RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 2 września 2015, 03:08

Tak wiec test robiony pare dni temu oczywiście był bardzo pozytywnie negatywny lub bardzo negatywnie pozytywny, jak kto woli. W każdym bądź razie z tego cyklu znowu nici. Jeszcze troszke sie łudzę, a bo (i tutaj milion moich wyimaginowanych, bezpodstawnych przypuszczeń), a i tak czuje, ze "okresowe" wolne, ktore wzięłam w pracy przyda mi sie jak najbardziej. Trochę żałuje,ze w tym cyklu nie mierzylam temperatury bo wydaje mi sie,ze okres trochę sie spóźni, ze cos go poprzestawiało. Wiedzialyscie,ze witamina C moze opóźnić miesiączkę???? Wiedzialyscie???? To czemu mi żadna nie powiedziała zanim lyknelam jej sto tabletek??? :(

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 2 września 2015, 05:01

Nie śpię od 2.30 przez ten pieprzony nocny skwar!!!! Oczywiście córcia też bunuje w brzuniu <3 a na dodatek nakdroższy ma teraz cały tydzień nocek a dla mnie to masakra bo nie nawidze spać bez niego :-( no i wogle nieche mi się spać :-o jeszcze w nocy zgłodniałam i zjadłam dwie buły z pasztetem i pomidorem :-P mam nadzieję że to jedyna taka nocka bo idzie się wykończyć :@

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 2 września 2015, 05:09

Coś czuję że te nasze dziecię będzie nocnym Markiem <3 <3 a tak mnie kopie i sobie urządza zabawy że aż telefon mi podskakuje i trzymam go na piersiach :-D ;-)

Lila2703 Czekamy... 2 września 2015, 08:23

Gdzie ta owulacja??? 19dc a tu nic...ovu wskazywał prawdopodobną owulkę na 13-17 dc...robiłam testy owulacyjne ale wyniki ostatniego z 17dc jest dla mnie nie jednoznaczny, zaznaczyłam że pozytywny ale nie jestem tego pewna. Śluz płodny niby był, ale jak to u mnie niestety bywa prawie pod mikroskopem musiałam go szukać i też nie jestem pewna czy go sobie nie wmówiłam. Dwie temperatury musiałam w tym cyklu wykluczyć, generalnie tempka mi się jakoś tak dziwnie waha w tym cyklu. Zero objawów na owulację...Jakaś totalna porażka. Serduszkujemy z mężem od kilku dni prawie codziennie, ale ileż można, w końcu mi się chłopak wystrzela totalnie. Ten cykl to będzie porażka już to widzę..martwi mnie ten brak owulacji, czy to może być cykl bezowulacyjny?? Oby nie bo to może oznaczać jakiś głębszy problem. A tak liczyłam na ten cykl...i na dodatek pada :(

Requiem Do czterech razy sztuka! 29 listopada 2015, 18:55

Jutro bardzo ważny dzien decydujący w kwestii naszego zakupu domu. Bardzo ważne jest dla mnie to gniazdko. Jak mam zachodzic w ciąże jak jestem oficjalne bezdomna

Dzis urodziny Mojego Kochanego Taty!
Wszystko by bylo pieknie gdyby tu byl;(
Pierwsze takie urodziny bez Niego;(
Wiem, ze jest miedzy nami :)
Nawet mam na to dowod: moj mąż jechal ciezarowka juz byl przemeczony praca. Na sekunde mu sie oczy przymknely i moj Tata go obudzil;) powiedzial ; uwazaj. Widzial Tate. I otworzyl oczy i o sekundy od tego zeby uderzyl w barierki przy drodze:(
Takze czuwa nad Nami:*
Niewiem czego mu zyczyc no bo chyba nie zdrowia i spelnienia marzen?
Niewiem jak tam jest. Ale marzenia zawsze moga sie spelnic tu na ziemi:)
Ale zycze mu na pewno jak Najlepiej.
22 grudnia bedzie rok;(

9 dzień w szpitalu

nie tak sobie wyobrażałam poród i spotkanie z moim dzieckiem. Zazdroszczę kobietom, które do ostatniej chwili siedziały w domu z mężami, mogły wejść pod prysznic, zjeść kanapkę, wyprzytulać psa czy kota, zabrać spakowaną torbę i dopiero wtedy pojechać. Mnie codziennie tabuny ludzi pytają czy: skurcze są- odpowiadam nie ale jak to nie ma?, codziennie ktoś sprawdza czy jest rozwarcie- no coś tam jest ale kiepskie ale jak to?. Niestety z racji cukrzycy wpadłam w tryby maszyny szpitalnej, która nie chce mnie teraz puścić. Powinnam założyć taką kartkę na której będę stawiać kreskę za każdym razem kiedy ktoś powie "no i co nie chce pani urodzić?" a potem pójść z tym do kasy szpitalnej i niech mi wypłacą złotówkę za każde stwierdzenie- została bym milionerką a Ala mogła by pójść na studia w Oxfordzie.
No i przejrzeli mnie taki mam podły plan, że nie chcę urodzić. Z brzuszkiem mi ładnie, czuję się sexi i postanowiłam nosić go do końca życia. Ala ma tam dobrze, ciepło, przytulnie a jak skończy 18 lat i będzie pełnoletnia to może załatwi sądowy nakaz uwolnienia :)
Powyższe tylko potwierdza, że Polska to kraj absurdów. Wszędzie na świecie (mówimy o tych bardziej cywilizowanych obszarach) medycyna przenosi się poza mury szpitali. Tworzy się zespoły środowiskowe złożone z pielęgniarek, położnych, lekarzy, psychologów, pracowników socjalnych i całej masy innych ludzi, którzy odwiedzają pacjentów w domu. Tak jest w psychiatrii, położnictwie, pediatrii itp, itd. To jest po prostu tańsze. Udowodniono również że pacjent w domu dochodzi do siebie szybciej (mniej stresu). Przecież ja tu jestem również za Wasze pieniądze (no moje też) i mam wrażenie, że zajmuję miejsce komuś kto go potrzebuje, nic nie zagraża mojemu ani dziecka zdrowiu ale muszę tu być, przez to że w Polsce nie ma opieki środowiskowej. Co za problem, żebym była w domu i raz dziennie przyjechałaby położna i mnie zbadała i zrobiła KTG? Albo np. wypożyczono by mi KTG żebym je robiła sama i raportowała wyniki? To by było o niebo tańsze.....
Ciągle mówi się u nas o oszczędzaniu, o tym że opieka zdrowotna kosztuje krocie a wszędzie pieniądze przeciekają przez palce. Oj Panie Ministrze Zdrowia poczytaj Pan mój pamiętnik albo zadzwoń bo mam kilka ciekawych koncepcji :P

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 2 września 2015, 09:22

Nie chcąc zapeszyć... od razu trzeba odpukać... puk, puk, puk... ale ten II trymestr zdecydowanie należy do przyjemniejszych.
Samopoczucie dobre, humor dopisuje, apetyt w miarę też, energii i siły całkiem sporo. No i ten rosnący brzusio sprawia, że buzia sama się uśmiecha. Uwielbiam dotykać, lekko głaskać i mówić do tych moich bąbelków. Całkiem już sporych bąbelków. Oszalałam zupełnie, jeszcze jedna ciąża się nie skończyła, a mi przez głowę przeleciała myśl, jakby to było być w kolejnej ;)

W końcu się ochłodziło więc dziś mam zamiar pomalować włosy i schować moją siwiznę pod barwą CYNAMON jasny złoty brąz (kosmiczne są te nazwy). W najbliższych dniach dokonać zakupu dwóch par spodni, przecież w normalne się już nie mieszczę. Wybrać kanapę do pokoju na dole. To chyba najtrudniejsza rzecz z możliwych. Cel na najbliższe dni, nie załamywać się mniejszą wypłatą na zwolnieniu. Jakoś to będzie...

dalej czekam na @. a ona nie chce przyjść... wredota zawsze robi na opak..

a w między czasie, żeby go nie marnować, profilaktycznie walczę z candidą (nie wiem czy ją mam, objawów nie widzę) dalej tak:

- żel do higieny intymnej Pliva Fem F- przeciwgrzybiczy
- zero basenu itd
- od 1,5 miesiąca wcinam probiotyki na zmianę dopochwowe i doustne
- kilka razy w tygodniu jogurty naturalne ale te z dobrymi bakteriami
- staram się ograniczać cukier i białą mąkę do absolutnego minimum

...weszłam przed chwilą do pamiętnika, zrobiłam wpis o candidzie i nie nadchodzącej @..przeusnęłam kursorem w górę strony i wtedy mój wzrok trafił na "otwarcie pamiętnika ciążowego" ... :(

i znowu wszystkie wspomnienia przeleciały przed oczami i smutno się zrobiło :(

Dzisiaj kupiłam spodnie i koszulę w mniejszym rozmiarze! :) Super motywacja :)

Coraz bardziej boję się sobotnich badań. Boję się, że nawet szansa na walkę zostanie nam odebrana. Nie myślałam, że to się wszystko potoczy tak, jeden wynik i bach, zetnie nas z nóg. Jakoś nie było nawet czasu oswoić się z taką okolicznością. Tak bez walki? Tak bez nadziei? Nie może tak być. Musi być dla nas jakaś nadzieja. Dopóki będzie choć 1% szans musimy toczyć walkę. Nie wyobrażam sobie rezygnacji, życia bez tej walki.
Teściowa znalazła wypis, nic z niego nie wiemy bo jest cały po łacinie. Ale mówiła mi, że na wizytach kontrolnych zawsze wszystko było w porządku i lekarz mówił, że jest wszystko ok i nie ma żądnych komplikacji, więc mam nadzieję, że wyniki męża nie są powiązane z tym wnętrostwem. Czytałam że czasem nawet dorośli mężczyźni mają problemy z jądrami które da się wyleczyć, więc podchodzę spokojnie do tematu. Mąż w chwili operacji miał 6 lat, może to jeszcze nie tak źle. W archiwum szpitala sprawdzają czy mają jeszcze jego dokumenty, jutro się dowiem.
Staram się patrzeć na wszystko w miarę optymistycznie ale skłamałabym mówiąc, że mnie to nie martwi. Ale teraz najbardziej boję się o mojego męża, jak on sobie poradzi jeżeli coś pójdzie nie po naszej myśli.

Jutro wizyta, godz. 19.00. Nie mogę się doczekać, dziś w nocy chyba nie zasnę z wrażenia :)
Najgorsze, że nie wiadomo czy mężuś zdąży wrócić z trasy na USG :( Do środka i tak nie będzie wchodził raczej bo pewnie będzie USG dowcipne, ale wolę mieć go pod ręką.

Dziś obudziłam się o 3 w nocy i albo miałam omamy słuchowe albo nie wiem. Byłam sama w domu. Usłyszałam takie "cyk cyk cyk, psssssssssssss" - wyszłam do salonu zobaczyć co to, ale jak zaświeciłam światło to przestało. I tak chyba z 4-5 razy. Masakra jakaś. Ale widziałam, że koty coś czaiły za komodą, może jakiś konik polny? Ale ten dźwięk jakby ktoś dezodorantem psikał? No mega dziwne. Zabarykadowałam się w sypialni i jakoś po pół godziny zasnęłam. Po krótkim czasie oczywiście Zuzia zaczęła miauczeć pod drzwiami, bo chciała wejść. Nie było rady - trzeba było wpuścić, weszła na łóżko polizała mnie po nosie i ułożyła się obok do spania (jak tu się złościć na nią?).

Wreszcie jest chłodniej i deszczyk delikatny, a mądra Agatka oczywiście poszła w sandałkach do pracy, ale cóż :D Byle do 17... Nie - byle do jutra do 19 :D

A sobie wrzucę zdjęcia moich kotełków, w końcu to moje 2 pierwsze pociechy :D:
Alutka: 11909838_968128686581704_1913516125_n.jpg

Zuzia: 11911890_968128783248361_1779288803_n.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 września 2015, 10:25

emmac Kiedyś będziemy rodziną 2 września 2015, 10:56

Rozmawiałam z koleżanką, rodzi pod koniec listopada... wtedy kiedy mieliśmy powitać naszego Aniołka.
Kiedy widziałayśmy się ostatnim razem wiedziałam że jestem w ciązy, nie wiedziałam że ona też. Bardzo mi smutno. Po odłożeniu tel. popłakałam sie.

Asana mój pamiętnik 2 września 2015, 11:04

test owulacyjny od kilku dni nie wychodzi na pewno, juz ze dwa razy robił sie ciemniejszy a potem znowu nic
dzisiaj znowu jakby coś zaczynało się dziać
może to dlatego ze od poniedziałku biore 1/2 bromka (a bromek skraca cykl)

Witajcie. Mam 25 lat i jestem mamą 14-miesięcznej córeczki. Pierwsza ciąża była całkowicie zaplanowana, udało się już w pierwszym cyklu :) teraz gdy mała podrosła zapragnęliśmy drugiego maluszka coby córeczka miała rodzeństwo (oboje z mężem mamy rodzeństwo i tego też chcemy dla naszych dzieci :)). Wszystko miałam zaplanowane. W czerwcu miałam zajść w ciążę, miało być jak za pierwszym razem. Niestety nie udało się. Mamy trochę utrudnioną sytuację bo mąż we wrześniu wyjechał na kurs i wraca tylko na weekendy, nie zawsze uda się wstrzelić w owulację :/ Parę dni tamu zaczął się nasz 5 cykl, mam nadzieję że może tym razem...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2015, 00:08

5t+3d
17 godzin w pracy odbiło się na moim zdrowiu. Ból brzucha dużo większy niż zazwyczaj, uderzenia gorąca, zawroty głowy, totalna niemoc. Poprosiłam Alę, żeby odwiozła mnie do domu. Nie protestowała, chociaż w pracy dalej kocioł. Powiedziałam jej, jako pracodawca powinna chyba wiedzieć. Przyjęła to o dziwo spokojnie, chyba była przygotowana, że kiedyś to nastąpi. Euforii jednak brak. Nie ma co się dziwić w sumie, najgorętszy okres, najwięcej pracy. Obiecała nikomu nie mówić, bo sama wie, że różnie to może być na tym etapie.

Mama spanikowała, przestraszyły ją te moje bóle. Jej panika przeszła na mnie i umówiłam się na szybko do lekarza. Co nie było łatwe, trudno znaleźć od ręki lekarza z usg i wolnymi terminami. Trafiłam do dr Gogacza, fajny facet, pamiętam go ze szpitala, wypisywał mnie. Ale wizyta 130 zł + usg 120 zł. Dużo za dużo jak na mnie. No trudno, nie pieniądze są teraz najważniejsze. Zrobił usg, jest pęcherzyk ciążowy 6 mm (mały podobno) na szczęście w jamie macicy. Nie spodobał się doktorowi mój progesteron, dużo za niski. Przepisał luteinę 2xdziennie. Kazał się oszczędzać, wyjaśnił co jeść, na co uważać i zaprosił za 2 tygodnie, żeby zobaczyć zarodek. Na koniec powiedział że trzyma kciuki, żeby się udało i żeby ciąża się rozwinęła. Mam mieszane uczucia co do wizyty. Nie wiem czy mi ulżyło czy przestraszyło jeszcze bardziej. Jak wytrzymać te 2 tygodnie? Czy kiedyś będę spokojnie cieszyć się ciążą? Jak do tej pory nie potrafię się cieszyć. Tyle we mnie obaw i lęków. Wszystko dzieje się jakby poza mną. I chyba nie potrafię uwierzyć, że będzie dobrze. Taki ze mnie wieczny pesymista:(

Bąbelku musisz być silny za nas oboje <3

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 2 września 2015, 12:30

21t3d - c.d.

W ramach poprawy humoru wyciągnęłam część ubrań po S., żeby to jakoś zacząć segregować. Na razie namierzyłam same dla 1-5letniego dziecka. Obawiam się, że jednak faktycznie tych całkiem malutkich się całkowicie pozbyłam.
W związku z tym zamiast mi to humor poprawić, chyba jeszcze bardziej mi go skopało.

Może się jakiejś słabej kawy napiję? Takiej ze spienionym mlekiem (oczywiście bez laktozy, bo innego nie mogę :P ) Może chociaż ona jakoś pozytywnie na mnie podziała ...


Idę po południu na dopplera żył nożnych. Chyba też mnie to optymizmem nie napawa :/

No dobra, może jutro będzie lepszy dzień. Mamy się spotkać z koleżanką, z którą kiedyś pracowałam i jej niespełna 3letnią Córeczką. Taaaak, jutro będzie zdecydowanie lepszy dzień :)

Alicja83 Strach 2 września 2015, 13:26

Pozostalo 10 dni, czy to duzo czy to malo-niewiem. Cieszylabym sie gdyby to juz tuz tuz z drugiej strony wiem ze Ariana sama zdecyduje kiedy jest najlepszy czas. Moj maz tez niemoze sie doczekac,

Oj oj oj kiedy , kiedy kiedy :-)

Little Frog Niekończące się oczekiwania 2 września 2015, 13:56

Piorę i prasuję.

Stwierdzam, że to było bardzo mądre posunięcie z mojej strony, że za pranie ciuszków i innych zabrałam się już teraz, bo nie wiem kiedy skończę...

Wczoraj 3 prania zrobiłam , dziś jedno czeka w pralce na rozwieszenie. Zaczęłam prasowanie i widzę, że te wszystkie czynności jednak są czasochłonne. Niby takie szczegóły, a jednak! Dziś ogólnie staram się jak najlepiej zorganizować swój dzień. Rano wstałam, zrobiłam listę rzeczy do zrobienia i nie mogę się doczekać aż zacznę wykreślać. Ale wszystko zaczęłam, a nic nie skończyłam....standard.

Zaczynam powoli widzieć jak wiele się zmieni. Dotychczas nie miałam zbyt wielu obowiązków w domu, a teraz będzie ich całe mnóstwo.

Ok, nie marnuję więcej czasu, bo lista dłuuuga, a chcę ją do 17 zamknąć.

k,NDU2ODE0NTYsNzQzOTMy,f,linia73.gif
<3 9 tydz. 5 dni wg OM <3
<3 wg ostatniego USG 7 tydz. 6 dni <3

Wczoraj miałam kiepski dzień... przy każdym kroku bolało, ćmiło, kuło podbrzusze i w okolicach jajników i gdzie tylko. Cały dzień przeleżałam, nie nadawałam się do niczego. Nie czuję się wogule ciążowo. Nic a nic. To mnie martwi. Martwią mnie też wyniki hormonów tarczycy, które dziś odebrałam. Muszę jutro pójść do lekarza pierwszego kontaktu, żeby coś poradził zanim dostanę się do endokrynologa (wizyta 17.09). Mam nadzieję, że moja perełeczka ma się dobrze, ale kolejną wizytę mam dopiero 30.09 - nie wytrzymam, za tydzień max dwa pójdę gdzie indziej na usg żeby sprawdzić czy wszystko dobrze. Jestem pełna obaw, ale zawierzam nas Opatrzności Bożej...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)