyle czasu, bo po obciążeniu też trzeba zrobić. No dobra mam, niech pani robi.
Ja nie wiem, czemu on mi nie powiedział, że wypisał skierowanie. Gdyby nie to, że miałam robić badania na piątek, to nawet bym nie wiedziała, że czeka na mnie skierowanie od ginekologa! A jeszcze do tego badania prolaktyny należy się przygotować. Zero seksu przed badaniem (u mnie oczywiście był, i to z dużą aktywnością skierowaną na piersi, a to bardzo wpływa na poziom prolaktyny), zero ćwiczeń (a ja ćwiczyłam wieczorem przed badaniem) i wzięłam na noc Bromergon. Hyyhy, to chyba doktorek się za wiele nie dowie, jak zobaczy wynik mojej prolaktyny
no ale to nie moja wina!
Mam teraz te dziewuchy u siebie. Wczoraj gdy już poukładały się spać, poszłam pogadać do męża gdy ten się kąpał. I ja jak to ja, tak śmiechem-żartem, na twardzielkę, że ja to bym oszalała z dziećmi. Bo jak one syfią, kurzą i noszą piachu z plaży do domu
a jedzą tak, że okruchy to na 5 metrów od stołu leżą
Mąż się zaśmiał, że on też średnio ogarnia to, że ktoś mu się po domu szlaja i ciągle coś chce
a ja w płacz! BO JA CHCĘ TEN SYF! TEN ROZGARIASZ, MŁYN I ROZPIERDUCHĘ! No jak nic za kilka dni okres. PMS w całej okazałości. Weź, ty się durna babo w garść i ogarnij! Hormony nie mogą rządzić! Potem piękny seks w naszej sypialece z bachorami za ścianą. Po cichutku
haha i znowu płacz jaka to ja jestem SZCZĘŚLIWA!
Oj jestem, jestem 
Moja owulka robi sobie znowu jakieś jaja. Od 10dc właściwie za nią wyglądam, a przyjdzie pewnie (albo i nie) dopiero po 20dc
Nie mam na nią siły.
A od przyszłego cyklu testów owu już nie będę stosować. Nie na moje zdrowie 
Tak na prawdę nie ma co pisać. Starania weszły w rutynę, nie mam takiego zapału jak rok temu. Bo i chyba nadzieja mniejsza. 22 cykl i już nie jestem nowicjuszką. Chyba teraz lekarz potraktuje mnie poważnie i nie każe się tak po prostu starać. Zakupiłam mężowi profertil, zapisałam nas na wizytę w novum. I czekam i myślę kiedy i mnie spotka to szczęście. Boję się, że nigdy, że będziemy musieli odstać swoje w kolejce. Na szczęście już się tak pogodziłam ze swoją niemożnością, że nawet @ nie jest w stanie wydusić ze mnie łez. Już z mężem nie rozmawiamy o dziecku, ja się nie użalam. Czasem tylko pozazdroszczę nowym zafasolkowanym i tyle.
Życie toczy się dalej.
55dc...
Nosz k....wa jego mac! Gin stwierdzila ze szkoda sie terroryzowac pigulami i lepiej doczekac do @ metodami naturalnymi czyt. czekamy jeszcze dwa tygodnie, potem zlituje sie i da cos na wywolanie. A wlasciwie to moze to jakies plamienie okoloowulacyjne... Jak k..wa okoloowulacyjne jak temperature mam jak trup a plamienie trwa od 8 dni?! Grrrrr
Luty stracony czuje to w kosciach.
Przez glowe przebieglo mi wczoraj "odetnij sie, odpusc, olej tempy, piguly, pamietniki...".
Ale wtedy przypomnialam sobie ze jak ostatnio sie odcielam to wyladowalam niespoedziewanie z testem pozytywnym i bladym pojeciem na temat tego co sie stalo i kiedy i do samego konca denerwowalam sie ze nie wiem kiedy byla owu, ktory to moze byc tydzien itp.
Wiec zaciskam zeby, ochlewam sie czerwonym winem, mocze dupe we wrzatku i czekam na ta psiekrwie...
3 dzien plamienia, lekki bol brzucha, @ niby chce przyjsc niby nie... lekarz kazal mi isc na badanie krwi w 4 dzien cyklu a kiedy bedzie ten dzien? Jesli jutro to gdzie ja zrobie badanie w niedziele?!
HELP MI!
Wczorajszy wieczór z przyjaciółką, z którą już od dawna się nie widziałam, wprawił mnie w cudowny nastrój. Było co świętować, bo w końcu, po 3 latach wyczekiwania dostałam w pracy umowę na czas nieokreślony! jupiiii!! plamienie na szczęście już się skończyło i o dziwo nie czekam na testowanie... jakiś taki wewnętrzny spokój we mnie siedzi, że ah. Dobrze jest jak jest. Ciekawe tylko jak zareaguję, kiedy małpeczka przyjdzie... na razie jest oki. Mam teraz misję w pracy do spełnienia i może to dlatego. Po wczorajszym dniu stwierdziłam, że oni beze mnie zginą jak andzia w parku... jak mnie braknie to wydział stoi normalnie... ahh cudowne uczucie
sasasasasasa...
No to wygląda jednak na to, że cykl jest bezowulacyjny - wykres wygląda bardziej na EKG, niż porządny kobiecy cykl, a już na pewno nie ciążowy! Czyli w sumie testy nie miały czego pokazać... Tylko teraz kurcze te moje zwodnicze bóle owulacyjne to taki gratis w zamian za owulacje? Czy to tylko ten jeden felerny cykl? Zobaczymy dalej, a jak się będzie powtarzać to wydrukuje te moje wykresiki i zaniosę ginkowi w ramach lektury. Póki człowiek robił wykresy tylko w szkole to by się w życiu nie spodziewał, że się będzie jeszcze w takie rzeczy bawił! Zastanawiam się czy nie kupić termometru owulacyjnego, bo na razie mierze takim zwykłym elektronicznym. Jak myślicie ma to znaczenie?
dwa tłuste i wypasione jajeczka wyhodowane = dwa tłuste bobasy ?? hehehe
Jutro cesarka na moje własne żądanie nie chcę leżeć w szpitalu do piątego jak i tak pewnie tak to się skończy więc wzięłam byka za rogi i już się nie boję
dam wam znać co i jak pozdrawiamy 
Ostatnio mało piszę bo mam mało czasu dla siebie
Takie zabieganie z tym pakowanie do przeprowadzki ale byle do czw/pt i już powinniśmy być na swoim
i zacznie się tam rozpakowywanie a to na mojej głowie bo Mąż w pracy. No i ktoś musi to po ogarniać.
Teraz mam chwilkę dla siebie bo od tego porannego pakowania czuję, że już wymiękam i trzeba odpocząć.
U Nas niedługo 22tc. w pn 26.01 byliśmy na USG połówkowym u lekarza prowadzącego. Po obrazie USG wynika, że z Dzidzią wszystko jest dobrze
lekarz pomierzył, posprawdzał jest OK 
Maluszek ważył 313 g lekarz mówił, że to w normie. Chociaż mnie zaniepokoiło to, że po porobieniu wymiarów okazało się, że ciąża jest młodsza o 6 dni
chociaż lekarz uspakajał, że to może być błąd pomiaru bo wiadomo, że USG to tylko maszyna i 6 dni to żadna różnica. Staram się być spokojna 
Ja od początku ciąży przybrałam już 6kg - nie wiem czy to dużo czy mało...?
Przed kolejną wizytą dostaliśmy zalecenie zbadania moczu i morfologi - standardowo plus glukoza: na czczo - po 1h - po 2h. No i mam sobie 2/3 razy w tyg. mierzyć ciśnienie bo na wizycie było aż 140/80 ale to myślę spowodowane stresem i wcześniejszą wizytą w sklepie taką na szybko. No ale jak mus to mus i chyba trzeba sobie zakupić ciśnieniomierz 
A kolejna wizyta u lekarza prowadzącego 25.02 
Jeszcze wracając do USG połówkowego ewidentnie będzie chłopak:
taka Nasza męskość:

Kolejne USG połówkowe w Prenatalnej Poradni Genetycznej 29.01 (jutro) - myślę, że skoro w pn było OK to jutro też będzie
i płeć raczej się nie zmieni 
W sumie nie byliśmy konkretnie nastawieni na daną płeć aczkolwiek po głowie chodziła Nam dziewczynka - mimo wszystko czułam, że będzie niespodzianka w postaci chłopca i jest
No i mamy wielki problem z wyborem imienia ale na to mamy czas
a za to ja będę mogła poszaleć na zakupach dla Maluszka bo każdy kto oferował oddanie rzeczy po swoich pociechach ma córeczki a raczej nie będę ubierała synka w róż
więc będzie szał zakupów
, który już rozpoczęłam wczoraj ale tak na skromnie (jedno body):

A to dopiero początek 
Kto tu jest zbędny? Klebsiella! Spadaj bakterio! W dwójkę nam dobrze, ciebie nie chcemy!

Dopisek wieczorny:
Byłam na fitnessie
Bosko, cudnie, wspaniale! Czuję się jak nowonarodzona! W piątek znowu idę! Taaaaaaak mi tego brakowało! Uwielbiam! Jestem wariatką, ale jak zaczęły się zajęcia to mi się łza w oku zakręciła przy okrzyku "step touch"
To zdjęcie też uważam za cudne. Ta buźka się tak do mnie jarzy całymi dniami 

Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2015, 20:34
Mam stracha, jutro jest dokładnie ten dzień w którym pierwsza fasolka przestała się rozwijać. Niby wiem że nic 2 razy się nie zdarza tak samo, ale ta data tak wisi nade mną. Data i wątpliwości, czy dobrze wybrałam lekarza? No nic, trzeba czekać... na razie mdłości są, brzucho boli. Cycki prawie zupełnie przeszły, ale przeszły jeszcze przed usg, więc mnie to nie martwi. Tak bardzo zazdroszczę dziewczynom które nigdy nie poroniły, bo im łatwiej cieszyć się ciążą. Pamiętam co ja myślałam, w 1 ciąży... 'jasne takie rzeczy się zdarzają, ale nie takim jak ja....'. Zazdroszczę im niewiedzy jak poronienie wygląda, że przechodzi praktycznie bezobjawowo, człowiek zaczyna się lepiej czuć, myśli że to dobrze bo 2 trymestr, a tu dzidzia nie żyje od kilku tygodni... Boże, daj mi tym razem urodzić, proszę...
Jak te dni do owulacji się dłużą... Po owulacji zresztą też 
Dzisiaj w pracy odwiedziła mnie koleżanka, jak zwykle się mocno wygłupiałyśmy więc czas zleciał szybciej.
Wieczorem wreszcie po kilku dniach wraca K. - niestety nie na długo, pewnie jutro pojedzie znów (niestety mąż ma taki system pracy). Ale co najważniejsze w przyszłym tygodniu mamy kilka dni urlopu - trochę na moje urodziny, trochę na sterylizację mojego łobuza a trochę na płodne hehehe (o tym oczywiście w pracy nie są uświadomieni
).
Boże, daj mi nalepszy prezent na urodziny jaki mogę sobie wymarzyć - Ty wiesz co 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2015, 15:00
Ciąża zakończona 28 stycznia 2015
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.