Co za pogoda..leje caly dzien. A ja tylko sie przemieszczam z lozka na kanape..hehe
Cale obowiazki zabawiania naszego bobka spadly na mojego P. bo mnie jest troche niedobrze albo jestem zmeczona a on ma tyyyyle energii..
Z reszta moj P mial super weekend, w piatek mecz, w sobote caly dzien golf I dzis znow mecz. A ja biedulka bylam wczoraj w pracy..heh
Troche mnie mecza mdlosci, tak roznie, zwykle w ciagu dnia ale bardzo sie z tego ciesze bo ostatnim razem nie mialam zadnych objawow I nie bylo dobrze.
Bardzo smutne hostorie piszecie dziewczyny w swoich pamietnikach. Duzo myslalam o tym I ciesze sie ze mam jedno zdrowe dziecko mam nadzieje z drugie tez bedzie zdrowe. Reszta przyjdzie sama.
13 dzień cyklu.
Jestem zmęczona i nie mam siły na nic.
Idę Spać.
Jeszcze dodam że dzisiejszy test owulacyjny meeegaaa negatyw
...
Tyle.
Dobranoc.
Po bromergonie i niepokalanku zrobiłam sie jakaś płaczliwy. Wczoraj rozlpakalam sie na filmie, a dziś o mało nie rozlpakalam sie na widok małej dziewczynki z mama i potem na myśl o mojej mamie. Dawno nie byłam już taka sentymentalna. Poza tym bromergon znoszę całkiem dobrze. Łykam 1/2 tabletki na noc, tylko jeden raz rano zrobiło mi sie słabo i miałam migrenę. Dodatkowo od 5 dni biorę serrapeptaze. Pierwsze dwa dni pszyspieszyla mi przemianę, obecnie nic dodatkowego nie odczuwam. Czytałam, ze ten specyfik zmniejsza blizny, mam jedna spora blizne wiec zobaczymy co z tego będzie - efekty powinny pojawić sie za ok. 2 tyg. Biorę tez picnogentol - tez ma zwalczać endometrioze. Na te preparaty wydałam sporo kasy, ale maja dużo pozytywnych opinii i raczej brak skutków ubocznych. Próbuje co mogę, bo bardzo chce uniknąć zabiegów typu hsg i laparoskopii.
temperatura nie kłamie... zaczynamy zabawę od początku
dziś 1dc
Mam dziś tak paskudny humor, że masakra. Cały dzień jestem tak nerwowa, że wystarczy jeden głupi komentarz Jacka, żebym byłą wściekła jak osa. Cudem uniknęliśmy kłótni dzisiaj, a to zawdzięczam chyba tylko żelaznej woli wyrobionej przez ponad rok pracy w barze. Inaczej Jacek już by nie żył.
Ogólnie odechciewa mi się starań
Dzisiaj wykupiłam sobie abonament na OF na trzy miesiące i zastanawiam się, po co właściwie ja to robię? Nie wiem czy ja jestem jakaś głupia i mam już schizy czy naprawdę Jacek zachowuje się chwilami jakby cały ten temat go absolutnie nie interesował, a wręcz nudził i przeszkadzał. No po kiego grzyba ja się mam starać skoro jemu nie zależy? Gówno go obchodzą testy owulacyjne, ciążowe i temperatura. Odnoszę wrażenie, że całe te starania są mu nie na rękę, bo najlepiej to by było jakby on mógł sobie cholera wie co robić, realizować jakieś marzenia nie do spełnienia, a dziecko by tylko zawadzało i by miał dodatkowy obowiązek.
Wybaczcie bulwarowy język, ale nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów oddających mój stan, a mianowicie JEBIE MNIE TO WSZYSTKO!
Od jakiegoś czasu żyłam tym, że 1 maja czułam ból jajnika, więc uznałam, że to owulacja. Tym bardziej, że zawsze podczas brania progesteronu strasznie mnie wysypywało na linii żuchwy i tym razem mimo tego, że nie brałam progesteronu też mnie wysypało. Uznałam więc, że to musi być kolejny objaw owulacji. Wcześniej nigdy nie mierzyłam temperatury, dlatego nie wiem jak to u mnie dokładnie jest ale wyczytałam, że po owulacji powinna być faza temperatur wyższych, a u mnie same niskie temperatury... Czyli jak mniemam owulacji nie było
a już miałam nadzieję, że dzięki temu, że schudłam 7 kg moja @ się unormuje... Eh...
39 dzień Bąbelka

Najważniejsze wieści na dzień dzisiejszy to takie, że Dominik już 3 dzień z rzędu oddycha bez wspomagania

Mleczka dostaje 20-25ml.
Sama dziś widziałam, że Maluch czuje się lepiej bo znowu się często uśmiechał w czasie snu ale nie tylko 
Problem jaki się pojawił od wczoraj to dość mocne ulewanie
ale takie jakby pojedyncze, że Mały się wierci, kręci aż uleje (dość porządnie) a później jest spokój. Pani położna mówiła, że to może być spowodowane tym, że do praktycznie każdego karmienia Dominik dostaje jakieś leki a to wit.D3, a to wapno, a to fosforan, a to wit. które dostaje każde dziecko, a to kropelki no i sód i to wszystko może się składać na to ulewanie bo położna mówiła, że sam sód nawet u dorosłego człowieka może wywołać efekt "cofnięcia". No ale niestety Maluszek musi wytrzymać i przetrwać ten czas "wypełnienia niedoborów". Przez to ulewanie lekarka zadecydowała, że Mały część porcji dostaje sondą a drugą część butelką (5/10ml) jest dokarmiany ale nie wszystko na raz to z butelki przez smoczek dostaje stopniowo. I po takim karmieniu nie ulewał. Musi być dobrze 
Waga z 09.05 - 1350g - ROŚNIE MISIU
wychodzi ok 13,5g na dzień...nie wiem czy to dużo czy mało ale chyba dobrze bo lekarka nic nie mówiła..w sumie mógłby więcej przybierać ale zapewne tak wychodzi bo jest bez wspomagania - oddycha sam a to dla Niego wysiłek, do tego ostatnio ta złamana nóżka, no i jedzenie z butelki..Ale idzie do przodu Kruszyna 
Nasz kochany Mały ŚMIESZEK


Tak się lubię uśmiechać gdy śpię 
View My Video
Dziś miałam komunię chrześniaka
nawet pogoda dopisała a co najlepsze jakieś 10 minut po mszy lunął deszcz
czyli Bóg nad nami czuwał 
Najadałam się na tej komunii że aż spodni nie mogłam dopiąć
długo tam nie posiedzieliśmy bo ja powiem szczerze że towarzystwo mi nie odpowiadało i to co się tam działo !otóż jestem przeciwniczką alkoholu na imprezach dziecięcych !! z jakiej racji ma być wódka na komunii albo na chrzcie ??!!!nie rozumiem tego,dla mnie to święto dziecka a nie dorosłych !!
A tak ogólnie nic ciekawego u nas się nie dzieje po za tym że dużo jem i rosnę hihihih
za dwa tygodnie mamy usg genetyczne brr,trochę się boję ale też wierzę w Nasze Złotko :-* jeśli będzie wszystko w porządku na usg genetycznym to nie będę robiła innych badań prenatalnych -tak postanowiłam.
To tyle na dziś
to i tak jak dla mnie to dużo napisałam 
Hmmm dzisiaj mój piąty dzien po owulacji. Czuje sie strasznieeee! Niesamowity ból piersi i sutków straszny i nie do wytrzymania! Nie wiem co sie dzieje... Poszłam jak co dzien z kijkami i nie mogłam ujść - taka bezsilność mnie dopadła. I do tego jeszcze te wzdęcia. Cały dzien brzuch jak balon... Źle mi.. Wezmę długą kąpiel i do snu... Choć dziś jak nigdy wcześniej spałam w ciagu dnia.. Nie wiem...
Ja teraz calkowicie stracilam nadzieje bo jak sie okaze ze to morfologia plemnikow to lekarz powiedzial mi ze tego nie da wyleczyc
ale trzeba brac wszystkie ciosy na siebie od losu dobrze ze jestem optymistka to mi pomaga ale czasem jest ciezko Zycze powodzenia wszystkim co sie staraja 
50% ciąży, zaczynamy 21 tydzień
Jeszcze półtorej tygodnia i być może poznam płeć mojego kopiącego już na potęgę maluszka :*
temperatura troszkę do góry więc myślę zrobię ten test..serce biło mocniej ale tak naprawdę czułam,że nic z tego..nie wyobrażam sobie nawet tego momentu w którym bym zobaczyła 2 kreskę..tak więc test ujemny...a to już 12 dpo..tak więc teraz to czekamy na @.
Przykro ..nie powiem..no ale co zrobię..
Chyba powoli się poddaje, nie mam już siły to czekanie mnie zabija. Czuję że wariuje, to chyba najgorszy okres w moim życiu... a co będzie jeżeli znowu termin stymulacji się przesunie. Czy ja to wytrzymam? A nie lepiej pierd.... to wszystko i pogodzić się z porażką? Mam dość życia w tym napięciu, sama już nie panuję nad moją głową 
prawie tydzien temu ostatni raz pisalam i skarzylam sie ze dzieciatko nie daje znakow, a tu od kilku dni co wieczor jak sie poloze to warjactwo w brzuchu, takie kopniaki ze az podskakuje bo sie jeszcze zakazdym razem wystrasze, nawet moj maz juz czuje - mowi pacz reka skacze - cieszymy sie strasznie - to taki dziwne uczucie ze niewiem jak je opisac
do nastepnej wizyty jeszcze 12 dni - bardzo jestesmy ciekawi co pokaza nowe zdjecia, lekarz wspomnial ze dostane zastryzk bo grodzi nam konflikt serologiczny - niesty meza dobralam sobie z plusem zamiast z minusem 
no ale kto o tykich rzeczach myslam cale 7 lat temu
wymyslam sobie zadania zeby jakos jeszcze przetrwac te 4 miesiace
i udalo mi sie uszyc poszewke na kolderke i na malenka podusie - napweno wszystkie z was co maja wprawe w szyciu wysmialyby mnie za wykonczenia ale mysle ze wazne jest ze sama usiadlam skroilam i uszylam
teraz przymiezamy sie do wystroju pokoiku i fajne jest ze tato do mnie przyjezdza na jeden tydzien, bedziemy malowali sciane na zielono, przerabiali lampy i najprawdopodobnie mebelki wybierali - jesli beda na magazynie to odrazu je zakupimy jesli nie to potrzekamy na realizacje zamowienia
oj juz tak bardzo sie ciesze na tate i jego pomoc , napewno bedzie wesolo
pozdrowionka dla wszystkich
Zauważyłam, że ostatnio przestaje tak ciągle myśleć o ciąży i się tym stresować - pewnie to dlatego że mam mnóstwo innych problemów. Smieję się do męża że odkąd pojechał w trasę to same złe rzeczy się dzieją - najpierw stłuczka, potem ulatniający się gaz no a w sobotę po burzy dwa niedziałające dekodery i telewizory. No przecież to jakieś fatum. Nawet listwa przepięciowa nie pomogła. TV w sypilani miał już parę lat ale w salonie nie ma jeszcze 2 i kosztował ponad 2500 więc jak się nie da tego naprawić to ja nie wiem. Wykończyć się można. W ogóle to dzisiaj jestem jakaś taka nie do życia. Wczoraj siedziałam w Komisji Wyborczej i późno wróciłam, jeszcze zasnąć nie mogłam więc to pewnie przyczyna tego mojego samopoczucia. Ale jutro mężuś będzie w domu (tylko 2 dni:( ) to myślę, że mi się humorek poprawi:)
Dziękuje za wsparcie Dziewczyny… Tak pieknie było być 1 dzień „w ciąży”.., ale nic okres wczoraj przyszedł, dzis 2 dc, trzeba działać.. także lametta zakupiona, SMS do lekarza z prośba o termin wizyty wysłany. Cóż więcej mogę? Ano mogę 🤣 włączył mi się tryb działania i napisałam maila do Docenta P. Z prośba o intralipid, tak sobie wykombinowałam, ze może jednak immunologia tez tym
Razem do poprawy.. w odpowiedzi dostałam zalecenie powtórnego zrobienia ANA i IMK. Jutro z rana się zorientuje gdzie mogę zrobić i zrobię.. może tym razem tez jest jednak potrzebny.. cały czas sobie powtarzam 2 kwestie 1. Jestem już wygrana - jestem Mama. 2. To ostatnie starania w zyciu. To mi dodaje poki co jeszcze takiej woli walki, przeżywam tez te „porażki” inaczej, bo właśnie punkt 1. ❤️ Czas pokaże. Co tam dalej u nas wyjdzie..
Dalej mam mętlik w głowie - powrót do pracy i żłobek kontra wychowawczy.. serce mi mówi to drugie Mąż mówi to pierwsze a raczej twierdzi ze albo opcja nr 1 albo ciąża .. łatwo się mowi… gdyby tak wychodziło wtedy kiedy mocno się chce.. to chyba nie byłoby tego forum…
Ciąża rozpoczęta 11 kwietnia 2015
Kiepski weekend za nami, sobota nawet nawet, za to niedziela szkoda gadać. Ja jakaś rozdrażniona, M. nic się nie chciało, ale serduchowanie było
Pogoda też jakaś zrobiła się do bani, taka przygnębiająca... Za oknem, szaro buro i ponuro... Ja znów na tydzień zostałam sama w domu, M. pojechał na delegację... Jak się dalej tak pogoda utrzyma, to nawet na rower po pracy nie będę mogła wyjść... Ahh kiepsko.
Wykres jakiś bez rewelacji, owulki nie było. Mój M. stwierdził, że może coś się nie oznaczyło albo może ten mój nowy termometr jakoś kiepsko mierzy i dlatego tak, a ja myślę, że może okazać się bezowulacyjny. On za to uważa, ze skoro nic się nie oznaczyło to na przekór może okazać się, że będzie piękny finał
Chciałabym wierzyć i mieć takie podejście jak on, ale ja jakoś chłodniej to tego podchodzę...
23dc temperatura spadła KURWA KURWA KURWA
Piersi bola pierwszy raz w zyciu sa takie wrażliwe mój organizm mnie zrujnujr psychicznie 
7 cykl
17 dc
wpis suchy bezemocjonalny, a może właśnie mocno emocjonalny ?
W pt byłam u ginekologa. Pokazałam mu wyniki badań ( to był pozytywny wydźwięk tego spotkania),a potem dałam Protkół Operacji jaki udało mi się ze Szpitala im Rydygiera z trudem wydostać.
Doktor P popatrzył , pomyślał i ....
konkluzja jest taka.
1 czerwca ide do szpitala
2 czerwca mam zabieg - w najlepszym przypadku laparoskopię, ale raczek operację klasyczną.
Doktor P to psychologi dyplomata oraz ginekolog w jednym - nie powiedział mi w prost - NIE MOŻE MIEĆ PANI DZIECI, ale dał mi do zrozumienia, że o naturalnym poczęciu mogę sobie pomarzyć, że muszę szykować się do invitro bo to JEDYNA szansa.
Płakałam w piątek ale, ale teraz jestem już spokojna. Owszem robią mi się oczy mokre jak op tym myślę, ale już wiem jak to jest po operacji i już przez to przeszłam. Wiem ze moje ewentualne "sukcesy rozrodcze" to kwestia najszybciej przyszłego roku jak nie dwóch.
Uczę się cierpliwości.
I chyba czas nauczyć się luzu.
Jeszcze większego luzu.
Obserwacja wykresu ze świadomością, że tutaj nic sama ( z moim T) bez pomocy lekarzy i medycyny nie zdziałam.
To tyle.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.