https://zapodaj.net/229ef4988ba4b.jpg.html
No i próbowałam otruć siebie i piesława
. Zrobiłam nóżki w galarecie- wieprzowe. TŻ upominał się o nie od kilku tygodni. Wyszła całkiem pokaźna salaterka. Jedliśmy wczoraj na kolacje. Mi i psu (dostał mały kawałeczek mięska) zaszkodziły. Ja rzygałam do północy aż padałam a biedny piesław całą noc. Tylko TŻ nie ruszyło, no cóż on ma żołądek jak koza, chyba nawet sznurek by go nie ruszył
. Na szczęście czujemy się już lepiej ale i tak dzień spędzimy bardziej w pozycji horyzontalnej i na dietce. Na obiad ryż z gotowanym jabłkiem- przynajmniej dla mnie
.
Odkąd siedzę w domu nie ma tygodnia żebym nie miała telefonu z pracy z jakimiś pytaniami. Ha może dotrze, że nie mogą beze mnie żyć 
Jutro neurolog- niech coś wykombinuje na migreny bo się zastrzelę 
na moim najpiękniejszym i najszczęśliwszym wątku zrobiło się gorąco... czekamy na razie na dwie jarzębinki...
z tego wszystkiego kupiłam i zrobiłam test ciążowy... może to głupie, ale jest wyraźna pamiątka


1 dzień cyklu!
Dobra, @ przyszła. Ten cykl będzie przerwy, a w kolejnym transfer. Czyli jakoś 03.04 powinien być transfer przy założeniu, że obecny cykl potrwa 28 dni.
Wizyta u lekarza umówiona na 02.03 
Znalazłam dziś fragment listu jaki pisałam do mojej Siostry, która jest w zakonie. I jest fajny, więc pomyślałam że go tu uwiecznię, na dowód samej sobie.
Tytułem wstępu, gdy zaczęła się cała historia, gdy dowiedziałam się że być może nie będę mogła mieć dzieci, targało mną mnóstwo skrajnych emocji, od dołów zwątpienia po wyżyny nadziei. To był ten lepszy czas, gdy już to sobie jakoś poukładałam.
"...będziemy myśleć o Rodzinie:) I zobaczymy co to będzie. Nie powiem Ci "pomnij na nas, [w modlitwie] bo to dla mnie ważne" tylko "Babo! to cel mojego życia! moje powołanie!" :)Ale czuję wielki spokój. Wielką radość. Pełną ufność Bogu, współpracę. Mam to z Nim obgadane. Podzieliliśmy się zadaniami. Wygląda to tak:
PROJEKT RODZINA
ZADANIA MOJE I MĘŻĄ: oddać życie w ręce Boga
ZADANIA BOGA: działać cuda
z takim układem przewiduję sukces..."
Myślę, że Bóg wspaniale wywiązał się ze swoich zadań
My ze swoich najlepiej jak umieliśmy też. Teraz myślę, że mi tego brakuje, coraz więcej próbuję sama, sama, jakoś sobie sama poradzić. Ogarnięcie mieszkania, bo czeka nas przeprowadzka, urządzanie się na przyjście Małej, kwestie pracy... Nie konsultuję się nawet z Górą, a co dopiero mówić o oddaniu Mu tego.
Trzeba znów wrócić to układów z Najwyższym, bo z Nim, i tylko z Nim może się udać.
Mała radośnie mnie smyra od środka. Myślę że Ona ma teraz z Bogiem fajne relacje i przyklaskuje Mamusi na te jej refleksje:)
Jutro Laparoskopia! Potoczyło się szybciej niż prywatne
trzymajcie kciuki! Za miesiąc już działamy albo z inseminacja albo naturalnie 
Mielismy kiepska noc. Przez katarek Julianek co jakis czas sie budzil. A jak wrescie na dobre zasnol o 4- tej to Maximilian o 5:30 zrobil mi pobudke. Tak ze chodze teraz totalnie nie wyspana. Starszak w przedszkolu, mlodszy odsypia a ja nie moge, chciaz nie mam dzisiaj nic do roboty wiec moglabym pospac.Ech wieczorkiem bede ledwo zywa..
Walczymy z ciemieniucha i narazie wygrywamy. Boje sie zeby nie skonczylo sie jednak jak u starszaka ze na glowce przez ciemieniuch zrobil sie stan zapalny. Cala glowka byla w ropnych strupach ktore musialam wyczesywac. Dziecko przy tym darlo mi sie wnieboglosy ale nie mialam wyjscia musialam to robic. Nie chce przez to przechodzic po raz drugi 
Jutro Julianek skonczy dwa miesiace a dzisiaj Klaudiaslask ma miec cc. Moze jest juz po....Klaudia mam nadzieje ze wszystko u ciebie jest dobrze i ze tulisz juz swojego Andrzejka w ramionach. Myslimy o was i pozdrawiamy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2015, 13:46
Kochane juz mi dzis stuka mi 17 tydzien
40% ciazy mam za soba
! Niesamowite jak szybko to minelo. Jednego dnia czuje sie dobrze nastpnego dnia gorzej , ale na pewno lepiej niz w pierwszym trymestrze
! To moge powiedziec z pewnoscia 
Zauwazylam , ze mam wieksza ochote na strojenie sie i malowanie, nigdy nie bylo to dla mnie mega wazne a z malowaniem bywalo nawet tak , ze przez miesiac sie nie malowalam. Teraz natomiast czuje, badz mam taka potrzebe by zawsze ladnie wygladac. Moze to przez zmieniajace sie cialo??
Na razie brak rozstepow! To dobrze, codzienie rano i wieczorem sie kremuje!
Chodza na basen chodz nie tak czesto jakbym chciala! Trzeba to zmienic 
Nie czuje ruchow jak na razie.... Kiedy w koncu poczuje? Juz nie moge sie doczekac!
Buziaki 
Nie idę na betę, chyba że lekarz zleci. Zrobiłam dziś kolejny test, kreski prawie identyko
Chodzę i śmieję się do siebie
Czuję się na razie świetnie. Brak mdłości, brak chwiejnego nastroju, tylko piersi są nabrzmiałe i bolą.
Nie mówimy jeszcze nikomu, powiedziałam tylko mężowi i mamie. W poniedziałek osobiście powiem lekarzowi przy okazji odbierania wyników i umówię się na pierwszą wizytę.
Ten sen o bocianie kilka tygodni temu jednak był symboliczny ale się sprawdził.
Wyśniłam 2 koleżankom, wyśniłam i sobie 
We wrześniu byliśmy we Włoszech, byliśmy też przy grobie JPII, tam pomodliłam się do Niego ze łzami w oczach. Wierzę, że mnie wysłuchał i teraz będzie z Nami:)
Teraz będzie dobrze:)
źle napisałam 29dc jest dzisiaj 
mamy 07:45. Piątek. Jakoś ten dzień nie nastraja mnie pozytywnie. Wstałam lewą nogą.
cholerna @ nie przychodzi, jak przyjdzie na urlop to się załamię... ostatnio też była akurat na wyjeździe... szukaj kibla co 1h (tak często muszę) w górach!! na szlaku! zawsze cholera @ jest nieregularna, ale raz mogłaby przyjść jak ja chcę!! tylko raz 
do tego boli mnie kolano niemiłosiernie... chyba przesadziłam z rowerkiem.
@@@@@@@@@ gdzie jesteś??
Dziękuje Kochane, teraz to juz w ogole nie wyrabiam na belly
Micheala, Maxi, Dorjana, Chiang Mai i Kali od 17 nie mialam czasu zajrzeć do Was do pamietników, ale mam nadzieję, że niedlugo się poprawię
17 rozebrałam choinke i zaczełam wreszcie sprzatac poremontowy i przemeblowaniowy balagan i 18 urodziłam
przekleję zaraz opis porodu ze styczniówek dla chetnych
No i zabieram się wreszcie za opis porodu
W sobote poznym wieczorem ok 23-24 zaczął boleć mnie krzyż i brzuch tak miesiączkowo, ale cały czas, czyli dokładnie tak samo jak przez wiele wieczorów w ciąży
tego dnia rozebrałam choinkę i zaczęłam sprzatac liczac, że zdążę ze wszystkim do 25
więc bóle wszelaie nie zdziwily mnie jakos bardzo, jednak do terminu tydzień, więc gdzieś z tylu głowy myśl, że może to TO
postanowiłam obserwować, w nocy spałam dość dobrze, wstawałam tylko na siku, krzyż i brzuch dalej bolały jednostajnie
o 8 sie obudziłam i poczułam pierwszy skurcz nastepny za jakies 15 minut, kolejny za 7 raczej nie za dlugie i nieregularne, przed 9 poszlam siku a ta przy podcieraniu zabarwiony śluz, więc stwierdziłam, ze trzeba budzić męża, pojedziemy kontrolnie ze wzgledu na krew, ale raczej falszywy alarm
wstałam zjadłam sniadanie, próbowałam obsłużyć ten głupi stoper w moim tel i zapisywac to na kartce, poszłam pod prysznic jakies pol godziny mi to zajeło w trakcie 3 skurcze raczej lekkie, wysuszyłam wlosy, zaczełam dopakowywac ostatnie 5 rzeczy z listy leżącej na torbie, mąż miał tylko umyć mi przygotowany wczesniej talerz do szpitala, bo z niego jadł dzień wczesniej paskuda i przynieśc swoje klapki, bo na liscie szpitalnej było wygodne obuwie dla męża
wychodzę z łazienki a mężu co robi?
zamiata igły z choinki
stwierdziłam,że to jak na filmach z gorącą wodą i ręcznikami jak jakaś kobieta nagle rodzi w domu i nawet nie komentowalam
szybko wsunełam jeszcze kanapke z dzemem pomaranczowym, bo przeciez porod trwa wieeeele godzin i zaczeło mne bolec troche mocniej i troche czesciej, ale ze to ostatni etap wychodzenia z domu to zakładanie ciążowych rurek i inne takie atrakcje pochoneły moja uwage
bylo kilka chwil po 11
w aucie znow mialam czas liczyc skurcze w spokoju , na skurczach oddychałam już jak na filmach 
a skurcze co 2-3 minuty, pomyslalam no to pieknie (babcia co dzwoniła to mnie straszyła, że nie zdążę do szpitala)mam jakies 25 km z domu pod szpital
powiedziałam mężowi, że to nie falszywy alarm i chyba jednak rodze a skurcze mu troche naciagnelam, żeby nie szalał za kierownicą, powiedziałam, że nastepnym razem wyjeżdżamy jak tylko zaczną bolec mnie plecy 
przed 12 bylismy na sorze
na wejsciu powitali mnie radośnie ratownicy medyczni ruch chorych zerowy i od razu zarcik, że pani ze wzdeciem przyjechała, ja usmiechnieta odpowiedziałam, że rzeczywiście za dużo zjadłam, wypełniełam jakies papiery i skurcze odpuściły, nawet powiedziałam pani w rejestracji, że to jednak prawda, że po przyjezdzie do szpitala skurcze moga sie wyciszyć
pan napakowany sanitariusz/pielegniarz zaprowadził nas do tajnej windy, ktora prowadzi tylko na porodówke i do kostnicy, po czym powiedział, że musi wrocić do rejestracji, żeby mu drzwi otworzyli, bo zapomniał zadzwonic i ze ma nadzieję, że na korytarzu nie urodzę
ja na to, że spróbuje sie powstrzymac, ale nic nie obiecuje
pojechalismy na pietro tam byl pokoj badan i meza wyprosili, podłaczyli ktg, nie wiem na jakim poziomie byly skurcze, ale zaczynały bardzo bolec
na wstepie powiedzialam o dodatnim gbs i szczepionce, a potem sie zaczeła najbardziej wq..jąca część, czyli 5 osob zadających dokladnie te same pytania w różnym czasie i ja zwijajaca sie na skurczach podpieta pod ktg, starałam sie nie byc ciezarna ktora wyzywa się na innych, ale jak po raz kolejny słyszałam pytanie o kod pocztowy to musiałam se juz gryżć w język
po ktg lekarz zrobil usg i bbadanie na fotelu
i teraz hit boli bardzo a on mi mowi, że rozwarcie na 2 palce, dopiero jedna trzecia porodu, dostane na razie łóżko na patologii i żebym dużo chodziła, żeby ułatwić poród (jak usłyszałam, że to dopiero 1/3 myslalam, że sie rozpłacze), a najpierw zalecenie prysznica i bliskiego spotkania z czopkiem
prysznic cudowna sprawa troszkę ulzył w cierpieniu, mąż juz był ze mna i podawał mi wszystko co potrezbne, potem toaleta czyli trauma nr 2 brak papieru toaletowego, a moj byl w drugiej torbie w aucie, bo ja wiem ze w szpitalu na oddzialach nie ma, ale na porodowce !!!!! (na szczescie leżała tam lignina
podkładka higieniczna na toalete się wrecz rozpuściła, bo byłam cała mokra od potu, było mi niedobrze, bolało coraz gorzej, meżu chciał przytulić a ja nie chciałam, żeby mnie w ogole dotykał powiedzialam, że żadnych więcej dzieci, po toalecie drugi prysznic i tam musiałam już naprawde głośno jęczeć, bo przyszła połozna i kazała mi iść spoerotem do drugiego pomieszczenia na fotel do badań a ja goła sie wycieram i mówię, że muszę się ubrać w koszulę a ona że bez ubierania
badanie i decyzja ze jednak nie na patologie ale na porodowke, bylam jeszcze pewna, że pokaża mi łóżko a ja sobie pokucam bo tak było mi lepiej (teraz mysle ze zaczely mi sie skurcze parte)poskacze na pilce a mezu pomasuje plecy i bedzie trzymal za reke
panie znow wypelnialy jakies papiery, bylam jedyna rodzacauslszalam jak cos mowily ze jest 14.03, pytaly mnie jak długo juz mam takie bolesne skurcze a ja niestety calkiem straciłam poczucie czasu od kiedy zaczeli ktg
maz byl ze mna ale siedzial na krzesle byly 4 polozne i lekarz, choc on przyszedł nieco pozniej kazaly mi przec a ja ciagle robiłam to jakoś zle , podnosiłam tylek i w ogole zero komunikacji miedzy moim mozgiem, bo slyszalam co mi kaza robic a dlna połową ciała, ktora sobie zyla wlasnym zyciem
malemu zanikało tetno na ktg i nie zawsze wracalo na głebokim wdechu, w radio leciała adele someone like you, dało mi to chwilę skupienia przez sekunde oddychałam przepoponą jak trzeba, co w normalnej sytuacji robie na zawołanie, bo jestem wyjcem czyli uwielbiam spiewac wszystkie adele, whitney czy inne mariah carey
mialam straszne wyrzuty sumienia , ze szkodze dziecku, bo zamiast przec i pomoc u wyjsc to go jeszcze przyduszam a tam tetno zanika, to był najstraszniejszy moment, słyszałam, że po jakiegos lekarza dzwonili (myslalam ze na oiom po anestezjologa do cc), ale po neonatologa
głowka raz calkiem prawie juz wyszła, maz ja widział i ja tez
przyszła neonatolog, wyprosili męża wyjęli vacuum i chyba wtedy moj mozg zrobil co trzeba z resztą ciała bo wreszcie urodziłam małego zapłakał, był siny, meza ominelo przecinanie pepowiny, dobrze oddychał wiec go dostałam na kilka sekund na brzuch i zabrali
urodzilam łożysko widziałam je nawet, oszczedze szczegółow, ale zwierzęce wyglada podobnie (kilka kocich porodów odebranych)
potem mnie zszyli i zapytalam tylko czy bardzo popękałam, a pani na to, ze mnie nacieli i uwierzcie ze sie ucieszyłam, bo po piatkowym sexiku z mezem, po dluzszej przerwie zastanawialam sie jak mi ta wielka glowa przejdzie przez ten mały otwor co zmalał z braku uzywania 
w ktoryms momencie dostalam kroplowke z oxy i bylo zamieszanie bo przy 4 poloznych kazda myslala, ze ktos mi założył wenflon
generalnie panie polozne robily wszystko, żebym urodziła choc w ogole nie wspolpracowalam a uwerzcie, ze naprawde slyszałam i rozumialam kazde polecenie probowalam wykonywac i nie wychodziło
zawiezli mne do kacika noworodka/sali obserwacyjnej eżuś z synusiem juz ta byli dostawili mi dziecko do piersi, sine mial juz tylko czółko
te skurcze na łóżku bolały bardzo ale znosnie gorzej bylo pod prysznicem
stwierdziłam,że jednak Pawełek ma szanse na jakies rodzenstwo
a najbardziej bolaly mnie plecy
maly dostal 8/9/9/10 pkt apgar na wypisie jest ilosc chyba usredniona 9/10
maly owieniety byl pepowina
ps urodziłam o 14.42 czyli 40 minut na porodowce
nasz tygodniowy pobyt opisze kiedy indziej
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 12:47
Dziś powinna przyjść @. Powinna bo jej jeszcze nie ma. Wczoraj tak mnie brzuch bolał na @, ze brałam no-spę forte i leki przeciwbólowe i ledwo żyłam. Dziś nic... zero bólu... nie czuję żebym miała podbrzusze. Gdybym nie zrobiła wczoraj testy to aż zastanawiałabym się czy nie jestem w ciąży....
Dzień 67.
Nie,nie
nic się nie dzieje (a szkoda
) . W nocy po siusiu boli bardzo @ i twardnieje brzuch i tyle. Śluzu sporo, ale to też nic nowego
aa i coś mnie czasem dziwnie boli w prawym udzie, aż przykuleję 
Malutka wczoraj szalała wieczorem ( haha akurat jak prąd wyłączyli) i tak na szyjkę napierała, że aż bolało - z wrażenia nogi przy latarce ogoliłam
do daty OM zostało nam 26 dni a według wszystkich obliczeń tygodniowych 23! coś mi się wydaje ,że wytrwamy do wizyty...
od poniedziałku zaczynam praktyki, nie chceeee mii sięęę... ale tydzień zleci
a może coś się zadzieje przy okazji
każdy dzień jakoś zaplanowany, weekend mam zamiar duuużo chodzić, teraz też jestem aktywna a mała się obija
w sobotę ciąża donoszona Królewno 
dzisiaj w końcu zamawiamy wózek! 
7 dzień stymulacji
Dzis znów USG i krew , to juz 3 raz , mało informacji przepływa do mnie , ale najważniejsze wiem
wyniki badania nasienia mnie dziś załamały.....
wiedziałam, że nie będzie dobrze, czułam to. dodatkowo mąż w styczniu brał antybiotyki przez 10dni i miał gorączkę ok 39,00 przez 2,3 dni...ale jednak...
morfologia 1%, niecałe 18% ruchomych, szybki ruch postępowy 0%....
Boże dopomóż nam, bo inaczej tego nie widzę.
Taki piękny dzień się dzisiaj zapowiadał, takie piękne słoneczko rano było, a potem znowu zrobiło się pochmurno i szaro. Szkoda, tak bardzo brakuje mi słońca. I w pracy dzisiaj jakiś taki zapierdziel, ale mimo to jakoś dużo pozytywnej energii we mnie i nawet chce mi się coś robić, a nie tylko leżeć i leżeć
. A jutro już piąteczek i dwa dni wolnego
, po prostu żyć nie umierać
.
56dc
Lekkie szmerania, albo to bol okolomenstruacyjny albo urojony...
Trzeba to przeczekac.
Plusy:
- Za chwile minie 2 miesiac od zabiegu lyzeczkowania wiec organizm wygral sobie troche czasu na regeneracje
- mniejsze wyrzuty sumienia jak zaraz po @ zaczniemy powrot do staran bez odczekania kolejnych cykli "on hold"
- Bromek, Castagnus i Wiesiolek bedzie mial czas zeby zaczac dzialac
Minusy:
- Nienawidze czekania w bezczynnosci 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2015, 18:22
Się porobiło...
Na poczatku odebrałam maila od szefowej, i jak zrozumiałam - zjebaliśmy coś na maksa.
Wylądowałam chwile potem na dywaniku u Szefa Wszystkich Szefów. Wchodze z miną jak na ścięcie, a tam on i moja szefowa w szampańskich nastrojach i mówią że "gratulacje"
Myśle - drwią sobie ze mnie, albo im mózg odjeło.
Okazało się że źle odczytałam mail i mamy coś poprawić, ale sprawa jest do przodu.
Najadłam się tyle stresu przez to, że ledwie chodziłam po zakładzie, a potem poszłam na piłe (z resztą z ludźmi z pracy) i dziś też ledwo chodzę od zakwasów.
Zapowiada się cały weekend w pracy i i następny tydzien 12h/dobe. Ale dam rade. W ciąży nie jestem ani nie będę więc oszczędzać się nie muszę.
To już prawie ostatnia prosta w tym projekcie.
Dziś 18dc i owulacji jak nie było tak nie ma. Przynajmniej tyle wynika z temperatury. Termometr przeniosłam pod poduszke i już o nim nie zapominam.
Po cichu liczyłam że M oleje nasze postanowienie o niestaraniu się, ale jednak nie zapomina się i w porę kończy przytulanki.
Kiedyś mi to nie przeszkadzało, a teraz troche smuteczek.
Nie będzie nawet po co testować w walentynki:/
Ciąża zakończona 29 stycznia 2015
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.