2dc na razie nastawienie pozytywne do dalszego działania. Dziś jadę zbadać hormony tarczycy i AMH.
36 dc
Podbrzusze coraz częściej daje o sobie znać.... No to czekam na jej przyjście...
Moje ostatnie odkrycie: sok z kiszonej kapusty.
Wpadłam na niego przypadkowo w sklepie - nawet nie wiedziałam, że coś takiego jest w sprzedaży. Kupiłam. Okazuje się, że to jeden ze zdrowszych napoi na Świecie. Bałam się trochę o moje skłonności wrzodowe - ale!! wyczytałam, że to się właśnie tym sokiem leczy! Wczoraj wypiłam szklaneczkę po śniadaniu - samopoczucie w sumie nawet mi się poprawiło
Dziś do południa w związku z tym, że wybitnie chciało mi się pić - wypiłam całą resztę buteleczki
Efekt - chyba jelita mi zaraz wykręci, a na pewno nieźle mnie przeczyści jak już przeleci przez całość układu pokarmowego...męczą mnie taki wzdęcia jak nigdy 
Co nie zmienia faktu, że zamierzam pić ten sok od czasu do czasu - skoro taki zdrowy
Tyle miałam do powiedzenia, ale zaczęłam komentować Wasze wpisy i powiedziałam już wszystko
O karmieniu i o niewychowanych dzieciach 
Ale jeszcze jedna myśl mi po głowie chodziła od dawna, tylko trochę obawiam się ją ugłaśniać, żeby oburzenia nie wywołać. Ale co tam... Całe forum tu mnie nie czyta, więc...
No bo chodzi o pamiętniki i komentowanie ich. Ja mam do Was dziewczyny szczęście
Od tych, co są ze mną "regularnie" nigdy nie dostałam komentarza, po którym byłoby mi przykro, zawstydziłabym się, czy wkurzyła. Cieszę się bardzo, może swój na swego trafia (mam przynajmniej nadzieję, że nigdy nikogo nieświadomie nie skrytykowałam czy obraziłam).
Bo dla mnie pamiętnik jest takim intymnym miejscem i zawsze kiedy czytam czyjeś, to czuję jakbym została na chwilę zaproszona do czyjegoś świata. A jak jestem zaproszona, to szanuję. Jak mi się coś nie podoba, skrajnie się nie zgadzam, oburza mnie, to...wychodzę.
Dlatego jak widzę w innych pamiętnikach komentarze nieco złośliwe, pouczające, protekcjonalne, czy w jednym tekst "jak Ci się nie podoba moje komentowanie, to pisz pamiętnik tylko dla siebie", to mnie krew zalewa! Tak samo, jak nie mogłam dojść do siebie po forumowej akcji Terraski - złośliwe, aroganckie, wszystkowiedzące dziewczyny po niej pojechały, bo im się pytanie nie spodobało! Ja nie wiem, ale osoby które takie rzeczy piszą kojarzą mi się z dziećmi-terrorystami, o których pisała Tova. "Ja mam takie zdanie, więc je będę wszędzie głosić, czy tego chcesz czy nie!". Grrr... Może mi hormony ciążowe buzują, że mnie to tak wścieka, ale wścieka! Jakoś nam społecznie kultura zanika no!
No trudno, mój pamiętnik, moje hormony i moje żale 
Z ciążowych spraw, to w żadne spodnie się nie mieszczę. Żadne rajstopy nie potrafią na mnie wysiedzieć dłużej niż 10 minut (cisną w brzuchu!). Mam zachcianki na smalec, zupki chińskie i żelki Haribo. Mam niechęć do zdrowego jedzenia. Chce mi się tłustego i słonego! Mdli mnie niekiedy, ale od kilku dni już nie miałam powalającego zmęczenia. Teraz nawet normalnie jest, jak "nie w ciąży".
Super jest też przemiana mojej mamy. Dzwoni co drugi dzień, pyta czy mi czegoś nie ugotować. Byliśmy wczoraj, to mnie opatulała kocykiem i głaskała po brzuchu. Cudowne to jest. I tak myślę...że chyba powoli, mimo że mam 33 lata już, moja mama i ja żegnamy się...nie wiem, z dzieciństwem? To takie ostatnie miesiące, kiedy dla niej będę przede wszystkim jej dzieckiem, a ona przede wszystkim moją mamą. To się zmieni... Teraz pierwsze skojarzenie ze słowem mama? No moja mama! A za pół roku mama to będę ja! I takie to...i wzruszające i smutne i ekscytujące. Moja mama babcią? Kolejne pokolenie w naszej rodzinie... I jakoś tak, im dłużej jestem w tej ciąży, tym mniej mam do niej pretensji..jakoś więcej mam wyrozumiałości. Kobieta w ciąży nie dostaje instrukcji obsługi dziecka...ma prawo do swoich błędów, czy niewiedzy. A moja, mimo że nie wszystko było idealnie, to się starała, jak umiała. I w sumie nieźle jej to jednak wyszło 
23+3
Upiekłam szarlotkę po raz pierwszy w życiu!!! Wyszła pyszna! Na deserek dokupię lody waniliowe i będziemy się delektować smakiem...
Od wczoraj boli mnie brzuch. Tak jakby na @. Nie chcę panikować, bo za tydzień we wtorek wizyta. Nie wiem czy się tym martwić. Odczuwam też pobolewanie jajników, ale to chyba ze względu na to, że się rozciągamy i rośniemy...
Na obiadek spaghetti. Potem jadę do M. z dowodem rejestracyjnym, bo odbiera auto od mechanika i zapomniał...
Hm rzadko pisze bo jakoś słabo mi idzie przelewanie swoich myśli na papier czy nawet tutaj
dziś jest najlepszy dzień od początku ciąży otóż zero mdłości
jeju ale mam przypływ energii z tego faktu
mam nadzieję że tak już zostanie
a zapomnialabym w czwartusio idziemy zobaczyć piękne(mam nadzieję) serdusio
Ty sie tym zajmij
„Z jakiegoż to powodu wzburzony ulegasz zamętowi? Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się ułoży i uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, każdy akt prawdziwego oddania i zawierzenia mi przyniesie owoc i rozwiąże napięte sytuacje. Całkowicie zdać się na Mnie oznacza nie zadręczać się i nie wzburzać, nie popadać w desperację, nie napinać się nerwowo, prosząc Mnie, bym idąc waszym zamysłem, przemienił wzburzenie w modlitwę. Całkowicie zdać się na Mnie znaczy zamknąć ze spokojem oczy duszy, odwrócić niespokojną myśl i zamęt i zdać się tylko na Mnie, modląc się słowami: »Ty się tym zajmij«”.
„(...) Zamknij oczy i pozwól Mi działać, zamknij oczy i pomyśl o teraźniejszości, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do mnie słowami: »Ty się tym zajmij«, oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę. I kiedy będę musiał poprowadzić cię inną drogą niż tą, którą zaplanowałeś, będę ci przewodnikiem, wezmę na ramiona, przeprowadzę cię, niosąc jak matka niemowlę na rękach, na drugi brzeg. To twój racjonalizm, tok rozumowania, zamartwianie się i chęć, by za wszelką cenę zająć się tym, co cię trapi, wprowadza zamęt i jest powodem trudnego do zniesienia bólu. Ileż to mogę zdziałać, czy mając na względzie potrzeby duchowe, czy też materialne, kiedy dusza zwróci się do mnie słowami: »Ty się tym zajmij«, kiedy zamknie oczy i się uspokoi.
Otrzymujecie niewiele łask, kiedy się zamartwiacie. Wiele zaś łask spada na was, jeśli tylko modlitwa wasza staje się pełnym zawierzeniem i oddaniem się Mi. W bólu i cierpieniu prosisz, bym działał, ale tak jak ty tego chcesz... Nie zwracasz się do Mnie, a chcesz jedynie, bym się dopasował do twoich potrzeb i zamysłów. Nie jesteś chory, skoro prosząc lekarza o pomoc, sugerujesz mu leczenie.
Módlcie się tak, jak was nauczyłem: »święć się imię Twoje«, czyli bądź pochwalony, uwielbiony w mojej potrzebie. »Przyjdź królestwo Twoje«, czyli niech wszystko, co się dzieje, przyczynia się do stwarzania Twojego królestwa w nas i na świecie. »Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi«, czyli to Ty wejdź i działaj w tej mojej potrzebie, (…) Jeśli powiesz mi naprawdę: »bądź wola Twoja«, czyli jakbyś mówił: »Ty się tym zajmij«, wkroczę z całą moją mocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. (…)
Powiadam ci, że się tym zajmę i podejmę działania jak lekarz. Uczynię nawet cud, jeśli będzie to potrzebne. Masz wrażenie, że sytuacja się pogarsza? Nie burz się; zamknij oczy i mów: »Ty się zajmij«. Powtarzam ci, że się tym zajmę, że nie ma potężniejszego lekarstwa niż moje działanie z miłości”.
I mocno wierzę w to, że Wola Pana jest DOBRA - jak najlepsza dla Naszego SYNKA

I wierzę i mam nadzieję, że Synuś jednak nie jest chory na tę cytomegalię...naczytałam się w necie o skutkach tej choroby u wcześniaków i czarne myśli mnie nachodzą..Jednak ja wiem, czuję całym sercem i mocno wierzę, że Dominik będzie rozwijał się prawidłowo i będzie zdrowy !!!
JEZU UFAM TOBIE !!
4cs. 5dc.
Pamiętam jak rozszyfrowywałam te skróty na forum. Co to jest dpo? Co to znaczy cs? Teraz należę do grona osób wtajemniczonych. Może się wydawać, że jeszcze jest za wcześnie, że jeszcze nie powinnam znać znaczenia tych skrótów, mimo to mam wrażenie, jakbyśmy się starali trzy lata, a nie trzy miesiące. Ilość przeczytanych komentarzy i wątków na tym forum mogłaby wskazywać właśnie na taki czas. Może to po prostu moja paranoja, a może fakt, że koleżanki się starały i nic z tego nie wyszło. Może to dlatego, że ten lęk towarzyszy mi od bardzo dawna. Ktoś zaraz może powiedzieć, że to mi zaszkodzi, że to nie sprzyja ciąży, żebym wrzuciła na luz. Tak, ja to wszystko wiem, ale potrzebuję przez to przejść swoim tempem. Myślę, że nieważne, czy ktoś stara się miesiąc czy trzy lata, te emocje są podobne, tylko z czasem może bardziej intensywne.
Teraz jestem na początku cyklu, znów otwarty nowy rozdział. Schemat ten sam. Najpierw dobry humor, rozbudzanie nadziei, załatwianie spraw, na wypadek, gdyby przyszła ciąża i już nie będę mogła iść na taki, a taki zabieg u kosmetyczki albo na piwo. Później przychodzi czas testów owulacyjnych, zastanawiania się, czy to aby na pewno dobry moment, czy żołnierze przeżyją tyle, a tyle dni, gdyby owulacja nie tu, a tu. Potem tydzień chodzenia jakbym już była w ciąży, jakbym była "błogosławiona", a potem nerwowe wyszukiwanie objawów i testowanie. Za wcześnie. Nie za wcześnie, może jednak było za wcześnie. To takie intro. Zawsze tak już będzie. Tak wygląda życie kiedy się starasz. I ten czas, jakby się zatrzymał. Kiedyś tak szybko mijały dni, teraz ciągną się w nieskończoność.
I przyszła @
co prawda na razie tylko plamienie ale jest ból brzucha więc się rozkręci...wydawało mi się, że będę bardziej przeżywać ale nie jest źle...rozpoczynam walkę w następnym cyklu...idę 27 do gina, zobaczymy...
750 gram szczęścia mamy i 35 cm uśmiechu taty ♥♡♥♡♥
Mój Króliczek jest obrocony główka w dół. Jest długi i szczuplutki. Pani Doktor powiedziała " będzie kruszynka ale dobrze się urodzi" 
już prawie się otrząsnęłam po druzgocącym wyniku HSG. Nie wiem dlaczego ale byłam pewna, że będzie wszystko dobrze a HSG nam pomoże bo jak coś tam delikatnie się przytkało, to przedmuchamy jajowody i będzie szybko efekt.
A tu totalna porażka bez złudzeń.
Doktor wypisujący mnie ze szpitala nawet dosyć się przejął moją sytuacją, powiedział, że był dwa razy u radiologa sprawdzać obraz i faktycznie dupa, niedrożne. Przez lewy może tam jakaś kropelka się przecisnęła, ale to dla potrzeb zapłodnienia nic nie znaczy.
Polecił pomyśleć o ivf i nei tracić nadziei.
Byłam tak zszokowana jak byłam u niego w gabinecie, że nie byłam w stanie z siebie słowa wydusić poza przytakiwaniem mu. Bałam się, że się rozpłaczę więc nic nie mówiłam.
Ale po wyjściu ze szpitala płakałam całą drogę, łzy nie przestawały lecieć.
Wieczorem trochę się uspokoiłam, a rano była myśl - IVF, nie mam na co czekać.
na wizycie dwa dni później znowu się popłakałam prawie, tym razem z radości, keidy pani dr powiedziała, że nas kwalifikuje do rządowego programu.
To była w końcu od ostatnich miesięcy jakaś pozytywna informacja w kwestii naszych starań...tak jej potrzebowałam..
już następnego dnia zaczęłam czytać wątek o IVF i przekonałam się, że to nie takie proste...wielu dziewczynom się udaje za którymś razem, albo wcale..ale podejdę do tego na spokojnie. uda się. a poza tym zawsze pozostają później jakieś próby leczenia, laparoskopie itd.
zastanawia mnie tylko skąd moja niedrożność. bo byłam(jestem) pewna, że to z powodu endometriozy, ale na wizycie dwa dni po HSG na ugs w klinika pani dr powiedziała, że nie widzi na lewym jajniku ani jednej torbieli...a przecież tydzień wcześniej gin widział dwie, z czego jedna mała ale schowała się za moją słynną już torbielką, która była początkiem drogi do HSG...zgłupieję, daje słowo.
stwierdziłam, że nie przejmuję się, zobaczymy, co ma być to będzie. jak jest endometrioza to jest, a jak jej nie ma to nie ma.
boję się tylko, że jest rozsiana w jajowodach i w różnych innych miejscach, skoro na jajnikach już jej nie widać..tylko czy wtedy na HSG wyszłabym macica o prawidłowym kształcie?
ehhh
pani dr w klinice kazała zrobić fragmentacje DNA nasienia. z jej wyliczeń prolaktyna powinna już spaść do poziomu normy, a co za tym idzie produkcja innych hormonów powinna wracać do porządku. i teraz kolejny stres, jak wyniki małża. lepsze? gorsze?
w ogóle pani dr sporo poopowiadała nam jak to prolaktyna działa jak naturalna antykoncepcja i jak ważne jest eliminowanie stresu..łatwo powiedzieć. jeszcze ja jak ja ale małż? on jest mało odporny, a właśnie rozważamy u niego zmianę pracy bo dostał ciekawą propozycję...
taka to ostatnio huśtawka nastrojów, wątpliwości, wydarzeń i natłoku myśli mną buja..
oby się skończyło spokojnym zagroszkowaniem....
Hmmm... Wiem, że u mnie to bez sensu, ale zrobiłam ostatni test owulacyjny jaki miałam i wyszedł pozytywny. I teraz nie wiem, czy to przez moje podwyższone LH czy faktycznie się owulka kluje. Jakby coś to zaznaczam pozytywny na wykresie. Najwyżej potem odznaczę jak się coś pozmienia 
Kofeinka - uuu oby się tam coś zagnieżdżało! Niech sobie maluszek miejsce mości wygodne, bo aż 9 miesięcy będzie tam musiał wytrzymać
Będę zaglądać do Ciebie :* I czekam na testowanie!
Z każdym kolejnym dniem czuję co raz więcej pozytywnej energii:) Pierwszy raz czuję że wszystko u mnie jest w porządku i jest nadzieja
Pierwszy raz od wielu lat czuję i wiem że nic ani fizycznie ani psychicznie nie stoi na przeszkodzie... To tak cudowne uczucie że nie umiem tego opisać słowami 
1. Jestem w cudownym miejscu, gdzie życie toczy się zgodnie z naturą. Idąc ulicą ludzie już z daleka z uśmiechem się witają - mimo że widzą mnie pierwszy raz na oczy. Tu uśmiech na mojej twarzy potrafi wywołać wszystko: Słońce wyłaniające się zza chmur, śpiew ptaków, kwiatki przedzierające się na siłę z pod wymęczonej po zimie trawy...
2. W sumie to powinien być punkt pierwszy. Mój mąż, który po 9 latach bycia razem potrafi mnie zaskakiwać i dzięki któremu przy każdym pocałunku dalej mam motyle w brzuchu. Wiele trudnych chwil za nami. I wiem że jeszcze więcej jest przed nami ale damy radę. Po za tym widzę, że dojrzał do roli ojca i pragnie tego tak samo jak ja 
3. Pogodziłam się z tym że muszę trzymać dietę i łykać te cholerne leki. Tu nawet jest to łatwiejsze jak w Polsce - mniej pokus 
4. Uciekłam od wszechobecnego wzroku ukierunkowanego wprost na mój brzuch, pytań i komentarzy - JESTEM WOLNA od negatywnych fluidów i rad z zewnątrz ...
5. Nadzieja wróciła ... I musi pozostać już ze mną bo będę przecież zaraz "Przy nadziei" 
Punkcje miałam w piątek. Pobrano 34 kommórki, ale dojrzałych było 11. Dziś miałam transfer.
Na dzień dzisiejszy było 6 zarodków. Ile dotrwa do stadium blastocysty, to nie wiadomo.
Cieszę się, że już mam wszystkie przyjemności za sobą. Teraz poproszę o kciuki.
Gites majonez
Wszystko super, Dziecię rośnie jak na drożdżach, nadrobił te parę dni straty i jest dokładnie taki jak powinien być
6 cm szczęścia i zdrowia
Mówię "nadrobił",bo pomimo tak wczesnego wieku ciąży, lekarz dojrzał małego siusiaczka,więc najprawdopodobniej będziemy mieć synka, tak jak obstawialiśmy
Mały jest zdrowy, wszystkie parametry są idealne, lekarz mu pomierzył i sprawdził wszystkie narządy i przepływy, wszystko super 
Nie podobała się mojemu lekarzowi jedynie moja tarczyca, no i mam leki (Euthyrox N 25), które mam brać od jutra... mus to mus
No i dostałam skierowanie na badania kontrolne tarczycy (TSH, FT3, FT4 i mocz ogólny). Następna wizyta za 4 tygodnie 
Jakbym mało miała problemów, to doszła jeszcze insulinooporność. HOMA 6,19, QUICKI - 0,20.
Od tygodnia jestem na ścisłej diecie IO. Schudłam 3 kg. Nie jest łatwo, muszę zwracać uwagę na każdy produkt tj. na jego skład i na to w jaki sposób komponuję posiłki, które muszę jeść regularnie co 3-4 godziny. Od dzisiaj zażywam również inofem i vit. d3.
schemat posiłków:
białko (chude mięso, ryby, twaróg półtłusty, rośliny strączkowe, ser feta, mozarella)
+
węglowodany złożone (kasza gryczana, kasza bulgur, makaron pełnoziarnisty, makarony z pszenicy durum, ciecierzyca, soczewica)
+
warzywa (bez ziemniaków, kukurydzy, gotowanej marchewki, buraków)
+
dobre tłuszcze (prawdziwa oliwa z oliwek, olej lniany, pestki dyni, pestki słonecznika, siemię lniane
Z tego musi się składać każdy z posiłków w ciągu dnia. Nie jest to takie proste.
węglowodany<białako
białko < warzywa
tłuszcze < węglowodany, białko i warzywa
Produkty tylko o niskim IG, bez cukru, jak najmniej przetworzone.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 16:51
Zaczynamy długi protokół IVF. Dziś pierwszy zastrzyk gonapeptylu. Wspólnymi siłami razem z mężem zrobiliśmy i było nawet ok. Strach ma wielkie oczy. No i zaczęło się...
No to zaszalałam, popołudnie spędzone w galerii zaowocowało nową garderoba dla mojej kochane Hani
Częśc ciuszków miałam już wcześniej, coś niecoś dostałam coś kupiłam ale dzisiaj prawdziwy haul zakupowy 
a my mamy się bardzo dobrze co prawda ruchów małej jeszcze nie czuję, ale wczoraj zauważyłam u siebie po raz pierwszy Linea Nigra narazie jest delikatnie zaznaczona, ale już coś widać 
Jutro zaczynamy 5 miesiąc 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2016, 21:00
Mój światopogląd uległ degradacji po przeczytaniu artykułu o "ŻALACH PROSTYTUTEK". A z drugiej strony potwierdził się mój pogląd odnośnie tego że faceci robią się co raz bardziej zniewieściali 
Okazuje się że bidulki są załamane bo faceci co raz rzadziej przychodzą do nich uprawiać seks - tylko rozmawiać. Biorąc pod uwagę, sposób w jaki zarabiają od lat to tak jakby operatorowi koparki w trakcie pracy kazano pisać wiersze. Zatem rozumiem zbulwersowanie i żal jaki mają do klientów
Klientów też rozumiem - dobry psychoterapeuta jest droższy. W sumie wszystko się obraca w zasięgu świata usług... Tylko żeby się nie okazało że skoro do prostytutki chodzi się na terapię, to do psychologa na seks 
A OTO CYTAT ROKU -
"Albo ten łysy mecenas po pięćdziesiątce. Dobrze płaci, nawet 250 złotych za godzinę, więc Jolanta w zasadzie nie powinna narzekać. Po co przychodzi? Chce, by go miziać, głaskać, poużalać się nad jego losem. Nie dość, że żona go nie kocha, kochanka rzuciła, to jeszcze córka zaciążyła. Z Mulatem. – Zamiast się bzykać jak ludzie, oni ciągle gadają o problemach. Co to ja Ewa Drzyzga jestem? – denerwuje się Jolanta."
8 tydzień ciąży (7 tyg +1 dzień)
Więc dzisiaj byliśmy na pierwszym konkretnym USG 
Widzieliśmy naszego Skarbka.
Mierzy cały centymetr i bije mu serduszko 
wszystko jest w porządku.
Następny raz spotykamy się już za trzy tygodnie 
Lekarza prowadzącego też mam fajnego, jest miły konkretny i serdeczny I odpowiada na wszystkie pytania
I bardzo szczegółowo mnie przebadał, więc wszystko na +
))))
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.