33 + 4 dni
45 dni do terminu porodu
Już nawet nie piszę jak ten czas leci
Każdy miesiąc starań ciągnął się jak wieczność - okres - owulacja - okres. 28 dni i brak gwarancji na sukces. I tak przez prawie 2 lata...Ktoś komu udało się zajść w ciążę szybko nie zrozumie tej różnicy. Teraz jest inaczej
To oczekiwanie ma określoną ilość dni a na samym końcu czeka wspaniały prezent - Nasze Dziecko
Z jednej strony nie mogę się doczekać, z drugiej jestem ciekawa jak zmieni się nasze życie a z trzeciej wiem, że Natalka ma jeszcze trochę czasu. Czasu, który wykorzysta siedząc mi na pęcherzu czy wypychając swoje stópki przez mój brzuch
Już dawno nie dostałam prawdziwego kopniaczka - ostatnimi czasy szanujące się bobasy wystawiają i prostują różne twarde części ciała co dla żywicielki zaczyna być bolesne
Ale uwielbiam to i zawsze czekam aż pod skórą będę mogła wyczuć coś twardego - najpewniej stopę. Chyba zaczyna być ciasno w środku
Od jakiegoś czasu zaczęłam też wyraźnie czuć czkawkę! Przezabawne uczucie! Co ciekawe zdarza się ona 3 razy dziennie - do południa 2 razy i 1 raz wieczorem
Poza tym moja Dzidziusia jest spokojnym bobaskiem, w nocy daje mi się wyspać a rano wstaje ze mną. Ostatnio była tak spokojna, że zdradziła jej obecność tylko paskudna czkawa 
Moje dolegliwości, o których wcześniej pisałam, na szczęście w 80% minęły i znów mogę się w miarę sprawnie poruszać. Spacer do najbliższego parku, co prawda niedługi ale jest możliwy
Nie wiem czy Natalka odpuściła mojej szyjce czy co się stało ale poczułam ulgę
Jednak bywają "dni" (póki co rzadko) kiedy czuję się kiepsko, nie mam na nic siły i nawet siedzenie męczy. Tak to już teraz chyba będzie. Od niedawna też zaczęłam odczuwać skurcze Braxton - Hicksa, które nie należą do przyjemności ale cóż - jak wyżej.
Cukrzyca została ujarzmiona, na szczęście tylko za pomocą diety. Jakiekolwiek wyskoki zdarzają mi się baaaardzo rzadko a niekiedy nie oszczędzam się
Oczywiście przestrzegam zaleceń ale jem sporo owoców, czasem nawet lody
No...takie zachcianki może mieć kobieta w ciąży na diecie cukrzycowej
Cukier powinnam mierzyć 4 razy dziennie (na czczo i po głównych posiłkach) ale robię to praktycznie po każdym posiłku, po to żeby mieć nad nimi pełną kontrolę. Mąż widząc moje posiłki śmieje się, że jem więcej od niego
Hmmm nie powiedziałabym - ja po prostu jem regularnie 5-6 posiłków dziennie a nie jak on 3 duże. Do tego moja dieta jest bardzo urozmaicona i szczerze mówiąc nawet się cieszę, że muszę jej przestrzegać - czuję się dobrze, jem zdrowo i nie utyję 20 kg
Gdyby nie dieta, wiem, że jadłabym więcej pustych kalorii...
W domu już prawie wszystko gotowe - łóżeczko złożone, w komodzie wyprane i wyprasowane ubranka. Nawet torba do szpitala w 90% zapełniona
Do kupienia zostały nam jeszcze wanienka i przewijak.
Równo za tydzień kolejna wizyta u ginekologa. Nie mogę się doczekać, ciekawe jak ta moja kluseczka się miewa
Uspokoiłam się, emocje opadły
jeszcze wczoraj siedziałam taka otępiała, ale dziś już zregenerowałam siły fizyczne i psychiczne 
Do wyjazdu jeszcze tylko 2,5 tygodnia!!!! Ja najchętniej już bym zabrała walizkę i zaczęła ją pakować. Z tego wszystkiego na śmierć zapomniałam o wizycie u położnej, ale na szczęście zaglądnęłam w kalendarz i pamięć mi się odświeżyła. Chyba muszę sobie ustawić przypomnienie w telefonie, żeby mi znów z głowy nie wyleciało. Do 13tego jeszcze daleko i ze 3 razy mogę zapomnieć.
W Polsce znajomi, zakupy, grille, duszonki itp....wszystko na mnie czeka! Jeszcze pewnie będę zrzędzić, że pogoda kiepska (za ciepło, za zimno), że powyżej uszu mam tych wszystkich odwiedzin itd, ale na chwilę obecną jestem pozytywnie nastawiona i nie mogę się doczekać. W końcu następnym razem do Polski pojadę być może na wiosnę.
A po powrocie będę już w końcu wszystko szykować 
nie będziemy póki co robić specjalnego pokoiku. Salon mamy spory, więc część oddzielimy sofą, jakąś półką lub ewentualnie kupimy parawan. Zobaczy się jeszcze
łóżeczko postawimy w sypialni
w końcu coś się ruszy, bo na chwilę obecną mam tylko 3 sztuki bodów, 2 pary skarpetek i piżamkę. A no i dla siebie kupiłam takie małe pojemniczki na szampon, żel pod prysznic itp. Nie chce jechać do szpitala obładowana jak na dwutygodniowe wczasy
w Polsce mam posegregowane ubranka w kartonach i inne pierdołki. Jeszcze nie wiem jak się zapakujemy, ale najprawdopodobniej część rzeczy wyślemy kurierem 
Samopoczucie i wszystko ok
mała się kręci całymi dniami aż pod wieczór lekko pobolewa mnie podbrzusze. Ale nie narzekam, bo na serio nie mam na co. Dziś zaczynam 25 tydzień, 60% ciąży za nami. Oby tak dalej 
Mężu mój biedny czuje się zaniedbany... ale ja się czuję skrępowana, bo teściu u nas zostaje do naszego wyjazdu i niezbyt swobodnie się czuję jak mąż mnie przytula i dotyka, a on w każdej chwili może gdzieś przechodzić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2016, 12:23
Cykl bez mierzenia temperatury i jest mi z tym dobrze!!! Mniej stresów, więcej spokoju! I o to chodziło
Nie da się całkiem przestać myśleć, bo jak przestać myśleć o czymś, czego się bardzo pragnie... Ale emocje wyciszone i to najważniejsze!
Cieszę się urlopem, korzystam ze słoneczka i jest mi naprawdę dobrze!!!
Można oszaleć. Dziś piekna pogoda w pracy gorąco jak w piekle, okna otwarte a za oknem...... kosiarki i to dwie. Własnych mysli nie słychać, a co dopiero mówić o telefonach. Gdzie uciec.....? I jeszcze powrót do domu bedzie długi bo korki od rana, masakra jakaś, ale co sie dziwię - wakacje i wszyscy chca odpocząć, szczególnie w tak piekną pogodę.
Brzuch mnie boli chyba z okazji owulacji, tylko przydałoby się aby była owocna tym razem 
Jeszcze z innej beczki. Faceci są niepoprawni, widzę jednego z okna co mi hałas straszny robi, a ten za dziewczynkami się ogląda( przechodziły dwie dziewczyny w krótkich spodenkach i bluzkach na ramiaczkach to nie mógł sobie odpuścić aby nie popatrzeć
) zamiast kosić szybko i przestać mnie irytować tym hałasem.
Dzisiaj podbrzusze już nie boli, za to bardzo dalej boli krzyż.
Wczoraj w ciągu dnia było jakoś dużo śluzu, takiego ciemno kremowego, a dzisiaj rano na bieliźnie pojawiła się jedna kropka. Jedna. Potem przez cały dzień cisza jak na razie, a dzisiaj rano było już bardzo dawno temu. Tylko dalej ten kremowy śluz. Chciałabym bardzo wierzyć, że to implantacja, ale nie wierzę. Nie ma sensu. W niedzielę zobaczę czy to faktycznie to czy może tylko moje endometrium się szykuje do wyjścia i coś przypadkiem upuściło. Nie chcę się nastawiać żeby za kilka dni nie dostać za mocno w pysk 
Dzisiaj lista obowiązków już zamknięta więc mam zamiar oddać się miłej lekturze i może jakieś domowe spa na stópki i dłonie? Czemu nie 
Aaa i dobrze było nie iść do lekarza. Osłabienie opuściło mnie już totalnie w sumie po niecałych dwóch dniach i został tylko lekki ból gardła. A tak to pewnie straciłabym pół dnia w kolejce i dostała antybiotyki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2015, 14:42
33Cs 9dc 8 dzień stymulacji
na razie jest ok
nie boli
zauważyłam tylko lekko wzdęty brzuch - czyżby efekt uboczny?
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2017, 09:15
32dc
@ nadchodzi wielkimi krokami, są już plamienia, w pracy o mało nie zemdlałam, zrobiło mi się gorąco, byłam cała mokra i ten ból w brzuchu... wiedziałam że coś się święci. Boże kiedy się w końcu uda??? Czy będę kiedyś szczęśliwa z naszym maleństwem??
Pieczenie 2 ciast (w tym drożdżowego) w 6 miesiącu ciąży w taki upał? Masakra...ja chyba naprawdę kocham moją Mamę... Nie zmienia to faktu,że padam.. Drożdżowe okazało się jednak ponad moje siły,nie wyrobiłam go aż tak dokładnie jak powinnam. Teraz głowa mnie napieprza i trochę mi niedobrze... Jeszcze muszę skończyć obiad, posprzątać,a potem jedziemy..
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1a579b9a9574.jpg
Antoś
czy jestem zlym czlowiekiem ?
dzisiaj bylismy na badaniu nasienia. wszystko dobrze. wyniki w normie niby. a ja co ? prawie w ryk. bo to potwierdzilo ze mna jest WIELKI problem. Badania byly w klinice leczenia nieplodnosci. cala ta atmosfera.. niby milo, kanapy, wykladzinka, stoliczki, kawka, herbatka. po prostu czuje, ze nic z naturalnych staran nie bedzie. powinnam sie cieszyc, ze badania dobrze wyszly. ale kazdy powrot do tematu strasznie boli.. obsmy w przyszlym roku mieli kase na invitro. Moj maz powiedzial, ze jak dwa razy nam nie wyjdzie to on chce odpusic.. Panie Boze spraw aby sie udalo naturalnie.... w ogole kilka dni temu mialam z M taka rozmowe, ze nawet nie chce do niej wracac w myslach. Dobija mnie jego podejscie i to bardzo. On nie zdaje sobie sprawy, z tego ze endo sie posuwa.. ze nie chce juz czekac, czekanie zabija nasze szanse. Na dodatek on powiedzial, ze nie adoptowalby dziecka.. nie wiem co bedzie, boje sie ze nasz zwiazek tego nie wytrzyma, chociaz juz tak wiele razem przeslismy. 7 lat minelo. Prawie 3 po slubie, 3 lata odkad zaczely sie problemy. Od mojej operacji, pozniej jego operacji na kregoslup, w tym roku mojego laparo, po drodze poronienie i milion rodzinnych klopotow
znow mam ochote wyc....
Po rozmowie z mężem, stwierdziłam, że zero mierzenia temperatury, zero nakręcania, próbujemy spontanicznie. Czuję, że mój mózg się bardzo zblokował, wierząc że to jedyny powód braku upragnionego pozytywnego beta, odcinam się od pogoni za mają gwiazdką... Przechodzę w stan oczekiwania po prostu ; ) Będę do Was zaglądać, bo bardzo polubiłam to miejsce, jak to się mówi w kupie raźniej.
23+1
Płaczliwy ten mój dzień dzisiaj. Na początek pojechałam do pracy zawieść zwolnienie i ogarnąć biurko. Zryczałam się strasznie kiedy się ze wszystkimi żegnałam. Jakoś czułam, że coś się 2 moim życiu kończy kiedy zbierałam swoje rzeczy. W końcu bądźmy realistami, może ktoś usiądzie na moim miejscu. Kierownik obiecał mi, że to miejsce ma przeze mnie dożywotnią rezerwację, ale nie oszukujmy się, mogą potrzebować rąk do pracy. Osiem lat, kto by pomyślał? To drugi dom! Łe i znów płaczę.
Potem na smutki poszłam do fryzjera i muszę przyznać czapki z głów! No Pani zrobiła mi cudownego letniego boba, mocno wygolonego z tyłu a długiego z przodu! Nie mam jak fotki zrobić, ale bardzo podobne do Viktorii Beckham. O takie:
Super mnie obcieła więc poczułam moc i poczułam się piękna. No, ale nie ma to tamto popłakać jednak trzeba, wiec gdy robiłam tatuśkowi kotleciki ala kfc wsadziłam paluszek w tłuszcz. Taki mega rogrzany! No i Tatusiek do mnie, że co ja wyprawiam, żebym uważała no to ja w płacz. Lament na całego, bo boli jak cholera a ten śmiał się jeszcze z dobrego serca odezwać. Przy całym lamencie spaliłam dwa kotleciki. Bluza i ryczę a ten cholernik kochany zeżarł te spalone, bo mu się chyba jeszcze bardziej mnie żal zrobiło. No to ja większy ryk no, bo dla niego robiłam nie po to by żarł spalone.
Ten już widział, że ze mną to chyba dziś nie pogada i szybko zaczął zmieniać temat, opowiadać mi o swojej pracy, żeby zaraz się szybko ulotnić na podwórko pod pretekstem rozstawienia mi basenu. Kocham basen i kocham tego mojego pajaca. Więc teraz siedzę, piszę sobie ma telefonie, drapie się po dupie, bo komary gryzą i patrzę jak równa działkę pod basen żeby mnie tylko uciszyć.
Schowałam już piwko i wodę do lodówki. Niech on się napije po ciężkiej pracy a ja sobie zrobię koktajl z cytrynką a co:) nic słodkiego mi nie wolno to chociaż cytryną sobie wodę umilę!
A i jeśli chodzi o mój cukier to mam w normie, ale w górnej granicy i z racji tego, że moja mama ma cukrzycę pan doktor kazał mi się oszczędzać! Miłego weekendu dziewczynki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 13:08
U nas wszystko w porządku. Z niecierpliwością czekam na czwartkową wizytę tzn 9.07 
Mam nadzieję, ze obydwa bąbelki bedą się żwawo ruszać i kręcić fikołki. Mąż już od kilku dni się skupia nad tym, żeby nie zapomnieć przygotować sobie w komórce kamery, zeby nagrać filmik.
Już się pogodziłam z faktem przyjazdu teściów. Nawet chwilami trochę mi głupio, ze tak histerycznie podeszłam do sprawy. No ale cóż..taka to już jestem a zwłaszcza po ostatnich 3 miesiącach jak u ans byli mam prawo się bać.
Teściowa już szaleje i wyrabia jakieś sweterki, szyje jakieś niewiadomo co. Na początku nawet to mnie wkurzało, bo przecież sama radość to móc samodzielnie pokupować rzeczy ale chyba muszę przestać w końcu być zosią samosią i troszeczkę przyjaźniej patrzec na otoczenie. Nie?
A pozatym ciuszków nigdy za dużo.
Cóż..jeszcze nawet nie jestem w II trymestrze a ta już szaleje..Moim zdaniem trochę za wczesnie, ale na prawdę. Wrzuciłam na luz. Mam wszystko w nosie. Chce kupować to niech kupuje. Ja na jej miejscu bym poczekała choć żeby się dowiedzieć jakie płci wnucząt. Ale spoko. I tak nie wbije wiecej niż 23kg bo i tak pewnie będzie zmuszona przywieźć w drigiej walizce górę ciuchów dla swojej rozkapryszonej córeczki.
Ach..jak ja mam już tego szwagra i szwagierki dosyć. Sam ich widok mnie doprowadza do szału. Ale..ok. To też mam w nosie.
Za ok 50 dni będziemy szczęsliwi i sami z moją bezkonfliktową mamą i naszym słodkim szalonym kotem.
A tutaj niech się dalej kręci syf. hihaha (tak, to był złośliwy śmiech
)
Dalej mogę spać jak suseł. najchętniej bym spała non stop ale trzeba trochę wziąć się za prace no i powoli za pakowanie. Po cichu muszę też poprzeglądać męża rzeczy bo mma ich tyle , ze szok. Niektóre takie, ze wogóle ich nie nosi no ale nie wyrzuca czy nie oddaje dla biednych no bo przecież z każdą koszulką jest zwiazany sentymentalnie. Taki dzieciak z tego mojego kochanego męża.
Minimum ma ciuchów 4 razy więcej niż ja. Ciągle chce mi kupować różne rzeczy ale jako głos rozsądku od jakiegoś roku wstrzymałam zakupy bo wiedziałam, ze na pewno będziemy przewozić wszystko na któryś koniec Europy. A pozatym dopóki nie pracuję w jakiejś zewnętrznej firmie tylko w domowym biurze to po co mi pokłady ciuchów ? Żeby defilować do sklepu? 
No ale zauważyłyśmy z mamą, ze oni wszyscy, cała trójka ma jakiś uraz w sprawie zakupów... może jak byli mali to nie mieli, bo mają fioła na punkcie ciuchów.
I dlatego pewnie m.in mąż tak się cieszy, ze normalizujemy nasze życie zawodowe bo chciałby żeby jego dzieciom nigdy niczego nie zabrakło. Urocze. 
Chyba w ogóle ostatnio jakieś nowe hormony mi skoczyły bo cały czas mój mąż wydaje mi się słodki i uroczy.
A jak leżymy w łózku i oglądamy coś a ten nagle kładzie głowę na moim brzuchu i puka w okolicahc pękna przemawiając do dzieci, to już całkiem mnie rozczula.
Martwi mnie tylko 0 przytulanka. No ale panicznie się boi coś popsuć. Kurcze. Rozumiem go..no ale..
Nie wiem czy jakby przyszło co do czego to bym się też nie bała. Jak ja boję się nawet zbytnio skupiać w toalecie. 
Taka ze mnie panikara że szok. Mówię Wam..w całym tym moim przerażeniu co to bedzie i jak dam radę ogarnąć wszystko przy dwóch maleństwach na raz..to się cieszę, że za jednym zamachem załatwię dwa dzieciaczki. Cóż..moze jak zaczną kopać to jakoś inaczej podejdę do sprawy ale póki co, to nawet w nocy ciągle się budzę dumajac czy przypadkiem nikogo nie przycisnęłam śpiąc na pół boku/pół brzuchu. To taka dziwna..dziwna pozycja z jedną nogą do góry. Nie mogę inaczej zasnąć...ale podświadomie przekręcam się potem na plecy i budzę zdziwiona co ja robię w takiej pozycji.
Jak to mówi moja mama, natura jest mądra i nad wszystkim panuje. Ale ja jestem zdania , ze lepiej dmuchać na zimne.
Ach..boję się, że będę zbyt nadopiekuńczą mamusią. Jak ja teraz jestem nadopiekuńcza względem męża i mamy to co dopiero będzie w stosunku do naszych dwóch cudownych maleńkich chrabąszczyków!!! Będę musiała jakoś dac sobie na wstrzymanie. 
A Wam podobało się bycie w ciąży?
Jestem zmęczona.
Ten cudowny stan zawdzięczam wejściu na fragment Turbacza, tj. do trzeciej tablicy. Dalej Basia może by i poszła, ale nie sądzę, byśmy wrócili. Zrobiliśmy ponad 13 km. Jestem z niej dumna.
Ponadto znaleźliśmy się w krainie ryjkowców i widzieliśmy CYKADY!!! Jedna usiadła mi na ramieniu i tak szłyśmy razem. 
Mąż zaaplikował Pregnyl. Och, och, niech ktoś z tego będzie!!!
Po dzisiejszym badaniu szyjka skrócona,czuć główkę dziecka bo zeszła do kanału. Zalecenia to: kochanie się z mężem, masaż sutków, chodzenie po schodach. Mam nadzieje że szybko pomoże i urodzę
Tylko ile mam to wszystko robić żeby się ruszyło może któraś coś mi doradzi? 
22dc
Nadal brak bólu piersi. To już robi się dziwne bo jest równo tydzień do @, a zazwyczaj już ból był wyraźnie odczuwalny... Śluz z kremowego zrobił się przezroczysty i nadal jest go sporo. Co więcej, dzisiaj cały dzień czuję takie mrowienie albo pulsowanie, nie wiem jak to określić, jest umiejscowione w dole brzucha... Nigdy czegoś takiego nie czułam. Ale nie wiążę z tym nadziei... Bardziej zastanawia mnie brak PMS...
Po jutrze wyjeżdżam do Włoch i znikam na tydzień, żeby wrócić i zatestować pozytywnie w przyszłą niedzielę
Już nie mogę się doczekać
Taki mam plan 
Dawno mnie nie było ale powinnam coś napisać. Ciągle trudno mi uwierzyć ale moja ciąża dobija 80% Bardzo bardzo się cieszę
Właśnie mija 29 tydzień.
Wiem,że w moim brzuchu mieszka chłopak,mój syn...
Kocham cię mój maluchu,bardzo chcę cię przytulić,
Żebyś tylko był zdrowy,czekamy na ciebie 
Warto było wierzyć...
W tym cyklu zwalniamy bardzo starania, będziemy serduszkować tylko 2 razy przed owulacją 10 i 17 dnia cyklu (owulacja jest 18 dnia cyklu). Skoro mąż miała 2,7% plemników o prawidłowej budowie po 5 dniach abstynencji to skoro kochamy się 6 dni pod rząd przed owulacją zapewne ostatniego dnia jest ich 0.
Czasem opisuję tutaj swoje nerwowe załamania bo ciężko ich nie mieć ale...mimo wszystko ja w głębi duszy wierzę, że na pewno Nam się w końcu uda. Bo wierzę, że Bóg ma nas w opiece.
Za tydzień robię badania posiew szyjki macicy, cytologię i muszę czekać na wyniki a potem w nowym cyklu w sierpniu badanie drożności jajowodów. No i mąż drugi msc Fertilman.
Głowa do góry, wiara czyni cuda :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2015, 20:55
Za tydzień wizyta u lekarza, wierzę z całych sił, że usłyszę bijące serduszko:) Moje serce dla tej małej istotki już bije !!!
36 tc.... 9 miesiąc ♥
Codziennie o to walczyliśmy a teraz już jest, jest 9 miesiąc.
W środę wizyta u ordynatora co z naszym rozwiązaniem. Mam nadzieje ze będzie konkretnie.
Powoli zabieram się za robienie przewijak. Będzie biały w sowy 
Tzn mam nadzieje ze mi wyjdzie 
Pokój nabiera kształtów a po niedzieli ma być podobno pomalowany.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.