Zaczynam 9cs. Zrobilam badania ,
FSH 8,89 mlU/ml
LH 4,74 mlU/ml
Amh 2,20
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2015, 20:16
U niektórych kobiet napar z siemienia lnianego bądź olej z wiesiołka zwiększają produkcję śluzu płodnego. Pamiętaj tylko, że olej z wiesiołka przyjmuje się tylko do czasu wystąpienia owulacji.
23 cs/24 dc
Nastrój 8/10
Od wczoraj jestem na diecie-muszę na niej być. Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń. Bardzo nie chcę brać metforminy więc codziennie biegam lub pływam. Jem warzywa, orzechy i inne ziarna, rośliny strączkowe, mięso i jogurty naturalne. To nie na zawsze! Wytrzymam ile dam radę, do operacji na pewno. Później już wejdzie mi to w nawyk. Robię to dla siebie💁♀️, dla nas👫, po to bym zwiększyła szanse dla bejbika💚
Edit: tak moje ręce (obie) wyglądają po badaniu w laboratorium.
https://zapodaj.net/b2ffc541323f0.jpg.html
Krew mam pobieraną z dłoni ponieważ panie inaczej nie potrafią się wkłuć. A kiedyś oddawałam honorowo krew...tam nie było problemu. Niby nic nie znacząca pierdoła ale ani tego zakryć ani ukryć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2020, 19:00
Odliczam dni do wizyt i bardzo coraz bardziej boje się wizyty w poradni genetycznej (zostało 10 dni) w poprzednich ciążach nie miałam takich badań wiec jest to dla mnie nowość mam nadzieje że wszystkie wymiary będą w normie bo inaczej chyba będę świrowała do końca ciąży i znowu nabawię się depresji.
Dwa dni później wizyta u mojego doktorka, w między czasie muszę zrobić jeszcze badania krwi i moczu.
Mąż wraca dzisiaj z delegacji i mam nadzieję że już nigdzie go nie wyślą bo bardzo bym chciała aby towarzyszył mi podczas tych wizyt.
Teście nadal nie wiedzą o moim stanie i nie mamy zamiaru ich na razie informować bo to jedyne osoby które zamiast cieszyć się naszym szczęściem będą widzieć jedynie problemy i wytykać nam ciążę do samego porodu, tak jak było to poprzednim razem, więc dowiedzą się jak zauważą 
Druga beta 1926!!! Chyba jest dobrze:) A ja nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć! Dalej to do mnie nie dociera. Może jak zobaczę Bąbla na usg, to się zmieni? Muszę wybrać się do lekarza i jak najszybciej zrobić usg. Najpierw bałam się, że beta nie przyrasta prawidłowo, teraz boję się ciąży pozamacicznej.
Nie mam żadnych objawów, martwi mnie to. Wszyscy narzekają na mdłości, a ja się ich nie mogę doczekać. Niech Dzidzia da o sobie znać 
Modlitwa rodziców do Anioła Stróża dziecka poczętego:
Aniele Boży Stróżu dziecka poczętego, którym Dobry Bóg nas obdarował i Twej opiece powierzył, prosimy Cię, abyś nieustannie czuwał nad naszym dzieckiem i wypraszał mu potrzebne łaski: zdrowia, prawidłowego rozwoju i szczęśliwego przyjścia na świat. Wielbiąc Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Stwórcę i Dawcę Życia, prosimy Cię, aby ten błogosławiony czas oczekiwania umocnił naszą miłość, pogłębił więź małżeńską i przyczynił się do wzrostu wiary i nadziei, którą pokładamy w Tobie. Amen!
Dawno mnie nie bylo, jakos nie mialam czasu pisac.
Otoz ww wtorek wrocilismy z anglii, zajelo mi troche czasu zeby dojsc do siebie, fajnie bylo miec rodzine przy sobie. We 3 siedzialysmy, gadalysmy godzinami, ogladalysmy filmy itp, wstyd przyznac ale nawet nie tesknilam za P.
)) Dobrze bylo zrobic sobie przerwe.
Ale jak to w mojej rodznie nie obylo sie bez dramatu, ciaza mojej siostry okazala sie byc biochemiczna czyli taki spozniony okres, wiem bo przeciez sama przez to przechodzilam wiec powiedzialam jej ze najprawdopodobniej zarodek mial jakas wade genetyczna I sam obumarl,pozatym w swietle prawa dziecko to byloby dzieckiem jej obecnego meza a nie chlopaka.. nie wiem czy bylo jej przykro czy nie bo mowiac szczerze poza ta krotka rozmowa pierwszego dnia to w ogole z nia nie rozmawialam. Ona spakowala sie I pojechala na te 4 dni do swojego partnera.Z reszta zaraz po przyjezdzie chciala nas do niego wyciagnac ale ja nie chcilam jechac bo co Adas bedzie robil u starego kawalera w domu??Sorry ale myslac polskimi kategoriami 37 lat facet I mieszka sam to stary kawaler co nie?...
Pojawila sie w poniedzialek rano bo on szedl do pracy I zakomunikowala mi ze on mnie moze zwiezc na lotnisko ale musze wyjechac o 5.30 bo o 8 mam byc na lotnisku?????
Ja na to ze lot mam o 13, co bede z Adasiem tyle godzin robic?..na to moja mama ze on ja moze zawiezc bo ona moze czekac a moja siostra na to ze on nie bedzie taki kawal jechal!!!! bo lotnisko mamy bylo dalej...
Jaka z tego konkluzja..czyli lepiej zebym ja sie targala autobusem albo pociagiem z waliza I dzieckiem niz jej chlopak sie zmeczyl podroza. Mam wrazenie ze zrobila to tylko po to zeby mnie zdenerwowac co jej sie udalo bo nawet sie poplakalam jak w gowie zobaczylam wizje mnnie I Adka ..haha
Potem zaczela cos krecic ze niby moze byc 9 ale ja zdecydowalam ze pojade pociagiem I tak tez zrobilismy. O 8 mielismy pociag z Southampton I o 10 bylismy na lotnisku. Po dlugiej dordze dotarlam do domu ale sie zawzielam I juz wicej tam nie pojade. Jak juz to u drugiej siostry sie zatrzymam I tyle. Jesli nasz przyjazd to taki problem to nie bede jej juz na to narazac.
Bardzo mi sie przykro zrobilo bo ja bym sie tak nie zachowla, ja nie robie z siebie obloznie chorej ale jak ktokowiek przylatywal do mnie to zawsze wszystkich odwozilismy, ona raz na moj slub jechala sama z mezem I dzieckiem ale w wynajetym przeze mnie samochodzie!!!
Nadal czuje niesmak, bo tyle razy jej pomgalam, finansowo I w ogole. Wiem ze ma trudny okres w zyciu I nie oceniam jej bo sama nie wiem jak mi sie zycie ulozy za kilka lat ale chyba bedzie musiala radzic sobie sama bo ja troche sie zniechecilam do pomagania jej.
Z rzeczy ciazowych, meczy mnie zgaga I porworny katar.
Czas chyba zaczac kompletowac rzeczy dla dziecka, nie mam pojecia jak sie za to zabrac. Musze poszukac na ovu wyprawke dla niemowlaka Zima.hm..
Mieliśmy ostatnio z meżem rozmowe o dziecku... to znaczy mini rozmowe, bo narazie z Nim na ten temat nie idzie pogadac, bo narazie nie mysli o dziecku... przede wszystkim przez to ze mamy niestabilna sytuacje finansowa. Co prawda- idzie ku lepszemu, ja zaczynam prace i mimo ze on konczy wtedy kiedy ja zaczynam to na oku ma cos innego i z tym wiazemy duze nadzieje. Staneło na tym, że zobaczymy jak los sie potoczy, ze narazie nie mozemy pozwolic sobie na dziecko bo wlasnie brak tych warunków iii chyba brak gotowosci. Kurcze, niby chciałabym byc w ciazy, ale bycie rodzicem jednak mnie przeraza wiec moze nie do konca jestem gotowa?? No i mąż też, bo wiadomo ze faceci są jak dzieci, nie dojrzewają tak emocjonalnie, chociaz wiem, ze jakbysmy na przykład wpadli to cieszylibysmy sie oboje jak wariaci 

Póki co, w mojej głowie chyba ustaliłam taki plan "po cichu"- zeby Bozia nie usłyszała
cyt.- "chcesz rozmieszyc Boga? powiedz mu o swoich planach"
no wiec własnie
: że teraz rok pracy, karrrierrry
zeby zdobyc doswiadczenie zawodowe i wlasnie za około rok pasowałoby cos pomyślec o potomstwie
No ale zobaczymy
co czas pokaze, mam nadzieje ze bedzie dobrze 
35t0d
35 dni do TP
To już 36 tydzień, wow xD Bardzo chcę rodzić, ale jeszcze 2 tygodnie muszę wytrzymać.
Gdybym była Indianką, mój syn musiałby mieć imię związane z deszczem, np. "Tańczący w Deszczu" czy coś
Mówiłam wcześniej, że bardziej się rusza w deszczowe dni, a wczoraj w nocy obudził mnie swoim mocnym, uporczywym wierceniem się i po jakimś czasie usłyszałam za oknem, że leje deszcz
a wcześniej przecież był upał.
Rano zauważyłam, że brzuch zmienił nieco kształt i się obniżył. Ciekawe, czy jeszcze wróci w górę, czy już do porodu pozostanie obniżony
Byle Artur był dalej główką w dół i za wiele nie kombinował, muszę mu to powiedzieć
W poniedziałek na wizycie podejrzymy go.
Nogi wciąż lekko obrzmiałe, ale to nic. Czuję się dobrze i tak bardzo się cieszę, że przetrwaliśmy te 8. miesięcy bez leżenia w szpitalu, bez takich najpoważniejszych problemów. Z przyszłych październikowych mam kilka przecież było lub jest w szpitalu i wiem, jak musiały cierpieć. Lekko zazdroszczę jedynie tym, które już urodziły swoje dzieciaczki, jednak powinnam być cierpliwa. Być w domu i spokojnie cieszyć się ciążą to najlepsze, co mogło nas spotkać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2015, 11:02
W ppniedzialek na sono-hsg jestem umowiona. Godzine przed badaniem nie jesc i nie pic.
Czy tylko ja tak mam że potrafię godzinami się wpatrywać w swój wykres?? Jakbym miała od tego zajść w ciążę to chyba trojaczki by wyszły... 
teraz jestem pewna że jest już po owulacji, przed wczoraj bolał prawy jajnik, ale wczoraj!?? to ja myślałam że ze skóry wyjdę tak dał mi popalić...
Teraz pozostaje tylko czekać 
Choć czarne myśli też wracają, pomiędzy wspomnieniami szczęśliwych chwil bycia w ciąży pojawiają się te z 6 czerwca i strach że to może wrócić...
Dziś 1 dzień po owulacji, jeszcze 10 i będzie wiadomo 
Dziewczyny z 5 komórek wszystkie się zapłodniły 
W poniedziałek mam czekać na telefon czyli transfer najprawdopodobniej w 5 dobie. Czyli chyba jest dobrze? Leczenie pomogło 
Popłakałam się z mężem jak odebraliśmy ten telefon...
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2015, 13:17
Skopiowane od Justyśki Zośkowej 
Modlitwa rodziców do Anioła Stróża dziecka poczętego:
Aniele Boży Stróżu dziecka poczętego, którym Dobry Bóg nas obdarował i Twej opiece powierzył, prosimy Cię, abyś nieustannie czuwał nad naszym dzieckiem i wypraszał mu potrzebne łaski: zdrowia, prawidłowego rozwoju i szczęśliwego przyjścia na świat. Wielbiąc Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Stwórcę i Dawcę Życia, prosimy Cię, aby ten błogosławiony czas oczekiwania umocnił naszą miłość, pogłębił więź małżeńską i przyczynił się do wzrostu wiary i nadziei, którą pokładamy w Tobie. Amen!
To będzie krótki wpis. To był fajny dzień z lekkim oderwaniem od rzeczywistości.
Bo każdy z nas gdzieś tam w środku jest dzieckiem 
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2016, 19:36
Dziś zły humor i poczucie, że wszystkim się udaje z ciążą tylko nie mi (wiem, że tak nie jest i wiele osób ma znacznie gorsze przejścia niż ja, ale dzisiaj taki dzień użalania się nad sobą). Jutro nasza pierwsza rocznica ślubu. Gdyby wszystko poszło dobrze, mielibyśmy już nasze maleństwo w ramionach
Gdyby chociaż druga ciąża się utrzymała, zaczynałabym właśnie szósty miesiąc ciąży. A zamiast tego kończy mi się właśnie pieprzony @.
Mój mąż nie do końca rozumie moje rozżalenie. Strasznie przeżył oba poronienia, zwłaszcza pierwsze, kiedy widzieliśmy już serduszko na USG i wszystko szło tak dobrze, ale kiedy pożaliłam mu się dzisiaj, że tyle to trwa, odparł tylko zniecierpliwiony, że przecież się staramy. No staramy i właśnie to doprowadza mnie do szału - że się ciągle staramy, kiedy powinniśmy już odkrywać nasze dziecko lub przynajmniej kompletować wyprawkę. Dotychczas w większości udawało mi się zachować optymizm, ale teraz chyba dopada mnie syndrom staraczki - wszędzie widzę wózki, brzuszki, niemowlęta. Wejście na facebook to jak skok do lodowatej wody - wszędzie dzieci i ciąże. Dopada mnie dojmujące poczucie osamotnienia - jakby udawało się wszystkim poza mną. Wiem, że to fałszywe wrażenie, wiem, że mnóstwo dziewczyn na tych stronach ma gorsze problemy - ale dziś jestem w takim nastroju, że rozsądne i rzeczowe argumenty do mnie nie docierają. Wiem, że pytanie "dlaczego ja" nie ma najmniejszego sensu - ale tak trudno mi dziś od niego uciec.
Chyba naleję sobie kieliszek wina i pójdę popłakać w wannie. Mam nadzieję, że do jutra mi przejdzie. W końcu będziemy świętować naszą pierwszą rocznicę ślubu i jakkolwiek ten rok dał mi mocno w kość, pokazał mi też, że mam najcudowniejszego męża na ziemi (nawet jeżeli nie zawsze rozumie moje zmiany nastroju - nie jego wina, ja też je nie zawsze rozumiem) - i że decyzja o wyjściu za niego była najlepszą decyzją w moim życiu.
16% mamy już za sobą 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/3a540ab8e7ea.jpg
Gdyby do każdego wpisu można by było robić temat mój by brzmiał tak : "los igra z nami jak mu wygodniej".
Miało być jak w bajce. Już nie wracam do tego, że zbliża się przewidywana data urodzenia mojego Aniołka.. Było... Co się stało to się nie odstanie. Tylko boli mnie coś innego. Pamiętam jak by to było wczoraj siedziałam w szpitalu byłam u ginki na usg zobaczyć czy może jednak bije serduszko.. No i ona mnie pocieszała, żebym się nie martwiła, bo za 3 miesiące znowu będę w ciąży. Zaczyna się już 7 miesiąc małymi krokami a ja w ciązy nadal nie jestem.
A może jestem? Zobaczcie jakie życie jest nie sprawiedliwe. Skończyłam szkołę, miałam wakacje. Staraliśmy się ile w naszej mocy, żeby się udało. Teraz jak stwierdziłam, że zawieszam świadome starania, bach może się okazać, że jestem w ciąży. Jak udało mi się do szkoły. Czy to nie jest jakieś niesprawiedliwe? Nie myślcie, że nie chce dziecka. To nie o to chodzi. Zresztą mogę wcale nie być w ciąży. Ale powiedzmy, że się udało. To czy los sobie ze mnie nie kpi? Chciałam to nie mogłam. Jak poddałam się to może się udało. Owszem jeśli tak to pogodzę i ciążę i szkołę. Tylko dlaczego tak się z nami dzieje????
Może się jednak okazać, że w środę @ przyjdzie jak w zegarku, a wtedy ten wpis będzie się nadawał do kosza. Tego nikt nie wie.
Kolejny raz doświadczam, że nie można nic planować, bo z naszych planów i tak nic nie będzie. Czy takie życie jest nam zapisane tam na górze? Czy to my robimy błędne wybory i tak nam się komplikuje ??
P.S
jak pogodziłam się z myślą 2-letniej szkoły. Później z rok szkoły w między czasie wtedy starania, to Bóg może daje mi coś na co czekałam do tej pory.. nie chce mi dać wtedy kiedy ja tego pragnę tylko jak Jemu pasuje..
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2015, 14:18
A teraz z innej beczki... mam straszny problem z matka
mam jej dosc! tak sie zmieniła po 50-tce ze nie mozna z nia wytrzymac. O wszystko sie czepia, o wszystko! nie widzi tego sie sie staram, ze sprzatam, np dzis od rana spocona wysprzatałam cała gore, a ta potrafi powiedzziec z ironia "moze bys posprzatała czasem schody?" nosz kurwa! jak siostra mieszkała z mezem to NIC nie sprzatała w domu, ja zawsze za wszystkich jak sluzaca a jakos tamtej nic nie zwracała uwagi a mi zawsze sie czepi. Tak straciłam do niej szacunek jak do nikogo... po prostu czasem jej nienawidze. Nie wiem jakim czlowiekiem przez to jestem ze o wlasnej matce tak mowie, ale tak jest...
w dodatku kloce sie z nia o mojego meza bo ma wielce zal do niego ze nie zawiozł jej kilka razy gdzies tam i juz go przez to nie lubi! jej sie cos w glowe pierdoli! codziennie zre sie z nia o cos. A najgorsze jest to ze jej sie zdaje ze ma racje. Tylko fakty sa takie ze jedna siostra sie juz wyprowadziła z domu bo miała jej dosc wiec to swiadczy tylko o niej
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2015, 14:12
Troche stresow mnie czeka w najblizsze dni. W poniedzialek sono-hsg. We wtorek synek zaczyna przedszkole (3latek). Pierwsze dni wrzesnia beda dla mnie stresujace.
To dziś! Nadszedł w końcu TEN DZIEŃ, 15 dzień cyklu.
Obliczał On, bo ja się nie znam.
Tak więc przez najbliższe 2-3 dni ciężko pracujemy i staramy się o Drugorodnego.
Najfajniejsze w staraniach jest to, że przestajesz się czuć głupio, że masz ochotę na seks kilka razy dziennie… wtedy przecież TRZEBA! 
To idę zmolestować męża. Po raz czwarty.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.