Wizyta niebawem. Głowa pełna myśli, pytań. Co będzie? , Czy się zakwalifikujemy?, Czy w końcu będzie dane nam być rodzicami? Jejciu to wszystko takie trudne..
W niedziele byliśmy na chrzcie mojego męża siostrzeńca. Widziałam go pierwszy raz na oczy. Jest cudny, malutki (1,5mies). Myślałam przed uroczystością, że nie dam rady i się rozpłacze. Ale.. O dziwo dałam rade. Nie myślałam o tym, że nam nie jest to dane i czy kiedy kolwiek będzie. Inaczej bym pękła jak do tej pory i było by nie ciekawie. Jestem z siebie dumna. A to wszystko dlatego bo żyje już sobotnią wizytą. I nic narazie innego mnie nie interesuje.
0,00000000000000000000
Tak wygladala moja wczorajsza beta
bylam wczoraj zla jak zobaczylam wynik ale juz mi lepiej. Maz obiecal ze pojdzie w przyszlym tyg na badanie nasienia ja tez mam lekarza i bez planu dzialania nie wyjde z gabinetu.
Mam bojowe nastawienie (albo to pms:-P) i na Swieta będzie juz kropek
bylam grzeczna caly rok i moj osobisty swiety mikolaj obiecal mi trojaczki
3dc rozpoczęta stymulacja
krótki protokół
od dziś do niedzieli przyjmuje Puregon 200jm raz dziennie
Orgalutron od soboty do poniedziałku 1 x 1amp
Encorton 2x1
Wit D
femibion
W poniedziałek 26 wizyta u Pani doktor i zobaczymy
Trzymajcie proszę kciuki
Szwagierka urodziła, przenosiła ciąże i urodziła 15stego - w imieniny teściowej. Radość na całą rodzinę..Na szczęście mąż dał mi dużo wsparcia w tych momentach i nawet ja odwiedziliśmy razem w szpitalu
Wprawdzie nie widziałam małej na żywo, ale mam nadzieje, że teraz będzie tylko lepiej. W myślach układam sobie scenariusze z zaletami posiadania odchowanej jedynaczki
całkiem dobrze mi to wychodzi, nawet seks zaczyna być z powrotem cudowny i bezinteresowny, nie nastawiony tylko na jedno. Mam nadzieje, że odpuszczę wreszcie - tzn. uspokoje myśli i będę cieszyć się tym co mam zgodnie z zaleceniami lekarza. Bynajmniej do grudnia, bo wtedy znów będę mieć wizytę i lekarz liczy na spektakularne efekty brania estrofemu, Mąż wróci do kraju, więc i myśli znów uciekną w kierunku starań..
Refleksje na temat pożerania bułki - jak zjeść bułkę żeby nie przytyć
Tak doszłam dzisiaj do wniosku że łatwo jest oszukać nasz mózg - albo to mózg oszukuje nas.
Są dwie metody jedzenia bułki z szynką mianowicie:
Dzielę bułkę ją na pół, każdą stronę smaruję masłem. Kładę później plaster szynki. Zjadam jedną po drugiej i czuję się najedzona nic więcej nie wcisnę...
drugi sposób - nie przekrawam do końca bułki, smaruję masłem i wkładam do środka dwa plastry szynki. Zjadam zatem taką samą ilość produktów a najedzona nie jestem ...
Chodzi tu o czas jedzenia tzn ile czasu potrzebuje nasz mózg żeby ogarnąć się że je
dwie połowy jem dłużej jak bułkę w całości. Po zjedzeniu tej drugiej pewnie szukałabym czegoś jeszcze i dostarczyła więcej kalorii. Jedząc ten sam posiłek dłużej mózg jest w stanie się połapać w okolicznościach przyrody i skumać że się człowiek najadł;
także tego - tyle z przemyśleń przed snem
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2015, 21:59
Nie pisałam nic... od lipca... aż mi głupio.. ale tyle się działo a poza tym nie chciałam zapeszać pewnych kwestii..
W 1,5 tygodnia po operacji dowiedzieliśmy się, że pojawiła się nowa torbiel. Dziadówa ta później w tydzień urosła do ponad 12 cm. Nie można było jej operować bo za wcześnie było od poprzedniej operacji.. Dostaliśmy antyki na dwa miesiące na wyciszenie jajników i wchłonięcie się dziadówy.
Po kolejnej z rzędu kontroli wreszcie dostaliśmy zielone światło na nową procedurę IVF i ruszyliśmy do walki.
Znów dni mijały podporządkowane do długo wyczekiwanego planu "od zastrzyku do zastrzyku". Najpierw wyciszanie, potem stymulacja, którą wydłużono.. O dziwo dużo lepiej znosiłam tą stymulację mimo, że większe dawki hormonów od początku były.. Na kontrolach lekarze doliczyli się ponad 13 pęcherzyków, poziom estradiolu wskazywał na minimum 9 dojrzałych.
14.10 Przyszedł czas na punkcję i konsylium lekarskie w naszej sprawie.
Pobrano 9 kumulusów. Decyzja po konsylium - konieczna histeroskopia pooperacyjna by sprawdzić czy ładnie zrosła się rekonstruowana ściana macicy oraz usunąć ewentualne nowe zrosty a jeśli się uda zrobić scratching by ułatwić maluszkom zagnieżdżanie się.
15.10. telefon od embriologa - na 9 kumulusów 6 miało wystarczająco dojrzałe komórki; zapłodniły się 4 z nich i czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.
Mija pierwszy dzień.. potem drugi.. potem trzeeeeci.. czwarty i wreszcie nadchodzi długo wyczekiwany 5 dzień - dzień informacji od embriologa. Z jednej strony bardzo pragnęłam wieści a z drugiej tak bardzo obawiałam się, że będą złe...
Dzisiaj mało zawału nie dostałam..
Dzwonię do kliniki na infolinię a tam Pani mówi, że my nie wpisani na konsultację telefoniczną.. Gdybym się sama nie upomniała to byśmy nic nie wiedzieli co z naszymi Bąblami.
No i sytuacja wygląda tak, że poryczałam się po telefonie od embriologa
mamy 3 Śnieżynki nasze kochane - 3AB, 3BB i 4AB 
Jeden Bąbelasio dziś przestawał się rozwijać, więc jego nie oddają do zimowiska..
Teraz jeszcze tylko kilka dni luteiny i czekamy na @. 26.10 kontrola i ustalanie terminu histeroskopii (już wiem, że ma się odbyć w trybie CITO czyli pod koniec października/ na początku listopada). Musimy zapłacić jedynie za znieczulenie.
W ramach przyciągania dobrych myśli zmieniłam awatar i powtarzam sobie wciąż, że w głębi serca już jestem mamą. Teraz czekam, aż nasze maleństwa zakiełkują pod sercem 
Ciąża zakończona 19 października 2015
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2015, 20:47
A więc już wiemy!!!
TO DZIEWCZYNKA!!!!!!!!!!!

Rok. 365 dni. 12 miesięcy. Aż tyle i tylko tyle. Mam wrażenie, że od narodzin Przemusia minęły lata świetlne. A jednocześnie każdy szczegół pamiętam bardzo dokładnie. Najbardziej chodzi za mną tamten zapach jego małej główki w chwilę po narodzinach. Słodki, oszałamiający. Pamiętam długie godziny zachwytu i wpatrywania się w niego. Pamiętam też niestety bardzo dokładnie jak zabrano go na pierwszą kroplówkę. I na każdą kolejną... Za 5 godzin mieli mi go oddać. Miałam się przespać. Po godzinie wstałam i poszłam do niego. I patrzyłam na tego miniaturowego człowieka zamkniętego w plastikowym pudełku, podłączonego do aparatury, z wenflonem w maleńkiej kruchutkiej rączce... Kolejne dni, narastający strach, rozpacz wręcz... Nie radziłam sobie ze swoimi emocjami. Próbowałam być twarda, bo każdorazowo kiedy otwierałam swoje serce i wylewałam ten strach i żal dostawałam po głowie. Z każdej strony. Jedynie moja ukochana mama po prostu była. Nie osobiście, bo chorowała, ale telefon grzał się non stop. Cokolwiek bym nie powiedziała- ona była. Słuchała, milczała i powtarzała jak bardzo mnie i Przemusia kocha. Dziś już rozumiem jak bardzo. Już rozumiem co to znaczy kochać swoje dziecko- tak w pełni, bezwarunkowo. Kochałam go od zawsze, ale to musiało we mnie dojrzeć. Dziś jestem bardo szczęśliwa jako mama. Uwielbiam go, ubóstwiam i jestem z niego dumna. Jest mądrym, wesołym chopczykiem. Moim okruszkiem 
Okruszek waży około 10,5 kg. Ma 78cm. 8 zębów i dziewiąty za chwilę wyjdzie. Chodzi samodzielnie od 3 tygodni. Ulubiona zabawka- stolik edukacyjny. Włącza muzykę, szczerzy zęby i tańczy. Uwielbia też swoje auto- pchacz. Wsiada, odpycha się i robi "brum brum". Codziennie od około 16:00 pyta o tatę. "Taaata?" i biegnie do drzwi. Kiedy tylko upewni się, że jeszcze nie wrócił znów wsiada na swoje auto i jeździ. Słysząc przekręcanie klucza w zamku piszczy i biegnie na złamanie karku powitać tatusia
Kiedy byliśmy u dziadków na weekend sami, w niedzielę zaczął już pytać o tatę. W końcu podszedł do mnie i powiedział:"Maaaama... bruuum.... papa... taata"
Toż to pierwsze zdanie, prawda?
Dziadkowie zachwyceni, powtarzają to non stop. Co do dziadków... Moja teściowa okazała się zupełnie inną babcią niż się spodziewałam. Bałam się, że będzie u nas non stop. A jej nie ma. Wcale się nie angażuje. Wtrąca- owszem! Zawsze chętnie się powymądrza, ale od dziecka trzyma się na dystans. Na roczku miała małego na rękach, bo jej go wcisnęłam. Nagle przychodzi do kuchni mój brat i mówi do mojej mamy (robiłyśmy tam coś razem): "Mamo chodź, bo mały ma kupę, trzeba go przewinąć". Na co moja mama "Przecież jest u babci, to chyba może mu pieluszkę zmienić?". No ale nie mogła... Kiedy czasem do nas przyjdzie to patrzy na niego, zachwyca się ale jedyne co mu proponuje ze wspólnych rozrywek to że weźmie go na ręce. A kiedy on protestuje, bo przecież umie chodzić sam i na rękach jest nudno, ona narzeka że dziecko marudne i o co mu chodzi. Szczerze mówiąc te spotkania z wnukiem ja sama organizuję, bo gdyby nie to to wcale by się nie widywali. No ale to już problem na inny wpis. Wracając do Przemusia- jest moim cudem
Robi różne śmieszne rzeczy np. sam sobie "ważyła myszka kaszkę", pokazuje oko i mówi "koko", naśladuje psa, uwielbia zabawę w chowanego oraz w ganianego. Mało sypia szczególnie w dzień- jedna drzemka max 40 minut. Noce są różne, ale dużo lepiej przesypiał jak był młodszy. Wszystko szlag trafił od kiedy zaczął stawać. Budzi się, wstaje, rozbudza się całkiem, woła mnie i zanim znowu zaśnie to nie raz półtorej godziny schodzi. Coś muszę na to zaradzić, ale nie mam na razie koncepcji. Z chorób zaliczył na razie jelitowkę, 10 dni kataru i teraz najprawdopodobniej przywlókł ze żłobka bostońską. Ogólnie na zdrowie nie narzekamy. Co do poważniejszych spraw to za 2 tygodnie badania i wizyta u hepatologa, ale wierzę że już jest dobrze. Nie jest dzieckiem idealnym- nic przy nim nie można zrobić. Jak słyszę/ czytam o jego równieśnikach którzy sami zasypiają np. w krzesełku, bawią się samodzielnie dłuższy czas, umożliwiają rodzicom przygotowanie samodzielne dużego przyjęcia itd, to oczy przecieram ze zdumienia. Mój szkarb jak jest zmęczony to nie zasnie tylko się drze, aż go ułoże do snu. W ciągu dnia angażuje mnie w 100% więc gotuję, sprzątam, ćwiczę itd po 20.00 kiedy on zaśnie, a na roczek zamowiliśmy catering bo nie było szans przygotoać nawet przekąsek samodzielnie. Kocham go! I tak- chcę więcej, ale właściwie to dobrze, że jeszcze nie stało się to teraz. Niech podrośnie, pójdzie do przedszkola- wtedy pomyślimy 





Wiadomość wyedytowana przez autora 19 października 2015, 23:21
Jesień, ciemno, szaro i smutno...
Pogoda w pełni synchronizuje się moimi uczuciami.
Starań w tym miesiącu nie będzie, pokłóciłam się z mężem i to akurat teraz, kiedy są te dni. Może i dobrze przynajmniej nie będę się łudzić, że niemożliwe stanie się możliwe. Czasem to mam wrażenie, że on w ogóle mnie nie rozumie i myśli tylko o sobie. Przecież sama sobie tego dziecka nie zrobię, on niby chce, ale to ja ciągle muszę jęczeć, ciągać go po lekarzach, a od niego zero inicjatywy w tym temacie. Rozumem, że jest zabiegany, zapracowany, ale jak komuś na czymś zależy, to zawsze znajdzie chwilę, żeby powalczyć o spełnienie swojego marzenia.
Jestem tym wszystkim zmęczona, tą walką, szarpaniną, czekaniem. Czuję się jakaś taka wyłączona, wszyscy żyją, doświadczają radości z rodzicielstwa, a ja stoję z boku niegodna tego wszystkiego.
Rzadko gdzieś ostatnio bywam poza pracą i domem, ale zdarza mi się czasem spotkać kuzynów, znajomych itp. Wszędzie te pytania o dziecko A wy kiedy? Bierzcie się do roboty. My już drugie a wy nawet nie zaczęliście. A wy ciągle we dwoje, kiedy będziecie we troje? Nie mam sił im tego wszystkiego tłumaczyć...
Witaj 5 m-cu. Ciągle nie do końca dociera do mnie, że to się dzieje naprawdę
jestem w ciąży i wszystko jest ok. Chyba uwierzę dopiero jak urodze :p
Tymczasem szukam sposobu na zgage - Rennie pomaga na chwilę, a najczęściej wcale nie pomaga. Migdały jadłam w I trymestrze, mleko tez wtedy stosowałam - więc te rzeczy kojarzą mi się z wymiotami i nie mogę się do nich przemoc. Ostatnio stosuję na czczo wodę z miodem - trochę pomaga, ale wieczorami zgaga wraca. Może macie jakieś magiczne metody?
posłuchałam waszej rady i był sexik wczoraj wieczorem, i jeszcze z rana mnie mężu dopadł :p
Miałam wczoraj napisać o moim śnie. Stoimy w jakims jakby duzym domu czy cos, po lewej stoi R a ja na rekach trzymam małą piękną istotkę (wyglądała mi na dziewczynkę) i mówię do R "to była dobra decyzja" i nagle widze, ze jestem na wozku inwalidzkim
Wiecie, tak jakbym miala wybór albo dziecko albo wózek inwalidzki
i mówię do R nie martw się, stanę na nogi, czuję to. i potem widzę schody obłożone poduszkami i próbuje po nich wejść i ledwo ledwo ale sie udaje.... kumacie czacze? ;/
20dc
Owu nie było .
Czy będzie ? Kij wie !
Ginka powiedziała ze jajko jest w prawym jajniku ale jeszcze kilka dni . Dziś mija 3 od wizyty .
Monitor pokazuje wysoki stan od 3 dni dziś jeszcze nie robiłam .
Boli mnie ząb !
A do dupy to wszystko ...
mam tylko nadzieje ze coś będzie z tej owu ✊🏼
Jestem zła. Zbliża się owulacja, więc powinniśmy zacząć działać a tu...nic. A. jest taki zmęczony, że nie ma na to sił, tak twierdzi.Tylko czemu nie ma sił akurat w te dni? Wczoraj, przedwczoraj...na dzisiaj przygotowałam coś fajnego, mam nadzieję że mu się spodoba i go rozbudzi a nie uśpi 
Mdłości i jeszcze raz mdłości..nic mi nie pomaga. A na lodówkę nawet nie mogę patrzeć, bo od razu lecę do łazienki. Gdy chcę coś z lodówki to proszę męża o wyciągnięcie, a ja uciekam do drugiego pokoju.Jeszcze do wczoraj na nie narzekałam, ale dzisiaj zdałam sobie sprawę, że muszę się do nich przyzwyczaić, że to dobra oznaka, bo maluszek rośnie.
Sylika wizytem mam w poniedziałek a wcześniej gin mi muwil że jak nawet coś wyjdzie w tych wymazach to oni podają antybiotyk dopiero przy porodzie,ale więcej się dowiem w poniedziałek
18 dc / 40 cs - 2 kriotransfer
1. Wynik z dzisiaj progesteronu 69 nmol/l. Kurczę sporo. Norma w Novum jest do 75 nmol/l.
2. Dziś mają rozmrażać zarodek.
3. Jutro o 10:20 kroplówka z Atosibanu.
4. Transfer 11:20
5. Wolne jutro i środa. Od czwartku wracam do pracy. Prowadząca upierała się na l4, ale ostatnio bardzo źle to zniosłam. Będę po prostu bardzo, bardzo uważała podczas pracy z pacjentami.
I tyle, albo aż tyle.
Zrobilam test. Jutro powtorze chyba. Widac bladziocha. Ale nie biore nawet tego pod uwage. Jakos nie wierze w to zeby to byla prawda. Pewnie test felerny. Chociaz zawsze je robie. Zwykle pepino o czulosci 10. Ale nie powiem wzruszylam sie na moment jak zobaczylam tego bladziocha. Ale potem ochlonelam...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.