Kolejny dzien za nami...jejku jakten czas szybko leci z jednej strony fajnie :D
dzis moj 17 dc gdzie jeszcze do konca ;/ jak tu funkcjonowac zeby nie zwariowac:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2015, 18:29

shadowgirl Starania o cud 26 kwietnia 2015, 18:45

28DC
Całe szczeście że to kłucie ustało. Byliśmy na przejażdżce rowerami. Było super :)

Rozmowa z mamą..uff jak to pomaga rozładować napięcie we wszystkich sprawach. Cieszę się, że mam taką wspaniałą mamo-przyjaciółkę :) Chciałabym albo nie, lepiej brzmi BĘDĘ taką mamo-przyjaciółką również dla mich dzieci!!!!:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 19:42

6 dzień cyklu - 36 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
51,1 kg
ciśnienie: 91/44
tętno: 79

Dziś byliśmy na badaniu kariotypów - krew pobrana i teraz tylko czekamy na wyniki (od 3 do 6 tygodni...) Mam nadzieję, że wszystko jest ok..już zaczynam się tym denerwować.
Dzień urlopu to najlepsze co może być! Chociaż moja teściowa i tak zdążyła już wkurzyć M. swoim telefonem. Po zakończonej rozmowie aż rzucił telefonem...kolejne cudowne rady...że przecież my staramy się DOPIERO rok! i ciocia Asia przecież tyle lat się starała i teraz ma dzieci. M. już ma tego dość, a ja lepiej nie będę pisać co na ten temat myślę.
Całe popołudnie spędziliśmy grając w Eurobiznes i to na szczęście poprawiło nam humory (chociaż mnie tak średnio bo jak zwykle przegrywam :P)

____________
1 śniadanie: Parówki z szynki i chleb razowy
2 śniadanie: Serek wiejski, papryka i wafle ryżowe z wiesiołkiem
3 śniadanie: Jabłko
Obiad: Ziemniaki, domowe paluszki z morszczuka i buraki
Kolacja: Koktajl z mleka sojowego i banana + migdały


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 20:08

21dc
5dpo (owulacja wyznaczona na 16 dzień i potwierdzona testami owulacyjnymi) swoją drogą bardzo przydatne te testy są chyba zostanę z nimi na dobre. Może my faktycznie źle celujemy...

Nowenna zakończona! Wytrwałam :-D
Niekiedy bywało ciężko, kilka razy zdarzyło mi się przysnąć i brakowało skupienia ale daliśmy radę.

Dostałam skierowanie na markery Ca 125, na lh, tsh, fsh. Ja tylko w kółko robie badania. Nie liczę że ta ginekolog na nfz mi jakoś specjalnie pomoże, za każdym razem słyszę "no wyniki są w porządku, wszystkie w normie, nie mam się do czego przyczepić proszę się starać..."
Ostatnio kuzynka, która jest w 6 miesiącu w ciąży zapytała mnie jak tam nasze sprawy... mówię bez zmian jakoś działamy sami. Pyta czy dalej chodzę do tego lekarza co wcześniej mówię że nie bo mnie olał totalnie więc nie będę stracić bez sensu kasy i słuchać że jestem młoda i że za krótko się staramy... a ona mi "nie martw się my na pierwsze dziecko czekaliśmy dwa lata, jedźcie gdzieś na wakacje". Bardzo przykro mi się zrobiło. Szkoda że sama starała się tyle czasu i zapomniała jakie to uczucie... teraz jest cwana bo z drugim w ciąży. Marne to było pocieszenie. Kiedyś opowiadała mi jak co miesiąc płakała jak dostawała okres. Szybko zapomniała o tym :-/
Ciągle mam nadzieje że uda się naturalnie, że nie będę musiała iść do żadnej kliniki niepłodności. Badanie nasienia pewnie zrobimy w maju ale nie wiem czy zaraz w czerwcu pójdę do lekarza boje się iść a z drugiej strony nie chcę czekać... chyba przeczekam wakacje a może nóż się uda. Teraz się obserwuje dokładnie, testy owulacyjne wychodzą pozytywne, piję Inofem i może zaskoczy... po drugie planujemy wyjazd za granicę. Jakaś ofera last minute i lecimy czerwiec/lipiec :-) trochę odpoczniemy. Nie było tego w planach ale ostatnio naszło nas i tak przeglądalismy oferty i już za 1200zł można pojechać w fajne miejsce ;-) egipt grecja turcja się zobaczy.

W weekend majowy jedziemy do mojej siostry na parapetówe.

A imprezka 30-stkowa męża udana :-) w niedziele leczyłam kaca hehe


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2015, 20:51

a8a80a584315815d808f44a9387d81f0.png

dla podglądu


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 20:32

Jeszcze cykl temu kłóciłam się z mężem kiedy idziemy do lekarza... że trzeba podjąć jakieś kroki że może faktycznie coś jest nie tak, przecież bez sensu starać się bezustannie nie mając nawet dobrego lekarza w garści.. a teraz sama przekładam terminy. Ciężko zrozumieć kobietę :-)
Modlę się, jestem wierząca i mam nadzieje że i ja dopcham się do macierzyństwa.

Gosiu jutro zaczynamy 35 tydzień wiec malutka mogłaby posiedzieć jeszcze 3 tygodnie. Wczoraj na ktg rysowały się skurcze ale nie bolało mnie to. Dziś po południu skurczy juz nie było. Jak jutro szyjka będzie ok to wychodzimy. Dziękujemy za kciuki i prosimy o nie jutro rano bo pobyt tutaj wykańcza mnie psychicznie. Wiem że przesadzam ale to jest silniejsze ode mnie. Wpadam w panikę, strasznie się stresuję a łzy same lecą.

10 ciąż 8 poronień 9 Aniołków 2 wspaniałe córki i ON Wyjątkowy niezwykły i po prostu mój <3
Ten który nie pozwolił mi zwariować i się poddać Wierzący że kiedyś się uda tak samo mocno jak ja Bez Niego nie byłoby mnie tu z Wami wszystkimi. Pragnę syna tak wiem nie powinnam ale chce ostatni raz spróbować Narazie nam nie wychodzi Owulacja niby jest a jednak 2 kresek brak Może za bardzo chce i dlatego nie wychodzi? Nie wiem widocznie nie nasz czas :(

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 21 kwietnia 2015, 21:16

Mam bardzo dużo pracy.. Ale to olewam, nie mam sił ani humoru...
Dzisiaj popołudniu postanowiłam wyjść przewietrzyć się na słoneczko do moich sąsiadek, pogadać i odejść na chwile od komputera bo już mnie głowa boli.. Było bardzo miło i tak sobie rozmawiamy o pierdołach i jakoś nam zeszło na tematy medyczne, a z medycznych na ginekologiczne i zażartowały, że musimy się z G. ogarnąć i coś sobie zmajstrować bo wprowadzamy niż demograficzny na ulicy.. Trochę im powiedziałam, że mam jakieś problemy i niby było ok.. Rozmawiałyśmy sobie dalej, śmiałysmy się.. Ale teraz nie mogę przestać o tym myśleć.. Wiem, że nie powiedziały tego specjalnie, zwłaszcza, że do dziś nawet nie wiedziały, że może być ze mną coś nie tak.. Przecież ja nigdy nie narzekam (tylko na ovu jakoś mi to łatwiej idzie).. To bardzo dobre dziewczyny, drugich tak ciepłych i pomocnych to dawno nie spotkałam.. No i po głowie kręci mi się teraz jakiś taki natłok smutnych myśli, łzy cisną się do oczu (ale jeszcze nie płaczę).. I trochę jestem na siebie zła, że cokolwiek im powiedziałam, zamiast tak jak zawsze obrócić w żart.. Bo tak teraz sobie pomyślałam, że G. za tydzień idzie na badania.. Boże za tydzień o tej porze będę wiedzieć, czy leczymy się razem czy tylko ja!! I ten mój G. bardzo boi się, że te jego plemniczki okażą się nie rychliwe, a przecież zawsze był przekonany, że ma najlepszą na świecie armię.. I wiem, że on chciałby, żeby na razie ten temat został tajemnicą.. Bo jeżeli problem dotyczy jego to on nie chce o tym rozmawiać.. no dobrze, może rozmawiać, ale tylko ze mną.. To chyba normalne, czy dotyczy kobiety czy mężczyzny, że jeżeli staramy się o dziecko i nie wychodzi pojawia się myśl, że jesteśmy gorsi, że czegoś nie umiemy.. I wydaje mi się, że on ma takie właśnie wątpliwości.. I wiem, że codziennie myśli o tym badaniu bo codziennie puszcza na ten temat jakieś żarty.. A wiem, że do śmiechu mu nie jest.. Pozostaje mi się modlić i wspierać go..

Jutro idę do lekarza.. Bo ten mój organizm płata figle i już totalnie się zagubiłam.. Zrobi mi monitoring i zobaczymy czy owu jakaś taka mega spóźniona się zbliża czy jajeczko nie pękło i zanika.. Mam objawy bliżej @ niż owulacji, a poza tym byłby to najdłuższy cykl w moim życiu, ale im dłużej się obserwuje tym bardziej jestem przekonana, że ten mój organizm to po złości mi robi i wszystko jest możliwe

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 21 kwietnia 2015, 21:23

Nowy cykl rozpoczęty, przyjście @ przyjęte ze spokojem, chociaż smutek próbował się wkraść (a najgorzej z tym było w kościele, nie wiem czemu, ale prawie zawsze jak jestem w kościele to chce mi się ryczeć), ale mu się nie dałam. Założenie jest takie, że odpuszczamy starania do wyjazdu, a co z tego założenia wyjdzie to się okaże :P.

Jak ja nie lubię takich dni jak dzisiejszy, niby nic takiego nie robiłam, a czuję się tak zmęczona jakbym tonę węgla przerzuciła, nic mi się nie chce, głowa mnie boli, brzuch mnie jeszcze trochę pobolewa. Trzeba chyba iść spać - o ile uda mi się tak wcześnie, bo coś ostatnio mam problemy z zasypianiem, a kręcić się z boku na bok do 24 nie za bardzo mam ochotę. A jeszcze wypadałoby wymyślić coś na jutrzejszy obiad, ale pomysłów jakoś brak.

Z mężem już spoko, łasił się, przepraszał, to mu w końcu wybaczyłam. Pewnie do następnego razu, gdy znowu mu się zbierze na szczerość, że też on nie umie się czasem ugryźć w język. No ale cóż, takiego sobie wybrałam i pokochałam i będę kochać ze wszystkimi jego zaletami i wadami :).

Mamax Walka o Bobo. 21 kwietnia 2015, 21:28

Wczoraj bylismy z chlopcami u lekarza. Maximilianka wzielismy po czesci dlatego ze nie mialby go kto odebrac z przedszkola jako ze wizyte mielismy na 15- ta. Wiec odebralismy go wczesniej i wzielismy ze soba przy okazji proszac lekarza o recepte dla niego na jego krem. Julian mial kontrolne badanie i ostatnia dawke szczepionki 6w1. Teraz do roczku mamy spokoj z wizytami i szczepionkami. Oczywiscie jesli dzieci nie beda chorowac ;-) Julian wazy 7980, ma 67 cm dlugosci a jego glowka ma 42 cm obwodu.

Dzisiaj bylismy w biurze paszportowym wyrobic dla Julianka paszport. Juz wczsniej chcielismy to zalatwic ale musielismy czekac 6 tygodni na termin. Zeby bylo smiesznie to zalatwienie paszportu trwalo 10 minut...ech ta biurokracja ;-) Pozniej bylismy z Arkiem w naszym ulubionym imbisie na pysznej kielbasce z frytkami a zaraz potem odebralismy Maximilianka z przedszkola. Mlody byl dzisiaj rowerkiem a ze pogoda u nas jest bardzo ladna to zaraz po przedszkolu poszlam z dziecmi na plac zabaw. Arek w tym czasie spotkal sie z naszym kolega dla ktorego zalatwil jakas czesc do auta i zrobil zakupy. Pozniej przyszedl do nas i siedzielismy na dworze do 17- tej. Uwielbiam takie zaplanowane dni pomimo ze wieczorem jestem bardzo zmeczona ;-)

Tak się nażarłam soczewicy że mnie mdli jak podczas ciąży umysłowej 5 dpo :P Po za tym śluz mi się coś popsuło popołudniu zamiast kisielowieć to wysycha... No cóż trzeba dać szanse - może jest nieśmiały więc nie można go od razu skreślać.

Na chwilę przestałam trzymać w ryzach organizm i już się zaczyna wszystko mu mieszać - KOCHANY TO NIE CZAS NA MDŁOŚCI !!! Jajniki zdecydować się nie mogą, który na IGRZYSKA PŁODNOŚCI ma wystawić zawodnika. Biorąc pod uwagę jubileusz, mogłyby wystawić każde po jednym. Załatwiłoby to sprawę więc zupełnie nie rozumiem po co ta awantura i kłucie od kilku dni na przemian. Chłopaki tak to my Nowej Ojczyzny nie zbudujemy. Ale wracając do tematu czekając na rozpoczęcie owego turnieju, na wszelki wypadek kilka pododdziałów mojego męża czeka już w okopach. W stałej gotowości do startu. Jednak póki co warunki są średnio sprzyjające. Morale armii spada. Szykujemy się do inauguracji i rzeczywistego natarcia, tylko jakoś jasnego sygnału niema. Myślę że dzisiaj znów trzeba będzie ustalić z generałem, żeby przegrupować część armii do okopów - bo kto wie kiedy nadejdzie znak, sygnał i żołnierze ruszą do walki by jeden z nich zatriumfował, zdobywając największe laury w postaci brakującego mu drugiego chromosomu do pary...

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 21 kwietnia 2015, 22:35

@ miała być dzisiaj. Na razie cichosza. Czuję,że nie odpuściła i się pojawi. Nigdy nie miała poślizgu,ale pewnie przez moje poddenerwowanie coś się przestawiło. Beta z zeszłego piątku nie pozostawia złudzeń. Wieczorny test zrobiony w niedzielę niby na + ,ale dopiero po dłuższej chwili. Także czekam aż wredota mnie odwiedzi. Nie robię już testów. Szkoda nerwów i stresu. Z drugiej strony chciałabym przeżyć miłe zaskoczenie :)

Najbardziej dobija mnie to ,że czeka Nas powtórka z rozrywki. Dwa monity, temperatura codziennie, czekanie na owu, potem czekanie na zrobienie testu. To za długo trwa, czasami nie mam już siły. A może odpuszczam? Sama nie wiem :|

Buziaki :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2015, 21:40

14cs
28dc
wtorek

Przyszły ostatnie wyniki badań, na które czekałam od soboty.

Androstendion 4,4 ng/ml (norma 0,3 - 3,5)

Podwyższony.

Wizyta u gin za tydzień. Wszystkiego się dowiem.

idka Być szczęśliwą 21 kwietnia 2015, 23:45

To już 30 dc...
Z reguły już występowała miesiączka a tu nadal nic... W dodatku tak mi się cały wieczór w głowie kręci, że już nie mogę się doczekać, aż wreszcie odwiedzi mnie stara przyjaciółka @. Objawów ciążowych brak, więc nawet nie testuję. Po co mam się nakręcać? ;)

Jutro muszę zajrzeć do zielarni, zaopatrzyć się w zioła ojca sroki. Miałam to zrobić już dwa cykle wcześniej, ale coś się wtedy nie złożyło, potem nie mieli mieszanki w zielarni itp. Odpuściłam. Jeśli jutro przyjdzie @ to nawet dobrze się wszystko złoży :)

Czas szykować się do spania, bo już strasznie późno. Przydałby mi się jedynie jeszcze gumowy młotek, by uspokoić mojego kocura, który właśnie stara się zedrzeć "lakier" z paneli, szalejąc ze swoją zdobyczną myszą, którą urwał z drapaka :) przynajmniej taka iskierka życia potrafi skutecznie humor poprawić i odsunąć od myśli o zabarwieniu lekko pesymistycznym...

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 22 kwietnia 2015, 06:38

Sprawdź swoje kosmetyki. Pożegnaj się z kosmetykami, które zawierają składnik zwany Butyl Benzyl Phthalates obecny w niektórych lakierach, pomadkach, błyszczykach oraz perfumach. Może on negatywnie wpływać na funkcjonowanie niektórych hormonów odpowiedzialnych za płodność.

Sprawdzę:)

Któryś tam dzień cyklu BEZOWULACYJNEGO
No i dobra, stało sie.
Nie powinnam być zdziwiona, bo przecież jestem jakieś 7 miesięcy na owu i wszystkie cykle były owulacyjne. Dwa razy w roku ma prawo się organizm zbuntować.
Mój się zbuntował lub uznał, że skoro dał mi już tyle jajeczek, których nie wykorzystałam to teraz nie da mi żadnego.
Staram się pogodzić jednak z tym, że był to pierwszy cykl w którym:
- byłam mokrusieńka od śluzu;
- miałam ochotę na bzykanko tu , teraz, wszędzie, na stojąco w pracy, oczy mi błyszczały jak jakiejś nawiedzonej nimfomance a mój mąż jako barometr mojego stanu (każdego-fizycznego i psychicznego ) odczytywał te emocje i bzykał bez zbędnego gadania. Bez pytań czy trzeba. Bez gadania: jestem zmęczony.
- do tego mój mąż powiedział mi , że musi zrobić mi dziecko. Bo go pragnie i chce je już mieć. Super ! Nie to, zebym nie wiedziała o tym wcześniej. Ale teraz WYPOWIEDZIAŁ te słowa, które sprawiły, presja jest jeszcze większa . Jak wytłumaczyć mężczyźnie dlaczego nie zachodzę???
Oni zbudowani są prościej od nas-nie analizują, nie rozpatrują wszystkiego pod kątem miliona możliwych problemów. Owszem, tłumacze wszystko jak sam pyta ale same wiecie....
- był to cykl na luzie, a ponoć ten luz jest potrzebny do zapłodnienia. Gówno prawda!Prawie każdy cykl i serduszka (oprócz 2 pierwszych gdzie byłam podjarana, że może się udać) był na luzie. Jak serduszko ma byc wymuszone- to ja dziękuje , postoję.

Może ktoś wie, jak zachodzi sie w ciążę???I mi powie???
Zawsze ale to zawsze wychodzą jakieś jaja. Ten cykl to duże JAJO bynajmniej nie OWULACYJNE.
Heloł , święta się już skończyły -jajniki do roboty!
Każdy ale to kazdy cykl na owufriend uczy mnie czegoś. A najbardziej to mnie uczy podejścia luzackiego ( co jak na mnie dziwne). Nakręcanie się wcześniej powodowało dół tygodniowy poczynając od @. Nie chce mieć takiej skopanej psychiki więc mój organizm (oszust!) postanowił mnie wspomóc i nauczył mnie luzu ( mężu a Ty cięgle mówisz , że ja spięta jestem:)))))
Wpierdzieliłam wiesiołka, kwas trochę olewałam przyznaje. I co z tego? Byłam nawet wczoraj na solarium. I mam to gdzieś. W ciąży nie jestem to dlaczego mam sobie odmawiać i żyć tak jakbym była? W ten własnie sposób wywieramy na siebie jeszcze większą presje. Dziękuję, postoje.
Normalny człowiek, to się dowiaduje o ciąży, jak się @ spóźnia dwa tygodnie. Czy my jesteśmy normalne??? Chyba nie.Czy ja jestem? Tez mam wątpliwości.
Reasumując: jestem wariatką, które chce być w ciąży, ale żyć normalnie. Ten cyrk staraniowy nie jest dla mnie.
Co ciekawe, na każdym wykresie miałam zaznaczoną owulkę, a są tu dziewczyny, którym ten zaszczyt nie przypada.Które mają cykle dlugie jak papier toaletowy. I co z tego? No nic. Dalej stoimy w miejscu.
Badania progesteronu chyba nie ma co robić w tym cyklu (PROGESTERON co to jest???????)
Plan na weekend: hulaj dusza, piekła nie ma. Bzykne się w tym lesie, co Wam ostatnio pisałam.
A i cycki mi nie urosły jak Pameli.Szkoda!

Edit: Z ZYCIA WZIETE:
Przed chwilą telefon od mojego :
-jak tam temperatura????
- Ch....wo. To cykl bezowulacyjny chyba będzie. ( nie omieszkałam już wczoraj mu uświadomić , że może się tak zdarzyć)
- to nic kochanie, fajnie było Cie tak tak bzykać.
- też się ciesze!

No i dzisiaj sie znowu wystroiłam , ubrałam takie majteczki przeźroczyste z pasem cyrkonii na tyłku. Jego ulubione do wiecie czego, które sam mi kupił.
Fakt faktem uwierają mnie te cyrkonie w tyłek, ale mam zamiar jak przyjedzie po mnie do pracy zapytać:
-" chcesz wiedzieć, jakie majteczki mam dzisiaj na sobie???"

Tylko 8 godzin muszę wytrzymać w tych gaciach, ale czego sie nie robi dla gorącego sexu tymbardziej, że wydoiłam mojego jak tą krowę na pastwisku.

Bez odbioru,pracować ide!


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2015, 08:34

26t0d
27 tydzień i 7 miesiąc

Czas leci. W zasadzie to nie wiem gdzie mi ten czas ucieka.
Dziewczyny fikają aż miło, a mnie dopadła chyba rwa kulszowa.
Męczę się strasznie.
Poza tym nie umiem się oszczędzać! Chodzę na zakupy i często dźwigam.
Mąż rzecz jasna też by mógł je zrobić ale ja po prostu chcę by on szybko był w domu.
Wieczorem jednak płacę wysoką cenę. Nie mogę się ruszać.

Zaraz zaczynamy odmalowanie całego mieszkania i urządzanie pokoju dla Antosia. Teraz to nie będzie zbitek łóżeczka ale nowe i specjalne dziecięce mebelki. Obrazki na ścianach i dywan.
Dziewczyny na razie będą w sypialni.

Nienawidzę remontów.

No to postanowione, że jutro z rana robię sikańca, tak dla świętego spokoju.

Nie mam weny, żeby pisać, ale mam do Was dziewczyny ogromną prośbę. Z moją babcią jest gorzej, przewożą ją do innego szpitala na dalsze badania i zabieg. Czy jeśli dla Was to nie kłopot i znalazłybyście chwilę, to może pomodliłybyście się za moją Zośkę? Jest mi tu jeszcze potrzebna... Obiecałam jej, że zobaczy prawnuka..

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)