15 dc (4dpo)

Miałam póki co nie pisać no ale uzależnienie od ovu jest wielkie.. mój bedny meżul na ten cykl jest słabo nastawiony w tym kurcze zaraża mnie co mnie denerwuje strasznie bo ja mam jeszcze cień wiary póki wrednej @ nie ma . Wiem że lepiej podchodzić do tego na luzie bo przecież zajść w ciaże nie jest tak proste jak niektórym się wydaje i mówią " zajść w ciaże to nie sztuka" a no właśnie niestety jest i bardzo się mylą :/
Ale co by nie mówić raz nam się już udało pomimo że bombelek od nas odszedł , więc to tylko kwestia czasu kiedy się pojawi kolejny i już z nami zostanie do końca . Dlatego jeśli teraz by się nie udało ( w co wątpie) to nie wykluczone że uda się nastepnym razem ;)

Cieszę się że moje kontakty z koleżanką z dzieciństwa się odnowiły , tego mi było potrzeba by znowu poczuć się jak dawniej . Zaplanowałyśmy sobie wypad na "balety" za 2 tyg , oznajmiłam jej że jeżeli wtedy nic nie wypije bedzie wiedziała dlaczego. Ona sama ma roczną córke i kibicowała mi w tamtej ciaży , wiem że po stracie nie wiedziała jak ma się zachować tylko czekała sama aż sie odezwe i dziękuje jej za to że nie była jedną z tych osób które nachalnie oznajmiały swoją pomoc a później miały wszystko gdzieś ..

Marze by być w ciaży ale nie dam się zwariować , często wszystko pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie !
Chciała bym by wszystkie znalazły się na fioletowej stronie i pozostały do końca nie wcześniej !!
Trzymam za was kciuki i proszę o kciuki dla mnie w dniu testowania :)

Bergo Bergo - nowa ja 9 marca 2015, 22:27

Przesiadamy się do spacerówki od jutra. Gondola wkurza młodego niesamowicie- ciasno i nic nie widać.
Mój mały- duży chłopczyk :) 7200g i ubranka na 74cm.
34ry3hw.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2015, 22:30

kociak22 Starania sie o bobaska 9 marca 2015, 22:48

Ciąża zakończona 9 marca 2015

Wyniki mocno "takie se" (na przeciwciała antykardiolipinowe nadal czekam):


Morfologia krwi - w normie, trochę za dużo eozynofili (ja mam 5,2 - a norma do 5) !! :(
OB - 16 [norma od 2-15] !!! :(
Cholesterol całkowity - 5,49 [norma 3,00-5,00] !!!! :(
Cholesterol HDL - 1,29 [norma >1,2]
Cholesterol LDL - 3,80 [norma < 3,00] !!!! :(
Trójglicerydy - 0,88 [norma <1,7]
Glukoza - 4,69 [norma 3,90-5,50]
CRP - 2,65 [norma 0,00-5,00]
Sód - 138 [norma 136-145]
Potas - 5,09 [norma 3,50-5,50]
TSH - 4,31 [norma 0,27 - 4,2] !!!! :(
FT4 - 1,15 [norma 0,93-1,70]
Prolaktyna - 10,74 [norma 4,79-23,30]
LH - 10,01 [norma dla fp 2,4-12,6; dla fo 14-95,6; dla fl 1,0-11,4]
FSH - 7,19 [norma dla fp 3,5-12,5; dla fo 4,7-21,5; dla fl 1,7-7,7]
Testosteron - 50,86 [norma 8,01-49,86] !! :(
Estradiol - 54,55 [norma dla fp 12,5-166; dla fo 85,8-498; dla fl 43,8-211]
HCV przeciwciała - niereaktywny
HBs przeciwciała - <2 (niezabezpieczający poziom przeciwciał)
Toksoplazmoza - <0,13 (<1,0 niereaktywny)
CMV IgG - <0,15 (<0,5 niereaktywny)
Różyczka IgG - 18,18 (reaktywny)
Anty TPO - 7,70 [norma 0,00-34,00]
Fibrynogen - 3,08 [norma 1,80-3,50]
Homocysteina - 8,30 [norma 5,00-12,00]


O ile większość wyników rozumiem (chociażby wysokie OB, TSH czy cholesterol), o tyle te przeciwciała niereaktywne i reaktywne przyprawiają mnie o lekką konsternację.
Znaczy że co? Że powinnam się zaszczepić na wszystko poza różyczką? A z różyczką niby jestem bezpieczna?
Ktoś coś!? :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2015, 23:14

mirka14 wierzę że się uda 11 marca 2015, 16:55

Dzisiaj przyszła @ więc zaczynamy kolejny cykl starań, tak w sumie to chciałabym zajść w ciążę tak koło wakacji ale jak uda się wcześniej to się nie obrażę ;) lenia mam ostatnio okropnego a przydało by się zrobić profil na facebooku żeby wstawiać prace szydełkowe itp. może a nuż coś z tego wyjdzie i nie będę musiała wracać do obsługi klienta głodnego ;)

Idę zupkę zmiksować bo głodzilla wstała :D

Muszę to wykrzyczeć z siebie !!! Zaczynam czuć ten 'kurewski' ból podbrzusza!!!!! Przecież nie na ciążę !!! Zakopię się żywcem. Nie mam już więcej siły na nic!!!!

Ps. Proszę nie pocieszajcie mnie i nie litujcie się nade mną, nie lubię tego, nienawidzę.

Bezsenność drui objaw życia w moim łonie kropkowatego <3 przez mdłości spać nie moge ale taki urok :)
W poprzedniej ciąży nie czułam nic żadnych objawów a teraz czuje że będą dwa razy większe :D

Powiem wam że może mało która z was uwierzy ale ja po owulacji kilka dni miałam jeden objaw który nigdy w życiu się nie pojawił to były gorące sutki poprostu paliły mnie jak cholera i już czułam że się udało , teraz to palą mnie całe piersi .
Ogólne objawy to :
Mdłości które zaczeły się dziś, gorące piersi, bezsenność, innych objawów póki co brak nawet wyczulenia na zapachy nie mam , ale nie zapeszam bo może jeszcze beda .. :D

Paróweczka Powiernik 10 marca 2015, 07:15

5cs, 20dc

No i teraz ciekawe czy tu mi sie jakiś skok wyszykował czy nie. Dupek poszedł w ruch od wczoraj wiec nie ma odwrotu. Powrót do zeczywistosci po oderwanym od niej weekendzie mnie masakruje :/. Nie moge zmusić sie do wstania z łóżka. No ale korpo-światek czeka juz na odpalenie PC wiec trzeba sie zbierać.

ACT Nowe miejsce nowe mozliwosci =] 10 marca 2015, 07:15

Czuje się do dupy, przepłakałam cały dzień. Tak bardzo chciałabym żeby ktoś powiedział mi ze będzie dobrze, że kiedyś przytulę swoje maleństwo do piersi i je poczuje.

Wiedziałam że ten cykl będzie wyjątkowy.

Po pierwsze - jestem 13dpo i NIE MAM plamień (Pierwszy raz od pół roku !!!!!!!!)
Po drugie - @ też nie mam.
Po trzecie - ciąży tym bardziej ;)

Za to jest jutrzejsza delegacja, dzisiejsza podróż i ściąganie szwów (Męża, nie moje) oraz nasilające się przeziębienie. Oszaleje !

Wczorajszy dzień to istny koszmar, myślałam że nie dojadę do domu bez dzwona. Osłabienie, zawroty głowy, totalnie WYŁĄCZONY umysł, zero koncentracji ..

Powinnam na dzień, dwa przed @ brać urlop, albo dostawać wolne ze względu na bardzo duże prawdopodobieństwo wystąpienia zagrożenia .. z mojej strony rzecz jasna.

Dziś jest lepiej ale czuje że elokwencja poszła się gdzieś rypać na boku - nie potrafię sklecić jednego porządnego zdania.

W ogóle to mi się gadać nie chce, nic mi sie nie chce, myślałam że rano coś ogarne w domu to pojechałam do pracy i zamiast na 7 byłam o SZÓSTEJ ZERO DWIE.

Także zrobiłam sobie opłaty, pogrzebałam w stronie przedszkola którą robię, wypiłam theraflu, zjadłam galaretke, dopijam kawe, przygotowałam przetarg i w sumie mogłabym juz pójść do domu ..

M. nawet nie dzwoni, wie że się ze mną nie dogada ;)

bartusiowa-mama Projekt Małe Mi 10 marca 2015, 07:52

9dc
94.5 lekko w dół, pozostalo 20 dni do zrzucenia 4.5 kg... mozliwe do wykonania :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2015, 07:54

Dobra 12 dpo, tempka spadła, testu nie robie, zaczynamy nowy cykl!
Obiecałam sobie jakoś w styczniu, że teraz nadejdzie czas kiedy ja pomyśle o sobie. I staram się ten plan realizować. Ogólnie starałam sie w tym cyklu psychicznie przygotować " że może się nie udać" i zdaje się udało mi sie to. Fakt, dzisiejsza tempka nie wywołała uśmiechu na mojej twarzy ale też nie wprawiła w stan rozgoryczenia i zniechęcenia. Nie potrzebuje takich emocji, mam dużo innych w życiu zawodowym. Po co sobie jeszcze dokładać????
Obiecałam sobie, że nie będę już testować bez sensu-i to się udało! Nawet mnie nie korciło.
Obiecałam sobie też, że nie będe zaznaczać na wykresie "objawów" i nie zaznaczyłam przez cały cykl kompletnie nic.
Obiecałam sobie , że podejdę do tego z większym spokojem-teraz mi sie to udało.
Nawet nie kupiłam abonamentu ovu, uznałam, ze ten detektor mi do niczego nie potrzebny. Zostałam przy "czystym" wykresie temperatur żeby nic mi oczu nie mydliło i bardziej nie nakręcało ( tak tak moje drogie-to ten detektor jest czynnikiem nakręcającym ....)I mam zamiar się tego trzymać!
Odkryłam także tajemnicę dlaczego się udaje:

Otóż: UDAJE SIĘ TAK PO PROSTU
KAŻDY CYKL MOŻE BYĆ TYM UDANYM
W sumie dobrze, że jest tutaj ten pamietnik. Moge przelać wiele swoich myśli a tak na prawdę nie mam z kim pogadać. Mieszkam wśród rodziny męża, nie mam tutaj nikogo, a szczerze to nie ufam im na tyle żeby cokolwiek powiedzieć.

Jak sie rozpoczęła moja niedziela po podpaleniu:
Mężu wstał o 8 , pojechał po kwiatki-żonkile:)
Poszedł do łazienki sprzątać.
Odkryłam że On się wstydzi tego co zrobił. Mój mąż to z tych, którzy mają manię na punkcie bezpieczeństwa (o ironio:))) Zawsze sprawdza 10 razy czy drzwi zamkniete, pasy dobrze zapięte, wszystko wyłączone itd. Śmiałam się zawsze z niego! A tu mu sie taki numer przytrafił!
Wczoraj ta umywalka została zamalowana takim specjalnym akrylem czy czymś tam. Ja posprzątałam ja od A do Z. Przyjechał mąż z pracy, poszedł do łazienki i przestawił dozownik na mydło w miejscu tego zamalowania ( mimo, że nic już nie widać ). Chciałam powiedzieć, że nie musi tam przestawiać- że już mu wybaczyłam i ze mnie to nie razi (bo zamalowane) ale uznałam, ze to znak że on się na prawdę wstydzi.....
Nic nie powiedziałam.
Pogadam z nim jak nadejdzie dobry moment- o wszystkim o nas itd.

Zrobiłam zdjęcie tego bukietu. Był bardzo duży-rozdzieliłam i część położyłam w łazience:) Nie mam jeszcze wazonów takich pasujących ale co tam. Jeszcze te żonkile nie rozwitły do końca. Są piękne!!!!
I dzisiaj jak na nie patrzę to mam dobry nastrój mimo wszystko.
I w tym optymistycznym nastroju chciałabym zakończyć mój wpis.
Nowy cykl chciałabym zacząć z dobrymi emocjami! Czego i życzę wszystkim Wam tutaj- które zamiast II kresek zobaczyły spadek temperatury!:)))


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2015, 10:34

Rozkleiłam się, mąż poszedł na nockę a ja siedzę i bęczę. Oglądałam na YT filmy o usuwaniu torbieli endometrialnych... chcę wiedzieć co mnie czeka. Może pomyślicie że to chore ale tak mnie wzięło, jak usuwałam ósemki to też filmiki oglądałam. Mamie nie mówię kiedy mam termin nie chcę jej martwić, powiem jej jak już będę po... teściom i szwagierce w ogóle nie mówie, i tak ich to nie obchodzi... wie tylko mąż, lekarz i dwie koleżanki, nawet przyjaciółce nie mówię, nie chcę słuchać : wszystko będzie ok, po operacji na pewno zajdziesz ... sra ta ta ta. Czemu mnie to dotknęło, czemu ja ? Czemu zawsze muszę dostawać od życia po dupie? A innym się wszystko udaje!!!

Zireael Smętnik 10 marca 2015, 08:25

Ciąża rozpoczęta 6 lutego 2015

Dopisuję, jeszcze tu. Po raz ostatni :-)
Jeszcze nie ochłonęłam, chodzę dzisiaj cały dzień jak w amoku.

Ale DZIĘKUJĘ bardzo, bardzo, bardzo - za słowa wsparcia, wiarę i serdeczne gratulację. Nigdy nie czułam się tak blisko i tak bardzo częścią "kobiecego świata". Jakoś dzięki temu (albo i burzy hormonów, która teraz w moim ciele szaleję) czuję się dziwnie, ale absolutnie pewna, że wszystko będzie dobrze i tak jak ma być :-)
Tym bardziej zaciskam kciuki za Was, będę tu wpadać, bo się z Wami strasznie związałam.
Ach...no i oczywiście popłakałam się przy wpisie Zelmy. Jesteś kochana...i te bociany...Echh...znowu sobie popłakałam. Wszystkie jesteście kochane :*
Powodzenia i do rychłego zobaczenia na "fioletowej".


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2015, 19:30

17+4
Piękny a zarazem smutny dzień się rozpoczął...

przez tomanie nie spałam pół nocy, drugie pół się rzucałam i nie mogłam znaleźć sobie miejsca...

Jeszcze wczoraj wieczorem się dowiedziałam, że moja świadkowa ma jakieś zmiany w płucach i jutro jedzie na wycinki. Jest po złośliwym nowotworze narządu rodnego 2 lata temu... Wygrała tą walkę. Nie wyobrażam sobie, że tym razem może pójść coś nie tak. Wspaniała kobieta. Kochana. Najlepsza psiapsióła... Boję się...
Jak zawsze nie mogłyśmy się spotkać, bo albo ja w pracy albo ona albo inne plany... i dwa lata poleciały...
Tylko ona wie, że jestem w ciąży. Własnej matce nie powiedziałam, ale jej nie mogłam nie poinformować. Cieszy się razem ze mną, bo wie przez co przechodziliśmy. I też nie spałam z tego powodu...

Śniadanie zjedzone, teraz herbatka i idę do parku z małą... tam może się trochę wyciszę, dotlenię, pomyślę i po południu pośpię...

Wczoraj miałam okropnego lenia. Po 16 zjadłam obiad. A po nim odkurzyłam, posprzątałam, zrobiłam prezentację na niedzielę. Dzięki temu dzisiaj mogę sobie pozwolić na lenistwo w łóżeczku.

Tak sobie myślę może wezmę ze sobą książkę i poczytam na świeżym powietrzu?

A może jeszcze za wcześnie na książkę? Nie przepadam za czytaniem...

No i ostatnie odliczanie się zaczęło.
Owulacja wyznaczona w 11 dc (tak jak przypuszczałam). Za 10 dni małpa się zacznie. Chodź wolałabym aby się zaczęła za 9 wtedy od razu idę do gina - przyjmuje w poniedziałki i czwartki, a ja mam zacząć brać leki stymulujące przed inseminacją od 3 dc.

Oswoiłam się już z myślą, że naturalnie to nic z tego. W inseminacji też dużych nadziei nie pokładam. In-vitro? Boje się mieć nadzieję, aby znowu się brutalnie nie rozczarować... Ale spróbuje, to będzie moja ostateczna walka.
A kiedy ją przegram (bo szykuję się na porażkę, nie chce mieć już nadziei to za bardzo boli), nie wiem co dalej zrobię... Boję się...



Samopoczucie na dziś:
A czy to ma jakiekolwiek znaczenie?

llallka Kolejna runda- przegrana... 10 marca 2015, 09:01

Mija kolejny dzień. Nie powiem żebym tryskała optymizmem, ale jest już trochę lepiej. Może dlatego, że w tym tygodniu mam swojego m przy sobie a może po prostu cyklicznie tak to właśnie wygląda.

RofTW- depresji raczej nie mam. Chwile załamania i rezygnacji- owszem, zdarzają się. Zwłaszcza te dwa, trzy dni w miesiącu. I prawdą niestety jest, ze unikam dzieciatych i zaciążonych (zwłaszcza tych drugich). Nie specjalnie lubię opowiadać o swoich zmaganiach. W zasadzie tylko tu na ovu tak szczegółowo to opisuję, ale cóż- syty głodnego nie zrozumie...

Co do in vitro poważnie o tym myślimy. Sprawdzałam nawet jakie warunki musimy spełnić i generalnie z tym mogę mieć problem, bo co prawda leczę się już od ponad 4 lat, niestety pierwsze lata były u innego lekarza, który zwinął praktykę i ślad po nim zaginął więc generalnie mam udokumentowany rok z ogonkiem.

Ten cykl raczej bez nadziei na szczęśliwy finał. M w domu będzie tylko na weekendy, więc ani inseminacja ani naturalne celowanie w owulke nic nie da..

12dc postanowiłam odpuscic i nie myslec nie nakrecac się poczekam jak mój maz zrobi badania wykaze się inicjatywa, owszem będę mierzyc temperaturę obserwować się ale bez wariactwa, może niedługo odkupimy dom rodzicow, czeka nas przeprowadzka może to nie najlepszy czas na bobaska :) jak będzie będziemy wniebowzięci ale nic na sile zajmiemy się przyziemnymi sprawami :)

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 10 marca 2015, 10:22

Dziewczyny, co to sie dzieje? Wszystkie mi tutaj zachodzicie w ciaze! :) Patrze dzisiaj - a u Zirael plusik :) Ale cudne wiesci!
U mnie wyglada na to, ze owulacja sie odbyla. Nie jestem pewna co do wcelowania sie w czasie (musimy szybko przez ten MAR test...), no ale zobaczymy. Poki co temperatura w tym cyklu mnie nie zawiodla. Nie wyprawia cyrkow jak ostatnio ;)
Dzis bylam w laboratorium zrobic badania TSH. Zwleklismy sie szybciutko rano z lozka z S, ja sie ubralam, a on marudzil i nie zdazyl :) W koncu na pizame zalozyl plaszcz i poszlismy sie badac ;) Siedzial tam potem sobie w poczekalni w pizamie w paski, wsrod ludzi, jak gdyby nigdy nic ;)
Przy pobraniu pielegniarka sie pyta, czy ja jakies leki biore. Najpierw, odruchowo odpowiadam "nie". Potem mysle, ze doktorek dostanie wyniki tych badan i sie wkurzyc moze, ze wbrew zaleceniom na zbicie TSH nie biore tabletek, wiec mowie, ze w sumie to jednak tak, biore. Pani sie mnie pyta co. Mowie, ze cos na tarczyce, ale nie pamietam nazwy ;) Dziwnie sie spojrzala na mnie, chyba nie do konca uwierzyla :) A potem jak zobaczyla S w pizamie w poczekalni, to juz w ogole chyba nas wziela za jakichs wariatow... ;)
Potem S wrocil do domu sie ubrac, a ja poszlam do piekarni cos zjesc w drodze do pracy. Rozpadalo sie. Zamowilam w piekarni moja ulubiona kanapke z grillowanymi warzywami - nie bylo. Wzielam wiec inna. Do zaplaty: 4,80 EUR. Chcialam zaplacic karta - Pani mnie poinformowala, ze moge od 5 EUR. Wiec zamowilam dodatkowo kawe na wynos, biala z duza iloscia mleka. Podkreslilam z duza iloscia mleka... Pobieglam na autobus, probuje kawe - a tam czarna. W przeciwienstwie do mojego S, niecierpie czarnej kawy. Tym oto sposobem kawa trafila do smieci po przyjezdzie autobusu ;)

Mowia, ze jak sie nie zje do konca sniadania, to bedzie padac deszcz. To na pewno przez ta kawe. Wszystkiemu winna kobieta z piekarni! ;)

Jak pięknie za oknem!! Czuje wiosnę w pełni! To wspaniałe słońce, zero wiatru, ciepełko w powietrzu...

Sprzątnęłam balkon, odkryłam clematisy, dosypałam im świeżej ziemi, zamiotłam...Nie mogę się już doczekać, gdy usiądę na balkonie z kawą.

Chyba Oeparol zadziałał...wczoraj miałam odrobinkę śluzu...a dziś...jest go już naprawdę sporo i piękny rozciągliwy...najgorsze jest to, że podejrzewam, że pęcherzyk jeśli urósł to jest jeszcze mały i pewnie jutro nie dostanę jeszcze pregnylu...więc do owulki śluz spakuje walizki i się zawinie :) No ale może nie będzie tak źle...

Przeraża mnie to, że znowu mi się przytyło. Ładnie trzymałam wagę przez kilka miesięcy a teraz już 2,5kg więcej...muszę się jakoś ogarnąć...koniecznie!!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)