antea Tym razem się uda! 12 lutego 2015, 10:38

DZISIAJ PREGNYL!!!!!!!!!!!!

A ja chora na całego :( , z trudnością mówię, każde nabranie powietrza do płuc powoduje kaszel. No i katar się dołączył.
Czy przeziębienie jest jakimś przeciwwskazaniem do zastrzyku?

No i odebrałam wyniki moczu. Sama robiłam na własną rękę bo miałam wrażenie,że coś tam się z moim pęcherzem dzieje. No i miałam rację, bakterie liczne. Pokazać wynik dla ginekologa jak będę dziś na wizycie? Czy powinnam z nim iść do rodzinnego? Jak myślicie?

Jeszcze 7 godzin do wizyty :-)

no i jest!!!! 2 TRYMESTR CIĄŻY :)
3tvvyb2awywn_t.jpg
dzisiaj 13+0 muszę już regularnie zacząć robić zdjęcia brzusia.
teraz będę czekać na pierwsze ruchy dziecka :) nie mogę się już doczekać! cały czas ta ciążą dla mnie jest niedowierzaniem, nawet jak na USG maleństwo widzę to ciągle to do mnie nie dociera, wieczorami jak już leże w łóżeczku to głaskam się po brzuszku, modlę do Boga żeby maleństwo było zdrowe i zastanawiam się czy tam na prawdę ktoś jest?? nie jestem w stanie nawet jeszcze żadnych rzeczy dla dzidziusia kupić bo ciągle mi się wydaję że za wcześnie że jeszcze nic nie wiadomo itp. uwierzę chyba dopiero jak poczuje jego ruchy i jak zacznie mi rosnąć ciążowy brzuszek :) nie mogę się doczekać <3 <3 <3 daj już znać maluszku mamusi i tatusiowi że Ty tam jesteś <3

P.S. nawet nie dociera do mnie że to będzie wymarzony synuś i ciągle mówię bezpłciowo "maleństwo, dzidziuś, maluszek", chyba coś ze mną nie tak.... :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego 2015, 18:50

Ciąża zakończona 6 maja 2015nie moge tego skasowac:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2015, 22:07

12 dc (12 cs)

Idzie oszaleć. Dziś o 8 obudził mnie telefon od Teściowej. Zmarła jej siostra. Miała 53 lata. Jeszcze przed pogrzebem Babci miała operację na woreczek żółciowy. Metodą laparoskopową. W szpitalu zakazili ją sepsą. Dziś w nocy zmarła. W sobotę pogrzeb. Znowu jedziemy na Mazury, tym razem jeszcze głębsze. To jakaś masakra. Mąż przyjął to spokojnie, ale powiedział, że na kolejny pogrzeb to on nie ma siły jechać. Tym bardziej że w niedzielę mamy chrzest Jaśka, a on będzie ojcem chrzestnym. Chyba więc sama pojadę z Teściową, żeby jej nie było przykro.

Wczoraj na wariata między pracą a zakupami na chrzest zaleciałam do domu zrobić test owulacyjny. Negatywny. Kreska jest jakaś, owulka więc na dniach.

Test nr 1 (11.02.2015 r., 11 dc, godz. 18.30)
IMAG2720_1.jpg
image posting

Wczoraj kupiłam też sukienkę na chrzciny. Ale teraz tak sobie myślę, że może jakaś zbyt krzykliwa? Mąż już słuchać nie może, bo u mnie sukienka to raczej produkt jednorazowy. Szczególnie jeżeli chodzi o jakieś okazje. Ale ta to chyba jeszcze na co dzień mi się przyda. No ale ten kolor... K. się podoba, on w zasadzie wybierał. To była jedyna na którą zareagował błyskiem w oku. A że ostatnio taki on poturbowany przez los, to chciałam mu sprawić przyjemność. I teraz siedzę i się zastanawiam, czy to odpowiednie na chrzest. Głupia małpa ze mnie. Która baba słucha się rad ubraniowych swojego męża?!

A sukienka to takie coś -

http://www.mohito.com/pl/pl/collection/all/dresses-5/lj711-42x/a-line-dress

Szczerze, nada się na chrzest dla zwykłego gościa? Podpowiecie?

Rotenkopf Walka. 3 marca 2015, 22:31

Raaany, znów mam etap, że łatwiej i szybciej mogę wymienić to, co mi nie dolega. Już nie zliczę iloma maściami i innymi specyfikami jestem wysmarowana ;/
* ząb - znów powoli wyżyna mi się dolna ósemka po lewej stronie, pech chce, że jest ona usadowiona w policzku ;/ wyjściem jest albo cierpliwie czekać i znosić ból albo dać się pokroić ;] na razie walczę, a w walce pomaga mi Dentosept A.
* ucho - znowu na płatku ucha i pod nim mam ropne krostki, które swędzą i pieką niemiłosiernie. Dzieje mi się tak raz/dwa razy do roku. Czemu? Nie wiem. Tu pomaga mi zwykła skrobia ziemniaczana. I jak na złość infekcja objęła lewe ucho, a ja tak bardzo lubię spać na lewym boku.
* lewy bok brzucha - czemu? oczywiście, że nie wiem. Buscopan poszedł w ruch.
* lewy bark, znaczy się bardziej mięsień, który jest na nim - od dzieciństwa boli na zmianę pogody. RubArom sprawdza się świetnie.
* lewa kostka i śródstopie - hahaha, tu już w ogóle leże i kwiczę bo sama nie wiem jak mogłam się uszkodzić chcąc usiąść na fotelu ;) altacet i IceMix.
* na drugiej stopie wylądował jakiś żel z wyciągiem z kasztanowca na zmęczone i obrzęknięte stopy. Jak tylko wchłonie się altacet na lewej to też się tym wysmaruje.
* kręgosłup - zapomniałam, jak to jest stać całe 12h ;]

O żesz kurka! Wszystko praktycznie po lewej stronie, niech to szlag.


Dziś moi rodzice mają rocznicę ślubu ! <3
A jutro mój Najwspanialszy ma urodziny ! <3

Dziś tłusty słodki czwartek :-) a ja zjadłam tylko pół paczusia :-). Przed ciaża połykałam słodkie a teraz jest bo jest ale nie musi być.
Mam za soba straszne przeziębienie. Od niedzieli do dziś plackiem leże. Teraz czuje się już fantastycznie, ale tak chora to ja 100 lat nie byłam. Do tego ta straszna goraczka. Leczyłam się na własna rękę bo internista stwierdził, że to tylko jakaś infekcja wirusowa i nic nie może mi przepisać a na goraczke brać paracetamol. I tak oto pozostały mi domowe sposoby miód, cytryna, sok malinowy, czosnek i herbatki. Troszke wspomogłam się syropkiem Prenalen ale zawiele nie pomógł i teraz pije Stodal. Mam nadzieję że do soboty już mnie całkiem puści bo mam dość siedzenia w domu, a z reszta sa walentynki.
I tak bardzo się stęskniłam za Naszym dzieciatkiem a do wizyty jeszcze 18 dni. Nie mogę się już doczekać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2015, 12:18

<3 NASZE SZCZĘŚCIE <3
TAK BARDZO GO KOCHAM...

20awgft.jpg

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 12 lutego 2015, 13:49

Wczoraj na teście owu znowu cień drugiej kreski. Dziś rano zrobiłam i ta druga bardzo słaba ale jakaś jest. Zrobię jeszcze po południu.

Niech mnie ktoś powstrzyma przed zrobieniem testu :P

dzisiaj 32tc+ 1..wczoraj weszlismy w 33 tydzien ciazy.. 54 dni do porodu...boziu juz blizej niz dalej :D
wstawiam zdjecia, bo nie wstawialam tydzien temu...brzusio rosnie..waga waha sie tylko 200gr tygodniowo...wiec w sumie tyle ile dzidzia przybiera na wadze, ale czuje sie jak foka i nie jestem zadowolona ze swojego wygladu :( az dziwne bo nigdy nie mialam z tym problemu...mam jakis slabszy dzien chyba...od dzisiaj do wtorku bardzo duzo pracy..
mielismy wczoraj i przedwczoraj wolne bo nie czulismy sie zbyt dobrze, nie wyspani rowniez...ale po zapodaniu wiekszej dawki witamin ciazowych mnie i mojemu malzonowi...wszystko wrocilo do normy..musze zroznicowac nasza diete..ja zywie sie bardzo zdrowo,ale w meza cos zdrowego wmusic to tragedia..ale chyba jz zrozumial ze zle samopoczucie i braki energii to nie tylko wina chujowatej, lutowo-angielskiej pogody,ale tez braku witamin...u niego to raczej magnezu..wypija stanowczo za duzo kawy. ja wypijam jedna dziennie ale przy zwiekszonym zapotrzebowaniu na magnez jednak ta jedna kawka tez swoje wyplukuje...
czekamy na lepsza pogode i zabieramy sie za pokoj dla Sarci :D do wtorku mmusze poplacic za przeglad, road tax, ubezpieczenie i czynsz za dom i za studio i juz na luzie mozna kupowac do pokoiku..najpierw najwazniejsze oplaty.
z rzeczy dla niuni mamy juz w sumie wszytsko...torba do szpitala w pol spakowana..musze wlozyc tylko dodatkowa ladowarke do telefonu, bo ja zawsze mam w pol rozladowany telefon :D jakies drobne na picie czy cus innego, butelke wody z dziubkiem do picia i pusta zostawie do tantum rosa, do po porodzie...

z rzeczy dla niuni zostaje wozek...mielismy nie kupowac, ale jak patrze ze za fotelik do samochodu musze zaplacic ok 100f a za 100 albo i mniej mam od znajomej zywany, sliczny wozek 3 w 1 juz z fotelikiem do samochodu to zastanawiam sie czy jest sens kupowac sam fotelik?..jeszcze poogladamy do konca marca..mamy czas w sumie...

a oto fotki FOKI :(

out.php?i=947851_dsci0012.jpg

out.php?i=947852_dsci0013.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2015, 14:46

Nie mam pojęcia kto i kiedy powiedział, że ciąża t stan błogosławiony. Powinien ów osobnik za to co powiedział przechodzić przynajmniej 30% tych objawów które ma niejedna ciężarna. Niech mi ktoś wytłumaczy co jest błogosławionego w zwracaniu większości posiłków do kanalizacji miejskiej, wieczne odbijanie się szczególnie rzeczami których się nie jadło, mdłości na zapach intensywnych lawendowych (z domieszką naftaliny) perfum starszej pani siedzącej obok w autobusie, w masie krost na twarzy, łamliwych paznokciach, bólach głowy aż do porzygu.... błagam niech już przyjdzie II trymestr bo się wykończę. Ciekawe ile jutro pokaże waga u pani doktor. Przed IVF było 65 kg potem skoczyło na 68 w 9 tc było 67 teraz zakładam, że będzie jeszcze mniej. Z miłych rzeczy odkryłam, że Torecan świetnie działa na wymioty a zastrzyk z Dexavenu na migreny. Chociaż wbicie własną ręką we własny pośladek igły, która w moich oczach urosła do grubości pręta zbrojeniowego nie było łatwe, podobno piszczałam jak dziewica (słowa mojego TŻ) ale udało się. No dobra koniec płaczu trzeba się ogarniać. Z okazji Tłustego Czwartku kupiłam dwa pączki. Jeden dla TŻ a drugi na spółkę z fasolą. Zobaczymy czy lubi te z marmoladą??

zyrcia Chyba się udało ! 12 lutego 2015, 15:29

Obczaiłam dziś wyprawkę żeby zobaczyć czy czegoś mi brakuję jeśli chodzi o odzianie dla mego Leoncja.
I oświadczyłam sobie, że to koniec ! Nic już nie kupuję, bo Leon nie zdąży tego wynosić :D
Ewentualnie jakieś większe już na zapas :P
Teraz skupiam się na kocykach, rożkach, kosmetykach.
Moja kolekcja prezentuje się tak :D :
5lxpfm.jpg
2laqwpf.jpg
dpuvjb.jpg
2s6n8sg.jpg
ajqhjn.jpg
i ponawiam pytanie o planowane cc, jak to wtedy jest ? Jak lekarz ustala termin ? od czego to zależy i czy moje prośby mogą być brane pod uwagę :P??


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2015, 15:35

6 dzień cyklu - 6 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
50,4 kg
obwód brzucha na wysokości pępka 66 cm
obwód uda 49 cm
ciśnienie 83/48
tętno 78

Remontu ciąg dalszy. Malowanie skończone - CUDOWNIE!! Jestem z nas potwornie dumna :) Oboje z M. mamy już nieco dosyć stanu naszego mieszkania, bo wygląda jakby wybuchł w nim granat! Ale Mufcio jest zachwycony!! TAKI OGROMNY PLAC ZABAW! Bo tego wsadził ogon w szarą farbę i wcale nie rozumiał skąd takie nagłe poruszenie.
Najbardziej tylko przygnębia mnie fakt, że cały ten remont nie ma nic wspólnego z Maluszkiem...

Przekładam histeroskopię na inny termin. Pomijając moje negatywne nastawienie...nadal plamię dość intensywnie i raczej mało prawdopodobne, że do wtorku przejdzie. No i przeziębienie jest coraz bardziej intensywne :( Wieczorami chrypka jest bardzo uciążliwa, a przez ropę w gardle lewie czuję to co jem.
Prawy jajnik zaczyna pobolewać...ciekawe na kiedy szykuje się na owulację...Szkoda, że nie można go zapytać :P

____________
1 śniadanie: Jajecznica z cebulą + sok wyciskany z pomarańczy
2 śniadanie: Wafle ryżowe z białym serem
Obiad: Zupa pomidorowa z razowym makaronem i prażonym słonecznikiem
Podwieczorek: Kiwi
Kolacja: Jogurt naturalny z chia, migdałami, amarantusem, pestkami dyni, siemieniem lnianym i syropem klonowym

hej Kochane życzę Wam słodkiego tłustego czwartku <3
3126xc7.jpg


Pochwalę się otóż w końcu spaliśmy na Naszym nowym łóżku <3 cudnie, wygodnie, rewelacja :)
ogólnie czujemy się Ok :) dziś nawet sporo energii mam :O :O


Ciekawa jestem ile Nasz Maluch będzie ważył na następnej wizycie:) to będzie jakoś 25tc - mam nadzieję, że po ostatnim USG ładnie nadrobi Bąbel :) i że w końcu uda Nam się wpaść na jakieś imię dla Niego :P póki co jest bezimienny :x


Dziś się troszkę wystraszyłam bo rano jak wstałam to poczułam, że coś mi cieknie aż po nodze :O oczywiście od razu myśl - "odeszły wody" i przerażenie :| ale poszłam siusiu i nie zauważyłam nic niepokojącego tzn. żadnego odchodzącego czopa (czopu), żadnych plamień czy krwawień, brzuszek też jest bez zmian tzn. nie twardnieje, nie spina się, nie mam bóli @ więc staram się być spokojna :P Może to ten śluz tak poleciał albo nie trzymam moczu ?? :O :O Póki co jest dobrze brak skurczy itp. więc luz :x - albo wydaje mi się, że luz :P


No i dziś zaszalałam i wydałam na Młodego ponad 100zł - chyba już wystarczy ciuszków :P tak jakoś wyszło, że poszłam do biblioteki a po drodze weszłam do "lumpa" a tam dostawa nowego towaru no i się zaopatrzyłam w różności dla Bąbla i najlepsze, że same firmowe rzeczy :) więc się opłacało :)
No i mam nadzieję, że Młody już pozostanie Młodym :P Chyba dwa USG nie mogły się mylić :)
A to dzisiejsze łupy:
pół śpiochy i portki:
29vhzsi.jpg

body na krótki rękaw:
wrcp41.jpg


body na długi:
r2ndbm.jpg


i bluzeczki:
30wwb2p.jpg
troszkę się tego nazbierało :)

Mąż stwierdził, że teraz to już nie ma wyjścia i musi skręcić komodę dla Młodego :)


Ja jeszcze dziś muszę wyciągnąć męża na zakupy bo na weekend ponoć teściowa wpadnie więc trzeba jakieś ciacho zrobić i sałatkę :D Dobrze, że lubię gotować to nie ma problemu ;)
Buziaki <3

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 12 lutego 2015, 16:04

Dziewczyny, mam nowe wiesci o tamtym domu, do ktorego dalam wczesniej linka. Jednak jest na sprzedaz. Agencja miala jakis problem ze strona internetowa i stad ogloszenie nie bylo widoczne.
Moj S napisal do agencji zapytanie o stan dachu, ogrzewania, elektrycznosci itp. Moglibysmy jechac w weekend zobaczyc domek.

Sama nie wiem co o tym myslec. Boje sie wziac kredyt na pol zycia (albo i wiecej), nigdy nie mialam takich zobowiazan. No i jednak dojazd do miasta, w ktorym pracujemy by nam zajal jakas godzinke w jedna strone.

Z drugiej strony posiadanie sadu owocowego jest kuszace...


Angelike Mam to gdzieś... ;) 19 lutego 2015, 11:45

I po urlopie.. ;)
Pozwiedziałam, pojeździłam, zobaczyłam na własne oczy zamek Neuschweinstein, urzekł mnie przepiękny Salzburg, oglądałam skocznie narciarskie w Garmisch Partenkirchen, pobuszowałam w monachijskiej galerii handlowej. Fajnie było :)
Gdyby nie to, że moi rodzice palą i smród fajek jest wszechobecny oraz gdyby nie było zajadłej kłótni z siostrą (jak za dawnych starych czasów) w ostatni dzień, wtedy mogłabym powiedzieć, że było idealnie.
W sumie to nawet nie czułam aż tak bardzo braku mojego M. Chciałam żeby za mną zatęsknił, żeby poczuł jak w domku jest smutno i cicho beze mnie :) I tak było :) Zatęskniłam za nim ostatniego dnia, pożarłam się wtedy z siostrą, rodzice jak zwykle stali jak manekiny z boku i nie reagowali, ja na dodatek strasznie się pochorowałam, miałam załadowane zatoki, kaszel, katar, "piekły" mnie oczy, do tego ciągle smród fajek, problemy z przejazdem spowrotem do Polski - wszystko to sprawiło, że odechciało mi się urlopowania, zatęskniłam za moim pięknym, czystym, spokojnym, przestronnym mieszkankiem i za M.
On też był strasznie stęskniony, i ten wzrok kiedy mnie odbierał ze stacji.... :D <3
To była moc :)))))))) To była miłość. :)
Trochę mnie dzień później zasmuciło, że tylko miłość, a nie miłość i pożądanie ;) Skończyły się czasy kiedy bzykaliśmy się jak nastolatki, trochę to smutne, brakuje mi tego.. Co zrobić. Przynajmniej jest miłość, zrozumienie i przywiązanie ;)

To był dobry reset. W ogóle sam fakt, że przez 3 ostatnie miesiące, z różnych przyczyn, nie było starań, sprawił, że w sumie zapomniałam o tym, że się staramy. Zapomniałam, ze chcę mieć dziecko. Zapomniałam, o ograniczeniach, limitach, zakazach, nakazach, zaleceniach i wszystkim co się kręci w okół tej jednej sprawy.
I jakoś tak mi z tym "czystym" kontem miło i przyjemnie. To miłe nie czuć ciągle na plecach ciężaru porażki.
Wydaje mi się, że in vitro jest już przesądzone. Nie bez przyczyny tyle miesięcy się nie udaje. In vitro na chwilę obecną kojarzy mi się z procedurą medyczną na którą muszę się przygotować psychicznie, zdrowotnie i finansowo. Czyli trzeba wziąć dupę w troki i zabrać się za siebie. Inseminacja marcowa, wydaje się już tylko formalnością, kolejną procedurą którą trzeba zaliczyć aby uzyskać odpowiedni papierek. Papierek do in vitro.
Gdzieś w tym wszystkim zagubił się nadrzędny cel, powód... - dziecko. Przestałam myśleć o tym, że to wszystko ma cele prokreacyjne, że chcę małej wersji siebie. Mam wrażenie, że czeka mnie jakiś upierdliwy ale standardowy zabieg bądź operacja w szpitalu. Że muszę się temu zabiegowi poddać aby wyzdrowieć. Tak jakbym cierpiała na kamienie nerkowe albo nie wiem co.
To wszystko przestaje mi się już kojarzyć z robieniem dzieci. Nie tak sobie wyobrażałam robienie dzieci. To miał być mistyczny seks podczas którego małe żyjątko (plemnik) popływa trochę we mnie, potem spotka moją komórkę, wciśnie się do środka, zrobi się wielkie BUM, magia, czary mary. Cud. A potem rozanielone wpatrywanie się w rosnący brzuszek, poczucie, że jest się kimś wyjątkowym bo się produkuje człowieka, zaskoczenie rodziny i znajomych, wielka radość. Duma.

Miał być cud i magia a jest co? Tsh, hsg, atm, morfologia plemików, IUI... to ma być magia?
To nie jest magia tylko terminy medyczne, nauka, laboratoria. Cudu nie ma, nie było i chyba już nie będzie.
Jakoś tak ostatnio mam wrażenie, że temat dzieci, ciąż, mnie w ogóle nie dotyczy. Zastanawiam się czy w ogóle kiedykolwiek będzie mi dane poczuć w moim organiźmie zmiany hormonalne spowodowane ciążą. Może ten CUD mnie nie dotyczy?...
Całe wieki broniłam się przed ciążą, zabezpieczałam się podwójnie, w panice, że ewentualna ciąża zrujnuje mi życie. Może tak bardzo bałam się ciąży i tak bardzo jej nie chciałam, że dziś mój organizm nie wie co to znaczy zapłodnienie? Wykasował tą zdolność? Ludzki organizm potrafi sam się wyleczyć z raka więc w sumie...

No nie wiem. Ale mam poprostu odczucie, że instynkt macierzyński mnie po części opuścił. Nadal chcę dzieci ale nie chce mi się o tym myśleć. W sumie co tam, nie mam nawet się już z kim ścigać, czy porównywać. Wszyscy moi znajomi, który chcieli zajść w ciążę to już w te ciąże zaszli. Wszyscy już dawno odchowują potomstwo a ja nawet nie mogę wystartować. Więc skoro już i tak będę ostatnia na mecie to mi się nie spieszy.
Ostatnio zauważyłam jeden dziwny objaw - kolegę z biura obok odwiedziła 3letnia córeczka. Na dźwięk jej gaworzenia skrzywiłam się jakbym usłyszała Mandarynę bez playbacku. Ten dźwięk wydał mi się denerwujący a nawet nie widziałam jej na oczy, stała za ścianą. Wróciłam do starej JA? Dzieci nigdy mnie specjalnie nie rajcowały. Czy będę się umiała cieszyć z dwóch kresek na teście? Z jednej wygranej po kilkudziesięciu porażkach? A może już mi wszystko jedno?

Organizuję sobie ostatnio czas tak, że ciągle jestem czymś zajęta, cieszy mnie to, lubię tęsknić za nudą, zamiast tęsknić za rozrywką.
Wprawiłam już w ruch marzenia związane z psiurkiem, ktorego kiedyś nabędziemy :) Co najlepsze mój M, który jest bardzo "anty zwierzętom w domu" widzę, że powoli oswaja się z tą myślą :)
Pracuję nad dobrą sylwetką i kondycją, widzę powoli niewielkie zmiany na lepsze.
Po wakacjach u rodziców obudził się we mnie nerw na mój kulejący angielski i zdychający niemiecki. A ponieważ oboje (to nowość) z moim M planujemy kolejne, tym razem wspólne, wypady do Niemiec to wypadałoby ten język podszlifować dla własnego komfortu. Także mam jeszcze wiele do zrobienia :) Nie zapominając o weselu hahahaha ;)
Dodatkowo zakasałam rękawy i zacieram ręce do działania w sprawie in vitro. Biorę to na klatę, jestem gotowa ;) Bez emocji.
Wolę myśleć o zakuwaniu niemieckich słówek, wizycie u lekarza niż o dziecku. Ten temat póki co leży na półce.
A przynajmniej do marca. Mam nadzieję, że mi wtedy amba znowu nie odbije i zachowam zdrowy rozsądek. Nie chcę się więcej dręczyć.

myszm pokonujac kolejne przeszkody. 12 lutego 2015, 16:59

23 dc. brak objawow.

moj facet znowu wyjechal do pracy, bylam dzis u przyjaciolki robic projekty na uczelnie. jutro tez musze jechac po materialy i zabrac sie do roboty, chociaz to ostatnie o czym moge myslec.... juz tak nie chce mi sie tam chodzic!!!
chcialabym byc juz mamusia, miec te wszystkie ciazowe problemy :))
to nasz 6cs, ciekawe co bedzie, '6' to nasza liczba, zaczelismy byc razem 6tego, oboje z moim mamy urodziny 6-tego. moze to przyniesie szczescie! chociaz jak pisalam wczesniej- nie czuje nic, a przeczucie podpowiada ze sie nie udalo. chociaz wiadomo, nadzieja zawsze jest, a im blizej daty @ rosnie i rosnie...

Marlena Szukając motyla. 12 lutego 2015, 17:29

Byłam wczoraj u gina na nfz, jestem strasznie rozczarowana. Po wizycie cały wieczór chodziłam taka nabuzowana w pracy.
Jednym zdaniem: dupa a nie lekarz.
Stwierdził że wszystko wygląda ok a w prawym jajniku widać "coś co może odpowiadać pęcherzykowi dominującemu". Ha! Czyli nie wiadomo w ogóle czy cykl znów nie będzie bezowulacyjny.
Nie widać żadnych odchyleń więc nie ma sensu stosować CLO czy robić monitoring. Szkoda narażać mnie na koszty. Żadnego skierowania na jakieś badania, kompletnie nic.
We wtorek idę do innego lekarza na nfz, zobaczymy czy ten też mnie zleje.
W między czasie pójdziemy na badanie nasienia a po hsg pójdę najwyżej do mojego gina i zapytam czy jest możliwość monitoringu i CLO ale bez inseminacji. Przynajmniej na razie.
W sobotę Walentynki, a ja będę cały dzień w pracy. 14 godzin. Zresztą, jutro też. Przeczuwam ze całą niedzielę przeleżę w łóżku i nie będę mogła się z niego podnieść :)

muminka83 My 15 października 2015, 23:18

Mój synek miałby 3 miesiące. Czuję że byłby to Gniewoszek. Zawsze będziemy pamiętać.
Ten czas jest dla nas trudny. Bardzo nie lubimy okresu między październikiem a grudniem. Jest smutny i odbił piętno na naszej rodzinie.
<3 Gniewoszku opiekuj się swoją siostrą :-* i braciszkiem <3 Kochamy

dzabuch moja terapia 12 lutego 2015, 17:46

Agresja, agresja, agresja!! W skali 1 do 10 daję sobie 15. Wkurzyłam moją mamę a babę z pracy to miałam chęć przez telefon udusić. Teraz odebrałam od kuriera nowy odkurzacz i nie działa. Albo ja jestem głupia albo ten sprzęt. Zaraz się popłaczę, już mam poprostu dość. Moja mama tylko skomentowała, że jak w ciąży będę mieć takie wahania nastroju, to ona zwariuje. Niech nie wariuje, babcia się przyda :) Zresztą nikt nie da rady! Mam w pracy taką czułą koleżankę, że jak darłam się na panią przez telefon to się popłakała. Ona zawsze płacze- normalne. Ja jednak sama nie mogę już wytrzymać złość i zmęczenie. Niech @ już przyjdzie, bo to napięcie też mi nie służy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2015, 17:49

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)