Ku..waaaa co jest?? 26 dzień cyklu a ja zaczęłam plamić, po prostu zajebiście. Pewnie jutro dostanę okresu, a jutro wesele. Jestem wściekła, chce mi się ryczeć, chce mi się krzyczeć, dobry humor prysł jak bańka mydlana. I jeszcze M w pracy nie wiadomo do której. Do dupy, to wszystko jest do dupy ;(.
No i my już po wizycie 
Moja mała Hania będzie wielkim klopsem! 
Wszystko jest prawidłowo, mała ułożona jest już główkowo no ale to akurat może się jeszcze zmienić. Aktualna waga Hani to 1550 g. lekarz prowadzący nastraszył mnie porodem z cięciem cesarskim, ale to wszystko zależy od tego jak Hania będzie przybierała na wadze, puki co wiadomo już, że nie zmieści się w średniej krajowej obstawiamy co najmniej 4kg. Termin porodu wyznaczony po dzisiejszej wizycie 17 wrzesień, ale lekarz mówił, że mamy trzymać się tego terminu z USG z ok. 14 tygodnia czyli 22 wrzesień,a jak będzie to wyjdzie i tak w praniu
Następną wizytę mamy za miesiąc, a potem już co 2 tygodnie.
A już w poniedziałek ... witaj 30 tygodniu !!
9.07. Operacja laparo-histeroskopowa.
Rozpoznanie pooperacyjne: Zrosty wewnątrzmaciczne Ashermana, torbiel jajnika prawego, zrosty jajnikowo-jajowodowe obustronne, zrosty otrzewnowe.
Endometrioza jajników i śródotrzewnowa IV stopień wg ASRM
Podczas operacji usunięte zrosty wewnątrz macicy oraz otrzewnej, usunięta torbiel 4cm czekoladowa na prawym jajniku.. Pobrany materiał do histopatologii.
Ja to jednak jestem nienormalna, a jeszcze bardziej dosadnie mówiąc niedojrzała na swoje 35 lat! No kretynka! Zamiast się cieszyć i skakać do góry ze szczęścia to w mojej głowie kłębią się myśli... durne myśli. Czy dam sobie radę? Czy ja na to jestem gotowa? Czy się w ogóle nadaje na matkę? Przecież nie mam krzty doświadczenia, nie mam pojęcia jak się przebiera dzieci, jak się je karmi, myje, kompletnie zielona. To jak ja sobie dam radę przy dwójce?? A jak już któryś zachoruje? A jak się zakrztusi? O matko kochana! Przeraża mnie to wszystko. Teraz narzekam na swoje samopoczucie, wymioty i inne drobne dolegliwości, to co będzie później.
Niech mnie ktoś dobije!
No kretynka! Idiotka! No kurde, boję się, jestem tym przerażona!
Wyć mi się chce z mojej głupoty, bezradności i czego tam jeszcze.
a jednak dziewczynka- Zuzia 
Zuzia ma ok 1.5 kg i 40 cm wzrostu, duża lalunia
jest aktywna szczególnie w nocy 
24+1
Stałam dziś trochę przy garach. Typowo polski obiad na weekend gotowy.
Coraz częściej zaczynam się zastanawiać czy my w ogóle ze wszystkim zdążymy. Rozmawiamy debatujemy co i jak a potem zero działania. Od przyszłego tygodnia zaczynam z kopyta kompletowanie wyprawki i nie będę już na nic patrzeć. A jeśli zacznie się wcześniej i to on będzie musiał wszystko kupić. Nie jest ojciec jakiś nie ogarnięty, ale w kwestii dziecka zbyt zrównoważony i spokojny. Może to i dobrze, może trzymanie mnie na dystans i hamowanie moich zakupowych szaleństw ma sens. W sumie to gdyby nie on to już do tego czasu kupiłbym już z pięć wózków. Tym czasem w tym tygodniu do wyprawki dołączyły dwa cienkie kocyki i jeden gruby. Łóżeczko z materacem też mamy i komplet pościeli. Kurde muszę jechać do rodziców i przekopać moje szafki, bo bez sensu jest takie myślenie w ciemno. Zacznę od początku listy wyprawkowej. Zacznę od wyprawki dla siebie, bo to wiem co mam a czego nie. Potem, zajmę się ciuszkami. W sumie to się nawet jeszcze nie wiem z której z list mam skorzystać. Czy z tej na belly czy z broszury którą otrzymałam od położnej.
Jakaś taka nie ogarnięta jestem i mam wrażenie, że mój wpis też, ale zacznę to wszystko porządkować i jakoś to pójdzie.
Miłego weekendu kochane!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 13:09
Ciąża rozpoczęta 10 grudnia 2014
9 miesiac
39t1d czyli jestesmy w 40 tygodniu ciazy 
waga : 74,4 kg (9kg na plusie)
Eureka !! Mam apetyt!! To az nie mozliwe , ale mam teraz ochote na wszystko. Doslownie na wszystko!!
Dobrze ,ze tak dopiero od kilku dni a nie przez cala ciaze bo z tych 9kg byloby 29kg na plusie:)
Pozostalo do porodu 6 dni! Tylko 6 dni
Ja urodzilam sie w terminie wiec zobaczymy jaki nasza Lia wybierze sobie dzien.
Dwa razy mialam silne skurcze przepowiadajace , ktore trwaly conajmniej z 5 godzin, masakra!! Istna udreka, najgorsze ,ze to tylko przepowiadajace. Juz sie boje tych prawdziwych!
Ogolnie samopoczucie rozne, ale mysle ze to jest raczej spowodowane zmiana pogody, a nie przez hormony. W tym roku pogoda jest dobijajac!!!
Co odczuwam:
- dretwienie prawej nogi (mala uciska mi na nerw)
- bol jakby cewki moczowej (taki impulsywny) to tez przez mala Lie, ktora sie wierci i naciska zbyt mocno 
- silne skurcze macicy( skurcze przepowiadajace) w tym tyg juz dwa razy mnie zaszczycily.
- zwiekszony apetyt
-zmiany nastrojow
Sprobuje pozniej akies zdjecie wstawic
Buziaki kochane
No i już wszystko wiem...żałuję...Tylko że wcześniej nie wybrałam się do ginekologa tutaj. A tak apropo to lekarz bardzo niczego sobie hehe:)
Dowiedziałam się, że w budowie anatomicznej jest wszystko ok, pobrał cytologie i prawdopodobnie mam hiperprolaktynemie. Muszę tylko zrobić wyniki dla potwierdzenia i wdrożyć leczenie a później już możemy spokojnie starać się o naszego maluszka:)
A najważniejsze jest to, że moja endometrioza ma lada chwila wybuchnąć jak to stwierdził Pan Doktor:) i w końcu doczekam się @
Tyle lat jej nie miałam normalnej, że już zapomniałam jak to jest przed i w ogóle...dziwne uczucie, ale miłe:) Oby tylko przyszła dzisiaj, bo coś czuję, że będzie trochę ciężko a na wtorek do pracy to byłaby kompletna klapa..
5 dpo
cycki dalej wrażliwe

Oby to było to tym razem. Zawsze zaczynały boleć 2-3 dni przed @
nananana będziemy w ciąży 
Rozpoczęłam dziś walkę na innym froncie - 6 CV wysłane. Zajęło mi to tylko 3,5h.. Masakra. Ale grunt, że zaczęłam działać w tym temacie
Profile na linkedin i pracuj też uaktualnione. To teraz pozostaje czekać na odzew i monitorować ogłoszenia w poszukiwaniu nowych ofert. Mam nadzieję, że coś sensownego z tego wyjdzie 
Z frontu ciążowego - mój najmniej ulubiony okres czekania na testowania. Raczej się w tym cyklu nie nastawiam, jakoś mnie nie przekonuje. I brak śluzu płodnego, i ten wykres taki nijaki.. Na szczęście tak się zajęłam poszukiwaniem pracy, że w zasadzie jakoś się tym za bardzo nie przejmuję. Chyba faktycznie pogodziłam się z tym, że jak na złość uda mi się zajść w ciążę dopiero po zmianie pracy i bez tych wszystkich przywilejów, które tu by mi dała umowa na czas nieokreślony 
14cs
26dc
10dpo
Pozmieniało się u mnie sporo. W pracy nareszcie wszystko stało się jasne i znów z uśmiechem na twarzy wstaję co rano i zbieram się do wyjścia
Psychiczny wielki ciężar wreszcie zdjęli mi z pleców.
Wyluzowałam. Na wielu płaszczyznach.
OF pokazuje mi na dzisiaj 35% pozytywny test, 36/100 pkt. Jeszcze iks tygodni temu cieszyłabym się, że super fajnie - teraz dość mi to lotto.. 
Już tyle razy dostawałam po dupie, że tym razem nie mam zamiaru robić żadnego testu. Może za tydzień - jeśli m@łpa nie przylezie i temp. nie spadnie.
Odczucia? Ogólnie nie rejestruję nic szczególnego - pobolewa mnie głowa i bolą mnie piersi. W drodze do i z pracy przesypiam tak, że nie wiem kiedy docieram do domu. No ale senność w aucie - jeszcze jak taka burzowo-deszczowa pogoda to nic nadzwyczajnego u mnie.
Potrafię się popłakać z byle powodu. Tłumaczę sobie to stresem w pracy, który dopiero puszcza.
No i trądzik.. Jakaś masakra. Prychole mi takie wylazły, że w szoku jestem 
p.s.
Wronko - jeśli czytasz.. daj znak życia. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko OK 
I po kontroli w przychodni trafiliśmy do szpitala.
W szpitalu póki co nic konkretnego nie wykryli ale mówili że do poniedziałku będą obserwować bo dopiero po 3 dobach zus płaci za pacjenta.
Ogólnie dr która badała Dominika w izbie przyjęć mówiła ze gdyby to było donoszone dziecko to by na oddział nie brała. Mały leży na oddziale kardiologii bo tam nie ma innych dzieci a nie chciała pani dr by mały czegoś nie złapał w szpitalu dodatkowo.
Przy badaniu gardła Dominik znowu się zaniósł i to porządnie. Ja jestem przerażona. Psychicznie juz wykończona. Wiem ze powinnam być silna bo Dominik potrzebuje mnie. Potrzebuje obojga rodziców. Ale już nie daje rady. Do tego wiadomość o małym Ksawerym. To wszystko mnie przerasta. Do tego stopnia ze w szpitalu Dominik został z tatą.
Chyba nie ma gorszej mamy niż ja.
5 miesięcy razem 

A właściwie 5 miesięcy i jeden dzień 
Nie mogę w to uwierzyć.. Naprawdę czas tak szybko leci? Chcę żeby zwolnił. Tomcio tak szybko rośnie, codziennie mu się przyglądam i nie mogę za nim nadążyć.. Jest już taki duży
a gdzie mój Dzidziuś? 
Tomcio ma się świetnie
wręcz nawet bardzo dobrze
jest teraz małą gadułą. Z dnia na dzień coraz więcej gada, tak śmiesznie wciąga wargę, robi takie różne minki haha
coraz lepiej wszystko mu wychodzi
. Na ostatnim szczepieniu ważył równe 8000g
po pierwszych dwóch szczepieniach cieszyłam się, że tak dobrze je zniósł. Nie miał żadnej gorączki, nie marudził
wracaliśmy wózkiem to przespał 2 godziny a teraz spał tylko godzinke i obudził się z takim płaczem, że nie mogłam go uspokoić.. mój biedulek
w końcu pomogło trzymanie w pionie i oglądanie teledysków
po kilku minutach zasnął a po godzinie obudził się szczęśliwy 
Tomcio jest bardzo radosnym bobaskiem
wiadomo, czasem pomarudzi jak każde dziecko kiedy jest głodny, gdy już znudzi mu się zabawa i ma ochotę na podróżowanie, kiedy po prostu ma zły dzień. Uwielbiam spędzać z nim czas
jeździmy i chodzimy wszędzie razem 
Zębolka jeszcze żadnego nie ma, czekamy cierpliwie
na brzuszku ładnie trzyma główkę choć szybko się denerwuje i nie lubi tej pozycji
Na boki do zabawki też się ładnie poturla ale się nie przewraca sam na brzuszek i nie wiem czy mam się martwić? Ma jeszcze czas?
Ze spaniem w sumie różnie jest. Zasypia przeważnie około 21 czasem po. Budzi się około 2-3 na cycusia a potem nad ranem. Jednej nocy to omal zawału przez niego nie dostałam. Mąż wstał o 4 do pracy, przychodzi z łazienki i mówi " a czemu Żabeczka z nami nie śpi?" (mówił to myśląc, że pewnie go nakarmiłam i odłożyłam do łóżeczka a nie robiłam tego, dopiero od kilku dni go odkładam bo Tomcio mnie bije w nocy
) no więc wracając do tematu nagle do mnie dotarło to co mąż powiedział, oczy jak 5zł miałam nagle i aż bałam się zajrzeć do łóżeczka! A moje synuś sobie po prostu słodko SPAŁ!
spałby może jeszcze trochę tylko niechcący spadła jego zabawka z fotela jak mąż się ubierał no i po minucie się obudził
ale już mamy nowy rekord bo spał do 5 
Kilka dni temu mieliśmy niezłe upały, no nie było czym oddychać
nie mamy tego dużego basenu niestety bo wystąpił problem. Kupiliśmy za to trochę mniejszy, w takie upały był dla nas zbawieniem
Tomcio oczywiście po dwóch dniach skorzystał z baseniku zanim woda się nagrzała. Nie wiem jak takie maluchy reagują na basen ale Tomcio był baaardzo zaskoczony
w ogóle się nie ruszał tylko patrzył na wodę, nawet jego ulubiona zabawka go nie interesowała 
Ale za drugim razem było już super! Machał nóżkami i rączkami aż cały ochlapany był na twarzy
było cudownie 
Minki bezcenne 







MOJA PYZUNIA 

Myszka Miki 





















17cs
2dc
piątek
Skończyłam pracę podczas "Lata w mieście". Od dziś oficjalnie zaczynam wakacje.
Wczoraj wieczorem dostałam miesiączkę. Smutno mi, choć nie liczyłam na inny scenariusz. W poprzednim cyklu leczyłam infekcję grzybiczą, ale i tak mi smutno. Moja bezpłodność mnie osłabia i przytłacza. Nie wierzę, że to się kiedyś zmieni. Nie mam nadziei. Idę za ciosem, chodzę do ginekologów, pójdę do poradni leczenia niepłodności, bo co mam zrobić?
Jestem zepsuta, a lekarze nie wiedzą co mi jest, bo zamiast mnie kompleksowo diagnozować, to wszystko jest takie połowiczne, byle jakie.
Jutro, pojutrze i w poniedziałek będziemy malować mieszkanie moich rodziców, także czeka nas intensywne parę dni.
Nic ciekawego się nie dzieje.
To już 17 cs. Będzie naturalny, bo nie zdążę z owulacją na wizytę, moja doktorka wraca z urlopu 22 lipca, co u mnie oznacza drugą fazę cyklu.
Pod koniec sierpnia pierwsza wizyta w Poradni Leczenia Niepłodności.
Po wizycie w szpitalu
Okazało się, że został tylko 1
trochę smutno
ale ważne, że jest silny, że ładnie się dzieli
teraz czekamy 2 tyg do bety
Wieczór nie był do końca taki jaki miał być. K. nie piła, ale to nieistotne. Pogadałyśmy, pośmiałyśmy się, to się liczy
umówiłyśmy się jakoś za dwa tygodnie. A to niesamowite, bo zaraz po naszym ślubie widywałyśmy się dość często, jeździłam do niej, bo miała zagrożoną ciąże i potrzebowała towarzystwa. Jak urodziła się mała byłam u niej może 2 razy i kontakt urwał się na jakiś rok. Dlaczego nie wiem. Takie życie po prostu, a szkoda, bo dziewczyna jest mi bardzo bliska i ważna. Może uda się odbudować tą relacje. Zobaczymy.
Kolejny dzień bez małża. Już mu nawet napisałam, że tęsknie i mam na niego wielką ochote. Oczywiście jego męski móżdżek jakoś nie pomyślał, że wypadałoby sensownie zareagować. Eh. romantyzmu brak. smuteczek.
Byłam w genialnej meksykańskiej knajpie. Z przyjaciółką z dawnych lat. Dawnych, bo dzisiaj przyjaciółką nazwać jej nie potrafię. Jakoś tak relacje nam się rozluźniły. Jej podejście do życia bardzo ewoluuje. Śmieszne jak sytuacja życiowa zmienia człowieka.
A tymczasem wieczór spędzam sama. Skończyłam wczorajsze winko, wezme prysznic i poczytam.
Bezrobocie mimo faktycznie mnóstwa spraw przywołuje bardzo głupie myśle. a fe. czas do pracy.
Potrzebuje wyjść w miasto, potańczyć, pobawić się. Tylko nie mam z kim. Wszystkie moje dziewczyny ciężarne albo zakochane, niepotrzebujące imprez. heloł? Jak to?
Kocham tańczyć, a nie mam z kim. smuteczek po raz drugi.
Zobaczcie jaką piękność zrobiły mi koleżanki. handmade to ich pasja.
jestem zachwycona!

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lipca 2015, 22:11
Nie wiem czy to zachcianka ciazowa, ale... godzinke temu poczulam nieodparta potrzebe zjedzenia plackow ziemniaczanych... S byl juz po kolacji. On chyba jednak tez ma zachcianki, bo usmazylam 8 placuszkow, po czym 4 zniknely w jego paszczy... 
A takie dobre byly, ze z checia bym sie z nim nie podzielila. Cale jego szczescie, ze jego oczy kota Shreka nadal robia na mnie wrazenie
Szkoda, ze zuzylismy wszystkie ziemniaczki...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2015, 08:04
MlodaDama ulala to moze bylo, zaczyna sie robic kosciotrup z brzuszkiem 
Natalina obiecuje poprawe :*
Tez dolaczylam do rywalizacji, ale chodzenie mi za duzo nie daje. Tylko ze jak chodze to mala spi, a jakbym chciala co innego pocwiczyc to musze specjalnie wygospodarowac czas 
Jestemy po 2 dawce szczepien!! I na razie jest good. Mala od rana byla marudna, jak wychodzilysmy to sie zapowietrzyla az z histerii ze wozek jeszcze nie rusza
Potem przy badaniu byla grzeczna, a potem przy kluciu juz nie bardzo... Ale jak poprzednio byla tragedia, histeria, masakra, krzyk przez kilka godzin, tak dzisiaj jest normalny marudkowy dzien. Dzieki Bogu. Bo tak sie balam... Balam sie ze dopiero co zaczela byc pogodna i wroci moj maly goblin histeryk. Zobaczymy jak bedzie jutro, ale jestem dobrej mysli 
Ze mna gorzej, bo na prawde nie moge sie zregenerowac. Juz waze 54kg (a mialam zachowac 56), nogi mi omdlewaja, co jakis czas robi mi sie slabo i mam uczucia tracenia kontaktu z rzeczywistoscia. Moze zmeczenie, moze niedojadanie, moze tarczyca, kto wie...
1dc,@ zwitała...
nikt nie wie, co się ze mną dzieje, a tym bardziej nikogo to nie obchodzi.
ostatni mój cykle z CLO
zresztą i tak bez sensu.
czas przerwać to błędne koło i po prostu zacząć żyć.
niestety niektórym nie dane jest być rodzicem i najwyrażniej jestem w tej grupie....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.