26 dc (10 dpo)

No i nie zrobiłam rano testu. Po pierwsze temperatura spadła więc stwierdziłam że nie ma sensu. Ale dzięki dziewczyny za kciuki <3
Po drugie - rodzinka została na noc, więc nie chciało mi się biegać od kibla do łazienki bo jeszcze Nadia by mnie dołapała i pytała: "ciocia co robisz?" Nie spała chyba od 6. bo miałam ją za ścianą.

Objawów ciążowych brak. Jakichkolwiek. Nawet przed okresem czułam już napuchnięte kicki (jak to mówi Nadia - podłapaliśmy to z Ł. i tak samo mówimy). No i brzuch już trochę bolał. Chyba po duphastonie nie odczuwam wogóle zbliżającej się @. Z tego co wyczytałam z ulotki stosuję się go również na zespół napięcia przedmiesiączkowego. Lekko, ale to naprawdę lekko pobolewa mnie krzyż, ale to raczej przez mój krzywy kręgosłup. No i nerwy!

Jak mnie wszystko denerwuje. Najbardziej chyba Nadia i jej ciągle peplanie, już łeb mi pękał! Siedzieli od wczoraj od 14 do dzisiaj do 17. Dobrze że na spacer ich wyciągnęliśmy bo tak to jeszcze pewnie by siedzieli.

Nadia jest tak rozpieszczona i nikogo nie słucha. Wiem jak napewno nie wychować swojego dziecka.Ja rozumiem że ma wadę serca, kupują jej buty za 200 zł z których o niecałym roku wyrośnie, dają co tylko zechce, ale bez przesady! Ona nie rozumie słowa NIE. Beczy, tupie nogami, rzuca się po podłodze. Masakra! Kocham ją, ale nigdy jej nie pozwalam na wszystko. Jak wchodzi do nas do pokoju to wie że o wszystko się musi pytać i czego nie może.

A co do wczorajszego dnia to oczywiście napaliłam się na swojego somersby blackberry którego nie wypiłam. Do grilla byłby idealny. Ale co się okazało jak przyszłam ze spaceru z Nadią? Że mój ślubny już wódkę z moją mamą pije a ich trzeba było odwieźć. Ale dziś już wypiję o ile wcześniej nie padnę.

A przed chwilą wróciliśmy ze spaceru - były lody i zapiekanka, bo ja ostatnio ciągle nienajedzona :)
Dziś wzięłam ostatni duphaston. OF wyznaczyło @ na 6.05 a w prognozach na 8.05 - więc są 2 terminy. Jak jutro znowu temepratura spadnie to @ murowana, więc testu nie zrobię. Będzie na kolejny cykl :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2015, 20:35

Aga39 Smutna rocznica ślubu 3 maja 2015, 20:55

Weekend, weekend i już po:( Jutro znów do pracy; ten miesiąc będzie dla mnie ciężki i męczący! Koleżanka została przeniesiona na inne stanowisko i zostałam sama na placu boju aż do pierwszego czerwca :( Trzeba się jakoś sprężyć i przetrwać ten miesiąc !
Dzisiaj boli mnie lewy jajnik; hmmm nie wiem czy to jakiś pęcherzyk rośnie a może jakaś torbiel?!

15cs
10dc
1 dpo lub dzień owulacji
niedziela

Dziś był monitoring o 17:30. Pęcherzyk w prawym jajniku ma 18,9 mm i pękł. Kształt niejednorodny, co ewidentnie wskazuje na stan PO OWULACJI. Pani gin przyjęła, że owulację miałam w 9dc, czyli wczoraj. Przegapiliśmy z mężem ten moment, bo ani wczoraj, ani w piątek nie współżyliśmy... codziennie padałam ze zmęczenia (Majówka w ogrodzie, całe dnie grzebałam w ziemi). Trochę mi ręce opadły w gabinecie... bo ja myślałam, że owulacja dopiero jutro czy pojutrze... No nic... trzeba nastawić się na 16cs.

Od 12 do 22 dc będę brać Duphaston.

Dostałam skierowanie do poradni leczenia niepłodności. Przynajmniej inseminację będę mieć na NFZ.

Do pani gin mam się odezwać gdybym dostała miesiączkę.

Przede mną w gabinecie była dziewczyna, która z pomocą pani doktor starała się 6 miesięcy. Na monitorku usg było jeszcze zatrzymane zdjęcie z zarodkiem w macicy. Pani doktor powiedziała, że pani była zapisana na inseminację na lipca, a skoro zaszła w ciążę, to może ja wskoczę na jej termin.

Po powrocie z gabinetu, z mężem zrobiliśmy sobie spóźnione przytulanko... może jednak owulacja była dziś (pół godziny przed wizytą), a nie wczoraj? Zdążymy?

Majóweczka ma się ku końcowi... M w służbie więc dzień spędziłam z mamą i babcią no i Nieletnią oczywiście :) W końcu zrobiło sie ciepło więc Nieletnia mogła poskakać na trampolinie - z racji, że nie ma aktualnie towarzystwa w postaci kuzynki -bliźniaczki wzięła kota ze sobą (Łajzę oczywiście bo Mimi to się nie daje wrobić w takie zabawy) - nie był zachwycony. Potem przyjechał mój brat z narzeczoną i oczywiście heja na trampolinę - z kotem. Jak można sobie wyobrazić kot o ile skoki Nieletniej jeszcze był w stanie tolerować to z dwoma dorosłymi osobami podskakiwał już zdecydowanie za wysoko i przyczepił się pazurami do nogi mojego brata potem się na niego obraził i siedział w kącie... Teraz Łajza leży ze mną na łóżku wyciągnięty jak długi :)

A w czwartek mój inwentarz w postaci dwóch kotów i psa został zaszczepiony na wściekliznę. Piesa to nic nie obeszło - dostał zastrzyk i biegał dalej, Mimi obrażona siedziała w kącie i się lizała po zastrzyku a Łajza tak lamentował jakby mu co najmniej lewatywę ktoś próbował zrobić :)W sumie to on może mieć złe skojarzenia bo jak poprzednio dostał zastrzyk to się bez jajek obudził :D
Dobrze, że mamy zaprzyjaźnionego weta, który wpada do nas przy okazji wizyt u rolników, bo ja sobie nie wyobrażam budować "arki Noego" i transportować ten inwentarz do miasta :) Już wystarczyło raz jak koty jechały na sterylizację...

A co do ciążowych dolegliwości to znów dziś dokuczały mi mdłości - pawie tylko dwa dziś - rano płatki się nie przyjęły a po południu karkówka z grilla. Poza tym zmęczenie straszne i zawroty głowy...

Tak, to jest to! W piatek wsiadlam na rower i ot tak zrobilam 5 km. Niezle mysle, sciaglam endomondo,wyprobowalam aplikacje na dzien nastepny i zrobilam juz 6 km. A dzis 8 :) i choc tylek mnie boli od siodelka,a moj rower prezentuje sie srednio, to stwierdzam ze bede jezdzic i juz! Jak mnie beda nachodzic glupie mysli, jak mnie bedzie pobierac na lezenie w sypialni i patrzenie w sufit musze sie zmotywowac do jazdy. I glowa sie rozerwie i moze bede miec pozytywne nastawienie i popracuje troche nad udami :)

Rozboj w bialy dzien, stalam sie posiadaczka butow z Venezji. Nie wiem jak sie to odmienia. Mialam wyrzuty bo przeciez nie mozna teraz szastac kasa,ale maz mnie opierniczyl ze mam sie uspokoic,ze nie musimy az tak oszczedzac. Duzo rzeczy by sie przydalo, przy okazji kupna butow ogladalismy tez meble ogrodowe. Hustawka jest moim wielkim marzeniem. Widzialam tez super rower,niby taki miejski ale z przerzutkami,ekstra. Do roweru przydal by mi sie jakis lepszy stroj bo spodnie od dresu chca mi sie wkrecic w kolowrotek... Na razie zobacze czy nowe zajecie mi sie nie znudzi.

Jak nie moge spac czytam pamietniki. Otwieram pierwszy lepszy, zapoznaje sie z autorka, wczuwam sie w jej obawy, pierwszy cylk nieudany, cos tam z hormonami- zachodzi w drugim :\ nie pierwszy raz mi sie to zdarzylo. Nastepny pamietnik pierwsza,druga,trzecia proba, test przed terminem @ i jest. Kurde, wiem ze pamietnik i to forum jest dla wszytskich ale denerwuje mnie cos takiego.

Ostatnio w wydarzeniach bylo o problemie z plodnoscia. Za kilkadziesiat lat bedzie to nasza plaga. Podawali ile to procent mezczyzn ma problemy z plemnikami, jak sie do tego przyczynia dieta,stres,laptop na kolanach... Maz sie troche podbudowal, no bo jak w tv mowia ze jest problem to faktycznie jest i nie dotyczy tylko nas.

Po za tym poruszylam temat ze korzystajac z in vitro nie bedziemy mogli isc do komunii,a maz mi na to ze on nie ma zamiaru sie z tego spowiadac. Dalo mi to do myslenia. No bo w sumie nas nikt nie pytal o zgode na bezplodnosc,chcemy miec dziecko i chcemy o nie walczyc i to jest jedyne rozwiazanie. Ale z drugiej taka jest nasza wiara i czy mozemy robic takie odstepstwa? Temat jeszcze do porzedyskutowania.

Miał być piękny weekend majowy, relaks, rodzinna wzajemna pomoc. I była, ale tylko do rana... A potem wielka bańka mydlana pękła, a jej efekty właśnie skutkują moją bezsenności i załamaniem. Niedziela zapowiadała się pięknie, a niestety okazała się koszmarem. Znów wszystko przez moją kochaną rodzinkę, która prawdopodobnie poczynił kolejny krok do zniszczenia mi życia i przy okazji mojemu mężowi... Żyć się odechciewa...

3 dzień cyklu.

Mój mężulek śpi a ja sie martwie, płacze i boję.

No bo tak.
Nie mamy za co sie wybudować, nie mamy gdzie mieszkać.
wYNAjmujemy ale ile można...
Nie mamy za co zrobić wesela...
I NIE MAMY DZIECIĄTKA>

Poprostu jestem na skraju załamania.

15cs
11dc
2dpo
poniedziałek

No i po Majówce. Nie chce mi się iść do pracy. Trzeba. Jeszcze 2 miesiące i wakacje.

Ja to bym chciała na wsi mieszkać i pracować. No po prostu rolniczką być... Dla siebie robić, tak jak przez majówkę grzebałam w ziemi i byłam szczęśliwa... Chleb upiekłam, bułeczki. Życie płynęło w innym tempie.

Mąż mnie ściąga na ziemię. Nie mamy ani hektarów ziemi, ani wiedzy, ani umiejętności. Mówi, że do pracy na wsi to ja się nie nadaję, bo wystarczył jeden dzień pracy w ogrodzie, abym wieczorem padła jak nieżywa... A ja mówię, że to przez to, że nieprzyzwyczajona jestem. Będzie czas, aby przywyknąć do pracy fizycznej. Mąż nie ma ochoty w ziemi grzebać.

A ja mam. Kurnik bym sobie zrobiła. Kury na jajka trzymała. I ogródek. Psy bym trzymała. Zwierzyniec cały.

Marzycielka.

Mąż twardo stąpa po ziemi. Bardzo praktyczny jest, logiczny, ostrożny i powściągliwy.
Ja marzę, kieruję się bardziej tym, co chcę niż tym co powinnam chcieć, ryzykuję.
Jakaś równowaga musi być.

Mój kot to ma dobrze.

d5dec89965a39211med.jpg

Ciąża luteinowa część 2 - ostatnia


Wyciorała mnie ta fl na maxa. O luteinie nie wspominając.
Źle sie czuje, źle wyglądam, chciałabym się zahibernować do czasu ewentualnej ciąży.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2015, 06:33

Przyrządź kolację z ostrygami. Ostrygi z racji dużej zawartości cynku uważane są za jedzenie zwiększające płodność u mężczyzny. U kobiet cynk korzystnie wpływa na regulowanie cykli miesiączkowych. Dużą zawartość cynku mają również małże, krewetki, kraby. Jeśli nie przepadasz za owocami morza regularnie serwuj w domu morskie ryby, wątróbki cielęce i warzywa strączkowe, one również są bogate w cynk.

No i po co ja mam iść na tą krew? I tak czuję że nic z tego...

Niby przyzwyczaiłam się do tych myśli że mamy tylko Dieselka i tak zostanie ale najzwyczajniej w świecie płakać mi się chce :(














Pieprzyć kg! Ja chcę dziecka!!!!!!!!!

4 maja. Słońce świeci ale temperatura póki co nie powala. Dzis drugi zastrzyk i dodatkowo musiałam go zrobić sama. Jednak moj mąż jest w tym lepszy ;(
Oprocz tego kontynuuje diete i ćwiczenia. Po 11 dniach jest mnie o 2kg mniej ;) a objetosciowo o 8cm ;)
Dzis imieniny Moniki. Musze zlozyc zyczenia siostrze i kilku kolezankom ;)

Niby obiecałam sobie nie mieć nadziei na ten cykl, ale... chyba nie potrafię.

W czwartek byłam na USG. Lewy jajnik czysty, za to na prawym... na prawym aż 3 18-centymetrowe pęcherzyki! Czyli, aż potrójna szansa. I jak tu nie mieć nadziei?

Rozmawialiśmy dużo w ten weekend z mężem (podczas spacerów z psem), co by to było, jakby udało się potrójnie. Mój ojciec pewnie by zemdlał ze szczęścia, matka podobnie, teściów nie jestem pewna. A gdy szok by minął, wszyscy zaczęliby się zastanawiać jak sobie radę damy - nas dwójka, pies (owczarek niemiecki) i 3 szkrabów w dwupokojowym mieszkaniu.
W pewnym sensie plan mamy - mąż stwierdził, że choćby miał se dać żyły wypruć zapewni nam odpowiednie warunki - czyli robimy coś czego chciałam uniknąć. Bierzemy spory kredyt pod dom (ponoć nic tak nie cementuje małżeństwa jak kredyt hipoteczny na 30 lat :P).


A z gorszych spraw - moje krzyże znowu się wczoraj odezwały. Napierdalają równo - na boku spać nie mogę, tylko na plecach jakoś daję radę. Jak siedzę do ból do nóg promieniuje :/
Zastanawiam się, czy to może mieć związek z wypadkiem - jak byłam mała zleciałam z huśtawki na drzewie. Tak ze 2 metry nad ziemią byłam i deska pękła. Poleciałam w dół i walnęłam kością ogonową w wystający kamień (mam niezłą bliznę nad tyłkiem), aż mi tchu na chwilę zabrakło. Wtedy poza raną (niezłe wgłębienie się zrobiło) nic mi nie było. Ale... może jednak coś się tam uszkodziło i teraz po latach wychodzi (spadłam jak miałam 10 lat)? No cóż, pozostaje jak zawsze poczekać kilka dni aż przejdzie. Muszę poszukać mojej elektrycznej poduszki.



Samopoczucie na dziś:
Obolała, zmarznięta (w pracy wyłączyli ogrzewanie), zestresowana i... pełna nadziei. Błagam, tak bardzo bym chciała aby się tym razem udało. I im dłużej o tym myślę, to całą trójkę bym chciała. Proszę...

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 4 maja 2015, 09:10

Nie dość że 1,3 maja miałam wolne to jeszcze dziś zaczynamy z mężusiem 3-dniowy urlop hurra! ;) Może mnie gdzieś zabierze??

Sądzę, że znów się nie udało zaciążyć, ale wczoraj przed pójściem spać myślę sobie jak tempka podskoczy w góre do 36,9 to robię test! I co? Budzę się a tam 36,9! :) no i test zrobiłam a tam nic poza białą, świecową jakby kreską- złudna nadzieja.

Poza tym 2 maja byłam na urodzinach u kuzynki, myślałam że tylko my będziemy a tam jedna w ciąży i dwie kuzynki z dziećmi. Jedno miało 6 tygodni. Chciałam stamtąd uciec. Poczułam się jak ostatni nieudacznik :-/ aż się trzęsłam i musiałam wyjść na zewnątrz się uspokoić, aby przetrwać tą imprezę i nie robić kuzynce przykrości.

dzisiaj ostatni dzień dupka i o dziwo zero objawów!! Lekkie skurcze brzucha które dokuczały mi przez ostatnie dni minęły, piersi prawie w ogóle nie bolą, jak nie przed okresem :) ale postaram się poczekać z testem do niedzieli, jeżeli wcześniej nie pojawią się plamienia zapowiadające u mnie @... ale w zeszłym miesiącu w ten dzień już były więc... zobaczymy :) znając życie to nie wytrzymam i pewnie i tak zrobię test koło środy i cały miesiąc wyluzowywania pójdzie na marne ;)

Powrót do szarej rzeczywistości :( Praca to jest tragedia, to będzie raczej nasz ostatni cykl starań bo w przyszłym mogę być już bezrobotna...
Od wczoraj czuję dosyć silny ból, takie kłucie w dolnej części macicy ale z prawej strony a pęcherzyki były z lewego jajnika, nie wiem o co chodzi?

Asik88 Moje wielkie marzenie... 4 maja 2015, 09:48

Mój wykres w tym miesiącu to totalne rozczarowanie:(. Wszystko wskazuje na to, że owulacji już nie będzie więc nie mam się nawet co łudzić , że się udało. Dlaczego wszystko musi być pod górkę? Dlaczego nie może nam się od tak udać? To drugi cykl z ovu a tu takie rzeczy, oby więcej takich nie było. Na to wszystko jeszcze wczoraj pokłóciłam się z mężem, to chya świadomość że będę go tak rzadko widywać wpłynęła na to że popśtykaliśmy się o głupoty. Od dzisiaj jestem sama, strasznie pusto w tym domu. Od jutra wracam do pracy więc może ten czas będzie trochę szybciej leciał.
Bardzo boję się, że nasze starania nie obędą się bez konsultacji ze specjalistami. Tyle wykresów się zieleni a mi się ryczeć chce bo wiem , że u mnie nie ma już szans na zielony koniec.:(Dlaczego?.... :(
To dopiero pierwszy dzień jak mąż pojechał a ja mam jakiegos cholernego pecha. Chciałam szybko brata zawieść do dziewczyny żeby zdążyć na fitness i co? Miałam stłuczkę. Spisaliśmy oświadczenie choć teraz żałuje. To pierwsza taka moja sytuacja i się bardzo zdenerwowałam. Teraz moje zniżki pujdą w siną dal ehhhh, Na dodatek jak wróciłam do mieszkania to strasznie śmierdziało gazem. Już myślałam że zostawiłam coś odkręconego - ale nie. Zakręciłam butlę i najwyżej nie będę tego ruszać do powrotu B. czyli do jakiegoś 13 maja. Zajebiście po prostu....:/
Oczywiście na fitness już nie poszłam. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2015, 22:27

Trochę się człowiek zapuścił z tym pisaniem :( Szkoda czasu na kompa, ale żali mi się za dużo już zebrało więc muszę sobie ulżyć!! A co!!

Owulacja - właściwie to obstawiam że już była, najbliższe dni na wykresie pokażą czy mam rację. Klasycznie, był ból jajnika, śluz, tempka w dole, a i chęć na sex jak mało kiedy. A do tego pełnia :) No wszystko idealnie się zgrało. Wszystko oprócz męża :(
Czwartek - zmęczony. ja pracuję po 10 h ale to on jest padnięty...
Piątek rano - szybki numerek bez przyjemności w zasadzie. Wiecie, taki dla plemników... No ale myślę chu... nadrobimy innym razem. Ale że obowiązki wzywają, praca, imprezy rodzinne, to jakoś tego nie było kiedy.
Sobota też zaliczona, ale na szybkiego bo do pracy muszę lecieć. :( Załamać się można, nie dość że mąż tylko na weekendy w domu to jeszcze pośpiech mną rządzi :(
A niedziela to już myślałam że go zabiję, posolę i zjem albo kundlom rzucę na pożarcie przez okno. No nerw na całego... Ryczeć się chciało, ale że w domu gość to trzymałam jakoś to w sobie. I nie odpuściłam. Zaciągnęłam mojego do łazienki i przy odgłosach wody lejącej się do wanny (dla kamuflażu) zaś numerek expresowy. no boże!! Ileż można!!??!!
Wierzcie mi, miałam już dość, zastanawiam się nad odpuszczeniem sobie kolejnego cyklu jeśli ten nie będzie ciążowy bo już zaczynam dostawać kota do głowy. Jeszcze wieczór spędzony w korku, z przegrzanym silnikiem, a potem mąż na kanapie z tabletem i durną grą... Oj!! Nie wytrzymałam!! Wyć mi się chciało i wściekła byłam jak zła osa, chłop potulnie poszedł się myć a potem... Ooo potem to była noc cudów <3 Tak być powinno zawsze :) Moje zachcianki spełnione, aż zasypiał człowiek z poczuciem szczęścia.
TAK CHCĘ ZAWSZE!!!
No tyle w kwestii marzeń :p Dzisiaj mąż zaspał do pracy (efekt nocnych manewrów) i moja tempka jest średnią z dwóch mierzeń. Jedno mierzenie po zerwaniu się z łóżka i przyszykowaniu mu na szybkiego czegoś do jedzenia (swoją drogą jak można jeść o 4.20 rano??!!) a kolejne mierzenie było po godzinie snu, gdy syn mnie zaczął pilnie nawoływać ze swego łóżeczka :) Średnia na wykresie :)
Dzisiaj młody zaliczył kolejny etap żłobkowania, poszedł z grupy maluchów do średniaków. I jak to on, poszedł i ani się za mną nie oglądnął. Wciągnęła go nowa sala zabaw :)
A ja zaczynam tygodniowy urlop :) I nie wiem w co pierwsze ręce włożyć - sprzątać, prać, a może odespać się odrobinę?? Za wiele opcji :) Chyba pójdę na zakupy <3

No to wróciliśmy wczoraj. Pogoda co chwile nas zaskakiwala ale ostatecznie wróciliśmy opaleni na twarzy :) w sobotę weszłam na łysice - godzina marszu - pierwsze 15 minut straszne myślałam że zwrócę ale potem ten to wróciło do normy wiec stwierdziłam ze dam rade - i dałam :) chyba na wyjeździe "zaliczylam" pierwsze mdłości - pisze chyba bo nie wiem czy przez ciążę czy z obżarstwa :) dziś czas wrócić do pracy ... zapisałam się na usg na 15 maja - wcześniej się boje najchętniej bym nie szła w ogóle albo poszła dopiero w czerwcu ... chociaż wiem ze o to maleństwo będę się bać cały czas. Ale na wyjeździe nawet jakoś się z dystansowalam - trzeba wierzyć że będzie dobrze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 maja 2015, 10:05

Nowy cykl,nowe nadzieje... Ale gdzie się podziała owulacja?!
Jestem w 16dc a tu ni widu ni słychu. Śluz jest ładny, jajniki bolą, piersi od dzisiaj też trochę, ale temp nie skacze ;(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)