Dziękuję za wszystkie gratulacje. Ja wierzę, że wszystkim nam się uda! Ponad rok temu powiedziałam do Tomka "Wiesz,czuję, że będziemy mieli majowe dziecko." Wprawdzie myślałam o maju 2015, ale i 2016 dobry. Tomek odpowiedział "Byle nie w urodziny mojego taty". I co? Termin wg OM - 21.05., czyli właśnie w urodziny teścia. E, są gorsze tragedie! ;p
Oczywiście nie byłabym sobą, jakbym z rana nie poleciała na betę, wyniki pewnie po 14.
EDIT: bHCG 15,7.
A to zaświadczenie o Robalu 2 z dzisiaj:

Pozdrawiam Was wszystkie, tym, które się starają, ślę wiruski, a te, które już są w ciąży, witam serdecznie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 21:21
Ciąża rozpoczęta 17 sierpnia 2015
Niewiem co myslec o moim wykresie. Byla owulka czY nie:( jakos nie bardzo. Niewiem czy mozna uznac to za skok;/
25 dc i test....
Z bladą drugą kreseczką !!!!
Ale jest 
http://www.fotosik.pl/zdjecie/usun/q6Pnhw3_66IMARburDVHpqs7ZeSTiC
Cieszę się bardzo, ale ostrożnie, chodź mam przeczucie, że tym razem będzie ok:)
Teraz muszę powiedzieć swojemu Matt tylko nie wiem jak, a chcę to zrobić w wyjątkowy sposób 
Trzymajcie kciuki za Nas 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 09:19
10 tydz. 6 dni wg OM
wg USG 9 tydz. 0 dni
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2015, 16:00
Jestem tu od jakiegos czasu, na poczatku bedac jeszcze na krazkach anty ( nova ring ) aby zaczac wchodzic w systematycznosc a pozniej aby chociaz w przyblizeniu zobaczyc kiedy bedzie okres po odstawieniu. Chcelismy zaczac sie starac ale... no wlasnie stwierdzilam, ze moj odwieczny problem z nadwaga jest duzym problemem dla ciazy, wiem... mozna miec dzieci wazac duzo ale nie wyobrazam sobie tego, raz ze zaczne wygladac jak potwor a dwa ze nie dam rady, fizycznie bede uposledzona, nie chce tego ! moj malenstwo ma miec fajna mame a nie duza barylke...
Jutro laboratorium i badania, pewnie znowu im zemdleje i bedzie ubaw....
Wkurzałam się wczoraj w pracy...najlepiej dorzucić nowych obowiązków nie pytając o zdanie..bo po co. Za tym pójdą jakieś dodatkowe pieniądze, ale chromolę je biorąc pod uwagę, ze to będzie się wiązało z częstszymi kontaktami z tą wariatką (patrz. "Pani Dyrektor").
Potem się dowiedziałam, że dwie przydupaski szefowej wypytywały jakim jestem pracownikiem moją koleżankę pokojową...ta oczywiście nagadała o mnie jak o cudzie jakimś... no to dowalili mi pracy. Zajebiście.... Na szczęście jeszcze dziś i jutro i wolne !!!!!


Ehh cykl świruje, mam i nie mam owulacji, @ nie chce przyjść, pewnie zepsuje mi urlop.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 11:09
No to juz najwyzszy czas na... ogladanie sie za suknia, butami i cala reszte dodatkow.
Tak, tak... Zbliza sir moj wielki dzien. Slub.
Mam juz jedna suknie na oku ale to zalezy na ile osob moj bedzie chcial cywilny zrobic. No i ogolnie czy wypada mi w takiej isc.. Ech, daty jeszcze nie mamy ale moj jedzie do Szwajcarii na 2 miesiace i juz mi mowi ze na slub kasa bedzie wiec...
Tak, to Wariat. Wiedzialam ze tak bedzie. Wszystko na wariackich papierach. No ale co zrobic. Ten typ tak ma...
Dziś Zosia fika jak szalona
wczoraj starym napędziła strachu to dziś chce żebyśmy się nie denerwowawli
wali mnie raz po raz
nawet jak sprzatalam to mnie kopała
moja najdroższa Iskierka
moje słońce kochane
mój kwiatuszek szczęścia
7dpo
koniec z monitoringami, nie tu pies pogrzebany, bardzo drogi pies, 500zł miesięcznie to ja wolę odłożyć na in vitro
musze znaleźć lekarza, który skieruje mnie na laparo
bo bez niego raczej nie podejdę do in vitro
Cytologia za mną. Brrr… od czasu poprzedniego porodu mam absolutny uraz do badań lekarskich w tych rejonach, i tak jest juz lepiej niż było na początku, ale… musiałam potem pójść na długi spacer i odreagować.
Badania lekarskie podczas pierwszego porodu były jednym z najbardziej nieprzyjemnych i bolesnych doznań. Może też dlatego, że to nie ból który musiał mnie spotkać, ponieważ natura tak pokierowała moim ciałem. Wszyscy łącznie z położną i lekarzem byliśmy tym zdziwieni. I uraz do badań pozostał. Ale generalne przecież poród był dobrym przeżyciem, niesamowitym… miał swoje gorsze momenty, za to te lepsze były na prawde niezwykłe.
Mąż oczywiście na ten mój smutek w oczach zareagował tym, że przecież nie musimy się starać. Nie, to nie jest rozwiązanie. Rodzeństwo jest ważne, nawet jeśli kiedyś w dorosłym życiu drogi się rozchodzą, ma się inne temperamenty, spojrzenie na życie…
A następnego dnia emocje opadły i już nawet nie myślę o tym wszystkim, Tak jak poprzednim razem - do wszystkiego w końcu stopniowo dorosnę.
A do tego dziecko jest na etapie mocno rozczulającym. Biegnie od progu wołając mama z kwiatkami, mysli o mnie, przynosi mi swoje ulubone rodzynki i daktyle, dzieli sie wszystkim co smakuje, czeka z moim kremem do buzi wieczorem zeby mi wręczyć "w prezencie" sprzedaje buziaki.. no to chyba jej taka mała kontrybucja na rzecz rodzeństwa haha.
No i juz po badaniu. Wewnetrzne rozwarcie jest zbyt duże na szew. Więc beda mnie tu trzymać do konca ciąży.
To jakiś koszmar. No ale wole ten koszmar jakos przetrzymac niz mialabym znowu latami walczyć o kolejną ciążę a potem drżeć przez wszystkie tygodnie czy znowu nie będzie horroru. A na dostawke...jesli dostanę jskiejkolwiek infekcji to beda musieli wyjac pessar i...zdac sie na los bo to bedzie zbyt groźne dla mnie. Teraz zapobiegawczo dadzą mi antybiotyk na 8 dni i tak bede tu lezec i kwiczec.
Strasznie...strasznie mi sie to wszystko jie podoba i aktualnie jestem zalamana. Pewnie przegryze sie z tym jakoś i mi przejdzie ale na chwilę obecną to dół nad doły. Powinnam sie nieskazitelnie cieszyć ze jest szansa na donoszenie ale perspektywa tygodni lub miesiecy lezenia tu widzac meza i mame raz na tydzien...nie oddychania świeżym powietrzem..pocenia sie w wyziewach aktualnej współlokatorki. .. niestety jakos burzy caly obrazek.
Musze sie ogarnac bo za kilja godzin przyjedzie maz i nie chxe go dolowac moim widokiem zaryczane opuchnietej twarzy.
Boze...dlaczego nic nie moze byc normalnie. Zawsze wszystko mamy spieprzone. Wszystko. Zamiast cieszyc sie wspolnie rosnacym brzuchem , wyczekiwac na kopniecia z reka męża na brzuchu, zyc normalnym zyciem bede tutaj sama wrastala w materac. I to jeszcze bez pewnosci ze wszystko bedzie fobrze. Noż kuźwa.. Przepraszam za wyrazenie ale po prostu rece mi opadaja. I po co to wszystko?
Po to zeby pozniej miesiacami siedziec w domu zamknięta z dwojka wrzeszczacych dzieci.
Wiem ze to okrutne i niewdzieczne ze tak pisze ale tak w tym momencie sie czuje. Jak zlapana w pułapkę.
Ciekawe czy jeszcze bede sie cieszyc tą ciążą... zauważyłam ze nawet boje sie przywiazac do pukajacych dzieci w brzuchu bo przeciez nadal wszystko jest do dupy i niepewne.
Przepraszam ze tak tu wypisuje ake jestem tak cholernie rozżalona..Nie wiem za co Bog tak mnie ciagle każe
Nas. Ciagle tylko mamy rzucane grudy pod nogi. Nic nie moze byc normalnie.
Julita byl srodkowy palec i nie tylko...
Lenka wczoraj wieczorem bawila sie z tata w chowanego
ale sie smialam chyba z pol godziny przykladal reke do brzucha cisza,zabieral mala sie ruszala, reka ladowala na brzuchu ona sie chowala
no ale wkonco postanowila pokazac tatusiowi ze jest
kopnela prosto w to miejsce gdzie trzymal reke:) mina i reakcja meza...bezcenna:)
Dzisiaj bylysmy u mamy (babci) na ploteczkach:) a tak jakos mi sie zachcialo do niej jechac:) jak zwykle chciala wpychac we mnie jedzonko ale jakos udalo mi sie wybronic:) pojechalysmy tez do miasta bo musze sobie kupic jakas kurtke taka do biegania na teraz ale weszlysmy tylko do dwoch sklepow i jednego cuszkolanda bo mame bok rozbolal i nic nie znalazlam...;/
dziewczyny na forum pisza ze w ciuszkolandach poznajdowaly tyle fajnych ciuszkow dla bebikow a ja nic nie znalazlam...
Czekam dzis caly dzien az mala sie odezwie a tu nic hmmm Lenka daj mamie znac:)
Tak jak przeczuwałam @ przylazła dzisiaj. No i ok. bo jestem w domu z chorym synkiem więc do poniedziałku będę miała te najgorsze dni za sobą.
Jestem tak nakręcona dzisiaj bo byliśmy wczoraj oglądać mieszkanie w którym będziemy mieszkać od października (wynajmować będziemy). Trzeba będzie je troszkę odświeżyć i posprzątać i od rana o tym myślę. Mam nadzieję, że ta przeprowadzka i praca skutecznie mnie odciągną od myślenia o staraniach. I tak dochodzę chyba do tego, że jestem już raczej pogodzona z tym że mamy i będziemy mieli tylko jedno dziecko. Jakoś tak czuję to wewnętrznie, a jak życie się potoczy to zobaczymy. Ja po prostu muszę odpuścić i to tak stanowczo. Myślę o tym aby w ogóle nie prowadzić wykresu, ewentualnie tutaj w pamiętniku czasami coś naskrobać. Zobaczymy czy dam radę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 13:54
No to moja ciekawość została zaspokojona. FSH = 8,89 a LH = 5,80. No i lipa. Hormony trochę mi się rozjechały. Na szczęście nie na tyle, żeby awaryjnie dzwonić do lekarza - chyba. Stosunek LH/FSH = 0,65 a przeważnie miałam koło 1. Podobno stosunek do przyjęcia mieści się w przedziale 0,6 - 1,5 więc jestem w dolnej granicy. Po prostu super
Ciekawe, co na to nowa Pani Doktor z nOvum powie.
Pogłębię jeszcze w tym cyklu diagnostykę. Zrobię progesteron, prolaktynę i pakiet na tarczycę koło 21 dc.
Mąż mój jest w bardzo złym stanie psychicznym. Bardzo się podłamał. Cały czas powtarza, że to wszystko przez niego, że to się nigdy nie uda, że nie będziemy mieć dzieci. Nie wiem już, jak Go pocieszyć. Powtarzam tylko, że bardzo go kocham i zawsze z Nim będę. Nie wiem, co mogę więcej zrobić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 14:05
8 tygodni z Babelkiem
za 3 dni Mikołaj konczy 2 miesiace. czas bardzo szybko mija a ja codziennie obserwuje jak moje dziecko sie rozwija, powieksza swoje horyzonty i rosnie jak na drozdzach. pisze bez zadnych polskich znakow, bo trzymam jedna reka Mikołaja przy piersi.
nie wyobrazam sobie juz, ze Mikołaja mogłoby nie byc. juz sie do niego strasznie przywiazalismy ja i maz. od ostatniego wpisu duzo sie zmienilo. udało nam sie wypracowac plan dnia, podług ktorego podazamy.
rano Mikolaj jeszcze w łózku dostaje ode mnie piers, na lezaco i spiaco. on sobie ssie ja zasypiam on pozniej tez przysypia przy piersi. tak lezymy sobie do 9, 10 czasami przy piersi.gdy wstaniemy, mama je sniadanie z tata a synek znow ssie piers. pozniej dostaje koło 11 mleko modyfikowane i idziemy na dwor, na około 2 godzinki. czasami Mikołaj potrafi pospac po spacerrze nawet do 16 ale z reguły jest tak ze wejscie do domu równa sie pobudka. gdy sie obudzi znow dostaje piers czyli koło 15,16 godz i tak ssie przez godz moze poltorej i dostaje pozniej znow mm, kolo 17 czasem zasypia czasem nie. wlasnie wydaje mi sie ze on w sumie mało spi w dzien, czsami jakby zliczyc wszystkie tzw drzemki 5, 10 minutowe to 2 godz sie uzbieraja.no i czasami budzi sie o 19, pozniej lezy przy cycku do około 21, i dostaje znow na noc mm. zasypia tak kolo 23, zalezy jak jest zmeczony. najdłuzej nie spał do 1. gdy zasnie z reguły przesypia w nocy 5 a nawet 6 godzin. wiec budzi sie okolo 4,5 godz i wtedy przebieram go i klade kolo siebie do lozka do cycka, troche ssie troche pospi i od nowa sie zaczyna dzien.
faajnie miec tak uporzadkowany dzien, bo wiem co i kiedy powinno nasapic. oczywiscie sa odchylenia od normy ale z reguly tak to u nas wyglada.
Mikołaj:
- usmiecha sie juz coraz czesciej swiadomie tez potrafi reagowac na zaczepki lub moj usmiech
- lubi jezdzenie palcem po usteczkach, wtedy najwiecej sie smieje 
- wazy juz ponad 5kg i mierzy ponad 62 cm, mowie ponad bo nie jestem pewna ile dokładnie bo ostnio był mierzony i wazony w sierpniu przy szczepieniu 27 sierpnia.
- szczepilismy go szczepionka 5w1
- uwaznie przyglada sie twarzom, przedmiotom
- chrzest 19 wrzesnia 
kocham Go! :*
Beta i progesteron zrobione. Jutro wynik. Oczywiście nie byłabym sąbą gdybym nie zrobiła kolejnego testu. No i jest II kreska troszkę słabsza bo nie z porannego moczu ale spokojnie widoczna gołym okiem. Betę będę mogła powtórzyć dopiero w poniedziałek bo labo nie czynne 
Trzymajcie kciuki. Nie ustawiam jeszcze suwaczków i nie zapisuję się do majówek 2016 bo nie chcę zapeszać...
Julita..teraz jest dokladnie 21 + 3
Dominik w nocy łaskawy dla rodziców. Dał mamie odpocząć przed dzisiejszym badaniem słuchu. Ogólnie badanie i konsultacja u lekarza dość szybko ale oczekiwanie w kolejce od 10.40 do prawie 12.30. Jednak nie było tak źle. Jedyny płacz jaki miał miejsce to w momencie kiedy pani badająca słuch zabrała Dominikowi z pola widzenia grzechotke
Całe badanie zniósł dzielnie. Mój mały dzielny Mężczyzna. Wynik badania dobry. Słuch jest w porządku. Ale żeby nie było z okazji naszego wczesniactwa w prezencie jeszcze jedno badania słuchu tym razem badanie "BERA" ale termin na luzie miał być ustalony wiec dali nam datę 28.01.2016 wiec mamy czas. A cały dowcip tego badania polega na tym że w czasie badania dziecko powinno spać. To będzie wyzwanie. Ale tym będziemy się martwić później
a może się uda.
Od dziś mamy cudowny czas bo kolejna wizyta dopiero 21.09 - USG bioderek wiec na luzie 
Dominik chyba polubił warzywa. Od wczoraj dostaje marchewke z ziemniakiem. Znowu wszystko jest pomarańczowy. I jak sprac te plamy? Chociaż ważne że mu smakuje. I mam dylemat. .. czy dalej warzywka od nowa te same czy teraz może owoce? Boję się trochę że jak zasmakuje słodyczy to odsmakuje się od warzyw. No ale jak nie spróbuję to się nie dowiem.
Ogólnie mam mieszane uczucia co do lekarzy. Dziś pisała do mnie koleżanka od bliźniaczek które urodziły się 3 tygodnie później niż Dominik w 32tc. Ogólnie chodzi o to że wczoraj na wizycie u chirurga lekarz powiedział jej że przy rozszerzeniu diety koryguje się wiek a mi w poradni patologii noworodka neonatolog kazała rozszerzać wg wieku Urodzenia. Co lekarz to inna Bajka. Tak samo neurolog powiedziała jej że jedna z dziewczynek rozwija się słabo jak na wiek korygowany 3mce bo jeszcze nie chwyta zabawek. Kurcze ale przecież dziewczynki korygując nie mają jeszcze 3mce bo są młodsze od Dominisia a my korygowane 3mce będziemy mieć teraz w sb.a one są 3 tygodnie młodsze wg. Urodzenia. I bądź tu mądrym i pisz wiersze. Nasz też jeszcze nie chwyta tak konkretnie zabawek. Wierzę że będzie dobrze. No i my np z małym robimy w domu tylko te cw co nam pokazuje rehabilitantka a ta koleżanka ćwiczy 4x dziennie z małymi metodą Vojty... wiec zobaczymy co teraz na kontroli wyjdzie u rehabilitantki iu neurologa. Mam nadzieje ze niczego nie przegapie w rozwoju Dominika i go nie "zranie" - poraz drugi.
Dziękujemy za kciuki i nadal o nie prosimy 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.