Dzisiaj 39+1...6 dni do terminu porodu wg usg..9 dni do terminu wg belly
jestem zla na meza...obrazona jestem na niego pierwszy raz od 13 lat tak mocno ze nie odzywam sie od wczoraj od 15tej...glupio mi teraz ale nie moge popuscic..zawsze popuszczam jemu czy synkowi i pozniej mi na leb wchodza oboje i zostaje mi tylko marudzenie...musze byc bardziej konsekwentna..nie agresywna, nie wrzeszczaca tylko po prostu konsekwentna...
wczoraj przed snem pojawily sie pierwszy raz bole krzyzowe...3 razy regularnie i chyba ustaly bo usnelam...dzisiaj je czuje od rana..sa mocne, ale nie jakies zbyt silne...
codziennie cos sie dzieje..najpierw mialam lekkie bole miesiaczkowe raz na dzien...z dnia na dzien zwiekszaly swoja czestotliwosc i sile...nastepnie skurcze albo cos na ksztalt skurczy...z dnia na dzien coraz mocniejsze bardzie regularne ale wszytsko ustawalo...wczoraj doszla sila..czyli byly mocniejsze i pierwszy raz z krzyza...malo przyjemne..bardzo bolesne ale powtorzyly sie 3 razy w miare regularnie i ustaly bo usnelam...wiec na pewno jakis tam postep jest z dnia na dzien...moze zdarzy sie tak ze urodze w terminie :D
szkoda ze tu nie sprawdzaja szyjki itd..chociaz wiedzialabym czy te bole cokolwiek zmiekczaja, skracaja czy rozwieraja czy tylko mnie meczy...co by nie bylo..porod bliski..nawet jak beda wywolywac to i tak 16ego bede tulic mala juz...16ego moje urodziny sa :D 29te :D
jutro urodziny mojej mamy...46te :D

Z imionami dla dziewczyn poszło szybciej.
Nasze typy to Ewa i Izabela :-)


Edit: Aniela i Izabela


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2015, 21:26

Wolneee!! Do przyszłej środy :)

Mąż wraca już jutro - planuję do tego czasu zrobić 2 prania, ogarnąć mieszkanie i przygotować tort z okazji poniedziałkowych urodzin męża :)

Pogoda nie zachwyca, ale przynajmniej nie wieje. Dziś muszę pojechać po zamówioną białą kiełbasę - zamówiliśmy w Gorącej Kiełbasiarni (knajpka rok temu przeszła Kuchenne Rewolucje) - przy okazji zjem tam jakiś obiadek :)

Jak zwykle przed świętami pojawia się podstawowy problem pod tytułem "nie mam się w co ubrać" wrrr...co zrobić...coś wymyślę - z resztą mąż już się przyzwyczaił, że ciągle chodzę w tym samym :)

Wczoraj w Lidl'u kupiłam śliczną trawkę ozdobną - po 2 złote z groszami - już zagospodarowałam obie kupione sztuki - czyż ja nie mówiłam, że nie będzie żadnych świątecznych ozdób? :)

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 2 kwietnia 2015, 10:13

No i po kolejnej wizycie. 15 tydzien ciazy. Maluszek trzymal raczki przy uszkach i duzo ruszal usteczkami :) Cudownie bylo go podejrzec na Swieta!


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 10:13

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 2 kwietnia 2015, 10:52

Ciesz się warzywami, które korzystnie wpływają na płodność i dostarczają dodatkową dawkę kwasu foliowego, beta karotenu i żelaza. Należą do nich m.in. marchewka, papryka, kabaczki, dynia, brukselka, szpinak i brokuły.

Nie jem tylko kabaczków i dyni:)

test bez cień cienia, ale jakoś tak spokojna jestem.. przyjmuje to co los daje..cieszę się, że nie boli mnie brzuch na @, dobrze się czuję i mogę normalnie w pracy funkcjonować ostatni dzień przed świętami. do tego mąż od rana wyznaje miłość :) trzeba się cieszyć każdym dniem, również tym z negatywnym testem ciążowym.
Plusem jest to, że w święta mogę pić alkohol przy stole z rodzinką :)

Próbowałam przeczytać, to co sama napisałam tutaj od listopada, ale łzy pociekły mi ciurkiem
;(

Myślałam, że będzie mi po takim czasie łatwiej, ale wcale tak nie jest. Jestem szczęśliwa, że pod sercem nasze dziecko, ale nie jest to taka beztroska jak wcześniej, a w uszach dźwięczą mi słowa ginekologa po ostatniej wizycie, że co prawda jest dobrze, że czas największego zagrożenia jeszcze nie minął.
Pisałam jakiś czas temu, że nie potrafiłam zmienić danych w aplikacji ciążowej, czekałam na wizytę i jak będzie wszystko dobrze, to to zrobię. I co? Zainstalowałam drugą, bo tamtej nie mogłąm "wyrzucać" z pamięci. Pokazuje mi ona dziś 31w5d, 58 dni do porodu. Zastanawiam się jak wyglądałabym z przygotowaniami, kto mieszkałby w moim brzuszku i czy bym się bardziej toczyła czy przemieszczała;)

Stresuje mnie ta ciąża, uczelnia, praca Małża, a raczej cały stres z nią związany i emocje, które przynosi do domu. Mam wtedy ochotę usiąść i płakać:/

Pierwszy raz w życiu widzę śnieg padający w kwietniu:) W weekend oglądaliśmy zdjęcia z 28 marca 2014 i nasz biały ogród, więc te kilka dni różnicy, to niewiele;) Ewidentna zmiana klimatu i przesunięcie się pór roku. Może to i dobrze, bo jak urodzę, to pospacerujemy jeszcze troszkę zanim nas zmrozi!

Dawno mnie tu nie było.... nie czułam potrzeby pisania, nie chciałam tu zaglądać, żeby zbytnio się nie stresować i nakręcać...

Dziś pierwszy dzień po spodziewanym terminie @... 14 dpo....hmmm. Obiecałam sobie nie robić żadnych testów tylko cierpliwie czekać... no więc czekam... czekam.... czekam...
.
.
Sytuacja rozwija się następująco: końcówka cyklu nieco inna od poprzednich - nie było żadnego plamienia na 2-3 dni przed spodziewaną @. Póki co obserwuję większe niż zwykle ilości dość rzadkiego śluzu kremowego... to chyba dobry znak? Dziś za to owu dało mi aż 4 pkt do klasyfikacji generalnej pucharu świata ;P No i piersi mnie bardzo bolą - zaraz mi chyba eksplodują :( - to chyba też dobry znak, choć za ten objaw nie dostałam ani 0,5 małego punkcika...

Wiadomo- punkty punktami a matka natura i tak zrobi swoje ... więc dalej czekam...

Porada on ovu: "Dla ułatwienia większość lekarzy zaleca odczekać 14 dni po owulacji przed wykonaniem testu ciążowego. Jeśli natomiast prowadzisz kalendarz owulacji i znasz długości Twoich faz lutealnych (możesz to sprawdzić w OvuFriend w „Przegląd wcześniejszych cykli”), możesz wykonać test ciążowy po odczekaniu długości najdłuższej z zaobserwowanych faz lutealnych."

No więc... najdłuższa z moich ostatnich fl miała 13 dni... dziś jest 14... chyba ze stoickim spokojem poczekam przynajmniej do jutra... tym bardziej, że na zewnątrz jest tak wstrętna pogoda, że nawet mój pies nie chce wychylić nosa z domu... a na całe szczęście nie mam żadnego zapasu testów w domu, co by nie kusiło...

Zaczynam się bać i niecierpliwić...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 11:44

17+1
Wczoraj zaczęłam 5 miesiąc :) kurcze, ale to dostojnie brzmi :) czas biegnie tak szybko, jeszcze chwilka i będzie półmetek :) generalnie jeszcze nie do konca czuję, że jestem w ciąży, mam nadzieję, że to się zmieni jak dzidzia zacznie kopać, już nie mogę się tego doczekać. Może wtedy się troszkę uspokoję, bo muszę przyznać że w ciąży jestem straszną panikarą, najpierw wypatrywałam 12 tygodnia, żeby już było bezpieczniej, a teraz boję się przedwczesnego porodu i odliczam tygodnie, tak przynajmniej do 28, kiedy dziecko ma szansę przeżyć. Nie wiem czy każda tak ma czy tylko ze mnie taki ewenement, że zamiast się ciszyć dwupakiem ciągle się o coś martwię :( teraz też się martwię, bo nie czuję jeszcze ruchów, wiekszość znajomych czy koleżanek z forum czuje już ruchy na tym etapie a ja ciągle nie. Dobrze, że mam detektor tętna, bo przynajmniej mogę sprawdzić czy Olusiowi bije serduszko i to mnie troszkę uspokaja, niestety tylko na chwilę. Może to instynkt macierzyński, w końcu teraz już zawsze będę martwić się o mojego okruszka :)
Za 3 dni święta, dobrze że w pierwszy dzień Świąt idziemy do moich rodziców, a w drugi do teściów, bo szczerze w ogóle nie mam energii, ani na sprzątanie, ani na szykowanie jedzonka, jakaś taka wypluta jestem, to chyba pogoda, bo zamiast pięknej wiosny mamy śnieg. Tak więc w tym roku idziemy na gotowe, a co :)

14 dc

Miało być bez testów owu ale chciałam się upewnić czy aby nie są trefne i moje zaskoczenie kiedy dwa pod rząd wyszły pozytywne :) <3 było także jakoś one nie zmieniłh mojego nastawienia .. temp w góre ! :) byle do 16 kwietnia


http://zapodaj.net/6abe35860b406.jpg.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 15:58

Alicja83 Strach 2 kwietnia 2015, 12:35

Dzisiejsza wizyta u lekarza trwala cale 5 minut , wszystko jest dobrze dzieciatko siedzialo sobie i troche podskakiwalo przytylam 4 kg ,brzuszek jest malutki ale jest , cisnienie mam tylko bardzo niskie no ale to tak juz jest.
Po wizycie kupilam dwa male ubranka i ciesze sie jak nic .

marta1987 W oczekiwaniu na maluszka... 2 kwietnia 2015, 12:38

Wydawało mi się, że czekanie na owulację jest łatwiejsze niż oczekiwanie na testowanie...a tu psikus, jest tak samo trudno. Głowa ciężka już od myślenia czy jest śluz czy będzie, a może w kolejnym dniu się pojawi. Za dużo tego dla mnie...
Dobrze, że chociaż dni szybko mijają. W sobotę jadę do rodziców na święta :)

Wszystko się zaczyna układać :). Przemek dostał pracę za Zieloną Górą. Od nas jakieś 250 km. Mamy już załatwione mieszkanie. Niestety nie możemy sobie pozwolić,aby jechać je obejrzeć, bo sypie nam się samochód i w ogóle koszt paliwa, a przez 3 miesiące nie mieliśmy żadnego dochodu. Widzieliśmy na zdjęciach i jest ok :). We wtorek po świętach się przeprowadzamy,a w środę Misiek zaczyna pracę.Cieszę się,bo i ja będę miała szansę na znalezienie pracy . Już nie mogę się doczekać :).

Mamy obrączki, suknia wisi u rodziców w szafie :). Okazało się że da radę ją poszerzyć z czego się niezmiernie cieszę. Przynajmniej to mamy z głowy. Jedyny minus to taki,że straciłam motywację do ćwiczeń i diety, bo to przymiarka mnie motywowała:). Chciałam jak najwięcej schudnąć ,aby była większa szansa ,że da radę ją przerobić. No ale to chwilowy kryzys,tak myślę :P

A oto obrączki
daa49d9a2e64957dm.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 13:25

antea Tym razem się uda! 2 kwietnia 2015, 13:53

Dzisiejsza beta: 403,15 :-))))))))))))))))
Przyrost o 279% więc wszystko OK :-D

6 dzień cyklu Witaj !

Dzisiaj od rana Komunia... Nudaa.. Jesz i jesz i jeszcze raz JESZ ! ;)
Ogólnie dzień mega fajny, przyjemny :)
Cały dzień z uśmiechem na twarzy.. :)

Jutro idę nakupić testy owulacyjne do Rossmanna ! :D
I bede czekać na moje malutkie szczęście !!! <3 <3 <3 <3

20+6
Ostatni dzień 21 tygodnia...
Poszłam do Rossmanna po tonik do twarzy, a kupiłam sobie mały prezencik na zająca.

2ac7440a887eb5ccgen.jpg

M. nie jest zbyt zadowolony, że tak szybko pieluchy kupujemy, ale to tylko 33 szt. ...

Lasagne kupiłam na obiad i za jakąś godzinkę będę ją wrzucać do piekarnika.
W Biedronce stałam przy kasie, nad którą była klima... zrobiło mi się tak gorąco i słabo, że ledwo wyszłam. Do tego poczułam mega ból po lewej stronie. Jakby wiązadło mi miało się oderwać... Jeny, co za ból.
Teraz sobie siedzę i oglądam TV i czuję jakbym popuszczała mocz... Chyba zwariowałam...
Albo potrzebna mi drzemka albo muszę wyluzować.

Za tydzień połówkowe. Jadę z teściową. Chciałam to sama załatwić, ale M. zapytał teściową czy ze mną pojedzie i nie było odwrotu. I tak będę zdenerwowana. Mam nadzieję, że nie będziemy jeździły po sklepach i marketach, bo zwariuję!

Pomidorowa się gotuje, mieszkanie z grubsza ogarnięte, pies radośnie bawi się piłeczką, a ukochany mąż niedługo wróci z pracy - żyć nie umierać!

Humor mi dzisiaj wyjątkowo dopisuje, zważywszy na moje ostatnie paskudne nastroje. Wczoraj chodziłam cały dzień podminowana, miałam taki stan między wywołaniem kłótni a płaczem. Sama nie wiem dlaczego. @ już minęła, w ciąży nie jestem, ewentualnie jakieś przesilenie wiosenne mnie dopadło.

Wczoraj przeglądałam pamiętniczki na BBF i jakoś mnie smutki złapały, a na dodatek Jacek przypomniał mi o ciąży Iwony z jego pracy... Mam chwile kiedy myśl o dziecku i ciąży mnie przeraża, kiedy myślę, że to nie jest dobry czas, a potem nagle na samą myśl o serduszku bijącym pod moim sercem zalewa mnie fala tęsknoty do kogoś kogo jeszcze nie ma...

Po prawie trzech latach starań po dwóch latach badań i po roku leczenia. Wiem że to wszystko ma jakiś cel... Jest plan zapisany mi przed laty który się realizuje. Jest mi coś pisane i zamiast się buntować muszę się temu poddać... Tak jest łatwiej :) Dziś wiem, że nie mogło się nam udać wcześniej dlaczego?
Bo nie zdecydowalibyśmy się na własne mieszkanie, bo nie wyjechalibyśmy za granicę, bo nie zbliżylibyśmy się do siebie tak bardzo...

Czuję to i wiem. Dziś wiem i zamiast wściekać się, obwiniać wszystko dookoła i płakać nad swoim losem uśmiecham się. To 28- 29 cykli starań o które jestem mądrzejsza... A z każdym dniem jestem bliżej mojego, naszego ukochanego dziecka :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 16:35

dzisiaj u mnie istna tragedia....tak chujowo to sie chyba nigdg nie czulam..chce mi sie wyc, zygac i spac a zasnac nie moge :( felice sorawdzalam paluchami...szyjki ni ma..ani widu ani slychu...dalej nie siegne..w srodku wszystko napeczniale i boli :(
dzisiaj to bym sie najcbetniej wylaczyla sie z gniazdka jakbym byla elektryczna..no kurwa zle mi, wszystko mnie boli...


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 16:40

Ewela0313 lottery ticket 2 kwietnia 2015, 16:52

11 tydzien start - wow
Jutro wyjazd a ja oczywiście w polu. Nic nie uprane, nie naszykowane,nie kupione ..... Jestem zła na siebie ale mój wewnętrzny len jest silniejszy ode mnie . Czekam tych dni, ze będę miała więcej energii . Mam tyle zaległości , we wszystkim , w pracy, domu, dobrze , ze mieszkam w pięknym kraju , ze mozna sobie odroczyć składanie zeznania podatkowego o pół roku, bo nawet dokumentów do księgowej nie zrobiłam na czas. Pocieszam sie tylko tym, ze to nie pierwszy raz ;) poza tym , po takich wydatkach cieżko by było zapłacić podatki z całego roku ( o ile takie bedą ) mamy dosc sporo odliczeń, to piękny kraj, wiec dosc sporo rzeczy mozna odliczyć .
Samopoczucie mało sie zmieniło ,choc mam wrażenie , ze okresy gdzie jest mi niedobrze ,są krótsze . Cześciej robię sie głodna i ten stan wpływa , ze czuje sie niekomfortowo . Przez 2 ostatnie dni męczyła mnie tez zgaga , ale po zażyciu specyfiku na ta przypadłość - ustąpiła :)))
Nie wiem co sie dzieje z moim małym kosmita , co mnie trochę niepokoi. Wtorkowa wizyta niczego nie wniosła , zważyli mnie ( na szczęście nic na +) zmierzyli ciśnienie , zrobili cytologię , po czym po tym zakresie czynności zrobiło sie zamieszanie . Przez 2 tygodnie nie mieli czasu sciągnąć mojej historii z poprzedniej kliniki . Kosztowało mnie to 40 min siedzenia bezczynnie w gabinecie lekarskim , po czym pani doktor już nie wróciła . Przyszła położna i stwierdziła , ze wszystko przekładają na następna wizytę . W sumie to i dobrze, bo po co maja mi robić tony badań , które już miałam robione przed zaczęciem IVF . To kosztowna sprawa tu, a ubezpieczenie napewno nie będzie chciało zapłacić za to po raz kolejny . Na następnej wizycie bedą robili USG prenatalne . Na moje nieszczęście wszystko co zaczynam czytać dotyczy prawdopodobieństwa zachorowań na te wszystkie okropne choroby, wiec oczywiście czuje sie staro, bo prawdopodobieństwo choroby jest znaczne w moim wieku :(
Myśle , ze człowiek jakby mniej wiedział , byłby bardziej szczęśliwy . Zasada mniej wiesz -dłużej żyjesz w tym przypadku jest słuszna


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 16:57

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)