rah Dam szansę i nam. 3 lutego 2015, 12:42

Cały czas biję się z myślami, czy już mogę się cieszyć. Podchodzę bardzo ostrożnie. Nie chcę "przegiąć" jak poprzednio. W czwartek wieczorem to był szok, wielkie oczy, radość. W piatek niepokój, ale beta pozytywna 117. Przez week targały mną różne myśli. Od faktu, że jestem w ciąży, troski, opieki, po lekki stres skąd te bóle brzucha po boku. Z niedzieli na poniedziałek mega potliwość w nocy, mocny ból brzucha. Czy aby na pewno jest tam gdzie być powinien? Odganiam złe myśli. Poniedziałkowy skok bety 545 znowu dał uśmiech i nadzieję. Ale martwić się będę zawsze. Jak to wczoraj przed snem powiedziałam, do końca życia...
Klusek jest dla mnie jeszcze mało namacalny. Ma ok 2mm i ciężko mi sobie wyobrazić, że tam jest. Jeszcze kilka milimetrów. :) Natomiast dziś baaaardzo czuję piersi. Są ogromne, nabrzmiałe, włażą pod pachy. Strasznie mnie uwiera stanik i mam ochotę go z krzykiem zrzucić! Powstrzymam się, ale muszę szybko kupić stanik bez fiszbin. Podbrzusze leciuteńko czuję, ale nie boli. W nocy też nie bolało. Ogólnie dziś czuję się"normalnie". Nwet się wyspałam.
Czytałam, że hormony pogłębiają fazę rem i śpi się mocno. Chyba coś w tym jest, bo zasypiam ekstraszybko i nic mi się nie śpi. Śpię głęboko (pomimo pełni) i nawet jak obudzi mnie cycek, to zasypiam w ułamku sekundy i nie wybija mnie to z rytmu spania. Dopiero rano się rozbudzam.
W sobotę i niedzielę wstałam przed 7, za to szłam spać ok. 21. Raz zrobiło mi się niedobrze (w sobotę) i się położyłam, po czym szybko zasnęłam ok. 14:30.
Muszę często podjadać, bo jak mam chwilę pusty brzuch, bo zalewa mnie żółcią i piecze. Aż w gardle czuję jakby ten kwas...To samo po zjedzeniu słodkiego. Jacek się śmiał żebym sprawdziła co oznacza niechęć do słodyczy (jaka płeć).
Przyjął wiadomość z radością, uśmiechnął się, przytulił. Narzeka na mnie , że za dużo się martwięi marudzę :) Ma rację. Obiecuję się poprawić. :)

Dlaczego nie mam jeszcze dziecka? Bo nie jestem na to gotowa... Dla mnie wyczynem już był mój narzeczony, obecnie mąż, ślub ;)

Nie mam, bo jestem chora, bo już minęły czasy, kiedy potrafiłam robić kilka rzeczy na raz, bo co innego znaczy chcieć - a co innego naprawdę mieć..

Cóż ja bym Ci mogła dać Skarbie?? Na co Ci taka mama, która potraciła SIŁY..

Jak kiedyś wrócą one, to i Ty mam nadzieję się pojawisz <3

myszm pokonujac kolejne przeszkody. 3 lutego 2015, 18:59

czytam inne pamietniki, niektore dziewczyny sa juz dawno w ciazy.. tak im zazdroszcze!
w tym miesiacu o dziwo nic mnie nie boli, przez kilka ostatnich cykli odkad rzucilam tabletki co miesiac dokuczal mi OKROPNY bol owulacyjny, trwajacy nawet tydzien! w tamtym miesiacu juz mialam jechac do szpitala. W tym miesiacu jak rekal odjal- poczulam moze 2 razu taki maly bol, ale trwal krotko, jakies 5 min i ustal. mam nadzieje, ze to dobry objaw i moze w tym miesiacu wszystko jest jak byc powinno!

nie wiem nawet kiedy byla/a moze jest owulacja, tydzien temu pokazala mi 2 kreski na tescie, zrobilam bo akurat mialam w domu, ale dzis cos zabolalo mnie podbrzusze i sluz tez sie pojawil... no nie wiem, niewazne, <3 i tak jest i bedzie :)

jednoczesnie boje sie i nie moge doczekac dni okolo okresu, tak bardzo go nie chce!!!!!!! czemu ten czas tak wolno leci? :( a nastepne 2 tyg to bedzie jakas masakra, jesli chodzi o czas, na pewno bedzie sie niemilosiernie wlokl, bo moj facet wyjezdza.

Postanowilam, ze jak w tym miesiacu sie nie uda- ide znowu do gina. nie bylam konca listopada, moze kaze sobie zrobic monitoring. co myslicie?
a moze to wszystko przez tabletki i dopiero teraz organizm wraca do normy?

Marlena Szukając motyla. 3 lutego 2015, 12:49

Dziś mam straszny humor, znów dopada mnie depresja.
W nocy przyszła @, hsg najprawdopodobniej nie w tym cyklu.
Kolejna Aniołkowa Mama w ciąży budzi sprzeczne emocje. Z jednej strony radość że jej się udało, z drugiej taki ogromny ból że u mnie się nie udaje. Że ze mną jest coś nie tak.
Moja super praca okazała się być nie taka super, mimo ilości godzin w miesiącu wyższej niż norma, mam dostać umowę na 1/2 etatu.
Choć stroję nadal w miejscu, czuje że świat zaczyna mi się walić pod nogami. Boje się że spadnę w dół.
Wiem że mam wiele za co powinnam życiu dziękować. Mimo wszystko jest źle.
Tracę chęć do życia.

"Panie daj mi taką wiarę, bym idąc nawet z zamkniętymi oczami czuł Ciebie, daj mi taką miłość, bym innym dał siłę, nawet kiedy moje serce jest puste, daj mi taką nadzieję, żebym potrafił przywrócić ją ludziom, nawet gdy boję się jutra."


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2015, 13:02

Nie wiem czemu to zrobiłam, ale zrobiłam dziś test owulacyjny i pierwszy raz wyszły 2 krechy...a ja mam koniec cyklu i za 2 dni powinnam mieć @... I teraz zgłupiałam, bo przecież owulacji raczej na pewno teraz nie mam. Czyli te testy owu serio są do dupy, albo opcja druga.. jestem w ciąży? Hmm niby słyszałam jakieś opinie, że podobno owu testy wychodzą pozytywne w ciązy, ale to chyba niemożliwe jednak. Wykres mam beznadziejny i piernik wie czy w ogóle owulka była...Chyba już ześwirowałam!!!

W piątek byłam u nowej lekarki, po wizycie jestem pełna nadzieji. W punktach poniżej zapiszę co się zmieniło i dlaczego jestem załamana zachowaniem mojego poprzedniego lekarza.

1) Od poronienia mam bóle (kłucie) w prawym dolnym boku w okolicy jajnika. Poprzedni lekarz powiedział, że nic się nie dzieje, zasugerował problemy jelitowe - lekarz rodzinna nic takiego nie zauważyła. Nowa lekarka zauważyła przesięk w zatoce Douglasa związany z infekcją dróg moczowych - od razu wypisała leki. ( W sierpniu 2014 miała ostre zapalenie pęcherza, najwyraźniej niedoleczone). Ponadto zasugerował jej to wygląd mojego ciała - zatrzymywanie wody w organizmie.

2) Brak witaminy D3 - też obecny przy powyższym - wyniki za 2 dni.

3) Badanie na prolaktynę z obciążeniem i bez. Wyniki z dziś:
na czczo: 8,67 norma (1,9 - 25);
z obciążeniem: 179 ( wynik 10 krotnie większy od pierwszego badania wskazuje na zbyt wysoki poziom, u mnie ponad 20x)

4) Castangus - regulacje cyklu po przeanalizowaniu moich wykresów.

Właśnie dzwoniłam do rejestracji - ok 14 pielęgniarka przekaże wyniki lekarce - prawdopodobnie czeka mnie jeszcze jedna wizyta w tym tygodniu.


Jedno zdanie mam na podsumowanie tego: jak przez pół roku nic się nie udaje a lekarz robi jedynie USG i stwierdza niedobór progesteronu na podstawie poronienia - trzeba go zmienić!

Mój kochany dziuś stwierdził że o 5 godzina rano to najlepsza porana na jedzenia, potem gdy wróciłam do łóżka postnowił powiększyć swój aparatment a ja miałam wrażenie że skóry mi pod żebrami zbraknie ;)

Długo tu nie pisałam.... dziś po zmierzeniu temperatury juz nadzieję na cokolwiek pięknego straciłam... no nic - pogodzę się z tym jakoś, ten miesiąc miał być na luzie i taki będzie... troszkę jak @ przylezie będzie przykro ale pójdę kupię sobie sexi piżamkę i rozpocznę miło następny cykl.
Zarejestrowałam się do endokrynologa niech mi powie czy gin faktycznie ma rację, że moje TSH - 2,62 jest w porządku ...?! wszędzie czytam że za wysokie, w poniedziałek się dowiem.

Przedwczoraj mąż z synkiem rozmawiali, że fajnie było by mieć zwierzątko, wykluczyłam psiaka ze wzgledu na jego dobro i problemy z porannymi spacerkami :( kocham psiaki, moi rodzice mają 2 (mieli 3 yorki, ale nasza najkochańsza sunia odeszła) i 2 wilki. Wczoraj na prośbę moich chłopaków zagłębiłam sie w te różne kochane zwierzaki... i wyraziłam zgodę na świnkę morską.... wczoraj popołudniu mąż z synkiem nie mogli odejść od komputera... oglądali zdjecia, filmiki i napalili się, że koniecznie musimy kupić, pewnie dopóki się nie rozmyślę :)
Zobaczymy ....

Vaina Czekając na cud 13 lutego 2015, 10:59

No i przyszedł grudzień. Szwagierka zaproponowała nam wspólny wypad dwudniowy. Ja nie chciałam jechać i patrzeć na jej brzuszek, ale mąż miał ochotę - z mooim bratem jeżdzimy, z nią nigdy. Zgodziałm się. ten cykl odpuściłam, nie mierzyłam temperatury. I co tydzien przed wyjazdem powinnam dostać i nic... spóxnia się. Niesttety testy negatywne. Wyjechalismy ze szwagierką- jeszcze z rana robie test ciązowy, neistety negatywny. I nagle po południu dostaję. Mam ochotę wyc z rozpaczy, miałam juz taka nadzieję, a tu takie rozczarowanie. Na dodatek żeby sie wypłakac uciekam do toalety, musze wyjść z niej bez sladu łez i potem sie usmiechać i wysłuchiwac jak to jej się źle śpi, jak maluszek będzie miał na imię i że może my też będziemy kiedyś w tym stanie. Nienawidziąłm jej tego dnia, przykre to było, ale prawdziwe. Moja wielka rozpacz,a ona mi tu opowiada o swoim szczęściu. Wróciliśmy. Trzy dni późneij Boze Narodzenie - Wigilia i zyczenia Teściowej - żeby sie wam udało, oraz szwagierki może wam tez się uda(ona nie wie że sie straamy). Pierszy Dzien Świąt i pytania coraz bardziej nachalne mojego brata kiedy my chyba ze juz jestem..., nie miałam siły nic odpowiedzieć. W pierszej mozliwej chwili uciekłam do toalety i się rozpłakałam. najgorsze święta.

Może to lekki efekt placebo, ale po wczorajszym dniu, w którym:

- zaczęłam brać vit.D
- pojeździłam godzinę na rowerze
- jadłam zdrowo, dietetycznie

czuję się genialnie. Humor lepszy, samopoczucie wspaniałe. Jest energia :)

Chciałam jechać oddać krew. Ale dla pewności przeleciałam listę dla dawców, aby mieć pewność czy wszystko ok i wpadłam na ANTYBIOTYKI :/ wczoraj wyczytałam, że metronidazol, który biorę jest antybiotykiem - a to wyklucza bycie dawcą na 2 tygodnie...i po sprawie. Wyliczyłam, że uda mi się chyba jeszcze oddać krew w tym cyklu - ok. 20 lutego. Oby się udało.

Odkryłam też fakt mojego fatalnego samopoczucia po sobotniej imprezie - kac, kacem - ale właśnie ten antybiotyk sprawił, że alkohol podziałał gorzej niż zawsze. Bo w czasie jego przyjmowania, nie wolno pić alkoholu! Gdybym wiedziała, że to antybiotyk - byłoby to dla mnie oczywiste - ale w życiu bym nie powiedziała, że tabletki dopochwowe na zabicie kilku bakteryjek, które się zapodziały, to antybiotyk :) Mądry człowiek po szkodzie :)

Ale to dobrze. Ten cykl naprawdę odpuszczam. Znalazłam kolejny ciekawy artykuł (link w poradzie pod postem), w którym napisano, że u kobiet złe skutki diety, stresu, używek, mogą mieć wpływ na przyszłą ciąże na 30 dni wprzód. U mężczyzn są to aż 3 miesiące (jak dobrze, że mój mąż ani nie pali, ani nie pije). Ponieważ ja w tym miesiącu pozwoliłam sobie na trochę wina i mocniej zaszalałam na sobotniej imprezie - odpuszczam uporczywe starania. Nie odpuszczę jednak obserwacji :) Wolę dmuchać na zimne. Padło w artykule jedno mądre zdanie - po co zaszkodzić dziecku jeszcze przed jego poczęciem.

Jaki dziś piękny dzień :) tyle słońca! Tulipany na komodzie, wiosna za progiem! :)

Wspomniany artykuł znajdziecie tutaj:

http://iner.pl/metoda-rotzera/

Dużo cennych porad w toku całego artykułu. Jest to opis metody naturalnego planowania rodziny (dużą część można pominąć, część trzeba "dzielić przez dwa" - metoda opracowana zapewne przez skrajne środowiska katolickie, stąd pewnie znajdziecie w niej sporo "przeciwwskazań", które są nam obojętne - np. tematyka antykoncepcji itp.). Miłej lektury.

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 3 lutego 2015, 15:21

Piję syrop od wczoraj , pomaga :)

Zaczynam myśleć intensywnie pozytywnie :) Pomimo tego ,że mam kupę roboty, mnóstwo spraw do ogarnięcia i powoli nie wiem jak się nazywam,na okrągło zacieszam bo liczę na to ,że przeczucie mnie nie myli. Z cierpliwością u mnie na bakier, chciałabym wszystko już, teraz :)
Muszę się wziąć w garść :)

Kiniacz Nadzieja umiera ostatnia... 3 lutego 2015, 15:55

02.02 - wyniki badania nasienia:

Konsystencja: mocno śluzowata (!!!), czas upłynnienia: 1,5h (!!!)

Liczba plemników w 1 ml - 4mln (norma >15 mln)

Ruchliwość: 20%
ruch szybki A: 7%
wolny B: 3%
nieprawidłowy C: 10%
nieruchome D: 80%

Żywotności:
po 4h - zachowana
po 24h - zanik aktywności (norma 8-10%)

Formy patologiczne: ok. 18% (norma) - chyba 18% dobrych

Leukocyty: 3-5 mln
Komórki okrągłe spermatogenezy: 2-3 ml

Rozpoznanie: oligoasthenoteratozoospermia

Nie napawa to optymizmem, ale dobrze, że przyczyna niepłodności została zlokalizowana.
Teraz już nie będę się tak szybko łudzić. Trzeba szukać pomocy, leczyć się i diagnozować.

Urolog, ginekolog, androlog. Zobaczymy co dalej...

Dzisiaj wyszłam do domu ramie prawe i żebra bardzo bola przy oddychaniu i ruszaniu sie ale co sie nie zrobi dla malego brzdaca ;) Teraz wizyta u gina dopiero az 4 marca tyle czekania co postanowi
czy in vitro czy dalej chce czekac na cud z marnymi plemnikami meza...

Zaczęło się od 5:24 - pies ma srakę, M. wstaje o 7, więc się ubrałam i z nią zeszłam... Sprawę załatwiła. Zasnąć nie mogłam, bo codziennie jak wstaję to męczy mnie później katar, ale udało się kimnąć na ... 40 min. Obudził mnie odgłos wymiotów... mojej bestii!!! No to zatrucie jak nic. M. pojechał do pracy a ja postanowiłam, że jeszcze się kimnę. No i pospałam prawie do 12. Zjadłam drugie śniadanie i nagle odbieram telefon od M., że mam mu przelać kasę na konto (mamy takie nieużywane, na w razie czego), bo on nie może zatankować, kasy firmowej nie ma, bo ok. 12 tysięcy musiał komuś tam zapłacić, na polecenie szefa, no i nie dojedzie do domu. Mówię, że muszę pojechać specjalnie do banku, bo nawet nie mogę sprawdzić konta (zablokowałam dostęp w styczniu, a że konto nie używane, to nie jechałam specjalnie, żeby odblokować). Znalazłam numer konta, przelałam mu kasę, ale że nie mam podglądu, to mówię mu, że musi podjechać do jakiegoś bankomatu, żeby zobaczyć czy wypłaci. A ten, że nie ma na to czasu, że potrzebuje tej kasy. No kur** to może mam mu przywieźć do roboty???
Jak się wkur*** napisałam mu że mnie to nie interesuje i ma znaleźć czas, żeby kase sobie wypłacić! No to zaangażował swoją siostrę, bo ja powiedziałam, że na letnich oponach w taką pogodę nie jadę...
No i jeszcze bardziej mnie tym wkur****
Napisałam, że jak się zabiję po drodze to będzie jego ból.
Ubrałam się, zapakowałam psa i pojechałam. Fakt nic się nie stało, na szczęście, ale całą furę musiałam odśnieżyć...
Jak wpłaciłam kasę, to mu napisałam, ile ma i że najlepiej będzie jak już dzisiaj nie będzie się odzywał...
Wracam do domu, wjeżdżam na parking a tam co????????????????? Brak miejsca!!!!! Same obce rejestracje... Zatrzymałam auto na środku parkingu (tak, że nikt nie wjedzie i nie wyjedzie) podchodzę do faceta, który zajął moje miejsce, a ten gnój newet okna nie uchylił, więc darłam ryja na pół ulicy!!!! Co za stary pojeb!!!! Pytam go na kogo czeka. Na nikogo... Więc pytam, czy mieszka w tym bloku? (rotacja duża-nie znam wszystkich) a on mi macha i coś pokazuje!!! No kurwa mać!!! Patrze a ten głupi chu* otwiera sobie termosik i popija kawkę!!!! Wycofałam zaparkowałam gdzieś w pizdu od domu!!!!
Brama cały czas jest otwarta! Nasz zarządca nie jest w stanie jej naprawić raz a porządnie!!!!
Każdy głupi chu* sobie wjeżdża i wyjeżdża!!!! Bo mają bliżej do poradni i rehabilitacji!!!! No co za chuj*!!!!!!!!!!!!!
Wzięłam się za rozgrzewanie piekarnika na lasagne i nagle sms! Jaki jest pin kod!!!!! No kur*** myślałam, że padnę ze wściekłości!!! A skąd ja mam wiedzieć!!!!!!!!!!!!!!!!
Co za pojebany dzień... Jestem od samego rana wściekła!!!!!

Nasz prezencik pod choinkę...
Nosimy dopiero od stycznia :D

ec280858bebc4ff5gen.jpg

Rotenkopf Walka. 3 lutego 2015, 17:45

Dziś postanowiliśmy puścić z mężem lotka :D zachęciła Nas kumulacja ;) 17 mln zł ^^
Ja, jak to ja wzięłam się systemem - skoro jest nas dwoje to puściliśmy dwa chybił-trafił, dwa z własnymi numerami, i dwa chybił-trafił w plusem ;P
Żeby 'spotęgować' szczęście większą część pieniędzy na zakup lotto wzięliśmy z tzw. żółtków, które goście sypali nam pod Kościołem w dniu ślubu ;))

Dziś mój małżonek spiął się ze swoją mamą na temat tej Jego siostry.
Napisałam do Niej sms'a w piątek z gratulacjami. Do dzisiejszego dnia nie otrzymałam odpowiedzi, podobnie jak brat z bratową męża i kuzynka, która u nas wczoraj była.
I jakoś tak się złożyło, że dzisiaj przez telefon teściowa poruszyła temat, że M. jest przykro, że się nie odzywamy ! We mnie szlag trafił ! Dobrze, że to była rozmowa przez telefon...
Rozumiecie coś z tego ? Bo ja ni chuja :D Tu się skarży, że nikt się do niej nie odzywa a sama nie odpisuje na sms...ech...
Zauważyłam też, że większości tej młodszej części rodziny jest obojętne to, że Mała jest na świecie. Jak najmłodsza siostra męża pokazała zdjęcie na urodzinach brata to zarówno solenizant jak i jego żona zareagowali tak jak ja i mój mąż - wzruszyliśmy tylko ramionami i nic więcej.
I mamy też plan :d
w odwiedziny do nich pojedziemy w 6 - ja z mężem, jego brat z żoną oraz kuzynka męża ze swoim mężem. Tak dla bezpieczeństwa ;)
Po pierwsze - żeby był ktoś kto ewentualnie rozdzieli kogoś, jeśli doszło by do rękoczynów między którymś z mężczyzn a ojcem dziecka (dla przypomnienia - ojcem dziecka jest ten co sypiał z kimkolwiek) i dla wzajemnego wsparcia - bo właśnie ta bratowa i kuzynka to są te kobietki, które też mają problem z zajściem.


Ps. Wiem, że już to robiłam milion razy, ale zrobię to jeszcze raz tyle :D
Dziękuje, że jesteście ;***
Jesteście moją motywacją i moim wsparciem ;****
Khalan, jeśli ma się plany i cały czas się jest zajętym to nie jest to trudne, żeby być tyle na nogach ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2015, 17:48

no więc przesądzone... bedę chodzic do nowego lekarza... dzisiaj pocałowałam klamke u mojej gin... nie poinformowali mnie że jest chora i przejechałam 30km w jedną strone nadaremno
zobaczymy co będzie w piątek ...

Ralpina Matylda? 3 lutego 2015, 20:07

Mój wykres robi mnie w konia ostro... A pod koniec to już przegina! Dziś odebrałam wyniki wczorajszych badań i jak morfo jeszcze trzyma się kupy, to mocz cały zasyfiony jakimiś bakteriami, nabłonkami i pasmami śluzu... :/ No i B-HCG < 0,1. Czyli w ciąży nie jestem, za to mam infekcję dróg moczowych (nie pierwszą w życiorysie i nie ostatnią. Poczekam jeszcze kilka dni, odbiorę wynik posiewu i pójdę do internisty po jakiś antybiotyk na ten syf. Kolejny. No wyć mi się zachciewa. Bo jak nie gardło to siuśki... I znowu leki. Ale może to już ostatnia prosta.

Po odebraniu B-HCG uderzyłam do gina. Trochę mu przykoloryzowałam, że sikłam i zobaczyłam bladziocha, dlatego się umówiłam do niego, bo w poprzedniej ciąży byłam na luteinie i się bałam... Tratatata...
Pokazałam mu też wykres, żeby nie myślał, że tylko na podstawie bladziocha się wybrałam, ale że temperatura skoczyła... Powiedział, że jemu to wygląda na wczesną ciążę, albo zwykłą fazę progesteronową. Ale, żeby powtórzyć betę i wbić się do niego w sobotę to zrobi USG. No dobra... Jak nie będzie @, to luz... będzie podstawa dalej sępić te hormony. Gorzej jak będzie...

Nie pozostaje nic innego, jak poczekać...
Kurcze, może jestem wariatką, ale coś czuję, że z tymi hormonami nie halo... A nie chce mi się wywalać stówy żeby to na własny koszt weryfikować.

A jak jednak się okaże że halo, to przynajmniej spać będę mogła spokojnie i na luzie co miesiąc próbować znowu (bo się w końcu udać musi).

EDIT: Po dniu pełnym wrażeń, udałam się po raz zupełnie pierwszy na jogę. Późno, bo o 21:00. Baaaardzo atrakcyjny młody instruktor o pięknym kojącym głosie i cała godzina poświęcona nie tylko ciału ale i umysłowi pozwoliła mi się wyciszyć i rozluźnić.
Jeśli któraś z Was (o ile ktokolwiek tu zagląda) zaczyna u siebie rozpoznawać pierwsze objawy okołociążowego obłędu - POLECAM GORĄCO!!

A na dobranoc: (w harmonii z moimi pozytywnymi pojogowymi wibracjami)

c467188352e0226a.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2015, 13:48

Vaina Czekając na cud 13 lutego 2015, 11:09

Koniec stycznia- kolejny okres. Zdecydowaliśmy- nie czekamy roku i idzeimy na badania nasienia. Wyszły wg mnie bardzo dobrze. Teraz czekamy pewnie na kolejny okres i po ni ja idę na badania. Oby był szczęśliwy, bo bratowa rodzi na początku marca - bardzo bym się chciała cieszyć z tego dzieciatka tak jak z chrzesniaka a wiem, że jak będę nosiła w sobie zycie to bedę jeszcze bardziej. A teraz tylko się boje tego momentu. Miesiąc póxniej rodzi szwagierka - tego się boje jeszcze bardziej.

A i przy okazji, a propo sprawiedliwości zycia. znajomy rodziców - 56 lat, ma trójke dzieci - 28 lat, 3 lata i 2 lata i co jego zona jest w ciąży. A ja 26 lat i jestem całkowicie nie w ciąży.

Może to wszystko co pisze jest depresyjne i niezbyt dobrze świadczące o mnie- wiem. Często myślę jaką ja jestm złą osobą że się nie ciesze z dziecka szwagierki i mam niesamowite wyrzuty sumienia. Ale to co napisąłam jest prawdziwe. Może ktoś uzna że jestm bardzo zlą osoba i niezasługuję na dziecko i może ma racje, sama wiem, że osoba dobra cieszyłaby sie szczęściem wszystkich wokół a nie widziała w tym swoje neiszczęście....
Dziś dodatkowo jestem w bardzo depresyjnym nastroju...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)