17 listopada.
Zapytałam Męża, co czuł, gdy zadzwoniłam z wynikiem bety i powiedziałam, że jest ujemna.
Okazało się, że przez chwilę uszczypnęło go w sercu, że mam inną wiadomość, odwrotną. Podobno jakoś znacząco sformułowałam zdanie.
Po tym co powiedział, to mnie uszczypnęło, bo już wiem, że On to też przezywa i też pragnie Fasolunię.
Opisałam sobie te poprzednie trzy starania, żeby kolejny raz nie popełnić tego samego błędu i nie dać się nabrać objawom drugiej fazy na ciążę.
Żeby znowu nie być GŁUPIUTKĄ.

32+5

Jestem po wizycie... Komory nie powiększone czyli super! Serduszko pięknie. Ale skierował mnie na obserwacje na kilka dni do szpitala z powodu niskiego poziomu wód... malutki ma ciasno... Nic te moje picie wody nie podniosło ich poziomu. Coś musi być nie tak, już zaczynam podejrzewać łożysko, bo to one jest odpowiedzialne za produkcję wód. Już jutro od 8.30 mam być przyjęta na oddział i rura z badaniami. Nie powiedział mi ile Wojtek waży, dopiero jutro mi powiedzą.
Jestem ciekawa co będą z nami robić.
Wirus cytomegalii w normie. Byłam nim zarażona dawno, ale organizm się uodpornił i nie zagraża dzidzi. ;)
Martwię się, ale czuje kurde, że jest dobrze i te moje wody to taki mój urok...
Nie wypisał mi też l4, bo powiedział, ze szpital to zrobi.. pewnie będę musiała się upominać. W ogóle się nie znam i nie wiem jak to jest z tym l4 w szpitalu. Wiecie może???

Będę na bieżąco wpisywać co to z nami kombinują..

Chyba czuje jak mi sie cos rusza w brzuszku. Nigdy tak nie czulam a teraz takie muskanie delikatne. O h jak ja kocham tą moja kruszynke!!!!!!!

40+2

-dwa dni po terminie-

Całe szczęście, że piątek już blisko. Po 9.00 będę jechać do szpitala.
Dzisiaj się oczywiście poryczałam, że ileż to można czekać na ten poród. U mnie cisza, nic się nie dzieje i pewnie nie zadzieje . Od ostatniej wizyty w szpitalu z tą moją jelitówką, minęło 2,5 tygodnia. Koleżanka, która była ze mną na sali nadal tam leży i poleży jeszcze 3,5 tyg, więc liczę, że będzie u niej na sali puste łóżko, bo fajna z niej babka, dobrze się docierałyśmy :)


(o, za kazdą wizyta w toalecie wycieram gluta brązowego, juz sporo go dzisiaj wieczorem poszlo ;) )

Do usłyszenia w piątek, wtedy będą wieści co i jak, mój gin jest akurat w szpitalu :)
baj!~ :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 23:14

wiktorka89 Czekając na dwie kreseczki... 18 listopada 2015, 19:10

Jestem trochę rozbita. Z jednej strony mam endokrynologa, który uważa, że mam pocs i zaleca metforminę 1x1, z drugiej ginekologa, który uważa, że mam tylko insulinooporność, wyklucza całkowicie pocs na podstawie usg. I bądź tu człowieku mądry... Czuję, że moje szanse na ciążę drastycznie spadają:( Dzisiejsza prolaktyna - 17,07 (norma) ale już progesteron 7,30 (dla fazy lutealnej normy 1,2-19,40 a ja mam 7,30 niby w normie i jest ok, jednak zaznaczone jest H, rozumiecie coś z tego?). Moja grupa wsparcia działa opornie - mąż już postawił na mnie krzyżyk i myśli o adopcji, a ja ciągle mam nadzieję, że mój lekarz, który zajmuje się wszelkimi barierami płodności coś wymyśli:)

Emma80 Emma80 18 listopada 2015, 20:08

Porada dnia
Wysypiaj się. Postaraj się zadbać o zdrowy, głęboki sen. Nie zarywaj nocy, nie pij kawy na kilka godzin (najlepiej sześć do ośmiu godzin) przed pójściem spać i staraj się kłaść i wstawać o regularnych porach. Za dużo zarwanych nocy może obniżyć Twój system odpornościowy, zaburzyć gospodarkę hormonalną organizmu a nawet wstrzymać owulację.

bloodflower nie wiem czy dam rade 18 listopada 2015, 20:52

Nie wiem, czy to dobry pomysl, aby tu kontynuowac moj pamietnik. Ale tu zaczelam i tu chce byc. Przepraszam, jezeli kogos to urazi.

Wczoraj o 22 wrocilam do domu. Na szczescie jestem dociekliwa osoba. W ciagu dnia 3 raz wlozyli mi tabletki i lekarz uprzedzil, ze jak sie nie oczysci, to na drugi dzien lyzeczkowanie. Podczas wieczornego obchodu byl lekarz, ktory mnie przyjmowal na oddzial, wiec sie go spytalam, czy z pewnoscia musze byc rano naczczo. spojrzal na mnie zdziwiony i kazal przyjsc na usg. Na szczescie okazalo sie, ze moj organizm oczyscil sie sam i nie ma potrzeby zabiegu, wiec jak chcialam moglam wyjsc juz zaraz. a ja oczywiscie chcialam, chcialam w koncu byc w domu, we wlasnym lozku, przy damianie, czuc sie bezpiecznie.
Podczas tego ostatniego badania puscily mi cale emocje. Nie moglam sie uspokoic. Lekarz cudowny, nie bagatelizowal mojego stanu, porozmawial ze mna. Spytalam sie go, czy jest szansa, zebym jeszcze mogla miec dziecko. nie wiem, czy bede probowala, ale chcialam wiedziec. Powiedzial, ze nie widzi przeciwskazan, zlecil badania za 6 tygodni. Polozna polecila mi tez dobrego psychologa, ktory zajmuje sie matkami utraconych dzieci.
Nie wiem co poczac dalej, narazie funkcjonuje na zasadzie robota. Czytam na forum czerwcowym o wizytach, ogladam zdjecia. I z jednej strony cholernie mnie to boli, ale z drugiej strony ogromnie sie ciesze, ze Im sie udalo, ze to ich szczescie nadal trwa.
11.12 jest u nas wspolna ceremonia pogrzebowa utraconych. Mysle, ze pojde, mam nadzieje, ze mi t pomoze jakos oswoic sie ze strata.
Jeszcze raz dziekuje Wszystkim ,ktorzy dobrym slowem i mysla byli przy mnie.

Oddałam Ci to wszystko, Ty znasz moje serce, wszystko w Twoich rękach, ja już niewiele mogę...


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2015, 21:44

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 18 listopada 2015, 22:39

Obiecałam sobie, że będę pisać, bo lubię czytać wasze wpisy i jesteście inspiracją. Może i kiedyś te moje wymęczone strofy ktoś polubi ;)

A więc po kolei:

Kiedy w poniedziałek, po drugiej becie wzrost był wzorowy, niewiele myśląc pognałam na drugie piętro oddziału ginekologicznego szukać mojej pani doktor. W zasadzie to powinnam ją nazywać z dużej litery, bo to wielka kobieta!!
Miała akurat kilka pacjentek na badaniach usg, więc stanęłam sobie w kolejce i raz po raz zerkając na kartkę trzymaną w dłoniach próbowałam nad sobą zapanować. Raczej mi się to nie udawało, ale nie ryczałam, co uznaję za swój wielki sukces.

Gdy pomiędzy pacjentkami pani doktor wyszła na korytarz od razu mnie poznała i podeszła zapytać co się stało. A mi słów brakło... Pokazałam jej tylko kartkę z wynikiem. Uśmiechnęła się i spytała czy dobrze się czuję (zajebiście troskliwa!! oby jej to nigdy nie minęło!!!) więc mówię że tylko kilka pytań mam. Wzięła mnie do gabinetu obok przepraszając na moment inne pacjentki i posadziła na stołku. No i tu już puściło mi jakiekolwiek opanowanie. Wiem, wstyd i hańba! Ale co! W końcu w ciąży jestem i mam wahania nastroju!!

Jak już się opanowałam to mówię że wszystko ok, czuję się dobrze tylko potrzebuję się dowiedzieć czy luteinę brać dalej, czy coś jeszcze może, no i o L4 że mi się rozchodzi. Zalecenia - luteina 2 x dziennie, kwas foliowy i za dwa dni w poradni się widzimy. Pogratulowała, zakazała kolejnych badań bety i spróbować się oszczędzać przez dwa dni w pracy. Łatwo powiedzieć przy fizycznej pracy. No ale posłuchałam, pognałam do rejestracji ugadać się na szybką (wręcz ekspresową) wizytę.

Dwa dni w pracy jakoś przerobiłam, z tym że od razu poinformowałam przełożoną w czym rzecz. Kazała się oszczędzać, pogratulowała i starała się mnie uspokoić bo znów się poryczałam... Szef we wtorek również pogratulował i kazał uciekać na zwolnienie. Nie ma mowy o pracy. Ulżyło mi jak cholera, bo pomimo iż lubię swoją pracę, jednak lęk o fasolkę nie pozwoliłby mi pracować. Dobrze że u nas jest w tym temacie duże zrozumienie. W poprzedniej ciąży, prawie trzy lata temu było identycznie, od 6 tygodnia ciąży siedziałam w domu, teraz od 5... Widocznie tak musi być...

Dzisiaj wizyta. To nic że w poczekalni siedziałam 4,5 godziny! Książkę skończyłam po 3 a limit internetu na telefonie poważnie uszczupliłam. Najważniejsze że plan działania określiłyśmy, no i zwolnienie mam w torbie.

Luteinę kontynuujemy, można włączyć witaminy prenatalne, ale niekoniecznie już, na razie wystarczy zdrowe odżywianie. Kwas foliowy oczywiście nadal brać. Wizyta bez usg, z wiadomych przyczyn. Jeszcze mi nie odbiło do tego stopnia aby żądać go na tym etapie!!

Kolejna wizyta 7 grudnia, pomikołajkowa :) Na oddziale szpitalnym, bo tam mają najlepszy sprzęt. Wtedy dostanę wszelkie niezbędne skierowania na badania i założymy kartę ciąży.

Wiecie co cieszy mnie najbardziej?? Trafiłam na życzliwą lekarkę, mam do niej zaufanie i chcę aby to ona poprowadziła mnie przez ciążę. Poprzednią ciążę chodziłam do prywatnego lekarza, wszystkie badania były na mój koszt, każda wizyta 100-150 zł, same wiecie ile badań jest w ciągu 7 miesięcy... Tym razem całą tą zaoszczędzoną kasę przeznaczę na wózek! A przynajmniej jej część!

Oficjalnie od dzisiaj siedzę w domu, odpoczywam, grzecznie biorę co tam mam przepisane i oczekuję na wizytę! Chwilo trwaj :)

Fasolko - już cię kochamy <3 <3 <3

Friend Tym razem się uda! 19 listopada 2015, 09:18

Ojoj jaka się zrobiłam nerwowa. Nie mogę patrzeć na mojego Męża i nie krzyknąć na niego. Mam wrażenie, że on w ogóle nie rozumie ile sił i myśli kosztuje mnie przyjmowanie leków na tarczycę (czy przypadkiem nie robią mi krzywdy? czy nie dostanę od nich raka?), wstawanie o 6 i sprawdzanie temperatury, czekanie na owulację, na testowanie i ogólnie czekanie. Analiza własnego ciała i różnych objawów. Robienie sobie nadziei, odpuszczanie i znowu robienie sobie nadziei. Czy tylko ja mam wrażenie, że kobiety są z tym same? Nawet jak rozmawiam z Mężem to widzę, że on nie odbiera tak tego emocjonalnie jak ja... ;(

<3 <3 <3 WOJCIESZKOWE OSIEM MIESIĘCY <3 <3 <3
___________________________________________
24 TYDZIEŃ(23+1)
58% NA WYKRESIE...
123 DNI DO PORODU <3


Nasze pierwsze święta,Boziu jak ja kocham tego mojego grocha <3 mój mądry skarbek,spryciarz,wszędzie wejdzie,wszystko dotknie,śmieszek nasz,lubi ze mną tańczyć,ogólnie lubi być z nami bycie samemu to nie dla niego,bawić umie się sam ,ale mama lub tata muszą patrzeć <3 moje serduszko ząbki wychodzą ekspresowo mamy już osiem :) co do maluszka w brzuszku too czuję już regularne kopy,właśnie się odzywa :)więc jestem spokojniejsza :)

<3 <3 <3 <3 <3

1c990d187693b532med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 grudnia 2015, 09:45

Sprawozdanie z wizyty u nowej ginekolog. ,,W jakij sprawie pani sie zjawila u mnie??" Najpierw dlatego ze wydaje mi sie ze mam nadzerke(kiedys jak mialam tez bylo takie zgrubienie na szyjce macicy.. Po zbadaniu pani doktor nie stwierdza iz mialabym miec nadzerke tylko jakies male zaczerwinienie-na co przepisala tabletki dopochwowe. Bo z takich nie wyleczonych stanow zapalnych moga robic sie nadzerki. Poza tym na Usg widoczny pecherzyk domunujacy na lewym jajniku. Zapytala sie mnie ile mam lat???JA ze 28 a ona na to no to starac sie za 5dni jajo powinno peknac. A ja jej mowie ze wlasnie sie staramy i nie wychodzi!!!! Przepisujac mi luteine pod jezyk 2x dziennie od 16dc przez 10 dni. Przez 3 miesiace mam ja stosowac a jesli sie nie uda powinnam zrobic badanie droznosci jajowodow. A ja to taki cykor jestem ze szok jak jeszcze uslyszalam ze sie podaje narkoze dozylnie to juz wogole... Jestem mega przerazona. Panie Boze obym tego nie musiala robic. Modle sie do Ciebie i z calego serca prosze wysluchaj mnie..

Jutro wizyta w szpitalu na potwierdzenie terminu hsg i ustalenie wszystkich potrzebnych badań. Później wizyta w Inowrocławiu u kumpeli zrobić pazurki przed 30 stką mojego kochanego męża i w piątek imprezka :) niespodzianka
Chyba zaczynają się dni płodne bo coś czuje ;)

Ależ ten organizm robi mnie w konia! Skok temperatury dzisiaj. Gdy od 3 dni testy owulacyjne wychodzą negatywnie! Owu wyznaczyło dzień owulacji 3 dni temu, a przecież zazwyczaj "dzień zero" wypadał tuż przed skokiem! Niech się nie sugeruje statystyką (ostatnio często 15dc to był dzień owulacji), ten miesiąc był inny niż normalnie. Pod każdym względem. W dodatku mieliśmy dość rygoru staraniowego (zdrowe żywienie, ograniczenie % do minimum, długie wysypianie okupione krótkim wieczorem dla siebie), więc choćby 2 razy w ostatnich dniach pozwoliliśmy sobie na butelkę wina i to zaburzyło mój wykres temperaturowy:(
Dni serduszkowania wobec tego co ustaliło owu też są nienajlepsze:( Oby temperatura z kolejnych dni coś przestawiła na wykresie!

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 19 listopada 2015, 07:11

1 cs po poronieniu, wyczekiwany z taką niecierpliwością, a wyszła z niego totalna porażka. Temperatura nie wskazuje na to żeby owulacja była, choć w piątek był ładny pęcherzyk, który nawet nie wiem czy pękł. No i w tej kwestii jestem zła na siebie, jak zapytałam panią doktor czy przyjść jeszcze raz na usg, żeby zobaczyć czy pękł to powiedziała, że nie ma takiej potrzeby. No i nie poszłam i teraz nie wiem czy pękł czy nie :(. W następnym cyklu idę na monitoring do innego lekarza, który wiem, że zrobi mi go od początku do końca i nie będzie robił problemu z tego, żebym przychodziła co dwa dni. Ale tak to już jest jak się nie chodzi prywatnie, tylko szuka lekarzy na oddziałach... Nawet jeśli owulacja była, to ilość serduszek w tym miesiącu też nie poraża. Ochoty na serduszkowanie po prostu totalnie brak, a ze zmuszaniem się bywa różnie. Ja mogę się zmusić, ale z M już jest problem, spina się, zaczyna myśleć, zamiast działać no i nic z tego nie wychodzi. Szanse na maleństwo w tym cyklu są bardzo małe. Trudno. Nie w tym to w następnym :). Tyle, że w następnym sprawdzę czy te mojej pęcherzyki pękają. Jak będzie z serduszkowaniem to nie wiem, na to za dużego wpływu nie mam niestety. Czas pokaże.

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 19 listopada 2015, 07:11

No wiec juz pewne ze bedzie synus <3 ja i tak wiedzialam :D wtorkowe badania szybkie i nie jestem zadowolona bo mam wrazenie ze lekarz chcial je jak najszybciej "odbebnic"... widzialam naszego szkraba serduszko ladnie bije miejsca ma coraz mniej i pieknie pokazal kim bedzie 100% facet, siedzial rozkraczony zupelnie bez wstydu ;) polowkowe 3 grudnia juz nie moge sie doczekac, nie wspominajac o tym ze juz dobilismy do polowy! A z mniej dobrych wiadomosci dosyc mocno i co najgorsze ciagle boli mnie prawa dolna czesc brzucha, we wtorek doktor mowi ze on nic niepokojacego nie widzi ale w razie czego do szpitala sie zglosic bo to moze byc wyrostek... eh wiec mam nadzieje ze dzisiaj przyjmie mnie prywatny i powie cos wiecej bo sie niepokoje, a ze ruchow jeszcze nie czuje to niepokoj jest jeszcze wiekszy, oby to byl tylko jajnik, albo po prostu rozciagania brzucha... Synus mamusia prosi o kopniaki najlepiej w duzej ilosci bo to Twoje przelewanie juz mnie nie uspokaja ;) a na wadze mam juz +5kg! :D
Z objawow: strasznie swedzi mnie brzuch, okropnie wrecz! Mimo tego ze smaruje codziennie, a nawet pare razy dziennie :D no i cycuchy... swedza, bola, sa ciezkie, rosna, przygotowuja sie duzo pracy przed nimi :D

Po wizycie u gina: na szczescie nie wyrostek, nie torbiele, szyjka ladna dluga i zamknieta. Okazalo sie ze bol powoduje nerka ktora ma malutki problem z przepustowoscia moczu, ale nic strasznego taki urok ciazy. Lekarz zalecil brac nospe na bol i pic zurawinke i bedzie dobrze!!! :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2015, 19:33

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 19 listopada 2015, 09:51

Ku pamięci... ilość przyjmowanych tu leków :

- 4 luteiny
- 2 magnezy
- 6 nosp
- 3 trilacki
- 3 uroseptale (bodajże taka nazwa)
- 6 esencjale forte
- 3 razy po 15 ml laktulozy
- 1 raz zastrzyk z clexanu
- 2 szt swoich witamin femibion

Co razem daje zawrotną sumę :)

3 tygodnie leżenia wyciągnęło mnie z sił. Męczę się nawet przy jedzeniu. Jest git! :)

Vaina Czekając na cud 19 listopada 2015, 09:56

Długo nie pisałam. W październiku miałam laparoskopię - wyszła mi endometrioza 1 stopnia.

Teraz mam 1 cykl po laparoskopii - czyli cykl w którym mam największe szanse, a w zasadzie powinnam powiedzieć powinnam mieć. Brałam clo przez 5 dni, potem wizyta w czwartek tydzień temu - jeden pęcherzyk wielkości 20mm, podano mi overtille na pęknięcie i kolejna wizyta na wtorek. We wtorek poszłam na luzie do gina, przecież w 6 cyklach które miałam monitorowane było wszystko ok, w tym 5 pod rząd, a teraz jeszcze zastrzyk, czego tu się obawiać. Niestety na wizycie okazało się że nie pękł pęcherzyk. Nie wiem jak to możliwe, wczesneij nie dostawałam zastrzyków i było ok, teraz dostałam i nie jest. Lekarz twierdzi że tak może się zdarzyć żebym się nie martwiła, ale za póxno marwtię się. Bardzo mnie boli że jak już miałam możliwość zajść, przecież w tej chwili tak jakbym nie miała endo, więc powinno się udać i tu wyskakuje inny powód, czy to jest jakaś kara, jak udało się jedno tymczasowo zwalczyć, to trzeba kolejna kłodę pod nogi rzucić.

Jakoś teraz nie umiem sie pozbierać po tym ciosie, jasne pewnie z czasem zacznę czuć sie lepiej i znowu zacznę wierzyć że się uda, ale teraz to dla mnie wygląda jakby wszystko się przeciw mnie obracało. Brak mi już sił.

Oczywiście przy okazji dowiedziałam się że brat mojej najlepszej koleżanki wpadł z dziewczyną z którą spotyka się niecałe pół roku, oni dostali swoje szczęście, czemu nam nie jest dane.

otoz tak...zawsze z rana zanim wstala mala siedzialam na necie..z niczym nie moglam zela zdazyc...2 hr z rana dla siebie a pozniej tragedia..od 3 dni zero internetu, tyle co wiadomosci od kleintow odczytac i mam wszytsko zrobione..obiad ugotowany, posprzatane, poprane..cud miod....chyba zrezygnuje z czestych odwiedzic w innych miejscach i bede uzupelniac tylko pamietnik raz na 2-3dni.
Mala zaczela podnosic dupke..ale nie do raczkowania....podnosi,zeby ukleknac..podnosi zeby usiasc z postawy lezacej...a ukleknac po to,aby gdzies wstac..dziwi mnie,ze ma az tyle sily z taka waga...waga nadal stoi w miejscu 11,5kg, ale wydaje mi sie,ze mala jest wyzsza bo wyrosla z najwiekszych spioszkow...koncze z przesiadywaniem na internecie...dzieki lekom teraz i diecie mam wiecej energii, i chceci na calodniowe zabawy :D tylko 2 dni poswiecilam malej caly swoj czas a juz taki postep :D
nowe rzeczy, ktore sie nauczyla robic przez ostatnie 2 dni..


umie wkladac przedmiot mniejszy do wiekszego, rozne ksztalty
trafiac lyzeczka do buzi, nie daje mi sie sama nakarmic :D
przsuwa kartki w papierowej ksiazeczce jak czytamy
przemieszcza sie na pupie...to juz jest dziwne :D

out.php?i=1054129_g.jpg

out.php?i=1054130_h.jpg

out.php?i=1054131_indeks.jpg

out.php?i=1054132_j.jpg

out.php?i=1054133_k.jpg

out.php?i=1054134_n.jpg

tylko zdjecia z liscmi sa terazniejsze :D reszta z miesiaca wstecz :D
dalam dziecku garnek z woda i radosci co nie miara :D

gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 19 listopada 2015, 10:18

Zaczynam nowy cykl. Czas start! Meta za 9 m-cy.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)