Dziś listonosz ma przyniesc testy. Mam nadzieje ze dotrą przed jutrem, zebym spokojnie mogła rano wykonac. Nie moge się doczekać, choć wiem że pewnie będzie jutro rozczarowanie i płacz. To ostatni miesiąc kiedy mogliśmy się starać, później musimy zrobić przerwę na pół roku ze względu na moją pracę. Może to nam dobrze zrobi. Rok comiesięcznych rozczarowań wykończył mnie. Mój m. zrobi badania, wezmie suplementy diety i uda się na przełomie wiosny/lata
Hej laski 
Zaglądam do Was cały czas 
U nas weekend na szczęście udany
Nikt nam go nie popsuł, choć nie wiele brakowało i sama bym go popsuła... Ale od początku, w piątek wybraliśmy się z M. na spacer po sklepach, żeby zorientować się czy coś ciekawego w sklepach się pojawiło, bo ostatnio strasznie wybredna jestem... Od rana jakieś ciśnienie miałam, sama nie wiedziałam o co mi chodzi, ale z domu udało nam się wyjść w miarę sprawnie. Gorzej było, jak już zaczęliśmy latać po tych sklepach. Ciągle jakieś niemowlaki w wózkach mi się przewijały przed oczami, albo laski z brzuchami mniej więcej takiej wielkości jaki ja mogłabym już mieć... No i zaczęły napływać mi łzy do oczu. Starałam się to ukryć, ale przy samochodzie już nie dałam rady, poryczałam się, a chciałam tego uniknąć, żeby M. tego nie widział. Nie udało się... W końcu stwierdziłam, że ja nie chce już dziecka (choć na prawdę, jest wręcz odwrotnie), bo nas na nie stać na nic, ciągle nam brakuje kasy itd. i co my takiemu brzdącowi damy, jak się pojawi na świecie. Dobrze, że M. mnie przytulał bo nie wiem czy bym się uspokoiła. Po czym mówi do mnie: "Nie gadaj takich głupot, jakoś sobie poradzimy, może i nie mamy kasy, ale ja chce, żebyśmy mieli dziecko, żebyśmy stali się rodziną, a jak będzie trzeba to suchy chleb będziemy jeść... Dobrze wiesz, że ja kocham dzieci i nie wyobrażam sobie tego, żebyśmy ich nie mieli..."
Jakoś mi się zrobiło ciepło na serduchu i powoli się uspokoiłam. Reszta dnia minęła już spokojnie. W sobotę, wreszcie udało mi się go wyciągnąć na rower, trochę poszaleliśmy bo spory dystans udało nam się zrobić. Dupka od siodełka trochę boli, ale brakowało mi takiego czasu spędzonego na świeżym powietrzu. No i wreszcie dotarliśmy nad Wisłę... Co prawda, długo tam nie posiedzieliśmy, no ale już zaczęło się robić chłodno więc dobre i trochę... A niedziela, leniwa, ale przyjemna i bez zbędnych załamań. Mogę powiedzieć, że weekend udany.
Martwi mnie tylko fakt, że owulki jeszcze nie było i boję się, że może nie być, bo ilość płodnego śluzu zaczyna robić się coraz mniejsza i zaczynam panikować.
15 cs...
Ciąża wczesnoporonna - nie cieszyłam się szczęściem zbyt długo.
Obyło się bez zabiegu, wszystko się samo wyczyściło.
Lekarka podniosłą mnie na duchu, powiem wam szczerze, że mając już w ręce wynik drugiej, niższej bety, ryczałam przed gabinetem strasznie. Czekałam na nią prawie 2 godziny, akurat poród miała na oddziale. Nikt nie zrozumie kobiety tak jak druga babka. Pozwoliła mi się wypłakać i zrobiła badanie usg. Nie wiem co bym zrobiła nie mogąc się z nią zobaczyć.
Cios okropny.
Zajęło mi kilka dni dojście do siebie. Na szczęście ogrom obowiązków nie dał możliwości popadnięcia w depresję czy inną cholerę, za dużo było do zrobienia, praca, dom, zbliżające się urodziny młodego - najlepsze lekarstwo na smutek.
Teraz kolejny cykl, również monitorowany. Już za dwa dni wizyta, na niej poznam wyniki z krzywej cukrowej (glukoza weszła niczym lemoniadka - całe 75 g
). Szkoda że hormony nie wyszły, zrobiłam je podczas pierwszego dnia krwawienia które nie było miesiączką tylko ciążowym krwawieniem
Może uda się powtórzyć raz jeszcze... Nie chce robić tych badań na własną rękę, kasę wolę wydać na przyjemniejsze rzeczy. NFZcie - składki płacę to chcę badań !
Relacje z mężem są ciężkie. On też ciężko przeżył wiadomość o stracie, i mam żal bo nie dostałam od niego wsparcia na jakie liczyłam. Zamknął się w sobie i gryzł sam swoje myśli. Więc ja podobnie. Nasza mała tajemnica rodzinna.
I chociaż kolejny cykl już jest obstawiony i omówiony jako staraniowy, mam wątpliwości czy nie powinnam zaczekać trochę?? Może odpuścić jeden cykl i poprawić samopoczucie i zdrowie. Łykać przeklęty kwas foliowy regularnie a nie od wielkiego święta. Wiele myśli przechodzi mi przez głowę i sama nie wiem co wybrać. A na przodzie pochodu fantazji jest wizja kolejnego bezowulacyjnego cyklu. No bo skoro tamten był udany, to ten na pewno będzie do dupy.
Za wylanie żalu dziękuję administracji portalu, która po dwóch tygodniach próśb o odblokowanie pamiętnika w końcu ją spełniła. I sory za chaotyczność...
Chyba wpadlam w sidla Ovu
dzien zaczynam od Ovu, w pracy zamienilam przegladanie przepisow kulinarnych na OVU.ach te Wasze pamietniki!az mi lezki lecą,bo tyle bólu,niepokoju z nich plynie...a kilka stron dalej CIAZA,CIAZA, belly friend itd:)
napawa mnie to ogromna nadzieja!jesli nie teraz to kiedys!ale sie uda!Tylu Wam sie udaje!wczesniej czy pozniej! za wszystkie trzymam kciuki!
Dawno ńie pisalam ale troche sie dzialo. Maximilian zdal egzamin i ma juz nowy bialo- zolty pas
Jest z siebie bardzo dumny a dyplom ktory dostal kazal sobie powiesic na sciane. Musze wiec spelnic wole synia i kupic ramke. Do tego 19- go pazdzierńika czeka go pierwszy turniej
Wszyscy jestesmy nim bardzo poekscytowani. Mlody dostanie medal wiec napewno bedzie sie cieszyl
Medal dostanie kazdy za udzual ale on tego nie wie bo my mu mowimy ze jak bedzie ladnie cwiczyl to go dostanie. Niech sie troche stara
Zaliczylismy gosci i urodziny Hani i Nicolki bo tez doniej bylismy proszeni. Przed nami urodziny blizniakow a potem pierwszy roczek naszego Julianka
Maximilian codziennie pytal kiedy bedzie snieg, choinka i kiedy bedzie mial 4 lata. Tlumaczylam mu raz drugi ale on jakby nie potrafil zrozumiec....Wpadkam wiec na pomysl i powiesilam w jego pokoju duzy kalendarz, rozpisalam w nim wszystkie wazne dni i uroczystosci, kiedy chodzi na karate, do przedszkola a kiedy mamy weekend. Kiedy sa kogo urodziny, kiedy turniej, swieta i teraz skreslamy codziennie jeden dzien. Patrzy codziennie z rana co dzisiaj za dzien i co bedziemy robic, bardzo go to ekscytuje
A ja licze ze dzieki temu nauczy sie dni tygodni, miesiecy i ogolnie pojmie czas...
Julianek coraz madrzej sie bawi. Robi kosi- kosi, papa. Mowi mama, tata, baba, tak, nie, da- co znaczy daj. Potrafi ladnie zbudowac piramidke z krazkow I trafia coraz ladniej klockami do sortownika. Siedzi juz pewnie, czolga sie po calym mieszkaniu, pomalu zaczyna raczkowac i podciagac sie do gory jakby chcial stanic. Jest wszystkiego ciekawy
Ladnie je, spi tak ze grzeczny i bezproblemowy maluszek. I bardzo, bardzo kochany 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2015, 09:53
Czekam na @. Juz nie ma sie co nastawiac. W zasadzie to wiedzialam ze nic z tego od poczatku:(
już po urlopie...
było super, tyle relaksu, zero stresu, to było nam bardzo potrzebne..
serduszkowaliśmy dość intensywnie.. owulka wypadła na wakacjach:)
w sobotę testuje..
czuję, że się udało!
I tak to od poniedziałku wskoczyłam w 19 tydzień 
W weekend trochę dumaliśmy nad imionami... wypisaliśmy na jednej kartce swoje propozycje :
dziewczynka : Karolina, Aleksandra, Emilia, Małgorzata, Izabela, Joanna, Magdalena. Nie powiem trochę się uparłam i zostało przy mojej Małgosi. Od jakiegoś czasu to imię chodziło i chodzi mi po głowie. Może się to jeszcze zmieni. Na chwilę obecną zostaje.
...ale ale jak ja się uparłam przy dziewczęcym, tak mąż nie chce popuścić w sprawie chłopięcego imienia. Wypisaliśmy takie : Piotr, Kamil, Paweł, Maciej, Krzysztof, Julian, Karol, Szymon. Od zawsze miał być Piotruś ale właśnie mały brzdąc o tym imieniu pokazał się w naszej bliskiej rodzinie. Podoba nam się Michał ale Michał to nasz Misiek, mój brat cioteczny, z którym widzimy się praktycznie na co dzień. Więc tak nam jakoś nie pasuje ani jedno, ani drugie. Hm... no i się zaczęła dyskusja i wymiana zdań... ten nie, bo mi się kojarzy z tym, ten nie bo się kojarzy z tamtym... o losie... ja chciałam Krzysia albo Maćka. Mąż w żadnym wypadku. W ogóle to chciałabym, żeby i jedno i drugie imię było już na M. I tak drogą eliminacji na chwilę obecną został Szymon. Średnio mi się widzi... ale mężowskie zdanie też muszę brać pod uwagę, a nie tylko stawiać na swoim.
Mam tylko nadzieję, że córcia zostanie córcią, a synuś synusiem. W ogóle to chciałam, żeby te imiona można było zdrabniać. Ogólnie 100 % pewności co do tych imion nie ma ale powiedziałabym, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż takie zostaną.
Wielką ochotę mam już coś kupić, jakieś ubranka maleństwom ale cały czas się powstrzymuję, zdaje sobie sprawę, że nadejdzie jeszcze odpowiednia pora. Może odważę się pierwszy zakup poczynić po II USG, a ono już niedługo, w następną środę. Nie wiem kiedy wy zaczynałyście pierwsze zakupy, nawet głupie body, ja jakoś nie mam jeszcze odwagi. Mama przyniosła mi od koleżanki z pracy, pewne rzeczy po chłopcu. Nie mam problemu z przyjmowaniem takich używanych rzeczy, które de facto wyglądają jak nowe. Pewnie dostanę sporo rzeczy po małym Piotrusiu i od siostry męża, która ma roczną dziewczynkę.
Poprałam te rzeczy i poprasowałam, chłopięcych czapeczek aż nadto, naliczyłam 14
Nie wiem czy w ogóle zdążymy je założyć.
A to wszystko wygląda tak :

Jeszcze miałam coś dodać ale wyleciało mi z głowy... zaczyna się zanik pamięci 
3dc
od jakiegoś czasu moje miesiączki trwały dłużej (miałam nawet problem, by umówić się na HSG), na szczęście chyba zmniejszenie dawki bromka o połowę pomaga, dzisiaj trzeci dzień i już widzę że jest lepiej niż było
1 i 2dc zamiast bromka - wziełam castagnusa
w tym cyklu teoretycznie owulacja będzie z lepszej strony, ale tylko pod warunkiem, że jednak się mylę i moje jajniki działają naprzemiennie. A jak nie - no to niestety nie dam rady bez szkiełka i oka
człowiek poznaje się tylko w starciu z przeciwnościami, ale też i te przeciwności trochę go zmieniają, czy na lepsze? nie wiem, ale idę dzisiaj tam gdzie chciałam iść wczoraj
Mam kryzys!
Od rana chce mi się ryczeć. Od dzisiaj nie mam już żadnych objawów które i tak liche były od początku, a do wizyty zostało aż 9 dni. Zrobię dzisiaj ostatni raz betę dla świętego spokoju. Mam nadzieje że panikuję niepotrzebnie a maluszek ma się dobrze.
Wszystko zrobię dla Niego!! 
Walcz, walcz, walcz moja Dziecinko....
W środę (tj. 16 września) miałam wizytę u gina. Ufff... podjęłam ten krok bo takie wyczekiwanie domysły rozmyślania i wpatrywanie się ciągle w wykres w końcu by mnie wykończyło. Od razu powiedział mi że w 28dc nie może być owulacji zbyt długo! no i dał mi skierowania na badania potem do niego z wynikami a potem ustalimy plan działania na kolejne miesiące. Robił mi usg macica czysta bez zastrzeżeń.
W 5dc mam zrobić : FSH, LH, E2
W 25dc mam zrobić: PRL + TEST MCP, PROGESTERON
Dodatkowo, obojętnie w którym dc: MORFOLOGIA, MOCZ BADANIE OGÓLNE, GLUKOZA NA CZCZO, TOXOPLAZMOZA IGG, TOXOPLAZMOZA IGM, CMV IGG, CMV IGM, HCV
Jak będę miała wszystkie wyniki wrzucę do pamiętnika.
Wróciłam. Na chwilę, na dłużej może. Crio odkładane z miesiąca na miesiąc, estradiol skacze, endo nie rośnie. Czas leci, a ja stoję w miejscu. I jestem już prawie pogodzona, że dziecka nie będzie. Trudno. Na tę chwilę wzięłam głęboki wdech i jeszcze powalczę, choć już naprawdę bez większego przekonania.
Od dziś dieta bezglutenowa... A co ma być to po prostu będzie.
27 tc (26t2d)
Rano mialam pobranie krwi na cukier. Przy pierwszym pobraniu pani zmierzyla mi tez cukier glukometrem - wyszlo 92 jednostki (nie mam pojecia jakie). Ponoc na granicy. Nigdzie nie moge znalezc takiej normy, orientuje sie ktos jak to jest?
Poza tym wrocilam po tescie do pracy - a za 3 godziny znow wychodze - do lekarza. Przelozyli mi wizyte z czwartku na dzis. W sumie to sie nawet ciesze, niepokoily mnie te odczucia niedzielne...
Mama dzis wylatuje do Polski. Jestem w pracy, wiec S ja zaprowadza na busik do lotniska. Jak to szybciutko minelo. Teraz mam nadzieje, ze rownie szybko minie mi czas w pracy
Pierwszy dzien zakonczy sie wkrotce, bo wychodze do lekarza juz o 15h 
24t1d
Od powrotu z IP (czyli od czwartku) jestem taaaaka słaba, że aż się czasem boję. Co wstanę z łóżka, to mam zawroty głowy i mdłości, więc właściwie wstaję tylko na chwilkę - do toalety i do kuchni - przygotować coś do zjedzenia i zjeść.
Przez to wszystko humor też mocno ujemny - chce mi się tylko ryczeć.
Kiepski czas nastał. Mam nadzieję, że opuści mnie przed porodem, bo sama ze sobą przez te 3,5mca nie wytrzymam! 
Ok tyg. po owulacji. Objawów ciąży nie doszukuję się. Nie stresuję się. co będzie to będzie. Chyba już mi się to zachodzenie w ciąże znudziło, bo coraz rzadziej zaglądam na ovu. Postanowiłam zacząć szyć, a właściwie najpierw przeszywać. Chciam kupić maszynę w lidlu, ale treaz zastanawiam się czy nie wziąć starej maszyny od mamy. Może K uda się ją naprawić i zaoszczędzimy 300 zł. Już mam kilka pomusłów, m.in. kszmirowy zamały sweter chcę przerobić na szalik komin i opaskę na uszy. Poza tym planuję omjanie sklepów z ciuchmi. Narazie będę wydawać kasę na ginów i badania. Dalej będę oszczędzać na większe wydatki czy jakieś inwestycje. Teraz za dużo wydaję, a najgorsze, ze część tych rzeczy nie uzywam i na koniec wyrzucam lub oddaję.
Baby Shower <19.09.2015r>
Ach... takie imprezy mogłabym obchodzić codziennie
Było zajefajnie/bombowo/słodko/ciekawie i przede wszystkim NIEBIESKO

Tak jak na początku ciąży wszystkiego się bałam i nie chciałam za dużo o niej rozmawiać tak teraz o moim stanie brzuszkowym mogę gadać, gadać i jeszcze raz gadać ;-)byleby ktoś słuchał. Dobrze że wymyślono takie party :-)Ploteczkom i chwaleniu się brzuszkiem, USG Maksa, zamówionym wózkiem, ciuszkami, planami na dekorację pokoju czy planami żłobkowymi względem mojego Misia nie było końca ;-)Kochane mam te koleżanki z pracy - byłych i obecnej. Sama jestem niby gadżeciara, ale dałam się zaskoczyć i dekoracjami i tortem i konkursami i upominkami dla Nas. Radości i śmiechom nie było końca. Każdej przyszłej mamie polecam taką imprezę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:48
Dziekuje dziewczynki
Juz nie mozemy doczekac sie zdjecia z lenka na raczkach 
Juz mamy 24 tydzien
jak ten czas szybko leci
ale ja juz nie moge sie doczekac stycznia 
Lenka cos ostatnio jest malo aktywna...czuje jak sie rusza ale tak delikatnie i bardzo rzadko, niewiem czy mam sie martwic czy to normalne...Wizyta dopiero za tydzien to podpytam sie lekarza co i jak a tym czasem nie pozostaje mi nic innego jak wsluchiwac sie 
Mam nadzieje ze mala tylko odpoczywa i jest leniwa 
Zreszta tak jak mama
tez sie robie leniwa czasem zdarzaja sie takie dni jak dzisiaj ze nie chce mi sie z lozka wstac
jeszcze zjadlam cos co mi niepasowalo i zwymiotowalam
teraz juz niby troszke lepiej ale jakos trzeba bylo sie ogarnac:) porzadki tez juz zrobilam, sterta prania poukladana, rosol ugotowany:) pierwsze pranie ubranek wlasnie sie robi:) a mama ma chwilke dla siebie:)
W srode jade na badanie glukozy, mam nadzieje ze wyjdzie dobrze:)
Dzis w biedronce byla namiotowa wyprzedaz znalazlam takie cudenko za cale 13 zl 

A to wczorajsze dresiki od tatusia:)

Beta 10462
Przyrost jeszcze wiekszy niż wcześniej a przerwy było 4 dni. Jednak nie mam instynktu
dziękuję Ci Panie Boże... A Ty Maluszku bądź mądrzejszy od mamy i nie przejmuj się jej panikowaniem...Kochamy Cie calym sercem!! Bądź silny dla nas...
I jeszcze takie 


Rozczula mnie widok tych malenkich rzeczy, skarpeteczki, czapeczki eh 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.