.jpg)
Dziewczyny
wszystkiego co tylko najlepsze w święta i po świętach 
Najważniejsze, dla niezafasolkowanych!!!
Kati dla ciebie 2 kresek jeszcze przed lanym poniedziałkiem!!!
Czekoladowa tobie żebyście jednak zdążyli zrobić tego chłopaka 
Truskavvkowa, Lady, Karmelek wam również zieloności za zakrętem!!!
Zafasolkowanym szczęśliwego rozwiązania! Zdrowego dzidziusia! No i cierpliwości 
A mojemu dzidziusiowi życzę by jego/jej życie było długie, szczęśliwe i pełne prawdziwych przyjaciół
Uf udalo sie nam wsztystko zapakowac i juz jestesmy w polsce. Podroz przeszla bez problemow. Julianek praktycznie cala ja przespal tylko z jedna przerwa na mleczko i zmiane pieluchy. Oczywiscie zrobil kupke a na orlen nie bylo przewijakw tak ze musielismy wyjac z auta foteliki dzieci zeby zrobic miejsce i tam go przewinac. Po za tym zadnych przygod nie bylo. Na trasie pusto a w kazdym wiekszym miasteczku korki. Zapewne przez przedswiateczne zakupy
Oczywiscie pare drobiazgow sostalo w domu bo zapomnielismy zapakowac. Najgorsze ze nie wzoelismy masci i kremu na AZS Maximilianka. Na szczescie skora wyglada znosnie a ja mam Juliankowy tlusty krem ktory od biedy sie nada
No i od wczoraj sie goscimy i jest super. Maximilian jest zachwycony pobytem, choci w krok w krok za Kacprem a ten cierpliwie to znosi bawiac sie nim
Z rana malowal jajeczka a potem byl z mezem z Kacprem i ciocia w kosciele ze swieconka. Ja zostalam w domu z Juliankiem..., Ale ciocia mi mowila ze bardzo ladnie zachowal sie w ksciele (adnie sie przezegnal, ucalowal nogi Jezuska) wiec jestem z niego dumna
Julianek jak tylko pogoda jest ladna to spi sobie w wozku na swiezym powietrzu. Do kazdego sie usmiecha, gluga i nikogo sie nie boi. Zaraz idziemy robic gniazdko dla kroliczka bo bez tego nie bedzie prezentow
Wesolych swiat 
Jak nie grypa żołądkowa to przeziębienie (katar, bolące gardło, głowa, łamanie w kościach)
Ale na szczęście dałam radę i już przygotowania do jutrzejszych świąt zakończone
Jeszcze tylko zostało mi uprasowanie ubrań na jutro i poniedziałek i mogę świętować 
A tak poza tym to ja wiem, że dla każdego rodzica jego dziecko jest najładniejsze, najmądrzejsze itp ale ja już słuchać nie mogę w domu jak zachwycają się nowo narodzonym synem szwagierki...to nie dla moich uszu takie rozmowy...
No i strasznie przeżywają w domu to, że moja druga szwagierka tak źle się czuje w drugiej ciąży...
Ja wszystko muszę rozumieć i w ogóle ale pytanie mi się nasuwa takie: Czy jak ja będę w ciąży źle się czuć to też się tak będą o mnie martwić np teściowa, szwagierki (siostry mojego K) czy raczej będą mówić, że od tego się nie umiera i że mi to przejdzie (tak zawsze mówią jak źle się czuję) i czy moim dzieckiem też będą się zachwycać jak innymi dziećmi?
Wątpię w to wszystko....
A i bym zapomniała: WESOŁYCH ŚWIĄT dla wszystkich starających się, dla tych oczekujących i dla tych już posiadających
:*
A raport z jutrzejszej świątecznej gościny na dniach...
19 dzień cyklu - 5 dpo - 19 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
50,5 kg
ciśnienie 83/52
tętno 64
Wielka Sobota. Cudowny czas u nas. Jesteśmy na prawdę szczęśliwi i radośni - już dawno tak nie było. I tej właśnie radości wszystkim Wam życzę. Nawet nasz kot prezentuje się cudownie w świątecznej atmosferze.

____________
1 śniadanie:Grzanki z żółtym serem
2 śniadanie: Banan
Obiad: Dorsz pieczony w mące kukurydzianej i zapiekanka z ziemniaków i cukinii
Podwieczorek: Jabłko
Kolacja: Sałatka jarzynowa
19dc temperatura zamiast rosnąć spada nadzieja na owocny cykl odplywa
jak faktycznie z dwóch serduszek ma być dzieciatko, ludzie jak się starają o dziecko to się nie kochają kopulują po prostu
słowa mojego meza hihihi
pakowanie, pakowanie
, to jakaś masakra jest... tyle rzeczy się uzbierało, że nie wiem gdzie my to rozpakujemy w nowym domku.. ale najważniejsze już że tylko sami 
36 tydzień (35+3)
9 miesiąc
31 dnia do naszego spotkana 
89% na wykresie...
zaczynamy 9 miesiąc,tak bardzo już na Ciebie synku czekamy a im bliżej tym czas chyba wolniej leci...ja pisze a Ty sobie czkasz w moim brzuszku 
KOCHAMY CIE SYNKU 
Ja piernicze zabije tego chlopa no zabije!! tak mi cisnienie podnosi od wczoraj, ze rozerwie mnie od srodka!! ku#w@!
Od wczoraj na nic innego nie patrzę jak na gary
. Ale misja zakończyła się zupełnym sukcesem gdyż wszystko zrobione. Pasztet ze śliwką jest (co prawda według mojego ślubnego nieco za mało słony wyszedł), schab jest, drożdżowe króliczki są. Na tym zakończyłam popisy kulinarne bo mama i teściowa też chcą się wykazać.
Spotkaliśmy się wczoraj z dobrymi znajomymi i zasypali nas gradem nowin
. Po pierwsze primo są w ciąży młodszej od nas o jakieś 4-5 tygodni (i chyba będzie również córcia)
, po drugie primo wzięli ślub zagramanicą (duże oklaski za odwagę i kciuki za brak histerii ze strony rodziców, którzy jeszcze nie wiedzą). Spędziliśmy uroczy wieczór w dobrej restauracji, przy (bynajmniej panie) smacznej lemoniadzie i na prawdę cudownych wieściach. To czeka nas "wspólne" rodzicielstwo. Jakie to ekscytujące 
Ralpina, Ampoule, Ledy, Khalan - bardzo Wam dziękuję za wsparcie i empatię.
Babka upieczona, pisanki zrobione, koszyczek poświęcony
I jakich ja się ciekawych rzeczy dowiedziałam w kościele
Ach te plotki ploteczki jak ja to uwielbiam
A mianowicie znajomi składali nam gratulację że ja niby w ciąży
Ale mieli mini jak powiedzieliśmy co nas czeka. O jak ja lubię zamykać buźki osobą które wszędzie wpychają te swoje noski
Wróciliśmy z mężem z wakacji. Byliśmy we Lwowie oraz w Bazylei. Najpierw pojechaliśmy do Lwowa nocnym pociągiem z kuszetkami, tydzień później mieliśmy lot z Berlina do Szwajcarii.
29 sierpnia dostałam w końcu miesiączkę, po 1,5 dnia od odstawienia Duphastonu. Dodam, że taaakiej miesiączki to jeszcze nie miałam, podpaski zmieniałam co godzinę i to całkowicie przepełnione. Nie wiem czy to dobrze czy źle, dowiem się na kolejnej wizycie w klinice w Berlinie, którą mamy na początku października. Zaraz minie rok od podjęcia leczenia, już boję się kolejnej wigilii i tych życzeń ... -życzę Ci w końcu dziecka
... na samą myśl mam już nerwy w strzępach. Już w ostatnie święta ryczałam, sama sobie też życzyłam dziecka w 2015 r. No cóż, wszystko wskazuje na to, że znowu nic. Na urlopie byliśmy z mężem co prawda baardzo aktywni, jeśli wiecie co mam na myśli
, ale czuje, że nic z tego. Muszę jednak przyznać, że w okolicy 9 września miałam ładny śluz i ból prawego jajnika. Co będzie to się zobaczy
.
Ciąża zakończona 8 sierpnia 2014
8 sierpnia 2014r o godz 21.04 silami natury przyszla na swiat nasza najukochansza gwiazdeczka 
MAJA

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2015, 12:23
U mnie jeszcze Wielka Sobota... Jestem szczęśliwa, mam obok największe szczęście. A patrząc na mojego ukochanego męża starającego się pomóc we wszystkim w przygotowaniach do Świąt - czego mogę chcieć w tym momencie więcej? Mamy dach nad głową, kochającą rodzinę, odzyskałam utracone kiedyś zdrowie, skończyłam wbrew wszystkiemu studia, jesteśmy w miejscu które pozwoli nam spełnić nasze materialne marzenia... Boję się czasami, że szczęście które mam to zbyt wiele i dlatego nie mogę dostać, a przede wszystkim dać ukochanemu upragnionego dziecka...
To nasze pierwsze od 9 lat święta przygotowane w 100 % samodzielnie... Jakie to cudowne usłyszeć od mamy, teściowej od wszystkich jestem z Ciebie, jestem z Was dumna ...
36dc i dalej nie ma @ i nic sie nie zapowiada
coraz bardziej wierze, ze to maly diabelek
w srode na 9 ide na wizyte i wszystko sie okaze. Nie moge sie doczekac
:-*
39 + 4 dzisiaj...3 dni do terminu....ciszaaaaaa 
dzisiaj maz obiecal seksa na przyspieszenie akcji
brakuje mi nie powiem
z seksu codziennego zrobilo sie 5 od testu pozytywnego..boi sie i mu sie nie dziwie...najwazniejsze ze nadal jest przy mnie, wspiera i caluje
ale i tak licze godzjny
przy stasiu zadzialalo
hehehe pewnie dlatego sie boi...seksior byl o 1 w nocy a od 6 czy 8 rano juz zaczely sie mocne skurcze 
od jutra studio zamkniete..sarcia streszczaj sie dziecino!
wczoraj w ciagu dnia byla malo ruchliwa, za to jak polozylam sie juz spac to mala tak sie wciskala w pipe, ze az podskakiwalam tak kulo w szyjke ....3 dni donterminu wg usg i z nim sie zgadzam, rowniez tak mam wpisane w dokumenty ciazowe...wg belly jeszcze 6 dni..jest 3 dni roznicy...pojutrze juz wizyta w szpitalu o 9 rano..chyba poprosze o masaz szyjki jesli sie nic nie ruszy szybciej albo czopek przyspieszajacy..bo nastepna wizyte mam miec dopiero 16ego kwietnia w moje urodziny, 8 dni po terminie...
co wy byscie zrobily?
u mnie dochodzi tez to,ze 25ego mezu musi wrocic do pracy..wiec im szybciej tym lepiej...jesli doczekam do 16ego, 17ego mala siempojawi to tylko tydzien bedziemy razem...chujowato.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2015, 21:56
Czas starania się o dziecko wykorzystajcie również na umacnianie i dbanie o wasz związek. Jeden z najpiękniejszych prezentów jaki możecie dać swojemu przyszłemu dziecku to kochający się rodzice. Silny związek to nie tylko solidny fundament szczęśliwej rodziny (szczęśliwego dzieciństwa), ale również wzorzec do naśladowania dla dziecka na przyszłość.
13t5d
Poród w wodzie? Jedna prawdziwa historia skutecznie mnie zniechęciła:
1 kwietnia przyjaciółka mojej szwagierki rodziła pierwsze dziecko w wodzie. Co prawda była bardzo zadowolona i mówi, że to bardzo jej pomogło rodzić, ale... no właśnie, jest jedno ale: noworodek miał zatrucie i na antybiotyku cały tydzień spędził z mamą jeszcze w szpitalu - nawet lekarze mówią, że najprawdopodobniej dlatego, że zdążył zrobić do wody smółkę i łyknąć się tej wody...
To mnie zniechęciło do porodu w wodzie. Przecież czyta się nawet, że lepiej, by kobieta w ciąży brała prysznic niż kąpiel w wannie, bo w wodzie łatwiej przenoszą się bakterie. A przecież podczas porodu też może tak być, że w wodzie znajda się różne rzeczy... krew, bakterie itd.
póki co, ta historia sprawiła, że na taki poród nie zamierzam się skusić. Martwiłabym się, że zdrowie dziecka na tym ucierpi jak w przypadku córeczki Mirki.
A tymczasem walczę z przeziębieniem... katar, kaszel, ból głowy, osłabienie. Siedzę w domu całe święta, leczę się Prenatalenem i Paracetamolem, zgodnie z zaleceniem lekarza.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 kwietnia 2015, 11:35
22 dc...w tym miesiącu całkowicie inny śluz...miesiąc temu było sporo kremowego/białego...w tym praktycznie nic nie ma...od wczoraj czuje delikatnie jak mnie czasem boli podbrzusze..
@ powinnam dostać w sobotę/niedziele..zimno mi dziś ciągle...chyba się lekko przeziębiłam..temperatura skacze raz więcej raz mniej...zła jestem na siebie że nie zaczęłam mierzyć od początku bo tak naprawdę nie wiem czy był skok temp., przy moich 27/28 dniowych cyklach powinien być ok 13/14 dnia.
i tak czytam i myślę czy nie zbadać pierwszy raz w życiu progesteronu i innych hormonów w środę po powrocie do Wawy..to będzie jakoś 10 dpo.hmm
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.