W dzisiejszym odcinku zachowanie Temperatury jest owiane woalem tajemnicy. W jutrzejszym odcinku dowiemy się jak wyglądają jej relacje z Estrogenem. Generał stawił się za to dzisiaj z samego rana z częścią pododdziałów i zostały przeprowadzone manewry. Ćwiczenia mające na celu rozeznanie się armii z terenem. Przebiegły pomyślnie - generał śpi 
moja 2 przyjaciolka jest w ciazy nieplanowanej, i to przy sporadycznym sexie (bo kilka razy w miesiacu) i stalo sie, w sumie cos przebakiwala ze chcialaby miec dziecko ale mowila ze w przyszlym czasie, a tu niespodzianka, co ciekawsze test z apteki wyszedl negatywny, robiony byl kilka dni po terminie @ ja ja wyslalam na bete i wyszla kolo 6000, wiec wiem ze te testy z apteki nie zawsze prawde mowia.
dlatego ja wole bete, tylko gorzej ze mam sklonosci do mdlenia po pobieraniu krwi,
na ostatniej becie to naprawde sie zle czulam, i jeszze ten negatyw...
Jestem wściekła. Po raz kolejny czytam o "matce" z mojego miasta, która opiekując się 17miesięcznym dzieckiem miała we krwi kilka promili. No żesz k***a mać...
Do tego Polska zaczyna wypłacać odszkodowanie więźniom CIA (więzienia były w Polsce, ale to były więzienia CIA!). Jasne kuźwa rozdajcie wszystkie pieniądze podatników - Niemcom odszkodowania bo ich wysiedlili z NASZEJ ziemi, Żydom, amerykańskim więźniom itd itp. To ja chcę odszkodowanie za to, że urodziłam się w tym chorym kraju ;/ I za to, że patologia rodzi jedno po drugim a ja nie mogę (już nie wspomnę o pomyśle, żeby wypłacać 1000zł miesięcznie przez rok bezrobotnym matkom /z naszych podatków/ - wiadomo - patologia pomnoży się jeszcze bardziej. A te które uczciwie pracują na swój macierzyński oczywiście +1000 nie zobaczą).
Grrrrrrrrrrrrr zwariuję, naprawdę kiedyś zwariuję...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2015, 11:05
od wczoraj zaczelam serduszkowanie, oczywiscie planujemy codziennie jak w poprzednim cyklu,
tylko czy ono cos pomoze?
czas na pewno pokaze...
Wczoraj zaaplikowali mi pierwszy zastrzyk Gonapeptyl Daily. Byłam wystrachana jak głupia ale wpłynął na to wszystko ogólnie cały dzień.
Rano w pracy miałam zebranie "ważnych głów", mieli debatować nad losami spółki, pokłócili się, posprzeczali, umówili się na kolejne zebranie i koniec. Dalej nic nie wiadomo. Zwolniłam się z reszty dnia i pojechałam potem na pogrzeb babci mojego M. Na tak długim pogrzebie jeszcze nigdy w życiu nie byłam. Wymarzłam się, wystałam, dużo rodziny było. Na stypie teście jeszcze by posiedzieli ale powiedzieliśmy im, że mamy dziś umówiony zastrzyk u położnej i nie ma mowy żeby się spóźnić. Nie robili problemów. Jeden plus tego że powiedzielismy im o staraniach - nie trzeba już wymyślać kłamstewek i szukać wymówek.
Po powrocie miałam tylko chwilę żeby wskoczyć w wygodniejsze ubranie. W międzyczasie mój M pierwszy raz zabrał się za czytanie ulotki tego leku co mam sobie wstrzykiwać, on jeszcze nigdy w życiu nie przeczytał żadnej ulotki z opakowań po lekach. Doczytał jakie moge mieć skutki uboczne i się przeraził
Ale przynajmniej teraz wie, że gdy złapie mnie mega deprecha albo inne dziadostwo to dlatego że biorę to coś. I poszliśmy do połoznej która ma swój gabinet zaraz przy naszym budynku.
Położna okazała się o dziwo jakimś specem od niepłodności i terapii dla par. Zarzuciła nas taką ilością informacji że aż w pewnym momencie przestałam odbierać komunikaty bo mi się już cała głowa zapchała.
Dowiedziałam, się że przyjechała niedawno z Danii. Opowiedziała że tam 6% dzieci rodzi się z ivf. Mówiła nam że tu w naszym mieście też nie jesteśmy sami z takimi problemami. Mówiła, że ważna jest sfera duchowa aby nie dać się zwariować w tym wszystkim i starać się w miarę możliwości podchodzić do tematu ze spokojem. Zwracała nawet uwagę na to, że często przez problem niepłodności pojawiają się problemy w seksie - bo przestaje on dawać przyjemność, staje się uciążliwym obowiązkiem, zatraca się pożądanie. My, staraczki, bardzo dobrze znamy te klimaty...
No nie wiem, ja nie umiem przekazać tego jej wywodu tak jak ona to nam przedstawiła. Nie spodziewałam się takiej terapii przy okazji zastrzyku 
Mówiła o herbatkach z firmy Baby and mama med. Polecała mówiąc o ich zaletach, dobroczynnym wpływie na płodność, relaks, odstresowanie i poprawę libido. Na stronie tego produktu czytam że te mieszanki stworzyła specjalistka z Danii. Tak mi przemknęło przez głowę "czyżby to ta Pani z gabinetu położnej?... Niemożliwe" 
Mówiła, że dobrze też czasami korzystac z masaży, akupunktury, załapywać kontakt z parami z tymi samymi problemami.
Normalnie miałam ochotę spakować tą Panią do torebki i zabrać do domu! Tak fajnie o tym wszystkim mówiła. Chcę słuchać więcej takich rzeczy.
Potem zastrzyk. Tak wbiła mi tą igłę że akturat przy okazji wszystko zasłoniła ręką i nic nie widziałam. Potem zabrała tą rękę i widziałam już to prawie całkowicie przeźroczyste ustrojstwo w moim brzuchu. Wstrzykiwała jak na mój gust trochę pośpiesznie, trochę piekło. Zaczełam marzyć aby jak najszybciej stamtąd uciec, pójść do domu i schować się przed całym światem. Jak to ja! Zawsze po takich akcjach mój mózg przełącza się na program "spierdalaj gdzie pieprz rośnie". No i to co dalej ona mówiła, już po zrobieniu tego zastrzyku, to ledwo cokolwiek zarejestrowałam. Przyszła jakaś druga babka, dały mi deklarację do podpisania mówiąc że to dla NFZu i po to abym miała u nich darmowe usługi - zastrzyki, szkoła rodzenia, konsultacje położnicze i ginekologiczne, ściąganie szwów i nie wiem co tam jeszcze. W sumie to nawet dobrze nie doczytałam po co to i do czego i co podpisuję. Zdaje się że wybrałam już położną heheh. Jeszcze w ciązy nie jestem a już mam opiekę połoznej.
Z tego całego wrażenia pomyliłam się we własnym podpisie! Jakieś dziwne niezidentyfikowane coś mi wyszło zamiast mojego nazwiska.
O losie!!
Potem w domu, mój M mi mówi, że byłam bardzo dzielna i że jest ze mnie dumny
On wyglądał tak spokojnie, dojrzale, opiekuńczo, w jego oczach była jakaś taka błogość, delikatna radość i jakby wdzięczność. Trochę tak jakby mi dziękował za to co robię dla nas. Cieszy się, widzi, że zbliżamy się wielkimi krokami do punktu przełomowego w naszym życiu - uda się czy się nie uda. Zajrzeliśmy na miejsce wstrzyknięcia a tam wielka czerwona plama! hehe, nieźle.
A potem pojawił się jeszcze do tego obrzęk.
Później czerwony kolor zszedł ale obrzęk utrzymywał się już do późnej nocy. A zastrzyk miałam o 18.30.
Dziś będziemy już uskuteczniać zastrzyki w domu. Wzięłam mojego do połoznej żeby to własnie jemu pokazała jak mi te zastrzyki robić bo ja sama ...... ychhhhh uchhhh .... no nie.....
nie mogę...
a przynajmniej narazie 
Dziś pewnie będzie taka sama reakcja skóry. Na szczęście, żadnych INNYCH DOLEGLIWOŚCI narazie nie odczuwam! Na całe szczęście!
To tyle z relacji na żywo. Oddaję głos do studia. Halo halo Mietku
hehehe 
Ps. We wtorek byłam u fryzjera, chciałam trochę rozjaśnić na lato mój szary myszkowaty średni blond. A wyszło jakieś takie dziwno coś ... A miałam być piękna!
No albo narazie nie mogę się przyzwyczaić. Mam wrażenie że wyglądam jak Gollum z Wladcy Pierścieni w peruce hehehe. Jeszcze nie "prałam" tej głowy, może po umyciu zaczną jakoś wyglądać normalniej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2015, 12:16
Ale mam humory. Raz wpadam w zachwyt i euforię, raz dopada mnie zwątpienie i stany lękowe. To moja pierwsza ciąża nigdy nic złego mi się nie przytrafiło więc nie wiem skąd ten stan.. Z żywiołowej osoby zrobiłam się płaczliwa i flegmatyczna. Pfff..
Buziaki dziewczyny :*
Brzuszek w 23 tygodniu i motyl, który postanowił przywitać się z Małym Człowiekiem i nie zamierzał odfrunąć 
[...]
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2016, 23:14
Cześć Dziewczyny. U mnie dziś słońce zamiennie z gradem:O Ale od jutra znowu piękne słońce więc jakoś to chwilowe załamanie pogody wytrzymam 
Dziś zakupy, muszę kupić dwa prezenty,a K jakieś trampki. Potem szybki obiad,dziś kuchnia serwuje pierogi i botwinkową
Potem jakiś spacer pod warunkiem ,że uda się wyjść z domu 
Temperatura od 4 dni utrzymuje się na poziomie 37•C. Oby tak dalej 
Ponarzekałam trochę na tą owulację i na szczęście była:) Apaczka ty to masz przeczucie:) Dziś jest 10 dzień po owulacji....objawów ciążowych jak w poprzedniej ciąży nie mam, ale za to jestem senna od 3 dni, normalnie nie mogę wysiedzieć w pracy, zdaję sobie sprawę, że senność to objaw ciąży, ale nie wiem czy może wystąpić tak wcześnie, dzisiaj męczą mnie również bóle pleców i będąc na zumbie w poniedziałek byłam nieco osłabiona, ledwo ćwiczyłam, także zobaczymy czy te objawy zwiastują ciąże:) Piersi nie bolą i nie są ani trochę powiększone, brzuch też nie boli i szyjka macicy jest dosyć nisko/średnio więc jedynie to mnie niepokoi.
Czas pokaże...
Wynik pozytywny testu byłby pięknym prezentem bo 16.05. mija 7 lat związku z moim mężem:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2015, 12:52
kolejny dzień mija a ja od ostatniego razu nie czuje Maluszka 
do tego doszła infekcja .. smaruje sie clotrimazolum i myje tantum rosa... mam nadzieje ze pomoze... leci ze mnie straszny sluz - jak woda - biało żółtawy - na szczęście nie ma zapachu wiec nie ma sie tez co super przejmowac tylko sie tego pozbyc
6 dpo
Rewelacji zdrowotnych (jakichś szczególnych) nie odnotowuję. Trochę mnie ciągnie podbrzusze, ale to taki delikatny ból. Trądzik mi się za to wysypał z impetem na twarz- diody pojawiają się jak grzyby po deszczu
I zmęczenie mnie dopadło. Gdyby jeszcze ciśnienie atmosferyczne bywało wyższe to łatwiej, by mi się funkcjonowało
Myśli oczywiście krążą mi wokół jednego tematu, intuicja mi coś podszeptuje, ale poczekam do testowania i wtedy zdecyduję, czy jej słuchać, czy nie.
W środę byłam na ostatnim monitoringu jajeczkowania, i jeszcze nigdy nie widziałam mojego ginekologa takiego szczęśliwego, podczas oglądania moich kobiecości na usg
promieniał radością, co chwila komentując i pokazując mi co się dzieje- "jakie piękne ciałko żółte, o! i jest płyn po owulacji, no wszystkie czynniki fizjologiczne sprzyjające zajściu w ciąży się pojawiły. I to naturalnie! Bez stymulacji Clostilbegytem"
później mu się przyznałam, że piłam zioła ojca Sroki, ale on to potraktował na zasadzie: "wszystko co może Panią stymulować jest w tej grze dozwolone"
więc jest naprawdę świetnie i mam na co czekać
jeśli w tym cyklu się nie uda to w kolejnym również będę piła zioła, i zastosuję ten sam schemat, czyli od miesiączki do owulacji. I w końcu na pewno się uda!
Cudownie jest widzieć, jak wiele kobiet tu na ovufriend, nie znając się kompletnie w rzeczywistości, udziela sobie wzajemnie wsparcia, motywacji, dobrych rad. Można tutaj znaleźć bratnie dusze, przyjaciółki, ale również poczuć się jak w rodzinie! Szkoda, że w realnym życiu tak trudno jest trafić do miejsc, które pokazują że świat nie jest obojętny na życie i uczucia jednostki, i że należy bezinteresownie pomagać innym w dążeniu do spełnienia jego marzeń, chociażby służąc dobrym słowem, zawsze otwartym sercem, zrozumieniem. Dlatego tak bardzo trzymam kciuki za wszystkie starające się kobietki, które tworzą ten portal! Bo każda z nas zasługuje na to, by być Mamą - musimy jedynie być cierpliwe 
Pora spać, bo się zasiedziałam, a jutro znów do pracy... Koty już chrapią- dosłownie
więc pora samemu również się poddać...
21dc 4dpo
Na co ja licze? Ze tym razem sie udalo? Jak tyle miesiecy sie nie udawalo to czemu mialoby teraz wyjsc? Ech... zaczyna sie
mam nadzieje, ze zleci do przyszlego piatku i bede miec to za soba.
Co ma byc to bedzie...
Dziś kontynuacja dobrych dni. Pogoda co prawda zrobiła się leniwa ale ja nie 
Dzisiaj dopiero 3 dzień ćwiczeń z Mel B, codziennie trochę więcej aż zrobię cały program. Wiem, że 3 dni to jeszcze nic, ale przecież nikt nie zaczynał 30dniowego wyzwania od 20 dnia.
Zastanawiam się czy kupić testy owulacyjne czy nie. Z allegro raczej nie zdążą przyjść, a nie wiem czy na takie sklepowe nie jestem trochę za skąpa
Do gina wybieram się w 17 dc a ostatnio moje cykle mają po ok 30 dni, więc już mogę być po owulce. W pracy pewnie podejmę decyzję.
Mój Najmilszy dzisiaj ma wolne, rzadkość nad rzadkościami
Niestety przede mną zaliczył dentystę a z gestykulacji wywnioskowałam, że było to spotkanie pełne emocji. Mam nadzieję, że jeśli w końcu doczekamy się bobo to zębów nie odziedziczy po ojcu bo będzie miało z tym naprawdę ciężko.
Jakas taka placzliwa dzisiaj jestem.Nic mi nie pasuje i w ogole do kitu.Zrobilam przez to szpinak na obiad bo dziadostwa nie lubie ,to bede wreszcie miala jakis pretekst do narzekan.
Chyba sie zaczelo od tego,ze rano tempka mi spadla lubudu z wysokiego poziomu na lep.Do tego brzuch mnie boli jak na malpe a przeciez ostatnio prawie nic nie czulam przed @.To pomafa ta luteina czy tez nie.W czerwcu znowu jade do doktorka.
Dowiedzialam sie nowej rzeczy od doktora- magnez moze zaburzac wchlanianie zelaza.A ja duzo magnezu bralam na te skurcze.Teraz musze uwazac kiedy co,wypisalam sobie na kartce.
Do kitu wszystko ,do kitu,czekam na poprawe nastroju.Moze juz jutro mi sie polepszy.Dobrze,ze Fum dzisiaj pozno wraca bo jeszcze bym sie z nim poklocila o jakas pierdolke.Zrobie sobie chyba kapiel relaksujaca i zjem zajaca co jeszcze go mam od Swiat.Czekolada podobno poprawia nastroj a ja dawno cukru nie jadlam bo mialam ogranczac.Ale juz jestem po owu i przed @ to czy tak nic nie zaszkodzi.Bede gruba i dobrze,gdzies to mam.
Dzisiaj mamy plamienia, czyli kończymy kolejny cykl
Zgodnie z zasadą plamienia czy normalne krwawienia, 3 dnia zaczynamy clo. Tylko czy zaczynamy... Szykuje się nowa praca a to kiepski moment na rozpoczęcie nowej pracy...
26+6
92 dni do terminu porodu.
Ostatni dzień 27 tygodnia.
Od poniedziałku walczyliśmy z grypą żołądkową M. Dzisiaj pojechał do pracy i chyba jest w miarę ok.
Strasznie się bałam, bo sam dojazd to 40 km i to autem, które nie jest w pełni sprawne...
Jeszcze 2 tygodnie i będziemy mieli nowy samochód, bezpieczny, taki, którym M. dojedzie do pracy bez nerwów i stresu.
Nosidełko już do nas jedzie. Powinno być za godzinkę, może dwie.
Byłam na łowach w lumpkach, ale nic nie złowiłam. Jestem już chyba za duża haahahah
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2015, 15:01
I cóż? Byłam dziś u dr Pochwałowskiego, przedstawił mi sprawę mniej dramatycznie niż dr Karmowski, zabieg około 6 tys. Nie wiem czy guz to to samo co torbiel bo ten dziś operował tylko słowem torbiel, mówił że zabieg potrwa do dwóch godzin, na drugi dzień do domu. Mówił że trzeba to wszystko oddzielić od jajnika i usunąć, powiedział że na pewno część jajnika będzie musiał wyciąć i prawdopodobnie jajowód także bo nie ma sensu go trzymać bo jest i tak nie sprawne a może na nim powstać wodniak, który w razie ciąży będzie problemem i zagrożeniem.
Sama nie wiem kogo słuchać?
Koleżanka koleżanki z którą rozmawiałam którą operowała dr Milnerowicz do której idę 28 maja przedstawiła mi sprawę poważnie, że lepiej nie iść na zabieg prywatny bo na drugi dzień wypisują do domu, nie masz opieki tylko idziesz do domu. Ona po takim ciężkim zabiegu 3 tyg była w szpitalu i 3 tyg potem jeszcze L4 miała, a ci za tydzień do pracy wysyłają. Ja już tak nie ufam lekarzom że boje się że oni w ogóle nic nie zrobią a powiedzą że wycięli to czy tamto.
Nie wiem co robić?
Najgorsze nikt nie daje gwarancji że naturalnie zajdę w ciążę, ten dziś mi powiedział że po zabiegu na pewno trzeba będzie pobrać z 3 mce visanne. Teraz mam opakowanie wybrać do końca, mam zaczekać na miesiączkę, zrobić badania i po miesiączce tak do 14 dc zrobić zabieg. CZyli do września na pewno nic nie będzie, ta ciąża i dziecko stają sie dla mnie coraz bardziej odległe, nieosiągalne, nierealne... A najgorsze że nic ode mnie nie zależy. Nie mam siły....
Kryzys chyba minął, bóle przesszły, skórcze też no i brzuch jakby mniej twardy według zaleceń lekarza nadal się oszczędzam niestety nie potrafię cały czas leżeć. jutro mamy badania połówkowe, zobaczymy co tam się u nas dzieje i czy wszystko już w porządku 
Ostatnio mam jakiś kryzys, cieszę się, śmieję, a za chwilę płaczę z byle powodu, na szczęście mój P. jest bardzo wyrozumiały, tak bardzo Go kocham 
Na wykresie już 51% kiedy to zleciało ??

Zdjęcie z wtorku czyli równo 21 tc (20+0) 

Uporządkowałam dzisiaj ciuszki mojej Hani i włożyłam je na razie do starej komody, bo nowej cos się doczekać nie mogę :[
Koszulki na długi i krótki rękaw

Akcesoria typu skarpetki i czapeczki

Śpiochy i body na krótki rękawek

Body i kaftaniki na długi rękawek

Leginsy, Półspiochy, Piżamki, Sweterki

Kurteczki

Komplety



Tak więc z ciuszków już chyba tylko dokupię parę śpioszków, Kombinezony mam już dwa jeden na 62 cm, a drugi na 68:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2015, 16:51
Częstotliwość moich wpisów nie porywa,ale teraz może uda się to ustabilizować i nadrobić 
W dalszym ciągu jestem na L4, w związku z plamieniami, które miałam. Biorę cały czas luteinę i aspargin i plamienia ustąpiły, ale muszę się oszczędzać.. Mąż jest w tym wszystkim wspaniały, dzielnie robi zakupy i w ogóle pomaga w domu. Dobry człowiek jest.
Powoli zaczynam czuć ruchy Młodego, na razie to tylko bulgotanie i "bąbelki", ale stąd już podobno niedaleko do prawdziwych kopniaków
Fajnie, bo też wtedy pewnie ma się inną relację z dzieckiem
Mąż bardzo się cieszy z syna, często głaszcze i błogosławi mój brzuch, a ostatnio nawet zaczął gadać do Młodego
Na razie snuje plany, jak to się będą bawić klockami i grać w różne gry
O zmienianiu pieluch na razie nie wspomina, ale uświadomię go we właściwym czasie 
Moja wyprawka na razie kompletuje się sama, dużo rzeczy dostaję od innych. W listopadzie miałam tez incydent z ciążą urojoną, wpadłam wtedy na allegro i kupiłam ubranka za 500 zł.. nie jestem z tego dumna
Ale przynajmniej jest już coś na tą ciążę właściwą
Mam komplet ubrań do rozmiaru 74 na pewno. Trochę też na 86 i więcej, chociaż tych jest mniej. Liczę jeszcze na prezenty od rodziny i przyjaciół.
Moja mama jest zakupoholiczką, więc na bank nakupi wnusiowi różnych rzeczy
Kwestię wózka zostawiam na sierpień, planujemy kupić używany. Kwestia łóżeczka na razie wygląda tak,że prawdopodobnie przez pierwsze 3 miesiące będziemy używać kosza na kółkach podarowanego nam przez moją kuzynkę. Pasuje nam to idealnie, bo w naszej kawalerce miejsce jest ograniczone, choć to duże mieszkanie. Po 3 miesiącach mniej więcej, czeka nas natomiast przeprowadzka do Wrześni. I tam już, na swoim 3-pokojowym mieszkaniu wstawimy normalne łóżeczko
Myślę,że to w miarę rozsądne rozwiązanie 
Może to głupie, ale lubię się bawić dziecięcymi ciuszkami
Najmniejsze rozmiary (56 i 62) są przygotowane na przewijaku i czasami je wyciągam, łączę w zestawy, składam i rozkładam
Wiem,że jak dziecko,ale co zrobić
Po prostu lubię i już 
L4 staram się wykorzystywać w miarę kreatywnie - w kuchni
Lubię tak
Właśnie robię (po raz pierwszy w życiu) placek po węgiersku, a wczoraj zaszalałam - rosół, kurczak z serem i pieczarkami, galaretki z owocami (które,kuźwa,nie stężały...
) i galarciki drobiowe z warzywami
Pyszotki same
Lodówka pełna, co niezmiernie cieszy Męża mego
I mnie też
Nasz fotelik samochodowy z bazą IsoFix 

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.