Dzień dobry. No i u mnie zmiana planów. Do lekarza jednak idę po niedzieli, bo w środę wyjeżdżamy nad morze. W niedzielę wracamy. Nie wiem jak obędę się bez mierzenia temp. bo w pokoju będziemy spać w 4 osoby. Trochę głupio tak
hehe . No cóż niestety czasem i tak bywa. Trochę sobie odpocznę przynajmniej no i jodu się nawdycham
Trochę z tym swoim przez ten wyjazd się pokłóciłam, bo bierze swoich siostrzeńców (bliźniaków) owszem dzieci są fajne, ale cały czas się nimi zajmować to męczarnia jest. Dobrze, że jeszcze jedzie jego brat z dziewczyną to przynajmniej będą mięli się kto nimi zajmować. Ja owszem lubię dzieci, ale cudze to na godzinę. Może i jestem złośliwa, ale to że straciłam dziecko nie znaczy, że ktoś ma mi cudzymi czas wypełniać . Bo po tej pustce co straciłam to nawet moje własne następne dziecko nie wypełni. A ja jestem taka, że nie lubię jak dzieci chodzą samopasem i ich się nie pilnuje. Dlatego mu zapowiedziałam, że biorę książki i zamierzam leżeć tyłkiem do góry i czytać książki a on niech się bawi w nianię . Może to podłe co pisze, ale taka jest prawda. Mi też jest potrzebny odpoczynek. A przede wszystkim chcę odpocząć psychicznie. Sama byłabym już w którymś porządnym tygodniu a tak... ehh tam płakać mi się chce
Chciałabym mieć dziecko, ale temu mojemu chyba coraz mniej zależy żeby do tego dążyć. Ciągle twierdzi, że ja chce wszystko naraz. I wogóle ,że jestem w gorącej wodzie kąpana. Ja nie jestem jakaś narwana, ani nic. Zresztą sama nie wiem czy już sobie tego nie odpuścić. Nawet uważam, żeby nie wpaść. Często się kłócimy, a po ślubie jeszcze też nie jesteśmy.. A wiadomo może byśmy tylko mięli skrzywdzić dziecko, bo nie wytrzymamy ze sobą... Sama nie wiem co mam robić. Z jednej strony pragnę mieć dziecko i czuję duży instynkt macierzyński, a z drugiej strony jak mam być mamą i tatą dla dziecka bo on będzie wiecznie pracował tak jak jest teraz, że ja całe dnie siedze sama, a on późno wraca, to może lepiej się jeszcze wstrzymać?... ehh ;/ wszystko jest do dupy.. Nie tak sobie to wyobrażałam... Mam nerwy, jestem zła, jestem smutna... I nikt nie rozumie moich potrzeb.. Z jednej strony się cieszę, że jadę a z drugiej już bym nie pojechała bo same kłótnie. Najgorzej, że on o tych dzieciach nawet nie ustalił tego ze mną tylko dowiedziałam się od ich mamy. A sama nie dawno jak była na mazurach to pojechała bez chłopaków bo musiała odpocząć
Ja mogę zająć się cudzym dzieckiem, ale godzinę. Całe dnie będę poświęcać swojemu dziecku... A ten mój w ogóle nie rozumie, że ja nie chce z dziećmi przebywać, twierdzi, że przesadzam... A mi na prawdę pęka serca
Już jesteśmy z powrotem. Było cuuudownie. Teraz musimy cierpliwie czekać 14 dni na odpowiedź czy przyjęli męża czy nie. Uuuuuch...na samą myśl o tym robi mi się niedobrze z nerwów i wrażenia. Jakby się udało to w końcu ustabilizujemy się jak ludzie i będziemy miec nasze miejsce na uwijanie gniazda. No ale opowiadac będę wiecej jeśli się wszystko potwierdzi. Staram się nawet o tym nie myśleć, zeby tylko nie zapeszyć.
To były baaardzo baaardzo intensywne 4 dni, ale wyobraźcie sobie że nie zobaczyłam ani jednej plamki!!!
Moze dwa lub trzy jakieś małe brązowe kuleczki skrzepikopodobne ale oprócz tego fantastycznie! Przyznam się, ze obawiałam się, ze ciągłe siedzenie w samolocie, autobusie albo siedzenie na spotkaniach czy długich grupowych obiadach i kolacjach da się we znaki ale nie. Na szczęście nic.
Mam nadzieję, że nabraliśmy/nabrałyśmy wiatru w żagle i mkniemy do końca pierwszego trymestru. Haa! To "dopiero" 7my tydzień ale ja i tak już się cieszę. Teraz musimy wytrzymac do 10 czerwca do USG - mam nadzieję, że już będzie serduszko no i wyjaśni się kwestia numeru fasolek. 
Od kilku dni mam strasznie zboczone sny.
Strraaasznie. No ale cóż. To pewnie hormony. Wcześniej zdarzały mi się takie raz na jakiś czas ale aktualnie już 5ta noc z rzędu. Głupio mi sama przed sobą ale tylko w jednym z nich śnił mi się mąż...bo w pozostałych mój ex... no ale świadomie go nie wciskam do żadnych akcji sennych.
Więc nie powinnam chyba czuć się winna. Nawet o nim nie myślę! To znaczy po tych snach chwilami mi przelatuje przez głowę ale jak wiemy, życie składa się z wielu rozdziałów i rozdział na temat mojego ex jest całkowicie zamknięty. 
Od 3 dni cały czas czuję się jakbym własnie wysiadła z autobusu. Blleee...a w autobusach zawsze mnie bardzo nudzi. Jeszcze nie było haftowanka ale w sumie cieszę się, że zaczynają się jazdy z nudnościami bo to oznacza, że hormony poprawnie szaleją. Mój mąż stuka się w czoło za każdym razem jak się jaram tym, że mam chorobę lokomocyjną bez wsiadania do autobusu. 
Dziś w nocy, nad ranem miałam mniej radosny sen. W zasadzie to był mały koszmarek. Ale uwaga uwaga! Występowała w nim nasza MAXI! :*
Otóż sniło mi się, że urodziłam pięknego chłopczyka, wróciłam z nim do domu i nie miałam nic, kompletnie nic przygotowane. Nawet nie wiedziała jak i kiedy zacząć go karmić piersią. Zaczęłam z przerażeniem naciskać na piersi próbując wycisnąć mleko ale nic nie wychodziło. Z przerażeniem stwierdziłam, że nie mam ani mleka w proszku, ani nawet nie wiem jak je przyrządzić, nie mam pampersów nie mam nawet butelki na wypadek gdyby piersi moje kompletnie strajkowały. I taka przerażona płakałam w kącie aż nagle pojawiła się maxi.
Przyniosła buteleczkę, smoczek, puszkę mleka w proszku, laktator i zakasała rękawy przygotowując w wielkim garze jakąś dziwną papkę z ciecierzycy i orzechów z rodzynkami oraz odrobiny mleka, mówiąc że jak to wszystko zjem to ruszy we mnie produkcja mleka. 
Maxi kochana...dziękuję! :* hihi
Oki, zmykam do pracy.
Buziakii
7dpo...objawów żadnych...piersi nie bolą...ale nigdy mnie nie bolały nawet przed @...kawa smakuje bardzo dobrze..
brzuch nie boli..tak więc jak zawsze 
27 dc 9 dpo
Witam witam 
Jak się cieszę że dzisiaj mam wolne, chyba bym nie wstała. Współczuję mojemu mężowi, ale w czwartek sobie odbije 
Weekend był wypełniony po brzegi. W piątek do 20 w pracy, później noc u teściowej - alkoholizowanie się ze szwagierką i jej przyszłym mężem. Poszliśmy spać dosyć późno. Rano pobudka przed 7 bo o 9 zaczynała się masza prymicyjna na Wawelu. Trwała do ok. 12. Dużo nie widzieliśmy bo staliśmy z tyłu. Nasz Michaś idzie na parafię do Zakopanego. Po skończonej mszy przywitaliśmy naszego nowego księdza
Był bardzo szczęśliwy.
Później wróciliśmy do domu, oczywiście mąż nie zdążył skosić trawy o którą pokłócił się z moją mamą, bo przyszła burza. Ja poszłam spać bo w niedziele tez za bardzo nie pospaliśmy. Msza u nas miała się zacząć o 11:30 ale zbieraliśmy się pod domem i szliśmy na nogach do Kościoła w procesji prowadząc neoprezbitera w wieńcu. Msza w Kościele trwała do 14. Popłakałam się chyba z 10 razy. Kurczę jeszcze nie tak dawno bawiłam się z Michałem i Agnieszką ( jego siostrą) na podwórku.
Po mszy pojechaliśmy na salę do Inwałdu (przy Parku Miniatur) gdzie była impreza. Sala piękna, jedzenie pyszne, orkiestra jak na weselu. Pobawiliśmy się aż nogi mnie do dzisiaj bolą. Fajny mieliśmy stolik bo sami znajomi z osiedla :)Wrócilismy koło 12 w nocy do domu, a pobudka o 4:50. Jeszcze musiałam się wykąpać, żeby zmyć swoje rajstopy w sprayu 
Czekam z upragnieniem na kolejny weekend żeby odpocząć 
Co do cyklu - wykres jak w poprzednim więc kicha
odwołałam dzisiejszy monitoring u ginki bo co ona mi powie? Że pęcherzyk pękł, tyle to wiem. A muszę jechać 60 km i zapłacić za wizytę, więc się nie opłaca. Umówię się juz w kolejnym cyklu 
A no i syfy z buzi przerzuciły mi się na kicki! No tego jeszcze nie było! Mam całe wysypane. Po rannym sikaniu myslałam że dostałam @ bo normalnie tyle śluzu poszło że masakra. Innych objawów brak.
Cekam na pozytywny test 

Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2015, 22:03
Wtorek
12dc
Tak sobie z czystej ciekawości zrobiłam test owu dzisiaj. I nic. Biało. Czysto zupełnie. Nawet cienia cienia nie widać kreski drugiej. Wygląda na to, że mój organizm postanowił nie owulować w tym cyklu
Ciekawe, czy zechce łaskawie w następnym??
Kobiety w ciąży widzę wszędzie. Za karę jakąś? Niewątpliwie najlepszym człowiekiem nie jestem. Ale starań wszelkich dokładam... A to się powinno liczyć. Prawda?
8dc
Życiowych nieszczęść ciąg dalszy.. Wczoraj miałam trudny dzień w pracy, jedna wilka wojna, cały dzień nie mogłam się ogarnąć, a dzisiaj rano przytarłam G. samochód o bramę.. O tą z której codziennie wyjeżdżam swoim większym autem, a jego pizdzidkiem przytarłam.. Fuck!!
A potem poczułam jakbym dostała zimnym kubłem wody.. Kolejna w ciąży, nieplanowanej, młode zapłakane dziewcze.. Ładnie się zachowałam, pogratulowałam, przekonałam ją, że to nie koniec świata, że kiedyś to będzie jej największe szczęście.. Ale natka zazdrości we mnie jest.. Ach..
A co do starań to sama nie wiem.. Zaczął mnie pobolewać prawy jajnik.. Ostatnio zawsze szalał lewy.. Jutro idę na monitoring to zobaczymy..
już po wizycie u gina. Załamka totalna, w domu ciężka atmosfera... zanim podejmiemy kolejne kroki to muszę trochę przeczekac chyba, zeby pozbierać się psychicznie...
Jestem po wieczorze panieńskim o dziwo jakoś przeszlam go bez objawów i się świetnie bawiłam nie miałam problemu żeby wysiedzieć do godz 2 w nocy bo i tak zawsze o tej godzinie się kłade spać. Dzisiaj natomiast jest fatalnie do mdlosci doszła znowu zgaga i duze oslabienie nie mam zdrowia na ciaze zupelnie nie nadaje się do tej roli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2020, 19:36
Ciąża zakończona 13 lutego 2021
Liliana urodzila sie w 31+6. 1920gr i 47cm.
Waleczna mikruska:-). Sama oddycha, ladnie je, jest bardzo aktywna.
Radosc i przerazenie...
Dobre duchy, pomozcie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2021, 13:30
dzisiaj mamy 7tyg i 1 dzien
63cm dlugie i 6025 waga 

dzisiaj mam w koncu wolne od pracy...ale i tak nie ma siedzenia na dupie.....musze umyc kuzwa okna bo od wprowadzenia sie nie ruszalam 
kurwiki w oczach nie? oj bedzie rozrabiaka
mnie jak mala widzi to otwiera szeroko paszcze..chyba jestem dla niej chodzacym cyckiem heheh a jak tatusia widzi to az sie zanosi ze smiechu i wyciaga lapki..zdrajca!!!
edit : ten irokes to nie specjalnie! jej tak wlosy rosna i stercza 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 czerwca 2015, 15:19
Czuje jak @ sie zbliża...wczoraj po naczytaniu się historii kobiet które zaciążyły pomimo tego, że gin orzekał cykle bezowulacyjne postanowiłam siknąć na test. Wczoraj pojawiła się druga kreska ale po czasie, dzisiaj już w ogóle. W sobotę kończę dupka, potem pewnie mnie zaleje... No cóż, cóż zrobić.
popalałaś fajki, wypiłaś kilka drinków w delegacji, miałaś zapalenie pęcherza, nie suplementowałaś się regularnie..wiele wiele więcej innych niedogodności pewnie było gdzieś po drodze...więc się na nic nie nastawiaj...to, że się szprycowałaś i kłułaś, że bolały ślady po wkłuciach (i bolą dalej), że się źle czułaś, że na nic nie masz siły i jesteś ciągle zmęczona jeszcze nie oznacza, że zasłużyłaś i że upragnione maleństwo do Ciebie przyjdzie...
podejdź do tego obojętnie...będzie co ma być..
Niestety wczoraj i dzisiaj negatyw, @wprawdzie nie ma a to 31dc ale dopiero 12dpo wiec ma jeszcze 2 dni skubana
zgodnie z założeniem po negatywnym teście postanowiłam się pocieszyć i kupiłam maleńkie buciki które dam w prezencie mężowi jak już się dowiem że jestem w ciąży, że nam się udało 
Będzie to najszybszy wpis w tym pamiętniku, ale nie mam czasu się rozpisywać, a chcę dać Wam znać ❤️
Dziś na stanie endometrium 11 mm i pęknięty pęcherzyk na prawym jajniku. I to wszystko w 12 dc 🤩 Jedyne, co zmieniłam, to włączyłam dodatkową dawkę NAC między 3 a 7 dc (łącznie 1200 mg).
Byliśmy dziś na wizycie w poznańskim Invimedzie u dr K. Przemiła pani. Przywlekłam ze sobą teczkę z wynikami i zaczęłam opowiadać naszą historię. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Czy ma pani zbadane...
- Tak, mam, tutaj jest.
- Super. Potrzebowałybyśmy jeszcze...
- A tak, to też mam, proszę.
- No dobrze, to w sumie nie mam się do czego przyczepić. Można by zrobić jeszcze u Państwa rozszerzone badanie kariotypów - co prawda rzadko wychodzą tam jakieś nieprawidłowości, ale skoro mają Państwo na koncie 3 poronienia...
- A tak, to też już badaliśmy, zapomniałam dołączyć. Wszystko wyszło ok.
Ta rozmowa potwierdziła chyba, że dobrnęliśmy do końca naszej diagnostyki. Pani doktor stwierdziła, że zrosty jak najbardziej mogły namieszać w naszych staraniach, ale zaleca jeszcze konsultację z ichniejszym immunologiem (ze względu na kir AA) i powolne przygotowania do ivf, najlepiej z badaniem zarodków.
Mój mąż mnie zaskoczył, bo sam zapytał doktor, czy mógłby powtórzyć badanie nasienia.
Następnie odwiedziliśmy naszą doktor G. Zwiększyła mi dawkę encortonu, kazała wdrożyć więcej białka do diety. Prograf zmieniłyśmy na arechin (co do tego nie jestem zbytnio przekonana). Mam też zbadać progesteron w 7, 9 i 11 dniu po owulacji. Ponoć dzięki temu można sprawdzić, jaka jest jej jakość. Jest to też ostatni cykl z accofilem - później musimy zrobić przerwę. Miałam jednak wrażenie, jakby nie miała na nas jakiegoś ekstra planu. I w ogóle... Boję się tej immunosupresji. Intuicja mi podpowiada, że nie tu leży problem.
W międzyczasie przyszły wyniki homocysteiny - 14,9 po miesięcznej suplementacji. Beznadziejnie. Jedyne, co tak naprawdę wyszło źle.
Mam wrażenie, że ta nasza cała niepłodność jest zbyt zagadkowa. Lekarze nie wiedzą co mi jest. Coraz bardziej zaczynam wierzyć w antykoncepcyjne działanie zrostów. To by świetnie pasowało do tej dziwnej układanki. Niestety, zrosty mogą się jednak odnowić w każdym momencie.
W każdym razie podjęliśmy decyzję - próbujemy naturalnie jeszcze 3 cykle. Obecnie jesteśmy w kasie chorych, która pokrywa 50% kosztów ivf. Na początku listopada przechodzimy do nowej kasy chorych (ze względu na 2 miesięczny okres wypowiedzenia), która przejmie 100% kosztów. Myślę, że warto poczekać i dać sobie szansę jeszcze te kilka miesięcy. A jak nie wyjdzie, zaufamy medycynie i damy sobie pomóc.
Lżej mi z tą myślą ❤️ A teraz.. Wzięłam zastrzyk z accofilu i niech dzieje się magia ✨
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2023, 21:37
Postanowiłam. Jak do poniedziałku nie dostanę @ to idę na bete, koniec kropka. Do tego czasu zero myślenia o ciąży, skupiam się na pracy i wykończeniu domu i już 
Co za durny dzień... test oczywiście negatywny...
Wizyta u endokrynologa zaliczona, wyniki TSH iFT4 w porządku, tyle że mnie kobieta zestresowała... bo wypala do mnie z pytaniem "Ma Pani PCOS?" mówię jej, że nie i że nigdy nie byłam w tym kierunku diagnozowana... i z jej strony cisza, więc pytam "Czy Pani coś podejrzewa?" na co ona, że tak tylko pyta... widziałam, że coś wpisuje w kartę z tym PCOS, ale nie widziałam dokładnie co... niby wiem co to za choroba i z czym to się wiąże, ale wolałabym wiedzieć czy coś podejrzewa, czy jak a nie jakieś takie głupie półsłówka ...
Zaczełam dziś kolejną paczkę antyków 3 dni wczesniej niz powinnam, chce zaoszczedzic pare dni bo boje się ze jednak nie wyrobimy sie z tym długim protokołem przed świetami i gin przeniesie nas na styczeń a wtedy to sie chyba załamie 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/df64d15f0faa.jpg http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b43a95b25169.jpg
Taki z nas ogromny dwupak,ze sie w kadr nie miescimy hahah 
Sosenka wszak to nie jest, za to jodełka. Po raz pierwszy pokazała szyszunie...
N. to dla Ciebie 



Zrobiłam sobie chwilową przerwę na kolację, umycie lodówki zajęło mi 2 godz ale musiałam już to zrobić. Teraz kolejne obowiązki wzywają, bardziej szkolne... i pranie do wywieszenia. Szczerze mówiąc jestem zmęczona fizycznie.
Ps. Zdjęcie się pewnie wkleją tak, że nie będę zadowolona ale nie mam czasu z tym 'walczyć' 
Teraz to już na pewno na ósemkę zawitam
Jeszcze kilka dni i testuję, raz jestem pełna nadziei, raz mam dosyc, raz rozmyślam a gdyby, raz chce juz dziecka.. Umysl czlowieka swiruje. Z mezusiem zastopowalismy troszke seksu, ze względu na to żeby po prostu nie przeszkadzac tam w srodku, moze cos tam jednak jest, nie wiem czy to ma sens... Ale.
Ogolnie wmawiam sobie chyba objawy
- klujace jajniki
- uczucia jakiegos mulenia, checi wymiotow ale nic z tego
- klucia w podbrzuszu
- piersi bolą po bokach
- jakis drobny pryszcz
Nie wiadomo o co tu chodzi...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.