Wczorajszy dzień mnie dobił...fizycznie i psychicznie. Na przychodni zapierdziel, brak chwili wytchnienia. Dobrze że Panie w rejestracji przynajmniej miłe.
A wieczorem mąż dowalił, równo i boleśnie. Powiedział że on nie zwraca już uwagi na moje testy owulacyjne, i sygnały że to "te dni". Bo i tak nie uda mi się zajść w ciążę.. Poczułam się jak bezwartościowa kobieta ;(
No może jestem beznadziejnym przypadkiem przez zrosty, prawie niedrożne jajowody ale żaden lekarz jeszcze nie wykluczył szansy ciąży naturalnej do póki mam owulacje. Za to osoba która powinna być mi najbliższa, wspierać mnie, odbiera mi resztki nadziei ;(
Wiem że szansę na ciążę naturalną mam bliskie zeru, ale co nam szkodzi próbować? Żeby wygrać trzeba grać...z takim podejściem, bez seksu napewno nigdy w ciążę nie zajdę.
Przeryczałam pół wieczoru....
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2015, 17:39
Mój manager spytał dziś, co z moim L4. Powiedziałam mu, że planuję jutro poprosić lekarza o zwolnienie od piątku, żeby do czwartku pozamykać wszystkie sprawy w biurze i nie musieć przekazywać nikomu mojej roboty. Podziękował za informacje i stwierdził, że zdrowie jest najważniejsze. Uff, to jednak jest ulga, że na razie doszliśmy do porozumienia. Nie byłabym teraz w stanie rozpocząć z entuzjazmem i energią nowej pracy. Ledwo kończę moje zadania tutaj.
Denerwuję się trochę jutrzejszymi wizytami. U ginekologa - najważniejsze, kiedy zielone światło na starania? I czy poczuję się spokojnie i bezpiecznie z tą lekarką czy misja pod kryptonimem "Poszukiwanie lekarza idealnego" będzie trwać nadal?
U psychiatry - przede wszystkim czy ja to zwolnienie w ogóle dostanę??? Bo w pracy dogadana sprawa, ale trochę na wyrost... Myślę, że dostanę, bo naprawdę nie muszę zmyślać objawów depresji, dość mam prawdziwych... A leków i tak nie przyjmę, bo na ile wiem nie wolno żadnych brać w trakcie starań. Więc chyba uda mi się je dostać.
Byle do końca tego tygodnia, a na weekend jadę z moimi najstarszymi i najlepszymi przyjaciółkami, jeszcze z podstawówki, w Beskid Żywiecki
Nastawiam się na relaks, nocne Polaków rozmowy i ostatnią na długi czas okazję do wypicia wysokoprocentowych napojów 
Dzięki Wam za komentarze, wsparcie i rady. Niezmiennie bardzo dużo dla mnie znaczą.
Dzisiaj wreszcie doczekaliśmy się naszej 1 wizyty w NOVUM Warszawa. Jestem zachwycona podejściem pani dr i ogólnie całą obsługą. Wiem że płaci się spore pieniądze i tym samym mamy prawo być porządnie potraktowani... Ale mniejsza o większość. Okazuje się że prawdopodobnie nie występuje u mnie uwulacja bo dziś 25dc a mój nie pęknięty pęcherzyk ma 34mm i jest duuużo za duży. Zalecenia to monitoring w 5,11,12,13 dc i zastrzyk z pregnylu i na koniec sprawdzenie czy pękł oraz czy torbiel się wchłonęła. Działamy tak 3 miesiące jak nic nie wyjdzie to kolejna wizyta i kolejne zadania do wykonania. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona i mam nadzieję że w tych 3 cyklach uda się zaciążyć
))
Dobrej nocki i pozytywnego nastawienia...
No i już po wszystkim
Pobolewa mnie tylko jajnik z torbielą. Doktorek pobrał 11 komórek no i teraz czekamy co z tego wyczarują
Dziwnie mi się teraz siedzi w domu przed kompem z myślą że gdzieś tam w laboratorium robią mi się dzieci. Zastanawiam się czy chłopczyk czy dziewczynka, czy będzie podobne do mnie czy do tatusia i takie tam różne dziwne myśli. I ja tu w domu a one tam w laboratorium... ale już w czwartek jedziemy odebrać dzieciaczka 
No ale rano oczywiście nie było kolorowo i musiały być przygody
Deszcz padał nie miłosiernie więc trzeba jechać pomału i ostrożnie a z tego wszystkiego że ja zaspana bo bez kawy wiadomo trzeba być na czczo, ominęliśmy zjazd z autostrady no i wycieczka mała się zrobiła. Oczywiście panika że nie zdążymy ale na szczęście udało się i byliśmy 5 min przed czasem. A ze śmiesznych historyjek z punkcji. Pani pielęgniarka mówi że mam założony jakiś tam tampon, że przed wyjściem mi go wyciągnie. No i jak już zaczęłam się zbierać do wyjścia to pytam co z nim czy mam to zrobić sama czy faktycznie potrzebna mi jej pomoc
Mówi że mi pomoże bo to taki specjalny tampon nie zwykły. No to ja na łóżko nogi rozkraczone, ona staje pomiędzy moimi nogami i mówi PRZYJ a ja w śmiech no bo kurna jak to się robi
Przecież przyjechałam tam dopiero na punkcję a nie do porodu
No ale na szczęście udało się wyciągnąć to ustrojstwo bez większego problemu. I w taki oto sposób przeszłam do kolejnego levelu IVF. A i bym zapomniała dostałam reklamówkę duphastonu i luteiny. Mam sobie to wtykać prawie że w każdy otwór ciała i o każdej porze
rozpoczęty 21 cykl starań
Ciąża zakończona 9 czerwca 2015
No już 34 tydzien za 2 dni.Szybko czas leci. Przytylam 7 kg. Zaczely sie skurcze przypominajace,synek rusza sie bardzo, praktycznie spi tylko jak chodze,jest bardzo ruchliwy.Mi coraz ciezej,juz nie mam sily chodzic.
26tc +4 dni= 27tc 
Za wiele od ostatniego tygodnia się nie zmieniło. Nadal rośniemy, dobrze się czujemy hmmm po za zgaga
Ale i tak jak na 27tc jest super. Zaraz wkraczamy w III trymestr, a jeszcze niedawno czekałam na pierwsze ruchy. Teraz malutka daje nam znać codziennie o sobie raz mocniej a raz tylko na odczepnego, ale stanowczo nie lubi upałów.
Jeszcze do mnie nie dociera ale zostało nam już niewiele czasu o czym często przypomina mi moja mama. Kazała mi brać się za pranie, prasowanie bo nigdy nic nie wiadomo (ona sama moje rodzeństwo rodziła w 8 miesiącu)
Wiec grzecznie mamy się słucham
i piore i prasuje. Dziś doszłam do wniosku że lepiej to teraz zrobić niż później bo walka z zelazkiem mogłaby być przegrana. Nie nawidze prasować.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 22:42
Ciąża zakończona 9 czerwca 2015
Jestesmy po wizycie u mojego gina. Moje cisnienie 150/100,maly warzy 4092 g,jest skierownie do szpitala na jutro na wywolanie porodu.
Mowiłam Wam ,ze nikt mi nie pomoze dopoki on mnie nie obejrzy. Tutaj niestety tak jest i trzeba sie z tym liczyc. Zostałam wdl, Was nieodpowiedzialna matka,wiem,ale niestety znam realia i wiem,ze tutaj chocbym nie czula od tygodnia ruchow dziecka to by mnie do szpitala bez skierowania ani zalecenia mojego gina nie przyjeli...Przykro mi tylko,ze Wy pomyslalyscie ,ze mam gdzies zdrowie i zycie swojego dziecka,ale coz...
Sa juz pierwsze efekty naszych codziennych cwiczen. Julianek podnosi jakby wyzej glwke co widac na zdjeciu i przekreca sie na boczki
Rozmawialam dzisiaj z Magda i ona tez potwierdzila poprawe ( przeslalam jej filmki) i to wszystko w 5 dni wiec super. Magda powiedziala ze maly do roczku powinien nadgonc zaleglosci. Oczywiscie jesli bedziemy intensywnie cwiczyc. Tak ze jeszcze dluga droga przed nim ale jest dzielnym, pilnym chlopczykiem, nie denerwuje sie przy cwiczeniach a te na duzej pilce uwielbia. Tylko ja sie martwie bo nie do konca wiem jak cwiczyc. Robie tylko tych kilka cwiczen co mi Magda pokazala ale mam wrazenie ze to malo. Magda zasugerowala mi dzisiaj ze pomimo ze dobrze nam idzie powinnam jednak isc z Juliankiem do lekarza zeby skierowal mnie na jakas rehabilitacje. Oczywiscie Arek twierdzi ze nie trzeba bo maly jest jego zdaniem w normie ( trudno mu sie pogodzic z brakami u malego ) ale zgodzil sie ze mna ze damy malemu tydzien i jak nie bedzie poprawy to bedziemy szukac pomocy u specjalistow.
No i okres przylazł- tak jak przewidziałam. Wyryczałam się dzisiaj za wszystkie czasy, bo ja dostałam okres, a jedna sąsiadka oznajmiła że jest w ciąży (druga z resztą rodzi w lipcu). Ja jedyna z okolicy nie mam dziecka. Najgorsze jest dla mnie uczucie bezsilności. Poczucie że nie mam na to wpływu.
kolejny ciężki dzień po ciężkim tygodniu........
myślałam że nadejdzie słoneczko nad moja rodziną a tu tylko chmury i to czarne....
w niedziele rano zabrali babcię do szpitala - problemy z krzepliwościa
wczoraj przyszedł na swiat Staś - siostrzeniec męża - wszytsko super do dziś rana...
- okazało się że ma zespół downa i wade serca... po pierwszych prenatalnych było podejżenie o to bo nosek nie był wykształcony ale za tydzien okazalao sie że wszystko ok że jeszcze poprostu za szybko bylo zrobione badanie, mimo to zrobili test PAPPA, który wykazal ze wszystko ok, kolejne badanie prenatalne czyli w 2 trymestrze i 3 nic nie wykazały....... - i co- błąd lekarza? STRASZNE
do tego moja siostra również dostała się do szpitala z wrzodami, zapaleniem jelit i goraczką 40st. ........... odejdź pechu.........a sio.........
Dzisiaj kupiłam kawę z cykorii, cukier ten kry coś tam... i mleko ryżowe. Wychodzi z tego nawet ok kawa.
Jutro idę na rezonans. Ta przyjemność 700 zł jedyne.
Dobija mnie to, co wejdę na fb to ktoś ze znajomych prezentuje swoje nowo narodzone dziecko albo wielki brzuch.
Ja pier.... ile ja jeszcze będę czekała na swój cud... i czy się doczekam. Jakiś czas temu 6 letnia córka mojej koleżanki upadła z roweru i uderzyła się w brzuch. Leżała trzy tygodnie w szpitalu. Miała uszkodzoną trzustkę. A. ciągle mówiła: Nie wiem co ja bym zrobiła gdybym ją straciła... Boję się że ją stracę....
W sobotę mała była w stanie krytycznym, wzięli ją na blok i miała zabieg, operacja przeszła pomyślnie, ale mała nie wybudziła się z narkozy... to jest okropne. A. ciągle mówiła że się boi że tak się stanie, czy ona na siebie tymi obawami ściągnęła to co się stało ? Czy nie wolno tak myśleć i bać się najgorszego ?
Postanowilam znow napisac. Gdyz jest mi strasznie ciezko-zmarla moja najukochansza babcia(miala 91 lat). A ze bylam z nia bardzo zwiazana cierpienie jest nie do opisania!!!! Nie wiem czy bede wstanie dzis zasnac. Wygladam strasznie bo caly czas rycze. A jutro jeszcze do pracy trzeba isc. CZy mozna sie wstydzic lez i smutku??? Bo tak sie czuje..W domu nikt nie placze obawiam sie ze na pogrzebie rowniez moze byc niewiele osob ktore beda plakaly. Boje sie ze nie dam rady pojsc na pogrzeb. Ale ona przeciez nie chciala juz zyc-tak mi mowila. Wiec moze jej tam bedzie lepiej. Wiem ze bede musiala sie z tym pogodzic:-((
Chyba sie uzaleznilam od tego portalu☺ dwie przerwy w pracy poswiecilam na czytanie pamietnikow. Po pracy znowu tu wrocilam. Wiele historii mnie przytlacza, tyle smutnych momentow opisuja dziewczyny. Na szczescie sa i pozytywne zakonczenia staran.
No nic, nie pozostaje mi nic innego jak dzialac i czekac na moj dalszy ciag historii.
Wlasnie zamowilam sobie zel polecany przez zabcie. Bedzie proba wkrotce.
Ostatnimi dniami zblizenia mamy co drugi dzien, to dosyc czesto jak na nas obecnie. Przeczuwam, ze jak nadejda plodne to i checi odejda.Tak juz mamy na odwrot. Po kilku ladnych niepowodzeniach to i podejscie sie nieco zmienia, staje sie to niemalze mechaniczne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2015, 00:20
Dziś miałam wizytę w Provicie i nareszcie pozbyłam się szwów
od tego cyklu zaczynam stymulacje Clostibegytem na miesiać próbnie - żeby zobaczyć jak na to reaguje, a pózniej bede stymulowana i przygotowywana do inseminacji - jak to nie pomoże to in vitro. To tak w skrócie.
Jutro wracam do pracy po 3 tygodniach L4 buuuuu nie chce mi sie 
Jutro mamusia z tatusiem jadą oglądać swojego bobasa na usg
mam nadzieję że jest wszystko w porządku,już bym chciała poczuć ruchy maleństwa ale lekarz powiedział że pierworódki mogą czuć ruchy w późniejszym czasie niż kobieta która wcześniej rodziła-więc tego się trzymam i wierzę że maleństwo jest silne i spokojnie mieszka sobie w brzusiu ;-* a może jutro poznamy co się kryje pod piersią mamusi :-*
Dzisiaj Zosia pierwszy raz w swoim życiu nie płakała wyciągnięta z wanienki. Za to mm zjadła tyle co nic, dojadła moim cyckiem i histerię urządziła i tak 
31 sezon
Cóż ... zaniedbałam nieco serial ... Głównym powodem był brak czasu związany z podróżą i pobytem w kraju ... zakończenie sezonu jest blisko ... Niestety znów miłość Progesterona i Temperatury raczej nie będzie miała happy- endu... Myślę że namieszała nieco Insulina i moja niesubordynacja w diecie i braniu leków...
Kolejny sezon to głównie przegląd moich bohaterów ...
Czekają mnie badania i próba wyluzowania ... Mam plan zaniechać na jakiś czas diety, leczenia i odbicie od dna zmęczenia moim tasiemcem ...
Uwielbiam Wam pomagać i daje mi to mega dużo satysfakcji aleee... nie ukrywam - wiele mnie to kosztuje
Każda kolejna ciąża forumowiczki której mogłam choć w małym stopniu pomóc traktuję poniekąd jak sukces i bardzo się cieszę z tego powodu. Odczuwam jednak syndrom psychologa który bierze zbyt mocno do siebie problemy pacjentów... Muszę sama wyluzować żeby móc dalej pomagać 
Czekam na spotkanie z miłością mojego życia --- jeszcze chwila, jeszcze moment --- ponowne spotkanie będzie cudowne
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2015, 13:40
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.