Grrr jak mnie wkuzyl moj maz ojeju az mnie nosi... ma szczescie ze jest do pozna w pracy ro moze troche ochlone

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 2 kwietnia 2015, 21:44

Mam chyba problem z kolorami.. Znów nie wiem czy test owulacyjny dodatni czy ujemny.. Zaznaczam ujemy.. Porównałam z tym kilka dni wcześniej i wydają mi się takie same.. Wtedy też się wahałam..

I mam nadzieję, że to moje plamienie to nie mięśniak bo zwariuje.. Ostatnio plamił w styczniu i mógłby się nie odzywać chociaż przez pół roku:(

Dzień nudny i leniwy..

14cs - cykl bez starań przez infekcję grzybiczną
9dc
czwartek

5dc zaczął się ból lewej strony brzucha i ból sromu.
Następnego dnia wiedziałam, że to infekcja.
Wkurzam się, bo w przypadku infekcji powinnam mieć możliwość dostania się do ginekologa na NFZ, tak jak do internisty. Ale nie ma.

Dziś mam wizytę u ginekologa prywatnie na 21:15. 100 zł za wizytę + pewnie ze 100 zł na leki.

A do przychodni dzwoniłam, a jakże. Do ginekologa na NFZ pierwszy wolny termin na 9.6.15 (9. CZERWCA!). Zapisałam się na 16:40 - może akurat też będę mieć infekcję?

(...)

Dzwoni facet do publicznej przychodni:
- Dzień dobry, na kiedy mogę się zapisać do okulisty?
- Za cztery lata.
- Ale za cztery lata rano czy po południu?
- Panie, przecież to za cztery lata, dlaczego już teraz chce Pan wiedzieć czy to będzie rano czy po południu?
- No bo za cztery lata rano mam wizytę u ortopedy.

1d7618bd4fb67942med.jpg

No właśnie.



Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 17:08

Ok,jedziemy.Co prawda dzien pozniej niz mam sie zglosic ale co tam. Ostatnio okres dostaje dzien pozniej niz zwykle,moze bedzie akurat w sam raz i trafimy w owulke. Wszytsko jest na wariackich papierach, pamietam jedna taka sytuacje w naszym zyciu, to byla studniowka mojego meza i wtedy dostal termin na egzamin na prawo jazdy. I nie chcial jechac, bo wieczorem studniowka a popoludniu egzamin ale namawialam go zeby jednak sprobowal i udalo sie, i zdal gzpgzamin i zdazyl na bal. Moze tym razem tez nam sie poszczesci.

Wczoraj przezylam szok. Pisze sobie z kolezanka na komunikatorze a ona mi w pewnym momencie pisze ze juz nie stosuje diety bo jest w ciazy! Ja malo co nie umarlam. Poniewaz jest mlodsza ode mnie, poniewaz wychodzila pozniej za maz, poniewaz pewnie jak sie wyda w pracy ze ona zaszla to kazdy bedzie wiedzial ze my mamy problemy. Poniewaz zawarlysmy "pakt" ze zajdziemy w tym samym czasie, za rok albo dwa. Wiem ze gram nie fair w stosunku do niej, ale przynajmniej nie musze sie tlumaczyc glupio. A tak w razie pytan smiejemy sie ze my jestesmy umowione i zrobimy kuku przynoszac obie L4. Momentalnie dostalam cisnienia,i znow mysli ze kazdy moze tylko nie my... Potem okazalo sie ze to prima aprilis. Bardzo smieszne.

Czytajac to co pisze przyznaje mezowi racje ze mam duza presje na dziecko, ze chyba za bardzo chce i czuje nacisk otoczenia. Ale co ja mam zrobic, nagle przestac chciec? Jakby sie tak dalo to napewno bym tak zrobila.

BTW - syrop gujazyl jest pyszny! Przygotowalam przepite a okazuje sie ze moglabym go pic caly czas :) zobaczymy czy przyniezie oczekiwany skutek.

70% ciąży za Nami ♥ ♥ ♥
29tc (28t0d)
pozostało 83 dni...

Dzisiaj byliśmy na usg...
wszystko jest ok, wszystkie narządy, wymiary są w porządku.. ważymy już 1220g, szyjka długa zamknięta 3,5cm-choć ostatnio miała 3,8cm ale i tak jest dobrze :) położenie miednicowe.. Chciałam zamienić jeszcze słowo z profesorką o tym pimafucort co przepisała bo przeczytałam ze to sterydy i się wchłaniają przez skórę :( więc chciałam spytać ile razy to stosować żeby nie zaszkodzić dziecku..bo i tak biorę sterydy doustnie-encorton 5mg,a że miała kiepski humor, to powiedziała, żeby cały dzień smarować jak piecze..i coś zaczęła, że powinna się gniewać że podważam jej zdanie itp... ehh przecież chciałam tylko spytać..trochę się wkurzyłam, bo chciałam dobrze-bo nie chce zaszkodzić synkowi,stosując tyle leków których nie można w ciąży :( a które i tak biorę.. encorton, aspirin cardio..teraz ten krem.. :( a wyszło źle..że niby podważam jej zdanie...ehh
Ale cóż taki z niej typ człowieka..czasami jak coś komuś powie-odpowie to nie wiadomo co robić.. :( Jest bardzo specyficzna.. ale ważne że skuteczna.. więc następnym razem chyba o nic już nie będę jej pytać..bo znowu strzeli focha..

Najważniejsze, że z synkiem wszystko w porządku..super rośnie..i tego się trzymajmy...
Jeszcze 2 miesiące..i ciąża będzie donoszona..damy radę ;)

Boże, czuwaj cały czas nad nami ♥ ♥ ♥

15693f5.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 19:56

25dc. Dziś zmierzylam tempke o normalnej porze i w końcu ona tez wydaje się normalna. Ale jeśli jest to już II faza to czuje się w niej wybitnie źle ;/ wczoraj po południu wyczerpala się moja wewnętrzna bateria i to do zera, padlam i nie mogłam ruszyć ręką nawet ani otworzyć oczu ;/ zalewają mnie hektolitry kręgowego śluzu, do tego od wczoraj mam taki rwacy ból w dole brzucha ani nie taki jak @ ani nie ból jajników ;/ mam plan przespać całe święta ;/ umówiłam się co prawda dziś do fryzjera żeby trochę bardziej przypominać człowieka ale tam też chyba przebije gwozdzia ;/ ehhh Wesołych dziewczyny!

dzabuch moja terapia 2 kwietnia 2015, 20:32

10+0

Kurcze święta a ja nie mam ani trochę siły. Robię wszystko po trochu i na raty. W między czasie szukam miejsca żeby się przespać.
Tak się nie da żyć! Nawet w pamiętniku nie chce mi się pisać. Tylko zauważyłam, że albo jest taki okres, albo nikomu nie chce się pisać.
Dziś wyczytałam, że od 11 tygodnia zaczną przechodzić mdłości i nabiorę siły. Oby, bo już nawet ja mam dość własnego lenistwa.

Dorotek Mój mały świat 2 kwietnia 2015, 20:55

20dc

dzisiaj całkowite zalatanie i nie nie przygotowania świąteczne tylko praca, dom eh a do świąt daleko u mnie zero przygotowań.... ale może dzięki temu nie myśle tak intensywnie o starankach. jeszcze 10 dni i będę testowała mam nadzieje że do tej pory @ nie przyjdzie

17 dzień cyklu - 3 dpo - 17 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
51,0 kg
ciśnienie 92/49
tętno 76

Prolaktyna 7,88 ng/mL
Progesteron 5,93 ng/mL

Jestem mega zadowolona, że prolaktyna jest taka ładna :) Bromergon jak widać pomógł :) Progesteron niski, ale zrobiłam go przecież "przy okazji" i jeszcze wzrośnie. To przecież dopiero kilka dni po owulacji :)
Byłam dziś u mojego gina. Endometrium 8 mm, brak ciałka żółtego, płyn w zatoce Douglasa - według niego owulacja chyba była, ale ja mam pewność. BYŁA I JUŻ! I tego będę się trzymać. Mam wyjątkowo dobre przeczucia, a ono rzadko mnie myli. Pytałam też, co myśli o histeroskopii. Powiedział, że według niego nie ma się co spieszyć, no chyba, że jesteśmy zdecydowani na in vitro albo inseminację. A na razie chyba nie jesteśmy na to nastawieni...

JUTRO URLOP!! :D cudownie!

____________
1 śniadanie: Chleb żytni z żółtym serem, sałatą, pieczonym schabem, rzodkiewką, papryką i pomidorem
2 śniadanie: Jogurt naturalny z syropem klonowym, chia, amarantusem, słonecznikiem, pestkami dyni, siemieniem lnianym migdałami i rodzynkami + jabłko
3 śniadanie: Chleb żytni z fetą, rzodkiewką, papryką i pomidorem
Obiad: Ziemniaki, mielone i buraki
Kolacja: Banan

Powoli zbliża się koniec ciąży.
Wczoraj byłam u ginekologa, szyjka przepuszcza juz opuszek z zewnątrz jak i wewnątrz też.
Po wczorajszym badaniu plamiłam, dzisiaj też, chociaż już myślałam, ze plamienie mija aż tu po umyciu podłóg odszedł mi brązowy czop śluzowy.
Tylko teraz nie wiem czy on sam z siebie brązowy czy po wczorajszym badaniu.

Mam dzisiaj jakąś zwiększoną wydzielinę z piersi.
Normalnie mam już ją od dłuższego czasu jednak dzisiaj co chwilę czuję mokrą bluzkę.

Wczoraj dostałam tabletki na obniżenie ciśnienia bo na wizycie wyszło mi 155/105.
Dostałam też skierowanie na NST.
Mam sobie pojechać w sobotę, bo wczoraj miałam robione przepływy i wszystko było ok.

Mam też skierowanie na patologię ciąży, mam sobie pojechać we wtorek, po świętach.
To ze względu na to ciśnienie i cukrzycę ciążową ja insulinie.

Ciekawe kiedy ta nasza mała zechce wyjść, i czy zechce sama czy z pomocą lekarzy?

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 7 maja 2015, 09:26

wczoraj był termin okresu, zwykle po duphastonie był jak w zegarku. No nic czekam więc. Dzis zmierzyłam temperaturę o 6 i było 36,7 ale dalej zasnęłam i o godz. 8.50 temp była 37,0. Objawów ciążowych raczej nie mam. Tylko ciężkie piersi i ból brzucha no i nic mi się nie chce bo dzisiaj już do pracy wracam :-/

Rotenkopf Walka. 23 października 2015, 13:36

Tydzień 17/18 (16+3/17+0)

Och, ach, ech. Rano wymioty, po śniadaniu wymioty. Poszłam spać i wróciłam do świata żywych ;)

Na Kwietniówkach 2016 dziewczyny rozmawiają na temat leżaczko-bujaczka Tiny Love 3w1 (taki o http://allegro.pl/tiny-love-lezaczek-bujaczek-lozeczko-3w1-kolory-i5744540751.html). Najpierw byłam sceptycznie nastawiona do kupna tego bo mamy już kosz Mojżesza, ale po głębszej analizie chyba się skusimy na niego (podejrzewam, że używany bo nowe są strasznie drogie). Głównie urzekł mnie fakt, że dziecko w tym może spać, a więc jak pojedziemy do kogoś w odwiedziny to spokojnie możemy to spakować ze sobą i w tym położyć Hanie, jak tylko będzie miała ochotę sobie pospać ;) nie będziemy musieli rozkładać jakiegoś łóżka i obkładać go poduszkami żeby dziecko było bezpiecznie ;)

Od kilku dni straaaaasznie (!) swędzą mnie sutki. Nie umiem się opanować żeby ich nie drapać ;p
Po za tym to w poniedziałek wybieram się do Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu na wizytę u kardiologa (miła pani przez telefon powiedziała mi, że jak będę miała odpowiednio skonstruowane skierowanie to przyjmą mnie tego samego dnia) i zobaczymy co tam ciekawego wyjdzie.

Dwa dni temu wieczorem miałam jakąś małą depresję. Wmówiłam sobie, że z Hanią jest coś nie tak, że serduszko Jej nie bije i takie tam. Mąż wziął stetoskop i zaczął szukać. Uśmiechnął się tzn, że znalazł. Kazał mi ściągnąć sobie słuchawki i założyć je sobie. Jako, że ja się nie znam na tym głosach z wewnątrz rozpłakałam się i nawrzucałam mężowi, że nic tam nie słychać, że tylko tak mówi, że słychać żeby mnie uspokoić...i w ten deseń. On cierpliwie zaczekał aż fala żalu minie i ponowie przyłożył stetoskop żeby znaleźć lepsze miejsce. Nagle STUK! <3 Ja na męża, oczy jak 5 zł, mąż na mnie i zaczyna się śmiać...a ja? W płacz, histeryczny płacz, że to wcale nie była Hania tylko jelita! Ja ryczę a mąż się śmieje, istny cyrk :D Jak już się znowu uspokoiłam to mąż wytłumaczył mi, że jelita nie mają tak silnej i pojedynczej perystaltyki ;) I co ja na to ? A ja w płacz...z radości i szczęścia i sama już nie wiem czego ;D

Neyla Pokój z widokiem na morze. 2 kwietnia 2015, 21:50

Ile to już?
18+3 lub 18+6
waga 56,4kg
obwód brzucha 89cm

Czas leci jak szalony, szkoda tylko, że wiosny za oknem brak. Wczoraj rozjechał mi się zamek w kurtce zimowej...

Na pogrzeb babci pojechałam, ale nie siedziałam za trumną. Wszystko było w porządku do momentu wynoszenia trumny...wpadłam w histerię, mąż starał się mnie uspokoić, nie mogłam złapać oddechu. (Miewałam za młodu czasami taki napady jak emocje brały górę). Zostaliśmy w kościele, aż się uspokoiłam. Potem było już dobrze. Cieszę się, że mogłam pożegnać babcię. Teraz wiem, że mam kolejną osobę w niebie, która się mną opiekuje :)

Co kilka dni chodzę do Poli... noszę ją na rękach-jest taka malutka i śliczna. Uprałam już pierwsze ciuszki dla Julki (przywiozłam 8 kartonów z domu babci), zostało jeszcze troszkę z tym roboty, ale jestem na dobrej drodze żeby to ogarnąć. No i wiszą małe ubranka na suszarce... nareszcie.

Julka robi się coraz bardziej śmiała... buszuje w brzuszku jak dzika! Czasami tak się wypnie, że widzę gdzie dokładnie się ulokowała :) Za tydzień wizyta u lekarza...mam nadzieję, że Julka zostanie Julką. Siostra cioteczna męża (ciąża starsza o 3tyg od mojej) do 19tc miała synka, a teraz okazało się, że córa!

Jutro cały dzień w garach... a w sobotę jedziemy na wieś, wszyscy się zjadą i będziemy mogli się nareszcie spotkać i pogadać. Uwielbiam spędzać tam święta :)

kama005 Czekając na nasz cud. 2 kwietnia 2015, 21:52

Jeszcze 4 dni do @. Tempka spada więc chyba kolejny cykl idzie w diabły. Może kiedyś sie uda. Z drugiej strony czuję się dziwnie. Podbrzusze rwie, raz boli mniej raz mocniej. Piersi czasami bolą same z siebie, czasami przy dotyku. Mój stopień nerwowości jest niesamowicie wysoki. Nie wiem czemu. Już dawno tak nie miałam. Albo to pogoda tak na mnie wpływa albo ja nie wiem. Mój M. to niedługo mnie ukatrupi... łatwo się wnerwiam. Nie wiem co sie dzieje....

Wróciliśmy z mężem z wakacji. Byliśmy we Lwowie oraz w Bazylei. Najpierw pojechaliśmy do Lwowa nocnym pociągiem z kuszetkami, tydzień później mieliśmy lot z Berlina do Szwajcarii.
29 sierpnia dostałam w końcu miesiączkę, po 1,5 dnia od odstawienia Duphastonu. Dodam, że taaakiej miesiączki to jeszcze nie miałam, podpaski zmieniałam co godzinę i to całkowicie przepełnione. Nie wiem czy to dobrze czy źle, dowiem się na kolejnej wizycie w klinice w Berlinie, którą mamy na początku października. Zaraz minie rok od podjęcia leczenia, już boję się kolejnej wigilii i tych życzeń ... -życzę Ci w końcu dziecka :/... na samą myśl mam już nerwy w strzępach. Już w ostatnie święta ryczałam, sama sobie też życzyłam dziecka w 2015 r. No cóż, wszystko wskazuje na to, że znowu nic. Na urlopie byliśmy z mężem co prawda baardzo aktywni, jeśli wiecie co mam na myśli :), ale czuje, że nic z tego. Muszę jednak przyznać, że w okolicy 9 września miałam ładny śluz i ból prawego jajnika. Co będzie to się zobaczy :).

Mamax Walka o Bobo. 2 kwietnia 2015, 22:05

Jutro z samego rana wyjazd do pl. Nadal jeszcze nie wszystko mamy spakowane i obawiam sie ze napewno czegos nie wezme. Bagaznik samochodu jest juz pelny tak samo boks dachowy. Wpakowalismy tam dwie walizki, dwa plecaki, lozeczko turystyczne z materacem, wozek z gondolka i nie ma juz za wiele miejsca a jeszcze sporo rzeczy musimy jutro wlozyc. Oj ciezko bedzie...Maximilianek szczesliwy ze jedzie do cioci i wujka bardzo pomagal przy pakowaniu, sam wybral zabawki ktore chce zabrac i nawet zgodzil sie wziasc nocnik bo mu powiedzialam ze u cioci nie ma pieluch. On tak bardzo chce jechac ze obiecaj ze bedzie z niego krzystal ... Hihi no zobaczymy ;-) Julianek nieswiadomy sytuacji ciekawie sie rozgladal co tez my wyprawiamy. To jego pierwsza dluga podroz :-)

Od soboty zamierzam wziasc sie za rozszerzanie diety u Julianka. Zaczynam od marchewki ;-) Mialam sie z tym wstrzymac do naszego powrotu ale zauwarzylam ze Julian juz od jakiegos czasu potrzebuje juz przegrysc cos konkretniejszego od mleka bo w nocy to juz cztery razy sie budzi glodny wiec nie bede zwlekac. On jest duzym dzieckiem ( wazy ok 8 kg i nosi pampersy nr 4. Rozmiar ciuszkow 72) wiec mysle ze tak na dobra sprawe to moglam juz ta diete rozszerzac nawet dwa tygodnie temu i pewnie krzywda by mu sie nie stala. Ale chcialam poczekac az skonczy 4 miesiace. Dzisiaj zrobilam zapasy sloiczkowych obiadkow z Hippa. Plan jest taki: Najpierw przez piec dni bedzie marchewka, potem kolejne piec dni marchewka z ziemniaczkiem. Pozniej ziemniak z pasterniakiem a potem za jakies dwa tygodnie Julian bedzie wcinal juz jakis warzywny zestawik ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 kwietnia 2015, 22:29

A mnie dzisiaj refleksje nachodzą :) To chyba ta II faza cyklu z prawego emocjonalnego jajnika ( łzy z byle powodu itd...)

Jak byłam małą dziewczynką kiedy się czegoś bałam wolałam żeby był ktoś obok mnie kto bał się bardziej... Dzięki temu mobilizowałam się, pocieszałam i chyba bałam się mniej...

Idąc tym tropem myślę że teraz działa ten sam mechanizm... Pocieszając innych, sama mniej przeżywam porażki :) fajnie że mam kogo będąc tak daleko od bliskich mi osób ...

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 2 kwietnia 2015, 22:33

Co to był za dzień !

Moja malutka była niesamowicie grzeczna cały dzień. Szczególnie w odwiedzinach mojej znajomej Pauliny - z resztą jak zwykle. Moi znajomi mają przez Lilkę wyobrażenie, że macierzyństwo to sielanka.
Akurat zawsze jak ktoś u nas jest Lila śpi cały czas, a jak się obudzi to nawet nie mruknie...
Nie wiem jak to działa ?!
Identycznie jest u lekarza... rozbieranie do gołego Lilki gdy zrobi kupę po pachy i trzeba wszystko przebrać to horror. Mała na przewijaku płacze aż się zanosi. Co innego rozbieranie u lekarza - tam nawet nie piśnie.
Gdy Polcia pojechała do domu ja szykowałam się na wizytę usg swojej nieszczęsnej nogi, bo zwolnił się wcześniejszy termin. Postanowiłam małą zostawić mamie, a ja z moim M pojechaliśmy do przychodni.
Oczywiście okazało się, że jest opóźnienie... po ok 20 minutach zadzowniłam do mamy i słyszałam w słuchawce marudzącą Lilkę gnębiącą smoczka - wydaje z siebie taki charakterystyczne mruczenie, że jest głodna, brzmi tak : "ejołejołejo" :D
Po mnie w kolejce nabierało się sporo ludzi a przede mną dwie osoby.
No i podjęłam decyzję żeby Michał po nią pojechał - na szczęście do przychodni autem mamy ok 6 min z domu.
Przepuściłam osobę za mną w kolejce i czekałam. Nagle wyszedł z gabinetu lekarz z kobietką, którą przepuściłam i okazało się, że kobitki w rejestracji umówiły ich na zły dzień i nie do tego lekarza.
Z sześć osób siedziało w kolejce na marne jak się okazało... epitetów poleciało tyle, że nie wiem kiedy ostatnio tyle słyszałam.
Ja byłam zapisana całe szczęście dobrze.
Przyjechał Michał, małą zdążyłam nakarmić ok 5 min i wchodziłam ja.
W gabinecie moje usg trwało 2 min... bo lekarz nie wiedział czy nie mam w żyłach już nic czy to wina tego, że zmienili mu aparat na nowy i nie do końca potrafi dojrzeć co i jak.
Ech.
Lekarz przepisał mnie na 17 kwietnia, gdy stary aparat na którym pracuje wróci do gabinetu z naprawy.
W sumie to lekarz zachował się odpowiedzialnie.
Bo mógł to chrzanić i powiedzieć, że zmiany się cofnęły i jestem zdrowa. A mogłoby tak nie być.
Po powrocie do domu moja słodka dzidzia zamieniła się w diabełka !
Przy cycusiu odstawiała mi takie cyrki, że miałam już wysyłać męża po mleko modyfikowane.
Za nic w świecie nie mogła złapać brodawki, strasznie się szarpała, krzyczała aż była czerwona...
Zmieniałam pozycje z milion razy i piersi też, dawałam smoczka, nosiłam, tuliłam - nic.
I tak 2 godziny !!!
W końcu uznałam, że ją wykąpiemy i zobaczymy. No i rzeczywiście, trochę się uspokoiła i w końcu coś zjadła, ale horror. Tak jeszcze nie było.

Dzisiaj wyleciał mi skrzep, dosyć spory... może dlatego tak krwawiłam, bo nie mógł wypaść?
Póki co krwawienie się zmniejszyło, zobaczymy jak dalej. Oby to był zwiastun końca połogu.

Mój tygrrryseek <3 <3 <3

69bb7ba593f431b3med.jpg

14cs (bez starań, bo infekcja)
9dc
czwartek
po wizycie u ginekologa

Jak to jest u mnie?
Mam w sumie 3 ginekologów.

1. Na NFZ, w sumie nie pomaga w zajściu w ciążę, ale czasami się przydaje (np. leczenie infekcji, skierowanie na jakieś badanie, cytologia itp.). Akurat teraz się nie przydał, bo zapisałam się dziś do niego na najbliższy wolny termin czyli na 9 czerwca 2015. No cóż, 2 miesiące z infekcją nie będę chodzić.

2. Ginekolog prywatnie - w mojej okolicy. Najlepszy z rejonowego szpitala. Wizyta 120 zł. Wrażenie średnie, choć coraz lepiej. Chciał mnie stymulować Clostylbegytem mimo, że mam owulację (we wrześniu 2014). Wykupiłam receptę. Clostylbegyt leży w domu i czeka, bo jeszcze się nie zdecydowałam. Na wizytę czeka się od 1 do 3 dni po zgłoszeniu zapotrzebowania smsem. Plusem pana doktora jest to, że od razu na smsy odpowiada, zawsze robi usg podczas wizyty.

3. Ginekolog prywatnie - w Warszawie. Najlepszy z możliwych. Na pierwszej wizycie prywatnej skierowała mnie (bo to pani) na hsg, które miałam zrobione na NFZ w Szpitalu na Karowej w Warszawie. Ta pani jest ginekologiem z powołania. Bardzo profesjonalne podejście. Pierwszą wizytą byłam zachwycona. Drugą mam dopiero 17 kwietnia - czas oczekiwania na wizytę prywatnie wynosi około 2 miesiące. Cena za wizytę 150 zł. W gabinecie jest się około pół godziny do godziny.



Dziś byłam u ginekologa numer 2.
Pierwsza sprawa: mam infekcję grzybiczną. Dostaliśmy leczenie z mężem. Przez tydzień zero współżycia (i tak byśmy nie chcieli, bo mnie po prostu boli i swędzi), więc jak skończę leczenie, będę już po owulacji.
Druga sprawa: pokazałam ginkowi wyniki z hsg i z badania nasienia. Lekarz obejrzał. I mówi:
"Musicie Państwo sobie postawić deadline, do kiedy się staracie naturalnie, i trzeba się pospieszyć, bo 34 lata ma pani."
Ja: "No dobrze, a jak postawię deadline i nie zajdę to co potem?"
Lekarz: "Stymulować, inseminacja, in vitro". Trzeba działać, bo to już czas.

Powiedziałam też lekarzowi o plamieniach. Kazał brać w każdym cyklu (i w tym obecnym, straconym też) Duphaston od 16 do 25 dc po 1 tabletce. W końcu dostałam zielone światło na suplementację progesteronu. :) Przepisał mi jeszcze dodatkowe opakowanie Duphastonu (1 już mam kupione we wrześniu, ale nie brałam do tej pory).


Teraz czekam z utęsknieniem na wizytę u ginekologa nr 3 - 17 kwietnia. :)

Jaka rola faceta w tym wszystkim?

Tak się składa że mój małżonek nie należy do osób specjalnie wylewnych i niezbyt często mówi o swoich głęboko skrywanych uczuciach. Z każdym kolejnym cyklem kończącym się niepowodzeniem frustracja ma narastała... pierwsze pytanie jakie przychodziło: Dlaczego nam się nie udaje? a potem już egoistyczny bełkot myśli: jaka JA jestem nieszczęśliwa, co jest ze MNĄ nie tak, dlaczego los MNIE tak doświadcza itd itp ...

Jak przychodziły dni płodne to przecież jego obowiązkiem było się kochać... kurcze potrafiłam się popłakać bo mąż nie miał siły i ochoty. Dlaczego - a dlatego że przecież Ja tak bardzo chcę dziecka...

To nic że mąż robił wszystko, żeby mnie pocieszyć. Ja tego nie widziałam. Dlaczego? bo nie chciałam widzieć - Chciałam się użalać nad sobą, bo przecież to JA jestem nieszczęśliwa.

Już wiecie czemu los płata nam figle? Bo musiałam zrozumieć. Bo musiałam przestać być egoistką bo matka nie może być egoistką. Bo gdy zostaje się matką to już nigdy nie ma tylko JA.

Miałam całe 4 miesiące na to aby do tego dojść. Cztery długie miesiące rozłąki... Kiedy dałabym wszystko żeby tylko Go dotknąć. Żeby być obok niego nie dlatego że ja tęskniłam - dlatego że on tęsknił bardziej ... Kiedy w końcu nadszedł kres naszej męczarni zrozumiałam jak bardzo jestem jemu potrzebna i że to czego ja pragnę jest na drugim planie ... Bo najważniejsze jest to czego MY pragniemy i do czego MY dążymy


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 kwietnia 2015, 00:36

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)