Wczorajsza wizyta u GP skonczyla sie faxem do szpitala aby przyspieszyc moja wizyte u MW .Dzis osiagnelam szczyt wymiotow.. myslalam ze skonczy sie na 1... ale w pracy dopadlo mnie znowu.. biedne dziewczyny ktore musialy tego sluchac
moj odwiozl mnie do domu gdzie znow przytrafilo mi sie to samo
poszlam spac.. wstalam napilam sie odrobine wody i wody z imbirem i zas to samo.. a dzien sie jeszcze nie skonczyl eh..
Pierwsze 2 badania zrobione. Nie obyło się bez niespodzianek, ale mam nadzieję, że i z tym sobie poradzę. Jutro lekarz i dalsza część badań. Teraz ze względu na ogromną ilość wkłuć w moje biedne żyły będę wyglądać jak narkomanka.
Dziś w poczekalniach pełno kobiet w ciąży. Zazdroszczę im tych brzuchów, zazdroszczę tego szczęścia i uczucia, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Dla mnie kolejna ciąża będzie pełna strachu, obaw i przypuszczeń, że coś jest nie tak. A ja po prostu chciałam, żeby wszystko było dobrze...
Wczoraj jak przeglądałam artykuły naukowe o zakrzepicy, przypomniały mi się pewne sytuacje, które mogą, acz nie muszą, świadczyć o tym, że i mnie ten problem dotyczy. Otóż po pierwszym poronieniu, kiedy badano mi krew aby określić czy poziom bhcg spada czy rośnie, musiałam oddać krew dwa razy bo w pierwszej probówce zrobił się... i tu uwaga - skrzep. Skrzep!!! Wyczytałam, że problem ten może pojawić się przy nadmiernej krzepliwości krwi lub gdy płynu, który zapobiega krzepnięciu jest za mało. Serio, nie słyszałam, żeby komuś krew zakrzepła w probówce. Druga sprawa to ból nogi w ciąży, dokuczliwy, w pewnym momencie wręcz nie do wytrzymania. Ja wzięłam to za rwę kulszową, albo coś związanego ze zwiększoną ilością krwi w organizmie, a to mogło znaczyć, że za kilka dni moje dziecko będzie niedotlenione.
Wszystkie dziewczyny, taki apel do Was. Jeżeli straciłyście dziecko raz, to gnębcie swoich lekarzy o badania, albo zróbcie je na swój koszt. Ze swojego doświadczenia wiem, że to nie jest tak, że pierwsze to na pewno genetyka. Jeśli nie macie jeszcze dzieci, pierwszą ciąże straciłyście - zbadajcie się. Może to uratować życie Waszemu drugiemu dziecku. W mojej głowie ciągle jest pytanie czy gdybym się zbadała to mogłabym je uratować?...
Wizyta u endokrynologa coraz bliżej, 7 grudnia...
Narzekałam że musimy tyle czekać (prawie 4 tyg) ale na nfz mąż czekałby do września 2016 (!)
Tylko po co płacić te cholerne składki jak i tak leczymy się prywatnie 
28dc
13dpo
Pierwszy sikaniec w 10dpo negatywny. Drugi sikaniec w 12dpo... hmm ciężko zinterpretować. Niby jakiś cień cienia cienia jest, ale nie robię sobie wielkich nadziei. Dziś w końcu powinna przyjść @. Na razie żadnych objawów na @. Nic. Temperatura dziś spadła, ale przeglądałam wykresy ciążowe innych użytkowniczek i nie jestem jedyna z taką sytuacją. Cycki cały czas mnie bolą (a nigdy tak nie miałam), śluz kremowy cały czas... Podreptałam dziś na betę, jak sobie obiecałam. Przy okazji progesteron jeszcze zrobiłam. Wyniki online po 18. Akurat wrócę od dentysty po zdjęciu szwów. Stresuję się... To byłby dla mnie cud. A jeśli się nie udało... Cóż, zacznę zbierać siły na nowy cykl 
Mimo wszystko trzymajcie kciuki! Proszę! 
11 dpo. Nic mi niestety nie jest, za to typowe objawy nadchodzacej @.
Jedno jest ciekawe, chyba w nast mcu pojedziemy na ivf.
Tylko ze @ bedzie moze w wigilie... A tam.
Zobaczymy co i jak.
Smutnawa ale spokojna jestem.
Nie mam ochoty na wpisy, wypstrykalam sie z emocji i mam wrazenie ze pisanie mnie rozdraznia.
Czuje sie tu uczestnikiem zbiorowego szalenstwa 
Wyciszenie, spokoj, przyjmowanie z godnoscia tego co jest, nie oznacza bynajmniej rezygnacji.
Pozdrawiam wszystkie dziewczeta i mocno wspieram sercem i modlitwa kazda z Was.
Dopadło mnie przeziębienie, po prostu cudownie wiec poza obolałym żołądkiem boli mnie jeszcze gardło, głowa i mam katar. Oczywiście leków żadnych brać nie mogę więc póki co siedzę w pracy i pije gorąca herbatę. Jak wrócę do domu wypiję miksturę z imbiru, cytryny, miodu i kurkumy oby szybko pomogło !!
I jeszcze dziś mam już zaklepane kino z którego nie mogę się wymigać... najwyżej prześpię seans.... a kto bogatemu zabroni ;P
Jutro wielki dzień, miałam dzisiaj horrorowate sny i ogólnie takie kiepskie i stresujące włącznie z tym że śniło mi się właśnie badanie USG i że wyszło mi coś nie tak że muszę jakiś przeszczep zrobić ale że ciąża to nie wiadomo co... itd itp... Oczywiście obudziłam się z lekkim przerażeniem ale staram się tym nie przejmować, przeważnie moje sny śnią mi się na odwrót więc uspokajam się że to znak że wszytko będzie ok. I pomimo tego że też bardzo się martwię to staram się myśleć że co ma być to będzie i tak nic już nie zmienię wszystko w rękach Boga i oby wszystko było dobrze 
Wiadomo gdybym się całkiem nie martwiła nie byłabym sobą a moim mężem on niczym się nie przejmuje, jedyna rzecz jaka go w życiu stresowała to egzaminy na studiach poza tym wszystko jakoś tak bezstresowo przechodzi
Dobrze że jest i że czasem potrafi mnie sprowadzić na ziemię 
Zastanawiałam się też jakimi będziemy rodzicami... ja na pewno będę opiekuńczą kochająca matką taką co dziecku na wiele pozwoli będzie przytulać kochać i całować po paluszkach :p a mój mąż raczej będzie tym surowym który nie będzie się niczym ekscytował
ostatnio widziałam w necie fotkę świetnie obrazująca mojego męża z naszym dzieckiem.
To było coś w ten deseń:
http://pobierak.jeja.pl/images/6/1/5/35654_nie-dawaj-facetowi-dziecka-pod.jpg
Cały B. jak wyjdzie dziecku pierwszy ząbek to zleje temat ewentualnie sprawdzi czy nie ma próchnicy a jak zacznie stawiać pierwsze kroki to od razu puści je samo po schodach ;P
Się dziś rozpisałam 
Dam znać jutro co słychać w USG i ostatni raz przed jutrem proszę o kciuki i wsparcie żeby wszystko było dobrze 
Miłego dnia dziewczyny !!
Zacznę tak od środka: CHOLERA, znów negatywny test! Do tego OF wymazał mi owulację z 16 dnia cyklu.
Nie wiem co myśleć, już się nakręciłam...
Wątpie by jeszcze coś się w tym cyklu zmieniło, mimo, że mam kilka objawów, których dotychczas nie miałam. Poczekam...
Od 1 grudnia mam wykupiony pakiet medyczny w LUXMED, to świetna okazja by w końcu się przebadać - hormowny, krew etc.
Może tu jest pies pogrzebany...
26dc
A więc najgorszy dzień miesiąca za mną. Rano miałam jeszcze nadzieję, że wczoraj to jednak nie był okres, ale potem złudzenia minęły. Można zatem snuć kolejne nadzieje na obecny cykl, może tym razem szczęśliwy... Życzę wszystkim starającym się o dzidziusia pomyślnego zakończenia tego cyklu i radosnej nowiny na te Święta i początek Nowego Roku ! Może Bóg Dziecina obdarzy nas i tu Swoim Błogosławieństwem
Wiem, że dla każdej z nas będzie to najlepszy prezent
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 20:40
Wczorajsza wizyta w porządku, ciąża odpowiada dacie owulacji, pęcherzyk miał 2,31 mm (no bo dziś ma już pewnie więcej
Maciuś 21,5 mca Mateuszek 3tygodnie 1 dzień
Mateuszek ma żółtaczkę związaną z karmieniem piersią. Oczywiście nie odpuszczam i nadal karmię. Jest lepiej. Wypisali nas ze szpitala z bilurbina 11,7 przez skórę. W domu był mega apatyczny. Nie budził się na jedzenie w nocy-budziłam. W dzien ciumkał. Polozna byla u mnie dzien po wypisie-wg niej bylo ok. Tydzien po wypisie bylam u pediatry i dostalam skierowanie na krew. Przytył 120g przez tydzien przez tą ospałość. Strasznie plakal Mateusz podczas pobierania krwi, dobrze ze laborantka znajoma do domu przyjechala pobrac krew z paluszka, trzeba bylo wyciskac krew. Bilurbina 13 z krwi. Zaczelam po nocnych karmieniach dodatkowo odciagac mleko aby jeszcze go wiecej przepajac. Mleko podaje flow cup'em aby nie zaburzac odruchu ssania. 16.02 spotkanie w poradni neonatologicznej. Zaczyna dobrze przybierac- po 30-35g/d. Jest bardziej aktywny zauwazylam. Zlecono kolejne badania z krwi. Pobierano teraz z dwoch wkluc z glowy
Bilurbina przez skore 11,1 , z kwi dalej 13. Najwazniejsze ze nie ma toxo ani cmv, ani sepsy -to badano. Morfologia super, hemoglobina 17. Kolejna wizyta 21.02. w koncu bilurbina spada, wynik 10,1 przez skórę. Powinna do konca 2mz minąć... To chyba taka próba dla mnie i mojego kp, bo komu chce sie budzic dziecko i jeszcze sciagac, spie 4-5 h na dobe maks. W dzien Mateusz wisi na cycu, wyjatkowo teraz spi. Ale to ok, stymuluje laktacje. Sutki palą. Wedzidelko ma ok-sprawdzali w szpitalu, ladnie unosi jezyk do podniebienia. Bylismy na spacerze, ladnie spał, lubi tez jezdzic autem.
Maciuś był 3 tyodnie w domu aby nie przyniesc wirusów ze zlobka. Tydzien czasu byla moja tesciowa, pomagala, bawila sie z Mackiem, gotowała. Dwa tygodnie maz wzial wolnego. Mama tez przyjechala na 3 dni (bo pracuje).
Jakoś ogarniamy, ciezko cos ugotowac ale zupe jestem w stanie zrobic, wszystko zalezy od humorku Mateuszka 
Ogolnie czuje sie psychicznie duuzo lepiej niz z Mackiem-wtedy pierwszy miesiac plakalam. Teraz jestem bardziej pewna siebie. Choc zmeczenie wieksze. Macius przez pierwsze 2,5mca ladnie spal, szybko zasypial, sam sie budzil. Mateusz nie potrafi zasnac-potrafi wisiec na sycu godzine, a jak odloze obudzic sie, albo czkwaka dopadnie, kupa albo nie odbije mi i wtedy tez sie obudzi. Dzisiaj w nocy 4h nie spal. W dzien poszlam z nim spac to troche pospalismy. Ogolnie ja sie lepiej wysypiam jak On spi w lozeczku bo wtedy jestem spokojna ze go nie przygniotę. Jak bedzie starszy chce spac znim aby go karmic na spiocha, teraz to musze kontrolowac aby dobrze zjadl aby ta zoltaczka szybciej zeszla.
Juz zaczal sie wybudzac w nocy na karmienie. Teraz wizyte mamy 8 marca. Mam nadzieje ze bilurbina dalej bedzie spadac.
Klade go na brzuszek i dobrze sobie radzi i nawet nie placze.
Macius poszedl juz do zlobka od wczoraj. Troszkę plakal bo prawie 2 miesiace w sumie nie był.
Ogolnie straszny z niego łobuz się zrobił. Budzi Mateusza. Zrzuca rzeczy ze schodów, jest strasznie nieposluszny i smieje sie nawet jak na niego krzykne. Nie wiem jak mu wytlumaczyc aby czegos nie robil. Wszystko dla niego jest żartem. To pewnie tez bunt 2 latka. Mąż z nim codziennie spi.
11dc
Dziewczyny poradzcie. Ciagle się zastanawiam dlaczego ten lekarz w szpitalu proponował zamiast HSG laparoskopię? ja go nie rozumiem... twierdzi że HSG to tylko postawi diagnozę ze sa drozne albo nie. A laparoskopia udrozni je odrazu wrazie gdyby byly niedrozne. Ja nie jestem lekarzem ale myślę, że lepiej najpierw zrobić HSG po co od razu Laparoskopie. Zreszta ja ufam mojej ginekolog i niech bedzie tak jak ona mówi. A może on tak gadał bo mu głupio było że ten sprzęt do HSG się zepsuł a mnie nikt nie poinformował? Jak on mi tłumaczył na czym polega laparoskopia to się blada zrobiłam ze strachu.
Jestem strasznie rozczarowana że muszę czekać kolejny miesiąc na HSG i od nowa przeżywać stres. A już prawie miałam to za sobą...
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2015, 16:46
A ja tymczasem czekam sobie na owulkę. Wizytę u gin mam 2 grudnia o 17.30 (środa).
Przed chwilą wpadł do mnie mój synuś i krzyczy:
- dostałem 7 ocen wzorowo! Za wszystko mamo! Za prace domowe, za najładniejsze pismo, za obliczenia z matematyki, za sprawdzian!
Wszystko wypowiedziane jednym tchem.
Ale oczywiście duma mnie rozpiera, a co!
Nie wiem co bym bez niego zrobiła. Kocham go do szaleństwa! i ze wzajemnością
Wiem, że jak by nas było więcej w rodzince to byłoby jeszcze weselej i radośniej.
Bardzo pragnę następnego dziecka a nawet dzieci. Może aż za bardzo ale inaczej nie potrafię. Natury nie da się oszukać.

Co nas nie zabije to nas wzmocni, jak napisała izaaki
Postanowiłam do sprawy podejść z podniesioną głową i tak też zrobiłam. Czekam na @ i zbieram siły na następny cykl. Może będzie piękny prezent na święta? 
Progesteron jak zwykle niski (za niski)... Pewnie @ jutro będzie.
Dziękuję Wam wszystkie Kochane! Jesteście dla mnie ogromnym wsparciem!
A my będziemy walczyć! Aż wygramy! I przytulimy wreszcie do piersi nasze wyczekane, cudowne Maleństwo 
25 dc.
Ovufriend twierdzi, że miałam owulację w 22 dc. Mało prawdopodobne, ale cóż, i tak gdzieś tam w głębi serca czai się nadzieja.
Zobaczymy jak jutro temperatura, bo dzisiaj zmierzyłam dwie godziny później, niż zwykle.
Staram się nie nakręcać.
Dobra więc tak. W tym cyklu totalnie mnie pogrzało, poxxxxdoliło.
Bromergon, niepokalanek, wit D x2, inofolic x 2 dziennie, femibion natal 1. Aż zaczęłam budzic się z bólami głowy. Odstawiłam femibion i bóle minęły. Czyżby za dużo kwasu foliowego (?) W inofolicu tez jest kwas foliowy, więc wchodziło mi w dziób 800 mg dziennie.
Ale za to dodałam wit b6 i b12 oraz chwilowo resztki wiesiołka.
I infolic mi się skończył, więc inofem zaczęłam, bo jest tańszy, a to to samo.
Zaczęłam to pić, bo podobno pozytywnie wpływa na układ hormonalny kobiety, choc zaleca się go kobietą z PCO, a ja tego nie mam ( wow!), ale za to mam problemy z tarczycą i z płodnością ( no raczej !) Poza tym moja cera! Moja cera to koszmar! Jedno szczęście tylko w dotyku. Kiedyś miałam idealnie gładką buzię. Potem robiły mi się pryszcze na brodzie przez parę lat. a teraz mam podskórne małe grudki, które są wyraźnie widoczne pod światło i wyczuwalne w dotyku. ktoś coś może pomóc w temacie tych świństw?
A dziś byłam u Pani ginekolog z września i dostałam opieprz, że czemu dopiero teraz przychodzę i że takie pojedyncze wizyty do niczego nie prowadzą i Pani się na to nie pisze, bo to nie ma sensu.. No cóż -Pani ma rację.
Generalnie spojrzała na moje wyniki i wyniki Męża i była poddenerwowana.
Bo ja mam Amh 1,09, a mąż - zaniżona ilość ogólna plemników - ma 34 mln i tylko 4 % prawidłowych, więc jak to powyliczać to wychodzi, ze ma około pól miliona zdatnych do zapłodnienia, bo tych co się poruszają dookoła własnej duXy
zaliczyć do udanych nie można.
Podobno niezbyt dobrze, że badanie zrobione w innym laboratorium niż w klinice.
trochę to rozumiem, bo nasze badanie miało ograniczone wskaźniki i nie było np. posiewu no Poza tym z moich wymysłów: pani Doktor nie zna tego laboratorium i skąd ma wiedzieć czy do końca można im ufać, jak przechowują próbki, jaki mają sprzęt, czy robią w odpowiednim czasie badanie od pobrania próbki.
Inna sprawa, że ja z takimi wynikami czyli obniżone amh, chora tarczyca mam małe szanse na ciążę bez wspomagania.Oczywiście to jest możliwe, bo cuda są, ale statystyki mówią, że będzie ciężko.
W przyszłym cyklu proponuje mi stymulację - z tego, co zrozumiałam podawanie gonadotropiny kosmówkowej. I w niedalekiej przyszłości inseminację. A może już nawet w następnym cyklu.
Tego już nie wiem, bo byłam dosyć w szoku.
Mąż ma iść do urologa.
Mają tez w klinice endokrynologa i mozna mu zaufac. ja mam dalej zbijać Tsh, bo przy chorej tarczycy najlepiej jest poniżej 1, podkreslam przy chorej.
To jest zupełnie inne podejście niż mojego ginekologa z pażdziernika i listopada. Tak ich rozróżniam miesiącami:)
Ja nie wiem, co o tym myśleć. Bo dla mnie to oczywiste, że jak się przychodzi od lekarza z kliniki leczenia niepłodności, to on mi nie powie, że mam przyjść za rok, szczególnie, że moje Amh jest niskie, jak na mój wiek. A za rok lepsze nie będzie.
Mam przedwczesne wygasanie wyników i tyle. Wiem to i już się z tym pogodziłam. Być może będę miała tylko 1 dziecko. A chciałam mieć trójkę, ale były ważniejsze sprawy, to teraz mam karę. I nie lituję się nad sobą,o nie, nie, nie, po prostu stwierdzam jak to widzę.
I pewnie pójdę do tej kliniki w przyszłym cyklu, bo bardzo, bardzo, bardzo chcę zajść w ciążę. Jestem osobą niecierpliwą.
Pani doktor na pewno ma rację w tym, że szkoda mojego czasu i nerwów.
Oj szkoda. To na pewno. I wątpię też, że uda się od razu po przyjściu do kliniki. Ale moja głowa zostanie uspokojona i będę czuła się pod opieką.
Dobrze wiem, że te kliniki zarabiają na "tym" i po "to" są.
Wiem, że dla niektórych osób to ja pewnie panikuję i rozpaczam, jakbym 8 lat się starała.
Ale każdy ma prawo do własnego zdania i własnej postawy.
Nikomu takiego prawa nie odbieram.
Ale wypociny! jak można być w "dosyc w szoku"
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2015, 20:19
Już po
przywiozłam do domu imieninowy prezent czyli pen do zastrzyków
receptę też dostałam ale jest już w aptece i za 3,4 dni leki do odbioru
Czyli teraz czekam na @ (a dziś dopiero 17dc!!! grrr!!!) i w 2dc ruszamy ze stymulacją
a w 7dc pierwsze kontrolne usg.
lekarz powiedział, że seminogram zrobimy dopiero w trakcie stymulacji, mina męża po 3 cięzkich dniach wstrzemięźliwości bezcenna
ja to się nawet cieszę bo im dalej od tej gorączki męża tym lepiej. Usg piersi też wyszło czyściutkie
nic tylko ruszać 
Jedyne co to dzisiaj były okropne opóźnienia. Mieliśmy wizytę na 14 a weszliśmy dopiero po 15!! Ale z drugiej strony lekarz poświęca każdemu pacjentowi naprawdę tyle czasu ile potrzeba, cierpliwie odpowiada na wszystkie pytania. Potem o 16.30 miałam mieć usg piersi które robił kto inny i ten lekarz miał jakiś problem z samochodem i był dopiero po 17. Ale strasznie przepraszał, też był bardzo sympatyczny. Trudno, każdemu może się zdarzyć. Między wizytami skoczylismy na smaczne imieninowe ciacho do całkiem przyjemnej kawiarni.
Trochę mnie martwi, że na to kontrolne usg będę musiała się pewnie zwalniać z pracy. Będę mieć przynajmniej dwa, być może nawet trzy przed moje wysokie amh i duże ryzyko przestymulowania. Może uda mi się ustawiać to popołudniami.
Teraz po prawie całym dniu w klinice jestem padnięta ale naprawdę szczęśliwa
A mąż też widzę bardzo się cieszy i tylko "Nie kupuj teraz ubrań bo i tak za chwilę zacznie Ci rosnąć brzuszek" itp. Widzę, że bardzo przeżywa i że też bardzo się cieszy.
Aniołki dobre, czuwajcie nad nami i doprowadźcie nas do szczęśliwego zakończenia.
No i po wizycie. Wszystko dobrze - pęcherzyk rośnie, jeszcze niepęknięty, endometrium ładne, śluzu dużo. Nic, tylko działać...ale padam na pysk 
Dostałam bromergon i prikaz zbadania mężowych hormonów.
24 dc, 7dc po.
Termometr chyba jest cały i zdrowy. Uf! Zaliczyłam mały spadek temperatury, a później powrót do monotonnej linii prostej...
2 dni temu byłam u gin. Obejrzała zlecone wyniki badań przed Hsg - na szczęście wszystko w normie. Za 2 tygodnie jestem umówiona na powtórkę ze względu na odległy termin Hsg. To już tylko 43 dni! Zrobiła mi również USG usłyszawszy, że podejrzewam brak owu. Pokazała jakieś "pobojowisko" po pęcherzyku w prawym jajniku. Nie z pełnym przekonaniem, ale uspokoiła, że owu raczej była... Ja jednak nie jestem przekonana ze względu na to co pisałam wcześniej i bezduszne wskazania testów owulacyjnych. W lewym jajniku grzał sobie miejsce jeszcze inny spory pęcherzyk. Jak to właściwie jest? Nie powinien się wchłonąć, gdy już ten dominujący pękł?
Dodatkowo od kilku dni męczę się z lekkim zapaleniem pęcherza. Wypijam hektolitry wody, wody z cytryną, herbatek żurawinowych oraz łykam dodatkową witaminę C. Niestety nie da się go wykurzyć
Głupia zapomniałam poprosić gin o ratunek, przejęta tym całym Hsg i brakiem owu. Oby do stycznia poszło precz! Choróbsko rzecz jasna! Nie owu!
Ja to mam pecha. Jechałam z pracy i oczywiście kanary, jak mam bilet to nigdy ich nie ma, a dzisiaj akurat zapomniałam kupić, mam tyle na głowie i do tego myślami jestem gdzie indziej 
Myślę tylko o maleństwu, a tu takie coś bileciki do kontroli, jakbym miała za mało wydatków. Niewiem co zrobię, nie mam kasy żeby zapłacić. Musze pogadać z mężem co o tym myśli, pewnie będzie się śmiał ze mnie, ale to wcale nie jest śmieszne, na same święta.
16 tydzień 5 dzień ciąży
4 miesiąc - II TRYMESTR 
42% ciąży 
Do wizyty zostało: TO DZISIAJ 
No i nadszedł sądny dzień ehhehe, dzisiaj o 15:00 okaże się jak moja żabka się miewa
a mam nadzieję, że wszystko z nią super, bo wczoraj pląsy w brzuszku też były. Jest silną istotką i będzie na pewno z nami do szczęśliwego terminowego zakończenia. Mam nadzieję, że Pan doktor dzisiaj wkońcu podejrzy mojego rozrabiaczkę i powie mi kto mieszka w moim brzuszku.
Ciekawa jestem jak Klaudia zareaguje na wieści o rodzeństwie. Na pewno się ucieszy i rozgada wszystkim 
Powiem Wam że te ruchy delikatne bo delikatane powodują że staje się troszkę spokojniejsza, spokojna to na pewno nigdy nie będę dopóki nie urodzę, ale troszkę mnie to uspokaja. A to takie wspaniałe uczucie ahhhhh. Najczęściej z wieczora kiedy się już położe odpocząć to wtedy maleństwo zaczyna lekcje pływania 
Trzymajcie kciuki za Nas bo się przyda 
Miłego dnia 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.