sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 16 lutego 2015, 22:25

Bolą mnie cycki!!! Biorąc pod uwagę ich (nie)wielkość a ból jaki mi sprawiają uważam to za wielce niesprawiedliwe. Opócz tego mam kiepski apetyt, bo wszystko mi śmierdzi i na nic nie mam ochoty  :-/ A w niedzielę mało brakowało, a bym zabiła Męża. Serio. Taki miałam atak wkurwu. Najpierw nawrzeszczałam na niego, rzucałam co tylko miałam pod ręką, a potem zamknęłam się w łazience i popłakałam. Mąż oczywiście mnie olał, więc jak mi przeszło to sama wylazłam. A dlaczego tak się wku***łam? Hmm... Chyba dlatego, że źle się czułam, a Mąż nade mną nie skakał, przy czym nic mu nie powiedziałam, tylko wydawało mi się, że powinien wiedzieć... Dobrze, że mogę wytłumaczyć mój zryty łeb skaczącymi hormonami :-) ehh...
Jutro usg tarczycy, oczywiście już się martwię na zapas... :-/

Edit. A żeby nie było, że jestem wariatką, zaczęło się od tego, że Mąż nie wyniósł talerzy po śniadaniu, miałam więc powód, żeby się wkurzyć, nie? :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2015, 08:26

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 25 stycznia 2023, 19:53

Dzisiaj miałam wizytę w Invimed.

Pierwsze wrażenia? Dużo lepsza atmosfera niż w Invicta (chociaż punkt pobrań w Invimed dzisiaj się troszkę nie popisał - najpierw nikogo w środku nie było, potem strasznie długo czekałam na swoją kolej, przez co uciekł mi jeden bus do domu).

Doktor bardzo miły, pożartowaliśmy sobie nawet z naszego beznadziejnego przypadku...

Ogólnie to ja standardowo: PCOS. Chyba zwiększyła mi się ilość mikropęcherzyków na jajnikach z tego co widziałam na USG i z tego co mówił. Doktor był w szoku że przy moich cyklach występuje u mnie owulacja. :)

Mąż... No cóż, skwituję to żarcikiem, że dobraliśmy się bardzo dobrze - ja 6 owulacji w roku (zakładając wszystkie cykle owulacyjne), mąż z krytycznie małą koncentracją plemników. ;)

Jedyna dobra wiadomość to mój wiek. 27 lat, a nie 37 jak to większość zgłaszających się do kliniki kobiet. Tu muszę przyznać mu rację, mamy chwilę czasu.

Przy tych wynikach badań wyjście mamy jedno - co mnie zupełnie nie zaskoczyło. In Vitro.
Według lekarza owszem, choroba mogła wpłynąć na wynik badań męża, ale mimo wszystko po miesiącu czasu jednak te wyniki już powinny być lepsze niż są aktualnie...
Dostaliśmy listę badań koniecznych do zrealizowania przed zabiegiem In Vitro, doktor opowiedział mi o tym jak to wygląda i jak to będzie prawdopodobnie wyglądać na moim przypadku (przy takim AMH i takiej ilości pęcherzyków bardzo prawdopodobna będzie hiperstymulacja, więc transfer nie będzie odbywał się w tym samym cyklu, tylko zarodki zostaną zamrożone, mój organizm ustabilizowany i w następnym cyklu mogłabym już podchodzić do transferu).

Mąż dostał zalecenie spotkania się z urologiem niepłodnościowym.

Ogólnie w związku z tym, że mamy czas ze względu na wiek, omówiłam z lekarzem próbę poprawienia nasienia męża. Raczej nie spodziewa się szybkich i na tyle spektakularnych efektów, aby za pół roku możliwe były starania naturalne na indukcji owulacji.
Mimo to ustaliliśmy że poczekamy do badań kontrolnych do maja i wtedy podejmiemy decyzję co dalej robimy.

Jedno jest pewne, ani ja ani mąż nie odczuwamy strachu przed ewentualną procedurą In Vitro. Zaczynam się zastanawiać, czy jeśli nasienie poprawi się na tyle, żebyśmy nadawali się do inseminacji, czy będę chciała w ogóle jej próbować.

Plan na teraz? Zorientowanie się w cenach badań, leków, płatności za IVF, ewentualnych warunkach refundacji (tu będzie zapewne konieczne zameldowanie się we Wrocławiu...), przemyślenie na spokojnie.
Z kontrolnymi wynikami mąż wybierze się do urologa lub androloga.

Tak między nami, nie chcę czekać 2 lat na poprawę nasienia do poziomu zadowalającego, wydawać cały czas kasy na suplementy, lekarzy, paliwo, kontrolne badania, leki a potem przeprowadzać inseminację, mając z tyłu głowy świadomośc, że szansa na powodzenie w naszym przypadku jest niska. Kosztowo może wyjść bardzo podobnie do procedury IVF, czasowo bez porównania. Nie wiem czy jest zwyczajnie sens.

Muszę to bardzo dobrze przemyśleć... na pewno wszystko wyklaruje się już w maju plus dodatkowo i tak będziemy potrzebować chwili czasu na wykonanie niezbędnych badań, więc wiadomo - różnie to może być i oby było jak najlepiej... Ale chyba się nie boję tego, a nawet jestem zadowolona że mamy konkret. Teraz już w końcu może być tylko lepiej, nie? 💕

Wiadomo, jeśli będzie efekt wow w kolejnych badaniach, to plan się całkowicie zmieni. Ale jeśli takiego efektu nie będzie, to przecież nic straconego i żaden powód do smutku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2024, 19:42

Nie mogę spać! Bolą piersi, swędzą sutki! Mam zgagę a od rana męczyły mnie mdłości, może nie były jakieś ogromne ale mimo wszystko męczące.

Wyostrzył mi się węch i jest to chyba najgorszy objaw ciążowy jaki mogłabym do tej pory wymienić. Zawsze byłam wrażliwa na zapachy ale teraz to już lekka przesada ;)

Wczorajsza sytuacja dziwna na wizycie.. na USG wszystko wskazuje jakbym była świeżo po owulacji..Śluzówka piękna9.7mm pęcherzyk też ok jakby już sam pękł..Po konsultacji z profesorem Pani dr zleciła progesteron i estradiol..Progesteron poniżej jeden a estradiol super wskazujący na owulację..
W środę jeszcze jedna wizyta powtórzenie badań ..Po powrocie do domu zrobiłam test owulacyjny wskazujący dwie krechy..Nie wiem o co chodzi..Mam mętlik...
Mam nadzieję że jutro wszystko będzie bardziej jasne :)

Sandra89: nie dostałam wyników.. mam przyjść za około 3-4 dni... i dopiero wtedy się dowiem.

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 17 lutego 2015, 07:35

Temperatura leci w dół ,a to oznacza jedno. Chyba znowu czas odpocząć trochę od ovufriend. Dobrze mi/nam to zrobi.

17 dc (12 cs) 5dpo ?

To są jakieś jaja. Ten mój cały cykl. To już trzeci płodny śluz w tym cyklu. Ja rozumiem że w poprzednich jarałam się nimi jak cholera, ale teraz to nie powód, żeby 3 raz mi występował. Nic nie wiem, jeżeli chodzi o ten cykl. Testów owulacyjnych nie wzięłam na weekend bo zapomniałam, więc nie wiem co gra. Do ginekologa nie mam po co się zapisywać, bo już raz mi powiedział, że wszystko ok, wypisał receptę, skierował na badania i skomentował, że są w normie przez internet. To samo endokrynolog. Obaj zgodnie kazali mi czekać na ciążę. No to sobie czekam w tej "błogiej" niewiedzy.

Dziś Dzień Kota, więc wrzucam tu swojego kici-srici. Słodziak z niego, tak tęsknie wygląda przez okno. To zdjęcie z weekendu, kiedy był u "Babci". Ona zachwycona tym widokiem i woła mnie ta moja najsłodsza na świecie Teściowa: "Córcia, chodź i mi wnusia sfotografuj. Zobacz jak on pięknie patrzy, wydrukuję sobie i postawię przy łóżku, bo to moje najgrzeczniejsze wnusiątko" :D no to ja cyk-cyk, foto gotowe. Na to owo "grzeczne wnusiątko" gdy tylko odeszłam od okna, wpadło w dziki szał. Zeskoczył z parapetu, zaczął biegać po całym pokoju jakby szatan nim miotał, skoczył na stół, zrywając przy tym z niego obrus i tłukąc talerz z ciastem a potem doleciał do firanki, zawiesił się na niej i zaczął wspinać się ku górze :D Obserwowałam to spokojnie w progu pokoju, co mam mu przeszkadzać, skoro on taki grzeczny :D
kici-srici spadło na glebę razem z tą firanką na co nadeszła Teściowa. On jak poparzony wykaraskał się z tej firany i spierdzielił do drugiego pokoju :D a Teściowa z szeroko otwartą gębą patrzy i mówi... "Córcia, nie krzycz na niego, zobacz jak on się musiał przestraszyć, gdy z tą firanką spadał" :D hahaha :D

IMAG2212_1_1.jpg
adult photo hosting

Wszystkiego najlepszego mój Ty Łobuzie :D (dziwne, że jeszcze Babcia z życzeniami nie dzwoniła :P ) :D

basiar85 czekając na cud-CUDZIE TRWAJ!! 17 lutego 2015, 07:39

W piątek test negatywny. Zrobiony żeby wiedzieć czy mogę wypić drinka z koleżanką. W piątek w piciu kultura ale już w sobotę nie. Walentynki udane :) w niedzielę kac i pewność że jak mam termin @ to na pewno nadejdzie. Ale jej nie ma do dzisiaj. I zaczynam mieć wyrzuty sumienia że piłam. Jeśli okaże się że mam drugie serduszko pod swoim to pozostaje modlitwa żeby moja głupota nie przyniosła nic złego.
Co do @ objawów brak. Od czasu do czasu lekki ale krótki ból miesiączkowy. Testowałam 14 dpo i nie było cienia nawet. Dziś 18 dpo i boję się iść do apteki. Nie chcę się znowu nakręcać że się udało.
I jakby mało było tego wszystkiego to wczoraj w pracy strzeliło mi w plecach. Zgrzewki z mlekiem zostały na ziemi. Wypadły mi z rąk. A teraz boli i chodzę jak połamana. Dzisiaj mam wolne a jutro 12 godz w pracy :(

W moim malutkim móżdżku urodziła się myśl że jeśli już zaczęliśmy 14 lutego to COŚ z tego być musi. Poza tym ewentualne testowanie zahaczyłoby o Jego urodziny także prezent z głowy ..

Mało natomiast interesuje mnie to że mój chłop nie chce, może sobie w takim przeświadczeniu żyć, w ogóle nie będę go wyprowadzała z tego błędnego założenia ;)

Takżeeee zaczynam konspirę. Ponieważ testosteron leży i kwiczy a z nim generalnie WSZYSTKO - leży, nie kwiczy, zaopatrzę się w testy owu. 5 dni na testowanie od 8 / 9 dc i przydałoby się choć jedno <3

Wiele sobie nie obiecuje przy tych 4% i małej ruchliwości, ale patrząc na 94 mln żołnierzyków, no dobra niech będzie że 1ml i 34 mln to daje 1,36 mln ! No bez jaj, żeby choć jeden nie dał rady ! Się obrażę jak nic ;)

Dziś mój dentysta, jutro zabieg M. nr 1. W czwartek wizyta u anestezjologa, w piątek mój lekarz nr 1. I znów weekend :D


Paróweczka Powiernik 17 lutego 2015, 07:44

Ostatni Duphastone przyjęty wczoraj w południe. Czekanie...
Kiedy powinny ujawnić sie jakies pierwsze objawy nadchodzącej @? Kiedy zaczac juz obawiać sie ze nici z wywołania? No i najważniejsze pytanie - co jesli nie przyjdzie po tych 9 dniach? Co moze zaproponować mi gin na wizycie oprócz kolejnej porcji gorzkiego "poczekajmy jeszcze"...

świeżnka sinusoida uczuć 17 lutego 2015, 08:24

Od tego cyklu biorę Oeparol femina. Jedno opakowanie starcza na 12 dni więc akurat połowa cyklu. Już po kilku dniach widzę ogromną poprawę sluzu. Tylko cholerstwo drogie jest.

Wczoraj był bardzo aktywny dzień:

1. Badanie nasienia, które przyniosło z sobą wiele przygód pozytywnych i negatywnych, mam nadzieję, że wyniki będą takie jak powinny być i że nasze przygody nie zakłócą wyników ;)

2. Monitoring, który wykazał, że nie pękają mi pęcherzyki, robi się torbiel krwotoczna. Myślę właśnie, że jest tak co cykl. Moja endomenda nie daje mi spokoju. Czy jest na to jakiś sposób, czy zastrzyki coś mi dadzą? Nie wiem.. 10 Marca wizyta napro, więc będzie maglowanie tematu u lekarza. Jak również maglowanie mojej "psychiki" przez pana dr, który każe i powtarza na każdym kroku, że mam zmienić myślenie :-P Ja? To będzie trudne ;)

3. Spotkanie u Instruktora całkiem fajne, następne spotkanie tuż przed wizytą Napro, dostanę wtedy ocenę swojego śluzu, także na wizytę do lekarza będziemy już dużo wiedzieć: będziemy mieli wyniki nasienia, podsumowanie spotkań u instruktora, wiemy, że nie pękają mi - i liczę na konkretne działania do walki z endometriozą.

Tak dr mi ciągle powtarza o tym moim myśleniu, żebym go zmieniła, że wczoraj się nad tym bardzo zastanawiałam i tak sobie dumam, że przez takich lekarzy mówi też ktoś "Wyżej postawiony" pan Bóg. To też nie jest przypadek. Pamiętam jak szukałam na jesień odpowiedzi, to oprócz tego że dowiedziałam się, że jestem chora (tego fragmentu nie mogłam zbytnio przełknąć) znalazłam zaraz wyjaśnienie w bieżącym psalmie: "gdy myślę moja noga się chwieje" :) Doszło do mnie, że ja naprawdę za dużo myślę i wszystkiego się boję stąd przełożenie na reakcje mojego organizmu, bo było dosłownie u mnie tak ostatnio, że gdy myślałam moje ciało, noga się chwiała, nie mogłam trzymać pionu, te zawroty i w ogóle.

Te spotkania z lekarzem są mi potrzebne, choćby po to, żeby raz na jakiś czas ktoś wybijał mi porządnie niepotrzebne rzeczy z głowy <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2015, 10:25

Dowiedziałam się, że nie mam żadnych zamrożonych zarodków. Ta informacja mnie dziś dobiła. Jutro robię betę i może jej wynik jutro mnie jeszcze bardziej nie dobije.

W sumie jakoś wczoraj tego nie napisałam... w niedziele wieczorem miałam brązowawo-kremowe upławy. To samo w poniedziałek rano... oczywiście wpadłam w panikę. Niby gdzieś po drodze jakieś ciemniejsze upławy mi się zdarzały, ale nigdy nie 2 pod rząd i te były ciemniejsze. Choć do brązowych plamień to im bardzo daleko było. No ale strach się pojawił. No ale byłam dopiero co w szpitalu było ok, więc co jest? Napisałam do gin co robić, czy mam gdzieś to skonsultować czy to może poczekać do prenatalnych w czwartek, napisała że może poczekać więc czekam. Uspokoiłam się trochę, pomyślałam że może to przez te badanie ginekologiczne, ta gin w szpitalu była mało delikatna... sprzęt do oglądania szyjki miała metalowy i bolało jak nigdy! Może ona mnie tam podrażniła trochę? Może ten pseudo pęcherzyk który gin widziała z miesiąc temu się właśnie stracił, bo mówiła że wtedy to nawet plamienia mogą być. Nie wiem... czekam cierpliwie na czwartek i mam nadzieje że nic złego nie usłyszę. Dziś już bez takich upławów, biało. To też uspokaja... no i mdłości... oj mdłości to są coraz mocniejsze i to mnie też uspokaja :)

Jakiś taki mały ten skok temperatury u mnie...

Czy Wy widzicie to co ja? Ja sobie cały czas robię nadzieję :) No co zrobić - ta druga część cyklu zawsze taka jakaś pozytywna :)

Ale wracając do temperatury...faktycznie wygląda na to, że może coś się zadziało - bo w pierwszej części cyklu tempka nie skakała powyżej 36,5C...Według mnie (umysłu ścisłego) Ovu źle zaznacza linię poziomą - czyli linię średniej temperatur pierwszej części cyklu...gdyby zaznaczył ją poprawnie - skok wydawałby się większy. Ale w sumie nie wiem jakim algorytmem posługuje się Ovu. Może i robi to poprawnie :) A co mi tam...potaplam się trochę w nadziei :)

Zapowiada się piękny słoneczny dzień :)

Budzę się i oddychać nie mogę...gardło zaklejone,czacha dymi:/ No tego mi było trzeba:( Wczoraj mi przyszedł nowy ekstra ciążowy termometr owu i dziś dokonałam inauguracyjnego pomiaru (fanfary;)). No ten to już musi mi temp. ciążową pokazać. No rozwijam się co cykl mam jakiś nowy sprzęt:P W poprzednim testy owu, teraz nowy termometr! Normalnie niedługo już będę profesjonalną staraczką;)Muszę się zastanowić co kupić na następny, którego oczywiście nie będzie! Aaaa i jeszcze jedna rewelacja! Zrzucam 10 kg ! Hahah sama się z siebie zaśmiałam jak to napisałam. Nie no na serio, nie mogę się zmieścić w kolejne spodnie! Dramat! Gdyby tam w tym brzuchu był mały ktoś to by była inna rozmowa, ale tam tylko jakaś tłusta substancja, zwana od zewnątrz oponą:/ Tak też od dziś nowe wyzwanie! Piszę tutaj, żeby się zmotywować i żeby potem wstydu nie było przed wami, że zamiast minus to plus (no chyba, że pozytyw ciążowy). Także trzymajcie kciuki za moją silną słabą wolę!!!

Agi Radość.. 17 lutego 2015, 09:39

Od wczoraj wiemy co będzie :) Córka

11 dpo.
Jakichkolwiek objawów brak, a temperatury bardzo nisko - dzisiejsza 36.48...
Nie robię sobie już nadziei. Jutro test, ale to tylko formalność :(

17dc wogole nie wiem co się u mnie dzieje

Jutro powtórka badania nasienia męża. Jestem bardzo ciekawa jakie będą wyniki. A i zmiana planów co do wizyty - najprawdopodobniej będzie 2 marca ale to się jeszcze okaże. :-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)