Test oczywiście wykonany,wynik oczywiście negatywny.21dc ale skoro już kupiłąm to musiał zostać zużytkowany:)zaczynam się powoli czuć "przedmiesiączkowo" ale znacznie delikatniej niż co miesiąc.Zaraz wkleję coś co znalazłam przypadkiem na allegro.Test ciążowy cyfrowy.Pierwsze widzę,cena paskudna 2 sztuki około 70 zł.Przy naszej nadgorliwości w sprawdzaniu bankructwo:)
Clearblue cyfrowy test ciążowy (2 szt.)
Producent: Wick Pharma / Procter & Gamble G
Nr art.: 01107881
Cena podstawowa: -
Nasza cena:
68.59zł
Zastosowanie Clearblue cyfrowy test ciążowy (Opakowanie: 2 szt.)
Clearblue cyfrowy test ciążowy jest dodatkowo wyposażony we wskaźnik poczęcia. Oprócz samej informacji o zajściu w ciąże (lub jej braku) pokazuje on zatem dodatkowo, jak wiele tygodni wstecz doszło do zapłodnienia.
Zaawansowany cyfrowy wyświetlacz zapewnia dokładność i jednoznaczność uzyskanych wyników, eliminując konieczność samodzielnej interpretacji barw, wskaźników, pasków czy innych środków wykorzystywanych w dostępnych na rynku testach ciążowych innych producentów.
Najbardziej wiarygodne rezultaty otrzymywane są we wczesnych stadiach ciąży.
Efekt działania Clearblue cyfrowy test ciążowy (Opakowanie: 2 szt.)
Ponad 99% niezawodności w określaniu terminu poczęcia
Jedyny dostępny na rynku test, który pokazuje, jak wiele tygodni wstecz doszło do poczęcia
Jednoznaczne, proste w odczycie wyniki
Wysoka czułość testu umożliwia otrzymanie wiarygodnych rezultatów już przed terminem miesiączki
(Jeśli jednak test przed spodziewanym terminem miesiączki wyświetli wynik „nie w ciąży”, może to mimo wszystko oznaczać zajście w ciąże, ale stężenie hormonów w moczu nadal może być nie wystarczająco wysokie do wykrycia przez test; wg badań klinicznych już 55% kobiet na 4 dni przed miesiączką otrzymuje prawidłowy rezultat „w ciąży”, 86% na 3 dni, 97% kobiet na 2 dni i 99% kobiet na 1 dzień)
Prosty w użyciu, z unikalną ikoną klepsydry, która sygnalizuje proces przetwarzania informacji
Marka najbardziej zalecana przez farmaceutów
Interpretacja wyników:
Lekarz obliczy etap ciąży, począwszy od pierwszego dnia ostatniej miesiączki. Wskaźnik poczęcia informuje natomiast, ile tygodni przed użyciem testu doszło do poczęcia. Data poczęcia wypada około dwóch tygodni przed terminem następnej miesiączki.
7 dpo
Chyba nic z tego nie będzie... Na początku byłam pełna nadziei ale teraz z każdym dniem myślę że się znowu nie udało. Poprostu kolejna nieudana próba...
16+4
Jutro idę na badania. A to oznacza, że wizyta tuż tuż...
Jakoś przestałam się denerwować w negatywnym znaczeniu, ale zaczęłam być ciekawa, czy nasza dzidzia zdradzi nam kim jest...
Być może stetoskop mnie uspokaja...
Dzisiejsza pogoda nie sprzyja... Znowu przeleżeć w łóżku cały dzień... A chciałam iść zaszaleć do sklepu. Nie chce mi się... Wieje strasznie, pada deszcz od wczorajszego popołudnia, jest szaro i ponuro.
M. od kilku dni się źle czuje... Boli go głowa, brzuch. Jest zmęczony i ciągle ma wrażenie, że jest przeziębiony.
Jako dobra żona, dałam mu dzisiaj kawałeczek bułki, bo nigdy rano nie chce śniadania, przygotowałam mu omegę 3 i witaminę C z cynkiem. Pytam go przed wyjściem czy wziął witaminy? Tak, wziąłem. Wracam z piesą do domu, a tabletki leżą jak leżały!!!
Ochrzanię go dzisiaj jak nic! Nie chce sobie pomóc to nie, tylko niech nie marudzi, że coś go boli...
No nic... Czas chyba poleżeć w jeszcze ciepłym łóżeczku...
Remont czas zacząć...2 tyg harówy...A co do temp. to spada...W ostatnich dniach wahała się między 36,5-36,6 a dzisiaj to już było 36,2...
Temperatura rosnie
oby była jak najdłużej wysoko
w piątek zatarłam oko.. myślałam ze to tylko podrażnienie ale jak w sob. rano nie mogłam otworzyć i widziałam za mgłą pojechałam na ostry dyżur
Uszkodzenie rogówki i nabłonka:( wczoraj kontrola bez zmian i do tego rzęsa mi rosła do środka i dodatkowo podrażniała i do kolekcji 4 krople:( zamiast kupować małej to ja na leki wydaje jakiś koszmar! chodze jak pirat z 1 okiem oklejonym plus ze już lepiej .. a do tego po przeziębieniu boli mnie w klatce piersiowej z prawej strony ani się śmiać, kichnąć porządnie nosa wydmuchać nic.. byłam sprawdzić usg zrobione wszystko ok.. nerwoból po chorobowy do 6 tyg. może trwać.. Załamać się można nie pamiętam kiedy wszystko naraz mnie się tak czepiało:( oby to wszystko Zdrowieje i koniec
Mała się fajnie rusza oby z nią było ok , w pon. wizyta a 12.03 prenatalne oohh
No i pozamiatane... temperatura znów w dół... w dwa dni spadła o tyle o ile rosła przez 10... jestem załamana... znowu nic z tego... a wykres był taki obiecujący... była owulacja, było serduszkowanie... więc nie kumam... nie kumam....dziś smuteczek...nie miałam siły wstać z łóżka, na siłę poszłam do pracy, nie mam nastroju żeby się uśmiechać ani gadać z kimkolwiek... mam ochotę się zamknąć pod kołdrą i przeczekać tak przynajmniej do rana... mój M. mnie przytulał i pocieszał i mówił że będziemy robic do skutku, ale to nic nie pomaga... mam doła i koniec i niczym go nie zasypię...
chyba że dwoma kreskami na teście.
No kochane moje koleżanki jutro mam punkcję
wczoraj w sumie zrobiłam sobie 5 zastrzyków w brzusio no ale czego się nie robi żeby spełnić marzenia -wy kochane wiecie najbardziej na świecie jak musimy się poświęcać żeby mieć malutka fasolinkę
lekarz kazał mi wprowadzić dietę wątrobową i nie wykonywać rzadnych sportów i nie dźwigać, powiem szczerze że z tym sportem to trochę jestem rozczarowana bo niewiem jak ja przeżyję od swojego kochanego treningu,, Secret"
no ale jak mus to mus.
lekarka kazala mi odpuscic na miesiac zebym odpoczela, moj P ma w czwartek badania fragmentacji dna plemnikow, moja lekarka powiedziala ze chce na 100% pewna ze on jest ok zanim zacznie faszerowac mnie lekami, takze nawet nie mierze temp bo jakos mi sie odechcialo ..ppewnie powinnam zeby miec jakies rozeznanie...
bylam u siostry mojego P..urodzila dziecko 2 tyg temu..nie moglam spac przez 2 dni po tej wizycie choc trwala tylko 10 min..nie moglam zostac dluzej...kazdy kto przezyl to co ja rozumie
mam nadzieje ze kiedys przejdzie moja kolej
dobrze ze mam adasia bo bym zupelnie zwariowala
W niedzielę się nie wyspałam i cały dzień bolał mnie brzuch...Wczoraj niby było lepiej, ale o 14 już pobolewał, a przed 16 zasnęłam. Wieczorem też bolał i w nocy też się ułożyć nie mogłam...
Jac mówi, że strasznie się rzucam, jak ryba wyrzucona na ląd. Zawsze obracam się podrzucając biodra, ale podobno teraz nawet w miejscu skaczę i on spać nie może. Martwię się trochę tymi bólami, nic innego się nie dzieje. Może faktycznie rośnie, chociaż 4 lata temu też to słyszałam. Teraz staram się jednak nie denerwować, nigdzie nie łazić, dużo spać, mam luteinę (której dziś zapomniałam!!!). Może nie odżywiam się zdrowo, ale nie jest najgorzej. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze, a za tydzień zobaczę okruszka.
Wczoraj jeszcze mnie prawy jajowód bolał, ale sama nie wiem...jak się nie wypróżnię, to też czuję że mnie gdzieś uciska. Może to po prostu kupka. 
Wczoraj powiedziałam Krzychowi, przyjął to całkiem dobrze i mogę przychodzić na 4 godziny dziennie. Nawet pytał czy te 4 godziny nie chcę w domu pracować, ale póki mogę to chcę przychodzić. Coraz bardziej rozmyślam nad tą działalnością. Podobno można ten fakt jeszcze wykorzystać....
Kluseczku...nie wiem czy jesteś chłopcem, czy dziewczynką, ale trzymaj się dzielnie! Bądź zdrowy dla mamusi i tatusia. Kochamy Cię kropeczko!
Brak synchronizacji - brak ciąży
Owulacja może być za wczesna albo za późna. Za zbyt wczesną byłaby uważana ta przed 10. dniem cyklu, za zbyt późną po 20. Przy regularnych późnych owulacjach kobieta ma możliwość zajścia w ciążę. Ale jeśli jajeczkuje późno, szanse na ciążę maleją. Dzieje się tak dlatego, że owulacje są rzadsze (np. przy cyklu wynoszącym 39 dni to tylko 9 jajeczek w roku, przy 28-dniowym - 13), możliwość produkowania nieprawidłowych jajeczek (dotyczy to także owulacji zbyt wczesnych). To oznacza, że są nieodpowiednie do zapłodnienia i implantacji. Poza tym poziomy hormonów nie są zsynchronizowane. Endometrium może nie być gotowe na implantację, jeśli zbyt dużo (albo zbyt mało) czasu upłynęło od ostatniego okresu. Jajeczko może być zapłodnione, ale zarodek nie może się właściwie zagnieździć.
Problemem może okazać się też tzw. zespół luteinizacji niepękniętego pęcherzyka. Zazwyczaj w ciągu 38 godzin od wyrzutu LH pęcherzyk pęka, ale oocyt nie zostaje uwolniony. Może to być spowodowane problemami hormonalnymi - złą pracą przysadki i zbyt niskim stężeniem LH. Przyczyną może być również zespół policystycznych jajników. Zaburzenie to wykrywa się dzięki badaniom USG i testom na LH. Czasem niepęknięty pęcherzyk przekształca się w ciałko żółte bez uwolnienia jajeczka, dlatego też testy na progesteron w drugiej fazie cyklu mogą nie wykazywać nieprawidłowości, a w przypadku mierzenia temperatury podstawowej ciała obserwuje się hipertermię. Leczenie polega na podawaniu HCG, jeśli problem spowodowany jest zaburzeniami hormonalnymi. Pomaga też laparoskopia i „nakłuwanie" jajników.
Kiedy najlepszy czas na zapłodnienie?
Wykształcone jajeczko wychwytywane jest natychmiast przez strzępki jajowodów. U kobiety z niedorozwojem czy brakiem jednego jajowodu, podobnie jak w przypadku jajników, całą aktywność przejmuje ten zdrowy. Możliwe jest wychwycenie jajeczka przez przeciwny jajowód, co do jajnika, z którego zostało uwolnione. Zapłodnienie może się dokonać w tzw. bańce jajowodu, jak też w każdym innym odcinku jajowodu. Są teorie, że komórka jajowa wydziela pewne substancje chemiczne, które powodują, że plemniki nie mają problemu z jej znalezieniem.
Jajeczko zwykle żyje 12-24 godzin, choć podejrzewa się, że do zapłodnienia zdolne jest tylko przez 6.
Badania wykazały, że stosunek tuż po owulacji bardzo ogranicza szanse na zajście w ciążę. Plemniki zwykle docierają do jajowodów w ciągu kilkunastu minut, ale nie są zdolne do zapłodnienia. Potrzebują około 6 godzin pobytu w szyjce macicy i przejścia przez proces tzw. kapacytacji, aby osiągnąć ostateczną dojrzałość. Dlatego najlepszy czas na stosunek to dzień przed lub dzień po jajeczkowaniu. Plemniki zdolne są do zapłodnienia średnio 24-48 godzin. W przyjaznych warunkach, w obecności śluzu płodnego w drogach rodnych kobiety, potrafią przeżyć nawet 5 dni. Płodnym okresem jest więc czas dwa dni przed owulacją i jeden dzień po. Ma to znaczenia w momencie, kiedy nie znamy dokładnego czasu uwolnienia jajeczka (owulacja nie jest u kobiety łatwo rozpoznawalna).
Jedną komórkę jajową zapładnia jeden plemnik. Następuje zbliżenie jąder obu komórek i ostatecznie zapłodnienie - połączenie materiału genetycznego rodziców. Powstaje jednokomórkowa zygota (zapłodniona komórka).
Wędrówka i zagnieżdżenie zapłodnionego jaja
Zapłodniona komórka (zygota) to jeszcze nie początek nowego życia. Teraz przez parę dni wędruje przez jajowód, nieustannie dzieląc się, przy czym jednocześnie nie zwiększa swojego rozmiaru. To etap bruzdkowania, którego efektem jest wielokomórkowy zarodek. Przesuwany jest ruchami rzęsek pokrywających nabłonek jajowodów i skurczami mięśniówki jajowodów. Wydzielina produkowana przez nabłonek ułatwia poślizg komórki. W ostatnim stadium bruzdkowania powstaje blastocysta, czyli jajo płodowe - pęcherzyk składający się z dwóch warstw. Trofoblast pełni funkcje ochronne i odżywcze, z embrioblastu powstaje ciało zarodka. Przez kilka dni pobytu w macicy zarodek odżywia się tzw. mleczkiem macicznym - substancją wydzielaną przez śluzówkę. Jednocześnie enzymy wydzielane przez jajo powodują nadtrawienie błony śluzowej macicy. Zarodek zagnieżdża się w wytrawionym zagłębieniu, endometrium je obrasta. Proces ten zwany implantacją lub zagnieżdżeniem rozpoczyna się mniej więcej po 6 dniach od owulacji, ale w zależności od tego, jak długo zarodek znajdował się w jajowodach, rozpocząć się może od 4 do nawet 12 dni od jajeczkowania.
Jajo płodowe usadawia się zazwyczaj w ścianie macicy niedaleko od ujścia jajowodów.
Endometrium jest przygotowane do implantacji w ściśle określonym przedziale czasowym tzw. oknie implantacyjnym, w cyklach naturalnych oznacza to 16-22 dzień cyklu, w stymulowanym egzogennymi gonadotropinami - dzień 16-19. Uwarunkowane jest to działaniem progesteronu i wpływem tego hormonu na strukturę, funkcjonowanie błony śluzowej macicy. Jednocześnie to endometrium odpowiada za wysyłanie sygnałów kontrolujących rozwój trofoblastu.
Ciałko żółte i produkcja hormonu utrzymującego ciążę
Z resztek pęcherzyka, z którego zostało uwolnione jajeczko, powstaje tzw. ciałko żółte (corpus luteum) - gruczoł wewnętrznego wydzielania. Następuje to ok. 28-32 godziny po owulacji. Ciałko żółte produkuje hormon potrzebny do utrzymania ewentualnej ciąży - progesteron - i w mniejszych ilościach estrogeny. Progesteron wstrzymuje dojrzewanie kolejnych pęcherzyków w cyklu, dlatego też niemożliwa jest podwójna owulacja, chyba że w tzw. 24-godzinnym oknie, kiedy występowały pęcherzyki o podobnej wielkości. Nawet jeśli pierwszy pękł, nie zostało nagromadzone wystarczająco dużo progesteronu, aby zablokować uwolnienie kolejnej komórki.
Progesteron działa na tkanki narządu rodnego (szczególnie na macicę), które uprzednio były pod wpływem
estrogenów. Faza ta, z racji wpływu, jaki ma na endometrium, nazywana jest sekrecyjną (lutealną) lub wydzielniczą. Śluzówka macicy grubieje, ulega rozpulchnieniu, gruczoły i naczynia krwionośne powiększają się i rozszerzają, co jest konieczne dla odżywiania się rozwijającego zarodka. Następuje nagromadzenie w komórkach glikogenu, lipidów, polisacharydów oraz białek. Gruczoły uzyskują spiralny przebieg. Wzrasta dopływ krwi do śluzówki, tętniczki kręte wzrastają na długość, osiągając powierzchnię błony śluzowej; zwijają się też i skręcają, tworząc tętniczki spiralne. Mięśniówka macicy ulega przekrwieniu i rozpulchnieniu. Na obrazie USG endometrium staje się trójlinijne.
Faza lutealna trwa średnio 12 do 16 dni, jej długość jest stała u każdej kobiety. Maksymalna sekrecja progesteronu wypada na 7 dni po owulacji. Wzrost produkcji tego hormonu działa hamująco na wydzielanie LH i FSH, stąd pozostają one na niskim poziomie. 18 dni fazy lutealnej to już wysokie prawdopodobieństwo ciąży. Zarodek po implantacji zaczyna produkować hormon o nazwie ludzka gonadotropina kosmówkowa (HCG). Powoduje ona, że nie dochodzi do degeneracji ciałka żółtego, stymulując je do niesłabnącej produkcji estrogenów i progesteronu.
Prawidłowe zagnieżdżenie się zarodka
Zapłodniona komórka jajowa musi się zagnieździć w macicy.
Jeśli faza lutealna trwa mniej niż 10 dni (niektórzy lekarze uważają, że poniżej 12), mamy do czynienia z tzw. niedomogą ciałka żółtego. Może stanowić to problem z powodu mniejszej szansy na prawidłowe zagnieżdżenie zarodka. Słabej jakości ciałko żółte będzie produkować niewłaściwą ilość progesteronu, powodując, że śluzówka macicy będzie niedostatecznie przygotowana na implantację. Na szczęście, fazę tą można skutecznie przedłużyć przez podanie kobiecie odpowiednich leków. Jeżeli niski poziom progesteronu spowodowany jest słabą pracą ciałka żółtego (przy dobrym rozwoju pęcherzyka), to właściwym rozwiązaniem jest podawanie gestagenów. Jeśli natomiast niski poziom progesteronu związany jest ze złym rozwojem pęcherzyka przed owulacją, to lepszym rozwiązaniem jest stymulacja jego rozwoju odpowiednimi lekami. Ogólnie: dobry rozwój pęcherzyka (ustala się to poprzez pomiary jego wielkości i poziom estrogenów) to dobra owulacja, a to także dobra praca ciałka żółtego.
Zdarza się, że błąd leży po stronie endometrium, które nie odpowiada właściwie za normalny poziom progesteronu we krwi. Implantacja prawdopodobnie nie powiedzie się, bo śluzówka nie będzie odpowiednio przygotowana. Niedomoga ciałka żółtego może pojawić się nawet, jeśli jakość pęcherzyka/ciałka jest dobra, a endometrium reaguje prawidłowo.
Z powodów do dziś niezrozumiałych faza lutealna czasem nie trwa tak długo jak powinna. Poziom progesteronu na 7 dni po owulacji może być niski, a nawet jeśli jest odpowiedni, spada nagle, prowadząc do zbyt wczesnego nadejścia menstruacji.
Ciąża biochemiczna i... kolejny cykl
Jeśli nie dojdzie do zapłodnienia, ciałko żółte powoli zaczyna zanikać (luteoza), przekształca się w ciałko białawe (corpus albicans). Produkcja progesteronu spada. Endometrium degeneruje się, nie jest już pobudzane do wzrostu. Tętniczki spiralne zamykają się, zatrzymuje się dopływ krwi do powierzchni śluzówki. Rozpoczyna się faza niedokrwienna. Dochodzi do zmian martwiczych i mechanicznego oddzielania warstwy czynnościowej śluzówki. Spadek hormonów doprowadza ostatecznie do menstruacji, czyli wydalenia narosłego endometrium w około 14 dni po jajeczkowaniu.
Gwałtowny spadek ich poziomów stanowi z kolei sygnał dla przysadki mózgowej do rozpoczęcia produkcji FSH, co tym samym zapoczątkowuje kolejny cykl hormonalny.
Czasem, mimo iż w organizmie kobiety nastąpiła implantacja, pojawia się okres (zła gospodarka hormonalna, nieprawidłowy rozwój zarodka, wady anatomiczne macicy itd.). O tym, że kobieta była w ciąży dowiaduje się dzięki testom na hormon HCG z krwi lub moczu. To tzw. ciąża biochemiczna, bo badanie ginekologiczne nie było w stanie jeszcze jej potwierdzić.
W rzadkich przypadkach może dojść do częściowego złuszczania endometrium, mimo ciąży.
Obserwuje się wówczas w czasie spodziewanych miesiączek plamienia czy krwawienia, lżejsze i krótsze jednak niż normalne menstruacje. Taki stan może trwać nawet przez kilka pierwszych miesięcy ciąży.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2015, 10:34
W pracy aktualnie luzik. Byle do 17
Potem obiad, szybkie zakupy i kino! Czekałam na Snajpera od grudnia w końcu mamy trochę czasu i lecimy na seans
!
Temperatura ładna,jednostajna. Przynajmniej wzrost będzie wyraźny 
35 dni do porodu....
od wczoraj na antybiotyku..zapalenie oskrzeli..jutro wchodze w 36tc...mam nadzieje, ze wyzdrowieje zanim sie cos zacznie...tesciowa przylatuje 12 ego marca...do pomocy..ale wylozylismy kawe na lawe...pomoc pomoca..mieszkanie u tescia...za malo mamy miejsca..a z tego sa tylko konflikty...bedzie mi potzrebna..wysle taksowke 
No cudownie, dziś przyjechała @, na co ja liczyłam? Z moim szczęściem...
Ale ten czas do owulacji się ciągnie, szczególnie w tym cyklu...
Podobno przypada dziś, wątpię bo nic nie czuję, ale za to miałam dziś sen.
Poszłam na badania krwi, otrzymałam je w kopercie, otwieram i widzę wielki napis,
w stylu ,,test pozytywny, prawdopodobieństwo ciąży 99,9%.``
To było takie piękne i realistyczne. Co chwilę otwierałam je na nowo,
żeby móc to znowu zobaczyć.
Wiem, pewnie będzie odwrotnie, jak to zawsze bywa z tymi snami.
Dziś tekst z bloga: http://www.anielno.pl
"Jej wysokość niepłodność
Jeżeli jesteś tutaj z tego własnie powodu, w celu znalezienia siły na dalsza walkę, rozgość się i usiądź wygodnie. Być może nabierzesz siły, a jeżeli to Twoje początki zagrzeję Cię do walki. Nie będę pocieszać, bo i tak wiadomo, że jedynym lekiem jest to do czego dążysz. Teksty „I tak będziesz miała kiedyś dzieci”, „Moja znajoma tez to miała”, „Chyba za bardzo przeżywasz” „Zajmij się czym” „Zablokowałaś się psychicznie” ,”Nie myśl o tym”. Znasz to prawda? Te złote rady to kolejna szpila wbijana prosto w serce.
Na początku jest chaos
I ładny scenariusz na najbliższy rok. Ale nic nie chciało słuchać Twojego scenariusza. Los wymyślił Ci swój własny, sto razy gorszy bez grama waty cukrowej, ale za to wsadził w niego tone goryczy i smutku. Od początku. Najpierw zaczęło się od myślenia o kalendarzyku. No ale po co? Przecież stworzenie potomka jest takie proste. Śmiałaś się z tego na naukach przedmałżeńskich, że pradawna forma dla ortodoksyjnych katolików. Ale życie uczy pokory, co? Minął miesiąc, drugi, trzeci, myślisz sobie hmm tyle niechcianych ciąż, a Ty? Eeee, no przecież wiesz jak to się robi. Według wytycznych masz na to cały rok. Dla Ciebie to głupie wytyczne, miało się udać od razu. Jesteś zdrowa, z sercem pełnym miłości i dobrych chęci. Zaczynasz opracowywać jakiś plan, od czego zacząć, a może poczekać rok? Wewnętrzny niepokój jaki potęguję się w Tobie, nie pozwala na zaniedbania. Jesteś perfekcjonisktą, lubisz mieć wszystko pod kontrolą. Jako kobieto zaczynasz snuć czarne scenariusze, nakręcać się. O matko! Przestań! To najgorsze co może być, jednak jest to silniejsze od Ciebie. Podobno kobiety własnie są tak skonstruowane za dużo analizy i emocji. Myślisz sobie od czego zacząć, może ten pradawny wyśmiewany przez Ciebie kalendarzyk. Odszukujesz kartki i książeczki z nauk i nie wiesz gdzie włożyć ręce. Myślami byłaś nieobecna, kiedy była o nich mowa. Przysiadasz i na początku to czarna magia, jakieś wykresy, kropki, otwarcia, konsystencje jak to ma Ci pomoc, sześć niższych, trzy wyższe. Zaczynasz analizować grzebiesz w sieci, a tam na zbawienie spadają Ci inne internetowe wykresy. Patrzysz na to, nie jesteś sama, tysiące wykresów prowadzonych przez inne kobiety. Dziwisz się, że ta pradawna metoda ma takie wzięcie. Ok, może okazać się pomocna. Fizjologia to najlepszy Twój sprzymierzeniec. Zakasać rękawy i do dzieła!
Wyścig o dziecko czas zacząć
Zaczęłaś mierzyć te temperatury licząc, że nie odkryjesz nic ciekawego tylko książkowy cykl. Pewnie będziesz mówiła „Dopiero zaczęłam mierzyć, a już jestem w ciąży”. Dochodzą pod Twoim wykresem nowe koleżanki, jest miło. Dobrze wiedzieć że nie tylko Ty się starasz, ale są inne, zagubione w tych tematach. W grupie raźniej. Zaczynasz coraz więcej czasu spędzać wlepiając się w swój wykres i go oczywiście ANALIZOWAĆ! To najgorsze, bo to nic nie daje. „Może ten skok to to”, „Aby zdarzyć z mężem” „O nie! „Za późno, za wcześnie, za średnio”. Kolejne temperatury za dużo analizowania. Łeb już ci pęka od tego myślenia. Po miesiącu albo i dłużej masz jakiś zarys tego swojego wykresu. Patrzysz coś jest w nim nie tak, albo wręcz przeciwnie jest całkiem ok. Wykorzystujesz wszystkie szare komórki, przeglądasz miliony stron ze schorzeniami próbując dopasować jakieś do siebie. Do lekarza?! Każdy mówi masz rok. Ty nie chcesz go zmarnować, analizujesz siebie dalej.
Jedno wielkie pasmo niepowodzeń
Kolejny miesiąc i ten nieszczęsny wykres, który na długie tygodnie stanie się twoim znienawidzonym kompanem. Ty o tym jeszcze nie wiesz, licząc. że brzdąc jest już za rogiem. Trochę Twoja czujność została uśpiona. Przecież masz rok. Każdy normalny lekarz wygoni taką histeryczkę, Ty nadal czujesz, że coś jest nie tak. Obserwujesz i czekasz dalej. Masz listę przyczyn, które możesz dopasować do siebie. Dziecka nadal nie ma, a Ty masz ten pieprzony rok. Abstrahując od tych głupot oglądasz wózki, łóżeczka, ubranka i już chcesz wszystko pakować do koszyka, bo przecież już niedługo będą potrzebne.
O tym co sprawia ból
Izolacja od świata to najlepsza rzecz, a zresztą czy mogło być coś lepszego od bycia Depresyjnym naleśnikiem? Płaczesz o każdej porze. Nastąpił koniec świata. Wariujesz z bezsilności. Jesteś przekonana, że nigdy się nie uda. Wszystko to postępuje rzutami. Kolejny cykl kolejne nadzieje. Ale dobrze o tym wiesz, że „depresja” zaczyna się trzy dni przed miesiączką, a kończy dwa dni po niej, kiedy znowu widzisz światełko w tunelu, słysząc w nim „To Twój miesiąc”. Pożycie małżeńskie ulega rozłamowi, nie ma już czegoś takiego, tylko jest MISJA do spełnienia. Ona nie ma nic wspólnego z przyjemnością. Czasem wydaje Ci się, że to Was jeszcze nie dotyczy, ale w głębi siebie wiesz dobrze, że namiętne chwile macie dawno za sobą. Liczysz te pieprzone 48h, kiedy to zginą potencjalni protoplaści, bo o nie najbardziej się teraz martwisz. Seks stał się mechaniczny? Ale zaraz przypomniało mi się! Przecież nie jesteś sama ze swoim problemem, który uważasz za SWÓJ. On jest Wasz! Przez ten okres zapomniałaś o partnerze, a właściwie powtarzałaś „Co on może wiedzieć i rozumieć”. Otóż moja Miła On rozumie, a co lepsze i czuje. Ty skupiona tylko na sobie wpajasz, że jego to nie obchodzi. Może czas zadbać o komfort psychiczny partnera? Bo przecież stał się dawcą materiału, prawda? Pomimo Twoich zaprzeczeń tak się stało…
Chcesz mieć dziecko, a nie możesz
W końcu do Twojej głowy dochodzi że macie problem, a definicje WHO chowasz głęboko do szuflady. Przedarłaś wszystkie zakątki internetu, spróbowałaś wszystkich dostępnych na rynku wspomagaczy w celu ułatwienia i przyspieszenia tworzeniu Cudu. Mikroskopy, paski owulacyjne, żele, zioła, fitoestrogeny w diecie, oleje z wiesiołka, magnez, vit. b6. Miałaś po tym wszystkim miejsce na obiad? Nie poskutkowało. Robisz badania. Myślisz sobie będzie dobrze. Znalazłaś przyczynę! Jesteś szczęśliwa, że jest „coś”, że wiesz co to jest. Czujesz euforie, wiesz z czym walczyć, zapisujesz się na jakieś fora. Ufff są inne, takie jak Ty! Niektórym udało się to pokonać, czytasz happy endy. Stop! Kobieca logika podpowiada nie czytać szczęśliwych zakończeń, więc zaczynasz skupiać się na tych najczarniejszych scenariusz, że walka potrwa latami i wyszukujesz tylko takie przypadki.
Pierwsza wizyta u lekarza
Z gotową diagnozą stawiasz się u Pan doktora. Czujesz znowu podekscytowanie, ciąża jest blisko. Znowu możesz oglądać wózki i ubranka. Mija miesiąc i nic. Wyczytuje znowu głupoty. Uda się, tym razem się uda. Stres aby zdążyć w odpowiedni czas. Myśli skupione 24h na tworzeniu Cudu. Mija miesiąc i nic, a przecież obiecał, że za trzy miesiące będzie ciąża. Powoli tracisz resztę szarych komórek. Głowa przestawiła się na osiągniecie jednego. Nic Cię nie obchodzi, wakacje, znajomi, nic! Obowiązki wypełniasz, bo musisz, wszystko traci smak. Nie chce Ci się żyć. Zamieniasz się w „Depresyjny naleśnik”.
Inni ludzie
Nie lubisz ludzi, chcesz się izolować. Informacje o ciążach przyjmujesz z uśmiechem, aby później móc po wejściu do samochodu wyć jak wilk do księżyca. Doszukujesz się jakieś sprawiedliwości i niesprawiedliwości od losu. Tak naprawdę zaczynasz egzystować, a jedyne punkty w Twoim życiu to: 1. Początek cyklu 2. Owulacja 3. Wyczekiwanie. Zbliżasz się ku końcowi. Ty jako sfrustrowana staraczka robiąca już setny test i zamawiająca te przez allegro w multipakach, zobaczyłaś jakiś cień włosa (jak co miesiąc). Wiesz, że wlepianie się pod światło w tą drugą kreskę nic nie pomoże i jej nie wyczaruje. Twój partner mówi, że przesadzasz. Ty nie wiesz skąd czerpać siły. Pytania o potomstwo doprowadzają Cię do szału, a żarty „Może nie umiecie tego robić” odpalają wizje Ciebie rzucającą się na owego dowcipnisia. Spokojnie, to tylko taka metafora, tak naprawdę uśmiechasz się od ucha do ucha udając, że nie ukuło. Kobiety z wózkami, ich widok boli? Szczególnie w okresie kiedy wiesz, że się nie udało. Serce pęka na kawałki, wiesz dobrze jaki to ból. Twoje serce jest jeszcze w stanie wytrzymać dużo. Myślisz, że nikt nie wie co czujesz. Powoli znajdujesz kolejne pary, które przeszły to samo. Dla Ciebie to żadna pomoc. To, że im się udało nie oznacza, że uda się Tobie. Nie przekładasz tego na swoje życie.
Jak myśleć pozytywnie
Mówisz, że masz już na to sposób, że dałaś sobie spokój, że najgorsze za Tobą i wierzysz, że się uda. Tak trochę wierzysz. Szukasz informacji o klinikach. Czas wytoczyć większe działo, bo wszystko straciło inne sens. Nie masz ochoty na wizyty znajomych, na wycieczki, na pracę. Na nic! Masz ochotę zamknąć się przed światem. Jesteś wyczerpana, sfrustrowana i nieszczęśliwa. Nikt tego nie potrafi zrozumieć. Uwierz! Kiedyś się to skończy.
*teksty o niepłodności będą pojawiać się sukcesywnie w kategorii OCZEKUJĄC"
Nic mi sie nie chce! Nie chce mi sie znow jechac taki szmat drogi, nie chce mi sie znow siadac na fotelu,rozkladac nogi, boze dlaczego to jest takie trudne! Do pracy chodze w tym tygodniu na same popoludnia tak wiec cale pozedpoludnie siedze i czytam "jakie szanse sa przy iui niestymulowanym" itp. Mam siebie dosc, chyba wyrzuce komputer przez okno zeby sie nie kusic i nie nakrecac. @ juz sie skonczyla, w niedziele jedziemy na kolejna probe,mam nadzieje ze dostane prezent, w koncu to dzien kobiet
to zart, wiem ze i tak z tego nic nie bedzie. Szansa jest chyba taka jak przy jednorazowym numerku ze akurat wtedy zaskoczy. Na dodatek w pracy jeden babol tak mi dziala na nerwy, swoje problemy bedzie przerzucac na mnie, nienawidze takich osob-non stop chora, non stop pokrzywdzona przez los, non stop zle sie czuje. Mam jej dosc. Wczoraj wjechala mi na ambicje tak ze az musialam wyjsc do lazienki gdyz lzy mi naplynely do oczu,od razu zapragnelam zajsc w ciaze i przyniesc L4 i nie widziec tego babola przez najblizszy czas... Wrrr... Taka sytuacja zdarzyla sie nie pirewszy raz, potem przychodze do domu i to ja wyzywam sie na moich bliskich, dostalo sie i mamie i mezowi.
Zastanawiam sie czy podchodzic jeszcze trzeci raz do iui, pewnie tez nie bede miala zadnych lekow, czy nie zbierac kasy na in vitro... Czy w ogole jest jakas szansa z iui czy to tylko łud szczescia...Chyba nie bedziemy czekac w kolejce tylko zdecydujemy sie komercyjnie, w wakacje laczac to z urlopem...
Chce zeby juz byla wiosna,mam dosc zimy i tej szarosci. Mam ochote ubrac mietowe spodnie 
Zaplanowalam duzo rzeczy. Z jednej strony ivf na wakacje. Ale z drugiej moze gdybym to ja byla tą szaczesciara i udala sie iui mam w planie wyjechac do domku letniskowego ( :* dla osoby ktora mi ten pomysl podrzuciala) jest tyle pieknych miejsc,nie trzeba szukac wakacji za granica. Po drugie chcialabym wybrac sie w koncu na gorace zrodła,mamy tak blisko a nie bylismy ani razu. Po trzecie wypad w gory i zdobycie jakiegos szczytu,co roku robimy sobie taka przeprawe.
Zycie jest piekne i trzeba z niego korzystac. Jeszcze gdybysmy dostali malutki prezent od niego bylo by cudownie...
"Będzie dobrze...
Teraz będzie najtrudniej, a potem będzie już dobrze."
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.