jest niedziela wieczór , leżę i oglądam tv a właściwie to próbuję . Dopadły mnie już przed@ humory
.
Spacer w samotności i łatwo pojawiające się łzy....... Gdzie te lody .....?
39dc... Temperatura wreszcie przejawia tendencję spadkową. Może @ w łaskawości swojej jednak niebawem zawita. Czekam na nią niemal tak bardzo jak na wiosnę. I na wakacje. I na dwie kreski na teście 
Wczoraj bladym świtem pobiegłam na wizytę do gina. Przygotowałam zestaw argumentów i moje najbardziej przekonujące spanielowe oczy i misja zakończyła się sukcesem. Wymanipulowałam skierowanie na zestaw hormonów (do zrobienia w 3dc) + wizytę okołoowulacyjną (p. doktor podglądnie dojrzewające jajo). Poza tym wspomniał coś o suplementacji progesteronem w II połowie cyklu (bo po 30rż już go ponoć często brakuje). Tym samym poczułam się doglądnięta i z większym optymizmem spojżałam w moją nadchodzącą (zapewne ciążową) przyszłość 
Tym czasem weekend dobiega końca. P w pracy spędza cały. Ja jako porządna żona (okazjonalnie taką bywam), matka dziecku, doglądam potomka (który wyjątkowo grzeczny i posłuszy), zrobiłam wielkie zakupy, posprzątałam, wyprałam wszystko co tylko można było wyprać (łącznie z pościelą), ugotowałam dwudaniowy obiad... I uświadomiłam sobie że weekend czmychnął
Zostało kilka nędznych godzin. Jutro do roboty. W dodatku muszę się zająć fuchą, która mi się ostatnio pojawiła. Właściwie jest to całkiem interesująca możliwość zarobienia dodatkowej kasy. Minus jest taki, że najpierw się trzeba narobić, ale potem już tylko odcinać kupony. Tłuste, dorodne, przyjemnie łechcące moje wygłodzone bankowe konto. Niestety jest ryzyko, że się narobię i nie zarobię. Ale ryzyko w handlu jest zawsze...
EDIT: M ma nową ulubioną bajkę. Cały dzień chodzi i śpiewa "życie, życie, życie...". Ja jako dziecko uwielbiałam ją też. I takie mnie ciepełko na serduchu ogarnia, jak słyszę tą czołówkę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2015, 18:55
Po wizycie 
Uffff....Miałam stresa.... jak zawsze, ja chyba nigdy nie przestane drżeć przed wizytą 
Mamy się dobrze, Pani doktor z przerażeniem widząc mój brzuch, stwierdziła, że wyglądam na 32 tydzień a nie 28
no cóż, nie powiedziała, że moja waga jest zła, ale zaznaczyła, że od samego początku mój brzuszek był mocno widoczny
taki mam urok ;P dość o mnie. Najważniejsze!
-Szyjka- twarda, zamknieta i dłuuuga
powiedziałam o tych kłuciach w środku, ale akurat w naszym przypadku to efekt rozszerzania się miednicy mniejszej 
-wydzielina- normalna, bez zastrzeżeń, to nie wody ;P wody mamy w normie. Dziś nie miałam wkładki i wcale nie było tego duuużo jak miałam wrażenie.
-brzuch - gin zaciekawił nisko osadzony, podejrzenie ułożenia pośladkowego- nic z tych rzeczy
Lilka nadal główkowo

-Mała pokazywała nam wszystko co chcieliśmy
widzieliśmy jej hamburgerka
buźkę przesłodką i oczka otwarte. Mamy zdjęcie buźki w 3D
z profilu 

-Ruchy - tu bałam się, że jak Malutka tak się wierci, że obwiąże się pepowiną, ale ma ją między nóżkami luźno
uf, uf, uf 
I gwóźdź programu....Malutka już nie taka malutka, bo 1200g
jestem przerażona
ale wiem, że należy brać poprawkę na te pomiary
ogólnie wizyta udana, nudna (całe szczęście, bo nie chciałabym aby coś się działo!) dużo pytań zadawałam. Pytałam o ten acard i z przerażeniem dowiedziałam się, że od 34 tc będę musiała robić sobie SAMA ZASTRZYKI!!!! O w życiu! Ale mąż zapowiedział, że on będzie mi robił
acard mam brać, ale od 30 tc bedę brać co 4-5 dni tabletkę 
Kolejna wizyta 9 marca
na 9:40 
Pozdrawiamy Ciocie :*
7 luty
28 dzień cyklu
13 dpo
49,7 kg
mega spadek temperatury spowodował, że WYGADAŁAM się M. ...
przytuliłam się do niego i mówię:
K:"Kochanie...ja chyba jestem w ciąży"
M:"Wiem! Od kilku dni się domyślałem, że się udało"
K: "Ale ja to wiem prawie na pewno...bo robiłam badanie krwi... i beta jest niska, ale pozytywna"
No i M. już nic nie powiedział, tylko jak na niego to BARDZO się ucieszył!! 
8 luty
29 dzień cyklu
14 dpo
49,4kg
obwód brzucha na wysokości pępka 67 cm
obwód uda 49 cm
Dziś temperatura wzrosła i odważyłam się zrobić test! I jak bardzo się zdziwiłam, jak po niecałych 2 minutach pojawił się cień drugiej kreski! A byłam pewna że jeszcze nic nie będzie widać!!

Więc mam nadzieję, że beta rośnie! 
Póki co bardzo boli mnie brzuch i biorę No-spę...za każdym razem boję się, że to już koniec.. i sprawdzam w toalecie czy nie plamię. Ale biorę luteinę i mam nadzieję, że będzie ok! Już od jutra nie mierzę temperatury!
Piersi stają się coraz wrażliwsze, ale jak dla mnie mogłyby być bardziej... No i jestem bardzo senna..
____________
7 luty
1 śniadanie: Owsianka z rodzynkami, jagodami goi i amarantusem
2 śniadanie: chleb z domowym pasztetem
Obiad: Ziemniaki, kurczak panierowany i ogórki konserwowe domowej roboty
Podwieczorek: W-zetka
Kolacja: Grzanki z zółtym serem
____________
8 luty
1 śniadanie: Kanapki z żółtym serem, pomidorem, pieczoną szynką i papryką
2 śniadanie: Pomidory z mozarellą
Obiad: Makaron razowy z sosem pomidorowym z mięsem mielonym, cukinią i fasolką szparagową
Podwieczorek: Kiwi
Kolacja: Serek wiejski
Ciąża zakończona 8 lutego 2015
No i ogarnia mnie złość. Matka trójka dzieci, zaniedbane, głodne i nie chciane. Za nią dwie aborcje. Dlaczego Bóg daje dzieci takim matkom. Widać w życiu nie można mieć wszystkiego.
Nie mam żadnych objawów ciążowych oprócz wrażliwych, bolących i powiększających się piersi
Z tego się cieszę, bo mam miseczkę A a teraz są pięknie zaokrąglone ;P Zapomniałam o nastroju, który faktycznie jest zmienny, ale wybuchowa byłam zawsze, teraz raczej kiedy się wkurzę, owszem nakrzyczę ale później chce mi się ryczeć...
Niedługo już środa, idę sama na tą pierwszą wizytę, trochę się obawiam. Mam nadzieję że zobaczę to czego się spodziewam i tak bardzo pragnę. Wczoraj zrobiłam jeszcze test ciążowy żeby sprawdzić czy druga kreseczka nie zbladła, ale pojawiła się od razu i była intensywniejsza od kontrolnej, co mnie trochę uspokoiło.
"Jor ajs ar hypnotajzing" 


13 dzień po transferze. beta ujemna 0.10... brak złudzeń, sił...
do cholery jasnej zdrowa jestem! czemu się nie udaje!!!?
odpoczynek wskazany. od ovu. od ivf.
zmiana lekarza i kliniki.
Piękny długi weekend za nami. Było wspaniale. Wczorajsza wizyta u znajomych - sympatyczna. Jakoś to przeżyłam. Mały jest prześliczny i taki maciupki. Niestety nie dane mi było go potrzymać (mama z tych raczej "przewrażliwionych").
Z ciekawości powtórzyłam dziś oba testy owu - wyglądają identycznie jak wczoraj. Więc w moim przypadku chyba są o kant tyłka...
Leniwy weekend za nami a jutro znowu obowiazki. A wiec pobudka o 6- tej jak nie wczesniej, szykowanie dzieci i zaprowadzenie Maximilianka do przedszkola, zakupy, porzadki, pranie, prasowanie, gotwanie...ech nie lubie poniedzialku, zawsze wtedy najwiecej mam tej roboty...
Pogoda dzisiaj byla ladna wiec bylismy na rodzinnym spacerze. Potem ja z Juliankiem wrocilismy do domu a maz z Maximiliankem poszedl na pierwszy probny trening z karate. Maximilian byl nim zachwycony a instruktorka chwalila go ze ladnie wykonywal jej polecenia a wiec jest na tyle zdyscyplinowanym chlopcem ze moze na ta karate chodzic wiec go zapisalismy 
Julianek wrescie pozbyl sie katarku a dzieki temu znowu ladnie przesypia nocki a jak sie budzi to tylko na jedzenie po czym zaraz zasypia. Dzieki naszej uwadze jak maly trzyma glowke pozbylismy sie asymetri. Latwo nie bylo bo przez pierwsze dni pomimo ze juz na to bardzo uwazalismyJulian mimo to glowke odwracal tylko w prawa strone. Ale pozniej dzieki odpowiedniemu noszeniu go czy chodzby zawieszaniu zabawek tylko z lewej strony malutki sie przelamywal. Przyznam ze pomagalismy mu tez troszke na sile przekrecajac glowke w lewo, czy masujac szyjke no i sie udalo. Teraz Julek znowu przekreca glowe na obydwie strony a ja sie ciesze ze ten problemik udalo nam sie zazegnac bez pomocy specjalistow
Niech to szlag .. ciagle czekam na ta cholerna @ a tej nie widac , mimo ze juz 7 tydz po zabiegu.
Chyba nigdy tak nie cierpliwie na nia nie czekalam . Mam nadzieje ze nie bede musiala jej sztucznie wywolywac jednak u mnie to mozliwe ..
Zreszta w czwartek wizyta u p. Doktor , ona juz bedzie wiedziala co ze mna zrobic , ja modle sie o to by jakims cudem moje cykle zrobily sie regularne, bo zwariuje
Zastanawiam sie czy zleci mi zrobienie badan , jak nie to zrobie sama na wlasna reke , bo nie chce mi sie wierzyc ze moje poronienie to "przypadek" .
Czas na poranna kawe 
udanego dnia !
4dc zaczynam pić z powrotem Inofolic... cudów nie zdziała na pewno ale zaszkodzić nie za szkodzi. We wtorek jedziemy z mężem na konsultacje wyników nasienia zobaczymy co powiedzą. Nie wiem jakie kroki podejmować dalej bo gin do którego dotychczas chodziłam stwierdził że z jego strony wszystko zostało wykonane. Powiedział też że musi minąć rok starań żebym dostała jakieś leki stymulujące. Także w czerwcu minie rok... wszystko do dupy. Nie udaje się mimo intensywnych starań i lekarza też nie mam żadnego konkretnego. Dostałam kontakt do lekarza w pro-famili ale muszę to przemyśleć...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 23:55
Wchodzę dzisiaj w pamiętniczki by zobaczyć co słychać u was.. A tu SZOK, większość - Ciąża rozpoczęta - jejku, cieszę się razem z wami !
Niech fasolki rosną ! :*
A tak z innej beczki, niedawno się dowiedziałam, że jednej kobieta z sąsiedniej wioski urodziła martwe dziecko, aż łezka mi się w oku zakręciła.
Dzisiaj już moje poszukiwania smaków przed okresowych przyszły same siebie.. Kisiel brzoskwiniowy z popcornem ? WTF ? Czy wszystko ze mną ok ? Aż mężuś się śmiał... Zrobiłam sobie kisiel, mężuś chrupał popcorn, a ja podkradałam troszkę i podjadałam łącząc.. Samokwite było, nie powiem, że nie
Hmm... A moooooże ? Nie, nie myślimy o tym. Luzik, nie nastawiać się na bóg wie co.. Potrafię parówkę z musztardą popchnąć czekoladą, ale przecież to nic. Okres się zbliża co 5 sekund inny smak. KONIEC I KROPKA.
Kotek dostał nową pracę, jest dobrze !
Jutro pierwszy dzień, wierzę, że da sobie radę jako przedstawiciel handlowy 
8 dc (12 cs)
Wczoraj późnym wieczorem zmarła Babcia mojego K. Dowiedzieliśmy się o tym gdy nasz dom wypełniał śmiech, muzyka i tańce z dzieciakami... Mąż bardzo to wszystko przeżywa bo jeszcze nigdy nie zaznał jak to jest stracić kogoś bliskiego... Dzisiaj na wariata jechaliśmy na Mazury, by być blisko Dziadka. Wspolnie z Babcią w tamtym roku obchodzili 62 rocznicę ślubu, teraz Dziadek nadal nie moze uwierzyć w to że Babci juz nie ma... Trudne dni przed nami...
Od czego by zaczac hmm.. Nie lubie niedzieli , szczegolnie jak zostaje w domu sama jak maz ma popoludniowa zmiane , a ja musze szukac sobie zajecia.
Dzis znalazlam wszystkie rzeczy dla mojej corki ,ktore dostalam od kolezanki. Pare ciuszkow , rozki, zabawki.. Maz wszystko schowal w dniu mojego wyjscia ze szpitala bym nie cierpiala jeszcze bardziej na ich widok.
Wyjelam wszystko i pierwszy raz obejrzalam od tamtego zdarzenia. Skladalam je usmiechajac sie przez lzy , jednak na to nie bylam chyba jeszcze gotowa musialam sie uspokoic i mialam je oddac ale schowalam wszystko spowrotem , zostawilam , za jakis czas przyda sie napewno
Temperatura nie skoczyła, więc żadnej owulacji nie było
Z resztą nie wiem, czemu ja się łudzę, skoro pani doktor powiedziała, że w tym cyklu raczej owulacji nie będzie, ja przyjęłam, że cykl stracony...a teraz robię sobie jakieś nadzieje...
Kobiety to jest jednak głupi gatunek...
Pozostało 5 dni.. 
Całą noc źle spałam.. brzuch mam cały czas tak napięty i twardy jak jakaś skała. Zmiana boku na chwilę tylko pomagała. Miałam wrażenie, że tych skurczy było nieskończenie wiele. Miałam nadzieję, że coś się zacznie dziać, brzuch zacznie boleć i te spraw.
ale NIC! 
W sobotę sprzątałam, chodziłam. Wczoraj również trzy razy po godzince. Dziś również zamierzam 
Oj Tomaszku mamusia już nie może wytrzymać! Chodź do mamusi i tatusia! 
Wczoraj wybuchłam tak na prawdę o nic...zaś zaczęłam się wydzierać (gardło do teraz boli), znowu zaczęłam się bić i paznokciem rozerwałam sobie skórę wokół innego palca...
Dzwoniłam dziś do przychodni ale moja lekarka wzięła swój kalendarz do gabinetu i mam dzwonić jak wróci czyli po 14.
Na dodatek z soboty na niedzielę miałam taki zły sen, że zaczęłam płakać ..nie, nie, wyć na całego...na śnie. Obudził mnie dopiero mąż z pytaniem co się stało.
Śniło mi się, że umarł...cały wczorajszy dzień chodziłam podminowana, na dodatek jechaliśmy znów do miasta co prawda 40km od Naszego, ale musieliśmy jechać autostradą (której oczywiście się boję) no i pogoda też nie rozpieszczała...no i byle 'coś' wyprowadziło mnie z równowagi.
Wieczorem długo myślałam nad sobą i nad tym co się ze mną dzieje...
- brak koncentracji,
- zaniki pamięci (co u mnie kiedyś było nie do pomyślenia),
- brak dobrego snu,
- wybuchanie o byle co,
- powróciła autoagresja,
- drę się o byle co
A po wszystkim siedzę taka zmulona i śpiąca...
A to zdjęcia z wczoraj...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 09:32
9dc coraz bliżej ovu:) coraz bliżej ovu
cykl znow cieszy 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.