Masakra... dziś pewnie dopiero owulacja, jeszcze dwa tygodnie do testowania, a ja już zaczynam się nakręcać. Wyszło czy nie wyszło? A jak wyszło to co? A jak nie wyszło to co? Dlaczego trzeba aż tyle czekać żeby się dowiedzieć?????!!!!!

A tak sobie obiecywałam, że wrzucę na luz i nie będę się przejmować... <oj, naiwna, naiwna>

Na moim ulubionym wątku starających się po poronieniu ostatnio prawdziwy wysyp ciąż, aż mi się cała gęba śmieje z radości jak na to patrzę :) Pomimo opisanych powyżej schizów czuję coraz większą pewność, że już niedługo dołączę do brzuchatego grona. Jak nie w tym cyklu, to w następnym :)

I wtedy dopiero zacznę schizować...

no i po staraniach w okresie płodnym..w tym miesiacu z powodu klótni z mężem tylko raz było przytulanie...poza tym za późno zaczęłam mierzyć temp i nawet nie wiem czy wogóle i kiedy byla owulacja..

no zobaczymy...ale jak widać szanse po tym 1 razie sa marne, więc nawet na nic nie liczę..
poza tym muszę się wziasc za siebie po zimie i schudnać..bo przybylo dużo za duzo wszedzie...mam jakies 5 kg nadwagi..a to nie wpływa też dobrze na płodność.. tak więc zaczynam dietę

Za miesiac musze sobie zbadac hormony po owulacji bo jakos nigdy nie mialam badane...oprócz hormonów tarczycy na która się lecze ponieważ mam niedoczynność ale tu wynik TSH 0,9 więc idealny--robiony kilka dni temu.

Serce się uspokoiło i już nie mam tych dodatkowych skurczy więc super, mam zapisane jeszcze zastrzyki z witamin...b12, b6..i mam łykać witaminę D bo w badaniu wyszła ilość niewystarczająca.

Czuje sie jak na @ :-\ i jutro w sumie powinna przyjsc ale... mam jeszcze nadzieje, ze noe przyjdzie. Podbrzusze dalej boli, w dodatku dzisiaj pojawily mi sie mdlosci i zawrotu glowy a po zjedzeniu - zgaga... Wogole mam wrazenie jakbym juz dostala okres, caly czas mokro a sluz bialy...Postanowilam, ze zrobie jeszcze jeden test. Kupilam bobo test strumieniowy 10ml. Ten najczulszy... Powinien cos jutro z rana pokazac a jezeli nie to pozostanie mi czekac na @ :-( Nie moge sie juz rana doczekac...


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2015, 19:48

antea Tym razem się uda! 30 marca 2015, 19:54

Dzisiejsze ponowne testowanie: http://pokazywarka.pl/kw6cm2/

Już zrobione dwoma różnymi firmami testów dla pewności..i ten drugi nie pozostawia wątpliwości! :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 12:45

Ech, czuję się zdradzona przez własny organizm. 17 dzień cyklu, owulacja powinna być wczoraj, a tu temperatura zamiast w górę pikuje w dół :( Śluz rozciągliwy (mało go było, ale definitywnie przeźroczysty i rozciągliwy) ostatni raz pojawił się wczoraj rano, od południa wczoraj i dzisiaj kremowy. Ja już nic nie rozumiem, ale wygląda na to, że albo owulacja się opóźnia (czemu? nigdy mi tego wcześniej nie robiła!) albo ten cykl w ogóle będzie bezowulacyjny.

Nie chodzi nawet o to, że z tego cyklu nic nie będzie, bo i tak się nie nastawiałam, że znowu uda nam się za pierwszym podejściem, ale o to, że myślałam, że znam już mój cykl i potrafię go przewidywać, a tu taki numer :( normalnie jakby moje ciało pokazało mi wielką figę :/

Angelike Mam to gdzieś... ;) 31 marca 2015, 13:26

Kurcza dziewczyny, zbieram się piętnaście razy żeby napisać i ciągle coś mi przeszkadza albo przerywa.
Ostatnio mam bardzo mało czasu na ovuf. Ale też nie mam powodów by dalej wnikliwie badać swoje cykle. Nie należę do osób które lubią się łudzić, wolę realia. A realia są takie że moje wykresy są ładne ale nie znaczą nic. Pokazują ciąże ale ciązy nie ma. Czyli wychodzi na to że z moimi hormonami wszystko ok, progesteronik ładnie pracuje itd.
Teraz już wiem, że obserwowanie tempki w moim przypadku to tylko marnowanie czasu. Badanie tempki jest dobre tylko do momentu wykrycia owulki bo ja mam z tym zawsze problem. Nie wiem zwyczajnie kiedy mam owulacje i co oznaczają moje bóle okołoowulacyjne. Ale do tego to już potrzebny jest lekarz i porządny monitoring. Na mojego dotychczasowego lekarza szkoda już mi czasu i pieniędzy.
Zrobił mi już 3 iui, powiedział mi na samym początku że więcej niż 3 nie robi, że jeśli się nie uda to wyda mi jakieś zalecenie do ivf. Dziś do niego idę po te zaświadczenie to zobaczę co mi tam nabazgrze.
No i teraz, żeby nie było że wszystko tak pięknie i uroczo, jest problem bo do ivf nie mam jak teraz podejść. Niestety.
Mój pracodawca od dłuższego czasu się męczy i próbuje się zlikwidować, bądź zawiesić. Nie wiadomo do dziś co z tego wyniknie. Sytuacja wygląda tak, że albo z dnia na dzień mogę wylądować na bezrobociu albo będe musiała tu jeszcze powegetować do czerwca bo w czerwcu mamy walne zgromadzenie. I wtedy dopiero będa dalsze decyzje. Wtedy też ewentualnie zacznę pracę u nowego pracodawcy, lub nie zacznę i też wyląduję na bezrobociu.
Jakby nie było - NIC NIE WIEM na temat mojej dalszej "karierzy zawodowej". Sytuacja jest cholernie niestabilna. A ivf wymaga wysokiej stabilności i ubezpieczenia! Jeśli będe bezrobotna to nie dostanę się do programu rządowego. Nie wiem ile czasu trwają zapisy na wstępną konsultację w sprawie rządowego ivf, nie wiem ile byśmy stali w kolejce do rozpoczęcia procedury. To mogą być 2 mce a mogą być i 6. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Ale! Co mi z tego skoro nie wiem gdzie będe za 2 czy 6 miesięcy.
Oprócz tego że program rządowy wymaga zatrudnienia to zasiłek macierzyński, chorobowe - one też są zależne od zatrudnienia. A w życiu sobie nie pozwolę na to żeby stracić prawo do zasiłku tylko dlatego że aktualnie jestem bezrobotna i postanowiłam sobie "machnać" dziecko (z tym "machnięciem" to tak umownie ;) wiadomo, gdybym sobie mogła "machnąć" dziecko to zrobiłabym to już dwa lata temu)
Ale wracając do zasiłku - nie po to haruje kobieta 10 lat w pracy żeby potem zaprzepaścić to co się jej należy, a każdej pracującej kobiecie należy się chorobowe w ciąży jeśli stan zdrowia tego wymaga, i każdej pracującej kobiecie należy się zasiłek. Harowałam w firmie za inne koleżanki które w międzyczasie zachodziły, więc gdy teraz pomyślę sobie, że miałabym z tym przywilejów nie skorzystać to normalnie mi się nóż w kieszeni otwiera ;)
A co mój M na to? Luzik. Nie będziesz pracować - nie szkodzi, nie będzie macierzyńskiego - nie szkodzi. Przecież mamy siebie, kasa nie jest najważniejsza, i najważniejsze - bedziemy mieć bobasa.
?????!!! :/ Takie myślenie trochę mnie zniesmacza bo marzenia marzeniami, idee ideami ale trzeba za coś żyć, trzeba dziecku zapewnić godny start, trzeba sobie zapewnić godne warunki. Po co rezygnować z czegoś co nam się należy, po co rezygnować z czegoś co może polepszyć komfort życia? Taki trochę altruista z tego mojego M. On pochodzi z domu w którym się nie przelewało. Jego rodzice żyją tylko z renty teścia, umieją oszczędzać, mój M i ja też umiemy oszczędnie żyć. Teściowa dawno porzuciła plany zawodowe. To ich wybór. Przez to mój M do dziś gdy czasem wspomina dzieciństwo przypomina mi - bez pretensji i żalu - anegdotke o tym, że zawsze marzył o piórniku, takim składanym, z mnóstwem kredek i innych gadźetów, takim który mieli jego koledzy. A on nie miał bo jego rodziców nie było na taki piórnik stać.
Nie wiem, jak słyszę takie wyznania to odzywa mi się serce matki - chciałabym temu chłopcu kupić ten piórnik, bo dla niego to spełnienie marzeń a dla mnie niewielki problem. Ale nie jestem w stanie naprawić jego przeszłości.
Za to mogę powalczyć o spełnianie marzeń dla swojego (wciąż potencjalnego) dziecka.
Czy to coś złego? Nie wydaje mi się. Nie chcę nikogo okraść, chciałabym tylko mieć możliwość skorzystania z zasiłku macierzyńskiego ponieważ uważam, że mi się należy.
I chcialabym też mieć możliwość skorzystania z rządowego ivf. A w tej chwili nie mam jak :( W tej chwili boję się przystepować do programu bo nie wiem gdzie będę jutro, nie mówiąc już o tym gdzie będe za pół roku.
Trochę mi szkoda, że nie teraz, nie już. Ale problemy z pracą bardziej mnie w tej chwili martwią. W tej chwili nie mam głowy do zamartwiania się o niepłodność. Bardziej martwi mnie to kiedy moja sytuacja ustabilizuje się na tyle by móc startować do ivf. Bo w końcu czekam na dziecko i nie młodnieję. Czekam na te ivf jak ja operację, zabieg. Wszystkie te procedury szpitalne, badania, narkoza - na to wszystko trzeba mieć siłę, czysty, wolny umysł i spokojne serce.
A w takich warunkach jakie wytworzyły się teraz?....
Nie wiem co to będzie.
Nie wiem ile to wszystko będzie trwało.
Godzinę temu dowiedziałam się od prezia że pracujemy oboje do czerwca. A co dalej? Ponoć udziałowcy chca mi zapewnić dalsze zatrudnienie bo dobry ze mnie pracownik, ale gdzie? na jakiś warunkach? Tego nie wie nikt.
Nie wiem co dalej robić.
Myślałam o klinice Novum w Wawie albo w Białymstoku. Ale to jest 450 km lub 650 km. Nie wiem czy to dobre rozwiązanie tak odległa klinika ale wiem, że są dobre i że mają embrioskopy. Czyli lepsze wyposażenie.
Być może warto tam zadzwonić i pojechać na wizytę, wczoraj chiałam podpytać o terminy w novum ale tam konsultant odbiera tylko do 13. A ja do 16 jestem w pracy. A nie chcę gadać na takie tematy w pracy. Być może będę musiała.
Oprócz tego czekają mnie badania hormonów i badanie nasienia bo do kwalifikacji w programie rzadowym wymagają tych i może jeszcze innych badań.
więc tu też z miesiąc odpadnie. Nie wiem, zastanawiałam się czy nie pogonić szybko z tematami i na wariata umawiać się gdziekolwiek żeby spróbować dostać się do programu byle gdzie, ważne żeby wyrobili się z procedurą do czerwca. Ale czy mam realne szanse załatwić badania, zakwalifikować się i przeprowadzić ivf do czerwca???
Jakoś słabo to widzę. To chyba nie jest temat, który powinno się robić szybko, i z doskoku. Wolałabym się do tego lepiej przygotowac mając komfort psychiczny że mam pracę i jestem bezpieczna.

Mój M miał pogadać z kolegą który "robił" z żona ivf w Białymstoku (z powodzeniem - bliźniaki). Miał! Ale na tym "mianiu" się kończyło. Miał iść do ogólnego i do urologa z bólem w okolicach jąder - miał i też nie poszedł. Jemu się nigdzie nie spieszy, niczym się nie martwi, nigdzie nie zadzwoni, niczego się nie dowie.
LUZIK!!!
Przecież się kochamy i wszystko będzie dobrze ;) :) Ehhh!!! ten mój niepoprawny optymista... ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 13:33

jak ja mam dość wszystkiego chodzę zła w kółko zdenerwowana nie wiem co się ze mną dzieje :( zastanawiam się nad przestaniem prowadzenia tego kalendarza ...bo czuje po prostu że już nic z tego nie będzie chce mieć dziecko i chyba sama przestaje się liczyć z tym że jest to dla mnie groźne co miesięczne bycie w ciąży głupia jestem wiem ale sama nie mogę się powstrzymać !! mam nie zaspokojony instynkt macierzyński i mimo pracy i zajęć w domu oraz obowiązków związanych z dziećmi nie przestaje o tym myśleć :( głupota czepia mi się do głowy moja bratowa jest w ciąży leżała w szpitalu 2 dni bo coś tam się działo wymiotowała i kiepsko się czuła i brat dzwonił się żalił a wiecie co miałam to w dupie nie interesuje mnie ona ani jej ciąża ani co z dzieckiem wiem ! jestem zazdrosna bo to znów nie ja ale jak dowiedziałam się o jej ciąży to na myśl mi się od razu nasunęło że skoro ona jest w ciąży ja znów nie donoszę tego dziecka i nie myliłam się wkurza mnie ona i ogólnie jestem zazdrosna o wszystkie ciąże i dzieci w wózkach . A jutro mam zadzwonić czy już jest wynik badania histopatologicznego i jak jest to mam jechać go odebrać już się denerwuje bo czuje że to jednak była ciąża pozamaciczna a nie żadna torbiel bo po tym niby pęcherzyku w macicy za wiele to mi nie wyleciało kilka skrzepów i tkanek i gdyby tylko była ta ciąża w macicy i taka słaba zatrzymana to beta by nie rosła i testy by były blade jak w tej poprzedniej a w tej testy do ostatniego dnia były bardzo ciemne i po dwóch dniach w szpitalu i powrocie do domu na drugi dzień ten test jeszcze był ciemny ale już jaśniejszą miał to kreskę po kolejnych dniach zaczęły blednąć :( chyba muszę zacząć godzić się z tym że już nie będę mamą ale jak to zrobić ? każdy mi powtarza żebym nie robiła z siebie wraku że mam czas ale ku.... na co ja mam czas ? ile tego czasu potrzebuje ile mam czekać na odpowiedni czas ? ja nie chce jestem człowiekiem niecierpliwym nie potrafię czekać nie lubię niespodzianek wczoraj poszłam z moim M załatwić jedną sprawę mijamy kwiaciarnię i on trzymał mnie za rękę szarpnął i zawróciliśmy się on mówi choć coś Ci pokarzę ja pytam ale co ? no choć ! :) a mnie już nerw brał i wchodzimy do kwiaciarni a ja pytam co ty chcesz mi pokazać ? oj chwila mówi i podchodzimy do lady w tej kwiaciarni i mówi " proszę różyczkę dla tej pani " no ciężko mu było powiedzieć i zdenerwował mnie .... czy ja mam po kolei w głowie sama nie wiem .Jak sięgam pamięcią wstecz to byłam zupełnie inna potrafiłam się cieszyć z byle czego robiłam różne rzeczy jakieś pierdoły manualne jak wyszywanie na kanwie różnych obrazków a teraz nie mam cierpliwości , lubiłam ćwiczyć ... a teraz wszystko podporządkowane ewentualnej ciąży i nie ćwiczę bo boję się że zaszkodzę przytyłam i czuje się źle teraz znów tyję bo siedzę w domu w poniedziałek zrobiłam 35 słoików ogórków , sałatek , przecierów cały dzień mi na to zszedł w przyszłym tygodniu czeka mnie remont u chłopaków w pokoju :) będzie jasno-niebieski i kupiłam naklejki minionki bo lubią tą bajkę i te postacie i nie mogę się doczekać czekamy aż trochę wydobrzeje ...

.................................................................................................
czekam na ten wynik i wizytę u lekarza zobaczymy jaki będzie tok wydarzeń co powie lekarz obawiam się że całe g... o i strata czasu heh... nie mam siły ani nerwów na to wszystko :( jak przeżyje ten miesiąc do następnej @ to może trochę się uspokoją moje nerwy i ja razem z nimi i może powoli wrzuce na luz bez nerwówek i spin i sobie odpuszczę zapytam o anty uwolnie się od torbieli i myśli że może znów jestem w ciąży ...

Ryba1985 Po poronieniu... 30 marca 2015, 20:21

Od czasu zabiegu nie mogę dojść do siebie ani psychicznie ani fizycznie. Nie wiem czy ten ból po stracie dziecka kiedyś odejdzie...? Podobno czas leczy rany, jak dotąd tego nie zauważyłam. Na samą myśl, mam w oczach łzy.
Fizycznie patrząc... 3 tyg. po zabiegu dostałam zapalenia błony śluzowej macicy. Kolejny antybiotyk przyjęłam (bo tuż po zabiegu wzięłam serię) i pomimo iż mija czwarty miesiąc, znowu mam te same bóle. Myślałam, że to ciąża - te charakterystyczne kłucie w jajnikach i bóle, a do tego ogólne osłabienie i mdłości. Zrobiłam Betę i niestety nie... Jutro mam wizytę u lekarza, zobaczymy co zdiagnozuje.
Ostatni okres miałam nadzwyczaj bolesny i obfity, boję się, że to coś poważnego, że to jakieś powikłania po zabiegu...
Na miesiąc kwiecień zawiesiliśmy starania z uwagi na fakt iż mam badanie rezonansem, na które czekałam pół roku.
Po lewej stronie stronki Ovufriend widnieje reklama herbatek dla (przyszłych) mam. Postanowiłam kupić 3 herbatki na płodność. Mąż nie wierzy w ich skuteczność, ale ja się z nim sprzeczam, bo przecież kiedyś jedynymi lekami były zioła. Herbatka jest smaczna piję ją już 5ty dzień.

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 30 marca 2015, 20:28

Lilka ma 5 tygodni <3

I od zeszłego tygodnia mamy problemy z brzuszkiem :/
Lili przez cały dzień, napina się, złości, czerwienieje na buźce jakby miała poważne zaparcie.
Ale. Kupki są normalne, takie jak zwykle. A ból mija zaraz po naładowaniu do pieluszki. Poszperałam w internecie i podejrzewam dyschezję.
Po Świętach mamy wizytę u pediatry i poradzę się go czy i czym mogę Lilce pomóc.
Póki co ją masujemy, układamy na brzuszku, nosimy i cudujemy.
Karmię ją zupełnie nieregularnie, straciłam już nawet rachubę - nawet zdarzyło mi się dwa razy karmić ją co pół godziny z obu piersi! Pierś działa uspokajająco, a apetytu jej nie brakuje!
Dzisiaj wstałam z łóżka dopiero o 15, gdyby nie to, że M ma tacierzyński to nie wiem.
Na całe szczęście to dziadostwo mija po trzecim miesiącu tak jak kolka...

Ja do ginekologa jeszcze nie dotarłam, no i postanowiłam, że jeszcze ten tydzień przeczekam. Ale gdyby coś się działo to pojadę od razu na IP. Nie krwawię z taką intensywnością jak poprzednio, ale dalej mam śluz podbarwiony krwią... końca tego mojego połogu póki co nie widać :-/

ce310203d0bca06amed.jpg

Rozwaliłam sobie dziś oponę w aucie - i to tak na amen, że do wyrzucenia. Załatać się nie dało, mimo że chłopaczek naprawdę bardzo chciał pomóc. Na szczęście w bagażniku miałam akurat letnie opony, to wymienili. Teraz módlmy się zbiorowo o brak powrotu zimy :)

31 tydzień ciąży (30+5), 66 dni do porodu
Belly pokazuje już 8 miesiąc, wow :)
Waga wg ostatniego ważenia u położnej: 63,2 a więc 11 kg na plusie. Myślę że nie jest źle :) Mam nadzieję że w tyłku już mi centymetrów nie przybędzie bo w swoje ukochane legginsy ciążowe już ledwo włażę, a wczoraj w sklepie ledwo znalazłam jakieś na siebie, wzięłam największe :P
Miałam napisać tydzień temu powizycie ale tak mi się jakoś zeszło ;) Wieści różne, zacznę od dobrych. Z malutką wszystko w porządku, waży 1385g więc tak jak powinna :) I tak myślę teraz że ona jakoś śmiesznie rośnie, na poprzedniej wizycie była ponad tydzień do przodu a teraz idealnie jak powinna. No ale nie przejmuję się bo gin nie ma zastrzeżeń :) Z szyjką też ok. Za to pojawił się problem... z nerkami. 2 dni przed wizytą okropnie bolały mnie plecy z prawej strony, na noc już musiałam wziąć paracetamol. Okazało się że te ostatnie dziwne wyniki moczu to nie bez powodu bo ten ból to kolka nerkowa. Gin pooglądał mi te nerki na USG no i nie jest tak jak powinno ale w ciąży to się bardzo często zdarza. Przez tydzień brałam antybiotyk, a po porodzie mam zrobić USG prawej nerki bo mogą się tworzyć kamienie. Jak na razie ból się już nie powtórzył i mam nadzieję że tak zostanie.
Z przygotowań do narodzin naszej Księżniczki: Zamówiliśmy pościel na allegro i czekamy, ma być do 8 dni. Z szycia jednak zrezygnowałam bo faktycznie niezbyt by się to opłaciło ;) Łóżeczko kupimy w połowie kwietnia bo trzeba będzie podjechać do sąsiedniego miasta. Ubranek mam chyba aż za dużo, przeszły pierwsze pranie i czekają na drugie, ale to myślę że spokojnie mogę zrobić pod koniec kwietnia :) Po świętach złożę zamówienie w aptece Gemini i w sumie to większość rzeczy będę miała. Kwota trochę szokująca bo prawie 350 zł, ale na prawdę niewiele zostanie mi do dokupienia :)
A tak się prezentujemy:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/9db35bc22616.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/bf90d7e1d996.jpg

20+0 tc
140 dni do porodu
Połowinki :)

Wczoraj obchodziłyśmy połowinki ;) z tej okazji wieczorem, leżąc w łóżku poczułam pierwsze prawdziwe kopniaczki <3 taki prezencik od córeczki :D Niesamowita jest!
Czuję się dobrze choć nie powiem, robi się coraz ciężej i kondycja już nie ta. Brzuszek ładnie rośnie, uwielbiam go ;)
Jutro mój ostatni dzień w pracy w ciągu najbliższego półtora roku! Bardzo się cieszę. Co prawda, chciałam jeszcze trochę popracować bo tempo, które teraz mam jest bardzo dobre, aż ciężko mówić, że pracuję - jest tak lekko. Ale niestety mój wspaniałomyślny szef zamiast odciążyć ciężarną i pozwolić jej spokojnie pracować jak najdłużej rozkazał mi wrzucić szybszy bieg :/ A na to się nie zgodzę. Więc wybieram się już do końca na zwolnienie - niech wie, że jego władza nie sięga do mojej macicy.
Dzidziusia póki co pozostaje Dzidziusią ;) Imię niemal wybrane ale jeszcze potrzebujemy takiej kropki nad "i". Mamy z mężem wrażenie, że to strasznie duża odpowiedzialność - w końcu nadajemy imię człowiekowi na całe życie dlatego się nie spieszymy.
To tyle w dużym skrócie u nas :) Kolejna wizyta tuż po świętach - usg połówkowe <3 Zobaczymy jak się miewa nasza pannica :)

14 dzień cyklu - OWULACJA? - 14 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
51,1 kg
ciśnienie 87/35
tętno 73

Dziś na szybko, bo nadal mam masę sprzątania (tzn. prania i prasowania...) więc nie wiem kiedy uda mi się wrzucić zdjęcia sypialni. A do tego byliśmy dziś wykorzystać bon towarowy w IKEI na nową lampę (promocja szaf PAX :) ) i jestem ze wszystkim dziś do tyłu.

Jajnik przestał boleć a o 19:30 temperatura w pochwie 37,37 stopni!! Czyli chyba pękło ;) Teraz musimy czekać...znowu...

____________
1 śniadanie: Owsianka z karobem, amarantusem, owocami goi i chia
2 śniadanie: serek wiejski, wafle ryżowe, marchewka i jabłko
3 śniadanie: Chleb żytni z fetą, pieczonym schabem, rzodkiewką, papryką i pomidorem
Obiad: Klopsy z frytkami i borówką + fasolka szparagowa, sok jabłkowy i torcik migdałowy
Kolacja: Banan + migdały

Pieprz się detektorze OF!!! jakie ku**** +10 ???

No to na pociesznie kolacja: chlebek + serek z pomidorem i oliwkami + ogórki kiszone :D
hahahaha że niby ogórki kiszone to "ciężarne"? A ja lubię po prostu kiszone ;)

Niestety w pracy ciśnienie skoczyło do granic wytrzymałości i jutro chyba będzie "wojna"... nie pozwolę by oczerniano mnie bezpodstawnie!

Do świąt w pracy tylko 2 dni jeszcze więc poradzę sobie a w Święta zajączku będziemy się cieszyć z Twojej obecności :* <3

Na tym kończę 6dpo i z niecierpliwością czekam na dzień od którego wszystko co piękne znów się zacznie :)

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 30 marca 2015, 21:45

No i ładnie się załatwiłam, przy wolnym poniedziałku łazienkę mi się sprzątać zachciało i teraz mam potworny ból pleców. Już wcześniej mnie lekko pobolewały, ale tylko przy schylaniu i tylko od czasu od czasu, a teraz bolą mnie nawet podczas leżenia :(. Mam nadzieję, że do jutra chociaż trochę mi przejdzie, bo jak nie to w pracy będzie ciężko i będę musiała kogoś prosić, żeby wykonał za mnie część moich obowiązków. Poczekamy zobaczymy.

A tak z innej beczki, chyba leki mają na mnie jakiś dziwny wpływ - nie jestem w stanie określić rodzaju śluzu, odkąd się obserwuję to jeszcze takiego nie miałam. Na wykresie zaznaczyłam, że jest wodnisty, ale mam duże wątpliwości co do tego. Do tej pory miałam albo kremowy albo rozciągliwy, a teraz takie nie wiadomo co. No nic zobaczymy co będzie jutro.

Franco jedna gdzie jesteś ja się pytam?? Jak cię nie chcę to przyłazisz nieproszona a jak na Ciebie czekam to cię kuźwa nie ma :/ Grrrry

Dorotek Mój mały świat 30 marca 2015, 22:06

kolejny dzień za nami... jak nastroje?? sama nie wiem istna sinusojda. wczoraj jak wyszłam spod prysznica widziałam tak jakby gęsią skórke na sutkach, żyłki na piersiach i od razu uśmiech na buzi ale pytam sie po co?? po co sobie wkręcam później będzie tylko rozczarowanie i płacz. dzisiaj nawet kupiłam sobie testy ciążowe 2 różne bo sprawdzić trzeba no nie?? okropny dzień, straszne to jest



17dc

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 30 marca 2015, 22:12

Dużym optymizmem napawa mnie ten cykl. Może dlatego ,że dzięki badaniom nasienia i monitowi będę wiedziała jeszcze więcej niż wiem i uda Nam się zrealizować Nasz plan. Może dlatego ,że przyszła wiosna i za chwilę Święta . Może dlatego ,że K się angażuje bardziej niż mogłabym się spodziewać i ciągle mówi"uda się,zobaczysz!". To wsparcie wiele mi daje. Super ,że to zrozumiał:) A może działa każda z ww kwestii. Spokój i radość. To moje aktualne odczucia. Czego chcieć więcej :)? Pozostaje Nam czekać na Naszego Kociaka :) Ach, lubię uśmiechać się sama do siebie.

Nerwy wczoraj znów towarzyszyły mi straszne. Szliśmy po pracy do gina. I jest mały kangur :) Serduszko wali :) Lekarz nie sprawdzał jak szybko, bo mówił, że nie chce takiej młodej ciąży walić dopplerem. Ale mówił, że sto-kilkadziesiąt razy na minutę to na pewno. Ciąża trochę młodsza, ale o jakiś tydzień niż z terminu OM. Ale owulacji miałam później.
Następna wizyta 13 kwietnia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 18:23

Niestety... Negatyw... Ech, trudno choc mialam jeszcze cien nadzieji, ze sie udalo... Czas wrocic do rzeczywistosci... :'(


Mialam dzisiaj ogrooomne stresy w pracy i myslalam, ze dostane @ (tak jak zreszta zawsze gdy mi cisnienie podskoczy) a tu nic... Na szkoleniu BHP gdy siedzialam mialam dziwne delikatne skurcze w macicy, praktycznie na srodku... Dodam jeszcze ze juz nie mam takich boli jak przez ostatnie dni... Hmm nie wiem ale cos czuje, ze jeszcze nie wszystko stracone? W czwartek ide na badania w tym bede miec robiona bete wiec sie okaze wszystko :-) fakt szybko sie denerwuje ale przez ostatnie miesiace przed @ nie zdarzalo mi sie to.. sama nie wiem moze sobie wmawiam? W dodatku te zylki na piersiach sa coraz bardziej widoczne, najbardziej na prawej piersi.. Jej nie nakrecam sie bo potem sie rozczaruje... Nic innego mi nie zostalo tylko czekac...


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 15:25

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)