justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 30 stycznia 2015, 21:37

hm powiem wam że pierwszy raz w życiu się cieszę że małpa przyszła :-)bo to oznacza że jutro jadę do kliniki na usg i jeśli będzie wszystko ok to ruszam z procedurą ivf!!!!:-)))właśnie dziś dostałam @ takiej wyczekiwałam :-)i przyszła w końcu pinda jedna :-)

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 31 stycznia 2015, 14:51

Pisałam pamiętnik jako nastolatka, nigdy bym nie pomyślała, że wrócę do tego :) Ale to miłe uczucie, złapane chwile i wspomnienia będą miały swoje miejsce, a w przyszłości wszystko można wydrukować, schować do pudełka i na starość siedząc przy kominku wrócić do wszystkiego i przeżyć raz jeszcze :)

Przeziębienie nadal trwa. Liczę na to ,że niebawem mi przejdzie bo już nie ogarniam :|

Czekam na K, później obiad i zakupy. Może wyjdziemy do znajomych wieczorem bo gnicie w domu na pewno mi nie służy :) Muszę tylko pamiętać o zrobieniu testu owulacyjnego i można ruszać :)

zdjecia z wczoraj :D 30tc plus 2 dni :D
rosniemy jak widac :D

out.php?i=941039_dsci0007.jpg

out.php?i=941038_dsci0004.jpg

czuje sie dobrze..spojenie juz dokucza mniej..mam czekac na list od fizjoterapeuty do 2 tyg ma przyjsc.
wszystkie rzeczy juz poprane i poprasowane dla malej..czeka nas przeprowadzka wiec robie wszystko wczesniej...torbe pakuje w nastepnym tygodniu do szpitala bo w przeprowadzce nie chce pozniej w panice wszystkiego szukac :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 21:49

shadowgirl Starania o cud 30 stycznia 2015, 22:01

1DC
Dzis rozpoczynam nowy cykl. Nie wiem co z naszymi dalszymi działaniami, bo dziś mój mąż stracił pracę :(
Ja też nie mam umowy i jesteśmy w czarnej dupie!
Chyba nastroje też nie sprzyjają prokreacji. Czy my zawsze musimy mieć pod górkę!!!
Najpierw czekaliśmy z dzieckiem, wogóle nie było nastrojów na nie, bo mąż nie miał pracy pół roku. Potem miał, ale czasową. Jak zdobył prace na czas nieokreślony, to ja straciłam. Potem zachorował. Jak zdobył pracę to ją stracił. I tak w kółko, a już 32 na karku. Czy wiecznie będziemy żyć w niepewności? Czy jutro może być lepsze? Bo gorsze to już chyba nie...
Boże daj nam iskierkę nadziei! Ona ponoć nigdy nie umiera...

<3 26 tydzień,2 dzień <3
66% na wykresie
+3,5 kg

no i po następnym spotkaniu z naszym skarbem <3 wszystko dobrze,ale myślałam że mały będzie więcej ważył,teraz ma 803g tak liczyłam na kilogram, Pan doktor zapytał ile ważyłam jak się urodziłam,mówię że niecałe 3 kg wtedy usłyszałam że prawdopodobnie mój synuś przy porodzie też nie będzie większy .wszystkie inne pomiary w normie ,wiec nie mam się wagą martwic...
mały cały czas ułożony pośladkowo .

kocham Cie skarbie-rośnij zdrowo <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 22:52

Kupione witaminki i wspomagacze wg dawek jak w powyższej notce. Zapas na 3 mce. Skład mieszanki będzie dużo lepszy niż profertilu!
Pozostaje mieć nadzieję, że jesteśmy w tym gronie którym suplementy pomogą poprawić wyniki i osiągnąć upragniony cel : Dzidzię/e :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2015, 23:10

Dobry nastrój prysł. To znaczy dalej jestem zadowolona z obrotu spraw ale powrócił dołek. Czuję jakbym dalej była w ciąży. To pewnie objawy nadchodzącej @ ale jakieś takie dziwne. Oczywiście test negatywny choć po cichu liczyłam na kolejny cud...

Dziś wszystko mnie drażni i jestem zła jak osa i chce mi się płakać.

Tęsknię za Tobą mój Aniołku ;(

10 dc (Estrofem 3x1)
Gdubość endometrium 0,86 cm, został wyznaczony termin transferu! 24.10.2019!! 😀 Mam zdecydować czy będziemy podawać dwa zarodki czy jeden.. Lekarz mówi, że podałby jeden, ale decyzję pozostawia mi i teraz nie wiem co robić.. 😱 A Wy co radzicie?

Estrofem cały czas
3x1

Utrogestan od 20.10 (N) dowcipnie, w dniu transferu dogardłowo
3x rano
2x popołudniu
3x wieczorem

Bergo Bergo - nowa ja 30 stycznia 2015, 23:43

Znowu fitness dziś był. Dosłownie odradzam się, ładuje się tam pozytywną energią, a panowie mają czas dla siebie i dobrze im to robi :) Tylko dietę muszę jakoś trzymać, bo z tym to już gorzej. Sernik z owocami o 22 to słaby pomysł na odchudzanie ;) Są już plany wyjazdowe. W kwietniu góry, w sierpniu Macedonia. Nie mogę się doczekać :)

nika326 Największe marzenie 31 stycznia 2015, 05:34

I kolejny dzien czas zacząć. Większość ludzi jeszcze smacznie śpi,a ja juz w pracy. Ale plus jest taki,ze wcześniej też wyjdę. No i niestety wczoraj plamienia,a dziś zaczęłam nowy cykl, nowy wykres. Psychicznie juz trochę odżyłam, wczoraj było kiepsko. Pojawiła się nowa nadzieja. Teraz tylko 1,5 tygodnia stresu, spotkanie z szefem wszystkich szefów i wyjeżdżamy z mężem na relaks do spa. Dawno juz nigdzie razem nie byliśmy. Ostatnio to nawet rzadko sie widujemy,bo albo ja mam wyjazdy służbowe, albo on. W trakcie wyjazdu wypada owulacja, akurat w walentynki, chyba,ze sie cos przesunie. W tym cyklu postanowiłam też ograniczyć cukier i kofeine. Przeczytałam,ze cukier ma wplyw na hormony (chociaż lekarz mówi,ze z nimi nie mam problemu,ale spróbować nie zaszkodzi), a kofeina ogranicza szanse zajścia w ciążę aż o 26%. To sporo, ja kawę juz mocno ograniczylam, jeszcze w zeszłym roku piłam 6-8, teraz 2-3, ale jak to przeanalizowalam wczoraj,to do tego dużo herbaty i ta nieszczesna cola :(. Tak wiec biorę sie za siebie, od jutra zero kawy, sporadycznie 1 dziennie i zobaczymy.
W zeszłym roku, jak zaczynaliśmy starania, to powiedzieliśmy sobie,ze jak do lutego nie wyjdzie,to idziemy do lekarza. Wiec pod koniec lutego odwiedzimy klinikę leczenia niepłodności i zobaczymy. Wiem,ze niby powinno się rok poczekać, ale nie chce. Mam znajomych,którzy starali się kilka lat, a jak w koncu poszli się przebadać, zaczęli brać leki, to w drugim cyklu zaszli. Wiec wychodzę z założenia,ze nie ma co czekać, przebadać się nie zaszkodzi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 stycznia 2015, 05:36

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 31 stycznia 2015, 07:55

Uwielbiam wieczorno łóżkowe zasypianie z mężem...

Czuję się z Tobą szczęśliwy.

Odkryj mnie, jest mi gorąco. Zawsze myślałem, że jak będę zasypiał z żoną, to będę ją przykrywał ale przecież ożeniłem się z kaloryferem ;)

Cmoki w czoło, cmoki w rękę to jest to, co mężuś lubi przed snem najbardziej... i po chwili tylko słychać oddech śpiącego osobnika płci męskiej, a pod łóżkiem pochrapywanie rudzielca płci żeńskiej. Jak można tak szybko zasypiać ;) A mi oczywiście różne pomysły i myśli przychodzą do głowy... fajnie gdyby tak z rana jakieś szkraby pchały się do środka między nas pod tą kołdrę. Mogłyby tak wyglądać nasze sobotnio - niedzielne poranki, nie mam nic przeciwko :) Tylko łóżko za małe ale co to za problem kupić większe. Marzenia przecież nie kosztują...

Sama dziś jestem, chłop pojechał do pracy, muszę się ogarnąć i zabrać za konkretną pracę.

Pamiętniczku... opuszczam cię na jakiś czas... bo za bardzo się tu chyba uzewnętrzniam, przelewam za dużo moich myśli, pragnień, marzeń, żalów, smutków, a może czasem i radości (o ile czuć tu jakąś radość).

Ps Tak z innej beczki... Była któraś z was, na Dniach Skupienia w Niepokalanowie Lasku u Franciszkanów? My byliśmy kilka razy. Super atmosfera, pełno ludzi w wieku 20 plus, 30 plus. Może teraz wybierzemy się w marcu albo kwietniu.

No i po wizycie. Pecherzyki sa 3... tyle jeszcze nie mialam;) w prawym jajniku dwa 21mm i 19mm a w lewym jeden 16mm.
To moj czwarty cykl z clo i byc moze na jakis czas ostatni bo jesli nie uda sie zajsc to clo bedziemy musieli odstawic bo jest zbyt silna reakcja... troche mnie to zmartwilo... Pokladam ogromne nadzieje w tym cyklu chocby z racji tego ze tyle pecherzykow jest. No i zastanawiam sie coraz powazniej nad zwolnieniem... tak bardzo chcialabym aby to byl wlasnie ten miesiac... eh... jajniki daja o sobie znac coraz bardziej... owulka sie zbliza... pewnie bedzie za dwa dni...

sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 31 stycznia 2015, 08:44

Cienia nie zobaczyłam...




zobaczyłam DWIE KRESKI!!!!!!!!

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 31 stycznia 2015, 08:56

Niespodzianek czesc dalsza... Wczoraj po przyjsciu do domu czekal na mnie bukiet czerwonych roz :)
Cudowny weekend uwazam za rozpoczety :)

olala35 Bezradna... 31 stycznia 2015, 09:44

Kolejna koleżanka jest w ciąży... wszyscy są w ciąży, tylko ja nie mogę. Tym razem żona kolegi męża. Wśród męża kolegów tylko on został bez dzieci. Wszyscy mogą, tylko ja jestem taka nieudolna. Boże jaka ja jestem beznadziejna

Dzis monitoring owulacji... czuje dosc intensywnie prawy jajnik wiec wydaje mi sie ze tam bedzie wiekszy pecherzyk. Juz niedlugo sie okaze;)
Ciekawa jestem czyw tym cyklu dostane duphaston... wstepnie rozmawialismy o tym z ginem ale nie wiem czy jemu chodzilo o ten cykl czy o kolejny... Zastanawiam sie czy jesli dostane duphaston to nie wezme w pracy urlopu po owulce... mam troche poczucie ze moja praca nie sprzyja zajsciu w ciaze... wiem ze ktos moze pomyslec ze to juz przesada i paranoja ale po ostatnim przerzuceniu palety bananow dostalam nagle strasznego bolu brzucha i zaczelam plamic... za 4 dni byla @ a ja caly czas plamilam... nigdy tak nie mam... plamie co najwyzej jeden dzien i to tez jest rzadkość...
Biorac po uwage poprtzednie monitoringi to za 3 dni powinna byc owulka;0 moze za dwa... ten okres jest zawsze bardzo emocjonujacy;)

Bergo Bergo - nowa ja 31 stycznia 2015, 18:23

Ebrzozowska rodzi! Cholernie mnie to wzrusza, bo przywołuje całą masę wspomnień z mojego porodu. Bolało, bałam się jak cholera, ale tego "plum" i uczucia obślizgłego ciałka na moim brzuchu nie zapomnę nigdy. To było jak sen! Byłam totalnie oszołomiona, szczęśliwa, że już po bólu i że już go mam- że oddycha, że mnie obsrał ( ;) ), że P. stoi obok i płacze patrząc na nas, że dałam radę... Potem bylo gorzej, jak padły słowa o hipotrofii, ale sam moment wydania go na świat uważam za niesamowity cud! To takie oczywiste- kobieta zachodzi w ciążę, rodzi... Miliony na całym świecie robią to codziennie. Taka "zwykła" sprawa, a zarazem najprawdziwszy cud. Ewa trzymam kciuki!
Mój cudek właśnie drzemie. Dziś pół dnia spędził z tatusiem sam. Ja poszłam ze znajomymi na kolejną zagadkę, potem na obiad do restauracji. Chłopaki radzili sobie sami. Jak wróciłam zastałam dziecko właśnie budzące się z drzemki, posprzątaną łazienkę, wyczyszczoną lodówkę na błysk, uporządkowane kable od głośników i porozkładane na podłodze koce, zabawki itd. Pobawili się, pogadali, pojedli i pospali, a P. jeszcze znalazł czas na sprzątanie. Jestem dumna z moich panów :) Rano leżeli razem z godzinkę w łóżku i "rozmawiali"- coraz lepszy kontakt mają i to mnie bardzo cieszy.
Przemuś kocha pływanie- co wieczór kąpiel jest w wannie z Baby Swimmerkiem. Zabrałabym go na basen ale chyba nie jest to dobra pora. Ostatnio zaczęłam się trochę zastanawiać, czy on nie powinien już ciągnąć się do siadania kiedy podaję mu ręce. Nie robi tego. Jeśli natomiast leży na moich nogach tak pod kątem to wtedy się szarpie do góry i już nawet usiadł 2 razy. Aż go stopowałam, bo boję się o kręgosłup. Koleżanka, która zna się na rzeczy uspokoiła mnie, że on nie musi jeszcze reagować podciąganiem na podanie rąk. Ufff... Nie chciałabym czego zaniedbać, przegapić. W ogóle bardzo mi zależy, żeby czas spędzany z nim był dla niego z pożytkiem. Rozmawiamy, przytulamy się, tańczymy, robimy głupie miny. Ale może coś jeszcze możemy robić co byłoby dla niego dobre, zdrowe i pozytywnie wpływało na rozwój? Ciągle dopytuje i szukam zabaw dla takiego malucha.
Czemu się odchudzam? Bo przed ciążą nie zdążyłam, a zapuściłam się o dobre 6-8 kg. Teraz mam już mniej o 2 niż przed ciążą, ale to nadal nie jest moja figura, którą lubię. Boczki mi wyłażą i większość ciuchów jest po prostu ciasna. Chcę tylko wrócić do swojego normalnego stanu i to wszystko. Niestety moja silna wola jest bardzo słaba ;) Tu serniczek, tam ptasie mleczko, grubo masełka na chlebek itd... Czas leci, a waga w miejscu...
2a9pok0.jpg

25w4d
waga - 48,3 kg - nasz rekord!

Wczoraj kolejny lekarz spojrzał na mnie i stwierdził - no brzuch to nie jest imponujący...
Ale okazało się, że mimo mikro brzuszka jest wszystko ok :D <3
Mała waży 800g, czyli w ciągu 6 dni przybrała ok 140g!
Wody płodowe w normie.
Wszystkie parametry mieszczą się w siatkach centylowych.
Ufff :)

Jedyne co mnie zmartwiło, to to, że dr stwierdził, że obok karku jest luźna pętla pępowiny. Oczywiście wypytałam lekarza, czy to groźne, ale machnął ręką i stwierdził, że to nic złego, szczególnie na tym etapie, bo jeszcze się dziecko pokręci - to po cholerę o tym mówił, bo ja oczywiście miałam wieczór paniki :|
Nakazałam mężowi poczytać o tej pępowinie (złe tematy do czytania zawsze zlecam jemu, bo ja pewnie bym tylko czarne historie znajdowała). No i się doedukowaliśmy, że uduszenie pępowiną to na prawdę bardzo rzadkie zdarzenia i dziecko musi się na prawdę kilka fazy mocno owinąć, by coś się źle zadziało, a jak lekarze nawet stwierdzają coś takiego, to... nic nie robią, no bo co na tym etapie można zrobić? Jedynie liczyć, że się maluszek odkręci i zazwyczaj tak się to kończy.
Aaaa najważniejsze - przecież dziecko nie udusi się nawet jak będzie miało pętlę na szyi bo nie oddycha płucami, a właśnie przez pępowinę, więc groźne jest tylko takie zwinięcie, zapętlenie pępowiny, które odetnie przepływ pępowinowy do dziecka. A pępowina ma w środku specjalną żyłę z silnym ciśnieniem, więc maluszek bawiąc się pępowiną nie jest w stanie jej za mocno ścisnąć. Do tego tam są jeszcze jakieś inne zabezpieczenia w pępowinie przed takimi zdarzeniami, ale już nie pamiętam co tam mąż gadał. W każdym razie zasadniczo matka natura nas chroni.

No! To trochę się wczoraj uspokoiłam, a dzisiaj Malutka obudziła się razem z tatusiem przed 6 i mamusia też już miała po spaniu <3 <3 <3

6 miesięcy i 23 dni macierzyństwa

Kiedy to piszę syn śpi w moich ramiomach, mój mały cud, mój mały świat.. Tyle łez wylałam zanim się urodził, a teraz śpi sobie spokojnie co jakiś czas ciumkając pierś. To była długa i trudna droga, ale jestem szczęśliwa. Nie wiedziałam, że można kogoś tak kochać. Niesamowite jest jak w pół roku od porodu zmienia się dziecko, jak widać jego charakter, jak szybko się rozwija, z każdym dniem jest coraz fajniej.

Regres snu trwał nieco ponad 2 miesiące i skończył się po wprowadzeniu zaleceń cdl, równo 21 dni temu. Od dwudziestu nocy wstaje 2 do 4 razy co umożliwia funkcjonowanie. Bo wstając co 30 min a 1,5h żyje się na totalnej rezerwie.

Wychowujemy syna w duchu RB, mimo, że nie było lekko ani przy kolkach, ani przy regresie snu. Na argumenty "nie noś bo się przyzwyczai" najpierw starałam się tłumaczyć, że noszony był 8 miesięcy, a teraz się raczej odzwyczaja. Niestety oporność (głównie starszego pokolenia) skończyła się tym, że aktualnie odpowiadam "ależ ja chcę aby się przyzwyczaił", to skutecznie kończy rozmowę. Przez ostatnie miesiące dowiedziałam się, że mam w swoim otoczeniu "specjalistów" od laktacji, kolek, rozszerzania diety, wychowywania, etc.. Rety, ależ my mamy uzdolniony naród, aż dziwne że to Amerykanie polecieli na Księżyc. Jak młody miał regres snu sugerowano, że mamy dać mu się wypłakać, aż sam zaśnie - gestapowskie metody wychowawcze rodem z prlu. Kolejna złota rada tym razem do płaczu w dzień "powinnaś dać mu się uspokoić samodzielnie", świetny pomysł! Tyle, że 6 miesięczne niemowlę nie posiada jeszcze umiejętności panowania nad emocjami, będzie płakać tak długo aż się zmęczy i zaśnie, a ja nie chce aby moje dziecko zasypiało w taki sposób. Płacz to jego jedyna forma komunikacji, chcemy aby czuł się bezpiecznie i wiedział, że jego potrzeby są dla nas ważne. Czas na stawianie granic będzie, ale jeszcze nie teraz.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2021, 11:02

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 31 stycznia 2015, 11:14

Och, troszkę zaniedbałam pamiętnik, więc może w skrócie napiszę co u mnie słychać.

Od kilku miesięcy pracuję, więc mam mniej czasu. Praca jest głównym powodem aby przeczekać ze staraniami, ale myślę że w tym roku się postaramy na nowo.

W połowie mojego cyklu (był to 16 dc) odwiedziłam moją kochaną panią ginekolog. Wizyta była czysto profilaktyczna, nieco niepokoiły mnie pobolewania z lewej strony brzucha. Myślałam, że to jakiś torbiel. Okazała się, że jest pięknie czysto, tylko wyhodowałam sobie piękny pęcherzyk owulacyjny (21 mm). :) Czyli płodność jest, ginekologicznie wszystko również w porządku. Bardzo się ucieszyłam. Szkoda było marnować taki pęcherzyk, ale seksu nie było. :)

Teraz wizyta na wiosnę u endokrynologa aby podejrzeć na nowo tarczycę. :)

Pozdrawiam!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)