Dziś 38 tydz+4 dni, wizyta u położnej. Na szczęście była moja ulubiona Tracey, bardzo sympatyczna miła babka. Kolejna wizyta w przyszły czwartek (czyli za tydz i 2 dni - dzień przed terminem, zobaczymy czy dotrwamy
a u Maleństwa wszystko ok, serduszko mocno rytmicznie puka 150 uderzeń na minutę. Teraz w czwartek mam water session no i tak sobie czas płynie. Dziś już dwa razy na papierze zauważyłam taki gestawy śluz lekko zabarwiony, pewno czop pomału się zbiera do ewakuacji
niech to wszystko juz się dzieje, nie mogę się doczekać
))
Za chwilę chyba przeniosę się do łazienki, no dziś od południa chyba co 10 minut latam siku i cały czas czuję parcie, albo to przez ten czop albo nie wiem ale ze trzy razy miałam wrażenie że moczu nie trzymam i miałam mokro w majtach. Dobrze ze wkładki miałam bo by mi przebilo, juz nawet jak wyszłam z wizyty ze szpitala jeszcze byłam w kibelku a potem idę na parking i czuję jak mi cieknie. Normalnie głupio 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 19:26
HAHAHAHAHAHAHA
Dobrze
poniedziałkowego wpisu nie było,booooo mamy już dziś wizytkę za sobą a chciałam w jednym wpisie ogarnać poprzedni tydzień plus nowinki o Lilusi 
Na początek, sesyjka grubaskowa
na plusie mamy wg wagi gin 17 kg
czyli dobijemy do 20, bo Mała nieźle pohulała z wagą, ale swoją
moja słodka pyzunia 
Oto my

Brzusio cudownie się zaokrąglił
ale i opadł, potwierdziła to dziś pani doktor na wizycie oraz na usg. Malutka zeszła główką tak nisko, że nie dało rady obejrzeć jej słodziutkiej twarzyczki
szkoda, bo chciałam zobaczyć ją...tym bardziej, że w tym tygodniu już wygląda jak w dniu porodu będzie. Trudno, pozostaje nam czekać do dnia, kiedy zechce wyjśc do nas a to jeszcze tyyyyyle czasu
a żeby było smieszniej, zeszła już nisko, bo jak tu się dziwić gdzie waży coś w okolicach 2600-2900 g
grawitacja działa na wszystko i wszystkich
ogólnie nic się nie dzieje z nami, tzn nie ma rozwarcia ani wycieku wód, szyjka poszła mocno w dół - z ponad 4cm do 3,32cm, mięciutka, ale zamknięta
duuuużo śluzu jak to okreśiła gin przy badaniu ręcznym i obstawiała krótszą szyjkę, ale usg pokazało całkiem dobry wynik. Pobrała wymaz do GBS, trochę się denerwuję wynikiem,ale przecież nie umrzemy od jego dodatniego wyniku
mamy zalecenie zrobienie kolejnej serii dodatkowych badań na krzepilowść, jak wyjdą, źle wtedy jedziemy z zastrzykami
jeśli dobrze, odstawiamy acard
jupi!!!!! Ogólnie wizyta długa, bez obsówki, nawet pani doktor musiała na nas czekać
a mi z nerwów niezłe ciśnienie wyszło
hahaha miałam ubaw. Pokazałam lekarce mój plan porodu, by zerknęła czy nie ma tam czegoś co mogło by kogoś wprowadzić w błąd lub jakiś innych głupot wynikających z zaniku części mózgu w ciąży
powiedziała, że skopiuje część o cięciu cesarskim, bo mam zaznaczone, że chcę go uniknąć za wszelką cenę, ale jeśli stan Małej będzie wymagał takiej interwencji to wyrażam zgodę, bo większość jej pacjentek z góry prosi o cc. Nie dyskutuję, bo to jest kwestia mocno indywidualna. Wyniki mamy super, mocz, morfoligia. Same nudy - rany
Choć jednym się troszkę denerwuję...pępowina. Nie jest owinięta wokół szyji ani nic z tych rzeczy, ale ma ją jakby przewieszoną przez ramie jak pasek od torebki- moja Mała strojnisia ;*
gin powiedziała, że nie ma co się stresować, bo wystarczy, ze sie obróci i pepowina spadnie jej z ramienia,ale mamy zwracać uwagę na jej aktywność - kurcze ale jak?? Przecież ona jest taka spokojna, że dziś to się przestraszyłam, bo nie ruszała się nawet po kawie! Ale pogadałam przez telefon i sie ocknęła - OOO to już mamy dzień???- i zaczęła się rozpychać
ach napędziła mi stracha niedobra
za kare dostała czkawki!
ha istnieje sprawiedliwość na tym świecie
I na koniec spostrzeżenie ginekolog, że na jej oko to urodzimy się wcześniej
termin z usg znów uległ zmianie. Na 2 maja, ale ja sceptycznie do tego podchodzę. Mąż nim wyszedł na trening zapytał "to co rodzimy?". Ja się nie nakręcam, nie ustalam kiedy chcę urodzić, Moja ukochana córeczka już wie kiedy zechce wyjść
jak wyjdzie to wyjdzie
na razie mamy całą masę rzeczy do zrobienia i nie mam czasu się zastanawiać kiedy chce urodzić 
A skoro mowa o innych sprawach...uff w końcu, po miesiącu są nasze zamówione drzwi
także umawiamy transport na przyszły tydzień i bierzemy się za ostatni pokój do zrobienia przed urodzeniem się Llieczki
a mianowicie na liście mamy- wymiana okna, a raczej wyrąbanie wielkiej dziury na okno, bo tatuś mój tak je zamówił, że okazuje się za duże
u nas zawsze na przekór wszystkiemu a tym bardziej rozsądkowi
ok, okno wyobraźmy sobie już jest wymienione, teraz czas na dwie pary drzwi, ale to już szybka piłka, bo zdejmujemy jedne stare i wyrzucamy za świeżo wstawione okno i montujemy nowe
a drugie....no cóż też lekko pod górkę, bo futryna jest metalowa więc trzeba pierw rozdupcyć starą i wstawić nową...a że to są drzwi nasze jakoby wejściowe do salonu z wiatrołapu to przez jeden dzień trzeba będzie chyba po drabinie wchodzić przez nowo wstawione okno
może być ciekawie
ale ale - gwóźdź programu jest od paru miesięcy w garażu, czekając aż nabierze mocy prawnej albo...wilgoci
drzwi wejściowe wejścioooowe
takie moje wymarzone, wylookane na mega promocji (zamiast 1200zł zapłaciłam 720zł) ale że u nas rodzinne jest kupowanie nie koniecznie z użyciem rozsadku Madzia mądra głowa kupiła drzwi 90-tki, a jakie mamy aktualnie??? No jakby inaczej! 80-tki
czyli znowu trzeba wyrąbać pół ściany, bo mi się wymarzyły 90-tki
yeah! tradycja rodzinna zachowana
rozpier***a mnie duma od środka 
Ok bo się rozpędziłam i chrzanie już głupoty
ciąg dalszy meg meeeega pozytywnej energii i wielkich zasobów sił, zaczęłam sprzątać przed świętami. Wiadomo okien nie umyje mimo iz bardzo chcę, ale mój środek ciężkości nieco się zmienił więc nie ma co ryzykować lotu pierwszą klasą z pietra na posadzke
układam ubranka, przekładam rzeczy Małej z miejsca na miesjce jak pier****nięta
a najlepsze jest to, że mój tata czyli dziadek Lilianki kupił jej nowe ubranka
ale cudne, bo jakby mogło być inaczej ja wybierałam,ale tato zapłacił ;P oczywiście ubranka na zaś
oto łupy promocyjne 

Z zakupowych rzeczy mamy jeszcze na liście - komodę dla Lilusi, fotel, dwie pufki oraz poduszkę
jutro mają nam przywieść
hiehiehie! już nie mogę się doczekać aż ułoże ubranka w niej 
Ok, kończę ten wpis, bo połowa z Was zaśnie już w połowie czytania go 
Nasza kolejna wizyta jest 11 kwietnia, bo umówiła nas nasza lekarka do gina, który przyjmuje w tym szpitalu, w którym chcemy rodzić, aby nas kojarzył :)choć robił mi łyżeczkowanie w zeszłym roku to może mnie pamięta
oraz by móc umówić się tam u niego już na KTG
no cóż... myślałam, że teraz znowu wizytka będzie za 3 tyg, ale siła wyższa 
Kochanie, moja córeczko zobaczymy się za całe 12 dni ponownie
rośnij zdrowo, bądź grzeczna i uspokajaj mamusie
bo na zawał zejdzie :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:28
Super. Rozchorowalam sie. Moze nie jakos strasznie bardzo, ale goraczka jest - znak ze organizm walczy, no i mam kompletnie zawalone zatoki... do tego bol glowy oczywiscie bo jakby inaczej przy zatokach
choroba, choroba, ale co jest najgorsze? Nie moge sie leczyc! Bo jak jestem w ciazy i nam zaszkodze? Oczywiscie cytryna, miod, czosnek i cebula poszly w ruch, ale wiadomo ze na zatoki to szybciej dziala chemia... i teraz dylemat: testowac i w razie negatywu wziac leki? A jezeli to bedzie falszywy negatyw? Co tu robic
12 dpo moze juz by bylo cos widac? Chociaz cien cienia? Snily mi sie dzisiaj piekne dwie kreski
dylemat nr 2 nie mam testow! Nie kupilam bo chcialam wytrzymac do 1.04
co tu robic? Najwyzej meza poprosze hihi
zebym idac do lekarza mogla cos powiedziec konkretnego. No i na upartego cykle mam 30/31 dniowe a objawow @ brak...
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 06:34
ehhhh....
30 dc. @ nie ma ale ciąży też nie. Temp 36,05 i nie wiem po co robiłam test - tylko aby potwierdzić to, co ji tak wiedziałam. Test negatywnie negatywny.
Waga: 95,4 kg.
Jestem przekonana że mam hiperinsulinizm lub insulinoodporność. Tak się nie tyje z dnia na dzień.
Moja waga wzrasta w podobnym tempie jak moje TSH. Kurde, a w drugą stronę? dlaczego spada, i jedno i drugie, tak wolno?
Cóż, kolejny miesiąc, kolejne 30 dni przede mną. niestety zacznie się imprezowo i to nie Prima Aprilis. 1 kwietnia - urodziny szwagra. Zaraz potem - święta - 2 dni uginających się stołów. Ehhh.. ale muszę przetrwać.
za 2 miesiące - 60 dni - urodzimy mojego męża. Chciałabym mieć dla niego JAKIŚ prezent. I jeśli nie będzie to dzidziuś to chociaż niech to będzie 10 kg mniej........
dzisiaj spac cos nie moge, ale ogolnie czuje sie wyspana
nie spie od 4 rano...najgorsze ze nie moge sie za nic zabrac..sklepy zamkniete wiec zakupow nie zrobie ..w sumie za 40min juz cos otworza
ale sprzatanie czy odkurzanie o 6 rano moge sobie wybic z glowy bo mezu to mnie chyba zje zywcem 
dzisiaj przebilam sama siebie w nocnym siusianiu! 7 razy!!!!!! i to z pelnym pecherzem..nie wiem jak ja to zrobilam ale podniesc sie to byla makabra z bolacymi zebrami
dzisiaj 38+5..jutro wchodzimy w 40tc
wiem ze teraz jak widzicie moje wpisy i to jeszcze z rana to juz wchodzicie z nadzieja ja zobaczycie moja coreczke co ? hehehhe dupa czekajta jak i ja czekam
hehehe
dzis lub jutro postaram sie zrobic fotke..pewnie juz ostatnio w tej ciazy 
aaa wczoraj mialam helath visitor w domu, cos typu pielegniarki srodowkiskowej z wdomu...wiecej strachu niz to warte..niepotzrebnie nasluchalam sie niestworzonych historii...a babeczka byla super..fakt nie wniosla nic czego bym juz nie wiedziala, ale fajnie bylo sobie pogawedzic i sie posmiac przy kawce..a jak zarzucilam kilkoma swinskimi zartami jak to ja to babeczka sie rozluznila i bylo super 
nastepna wizyta 10 dni po narodzinach coreczki.
juz sie nie moge doczekac kiedy dostaniemy klucze od domu..chcialabym juz..wtedy nie musialabym sie martwic ze zadzwonia do mnie zebym przyszla w trakcie proodu
ale dzwonilam do nich i mowilam jaka jest sytuacja..nie moga nic przyspieszyc...moze to byc kilka tygodni i nie wiedza kiedy..jedno jest pewne domek juz mamy..tylko nie lubie takiego kuzwa zawieszenia..ani w pracy nic zrobic bo nie moge planowac klientow do przodu bo moge zaczac rodzic w kazdym momencie a im wiecej klientow dziennie tym wieksza szansa ze zaczne rodzic w pracy a tego chcialabym uniknac
po drugie...znamy tylko wymiary pokoi itd nie znamy dokladnych stanow..wiec ani nie mozemy nic kupowac ani nic planowac..jedynie to moge szukac malarzy czy innych pomocnikow...na szczescie dzieki temu ze mam studio, mamy tez znajomosci..wczoraj tatuowalismy wlasnie goscia..starszy pan, wlasnie malarz..profesjonalista..jedyne 80f za 8 godzin pracy a tyle mowi ze ladnie zrobi 3 pokoje na pewno...i jeszcze mozemy sie wymienic uslugami zamiast placic w gotowce..my mu tatuaz a on nam malowanko
i kazdy bedzie zadowolony 
Rozwaliłam się na miliony atomów!!!!!
Wstałam o 6:30. Mąż spał. Biegiem do łazienki zrobić sikańca (czułość 10). Miałam przeczucie, że to ten cykl! Nigdy tak nie czułam jak teraz. Mąż obudził się jak byłam w łazience. Cierpliwie czekał, z nadzieją, że za 9 miesięcy będziemy rodzicami. Był tak samo podekscytowany jak ja 
1 kreska ... wypatruję drugiej krechy .... nic ... nie ma. What the fuck?! przecież to miał być ten cykl. Kurwa mać! Niemożliwe. Modlę się nad tym testem. Ale nie ma ... mija 5 minut .... a ja siedzę i próbuję zahipnotyzować, zaczarować test. Nie udaje się.
Wychodzę do męża zalana łzami ... Mąż widzę, zawiedziony. Nie chciał żebym to widziała. Skuliłam się w łóżku i wyję.
Kochany M. wiedział co mi zrobić. Zrobił mi kawę, dał tabliczkę czekolady oreo (kocham ją nad życie). Nic nie mówił. Nie ma sensu tu nic mówić. Po porostu ręce, cycki i dupa opadają na to wszystko.
Jak długo jeszcze ?!?!?! 10 kwietnia idę do mojego gin. Muszę go przycisnąć, żeby w końcu dowiedzieć się czemu tak długo nie mogę zafasolkować. Niech stanie na głowie, ale dowie się co jest nie tak.
A Wam Kochane Dziewczyny życzę miłego i lepszego dnia niż mój! :* Ja wzięłam NŻ w pracy. Pierdzielę to, nie mam siły udawać. Nie dziś!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 11:59
Cześć dziewczyny przedświątecznie:)
Wczoraj poszłam z ciekawości do swojej gin.To był 22 dc.Powiedziała,że owulacja na pewno była z prawego jajnika,wszystko niby super,endometrium 14,5 mm.Powiedziała żeby brać duphaston do 25 dc i w terminie miesiączki zrobić test.Oczywiście zrobiłam dzisiaj rano:)oczywiście negatywny:(,może to jeszcze nie pora na test?Od kilku dni cały czas bolą mnie jajniki i mam taki ból typowo jakby na miesiączkę,to pewnie od duphastonu.Pytałam gin czy w czerwcu gdy wróci T wspomóc jakoś cykle,odradza.Jej zdaniem wszystko jest super ale ja mam 39 lat i dla mnie to super nie może trwać w nieskończoność bez powodzenia.
Pewnie jutro też zrobię test i pojutrze i tak aż do @.
W pracy dużo pracy:)Wszyscy chcą się dostać przed świętami.
ciekawe czy kiedyś przejdę tutaj na fioletowe stronki:))Miłego dnia dziewczyny.
28dc gdzie jest @?
36 dzień z Nowenną Pompejańską
Nic kompletnie nie czuje, nie boli brzuch, plamień nie ma no nic... spadek duży więc powinna się już pojawić.
A z mężem tak oo, wczoraj jak wrócił z drugiej zmiany przepraszał chociaż on nie należy do takich osób które łatwo mówią "przepraszam", chcę być pewna że żałuję tego jak się zachował i co powiedział. Pomału mięknie mi serce... tej nocy spałam już w łóżku. Mam dość tych cichych dni. Wczoraj sobie nawet trochę popłakałam. Oglądałam film Pasja i samo tak... a później doszedł smutek pomieszany ze złością na to wszystko, na to całe staranie się... ile będę czekać? Bóg daje takim rodzinom które na takie szczęście nie zasługują mrożą dzieci wyrzucają przez okno do śmietnika duszą biją i nie wiadomo co jeszcze... a ja co nie zasłużyłam? To dziecko będzie całym moim i męża światem tylko niech da mi szanse, niech sprawi że się uda 
Edit// godz. 15.56 pojawiły się plamienia. Niech już @ przyłazi bo chcę zacząć nowy cykl
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 17:41
Ostatnie dni mijały nadzwyczaj spokojnie
Chyba psychicznie udało mi się trochę odpuścić. Fizycznie też jakoś odpoczęłam. Przede mną ciężki czas bez męża w domu. Delikatnie mówiąc jego firma dba o mnie i stopniowo zaczyna mnie przyzwyczajać do tego, że będę przesiadywać sama w domu. Trochę mnie przeraża ta perspektywa, ale jakoś muszę dać radę. Może ta rozłąka dobrze nam zrobi, nie będzie go przez jakiś czas to bardziej za sobą zatęsknimy... Około dwa tygodnie temu mieliśmy trochę spięć, na różnych płaszczyznach, na razie trochę się to uspokoiło, ale przede mną perspektywa świąt z moją i jego rodziną, więc może być różnie. Po świętach zaczynam dojeżdżać do pracy rowerem, trochę się boję, bo sama rowerem nie jeździłam, do tej pory zawsze z M. Poza tym ogólnie mam tendencje do zapalenia oskrzeli i mam nadzieję, że nie załatwię sobie takich atrakcji, bo przymusowe siedzenie w domu, źle na mnie działa...
Nie będę już smęcić, zabieram się do pracy 
A Wam dziewczynki, życzę miłego i spokojnego dnia 
Mnie tez zadziwia mój wykres, naprawdę
tak cichaczem w międzyczasie chyba 14dpo zrobiłam sobie teścik, mam z allegro to robię, a co! Dojrzałam tam coś, też nie wiedziałam co, nie chciałam się nakręcać i nadal nie chcę, ale...wykonałam test dzisiaj, bo tempka znowu poszła w górę i wyszło tak :

Jeżeli ktoś tam również dojrzał drugą kreskę, pomimo złej jakości zdjęcia, to znaczy, że coś tam jest, a jak jest na teście to i w moim brzuszku raczej też....
Z tego wszystkiego posłałam mmsa do męża, oj głupia ja, głupia, nie pomyślałam....Mogłam najpierw to sprawdzić a potem robić nadzieje i jemu, bo przyznam szczerze, że o pierwszym teście wiedział i był mocno smutny, rozczarowany, zawiedziony....było to po nim widać.
Nigdy nie miałam tak długiej fazy lutealnej, jeśli to nie ciąża, to na pewno jakaś choroba... Nie czuję się w dalszym ciągu ciążowo ani okresowo, no nic nie czuję!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 09:38
No więc zdaję relację. Jak przewidywała Rotenkopf zaczęło się właśnie w stylu "tak długo czekaliśmy". No to już pociągłam temat. Dziewczyny - 7lat!!! 7lat! - i to w badaniach nic nie wychodziło. Dali sobie czas do końca 2014 a potem chcieli dalsze kroki podejmować, typu inseminacja a tu niespodzianka. W lutym zobaczyła 2 kreski. Jaka to musiała być radość po 7 latach to aż mam dreszcze jak sobie pomyślę
Pogadałyśmy też o mojej sytuacji, dużo mi to dało i tchnęło nową nadzieję. Dostałam też różę św. Rity (patronka od spraw beznadziejnych)
- dała już paru osobom z problemami z ciążą i uwaga - każdej się potem udało!!!
Podsumowując - cieszę się, że się przełamałam więc Terraska - polecam - działa naprawdę oczyszczająco i podbudowująco taka rozmowa.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 10:09
Śnił mi się pozytywny test! Ba! Nawet 2! tylko ten drugi strasznie chciałam schować żeby mężowi jakoś fajnie o tym powiedzieć...
Ile razy tutaj na OF były takie akcje?
Gosia86 chyba miała takie prorocze... która jeszcze? przyznawać się i dawać mi tu nadzieję bo dzisiejsza temp ściągnęła mnie na ziemię
a nawet chyba wpadłam w jakiś kanion...
Pieprz się moja psychiko bo to ty wsadzasz swoje 3grosze!!!
Od kilku dni bola mnie plecy, kluje brzuch, wszystko mi śmierdzi i czesto mi nie dobrze.. oczywiście wszystko przypisuje ciazy a to pewnie @.. Staram się nie nastawiac ale chciałbym juz wiedzieć. Wczoraj dowiedziałam sie ze moja koleżanka jest w drugiej ciąży. Cały dzień myślę o tym jak też bym chciała.
Rodzice pojechali. Ufff
Dobrze, bo wkrotce juz bym nie dala rady sie usmiechac na sile
Nie pytajcie mnie o ten samochod, bo ich tok myslenia jest dla mnie jedna wielka niewiadoma. Najwazniejsze, ze mnie lubia (albo tez dobrze udaja
), i ze nie przyjezdzaja za czesto... 
Na dodatek w pracy dzis mnie wkurzyl moj szef - co to jest za deprymujacy typek, bez kultury osobistej - i te jego humory... Jestem szefem dzialu ksiegowosci, a dzis mnie objechal jak gdyby nigdy nic, ze sala konferencyjna nie jest zarezerwowana dla niego. Nieistotne, ze mamy sekretarke, i ze niespecjalnie mnie obchodza jego meetingi, dostalo sie mnie... Odpowiedzialam, ze to chyba nie jest moja rola w tej firmie, na co on stwierdzil, ze jego to nie interesuje. Cham i prostak. Na dodatek jako jedyny nie dolozyl sie do prezentu dla odchodzacego kolegi, mimo ze sam namawial nas zeby kupic cos drozszego. Podpisal sie na kartce, a potem "zapomnial" o skladce... Ech. Nie bede sie prosic o 10 euro, ale niesmak pozostal. Szczegolnie po tych zlych ocenach ostatnio, po jego opinii, ze niby ksiegowosc nie jest waznym dzialem... Jak tylko znajde cos innego, bez zalu sie z tym panem pozegnam
Jedyne, co sprawia, ze jeszcze nie zmienilam tej roboty, to nadzieja na ciaze 
Milego dzionka kochane. Zaciazajcie!
Rudzia juz jedna noga siedzi na fioletowej, tak sie ciesze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 10:36
W weekend bylismy u babci czyli przyszlej prababci , pochwalilismy sie ciaza i nawet zdjecia pokazalismy a babcia o je zu a co to jest dziecko tobie COS w brzuchu sie dzieje babcia ma 92 lata , smiechu mielismy po uszy ,
Ja czuje sie dobrze w czwartek ide na wizyte do lekarza naturalnie mamnadzieje ze wszystko bedzie dobrze. Kupilam juzddes spioszki, ale Nadal sie boje dalej cokolwiek kupic coby nicht niezapeszyc.
Pozdrawiam wszystkie przyszle mamy.
Do zapamietania: w tym cyklu ubzduralam sobie ze wyznacznikiem ciazybeda piersi. Jak zobacze zylki i beda mnie bolec to bede w ciazy
glupie wiem, ale nigdy moje piersi nie pomagaly mi w wyznaczaniu owulki czy @ wiec moglyby w ciazy pomoc nie? No i co mi z tego wyszlo? Cycki kontra ja 1-0
Jest!!! Wreszcie! Z tej rezygnacji całkowitej jednak coś się wykluło. Intuicja ponownie mnie nie zawiodła, zrezygnowałam z solarium mimo negatywnego testu. Wczoraj w szpitalu poprosiłam o zmianę leku przeciwbólowego.
Moje histeryczne zachowania ostatnimi czasy i smród wszechobecny... Niedawno jak M dotknął moich cycków to go prawie wyrzuciłam przez okno, wczoraj prawie go wyrzuciłam przez okno jak przyszedł ze śledziami do sypialni. Jezuu, dobrze że mieszkamy na parterze 
Ciąża rozpoczęta 6 marca 2015
O Jezusmaria!!! Nie wierzę!!!
wczoraj miałam taki ból brzucha że w nocy wylądowałam na SORze - stwierdzono piasek w nerkach ale zalecono też konsultację ginekologiczną. Dziś więc udałam się do mojej doktor już całkowicie zrezygnowana na temat ciąży, podczas USG pytam się czy aby tam się nic nie zalęło, ona grzebie, grzebie ale mówi że nic nie widzi... Chociaż endometrium jest ładne grube, potem pokazałm jej mój wykres no i stwierdziła że to wszystko razem wygląda obiecująco
No i nie wytrzymałam! zrobiłam kolejny test i jest mój kochany bladzioszek. Tak więc historia zatoczyła koło - z Nieletnią też robiłam pierwszy test 31.03 wtedy nie byłam pewna wyniku potem drugi 2.04. Ale mam jajo dla M na Wielkanoc 
Rośnij Fasolinku.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2015, 12:11
9dc widzę poprawę śluzu po wiesiołku...
W poprzednim cyklu musiałam go wręcz szukać, a dziś występuje na bieliźnie. Nie jest jeszcze super rozciągliwy, ale pewnie się rozkręci.
Humor super, gdyby nie problemy w pracy to nie mogłabym narzekać...Owulko przybądź 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.