Podróż z 3City trwająca 5 ,5 godziny (remonty, wzmożony ruch przed długim weekendem)okazała się być maskarą dla moich.... stóp. Czary, mary kostki zniknęły (a zawsze miałam pęciny jak u rasowej klaczy) z palców zostały serdelki a objętość stopy wzrosła wprost nieproporcjonalnie do malenia butów
. Pomogło moczenie w misce z wodą o temp 18 stopni (brrrr) i maść z kasztanem. W sandały zmieściłam się.... ledwo. Na 18:30 pierwsze zajęcia w szkole rodzenia, zobaczymy czym nas zaskoczą
Rzeczywiście, ma wielkie stopy:)
Zosia Maria przyszła na świat siłami natury 31 maja o 3.35, 10 pkt, 53 cm, 3280g.
Jest najprawdziwszym CUDEM!
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2015, 17:13
Barszcz czerwony, schabowy i jabłuszko- po tym moje dziecię sobie hyca
kanapka z rana nie robi takich atrakcji
Nowy dzien, nowe wyzwanie. Wrocic do formy i zaczac od nowa starania. Martwa ciaza to cos strasznego ale trzeba nauczyc sie z tym zyc...
Mam dziś dobry humor nawet włączyłam radyjko którego lubię słuchać a nie słuchałam od dwóch tygodni.
ok 15 trochę męczyła mnie zgaga ale nie mocno raczej uczucie parzenia w żołądku teraz ćmi mnie w podbrzuszu promieniuje to uczucie do pachwin i czasem odzywają się na zmianę jajniki.
Popłakałam sobie dziś trochę jak mój starszak ucieszył się z naprawy telefonu na który sam uzbierał pieniążki i po tygodniu coś mu się zawiesiło to patrząc na jego radość ja się wzruszyłam bo szczęście moich dzieci najbardziej mnie cieszy 
Mam wrażenie że @ się zbliża...
18 tygodni i 6 dni
Jutro zaczynamy nastepny tydzien. Za tydzien wizyta u lekarza . Nie moge sie juz doczekac usg, ale tez tak jak zwykle czuje lekka treme.
1 czerwca wydaje mi sie ,ze poczylam pierwsze ruchy. Taki prezent mi zrobil dzidzius na dzien dziecka - chyba
DZiwne uczucie, nie byly to kopniaki, ani pukniecia, tylko jakby ktos mi sie delikatnie w brzuchu ruszal, trwalo to kilka chwil. Czekam na nastepny raz, zeby potwierdzic ,ze to wlasnie to 
Przyznaje sie tez bez bicia, ze od tygodnia codziennie konsumuje nutelle z chalka , moje lakomstwo jest silniejsze ode mnie 
25tc i 4dn i= 26tc 
Wczoraj mieliśmy wizytę i wszystko jest w porządku
. Oliwia ładnie się rozwija, waży już 800 gram- toż to kawał baby
, ma śliczne stopki, długie nogi, i w ogóle jest wspaniała tylko troszkę wstydliwa i ani matce, ani tatusiowi, ani doktorkowi pyszczka nie pokazała. Zasłaniała się łapkami.
Szyjka długa i zamknięta (4,5cm),łożysko z prawidłowymi przepływami, serduszko zdrowe. Następna wizyta już będzie z usg prenatalnym 3 trymestru 
A więc jestem naładowania pozytywna energia do następnej wizyty. 
Ostatnio często mnie łapie przeziębienie i nie wiem czemu. Ciągle albo boli gardło albo leje się z nosa. Co troszkę podlecze to za chwile znowu- nie jestem alergikiem.
Zaczynamy przybierać na wadze i aż się boje co to będzie za 3 miesiące. Jak waga stała w miejscu tak teraz ruszyła z kopyta i w ciągu miesiąca +4kg czyli łącznie +5,5kg i 104cm w pępku 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 22:42
W końcu słoneczko, w końcu jest ciepło powiedziałabym nawet prawie jak lato
Właśnie zrobiłam przegląd szafy, wygrzebałam krótkie spodenki sukienki itp Zakładam jedne spodenki i w udach mnie ciśnie, dopinanie na styk a zawsze wisiały na mnie jak na kołku
I teraz pytanie zbiegły się w praniu czy rośnie mi dupsko?
Dzisiaj po wizycie u gina jestem zadowolona
od 23.06.2015 zaczynam brac anty a 29.07.2015 juz zastryzki na przygotowanie mnie do punkcji 10.08.2015 wizyta jak pecherzyki rosna i wtedy jeszcze podanie gonalu
PIERWSZY TRANSFER IN VITRO PRZEWIDZIANY W DNIACH OD 24-28.08.2015 w drugim tygodniu wrzesnia bedzie wiadomo czy sie udalo
jestem dobrej mysli 
Jak się wysikam, to zaraz mi się znów chce, o co tu chodzi no? Proszę, aby to nie były złudzenia.. PROSZĘ !
Uchwyciłam przedwczoraj intensywnie śniącą Martę 
https://www.youtube.com/watch?v=tnF7HyW-vFE&feature=youtu.be
Drugi wpis tego dnia. Szaleję
całe szczęście już po obiedzie. Tragicznie nie było, wręcz całkiem przyjemnie, pomijając fakt, że czekaliśmy aż cała jego rodzinka do nas dojedzie 45 minut! Byłam już tak okrutnie głodna, że myślałam że mi kiszki się przekręcą. Zawsze tak miałam, że jak długo nie jem, mam zbyt dużą przerwę między posiłkami to potem męczy mnie okrutny ból brzucha, a teraz gdy wiem że jestem w ciąży dokucza mi to ze zdwojoną siłą
Ale nic to! Przebrnęłam jakoś. Smuci mnie natomiast fakt, że oni wszyscy na tych spotkaniach są tacy mili a potem się dowiaduję co tak naprawdę sobie myślą. Nevermind. Było, minęło
a jeszcze nie raz się z tym zetknę.
Martwię się, bo cały czas mam takie drobne plamienia, kropeczki brunatnego śluzu jakby. Lekarz mówi, że to raczej nic znaczącego, ale wiadomo, że muszę z tym uważać. No i zawsze martwią mnie bóle brzucha. A teraz pojawił się taki na wzór miesiączkowego, więc się troszkę przestraszyłam znowu- wiem! Panikara ze mnie
ale wychodzę z założenia, że wolę chuchać na zimne
a w tym przypadku denerwuje mnie niemoc, bo ja bardzo lubię mieć wszystko zaplanowane i pod kontrolą a jeśli chodzi o mój organizm i obecną sytuację nic więcej już nie mogę zrobić z zewnątrz. I mnie to denerwuje
Powtarzam sobie głośno: będzie co ma być! (inaczej zwariuję przecież
)
Lubię moją intuicję i przeczucia. Zawsze miałam silnie rozwinięty ten dar i wiem, że mogę mu praktycznie bezgranicznie zaufać. Duże znaczenie mają również sny, które mnie nawiedzają. Ostatnio, gdy tak się martwiłam czy wszystko będzie w porządku, bo najpierw wyszedł pozytyw, później plamienie i negatyw i znowu pozytyw, śnił mi się sen z pająkiem w roli głównej. Dodać trzeba, że ja mam ooooggggrrrrroooommmmnnnnąąą arachnofobię! Więc pomyślałam sobie- świetnie, na pewno oznacza to że to już koniec i że mam się nie nastawiać na happy end tej historii. Okazało się, że jest zupełnie odwrotnie i od tamtego momentu mocno wierzę w szczęśliwe zakończenie mej drogi ciążowej a przy tym inaczej spoglądam na pająki. Okazuje się, że pająki są symbolem szczęścia, pomyślności i dobrobytu. A w moim śnie w ogóle kombinacja byłą niezwykle wymowna. Ogromna pajęczyca trzymała się odnóżami narożników naszego łóżka sypialnianego, przygniatając mnie i mojego męża w łóżku tak że nie mogliśmy się wydostać. Nie robiła nam nic złego, nie bałam się jej, jedynie denerwowałam, że nie chce nas wypuścić. Obudziłam się w nie najlepszym nastroju, jak nie trudno się domyślić i dopiero dwa dni później poszukałam znaczenia tej wizji. I... uspokoiłam się
Nie każdy wierzy, że sny mają jakieś znaczenie, ja jednak już nie pierwszy raz mam taką sytuację, że symbolika snu pokrywa się z rzeczywistością w późniejszym czasie. I mocno wierzę w to , że śniło mi się to nie bez przyczyny 
Czas trochę odpocząć po obżarstwie- po obiedzie nie jedliśmy już deseru, więc stwierdziliśmy z mym T. że zjemy sobie coś w domu słodkiego i delikatną kawusię wypijemy. Pojechaliśmy do cukierni Adama Sowy (gorąco polecam- jedne z lepszych wyrobów cukierniczych) i kupiliśmy kawałek rolady bezowej Rozkosz! Dziewczyny- rozkosz w ustach!!! Delikatny śmietankowy krem zamknięty w cieście bezowym, a w środku przepyszna konfitura malinowa- cudo, a przy tym wcale nie diabelnie słodkie i w ogóle mdłe nie było!!! Pękam w szwach, brzuch mi się nad spodniami wylewa, ale warto było! 
Długi weekend przed nami... ale zanim zaczniemy cieszyć się wolnym czasem, kilka słów o dzisiejszym dzionku...
Projekt Grecja :
Konkurs składał się z 3 części => wystrój kącika (i tu uzyskaliśmy najwyższą ilość punktów), quiz o UE, wybitny Europejczyk (przedstawienie postaci, przebranie się itp) => całościowo zajęliśmy 2 miejsce na 4 drużyny. Jest całkiem dobrze... ale, ale zawsze marzy się miejsce pierwsze
Takie trochę pierwsze mamy z tego kącika. Pokażę Wam jak to wyglądało :


A co było potem... a potem to wszystko zniknęło w roześmianych buziach dzieciaków... i ser feta i sałatka grecka, nie wspominając o pomarańczach, figach i winogronie
Pokleiły im się ręce i buzie... Aaaa... i wszyscy mi biegali do łazienki, oczywiście myć ręce 
Po południu wizyta... uuuff tak późno to jeszcze nie wchodziłam, siódma była, wcisnęłam się między pacjentkami, tzn pani położna mnie wcisnęła
Wchodzę i pierwsze pytanie... owulacja była... była w niedzielę... pewna jesteś... pewna... skąd wiesz, bolało... bolało. Męczy mnie już ten temat... a nie mówiłam, że będzie mnie miała pani dość, to nie ty mnie męczysz, tylko ten temat. Zachodzimy w ciążę. Rozkładam się... była, jest przepiękne ciałko żółte. W tempie ekspresowym ubieram się, lekarka wypisuje receptę... masz luteinę... nie, mam duphaston, a nie... to, to nie... od dzisiaj bierzesz luteinę. Pani doktor i tak z tego nic nie będzie... no piękne, optymistyczne podejście... będzie dziewczynka... phi sobie myślę, ta na pewno
... Pani doktor, nie nastawiam się ani tak, ani tak. Daje mi receptę, na osobnej karteczce zapiski... po 12 dniach od dzisiaj mam sobie testa strzelić albo HCG... pani doktor pani chyba żartuje... do tego czasu to ja okresu dostanę... no, żebyś się jeszcze nie zdziwiła!... No obym się zdziwiła
I tak to optymistycznie, jak zawsze do wszystkiego podchodzi pani doktor 
Jadę do apteki, kupuję tą luteinę, lactovaginal, oglądam sobie w domu... i co widzę, na pierwszy rzut oka podobne do strzykawki, ale ale... to jakiś tłok żeby to i owo tu i ówdzie sobie wepchać
Ja to się mam...
Jutro wyjazd, a ja sobie siedzę i piszę, walizka stoi nadal pusta... ale przecież Alusia zawsze ze wszystkim zdąży 
Teraz to ja muszę chwilę odpocząć i się zrelaksować po dzisiejszym dniu.
Cytologia powtórzona, gin potwierdził, że nasienie się nadaje na iui i utwierdził mnie, że wybrałam właściwą klinikę więc jeżeli cytologia i wirusologia będą ok do mam nadzieję, że w następnym cyklu uda się podejść
Jeżeli chodzi o poprzednią cytologię to lekko mnie nastraszył i w przyszłym miesiącu chyba zrobię badanie pod kątem wirusa hpv dla swojego spokoju
Siedzimy juz trzeci dzień w Białymstoku
Myślałam że będziemy codziennie megaaktywni, że pozwiedzamy trochę okolice, ale jakoś narazie połaziliśmy tylko po mieście. od poniedziałku brzuch mam tak nabrzmiały i tak mi ciśnie na pęcherz, że ciągle latam sikać. Na dodatek gorąco się zrobiło, nie bylam przygotowana na takie upały, poza tym po tych hormonach pocę się jak świnia i ciągle mi gorąco
Dziś już samopoczucie lepsze 
W poniedziałek zaliczyliśmy mandacik - 500 zł, kolejna niespodziewajka do rachunku 
Póki co na wizytach wszystko ok, hormony ok, nie mamy też żadnych chorób zakaźnych bo też przy okazji sprawdzili. Pecherzyki rosną sobie wolniutko. Następna wizyta w piątek to może jak jutro pogoda i samopoczucie dopisze to skoczymy do jakiegoś Parku krajobrazowego - do białowieskiego albo biebrzańskiego, tak nam się marzyło żeby tam pojechać 
Mi się jeszcze marzy żeby zobaczyć Pałac Lubomirskich, lubię zwiedzać pałace, dworki, zamki, kościoły, katedry. Uwielbiam tego typu budowle.
Dziś odkryliśmy też gdzie jest galeria
Spieszyliśmy się na zastrzyk do domu wiec zaszłam tylko do dwóch sklepów, upolowałam bluzkę i sukienkę. Na celu mam zwiedzenie jeszcze całej reszty hihihi 
A zaraz walniemy sobie może jakiś filmik w łóżeczku 
Aaa no i teraz biorę już po trzy zastrzyki dziennie
Gonapeptyl, puregon i menopur. Ale ciężkie nazwy hehehe
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 czerwca 2015, 21:33
Kariotypy prawidłowe 
czekam na @ która ma być na dniach i zaczynam się znów kłuć
niech tylko szybko małpisko się pojawi;)
tym razem zmienili mi leki i zamiast 150j gonalu mam 75j gonalu+ 75j menopuru w 6dc usg
już się doczekać nie mogę 
Około godziny 20 zostaliśmy zaproszeni na chrzciny T.
Telefonicznie.
Chyba nie muszę dodawać jaka wkurwiona jestem za totalny brak szacunku?
Jeszcze bym to zrozumiała gdybyśmy mieszkali od siebie 400km, ale nie wtedy, kiedy szanowni rodzice dziecka jeżdżą do dziadków (czyli moich teściów), którzy mieszkają od nas jakieś niecałe pół kilometra prawie co drugi dzień.
Już mam 7 dzień stymulacji za sobą. Nic nie czuję jajników. Jakby tam nic nie rosło. Ale korzystam z tego, że uczniowie odwołują lekcje, a ja mam więcej czasu dla Czarusia. Dziś byliśmy na 5-godzinnym spacerku. Mały szybciutko usnął po spacerku.
Cześć wszystkim, dawno nie pisałam, bardziej udzielam się na forum przez ostatni czas. Co u mnie?
Zbadałam sobie progesteron dokładnie w 7 dniu po owulacji ( stwierdzonej monitoringiem) i wynik zaskoczył mnie bardzo pozytywnie: 46 ngmol!! Norma od 5-85 więc jest mega dobrze:) I zapaliła mi się iskierka nadziei, że może to ciąża??
Mój wykres przez ostatnie 3 dni zwiastował, że zbliża się @, a tu nagle dziś duży skok do 37 stopni, to najwyższa temperatura po owulacji i znów iskierka nadziei:) @ wypada mi w sobotę więc przez najbliższe 3 dni wszystko będzie jasne, boli mnie jedna pierś przy dotyku, żadnych bólów brzucha nawet najmniejszych więc raczej spodziewam się @...no ale wszystko może się zdarzyć, jeśli jednak to ciąża to mój wykres ciążowy będzię trochę dziwny;p
Także mam nadzieję, że następna wiadomość będzie tą szczęśliwą, a jeśli nie...no cóż tyle razy miałam już @ że i tą przeżyje.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.