ewcia21k Madziulkowy cud (*) 29 września 2015, 18:16

11 tc.
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a573da6ee694.jpg

gabi544 moja historia 29 września 2015, 19:31

Witajcie :)
Na samym początku chciałabym podziękować za słowa otuchy i wsparcia.

Dziś 3 DPO - według mnie i Ovufriend. Rzadko zdarza się, żeby nasze wyliczenia i terminy owu ię zgadzały ;) @ przychodzi zazwyczaj 13 dnia po owulacji, czyli mam jeszcze minimum 9 dni do testowania. Strasznie mi się to ciągnie.. Choć w głębi duszy jak myślę o ciąży, to za chwilę sama łapię się na tym, że powstrzymuję się od jakichkolwiek wyobrażeń przyszłości - bo potem znów będzie boleć, jeszcze mocniej.
W ogóle czuję, że znowu nic z tego nie wyszło. Czuję, że im bardziej zbliżam się do jego realizacji (leczenie przeszkód, monitoringi), tym bardziej ono się oddala. Nie wiem, czy to przez pogodę, czy przez to przeczucie, ale jest mi dziś tak ciężko na sercu.. :(


W pracy też sytuacja się pogorszyła. Dobija mnie też fakt, że w połowie października kończy mi się staż, potem dostanę, owszem, umowę na 3 miesiąc,e ale na więcej nie mam co liczyć, już mi to szef zapowiedział. Bez jednej pensji spokojnie możemy żyć, bo przecież było tak przez pół roku, ale co ja będę robić całymi dniami w domu, zanim znajdę kolejną pracę? Siedzieć i myśleć - i oczywiście pogrążać się w czarnych scenariuszach. :(
I znowu ta sama myśl powraca jak bumerang: gdybym miała dziecko, to bym się cieszyła, że mogę być w domu, opiekować się nim, spędzać każdą chwilę z maluszkiem, miałabym zajęcie w domu.
Będę płakać... :(

_______________________________

Wróć do nas Aniołku. Tak bardzo pragniemy powitać Cię na tym świecie <3 <3

NovaM Małe Lwiątko 29 września 2015, 19:50

30 dc, @ nadal nie ma... dzisiejszy poranny test negatywny... :( czekam

Wczoraj rano trochę mnie mdliło i nie miałam apetytu, ale dziś rano obudziłam się totalnie bez objawów, żadnych mdłości w pracy kawa bez żadnych sensacji żoładkowych.

Do wieczora, teraz mi niedobrze ale straciłam nadzieję że to z powodu ciąży nagatywny test potwierdził moje przypuszczenia, dostanę tylko pewnie później...

I to mnie mega mega wkurza :/:/ po odstawieniu tabletek anty. przez cały rok miałam długie cykle, długe i nieregularne czasem 32 dni, czasem 34 bywało 36 dni a najdłużej to 38 dni.

Po blisko roku bezowocnych starań i przy nadal nieuregulowanym i długim cyklu poszłam do ginekologa.

Ogólnie Szynkowskie badania ok, TSH za wysokie ale tak naprawdę nie wiadomo dlaczego te cykle są takie długie.

Jak już pisałam w poprzednich wpisach dostałam Duphaston 10 dni 2 razy dziennie po 1 tabletce od 16 dc. Pierwszy cykl na Duphastonie zaczynał dawać nadzieję na regularne miesiączki bo okres przyszedł po 28 dniach.

No a teraz... znowu to samo wydłuża się pomimo stosowania leku...

Jeśli to nie ciąża to co do jasnej ciasnej... :(

Prolaktyna ok, tylko to TSH wysokie ale jak robiłam w lipcu byłam świeżo po urlopie nad morzem a wygląda na to że moja przypadłość to nietolerancja jodu więc po powrocie z urlopu TSH 5,41 po miesiącu zrobiłam powtórkę i spadło do 3,40.

Tak wiem 3,40 to też za dużo na ciąże chociaż już w normie, ale od 24.08 - czyli już od miesiąca biorę LETROX 1/2 tabletki raz dziennie rano na czczo jeszcze pobiorę do końca października i powtórzę TSH.

Co powinnam jeszcze zrobić? Może zrobić jakieś inne badania??


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2015, 20:05

kassik Wlazł kotek na płotek 29 września 2015, 20:00

8 dpt, plamień brak, samopoczucie ok, brzuch odczuwalny ale wydaje się pod kontrolą. :)

Kochane bąbelki dwa :-) Jutro dostaniecie plemniczki, dlatego błagam Was, dogadajcie się :-)

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 29 września 2015, 21:14

32t (31t4d) apartamentowiec Naszego kochanego Wiertaska :-) :-) :-)

1b47979ef6414c38gen.jpg
de5d5d7fe0d51efagen.jpg

36e75f5d330e588bgen.jpg

Angelike Mam to gdzieś... ;) 29 września 2015, 23:41

Sukces!
Udało mi się namówić mojego na posiew nasienia :-) okazało się że robią to badanie w punkcie pobrań w budynku przez ulicę. Wstyd by było nie skorzystać. Głowa w razie czego będzie spokojniejsza.
No!! ;-)

Dziś zaczynam 18cs.

Progesteron w 21dc wyniósł 13. Pojutrze idę robić resztę.

Będę mieć czas to napiszę coś więcej.

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 30 września 2015, 08:47

10dc i narazie nic sie nie zapowiada na owulke. W tamtym cyklu testy owu juz mialy widoczna druga kreche a teraz jeszcze cien cienia widac i to po ponad 10min jak test dobrze wyschnie :-P brzuch nie boli a zawsze czulam.. moze zadnej owulki nie e bedzie przez ta infekcje? Albo moze wlasnie ziola zaczely dzialac i mi tam wszystko uregulowaly? Dobra to drugie raczej naciagane :-P
W kazdym razie nastroj dopisuje. Mam ochote na jakas prace tworcza..moze w koncu wezme sie za rysowanie..albo zorganizuje sesje zdjeciowa...no cos przydałaby sie zrobic :-) a jak Wy spedzacie czas wolny? Zainspirujcie mnie bo sama nie wiem co mi sie chce :-P

dzabuch moja terapia 30 września 2015, 08:49

35+6 31 dni do tp wg. Belly (wf. Usg 28)
Wczoraj poszłam do fryzjera. Zrobiłam sobie sombre i mocniej ściełam włosy. Stwierdziłyśmy z fryzjerką, że tak będzie lepiej. Nie będzie odrostów no i spokojnie po porodzie i ogarnięciu się w pierwszych tygodniach po porodzie spokojnie do niej przyjdę.
Po drodzę odkryłam fantastyczny sklep dla maluchów. Wszystko dla dzieci od 0 do 12 lat. :) kupiłam 4 pieluszki flanelowe, bo prosiły położne na sr.
W związku z tym, że nie mogę się rozstać z malowaniem paznokci (robiłam sobie hybryde już prawie dwa lata) obskoczyłam pobliskie drogerie i kupiłam sobie w Naturze lakiery essence o formule żelowej, które po pomalowaniu okazały się fantastyczne polecam. No i oczywiście kupiłam też mały zmywacz, który zagości w mojej szpitalnej torbie. Spakuję ją w przyszłym tygodniu. Modlę się, żebym zdążyła, bo czasem mam takie bóle na spojenie łonowe (od kilku dni) taki skurcz z lekkim mrowieniem z bólem pleców. Nie wiem czy to coś czy to z przemęczenie, ale pojawia się to ostatnio szczególnie w dniach kiedy jestem zmęczona. Więc ogólnie wczoraj był dzień dla mamy. Acha i jeszcze ostatnie zamówienie na allegro i mam już wszystko!
Wracam sobie po tym fryzjerze i widzę niespodzianka, tatusia samochód na podwórku stoi. Większa niespodzianka spotkała mnie jak weszłam do domu. Otóż wchodzę do pokoju, mówię, że robię obiad a on siedzi zadowolony na łóżku i się śmieje. Odwracam się a tam kochane stoi łóżeczko dla maluszka. Złożone! Nie obyło się bez marudzenia, że brakuje mu stołu (bo musiał zostać złożony) no, ale musimy się przyzwyczaić. No i jeszcze jedno dziś w nocy chodziłam jak zwykle. Jakoś budziłam tatuśka więc kiedy marudził przypomniałam mu, że najwyższy czas by się już przyzwyczaił, bo będzie tylko gorzej. Czyli w skrócie w przyszłym tygodniu jak przywiozę sobie torbę od rodziców pakuje się w dwie i czekamy na rozwiązanie!

ma_pi Demotywator 30 września 2015, 08:58

Byliśmy u genetyczki. Bardzo fajna babka. Na wstępie mamy zrobić rozszerzone CFTR u męża, czyli dokładnie to, co się spodziewałam. Poszłam na wizytę, ponieważ myślałam, że może coś więcej zleci, ale nie. Poza tym, nawet same panele CFTR są różne i nie wiedziałabym, który wybrać.
Jeśli to badanie wyjdzie dobrze, to genetyczka nie widzi potrzeby dalszych badań. Mówi, że taniej będzie zrobić in vitro z PGD. Jeśli będą wady, ale jakieś "niewielkie", to wtedy też PGD. Jeśli wady będą duże, to wtedy dawca. Generalnie, wszystko zależy od wyniku.
A gdy już wyszliśmy z wizyty, to mój książę kochany pyta mnie, co to jest to PGD :) Siedział godzinę na wizycie i nie wiedział o czym mowa. Bosko. Wytłumaczyłam mu, przedstawiłam koszty, a On stwierdził, że to chce. Niezależnie, czy nasienie będzie jego, czy dawcy, Mąż nagle chce PGD!!! Tylko w Novum nie ma tego. Musiałabym przenieść się do innej kliniki.
Mąż jest nieugięty. Nie zgodzi się na jakiekolwiek działania bez wyników genetyki. Znów pozostaje mi czekać. Wyniki z oceną genetyczną całej naszej sytuacji powinny być do 3-4 tygodni.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2015, 09:00

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 30 września 2015, 09:52

Zaraz wyjeżdżamy do Krakowa, wizyta o 13:00 bardzo proszę o mooocne kciuki!

Pierwszy dzień po transferze upływa spokojnie :) w nocy obudzilo mnie kłucie podbrzusza po prawej stronie czyli mniej więcej w tym miejscu gdzie był transfer (do prawej macicy) zastanawiam się czy faktycznie było czy to tylko sen... Trsnfer przebiegł gładko no i teraz czekam... Staram się za dużo nie myśleć ale niestety się nie da. Wczorajszy transfer był inny niż poprzednio, byliśmy dużo spokojniejsi, mniej emocji. Kurczę no musi się udać... Musi musi musi!

W poniedziałek na usg widać było piękne podobno endometrium 9-10mm, ale estradiol niski bo 657. Transfer umówiony na 6.10 ale pod warunkiem, że estradiol rośnie.
Dziś powtórzyłam i jest 1446 więc rośnie pięknie - trasnfer więc bez zmian 6.10. Dostałam też metypred (w końcu!!!!) nie wiem czy nie za późno i czy w ogóle jest konieczny biorąc pod uwagę, że ostatnio zarodek się zadomowił, ale na pewno nie zaszkodzi. więc łykam go i modlę się o powodzenie.
Ale (nie)stety dowiedziałam się, że we wtorki transfery robi dr W-O a biorąc pod uwagę jak ostatnio dr J męczył się z moją macicą i ile trwał transfer, to boję się, że W-O coś spierniczy :(
boję się też o kruszynkę, czy się rozmrozi i czy pięknie ruszy.. oj ciężkie 2 tygodnie przede mną, muszę się starać niestresować.

DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 30 września 2015, 10:05

Otwieram oczy i... mysle ze trzeba temp wpisac ale pomiar byl dzisiaj o 6:00 36,6 a o 9:00 36,7 a chwileczke potem po wyjsciu z toalety 37,00 ja zwariuje.
Mysle sobie aaa wpisze z 9:00 bedzie ladnie wygladac :) ale nie ladnie sie sama oszukiwac
Trzeba sluchac rad ovufriedu. I mierzyc raz, tyle ze ja obudzilam siedzisiaj pierwszy raz o 6 nie 7... Hm.

Sytuacja jest taka. Z nowym mezem jestesmy razem od 1,5 roku. Jest mlody i zdrowy :), w zwiazku z czym (z nim) hihi mam mega duzo nowej nadziei na potomstwo. Musze wspomniec o tym ile nas wspolnie laczy. W zyciu nie spotkalam tak wrazliwego, troskliwego a zarazem silnego mezczyzny.
Bardzo sie kochamy a On jest dla mnie niebywalym wsparciem. Kazdy nasz wspolnie przezyty dzien jest dla mnie najcenniejszy w zyciu.

Dzis nie mam jeszcze odwagi ale moze napisze wam niedlugo o umarlej nadziei na rzadowe invitro.

Poprzedni maz mial dosyc slabe nasienie oraz przede wszystkim niewielka chec do walki o wspolne dzieciatko. Tak przez 7 lat. Czulam sie niesamowicie sama i samotna w tamtym zwiazku gdzie okazalo sie ze zawiedlismy sie soba. Dla bylego meza bylam wybrakowana z powodu nieplodnosci, o sobie nie chcial mowic a o naszym wspolnym problemie w ogole. Przeciez to para ma dziecko a nie tylko kobieta. Ja podjelam decyzje o rozstaniu i wiecie co? Martwil sie o to czy mu wystarczy pieniedzy bo ja lepiej stalam finansowo i prosil abym zostala chociaz do wiosny bo to bedzie bardziej ekonomicznie.

Ani slowa o milosci. Nie podjal zadnej proby zawalczenia o nas o nasz zwiazek. On mnie nie kochal. A takie zgodne malzenstwo bylo... znacie pewnie takie

Bylam tu u lekarza rodzinnego. Skandynawia. Wszyyscy mowia po angielsku... Tylko nie ja hahaha. Nie no mowie ale dosyc slabo.
Poszlam sprawdzic TSH bo dziwnie sie czulam, ostatni wynik 0,75. Oraz dostalam zaproszenie na cytologie a 2 lata nie bylam.
Pan dr wypytal mnie o zdrowko i wyhaczyl ze nie mam dzieci. Oooj jak mnie przemaglowal.
Mowie panie ja juz wszystko mialam poza invitro a on ale ma pani nowego mlodego i drowego meza, trzeba jeszcze raz inseminacje powtorzyc!
Cytologie robia tu co 3 lata, a badan labo tyle mi zrobil ze nigdy nikt mi nie zrobil. Apropos TSH 1,1 ideal.

Ja w lekkim szoku, pierwsza wizyta a on tu takie cos, rodzinny lekarz i inseminacja. Tu jest tak, ze lekarz pisze do szpitala i szpital pisze info na specjalna skrzynke mailowa kiedy mamy przyjechac na wizyte.

Tu kazdy ma takiego maila gdzie ma sie kontakt z urzedami, ochrona zdrowia, elektrownia, bankiem itd. To dla mnie szok po polskich realiach.

Ale do tematu. Ja lekko zszokowana czy na pewno jest sens robic insem a on mowi no chyba nie chcesz od poczatku calego procesu przechodzic HSG, laparoskopia itp.... NIEEEEEE, dziekuje, to ja poprosze ta inseminacje.

No i zobaczymy. W planie ma byc invitro w Polsce, mam dobre AMH wiec zapytam gina czy inseminacja nie nadszarpnie moich jajeczek do invitro.

Tym czasem tutaj skupiam sie na kreowaniu pieknego wykresu i wzbudzaniem wiary ze sie uda ot tak.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2015, 10:20

Jestem :)

Dopiero dziś mam luz.
Nie wiem od czego zacząć,a nie chce mi się mówić wszystkiego od początku :)

Nie stresowałam się tak bardzo,jak to sobie wyobrażałam. Była to raczej adrenalina dodająca energii niż stres . W kościele poszło wszystko ok. Ponoć ksiądz przeczytał piękne kazanie. Niestety nie słyszałam, bo myślałam nie wiem o czym. Naprawdę z kościoła mało pamiętam :) . Dobrze że była kamera .

Potem sala. Pierwszy taniec, którego tak bardzo się bałam ,ale poszło naprawdę dobrze. Mieliśmy piosenkę "Na chwilę " Grześka Hyży . Od razu zrobiło mi się lżej, gdy zobaczyłam że goście głośno śpiewają refren :).
Niestety potem zaczął się koszmar z suknią! . Zahaczałam o koło, halki, wbijał się w nie obcas. Co chwilę ktoś mi po niej deptał.Niteczki od trenu się urywały, a ja miałam ochotę wyjść z wesela !. Naprawdę miałam dość tej sukni. Była piękna, ale strasznie niewygodna. Przez to, że była mocno dopasowana w talii, prawie nic nie mogłam przełknąć. Po oczepinach ktoś pojechał po sukienkę rezerwową i mogłam naprawdę zacząć się bawić :) .

Gdy siedziałam przy stole, nie czułam że jestem u siebie na weselu. Czułam się tak, jakby mnie tam nie było, taka nieobecna byłam ...

Wczoraj mieliśmy zdjęcia plenerowe w Szczecinie. Bałam się tego, bo nie lubię być w centru uwagi, a ludzie się gapili, niektórzy nawet robili zdjęcia! Po paru ujęciach się wyluzowałam, a ludźmi się nie przejmowałam :).

Tak w skrócie, jestem bardzo szczęśliwa :).


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2015, 11:57

Czesc Wam....
Od wczoraj mam lepszy humor nawet mąż się cieszy ze przestałam sie czepiać...
Wczoraj obiad wspólny i spacer napawal mnie radością zabawa z Naszym synkiem jego uśmiech oraz oczy mówiły mi jak bardzo się cieszy ze w końcu rodzice z uśmiechem i sercem bez kłótni bawią sie z nim ... Ile radości sprawia nam Nasz Marceli jak on potrafi w Nas samych ogarnąć uczucia takich jakich jeszcze nie znam kocham go ponad wszytko miłość rozpiera mi dech patrząc na niego widzę kopię męża .... Moje zachowanie hormony ciążowe boshe to było okropne sama ze sobą już nie mogłam wytrzymać i ciągle łzy ..... Dobrze dobrze mam nadzieję że to już za mną choć płacze na reklamach i innych pierdolach ale samopoczucie lepsze....
W piątek wizyta u moje dr rany już mi się ręce trzęsą na sama myśl okropnie .... Tak tak chce już być po musłyszeć ze już jest wszystko dobrze malenstwo żyje to już 12tc zagrożenie mija.... Tak bardzo chce to uslyszec ... Dziś mało co spałam bo już czuję stres.... Jutro badania i w pt na 12:20..... Wszystko sie okaże....


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2015, 10:48

NovaM Małe Lwiątko 30 września 2015, 10:53

31 dc @ nadal brak.

Za to są zawroty głowy i ogólne osłabienie i złe samopoczucie.

Zobaczę, może dziś powtórzę test dla pewności a jeśli nić się nie zmieni i do poniedziałku nie dostanę @ to zapisze się do ginekologa... :(

aleala Na mouth everest bez nóg... 30 września 2015, 11:25

Cierpliwosc mi wysiada. Ogromna chec posiadania dziecka i zmeczenie staraniami tocza trudna walke wewnatrz mnie... Walke w ktorej jedyna ofiara jestem ja sama. Czuje jak cos we mnie peka.. Nie potrafie znalesc alternatywnego powodu dla wstania z lozka... Sytuacja odbija sie na moim malzenstwie, choc tylko ja to widze... On uwaza ze jest dobrze, ze nic sie nie stanie jak sie nie uda wcale...
Dookola same ciaze i porody. Ta rodzi za chwile, ta wlasnie wpadla a tej lekarz jutro zdradzi plec.. Kurwa, a gdzie ja? A w kolejce w aptece po clo... Luzu w dupie mam przeciez wiecej niz tluszczu na brzuchu wiec czemu tak boli?

Little Frog Niekończące się oczekiwania 30 września 2015, 11:40

Piękna, nie-złota, nie-polska jesień.
Jak sobie przypomnę jesień sprzed roku czy sprzed dwóch lat, to aż uwierzyć nie mogę w to, co widzę za oknem. Już od połowy września zaczynały się kosmiczne wiatry, deszcze itp.... a teraz jest tak słonecznie i spokojnie :)

Ostatni dzień września. Ciekawe jakie plany na wyjście ma moje maleństwo. Do terminu jeszcze całkiem sporo, no ale przecież to już wszystko może się zdarzyć. W piątek zacznę 38 tydzień, a co za tym idzie - ciąża donoszona! :) Cieszę się bardzo, jestem tak tym wszystkim podekscytowana i tak samo przerażona, że ciężko to opisać. Mój mąż jakoś dziwnie spokojny. Mam wrażenie, że on nawet jest gotowy na odebranie porodu w domu :D Oczywiście pod względem psychicznym, bo z teorią mógłby być już spory problem ;)

Mi jakoś jeszcze tak nie spieszno do tego wielkiego dnia. Tzn oczywiście chciałabym już tulić małą i mieć to wszystko za sobą, ale jakoś nie planuję jej wyganiać spod serduszka. Niech sobie siedzi spokojnie jak jej dobrze :) Przyjdzie na nią czas :) Może zmienię zdanie za kilka dni jak mi mocniej da w kość :D

Po kilku dniach gorszego samopoczucia dziś już mam 3 dzień całkiem dobrego, więc narzekać nie mogę :) I ogólnie mam pozytywne nastawienie do wszystkiego :) Mam nadzieję, że będzie tak jak mówią i moje nastawienie to już jest połowa sukcesu.

Dziś dzień chłopaka. Muszę wykombinować coś dla tego mojego :) Biedny zapracowany...ale od przyszłego tygodnia już wrzuca na luz i będziemy mieli trochę więcej czasu dla siebie. W końcu!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)