Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 11 września 2015, 21:25

A takie imiona dziwaczne znalazłam na liście imion polskich:

Fred, Kiejstut, Reiner, Hartmut, Ekspedyt ;)

oraz Hildegarda, Brunhilda, Febronia, Adeltrauda.

Nie miałam pojęcia, że takie ludzie mają imiona-pierwsze słyszę :D

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 11 września 2015, 21:39

NEPOMUCENA!!

Przepraszam jeśli ma któraś tak na imię, ale ja się kulam ze śmiechu ;) ;)

Coraz blizej wesela brata bo to juz za 2 tyg. Mialam zaplanowane zeby byc na nim juz w ciazy. I co?? I gowno-nie jestem,no bo jakim cudem. Jedyne co mnie cieszy ze budowa naszego domu idzie expresowo. Duzo ludzi nam pomaga. Zwlaszca tesciowie,kazdemu takich zycze!!! W przyszlym tyg skoncza nam dach i bedzie mozna zamawiac okna. Moj maz dziennie po pracy robi na budowie az do wieczora. Nie wiem skad on ma te sily!!! Troche stresu go kosztuje ta budowa,duzo zalatwiania,kupowania obliczania. Ale swietnie sobie daje z tym rade:-)) I co moge podkreslic kazdej kobiecie zycze takiego meza. Wszystko dla mnie zrobi a ja dla niego.. On juz nie mysli o staraniach bo niema na to czasu za to ja nie moge przestac. Nie potrafie!!! Mimo wszystko mysli kraza wokol jednego...Malej fasolki ktora w koncu by sie mogla pojawic. Ile jeszcze mam czekac??!!! Czy dam rade..Pokoj dla dziecka juz jest zaplanowany gdzie bedzie. Dziwnie odpowiadac na pytania innych a co tu bedzie??? Narazie nie mowimy ze pokoj dla dziecka. Bo przeciez nie wiemy czy bedziemy je mogli miec:-((

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 13 września 2015, 20:41

A to takie dzisiejsze :-) :-) 30t :-) :-)
eabcad2233c23da8gen.jpg

151f035e25e167cegen.jpg

4fa688fa8f24ec60gen.jpg

No i niestety wyszło, jak się obawiałam - po zakończeniu L4 nie mam czego szukać w mojej obecnej firmie.

Rozmowa z managerem przebiegła bardzo miło, no ale muszę jednak szukać nowej pracy. Rozstajemy się w przyjaznej atmosferze, ale definitywnie. Ustaliłam z nim, że prawdopodobnie przedłużę L4 jeszcze na październik, a w międzyczasie rozsyłam CV i jak coś znajdę, to rozwiązujemy umowę za porozumieniem stron.

O dziwo, radzę sobie z tym całkiem dobrze. Spodziewałam się tego od wiosny i cieszę się, że miałam czas na dojście do siebie i pogodzenie się z sytuacją. Już uaktualniłam swoje CV, znalazłam na razie 5 ofert na które je zamierzam w weekend wysłać i zobaczymy. Ale wierzę, że jeszcze wszystko się ułoży :)

Martwię się trochę, co będzie jeżeli zajdę w ciążę zaraz po zmianie pracodawcy. Nie dość, że nie jest to do końca w porządku, to jeszcze licho wie, jaką umowę dostanę na początek. Ale trzymam się już od kilku dni w moim postanowieniu, że przestaję żyć wyłącznie zachodzeniem w ciążę. Jak się uda zajść, to się będę martwić. Nie mogę zawiesić całego swojego życia na kołku dla czegoś, co może przyjść w tym cyklu, ale też równie dobrze za pół roku, za rok, za dwa lata. Im bardziej się będę nakręcać, tym bardziej się pewnie tylko zbuntuje mój organizm. Oczywiście nie wstrzymujemy starań. Dalej mierzę temperaturę, łykam kwas foliowy i inne specyfiki, mąż faszeruje się androvitem i pilnujemy, żeby w dniach około prawdopodobnej owulacji nie zabrakło serduszek. Ale powoli zaczyna do mnie docierać, że nie mogę z tego robić sensu mojego życia. Jak już w tą ciążę zajdę, będzie ona moim absolutnym priorytetem. Ale nie mogę przecież wszystkiego poświęcać dla ciąży potencjalnej, a tak to ostatnio u mnie wyglądało.

Życie jest niesprawiedliwe... Ostatnio dowiedziałam się że znajoma (ma 17lat!!!) jest znów w ciąży, tak znów. Bo to jej drugie dziecko... Każde jest z innym facetem, a ona nie ma nic i całe życie tylko bierze narkotyki... Mieszka z matką alkoholiczką, 7letnim bratem i swoim synem w melinie.. Dlaczego w takich miejscach rodzą się dzieci a tak wiele dobrych rodzin które mają warunki nie może mieć tych dzieci? Nie rozumiem logiki tego świata..
Ostatnio rozmawiałam ze znajomą którą znam z podstawówki.. Jest 2lata młodsza ode mnie i niedawno urodziła synka. Cieszę się że daje sobie radę bo ja jako pierwsza się dowiedziałam. Była w 3 miesiącu ciąży i chciała zabić swoje dziecko, jestem szczęśliwa że namówiłam ją by je urodziła, miała powiedziane że jak sobie nie da rady to ja przyjmę jej dziecko i się nim zajmę. Ale już po miesiącu jak oswoiła się z tą myślą wiedziała że nie dała by rady oddać swojego synka, chociaż wie że ja bym się nim zaopiekowała (sama jest adoptowana). Narazie choć już z powrotem chodzi do szkoły nikt nie wie że ma dziecko, więc mogę się czuć zaszczycona że wiem o małym, ciągle dostaję jego zdjęcia i za niedługo mam go zobaczyć! Będzie to dla mnie trudne bo w końcu to miało być moje dziecko, ale to nie ważne, najważniejsze że udało mi się ją namówić by go urodziła...

Torbiel się wchłoneła, dziś 5dc więc znów zaczynam CLO. Troche się boję bo miałam straszne bóle przez tą ostatnią torbiel.. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się płakać z bólu.. Dziś jest 12września więc jest mi trudno bo rok temu dowiedziałam się o moim aniołku.. Byłam na morfologi, TSH i próbach wątrobowych. Wszystko idealnie i nadal nie wiadomo dlaczego mdleję i chudnę.. Jeszcze tylko neurolog..

Lila2703 Czekamy... 12 września 2015, 09:25

Nic z tego nie będzie, temperatura spadła. @ is coming....

30 dc,test poraz 4 pokazuje 2 kreski,nie wierze :) :D emocje nie do opisania, milon mysli na sekunde, 21 września pierwsza wizyta u gienkologa wtedy już będziemy mieli 100% pewności

coffee Czekajac na Ciebie... 13 września 2015, 13:25

Czekam z niecierpliwoscia na niedziele i wowczas sie przekonam czy sie udalo, czy nie:) Chociaz podejrzewam, ze zatestuje juz w piatek choc to zbyt wczesnie ale szykuje nam sie mini impreza z przyjaciolmi i wiadomo troche alkoholu pewnie sie pojawi ;) Nie moge sie doczekac :)

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 12 września 2015, 11:09

<3 6 tydzień 0 dzień ciąży <3

<3 15% ciąży <3

Do wizyty zostało: 5 dni <3

Kochani zaczynamy 7 tydzień, dzisiaj mam dość dużo energii, ale pewnie dlatego że dziś sobota i dzień wolny od pracy :)

Chociaż pobudkę miałam dość wczesną bo obudziłam się jak mężusiowi budzik rano zadzwonił i a później córeczką o 6:30 już była wyspana i tyle wyszło z tego spania.
Dzisiaj czuje się dość dobrze, czasem czuje zgadę ale prawie wcale, piersi delikatnie pobolewają, głowa ale to może z niewyspania.

Pogoda za oknem śliczna aż chciałoby się poopalać :) Mam smaka na ciasto z bitą śmietaną mniammm

A to sobie ja w 7 tygodniu ciąży <3

da93cc9d0d81695fmed.jpg

Nie należę do zgrabnych szczupłych kobiet mam za dużo tu i ówdzie, ale chciałabym mieć fajną pamiątkę a pamiętnik to super miejsce na takie fotki :)

Każda chwila w tej ciąży to dla mnie najszczęśliwszy moment, obawiam się tego co usłyszę na pierwszej wizycie, ale jestem twarda i poradzę sobie :) Do wizyty zostało już tylko 5 dni, czas szybko leci.
Mam nadzieję, że nowy lekarz okaże się super specjalistą a zaraz dobrym człowiekiem i pomoże Nam przejść razem przez te 9 miesięcy, daj Boże.
Powiem Wam, że tej pierwszej wizyty a najbardziej USG to bardzo się boje, bo ciągle przed oczami mam ten dzień kiedy zobaczyłam że na USG moja córka się nie rusza, widzę to do dzisiaj a minęło już ponad pół roku. Czas leczy rany i teraz wiem, że poprostu tak miało być, taki scenariusz przewidział dla Nas Bóg. Mam nadzieje, że tym razem pozwoli mi zostać mamą niemowlaczka, ślicznego, różowiutkiego :)

Moje maleństwo wg ovu wygląda następująco:
d112a4ff1fe90538m.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2015, 07:27

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 12 września 2015, 11:31

Kończymy już prawie 38 tydzień. Do TP już tylko 17 dni!!! <3

28v83yx.jpg10eot8m.jpg
Mimo niezbyt dużego brzuszka, jak na ten tydzień, ciężko czasami już założyć chociażby skarpetki. Wczoraj musiałam się nieźle nakombinować, bo synek akurat postanowił wyprostować nóżki wprost pod żebra uniemożliwiając jakikolwiek skłon :D

Wczoraj też wytłumaczyłam mężowi jak kolosalne zmiany następują w organiźmie noworodka wraz z zaczerpnięciem pierwszego oddechu. Tak go to zaciekawiło, że teraz już koniecznie chce widzieć maluszka od pierwszej sekundy po narodzinach ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2015, 11:36

Czekam na nowy cykl i podchodzimy do 4 IUI. Jakoś tak bez przekonania, już chyba sama nie wierzę w to, że się uda.

wełenka V 12 września 2015, 12:02

Ciąża rozpoczęta 4 sierpnia 2015
45a926d5be0420dcmed.jpg

Test z rana, kreska blada od razu...cud? Nie wierzyłam nigdy w cuda...


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2015, 12:04

MadzikForever Traktat o Robalach 12 września 2015, 12:16

Tomek: Od razu widać, że jesteś w ciąży. Twarz ci się zmieniła o 180 stopni.

To, że niby, oczy mam jedno pod drugim? :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2015, 12:16

Asana mój pamiętnik 12 września 2015, 12:29

9dpo
wczoraj w nocy zakuło coś dosyć charakterystycznie w okolicach macicy
ale nie łudzę się, ze to wszystko coś oznacza
bo co miesiąc coś się dzieje, odbywa się jakaś walka w moim ciele, z której nic nie wynika
więc niech się kotłuje, a ja będę wszystko uczciwie zapisywać (nie wiem po co)
widziałam i czytałam już dość dużo żeby patrzeć na to wszystko jak na pogodę za oknem

muminka83 My 12 września 2015, 14:44

Każdy dzień to odrobina życia: każde przebudzanie, to odrobina narodzin, każdy poranek, to odrobina młodości, każdy sen zaś, to namiastka- śmierci. - Arthur Schopenhauer

k,NDU2ODE0NTYsNzQzOTMy,f,linia73.gif
<3 11 tydz. 1 dzień wg OM <3
<3 wg USG 9 tydz. 2 dni <3

Moja mała Perełeczko, mamusia troszkę się przeziębiła i była wczoraj u Pani doktor, żeby coś temu zaradziła. Strasznie kaszlę, okropnie wręcz i to jest praktycznie jedyny objaw infekcji plus to, że jest mi to zimno to gorąco. Dostałam pastylki do ssania ,które mają działać łagodząco na błonę śluzową, syropek na kaszel i inhalację razem z inhalatorem wypożyczonym z przychodni. Wszystko to przez pięć dni, a potem na kontrolę do Pani doktor. Pytałam o wyniki tarczycy i o te kołatania serca, które męczą mnie od tygodnia. Powiedziała, że to może być wina tarczycy, bo ciśnienie, tętno i moje wyniki badań z przed kilku miesięcy dotyczące serduszka są ok. Więc mam nadzieję, że to nic strasznego i że moje maleństwo jest bezpieczne.

Perełeczko Tatuś wczoraj pierwszy raz utulał Cię do snu... Przytulił czule dłonią brzuszek, mamusia położyła swoją rączkę na rączkę tatusia i tak szybciutko zasnęliśmy.

Acha... mamusia kończy Twój pierwszy kocyk, zostanie wykończenie go koronką dookoła. W związku z tym, że nie wiem czy jesteś moim synkiem, czy córeczką (choć mam przeczucie, że jesteś synkiem :) ) postanowiłam, że zrobię jeszcze różowy kocyk, gdybyś miał okazać się córeczką ;) No i będzie jeszcze jeden sporo większy i uniwersalny z myślą o kolejnej zimie.

Kochamy Cię nasze słodkie maleństwo, rośnij zdrowo i fikaj w brzuszku spokojnie koziołki :-*

Dziewczyny to będzie smętny wpis, ale bardzo potrzebuję żeby ktoś go przeczytał i mnie uspokoił albo napisał mi jakąś radę.
Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że moje małżeństwo przechodzi kryzys :( nie jest on spowodowany problemami z zajściem w ciążę, to, o ironio, jakoś nas scala. Dużym problemem jest dla mnie praca mojego męża. On pracuje fizycznie i odkąd ma nowego pracodawcę, czyli gdzieś od wiosny, pracuje czasami po 13,14 godzin dziennie! I to nie jest że mu raz na jakiś czas wypadnie taki okres tylko to są całe tygodnie gdzie go nie ma w domu od 6 do 20 a czasem nawet 21. I taki stan rzeczy trwa najczęściej 6 dni w tygodniu. Dzisiaj też wyszedł rano do pracy i jeszcze go nie ma. Telefon ma poza zasięgiem, więc nie jest nigdzie blisko domu nawet tylko dalej na jakiejś budowie. Oczywiście są dni kiedy kończy o 18 ale to są wyjątki. I mi w tej sytuacji jest bardzo źle. Już z nim o tym rozmawiałam nie raz, że tak nie może być na stałe i nic, nie ma żadnych efektów. No i jak ten mój mąż wraca do domu o tej 21 to obiad je koło 21.30, co przy jego otyłości ma oczywiście tragiczny efekt. A potem koniec wieczora jest standardowy, pogra sobie na kompie godzinę lub dwie i idzie spać. W zeszłym miesiącu kochaliśmy się może ze 4,5 razy bo on nie ma siły. W międzyczasie miał kilka innych ofert pracy (!!!) i żadnej innej nie chciał przyjąć. O jakimś wyjeździe gdzieś na weekend to oczywiście nie ma mowy, o jakiejś sobocie we dwoje. Sobotę ma wolną jak już MUSI.
A ja się w ogóle nie czuję kobietą. Nie dość, że nie mogę zajść w ciążę to już nawet własnego męża na seks nie mam kiedy namawiać bo po pracy woli sobie pograć na komputerze. Ostatnio schudłam, uważam że jestem bardziej atrakcyjna i po co? Dla kogo?
To samo jest z jedzeniem. Ja się nawymyślam co mu tu ugotować żeby mu dostarczyć jakiś pożytecznych składników i wiecznie jest kręcenie nosem, bo mąż wychowany na schabowych nie będzie jadł np. warzywnych dań. Tzn zje, ale tylko dlatego, że nic innego nie ma. Żadnego "dziękuję".
Wkurza mnie jego hipokryzja bo na badania pójdzie, wszystkiemu się podda a żeby się wziąć za siebie i zrzucić trochę wagi to już jest za wiele. Mi na diecie też nie jest super łatwo ale mi zależy. A jemu widać nie.

Jutro pierwszy rodzinny spęd, jedziemy do rodziny męża i ja po prostu nie pojadę. Nie mam ochoty spędzać tak niedzieli. Siedzieć przy stole i udawać, że wszystko jest ok. Może jak dzisiaj powiem mężowi JESZCZE RAZ o moich problemach i jutro zostanę w domu to może mu to da do myślenia. Nie chcę jechać i już. W ogóle nie mam ochoty wychodzić z domu. W ogóle nie mam ochoty kompletnie na nic.

coliberek Działania..działania... 12 września 2015, 18:52

Cóż..nastrój sinusoidalny ale już wiem, że po dole przyjdzie górka. Mąż z kursu wraca do domu na 2.5 dnia a mama doprowadza go do szału. Znosi to dobrze ale kurde...ostatnio tak zdziwaczala ze nawet mnie ciągle wkurza. Nie wiem jak przeżyjemy w takiej swirowni te wszystkie tygodnie no ale co można zrobić.
Może to i lepiej ze nie jestem w domu bo jakbym ciągle była wprowadzona z równowagi przez upierdlistwo mamy to jeszcze gorzej by było z szyjka.
Nie wiem dlaczego taka jest. Kiedyś była fajna i normalna a teraz po prostu jest męcząca. No ale mama to mama. Szkoda tylko że zachowuje się jak dziecko. No i szkoda mi męża. Nie pisał się na to..a dzielnie wszystko znosi.
Np nic..postaram się nie wkurzać jeszcze bardziej. Tylko skupic się na tym ze jutro zakończymy 22t w poniedziałek dzielnie i dumnie zaczynając 23.
Dziś mam totalnego lenia. Zamiast uczyć się duńskiego lub trochę popracować na przemian oglądam serial i śpię.
Czuje od czasu do czasu jakieś dziwne pykanie na dole..tak jakby w okolicach pessarach no ale może to tylko gazy
Jakby ktoś kopał w szyjkę od środka lu byly to jakies skurcze to pewnie by bolało.
Jak nie przestanie to zglosze pielęgniarkę. Póki co dostałam tableteczke na zatwardzenie i zobaczymy czy po wyróżnienia zejdzie trochę ze mnie ciśnienie w dolnych częściach brzuszka.
Niech ten czas leci szybciej. Tak bardzo juz bym chciała być chociaż w 27 tyg i czuć się nieco bezpieczniej...a to jeszcze tyyyyle czasu. Wiem ze zleci...no ale niech leci szybko. :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 września 2015, 18:53

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)